Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

#herbata

GURU

w Dyskusje

12piorunów

Moi drodzy!!

Ponieważ bardzo denerwuje mnie fakt że po raz kolejny zostało mi zarzucone iż stosuje reklamę pewnego sklepu z herbatami w którym robię zakupy, mam do was pytanie. Czy chcecie żebym nie umieszczał nazwy sklepu w postach i zdjęciach?

Jako argument za umieszczaniem zawsze uważałem to że w momencie gdy komuś się spodoba opis herbaty która opisuje, będzie wiedział gdzie może ją kupić.
Argumentem za nie umieszczaniem jest dla mnie tylko i wyłącznie fakt że dostaje zarzuty reklamy sklepu(za którą NIC NIE MAM, jest to moja osobista deklaracja)

Zapraszam do dyskusji pod postem.

Ankieta jest dla mnie wiążąca, jeśli lud zdecyduje żeby nie pisać na temat skąd biorę herbaty, tak uczynię!!

 

Czy chcecie żebym umieszczał nazwę sklepu?

  • Tak87% (72 głosy)
  • Nie13% (11 głosów)

83 głosów

Pokaż więcej komentarzy (13)

GURU

w Herbata

30piorunów

Wtorkowa noc to..... herbaty czas 😛

Dzisiaj pragnę przedstawić mix białej herbaty Marakuja i Brzoskwinia. Jest to naturalnie aromatyzowana herbata biała z Malawi, więc jest to moja pierwsza herbata z kontynentu afrykańskiego ;) 
Liście herbaciane pochodzą z plantacji Satemwa, która została założona w latach 20 XX wieku przez szkota imieniem Maclean Kay który kupił ziemię od plantatora tytoniu. Od tej pory jego rodzina(w tym momencie 3 pokolenie) zajmuje się tym ogrodem, starając się jednocześnie pomagać lokalnej społeczności. Posiadają kilka klinik oraz wspierają szkoły w których uczy się ponad 1000 afrykańskich dzieci. Dodatkowo wspierają 120 młodych uczniów poprzez finansowanie stypendiów.

Co do samej herbaty, to w składzie poza samą białą herbatą znajdziemy również hibiskus, dziką różę, jabłko, płatki słonecznika, oraz naturalne aromaty brzoskwini i marakui. Susz jak to przy blendach nie składa się z całych liści. Herbatę parzyłem w temperaturze 85 stopni, do kubka 300ml wsypałem 5g suszu. Pierwsze parzenie 2min, drugie wydłużyłem do 4. Napar jest jasny, brązowy, może bursztynowy. W aromacie herbaty bardzo mocno czuć tytułową brzoskwinię, oraz inne, kwaśne owoce. Smak jest ciekawy, bo słodki smak przełamuje właśnie kwasowość owoców. Można trochę skrócić parzenia, wtedy nie wyjdzie aż tak dużo kwasowości. Nie są to niewiadomo jakie wodotryski, ale jest to ciekawa propozycja na wieczór.



Pokaż więcej komentarzy (5)

GURU

w Hydepark

56piorunów

Niemiecki portal zbadał czarne herbaty dostępne w marketach i wyniki są... TRAGICZNE.

Pestycydy, toksyny. Wyniki są za paywallem, ale podsumowanie jest takie:
Na 24 zbadane:

* Do dwóch marek nie mają zastrzeżeń
* Dwie przeszły nagannie
* Reszta to koktajl pestycydów

Po polsku:
https://www.dlahandlu.pl/detal-hurt/wiadomosci/czarna-herbata-w-tescie-koktajl-toksyn-roslinnych-i-pestycydow,134726.html
Oryginał:
https://www.oekotest.de/essen-trinken/Schwarzer-Tee-Labor-findet-in-EU-verbotene-Pestizide-im-Tee_14164_1.html
Oryginał, ale przez google translate:
https://www-oekotest-de.translate.goog/essen-trinken/Schwarzer-Tee-Labor-findet-in-EU-verbotene-Pestizide-im-Tee_14164_1.html?_x_tr_sl=auto&_x_tr_tl=pl&_x_tr_hl=pl&_x_tr_pto=wapp

 

Kosmonauta14piorunów

Najlepsze "Lebensbaum Assam Schwarztee Broken kräftig-malzig" (Ulrich Walter) oraz "Darjeeling FTGFOP1 Pussimbing First Flush" (Tee Gschwendner). Najbardziej skażona "Cornwall Ceylon-Assam Schwarzer Tee" (Norma). Chyba przeciętnemu konsumentowi w Polsce nic to nie powie. Źródło https://www.t-online.de/leben/testberichte/id_100261290/oeko-test-pestizide-in-schwarztee-lassen-mehrere-tees-durchfallen-.html

Gefährliche Pestizide: Gleich fünf Tees fallen im "Öko-Test" durchMit dem Herbst kommt auch die Hochzeit des Tees nach Deutschland. Doch in einigen Schwarzen Teesorten sind Gifte enthalten, wie "Öko-Test" zeigt.www.t-online.de
Specjalista1piorunów

Polecam kupować herbatę w herbaciarni, jakość bez porównania, a cenowo wychodzi podobnie bo potrzebujesz znacznie mniej liści do zaparzenia i nie ma tych patyków w liściach.

Ja znalazłem sobie herbaciarnię na allegro, którą kojarzyłem z mojego miasta. Co ciekawe nigdy nie zajrzałem do ich sklepu stacjonarnego.

Jak z toksynami to nie wiem, nie badałem.

Pokaż więcej komentarzy (13)

GURU

w Hydepark

33piorunów

Z okazji przejścia do  dostałem . Korzystając z wolnej soboty przystąpiłem do ułożenia tego wspaniałego zestawu :grinning: To mój 3 zestaw lego, z tego 2 technic, ale ten jest największy. Już widzę że zabawy to będę miał na kilka dni, bo po kilku godzinach zabawy(z przerwami) udało mi się dojść do ok. 80% pierwszego zestawu klocków, a są 3! Na dziś już koniec układania, ale wracamy do imprezy jutro :grinning:

na zdjęciu będzie na tagu w następnym tygodniu 😛

Pokaż więcej komentarzy (17)

Gruba ryba

w Hydepark

35piorunów

Szukasz alternatywy dla porannej kawy? Może czas na matcha latte! 😉

Co to jest matcha?

Matcha, czyli sproszkowana zielona herbata, powstaje z liści herbaty chińskiej, jednak w przeciwieństwie do klasycznych wersji naparu zawiera o wiele więcej cennych substancji prozdrowotnych.

Czemu warto ją pić?

Zawiera:

silne przeciwutleniacze, np. EGCG – pomagają one przeciwdziałać powstawaniu wolnych rodników i ich wpływowi na organizm. Dzięki temu wspierają procesy, które zapobiegają uszkodzeniom tkanek i starzeniu się organizmu. To wspaniali sprzymierzeńcy w walce o młody wygląd. Co więcej, EGCG pomaga zahamować wzrost komórek nowotworowych.* Dzięki temu przeciwutleniacze wspomagają redukcję ryzyka wystąpienia m.in. raka żołądka, jelita grubego czy prostaty;
L-teaninę – jest aminokwasem, który wspiera m.in. pracę mózgu. Dzięki swoim właściwościom pomaga zredukować stres i ułatwić relaksację.* W rezultacie wspomaga utrzymanie spokoju i uzyskanie uczucia odprężenia. Co więcej, L-teanina pomaga także zachować właściwy poziom dopaminy i serotoniny, a więc wspiera zasypianie, normalizowanie ciśnienia krwi, poprawę pamięci i koncentracji; 
kofeinę – wspomaga działania pobudzające. Co ciekawe, matcha zawiera jej więcej niż kawa. Jednak, dzięki właściwościom L-teaniny zawartej w matchy, przypływ energii z kofeiny jest stopniowy.* Ten pierwszy składnik wspiera także niwelowanie nieprzyjemnych skutków spożycia kofeiny, takich jak nadpobudliwość czy nerwowość;
witaminy A, E i C oraz składniki mineralne, takie jak potas, cynk, wapń i żelazo – pomagają odżywić organizm i utrzymać właściwy poziom potrzebnych substancji. Tym samym wspierają m.in. pracę układu immunologicznego.*

Dzisiaj zrobię sobie porównanie dwóch herbat matcha, bo zaparzyłam obie na raz i łatwiej porównać. :smiley:

Po prawej Matcha Monzen
https://eherbata.pl/matcha-monzen-organic-30g-2569.html

Pomimo tego, że na eherbata.pl wygląda na ciemną w rzeczywistości jest jaśniejsza niż ta druga herbatka (zdjęcia na stronie sugerują odwrotnie).
O niej już pisałam, delikatna w smaku, przyjemna, idealna do matcha latte, dosyć dobrze się rozpuszcza, ale trochę grudek zostaje.
Myślę, że dobra do wypieków przez ten jej dosyć żywy kolor.

Po lewej Matcha Keiki
https://eherbata.pl/matcha-keiki-organic-100g-2559.html

Ta jest ciemna, gorzka, dobrze się rozpuszcza. Chyba tylko dla koneserów :smiley: Ja tam lubię gorzkie smaki. Na stronie ją polecają do wypieków, ale patrząc na jej barwę to czarno to widzę 😉 chyba, że ktoś chce mocno zbalansować smak słodyczy gorczyczką.

Jak zrobić matcha latte?

Trzeba mieć jakąś trzepaczkę, ja trzepie sobie trzepaczką z blendera, ale jak ktoś chce to są takie specjalne miotełki tradycyjne drewniane do ubijania matchy. (w ciul drogie co mnie powstrzymuje od zakupu) :smiley: Sam proces trzepania jest zabawny, jest to pewnego rodzaju ceremonia i czas dla Ciebie - więc jak ktoś lubi się bawić przy kawie, czy przy yerba mate, to może czas na spróbowanie zabawy z matchą. Zalewasz łyżeczkę matchy wodą w temp. 70-80 stopni, w kubku, ja mam taki duży pół litrowy, to bardziej jak dwie porcje. Trzepiesz. Musi się spienić i dobrze rozpuścić. Ja następnie w drugim pojemniku, wysokim, robię sobie miks - teraz to zabrzmi głupio - mleka kokosowego i mleka kokosowego. xD O co kaman? Są mleka roślinne w kartonach - możesz wybrać jakiekolwiek mleko roślinne, ja z powodów zdrowotnych najlepiej reaguję na mleko kokosowe bądź migdałowe (ale jak lubisz to sojowe, ryżowe, owsiane, albo standardowe od krowy - też się nada!) i miksuję to z rzeczami które można kupić w puszce tzn. krem kokosowy, albo mleko kokosowe z puszki - tych produktów jest tak wiele i różnych marek, że możesz sobie potestować co ci najbardziej podchodzi, ja polecam firmę Suree (coconut milk/coconut cream) - krem będzie gęstszy, mleko będzie rzadsze, znowu zależy jaki efekt chcesz uzyskać. Miksujesz te dwa mleka, robi się ładna puszysta pianka/kremik i wlewasz do herbatki i pijesz :smiley:
Dla smaku można dodać rzeczy jak cukier, cynamon, kardamon - co kto lubi.

Ja do kubka 500 ml biorę:

* 2.5g-5g matchy (na oko sypię)
* 2 łyżki tego mleka czy kremu kokosowego z puszki (uwaga bo to ma masę kalorii! nie przesadzać)
* ok. 200 ml mleka z kartonu

Dla ludzi, którzy lądują po kawie w toalecie i takiego efektu by chcieli, u mnie identyczny efekt jest po matchy. Tylko nie mam drgających powiek jak po kawie :smiley: Jak będziecie pili pierwszy raz to nie przesadzajcie bo to dużo zieleniny na początek i jak macie mało błonnika w diecie to może się pojawić jakiś ból brzuszka, a tego nie chcecie. Kilka pierwszych dni mniejsza dawka na przyzwyczajenie.
Na koniec dodam jeszcze, że jest super jeśli się odchudzasz i chcesz spożywać mniejsze porcje - przez gęstość zapycha brzuszek, no i ma całkiem sporo kalorii przez to mleko kokosowe, także może służyć za "podrabiany" posiłek, żeby oszukać organizm :smiley:
Smacznej herbatki i pięknego weekendu!

Gruba ryba2piorunów

@GtotheG Oryginalna japońska matcha jest bez porównania bardziej zielona i esencjonalna w porównaniu do chińskich podróbek: żółtych i bez smaku. Może kiedyś zrobię zdjęcie obu sproszkowanych matcha na białym talerzyku. Różnica w kolorach ogromna.

Tytan3piorunów

@GtotheG jak chcesz pić ją z mlekiem, to te tańsze są lepsze. Są bardziej intensywne a mleko i tak przykryje większość niuansów. Droższe jednak najlepiej pić tradycyjnie. Jednym z aspektów matchy jest to jaka zawiesina się tworzy i w jaka piana powstanie. Tych efektów nie otrzymasz za bardzo robiąc standardowymi utensyliami

Pokaż więcej komentarzy (49)

GURU

w Herbata

25piorunów

Piątek weekendu początek :grinning: A na jego dobre rozpoczęcie, herbatka! :grinning:

Proszę państwa, dzisiaj mam dla was PRAWDZIWY SZTOS. Mam przyjemność zaprezentować wam herbatę oolong Tie Guan Yin, czyli tłumacząc na język polski Żelazna Bogini Miłosierdzia. Z czystym sumieniem mogę powiedzieć że to jest najwspanialsza herbata jaką mi się udało do tej pory zaparzyć!

Ale może najpierw o samych oolongach, bo pewnie większość z was stwierdzi że coś sobie wymyśliłem i takie słowo nie istnieje 😛 Herbaty oolong są bardzo często nazywane w polsce herbatami niebieskimi, co jest błędne, ponieważ prawidłowo powinno być tłumaczone jako herbata turkusowa. Produkcja tego rodzaju herbat różni się od innych, że po zwiędnięciu liści, najpierw liście się podrzuca bądź zwija, żeby pobudzić proces utleniania się liści herbaty. Przez to niektóre oolongi, w tym również dzisiejsza mają susz w postaci takich zwiniętych nieregularnych kuleczek.

Przechodząc do samej herbaty w jej przypadku istnieje świetna legenda. Według niej, istnienie herbaty Tie Guan Yin zawdzięczamy szacunkowi i dobroci pewnego ubogiego, chińskiego farmera, pana Wei. Chodząc do pracy w pole mijał on bardzo zaniedbaną świątynię bogini Guanyin. Nie miał pieniędzy na pełne jej odrestaurowanie, postanowił jednak odwiedzać świątynię, porządkować ją i palić kadzidła dla Guanyin. Pewnej nocy ukazała mu się we śnie owa bogini i powiedziała, że w jaskini za świątynią znajduje się prezent – podziękowanie za pobożność i dobre uczynki rolnika. Rolnik udał się więc do jaskini i znalazł w niej sadzonki herbaty. Zabrał je ze sobą, zasadził i oczekiwał, pieczołowicie o nie dbając. Z sadzonek wyrosły piękne krzewy, którymi dobry pan Wei podzielił się z sąsiadami. Ze sprzedaży herbaty mogli się utrzymać, godnie żyć i w pełni wyremontować świątynię bogini, której zawdzięczali poprawę losu.

Samą herbatę parzę zawsze w stylu gongfu cha. Do uprzednio zagrzanego gaiwana( pojemność ok. 100ml) wrzucam 5-6g suszu i zalewam wodą w temperaturze ok. 90 stopni. Dwa pierwsze parzenia trwają 20s, każde następne parzenie robię 10s dłuższe. Takich parzeń jestem w stanie zrobić 10! Sam smak jest dla mnie niesamowity, to po prostu kwietna łąka w płynie. Napar jest bardzo jasny i mega orzeźwiający. Końcowe parzenia mi wchodzą bardziej w nuty trawiaste, ziołowe aczkolwiek nadal piję je z przyjemnością. Dodatkowo na ustach pozostaje taki fajny posmak tej herbaty jeszcze jakiś czas po jej wypiciu. Mniam!
Zwracam uwagę na stosunkowo niską jeżeli chodzi o herbaty cenę(16zł/50g), przez co stosunek cena/jakość jest niesamowity. To niewątpliwie mój nr 1 jeżeli chodzi o moją kolekcję herbat i gdy mam ochotę na coś specjalnego to zawsze sięgam po nią.

P.S. Wcale się nie wzoruję ze zdjęciami na pewnym panu który również postuje o herbatach :rolling_on_the_floor_laughing:

Osobistość3piorunów

@Endrevoir ech, nie potrafię się przekonać do oolongów. Mam ich trochę, ale chyba żaden mi nie podszedł. Dojrzewam powoli do decyzji, że spróbuje wszystkich, które mi zalegają w domu i jak nie cyknie, to się ich pozbędę. Prawdopodobnie kiedyś kupię jakiegoś oolonga GABA, bo jeszcze nie piłem tego stylu jeszcze.

Wydaje mi się, że mam gdzieś tego konkretnego oolonga, bo nazwa mi się kojarzy, ale nie mam jej w excelku z herbatami (może przyszła jako próbka). Poszukam i zobaczę jak smakuje.

Bardzo fajne szkło! Widziałem je parę razy na youtube w wersji bez ucha i chyba sobie kupię.

Pokaż więcej komentarzy (6)

Osobistość

w Herbata

18piorunów

Siema herbaciane świry! ( ͡° ͜ʖ ͡°)

Dzisiaj w kubku gości cejlońska czarna herbata Blackwood OP. Wybór nie jest przypadkowy, wczoraj omawiałem herbatę ze Sri Lanki w wersji budżetowej, więc dzisiaj czas na droższą markę. Herbata pochodzi z ogrodu herbacianego Blackwood, znajdującego się w prowincji Uwa na południu wyspy. Skrót OP to tzw. scoring herbaty (czyli sposób oceny jakości), w tym przypadku oznacza on Orange Pekoe, czyli cały mocno zwinięty liść.

Wygląd suszu jest ładny, liście w znacznej większości są całe i jednolicie wybarwione. I tutaj pierwsza ciekawostka — na zdjęciu numer dwa znajduje się porównanie herbaty Blackood OP (po lewej) i Jones (po prawej). Różnica w wyglądzie jest bardzo niewielka, delikatnie różni się odcień i Jones ma odrobinę więcej połamanych liści. W ślepym teście na pewno nie byłbym w stanie rozróżnić jednej od drugiej. Aromat suszu jest bardzo przyjemny, owocowy, słodki. Napar jest bursztynowy. Sporo dzieje się w jego aromacie — na początku jest sporo nut owocowych, uderzających w dżem, które przechodzą w skórę, tytoń, kadzidło i drewno. Herbata ma kompleksowy smak, dosyć zbieżny z aromatem. Sporo jest tutaj nut ostrych — pieprzu, skóry, drewna, oraz owocowo-dżemowych. Kontruje to body, które jest słodkie, maślane, a odczucie w ustach aksamitnych. Cierpkości nie stwierdzono.

Obie herbaty są, mimo pewnych podobieństw, inne. Jones to fajna herbata codzienna, która sprawdzi się ze wszelkimi dodatkami. Blackwood OP to napar degustacyjny, z dosyć zniuansowanym smakiem, fajnie prezentujący to jak dobre mogą być cejlońskie herbaty. Czy warto zapłacić za niego dziesięć razy więcej? Moim zdaniem tak, ale to oczywiście kwestia indywidualna.

Cena: 24€ za 100 gramów

46/∞

 

GURU3piorunów

Bywalem czasami w tym sklepie,naprawde bardzo fajny panel herbat maja, drogo tam troche ale od czasu do czasu sobie pozwole.

Pokaż więcej komentarzy (5)

Osobistość

w Herbata

49piorunów

Jednym z najfajniejszych momentów w tym hobby jest odkopanie z głębi kredensu herbaty, o której istnieniu zapomniałem jakiś czas temu. Jeszcze lepszy jest moment, kiedy okazuje się to być totalny unikat i ciekawostka.

Tutaj herbata oolong Shui Xian w dosyć nietypowej formie, bo prasowana w ciastko. Do tego naprawdę dojrzała, bo data prasowania to rok 2012. Herbata pochodzi z prowincji Fujian, jest uprawiana w paśmie górskim Wuyi Shan.

 

Gruba ryba1piorunów

@TheLastOfPierogi co Ty masz tyle tych herbat skitranych? XD ja to bym sie to w sumie bala pic juz po takim czasie, chyba, ze je przechowujesz w dobrych warunkach - sucho, chlodno, ciemno.

Pokaż więcej komentarzy (9)

Osobistość

w Herbata

28piorunów

Siema herbaciane świry! ( ͡° ͜ʖ ͡°)

Dzisiaj w kubku gości cejlońska czarna herbata Jones. Historia marki sięga roku 1912, a proces wytwarzania można prześledzić na filmie udostępnionym przez producenta.

Susz składa się z pojedynczych liści, wybarwienie nie jest jednolite. Herbata jest mocno wysuszona, jeżeli jej nie ważymy, to warto sypnąć trochę więcej niż zazwyczaj. Aromat suszu jest przyjemny, chociaż jednowymiarowy i bardzo herbaciany. Napar jest bursztynowy, stosunkowo ciemny jak na czarną herbatę. W jego aromacie dzieje się już więcej — dalej jest słodko, tostowo, chociaż wyczuwalna jest też świeża, cytrusowa nuta. Smak jest bardzo charakterystyczny dla herbat cejlońskich. Jest sporo słodu, jasnego chleba, maślanej słodyczy, ale całość jest zrównoważona i nie wykleja. Odczucie w ustach jest gładkie, nie ma taninowej cierpkości.

Jones jest bardzo fajną, budżetową herbatą, która sprawdzi się na co dzień. Dobrze nada się do picia z cytryną, czy mlekiem, ale jak ktoś lubi, to można też dodać przyprawy i zrobić z niej własny blend. Moim zdaniem stoi o klasę wyżej niż większość herbat w torebkach w podobnym przedziale cenowym.

Cena: 9 złotych za 100 gramów

45/∞

 

Pokaż więcej komentarzy (12)

Osobistość

w Herbata

31piorunów

Siema herbaciane świry! ( ͡° ͜ʖ ͡°)

Dzisiaj w kubku gości blend czarnej herbaty Russia - Thé des Tzars z kolekcji Les Calligraphies du Thé od francuskiej herbaciarni Mariage Freres. Seria ma odzwierciedlać herbaciane tradycje różnych krajów lub krajów, tym razem padło na Rosję (na tagu była już recenzja francuskiej i izraelskiej odsłony). Mieszanka bazuje na czarnej herbacie z dodatkiem płatków bławatka, olejków cytrusowych oraz autorskiego olejku bergamotowego, który obok czarnych puszek, jest znakiem rozpoznawczym tej herbaciarni.

Susz herbaciany jest ładny, składa się z poskręcanych liści i niebieskich płatków. Producent nie podaje pochodzenia herbaty (co zawsze jest olbrzymim minusem), ale skoro Rosja to zdecydowanie powinna być to czarna herbata z Chin. Susz pachnie naprawdę bardzo ładnie — jest sporo cytrusów, trochę nut kwiatowych i wanilia. Napar jest bursztynowy, z delikatnymi, czerwonymi refleksami. W aromacie naparu jest sporo słodowych nut herbacianych, wybija się również cytrusowość, bergamotka.

Smak jest prosty i bardzo konserwatywny. W body jest sporo nut typowo herbacianych, chlebowo-słodowych, trochę karmelowych, z kontrą w postaci świeżości cytrusów. W tle jest trochę polnych kwiatów. Cierpkość jest nieobecna, trzeba się bardzo postarać, żeby herbatę przeparzyć. To zdecydowanie herbata śniadaniowa, która dobrze będzie komponowała się z dodatkami (żeby pozostać w klimacie rosyjskiej tradycji herbacianej — konfitury, cukier, czy cytryną).

Lubię blendy koncepcyjne i zdecydowanie Thé des Tzars jest bardzo dobrym listem miłosnym do rosyjskiej tradycji herbacianej. Z drugiej strony, jest to zdecydowanie herbata prosta i jednowymiarowa. W moim przypadku to jednorazowy zakup.

Cena: 27€ za 100 gramów

44/∞

 

Pokaż więcej komentarzy (3)

Zawodowiec

w Kalejdoskop

2piorunów

Kalejdoskop #107: Zdrowie, szczęście i wskazówek wiele

Ten sam newsletter, ale za każdym razem inny :-) Cześć!  Czy u Ciebie również ktoś regularnie, co kilka dni odkurza trawnik z liści? Nie wiem czemu, ale u mnie tak robią i naprawdę wolałbym, aby dywan z liści pozostał na dłużej. Taki jesienny dywan pozwala mi poczuć tę porę roku, a

Gruba ryba

w Ciekawostki

17piorunów

Moja ulubiona herbata: Masala Tea, mocno przyprawiona, o konsystencji i wyglądzie kawy inki, z kardamonem, cynamonem, pieprzem, długim pieprzem, gałką muszkatołową, czapetką i imbirem. Polecam.
  

Pokaż więcej komentarzy (10)

Fanatyk

w Hydepark

20piorunów

hej!

po którymś herbacianym wpisie postanowiłem sam zrobić sobie entry level do herbaty i zmówienie właśnie przyszło.

tylko czarne, bo takie herbaty lubię i póki co tylko te tanie, bo nie wiem czemu to podpasuje.

zaparzacz mam, więc życzcie mi powodzenia - zaczynamy on Taiwan breakfast :smiley:

woda ma już akurat 96 stopni :smiley:

  

Pokaż więcej komentarzy (3)

Osobistość

w Herbata

31piorunów

Siema herbaciane świry! ( ͡° ͜ʖ ͡°)

Dzisiaj w kubku gości chińska herbata Liu Bao 207 (rocznik 2006) z Guangxi Wuzhou Tea Factory, jednego z najlepszych producentów gatunku herbaty Liu Bao. Jest to jedna z największych ciekawostek w mojej herbacianej kolekcji (i prawdopodobnie jeden z mniej znanych styli herbacianych w Polsce) i dlatego czekałem z nią na specjalną okazję — tą okazało się przekroczenie bariery 100 postów na hejto.

No dobra, czym w zasadzie jest gatunek Liu Bao? Herbata przechodzi proces oksydacji tak jak herbaty czarne, następnie dojrzewa ona w stosach, po czym jest prasowana (w tym przypadku jest to spłaszczone gniazdo). Jeżeli technologia kojarzy wam się z pu erhem shu to zdecydowanie macie racje. Proces produkcji Liu Bao zainspirował fabrykę herbaty Kunning, która jako pierwsza produkowała gotowane pu erhy. Herbata Liu Bao jest tradycyjnym wyrobem regionu Kuangsi na południu Chin.

Gniazdo jest mocno sprasowane, oddzielenie liści (które mocno się kruszą) wymaga siły. Na powierzchni gniazda widać pojedyncze pączki, ale większość stanowią zdecydowanie liście przytopowe. Zapach suszu jest bardzo przyjemny, słodki, owocowo-karmelowy, w nucie tylnej jest trochę aromatów pu erha (zarówno gotowanego jak i surowego) - ziołowość, gleba i tytoń. Napar po przepłukaniu ma bursztynowy kolor, który przechodzi w jasną czerwień. Aromat naparu jest delikatny i znowu miesza w sobie dwa światy — herbat czarnych i pu erhów. Jest sporo miodu, słodu i suszonych owoców, ale z drugiej strony jest też szlachetny tytoń, orzechy, trochę piwnicy. Smak jest zdecydowanie jedyny w swoim rodzaju. Dominuje tu słodycz (znowu w stronę miodu i suszonej śliwki), kontrowana przez bardziej wytrawne aromaty typowe dla surowego pu erha. Co ciekawe, ciężko tutaj szukać aromatu pu erha shu, który był wyczuwalny w naparze. W smaku dzieje się dużo i herbata jest raczej degustacyjna, niż codzienna. Odczucie w ustach jest dosyć aksamitne, pełne z delikatną cierpkością na finiszu.

Liu Bao to dosyć niszowa, ale bardzo ciekawa propozycja dla wszystkich fanów pu erhów/herbat ciemnych, lub tych, którzy chcą się przekonać, jak zróżnicowany potrafi być świat herbaty.

Cena: około 20-25$ za 100 gramów, w zależności od rocznika

43/∞

 

Pokaż więcej komentarzy (3)

Osobistość

w Herbata

27piorunów

Akcesoria herbaciane, których możesz nie znać

Dzisiaj pokaże Wam mniej typowe akcesoria herbaciane (no nie oszukujmy się, zaparzacze i dzbanki znamy wszyscy). To chyba najciekawsze herbaciane gadżety, które obecnie posiadam. Bez zbędnego przedłużania, lecimy

Zdjęcie 1
Tutaj widzicie dwa narzędzia służące do rozłupywania herbat prasowanych. Po lewej jest to szpikulec, po prawej tradycyjny, drewniany nóż. Z użytkowego punktu widzenia szpikulce są znacznie wygodniejsze, zwłaszcza w przypadku mocnego prasowania.
Za nimi stoi worek do ciastek herbaty pu erh sheng (surowych). Dlaczego wymieniam tutaj tylko jeden rodzaj pu erhów? Otóż oba gatunki powinny być starzone w różny sposób. W przypadku surowej wersji herbaty wymagana jest wymiana powietrza, ciastko/cegła musi "oddychać". Wynika to z procesu produkcyjnego, w którym nie korzystamy z mikroorganizmów. W takim worku mieście się około 20 ciastek 200 gramowych. Trzymam tutaj herbaty, których nie pije na bieżąco, bo bardzo słabo przechowuj się w nim otwarte ciastko.

Zdjęcie 2
Tutaj jest jedna z moich komór do fermentacji pu erhów shu. Takie herbaty przechowujemy w warunkach, które sprzyjają rozwojowi mikroorganizmów żyjących na liściach herbacianych. Jednym z bardziej istotnym grzybem jest gatunek drożdży Blastobotrys adeninivorans — wytwarzają one enzymy (m.in. taninazę, która rozkłada bardzo powszechne w liściu herbacianym taniny). Oprócz tego znajdziemy tam grzyby z wszystkim doskonale rodzaju Penicillium. Żeby milusińscy się dobrze rozwijali, potrzebna jest odpowiednia wilgotność (ja korzystam z torebek Bovedy) oraz źródło mikroorganizmów. Żeby mieć ich pod dostatkiem, kupiłem bardzo starego (z lat '90 zeszłego wieku) pu erha niskiej jakości, który pokruszony leży na dnie komory fermentacyjnej. Na dno trafiają też wszystkie okruchy/pył herbaciany, który powstaje podczas parzenia. Ta konkretna komora jest eksperymentalna, wrzucam tam tanie pu erhy i patrzę co się stanie.

Zdjęcie 3
Na trzecim zdjęciu znajduje się plastikowy czajnik gunfu marki Kamjove do parzenia herbaty w stylu chińskim. Na górę sypie się herbatę, zalewa się ją wodą, a mały guzik na szczycie otwiera zapadnie, która pozwala na to, żeby herbata spłynęła do dolnej komory. Pojemność to około 150 mililitrów.
Obok znajduje się łyżeczka do herbaty. Tradycyjnie, w dawnych czasach kupcy kolonialni herbatę przechowywali w dużych drewnianych skrzyniach, a łyżeczka służyła do prezentacji próbek (stąd często takie łyżeczki były bardzo bogato zdobione). Łyżeczka mieści około dwóch gramów herbacianego suszu.

  

Zawodowiec0piorunów

@TheLastOfPierogi Słyszałem opinie że surowe pu-erhy też można przechowywać w szczelnie zamkniętych pojemnikach z bovedą. Miałeś z tym jakieś złe doświadczenia? Ja od ponad pół roku trzymam w ten sposób i póki co jest ok.
Słyszałem też że postarzanie surowych pu-erhów w suchym klimacie jest bez sensu i nie starzeją się dobrze.

Osobistość1piorunów

@Neminem można, ale mam ich za dużo i zbankrutowałbym na Bovedach. W moim schowku mam (w zależności od pory roku) 62-65% wilgotności i to powinno styknąć :smiley:

Pokaż więcej komentarzy (5)

Osobistość

w Herbata

23piorunów

Siema herbaciane świry! ( ͡° ͜ʖ ͡°)

Dzisiaj w kubku gości chiński pu erh shu aromatyzowany płatkami chryzantemy od nieznanego producenta. Herbata jest ze mną od +/- roku 2015/2016 i przeleżała na dnie pojemnika fermentacyjnego z innymi ciastkami (bo zwyczajnie o niej zapomniałem). Na odwrocie ciastka jest wybita data pakowania — lipiec 2014 roku, czyli pewnie możemy śmiało założyć, że liście mają ponad 10 lat. W przypadku takiej herbaty czas szkodzi, a nie pomaga, ale powinna być zdatna do picia.

Ciastko jest jednolicie wybarwione z widocznymi płatkami chryzantemy. Prasowanie jest luźne, do oddzielenia porcji nie trzeba używać noża/szpikulca. Sam zapach suszu jest bardzo delikatny — czuć piwnicę i kwiaciarnię. Napar jest jasnoczerwony, po stylu spodziewałbym się głębszego koloru. Aromat naparu jest bardziej zdecydowany. Jest dominująca piwnica i mokra gleba z nutą kwiatów. W smaku jest płasko — trochę aromatów typowych dla pu erhów i trochę kwiatowej słodyczy.

Można wypić, ale w sumie nie ma to specjalnie sensu.

Cena: nie pamiętam, chyba dostałem go gratis do zamówienia.

42/∞

 

Osobistość

w Herbata

27piorunów

Siema herbaciane świry! ( ͡° ͜ʖ ͡°)

Dzisiaj w kubku gości malawijska herbata Malawi Thyolo Moto 2022 ze sklepu eherbata.pl Herbata pochodzi z plantacji Satemwa w południowym Malawi. Został on założony w latach '20 XX wieku, pierwotnie ziemia miała służyć do uprawy tytoniu. Właścicielem plantacji jest nieprzerwanie amerykańska rodzina Kay. Portfolio produktów jest dosyć typowe - oprócz produkcji herbat wysokiej jakości z dobrych liści, wytwarza również herbatę ekspresową w procesie CTC (crush, tear, curl). Herbata Malawi Thyolo Moto jest produkowana w tradycyjny sposób, gdzie suszenie liści odbywa się nad ogniem. W tym konkretnym przypadku do wędzenia wykorzystywane jest drewno gujawy.

Susz jest ładny, widać pojedyncze poskręcane liście i jednolite, czarne wybarwienie. Aromat jest bardzo mocny - na pierwszym planie pojawia się oscypek, tytoń, w tle majaczy ziołowa nuta (trochę mięty i rozmarynu). Napar jest bursztynowy. Jego aromat jest znacznie bardziej złożony. Na pierwszym planie znowu jest oscypkowa wędzonka, trochę słodkiego kadzidła, żywicy i suszu pod wigilijny kompot. W tle majaczy ziołowa, świeża nuta. Smak jest bardzo przyjemny i wbrew pozorom mało kontrowersyjny. Body jest słodkie, słodowe i wędzone. Smak oscypka jednak nie jest przytłaczający, tylko fajnie wkomponowuje się w całość. W tle jest sporo owocowości, żywicy i dymu tytoniowego.

Malawi Thyolo Moto 2022 to bardzo fajna wędzona herbata, która może być dobrym wstępem do gatunku. Całość jest zbalansowana, przyjemna i bardzo pijalna. Zdecydowanie nie jest to ekstremum jak w przypadku Lapsangów, czy herbat wędzonych torfem. Pewnie będę do niej wracał.

Cena: 18 PLN za 25 gramów.

41/∞

 

GURU5piorunów

Zabieram się do tych wędzonych herbat jak pies do jeża i nie mogę się przemóc.... Ale takie wpisy pomagają mi w końcu podjąć decyzję 😉

Osobistość2piorunów

@Endrevoir z wędzonką jest ten problem, że się albo kocha, albo nienawidzi. Ale fajnie jest spróbować chociaż jednej w życiu, żeby mieć wyobrażenie, jak mogła smakować herbata przed wynalezieniem suszarek bębnowych. Jak lubisz Chiny to kusiłby Lapsang Suochong, ale to jest harda wędzonka. Ja bym proponował na początek albo wędzoną Japonię, albo Afrykę.

Osobistość2piorunów

Nie widziałam, że unowocześnienie procesu suszenia herbaty może aż tak wpływać na smak. Z uwagi że bardzo lubię czarna herbatę na pewno przetestuje.
@TheLastOfPierogi dzięki za podpowiedź co na początek

Osobistość1piorunów

@Sofie suszarki bębnowe to był prawdziwa rewolucja w technologii produkcji. Dobrym przykładem jest też piwo - słód był przez wieki suszony (bo inaczej by zgnił) nad ogniem co w zasadzie powodowało cztery rzeczy: dymny smak, karmelizacje cukrów (tak jak w dzisiejszym słodzie karmelowym), ciemny kolor i osłabienie enzymów rozkładających skrobię (ew. jak ktoś zaspał nad ogniskiem to ich całkowitą dezaktywację, co było katastrofą). Dlatego piwo przed wiekami było słabiej odfermentowane (bo drożdże nie jedzą), zawiesiste, wędzone i dużo ciemniejsze niż obecnie (bo ciężko było uzyskać barwę jak w słodzie pilzneńskim/pale ale). No i technologicznie, trzeba było użyć znacznie więcej słodu aktywnego enzymatycznie i mniej dodatków niesłodowanych co podnosiło cenę produkcji (samo ziarno jest znacznie tańsze niż słód, który wymaga obróbki).

Jakby interesowała CIę jakaś inna rekomendacja to dawaj znać!

Osobistość1piorunów

@TheLastOfPierogi dzięki za wyczerpującą odpowiedź. Na pewno będę pisać jak coś mi przyjdzie do głowy. Masz dużą wiedzę na te tematy, zajmujesz się tym na co dzień czy to Twoje hobby?

Fenomen0piorunów

@TheLastOfPierogi o luju, uwielbiam piwa na słodzie wędzonym torfem, nie wiedziałem że herbata też jest :smiley:

Pokaż więcej komentarzy (15)

Gruba ryba

w Herbata

21piorunów

Piękny dzień z mojej ulubionej pory roku ❤️ Słońce przestało już razić po oczach i schowało sie za brzegiem dolinki, więc udało się trochę pokodzić z tarasu. W czarce moja ulubiona Tai Mu Long Zhu Moli i niech czas stanie na minutę. Lipa już potraciła liście, ale za rok czy dwa będzie miała konkurencję z widocznych pod nią bambusów.  

Osobistość

w Herbata

16piorunów

Siema herbaciane świry! ( ͡° ͜ʖ ͡°)

Dzisiaj w kubku gości indyjska herbata Darjeeling Jungpana Muscatel Wonder SF 2022. Pochodzi ona z ogrodu herbaciana Jungpana w stanie Dardżyling. Sama historia ogrodu jest bardzo ciekawa i równie burzliwa. Założył go w 1899 roku Henry Montgomery Lennox. Następnie był on własnością G.W. O'Briana, który w 1945 musiał go sprzedać rządzącej Nepalem dynastii Rana. Od 1956 roku zarządzała nim indyjska rodzina Kejriwal. W 2017 roku została ona sprzedana firmie, która jest sporym graczem na rynku herbaty darjeeling Santosh Kumar Kanoria Group. Co ciekawe, do 2018 roku, do ogrodu nie prowadziła żadna droga samochodowa, ani linia kolejowa, więc gotowa herbata była przenoszona na plecach miejscowych pracowników (ścieżka istniejąca do dzisiaj jest wąska i wiedzie przez drewniany most, przypominający filmy z Indianą Jonesem). Herbata pochodzi z letniego zbioru w 2022 roku.

Susz wygląda ładnie, liście są zrolowane i jednolicie wybarwione. Zapach suszu jest bardzo przyjemny, jest muszkatel (raczej winogrona niż gotowe wino) w tylnej nucie pojawia się świeżość — mnie osobiście przypomina to mentol. Napar jest naprawdę ładny, dosyć intensywna czerwień z rubinowymi refleksami.

Zapach naparu jest rozczarowujący. Dominuje karmel, z odrobiną muszkatelu w tle jest nieprzyjemna, papierowa nuta. Najlepszym deskryptorem smaku będzie słowo "ulep". Jest bardzo, bardzo słodko. Picie przypomina ciumkanie karmelka obtoczonego cukrem. Poza tym jest trochę słodu, trochę winogrona i suszonych owoców. Bardzo słodkie body kompletnie dominuje i przytłacza całą resztę smaków. Słodycz zostaje przez dłuższą chwilę w ustach i mocno męczy. Poza tym odczucie w ustach jest bardzo przyjemne, aksamitne.

Jestem kompletnie na nie. Herbata może posmakować tylko fanom słodyczy (myślę, że Pan Janusz mógłby być zadowolony). Zdarzyło mi się pić blendy czarnej herbaty z kawałkami karmelu, które nie były tak przytłaczające. W takim budżecie oczekuje czegoś znacznie ciekawszego.

Cena: 16 PLN za 10 gramów.

40/∞

 

GURU

w Herbata

24piorunów

Wczorajszy dzień byłby stracony przez tą okropną pogodę.... Gdyby nie herbatka :grinning:

W niedzielę zaparzyłem sobie Qing Zhuang Sheng Pu-erh 2019. Jest to surowa herbata Pu-Erh. Dla niewtajemniczonych: są dwa rodzaje Pu-erhów, Sheng - surowy oraz Shu - dojrzały. Różnią się one praktycznie wszystkim!
Dojrzałe pu-erhy mają intensywny, czerwony kolor naparu oraz równie intensywny smak i aromat, a nuty są zwykle ciężkie - drzewne, ziemiste, niektórzy czują wręcz rybę! Za to pu-erhy surowe są bardzo delikatne. Kolor naparu jest jasny a nuty smakowe i zapachowe nie tak intensywne - kwiaty, owoce, zioła. A to ten sam rodzaj herbat!
Gdzie tkwi haczyk? Oczywiście w obróbce. Surowe pu-erhy dojrzewają naturalnie, bez "pomocy" ze strony producenta, za to te dojrzałe przechodzą przyspieszone dojrzewanie na stosach.
W tym miejscu podrzucam dobry artykuł z czajnikowego który w sposób bardziej rozwinięty opisuje różnice między tymi dwoma rodzajami pu-erha. https://www.czajnikowy.com.pl/czerwona-herbata-pu-erh-sheng-czy-shu-surowa-czy-gotowana-roznice/

Przechodząc do herbaty, bo i tu jest co opowiadać. Jest to herbata sprasowana w kształt... tabliczki czekolady! I to dosłownie, bo parzy się pojedyncze kostki takiej tabliczki. Aż żałuję że nie zdecydowałem się zakupić całej tabliczki, byłoby fajne zdjęcie 😒 Za to nie żałuję jej zakupu, bo herbata okazała się całkiem przyjemna. Parzyłem w stylu gongfu cha, jedna kostka(ok6g) na 100ml, woda 90-95 stopni. Najpierw płukanie herbaty przez kilkanaście sekund. Pierwsze 3-4 parzenia po ok. 10 sekund, każde następne po 10s więcej. Pierwsze parzenia były mocno ziołowe, po 5 zacząłem czuć więcej słodkości, jakby truskawek i kwiatów.

  

Gruba ryba2piorunów

To już kolejny post, gdzie eksponowana jest eherbata.pl
Podejrzewam, że kilka osób zaprzedało się tej firmie (tzw. marketing szeptany). Nawet przez moment chciałem tam kupić prezent na urodziny mamy, ale jestem bardzo wyczulony na manipulację, dlatego kupię coś innego gdzie indziej.

GURU6piorunów

@Pan_Buk niestety sklep eherbata nic nie wie że robię mu reklamę w internecie 😒 więc w sumie mam to gdzieś że kupisz gdzie indziej, mam nadzieję że będzie smakowało!

Tytan1piorunów

@Pan_Buk O nie, 2 osoby na całym niszowym portalu wstawiają herbaty z jednego sklepu, jawna manipulacja!
Mnie dotychczas ten sklep wydawał się niszowy i przedtem nie słyszałem, żeby ktoś od nich kupował. Sam brałem herbaty od x czasu, bo mają dobry wybór i nie promują się jak Czajnikowy itp.
Miło jest zobaczyć, że ktoś bierze herbaty z tego samego źródła i można z nim porównać wrażenia.

Pokaż więcej komentarzy (25)