EndrevoirGURU
9piorunówRozpoczynam sezon jesienny, wracamy do regularnego picia hektolitrów herbaty :grinning:
Dzisiaj zapraszam po raz kolejny do Gruzji. Po raz pierwszy piję stamtąd białą herbatę, a mianowicie Białe Kvenobani. Jak sama nazwa wskazuje jest to herbata z ogrodu Kvenobani, które jest mi bardzo dobrze znane ze świetnej czarnej herbaty, a który czasami robi eksperymenty herbaciane i dziś mamy jeden z nich w czarce :smiley:
Jak już kiedyś wspominałem, proces tworzenia białej herbaty nie jest bardzo skomplikowany, to w zasadzie odpowiednio ususzone liście herbaty. I kluczem jest tu słowo “odpowiednio”, bo od tego zależy czy herbata jest smaczna czy niestety nie. W przypadku tej herbaty połączono dwie metody - naturalne suszenie na słońcu oraz suszenie dmuchawami ciepłego powietrza albo w piecach. Tutaj najpierw liście leżą spokojnie przez noc na poddaszu suszarni, następnie suszą się na słońcu, a na końcu były poddane suszeniu w piecach z obrotowymi półkami - wszystko żeby odpowiednio i równomiernie wysuszyć liście. Producent podał nawet ile dokładnie się suszyły liście w piecu: jest to 8 tur w temperaturze 35 stopni oraz 2 tury w temperaturze 60 stopni, każda tura po pół godziny.
No to co z tego wyszło? Zacznijmy od samych liści, które są bardzo ładnie wysuszone, długie, delikatnie połamane(efekt pewnie pakowania i transportu). Fajnie został zachowany zielony kolor liści, pojedyńcze są odbarwione na żółto/brązowo. Pachną bardzo świeżo, jak delikatnie wysuszona trawa. Herbatę parzyłem w 90 stopniach, pojedyńcze parzenie trwające ok 5min, 4g/250ml wody. Wyszedł z tego delikatny, żółtawy, wpadający w zielone barwy napar, który pachnie i smakuje bardzo delikatnie, ale orzeźwiająco ziołami, bardzo delikatnie czuję jakieś jabłuszko. Herbata ciekawa, ale zdecydowanie dla osób które już mają doświadczenie z herbatami białymi, ktoś niezaznajomiony mógłby powiedzieć że mu wodę zaserwowałem xD

























