WujekAlienLider
2piorunówTym razem do #ksiazki
#smacznejkawusi

WujekAlienLider
2piorunówTym razem do #ksiazki
#smacznejkawusi

bojowonastawionaowcaMistrz
9piorunów1309 + 1 = 1310
Prywatny licznik: 31+1=32
Tytuł: Historia makaronu w dziesięciu daniach. Od tortellini do carbonary
Autor: Luca Cesari
Kategoria: historia
Wydawnictwo: Znak Koncept
Format: książka papierowa
ISBN: 9788324084159
Ocena: 7/10
Książka, która ma być prezentem dla ukochanej na urodziny. No ale jak tak leżała i kusiła... (wyjątkowo książka, nie ukochana, której przez weekend nie było akurat) - proszę Jej o tym nie mówić xD
Nie zaskoczę o czym jest ta książka - autor wykonał fantastyczną robotę badając źródła pisane w poszukiwaniu pochodzenia poszczególnych dań makaronowatych jak i sprawdzając, na ile autentyczne są te "jedyne i autentyczne" przepisy wywodzące się z włoskiej tradycji. No i cóż, ani zdecydowanie nie są jedyne, ani zdecydowanie nie są autentyczne xD Zdecydowana większość obecnych ustalonych przepisów wywodzi się z pierwszej połowy XX wieku, nie wspominając już nawet o fettuccine alfredo czy spaghetti bolognese, których najpewniejszym źródłem są włoscy imigranci w USA. Ba, nawet takie "zbrodnie" jak śmietana w carbonarze ma swoją historię 😉 Natomiast lazania (językowo związana z naszym tortem!) czy gnocchi (acz oczywiście w mącznej formie, jako że ziemniaki są stosunkowo świeżym "wynalazkiem" kulinarnym pochodzącym z Ameryki) mają ładną, wielowiekową tradycję, choć przepisy oczywiście wielokrotnie się na przestrzeni wieków zmieniały.
Książka nie jest dla osób, które nie znają się na włoskiej kuchni - dużo tam kulinarnych sformułowań, które autor w miarę możliwości próbował tłumaczyć, ale nie zawsze się udawało. Zresztą tłumacz zrobił naprawdę fajną robotę, tłumacząc cytowane włoskie przepisy sprzed setek lat za pomocą archaicznego języka - głębokie ukłony za to! Natomiast przeogromny minus jest za brak JAKICHKOLWIEK zdjęć, obrazków, grafik, tabel - nic, zero, null. Wydawałoby się, że to idealna książka do bycia uzupełnioną sferą graficzną, natomiast prawdopodobnie wzorem oryginału nie ma nic. Wielka szkoda.
Podsumowując świetna książka żeby zgarnąć dużo ciekawostek o włoskiej kuchni, ale bariera wejścia jest niestety dosyć duża, a czytanie nie sprawia aż takiej przyjemności, jaką by mogła.

Makaron z serem owczym i świeżym pieprzem😉😁😁😁.
bojowonastawionaowcaMistrz
8piorunów1308 + 1 = 1309
Prywatny licznik: 30+1=31
Tytuł: Columbine. Masakra w amerykańskim liceum
Autor: Dave Cullen
Kategoria: reportaż
Wydawnictwo: Wydawnictwo Poznańskie
Format: książka papierowa
ISBN: 9788367324472
Liczba stron: 636
Ocena: 9/10
Po zeszłotygodniowych wydarzeniach z polskich szkół stwierdziłem, że w sumie mam na półce książkę, która mogłaby pomóc zrozumieć dlaczego do takich ataków dochodzi - mowa o reportażu pokazującym chyba pierwszy największy atak tego typu... który okazał się kompletną porażką, a mimo to niestety zyskał niesamowitą popularność.
Tak, 14 zgonów (+2 sprawców) to naprawdę niewiele w porównaniu do tego, czym atak miał się stać. Na szczęście dla wszystkich, umiejętności Erica Harrisa były zdecydowanie niewystarczające by zbudować działające bomby, które docelowo miały doprowadzić do śmierci nawet ponad 0,5 tys. nastolatków i dorosłych. Mimo tej niewątpliwej porażki, Harris i Klebold stali się "bohaterami" dla wielu nieletnich napastników, którzy próbowali powtarzać ich wyczyny w amerykańskich (i nie tylko) szkołach.
Książka zaczyna się na kilka dni przed samym zamachem i pokazuje kluczowe godziny doprowadzające do ataku, po czym rzetelnie i dokładnie relacjonuje niecałą godzinę dramatu dziejącego się w szkole... który niedoświadczona w traktowaniu aktywnych strzelców policja niepotrzebnie rozciąga do wielogodzinnej akcji, co doprowadza do śmierci niektórych osób, które mogły zostać uratowane. Następnie przechodzi w zasadzie naprzemiennie do zarówno wydarzeń sprzed zamachu, pokazujących drogę nastoletnich przestępców do zrealizowania swojego planu (a także kto i gdzie zawodził, żeby można było mu zapobiec) jak i wszystkich następstw ataku - zarówno ze strony ofiar i ich rodzin, losu samej szkoły, postępowań władz i służb porządkowych, a nawet zachowania rodziców sprawców, co jest moim zdaniem naprawdę dużym plusem.
Ten brak oddzielenia od siebie przeszłości i następstw ataku jest jedynym i zdecydowanie najpoważniejszym zgrzytem - moim zdaniem dużo lepiej było wyraźniej oddzielić te dwie części, kompozycja niestety niekoniecznie sprzyja płynnemu czytaniu.
Bardzo cieszy mnie, że w książce uwzględniono również stan psychiczny autora, który nie kryje jak trudnym doświadczeniem dla niego było spędzone prawie 9 lat na śledzeniu i zgłębianiu szkolnego dramatu, by móc go w jak najlepszym stopniu oddać czytelnikom.
Zdecydowana polecajka.

@bojowonastawionaowca czytając o Columbine i oglądając wiadomości o nożownikach w polskich szkołach:
- Co za amatorka, jaki wstyd przed Wujkiem Samem xD
@WujekAlien bo na całe szczęście zdobycie broni palnej w Polsce jest nieco trudniejsze niż w USA xD Tak samo z materiałami mogącym posłużyć do bomb czy do napalmu - w chwili obecnej takimi zakupami człowiek by szybciutko zwrócił na siebie uwagę służb
WhoresbaneFanatyk
15piorunówNewsy książkowe od Whoresbane'a!
Drugi news / 16.10.2026
Wydawnictwo Zysk i S-ka zapowiada nowe edycje ilustrowane Pieśni Lodu i Ognia. "Uczta dla wron. Cienie śmierci" i "Uczta dla wron. Sieć spisków" George'a R.R. Martina są planowane na listopad 2026. Wydania w twardej oprawie, w cenie detalicznej po 139,99 zł za sztukę. Poniżej okładki i krótko o treści.
"Cienie śmierci"
Po stuleciach nieustannych wojen i zdrad siedem osłabionych potęg, dzielących między siebie władzę nad krainą, zawarło rozejm. Tak się przynajmniej wydaje.
Po śmierci króla potwora, Joffreya, Cersei przejęła władzę w Królewskiej Przystani. Śmierć Robba Starka złamała kręgosłup buntu północy, a rodzeństwo Młodego Wilka rozproszyło się po całym królestwie.
Wojna, która trwała tak długo, wreszcie wygasła. Jednakże wkrótce zaczynają gromadzić się jej niedobitki: banici, renegaci i padlinożercy, którzy ogryzają kości poległych i łupią tych, którzy niebawem również rozstaną się z życiem. W Siedmiu Królestwach ludzkie wrony zbierają się na bankiet z popiołów…
Wyjątkowa edycja ilustrowana, wzbogacona nie tylko o ilustracje czarno-białe, ale także kilkanaście kolorowych, autorstwa Jeffreya R. McDonalda, które pozwalają zobaczyć bohaterów, miejsca i sceny, które dotąd żyły wyłącznie w wyobraźni czytelników. Idealna pozycja dla kolekcjonerów, miłośników pięknych wydań i wszystkich, którzy chcą przeżyć Ucztę dla wron na nowo w najbardziej efektownej formie.
"Sieć spisków"
Wojna pięciu królów zbliża się do końca…
Lannisterowie i ich sojusznicy uważają się za zwycięzców, jednak w królestwie wciąż daleko do spokoju. Niezadowoleni z ich rządów wciąż spiskują i zawierają nowe sojusze. Martellowie z Dorne pragną zemsty za śmierć swych krewniaków, a Euron Wronie Oko, dziedzic króla Balona z Żelaznych Wysp, jest najstraszliwszym piratem, jaki kiedykolwiek pływał po morzach. Brienne Ślicznotka szuka Sansy Stark, której poprzysięgła bronić przed gniewem królowej Cersei. Nadchodzi czas, gdy szlachetnie urodzeni i prości ludzie, żołnierze i czarodzieje, skrytobójcy i mędrcy muszą połączyć siły, ponieważ na uczcie dla wron jest wielu gości, ale tylko nieliczni ujdą z niej z życiem.
Wyjątkowa edycja ilustrowana, wzbogacona nie tylko o ilustracje czarno-białe, ale także kilkanaście kolorowych, autorstwa Jeffreya R. McDonalda, które pozwalają zobaczyć bohaterów, miejsca i sceny, które dotąd żyły wyłącznie w wyobraźni czytelników. Idealna pozycja dla kolekcjonerów, miłośników pięknych wydań i wszystkich, którzy chcą przeżyć Ucztę dla wron na nowo w najbardziej efektownej formie.
#ksiazkiwhoresbane 'a - tag, pod którym chwale się nowymi nabytkami oraz wrzucam newsy o książkach
Chcesz mnie wesprzeć? Mój Onlyfans ( ͡° ͜ʖ ͡°)
⇒ patronite.pl/ksiazkiWhoresbane
⇒ suppi.pl/ksiazkiwhoresbane
#ksiazki #czytajzhejto #zyskiska #fantasy #georgerrmartin #piesnloduiognia #asoiaf

@Whoresbane brzydkie te okładki
WujekAlienLider
16piorunów1307 + 1 = 1308
Tytuł: Oni wrócili
Autor: Marta Bijan
Kategoria: horror
Wydawnictwo: Uroboros
Format: ebook
Liczba stron: 320
Ocena: 8/10
Zawsze podchodzę z pewną ostrożnością do książek opartych na grach komputerowych. Szczególnie gdy mowa o horrorze, w którym ogromną rolę odgrywają atmosfera, dźwięk i sposób przedstawienia otoczenia. Layers of Fear było przecież grą, której największą siłą nie były potwory czy wyskakujące zza rogu straszydła, ale powolne odkrywanie historii człowieka pogrążającego się w szaleństwie. Marta Bijan postanowiła wrócić do tego świata i muszę przyznać, że zrobiła to naprawdę dobrze.
Akcja Oni wrócili rozgrywa się w posiadłości doskonale znanej osobom, które miały okazję poznać historię z gry. Tym razem jednak zamiast malarza obserwujemy pisarza, który wraz z żoną i synem próbuje prowadzić w tym miejscu zwyczajne życie. Mężczyzna pracuje nad kolejną książką, zmaga się z problemami twórczymi i alkoholowymi, a jego rodzina stopniowo zaczyna się rozpadać.
I właśnie ten powolny rozpad jest dla mnie najmocniejszym elementem powieści. Najbardziej podobało mi się obserwowanie głównego bohatera, który krok po kroku zatraca się we własnym obłędzie. Początkowo wszystko wydaje się jeszcze stosunkowo normalne. Pojawiają się drobne nieporozumienia, dziwne zachowania, pierwsze sygnały świadczące o tym, że coś jest nie tak. Bohaterowie nie zdają sobie jednak sprawy z tego, co właściwie dzieje się wokół nich, a może po prostu nie chcą tego dostrzec.
Z każdą kolejną stroną sytuacja staje się coraz bardziej niepokojąca. To, co wcześniej można było wytłumaczyć zmęczeniem, frustracją czy problemami rodzinnymi, zaczyna przybierać znacznie mroczniejszą formę. Granica między rzeczywistością a wyobraźnią stopniowo się zaciera, a my coraz częściej zastanawiamy się, czy możemy wierzyć temu, co opowiada nam główny bohater. A to nie tylko jego perspektywę tu poznamy, co też jest ciekawym zabiegiem autorki.
I to jest właśnie ten rodzaj horroru, który lubię najbardziej. Nie potrzebuję nieustannego straszenia, makabrycznych scen czy potworów. Znacznie ciekawsze jest dla mnie obserwowanie człowieka, który powoli traci kontrolę nad własnym umysłem, a wraz z nim nad wszystkim, co do tej pory uważał za pewne.
Świetnie wypada również sama posiadłość. Znajomość jej historii z gry dodaje kolejną warstwę niepokoju. Wiemy przecież, co wydarzyło się tutaj wcześniej, i trudno oprzeć się wrażeniu, że dom w jakiś sposób przechowuje tragedie swoich mieszkańców. Czy to miejsce rzeczywiście jest przeklęte? Czy może po prostu kolejny człowiek powtarza błędy swojego poprzednika?
Podoba mi się też sposób, w jaki autorka pokazuje rozpad rodziny. Nie następuje on nagle, w wyniku jednego dramatycznego wydarzenia. To proces rozciągnięty w czasie, na który składają się kolejne zaniedbania, niedopowiedzenia, obsesje, zatracanie w sobie i coraz większe oddalenie od najbliższych. Najbardziej przerażające jest chyba to, że bohaterowie przez długi czas nie dostrzegają, jak bardzo ich świat zdążył się już zmienić.
"Oni wrócili" jest dla mnie przede wszystkim bardzo udanym studium człowieka popadającego w obłęd, a dopiero w drugiej kolejności klasycznym horrorem o nawiedzonym domu.
Do przeczytania książni nie jest potrzebna znajomość gry, choć zdecydowanie pomaga i ułatwia imersję. Zdecydowanie polecam, jeśli jesteście fanami Layers of Fear, jeśli nie, to będzie to raczej horror jakich wiele.
Opublikowano za pomocą https://bookmeter.xyz
Osobisty licznik: 194/128

RagnarokkGURU
15piorunów1306 + 1 = 1307
Tytuł: Jagiellonowie. Złoto i rdza
Autor: Slawomir Lesniewski
Kategoria: inne
Wydawnictwo: NapoleonV
Format: audiobook
Ocena: 7/10
Skoro juz przesluchalem prequel o protoplastach dynastii Jagiellonow - stwierdzilem ze warto kontynuowac. Jako ze nie byl to okres nieprzerwanego rozpierdolu jak za kolejnych monarchow to jakos o tych czasach wiedzialem sporo mniej. I wiedzialem, ze niewiele wiedzialem.
Ksiazka napisana bardzo przystepnym jezykiem i mocno casualowa - duzo bardziej jak dwie poprzednie ksiazki historyczne z ktorymi sie zmierzalem. Czasem az za bardzo autor probuje odnosic sprawy do wspolczesnych tematow - tez zapewne by przecietnemu czytelnikowi wyjasnic problem. Ksiazka napisana chronologicznie, co ulatwia sluchanie przez audiobooka (ta o Litwie byla raczej tematami - najpierw temat X przez 60 lat, potem cofka i temat Y przez 60 lat). Kazdemu krolowi poswiecone niemalo - nawet tym o ktorych w zasadzie nie ma w nauczaniu szkolnym - Janie Olbrachcie i Aleksandrze (ktorych notabane obu raczej ukazuje w pozytywnym swietle). Autor stara sie byc raczej obiektywny i bardzo czesto prezentuje krytyczne uwagi wobec zachowywania krolow i ich dworu. Takze poruszane sa (dosc pobieznie) watki o Jagiellonach co krolami Polski nie zostali - w tym o tych wladajacych Wegrami, a takze jest rozdzial o Annie Jagielonce (siostra Zygmunta Augusta, zona Walezego i Batorego, ciotka Zygmunta III Wazy)
Samej historii streszczal nie bede, ksiazke moge polecic. Nie jest to taka co zmieni moje zycie czy ze mm chec od razu powtorzyc (jak mialem z ta o Litwie), ale dobrze ze przeszluchalem. A Wladyslaw III Warnenczyk to tempy c⁎⁎j.
PS: Taki disclaimer. W bookmeterze moze sie wydawac ze mam niskie wymagania bo w zasadzie kazdej ksiazce daje 7-9/10. Coz, powody sa dwa. 1 - jak mi sie ksiazka nie podoba albo zaczyna nuzyc mam zero oporow, by przerwac ja w polowie. 2 - Nie wybieram ksiazki bo jakis temat mnie ciekawie. Patrze jakie sa ksiazki z dobrymi ocenami i jak mi sie podoba temat to czytam :smiley: W beletrystyce nie zawsze sie sprawda (przyklad Ani Kantoch - dwie moje zdecydowanie ulubione jej ksiazki maja najnizsze oceny u czytelnikow), ale w historycznych jeszcze sie nie przejechalem na tym, bo przypadkowe osoby raczej nie czytaja ich
Opublikowano za pomocą https://bookmeter.xyz

Eee tego, na okładce inny tytuł niż w recenzji.
@Ravm Kolejna ksiazka co musialem recznie wpisywac, bo nie bylo w bazie. A ze audiobook to okladki w sumie nie widywalem :grinning:
Komentarz usunięty
LeniwaPandaGruba ryba
14piorunów1305 + 1 = 1306
Tytuł: Dietetyka sportowa.
Autor: Krzysztof Mizera, Justyna Mizera
Kategoria: Poradniki
Wydawnictwo: Galaktyka
Format: książka papierowa
ISBN: 9788375796407
Liczba stron: 240
Ocena: 7/10
Książka dla początkujących. Wiele z tematów poruszanych w tej książce przyswoiłem z innego medium. Kilku rzeczy się dowiedziałem.

@LeniwaPanda Na okładce nie ma twarogu. Nic nie warta ta ksiażka. To jakaś szarlataneria, a nie wiedza. Zapytaj @AdelbertVonBimberstein
@zed123 Twaróg nie potrzebuje poklasku. On po prostu jest i dobrze wie, że każdy kiedyś będzie się opalał w blasku jego bieli
@LeniwaPanda Twaróg cierpliwy jest...
WhoresbaneFanatyk
13piorunówNewsy książkowe od Whoresbane'a!
Dom Wydawniczy REBIS ogłasza nowość historyczną. "Krótka historia Ameryki. Od herbatki bostońskiej do Trumpa" Simona Jenkinsa w sprzedaży od 27 października 2026 roku. Wydanie w twardej oprawie obejmuje 464 strony, w cenie detalicznej 75 zł. Poniżej okładka i krótko o treści.
Porywająca i podstawowa lektura dla każdego, kto pragnie zrozumieć kraj, który po dziś dzień nadaje kształt światu.
W lipcu 1776 roku trzynaście anglojęzycznych kolonii w Ameryce Północnej zjednoczyło się, aby w drodze podboju i osadnictwa stworzyć najpotężniejszy kraj świata.
Ojcowie Założyciele spisali konstytucję głęboko zanurzoną w ideałach wolności, a mimo to ślepą na prawa rdzennych Amerykanów i niewolnictwo, co ostatecznie doprowadziło do wojny domowej. Jednak Ameryka podniosła się z kryzysu, stawiając na masową imigrację, surowy kapitalizm i decentralizację. Wynalazła linię produkcyjną, stworzyła Hollywood i jazz, wysłała ludzi na Księżyc. Jej żołnierze pomogli zakończyć dwie wojny światowe, a przywódcy aspirowali do roli stróża światowego porządku.
Jenkins kreśli obraz państwa często pogrążonego w chaosie i zmagającego się z podziałami rasowymi. Niemniej, choć prezydentura Trumpa sygnalizuje upadek zaufania wielu Amerykanów do klasy rządzącej i może się stać zarzewiem kryzysu konstytucyjnego, Stany Zjednoczone pozostają krajem wolności i twierdzą demokracji.
#ksiazkiwhoresbane 'a - tag, pod którym chwale się nowymi nabytkami oraz wrzucam newsy o książkach
Chcesz mnie wesprzeć? Mój Onlyfans ( ͡° ͜ʖ ͡°)
⇒ patronite.pl/ksiazkiWhoresbane
⇒ suppi.pl/ksiazkiwhoresbane
#ksiazki #czytajzhejto #rebis #historia #usa #ameryka #simonjenkins

WujekAlienLider
19piorunów1304 + 1 = 1305
Tytuł: Lepiej już umrzeć
Autor: Lee Child, Andrew Child
Seria: Jack Reacher - Tom26
Kategoria: kryminał, sensacja, thriller
Wydawnictwo: Albatros
Format: audiobook
Liczba stron: 384
Ocena: 7/10
Po 26 tomach przygód Jacka Reachera coraz trudniej mi napisać o tej serii coś odkrywczego. Mam nawet wrażenie, że można podzielić jej książki na kilka kategorii, a "Lepiej już umrzeć" idealnie wpisuje się w jedną z moich ulubionych: _Reacher przypadkowo trafia do pipidówy, spotyka kogoś, komu trzeba pomóc, a następnie wplątuje się w niezłe bagno, z którego nie wszyscy wychodzą żywi_.
Tym razem trafiamy do Los Gemelos, podupadłego miasteczka w Arizonie, niedaleko granicy z Meksykiem. Reacher spotyka tam Michaelę Fenton, byłą agentkę FBI, która próbuje odnaleźć swojego zaginionego brata. Motyw z agentem/agentką FBI/CIA, który/a szuka kogoś z rodziny, albo z firmy, jest mimo wszystko dość częsty w tej serii. Trop zaginionego prowadzi do tajemniczego Dendonckera, lokalnego wataszki, którego ludzie zdecydowanie nie należą do tych, z którymi warto zadzierać. Jak nietrudno się domyślić, Reacher postanawia zweryfikować ich rysopis i zdolności bojowe w praktyce i pomóc kobiecie. Sprawa szybko okazuje się znacznie większa niż zwykłe zaginięcie.
I właściwie tyle wystarczy, żeby opisać punkt wyjścia kolejnej historii o naszym majorze w stanie spoczynku. Dalej dostajemy wszystko to, do czego Lee Child przyzwyczaił mnie przez poprzednie 25 tomów. Reacher analizuje sytuację, zadaje niewygodne pytania, ktoś próbuje go zastraszyć, ktoś inny popełnia fatalny błąd, zakładając, że da radę go pokonać, a liczba połamanych kości i trupów stopniowo rośnie.
Czy to przewidywalne? Oczywiście. Czy mi to przeszkadza? Ani trochę. W końcu właśnie za to lubię tę serię. Nie oczekuję od każdego tomu literackiej rewolucji, wielkich rozważań filozoficznych ani bohatera, który nagle przejdzie całkowitą przemianę. Chcę dostać porządną historię sensacyjną, trochę tajemnicy, kilka bójek i Reachera, który po raz kolejny udowadnia, że wybieranie go sobie na przeciwnika jest wyjątkowo kiepskim pomysłem.
Tym razem podobało mi się również stopniowe odkrywanie, czym właściwie zajmuje się Dendoncker i dlaczego zniknięcie brata Michaeli może mieć znacznie poważniejsze konsekwencje. Historia zaczyna się od lokalnego problemu, ale z czasem jej skala rośnie, co zresztą jest kolejnym dobrze znanym motywem w tej serii. Pojawia się też bomba MOAB, o której już dzisiaj pisał nasz moderator w stanie spoczynku @bojowonastawionaowca - o tutaj.
Coraz bardziej zauważam natomiast pewną zmianę związaną z przejęciem pisarskich obowiązków przez Andrew Childa. Tomy tworzone wspólnie przez braci wydają mi się odczuwalnie krótsze od tych, które Lee pisał samodzielnie. Narracja jest bardziej skondensowana, wydarzenia następują po sobie szybciej, a na dłuższe przestoje czy poboczne wątki zostaje mniej miejsca. Te poboczne wątki są też mam wrażenie ważniejsze niż poprzednio.
Po bardzo dobrym "Strażniku" liczyłem na utrzymanie wysokiego poziomu. "Lepiej już umrzeć" nie zrobiło na mnie aż tak dużego wrażenia, ale nadal jest solidną odsłoną cyklu i mocno od średniej nie odstaje. Nie mam większych zastrzeżeń do kierunku, w którym bracia prowadzą serię razem, i cieszę się, że zmiana pokoleniowa nie odebrała jej charakteru.
Opublikowano za pomocą https://bookmeter.xyz

Yes_ManLider
23piorunówKilka miesięcy polowania i oto jest! Będzie czytane :star-struck:

@Yes_Man przypomniałeś mi jak orwel ledwo uszedł z życiem bo już był na liście do rozwałki swoich towarzyszy kochanych
@Opornik miał bardzo ciekawy życiorys
@Opornik nie znam tematu
George Orwell opisał te wstrząsające wydarzenia w swojej słynnej książce reportażowej „W hołdzie Katalonii” (1938).
Chodzi o sytuację z czerwca 1937 roku, podczas hiszpańskiej wojny domowej. Orwell walczył tam jako ochotnik po stronie republikańskiej w szeregach milicji POUM (Robotniczej Partii Zjednoczenia Marksistowskiego) – antyelektoralnej, niezależnej od Moskwy partii lewicowej.
Gdy w Barcelonie wpływy przejęli stalinowcy sterowani przez radzieckie służby (NKWD i GRU), POUM została nagle zdelegalizowana i okrzyknięta „faszystowską piątą kolumną”. Dawni towarzysze broni z dnia na dzień stali się śmiertelnymi wrogami polującymi na członków POUM.
Orwell uniknął śmierci i więzienia dzięki kilku kluczowym momentom:
• Ostrzeżenie od żony: Gdy Orwell wrócił z frontu do Barcelony (gdzie wcześniej ledwo przeżył postrzał snajpera w gardło), jego żona Eileen podeszła do niego w hotelowym lobby, objęła go i szeptem wydała natychmiastowy rozkaz: „Uciekaj stąd natychmiast!”. Wyjaśniła mu, że bezpieka aresztowała już ich przyjaciół, a ich pokój został przeszukany.
• Ukrywanie się w ruinach: Przez kilka dni Orwell musiał ukrywać się na ulicach Barcelony, sypiając m.in. w ruinach kościoła, aby nie dać się złapać patrolom komunistycznej policji politycznej.
• Ucieczka pociągiem: Ostatecznie Orwell, Eileen oraz ich znajomi zdołali zdobyć bilety i potajemnie przekroczyć granicę z Francją pociągiem, udając zwykłych angielskich turystów.
Oficjalna lista do egzekucji:
Orwell nie przesadzał – po latach w odnalezionych radzieckich archiwach w Moskwie potwierdzono, że NKWD prowadziło szczegółową kartotekę szpiegowską na Orwella i jego żonę. W lipcu 1937 roku (tuż po ich ucieczce) w Walencji przedstawiono oficjalny akt oskarżenia o „wściekły trockizm”. Gdyby Orwell nie uciekł na czas, zostałby natychmiast rozstrzelany lub poddany torturom w tajnych więzieniach stalinowskich, tak jak jego dowódca Georges Kopp czy przyjaciel Bob Smillie.
@Yes_Man nom, szkoda że tak wcześnie zmarł.
Gdyby nie to może jeszcze by zdążył do czasów żeby móc powiedzieć: co wy kurwa odjebaliście 1984 to nie miała być instrukcja!
@Opornik święta prawda
WujekAlienLider
11piorunówPromocja Haloweenowa wydawnictwa Vesper.
Książki przecenione od 40% do 70% - LINK
Pakiety książek też są przecenione, ale tak dużych rabatów na nich niestety nie zobaczycie.
Promocja obowiązuje do 2.11.
Darmowa dostawa od 200 PLN.

Panie Wujku, faktycznie nie pisałam, że muszę oszczędzać, wiec Pan nie wiedział. I co tera z tym możemy zrobić?
@Rysia zignoruj ten post, będzie lepiej dla portfela ( ͡~ ͜ʖ ͡°)
@WujekAlien Naprawdę? Mówisz to przy moim koszyku?
@Rysia przy takim koszyku to nie :smiley:
@WujekAlien ostatecznie jeszcze go zmniejszyłam i odpowiedzialnie zamówiłam same Cthule!
Dziękuję Pan WujekAlien
@Rysia a wydania komiksowe też? ;)
@WujekAlien jak to komiksowe gulp
@Rysia takie:
@Rysia no dobra, może niedokładnie komiksowe, tylko albumowe: https://youtu.be/PsIyUDaocjU?is=9zbZypmDdB1XBdnQ
W GÓRACH SZALEŃSTWA [tom1] - H.P. Lovecraft / Francoise Baranger (oprawa twarda)Auf YouTube findest du die angesagtesten Videos und Tracks. Außerdem kannst du eigene Inhalte hochladen und mit Freunden oder gleich der ganzen Welt teilen.YouTube@WujekAlien dworzec to ja na allegro kupiłem miesiąc temu za 68 zł w smarcie. xD te ich ceny to humbug
@AdelbertVonBimberstein no niestety, w przypadku Vesper opłaca się czekać na promocję i brać pakiety nowości, wtedy jest najtaniej
WhoresbaneFanatyk
16piorunówNewsy książkowe od Whoresbane'a!
Dom Wydawniczy REBIS ogłasza dwa dodruki ze świata Diuny. "Nawigatorzy Diuny" Briana Herberta i Kevina J. Andersona ponowie w księgarniach od 20 października, a "Diuna" Franka Herberta od 27 października 2026 roku. Wydania w twardej oprawie z obwolutą liczą kolejno 528 i 696 stron, w cenie detalicznej 109 i 99 zł. Poniżej okładki i krótko o treści.
"Nawigatorzy Diuny"
Gdy ludzkość pokonała w krwawych walkach myślące maszyny, wydawało się, że czeka ją świetlana przyszłość. Tymczasem ledwie sto lat później, po fatalnych rządach Salvadora Corrino, nieuchronnie zmierza do kolejnego konfliktu. Roderick Corrino usiłuje mądrze władać Imperium, lecz jest w fatalnym położeniu – z jednej strony cywilizacji zagrażają fanatyczni butlerianie, z drugiej Josef Venport, który mógłby ocalić przed nimi ludzkość, to zabójca poprzedniego Imperatora. Gdy Roderick prowadzi swą trudną grę, w Imperium niepostrzeżenie rośnie w siłę inny gracz – zgromadzenie żeńskie bezlitosnej Matki Przełożonej Valii - na dalekim Denali zaś po osiemdziesięciu latach spełnia się wielkie marzenie niezależnego robota Erazma…
"Diuna"
Arrakis, zwana Diuną, to jedyne we wszechświecie źródło melanżu - substancji przedłużającej życie, umożliwiającej odbywanie podróży kosmicznych i przewidywanie przyszłości.
Z rozkazu Padyszacha Imperatora Szaddama IV rządzący Diuną Harkonnenowie opuszczają planetę, swe największe źródło dochodów. Diunę otrzymują w lenno Atrydzi, ich zaciekli wrogowie. Zwycięstwo księcia Leto Atrydy jest jednak pozorne - przejęcie planety ukartowano.
W odpowiedzi na atak połączonych sił Imperium i Harkonnenów dziedzic rodu Atrydów, Paul - końcowe ogniwo planu eugenicznego Bene Gesserit – staje na czele rdzennych mieszkańców Diuny i wyciąga rękę po imperialny tron.
#ksiazkiwhoresbane 'a - tag, pod którym chwale się nowymi nabytkami oraz wrzucam newsy o książkach
Chcesz mnie wesprzeć? Mój Onlyfans ( ͡° ͜ʖ ͡°)
⇒ patronite.pl/ksiazkiWhoresbane
⇒ suppi.pl/ksiazkiwhoresbane
#ksiazki #czytajzhejto #rebis #scifi #frankherbert #brianherbert #kevinjanderson #diuna #dune

O, Diuna:)
@Whoresbane where 70 piorunkow?
@WujekAlien (╯ ͠° ͟ʖ ͡°)╯┻━┻
RagnarokkGURU
17piorunów1303 + 1 = 1304
Tytuł: Ptolemeusze i Rzym. Przyjaźń czy zależność. Stosunki polityczne w latach 273-43 p.n.e.
Autor: Tomasz Grabowski
Kategoria: historia
Wydawnictwo: Atryda
Format: książka papierowa
Ocena: 8/10
Drugie podejscie, pierwszy raz zaczalem pare lat temu ale jakos utknalem.
Bardzo solidna ksiazka - druga ktora czytalem o Ptolemeuszach. Tym razem mniej o wojnie i gospodarce, ale duzo, bardzo duzo o dynastiach i dyplomacji. Przyznaje, ksiazka potrafila usypiac bo to 250 lat historii ktore wpadalo w cykl spiskow, rodzinnych konszachtow i polityki poznej republiki. I jest to dynastia o absolutnie najbardziej popieprzonym drzewie genealogicznym - przy Ptolemeuszasz to Habsburgowie byli normalni w tym wzgledzie.
Bardzo solidna pod katem warsztatu, wciaz raczej dla koneserow.
Opublikowano za pomocą https://bookmeter.xyz

No chyba mozna ślepo rzucić, że nie przyjaźń:D
@sireplama Otóż nie tym razem. Zauważ że oni ani razu nie toczyli wojny, co jak na Rzymian jest tak blisko przyjazni jak to może być xD
@sireplama Ogolnie polityka Rzymu w tamtym rejonie bylo nie pozwolenie, by ktorys za bardzo urosl w sile. Wiec jak Seleucydzi byli bliscy zlojenia dupy Egiptowi to Rzymianie tupneli noga i im dupe uratowali. Ale to taka toksyczna przyjazn, wiadomo
@Ragnarokk w sumie... Jak USA i Polski dzisiaj? Niby sojusznicy, niby przyjaciele ale trochę ciche stosunki lenne
@sireplama I w momencie wewnetrznych kryzysow ktos pojedzie do Waszyngtonu/Rzymu po poparcie, tak
bartek555Lider
61piorunów
A najlepiej to uważać jak tańczysz, bo życiowy parkiet bywa śliski.
I być bliski dla bliskich.
@bartek555 Jak za dużo potańczę, to nie wstanę do roboty :confused:
@mannoroth win win
starebabyjebacprademFanatyk
13piorunówDwa miecze, jeden na Pjotery drugi na Promocje
#konkursnanajbardziejgownianymemznosaczem #sztukadlasprawiedliwych #sztukasprawiedliwa #pasjonaciubogiegozartu #wiedzmin #ksiazki #czytajzhejto

Pjotefer, zaprzyj się o jednorożca
WujekAlienLider
6piorunów
@WujekAlien coś te czytniki nie tanieją..... a u Ciebie widzę mercedesa... polecasz go? To wersja 4?
Kolor (oprócz okładek) ma sens?
@ramen Pocketbook InkPad Color 2 i nie polecam, jest okrutnie wolny. Może inaczej: jak już włączysz książkę to jeszcze ok, przełączanie stron jest w miarę płynne. Ale odpalanie apki Legimi czy EmpikGo, żeby pobrać książki na czytnik, jest tak wolne, że czasem wolałbym go synchronizowac po USB. Oprócz niego mam Booxa Nova Air, w tym samym rozmiarze, który śmiga aż miło, ale że Legimi i Empik nie mają na niego einkowych aplikacji, to bateria znika po 1 książce. Dlatego przy codziennym czytaniu bujam się z Pocketbookiem, a Booxa używam jako notatnika.
@WujekAlien Dzięki, czyli funkcja koloru ma sens tylko do aplikacji sklepowych? Czy to po prostu bajer?
@ramen nie, funkcja koloru działa w EPUBach, PDFach i nnych wrzucanych plikach. Książki z Legimi i EmpikGo są kolorowe. Dla książek z obrazkami ma to duży sens. Dla komiksów pewnie trochę też, ale tu rozmiar 7,8" może być za mały i ten kolorowy ekran to trochę ściema, bo jego rozdzielczość to 1404 x 1872 w odcieniach szarości i tylko 468 × 624 w kolorze. Jego następca (wersja 3) miał już wyższą kolorową rozdzielczość.
MerkuryAutorytet
15piorunówMiałem tylko "Listonosza" kupić ale skończyło się jak zwykle [̲̅$̲̅(̲̅ ͡° ͜ʖ ͡°̲̅)̲̅$̲̅]
#ksiazki

Ale mam atak cringu jak widze PKD w wydaniu gdzie tytul ekranizacji jest wiekszy niz tytul ksiazki…. Wiem ze sie lepiej sprzedaje bo czy androidy marza o elektrycznych owcach to troche zamulajaca nazwa no ale tak sobie autor wymyslil i fakt ze zmienil to jakis ku⁎⁎⁎⁎zon z marketingu przyprawia mnie o palpitacje serca, ale fajne ksiazki milej lektury.
@ErwinoRommelo sam fakt, że Rebis będzie dublował niektóre pozycje Dicka w Wehikule czasu mnie rozbraja. Przecież te książki już są u nich dostępne, w solidnym wydaniu.
bojowonastawionaowcaMistrz
51piorunów14 października 1926 roku ukazała się pierwsza książka o Kubusiu Puchatku, a stworzona przez Alana Alexandra Milne’a opowieść na zawsze zmieniła literaturę dziecięcą. Choć świat od tamtego momentu przeszedł całkowitą metamorfozę, miś ze Stumilowego Lasu i jego przyjaciele wciąż uczą nas empatii

WujekAlienLider
14piorunówCoś czuję, że @bojowonastawionaowca podąża tropem książek z serii Rahla z ArtRage:
* Huryska - z owcą na okładce
* Idąć na rzeź - wczorajszy post urodzinowy
* Księga zniknięcia - odpuszczenie moderowania Hejto
* Po drugiej stronie słońca - Hejto bez moderatora
* Sawuszun - "...młoda matka trojga dzieci, za wszelką cenę usiłuje ochronić rodzinę przed rozpadem świata, który zna..."

@WujekAlien xDDDD
Pierwsza przeczytana, 2 kolejne w kolejce, dobry traf :grinning:
WujekAlienLider
18piorunów1301 + 1 = 1302
Tytuł: O objętości czasu - Tom 1
Autor: Solvej Balle
Kategoria: literatura piękna
Wydawnictwo: Wydawnictwo Poznańskie
Format: ebook
Liczba stron: 232
Ocena: 6/10
Motyw pętli czasowej nie jest w literaturze niczym nowym, ale uważam, że można z niego wyciągnąć jeszcze więcej. Szczególnie jeśli zamiast kolejnej historii o ratowaniu świata dostajemy opowieść o codzienności człowieka, który musi nauczyć się funkcjonować w rzeczywistości pozbawionej jutra.
Główna bohaterka, Tara Selter, odkrywa, że czas przestał dla niej płynąć w normalny sposób. Kalendarz nieubłaganie wskazuje 18 listopada. Każdego ranka budzi się w tym samym dniu, ludzie wykonują te same czynności i prowadzą te same rozmowy, podczas gdy dla niej mijają kolejne tygodnie i miesiące.
Co ciekawe, Tary w ogóle nie powinno być tego dnia w domu. Zgodnie z pierwotnym przebiegiem wydarzeń miała nadal przebywać w delegacji w Paryżu. Jej wcześniejszy powrót sprawia więc, że znajduje się w miejscu, w którym nikt się jej nie spodziewa. Początkowo wydaje się to mało istotnym szczegółem, ale z czasem okazuje się jednym z najciekawszych elementów całej historii. Tara zyskuje ogromną swobodę działania – może pozostać niezauważona, ingerować w wydarzenia, wybierać inne miejsca i spotkania, a następnie obserwować, jak zmieniają się konsekwencje jej decyzji. Jeden dzień staje się punktem wyjścia dla niezliczonych alternatywnych scenariuszy, a każda podjęta decyzja otwiera kolejne gałęzie wydarzeń, których w normalnym życiu nigdy nie miałaby okazji poznać.
Najciekawsze jest obserwowanie, jak Tara stopniowo odnajduje się w tej sytuacji. Początkowo próbuje przekonać męża, że naprawdę utknęła w czasie. Opowiada mu o swoich doświadczeniach, rozrysowuje schematy, przewiduje wydarzenia i szuka zrozumiena. Problem w tym, że dla niego każda rozmowa jest pierwszą, podczas gdy ona przeprowadzała ją już wielokrotnie. Później próbuje dzielić się swoją historią również z innymi, aż w końcu dochodzi do wniosku, że być może nie musi już nikomu niczego udowadniać.
Ta ewolucja od desperackiej potrzeby bycia wysłuchaną do stopniowej akceptacji samotności jest dla mnie najmocniejszym elementem książki.
Sama Tara jest też dość wnikliwą bohaterką, bo zauważa np.: że produkty i jedzenie, które zużywa i zjada, się nie odnawiają i znikają ze sklepowych półek, ale nikt ich nie uzupełnia, bo w wersji historii bez niej, nie ma takiej potrzeby.
Podoba mi się filozoficzny wymiar książki:
* Co oznacza upływ czasu, jeśli tylko jedna osoba go doświadcza?
* Czy można budować relacje, kiedy druga strona nie pamięta wspólnych przeżyć?
* Czy wieczność zamknięta w jednym dniu jest darem, czy przekleństwem?
* Czy przeżywanie tego samego dnia jest realnie przeżywaniem tego samego dnia, jeśli bohaterka może go przeżywać na tysiące różnych sposobów?
* Czy robiąc to samo, dzień w dzień, idąc do pracy, pracując, wracając z niej, gotując i śpiąc, nie jesteśmy również zamknięci w takiej pętli, tylko może tygodniowej a nie dziennej?
* Czy w końcu jedna osoba zużywająca zasoby świata samotnie, nie będzie w stanie go pogrążyć i zniszczyć?
Problem w tym, że mam poczucie niewykorzystanego potencjału. Rozumiem, że niespieszne tempo i powtarzalność są świadomym zabiegiem autorki, ale momentami miałem wrażenie, że zamiast rozwijać kolejne konsekwencje życia w pętli, Balle zbyt długo zatrzymuje się przy tych samych obserwacjach. Jestem w stanie zrozumieć zagubienie bohaterki, bo w końcu jest to nietypowe wydarzenie, ale czasami autorka pędzie z jednymi tematami, żeby nad innymi się zbyt długo rozwodzić.
Nie pomaga również sposób wydawania cyklu przez WP. Kolejne tomy ukazujące się w odstępach miesiąca czy dwóch sprawiają, że historia zostaje podzielona na fragmenty, które trudno traktować jako samodzielne książki. A może nawet nie powinny być tak traktowane i oceniane. Pierwszy tom odbieram bardziej jako rozbudowane wprowadzenie niż pełnoprawną opowieść. Mogę tylko zgadywać, że każda kolejna książka to również będzie pełny rok (365 dni) Tary w tym dziwnym świecie. Przy tak powolnej narracji zdecydowanie wolałbym przeczytać większą część cyklu bez przerw, jeśli nie całość 6 tomów zamkniętą w 1.
"O objętości czasu" ma świetny punkt wyjścia, ciekawą bohaterkę i sporo interesujących refleksji nad samotnością, przemijaniem i sensem codzienności. Jednak po pierwszym tomie bardziej fascynuje mnie to, co jeszcze można zrobić z tym pomysłem, niż to, co autorka rzeczywiście zdecydowała się opowiedzieć.
Jestem ciekaw dalszych losów Tary, ale na razie pozostaję z poczuciem niedosytu.
Bardzo podoba mi się okładka, mega pasuje do treści po przeczytaniu, choć początkowo mi nie siedziała.
EDIT: edytowałem tą recenzję już tyle razy, że nie gwarantuję, że przeczytaliście to samo xD**
Ostani EDIT:** Zachęcam do lektury jeszcze raz ( ͡~ ͜ʖ ͡°)
Opublikowano za pomocą https://bookmeter.xyz

@WujekAlien brzmi ciekawie, uwielbiam wszystkie zabiegi związane z czasowymi anomaliami. I weź mi wytłumacz jak głupiemu ten temat z jedzeniem. Bierze jakąś szamę z półki w drugiej pętli i w trzeciej tej rzeczy tam nie ma, tak? To że się nie odnawia, to jeszcze rozumiem (prawo zachowania energii), ale że pracownicy tego nie uzupełniają? To co, po jakimś czasie sklep bedzie pusty, ale nikt nie będzie widział w tym problemu? Czy coś źle zrozumiałem?
@Cerber108 w dużym skrócie tak: idzie do sklepu spożywczego i sprzedawcy codziennie wykładają te same produkty w te same miejsca, więc jeśli dziś "kupi" 10 pomidorów, z łacznie 20 na półce w sklepie, to jutro sprzedawca ich nie uzupełni, bo codziennie wykłada np. 5 i kładzie je w te same miejsca. Dlatego zaczyna biegać po róznych sklepach. Mężowi też opierdzieliła grządkę warzyw, więc zamiast zjeść z własnego ogródka, chłop musi iść do sklepu.
@Cerber108 albo inaczej, całe miasto zaczyna dzień z pewnego punktu, który jest zależny od tego, co było na liście do zrobienia po poprzednim dniu (między 17 a 18 listopada). Jeśli ktoś miał zanieść listy na pocztę, to każdego dnia je zanosi, stoi w tej samem kolejce z tymi samymi ludźmi. Sprzedawca w sklepie ma X produktów do wyłożenia na półki, niezależnie od tego ile ich na półce obecnie jest. Dlatego jeśli Tara coś namiesza, kupi, zje, zrobi, to traci na tym całe miasto, bo punkt wyjścia i tego, co miasto robi dnia 18 listopada jest zawsze taki sam, niezależnie od tego, co ona sama zrobiła w poprzedniej iteracji 18 listopada.
W skali 1 dnia, to pryszcz, ale w 1 tomie ona przeżywa 366 iteracji 18 listopada 😉