Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

#morze

Gruba ryba

w Ciekawostki

25piorunów

25 listopada 1941 na Morzu Śródziemnym zatonął HMS Barham, pancernik klasy Queen Elisabeth, po trafieniu 3 torpedami przez niemieckiego U-Boot'a U-331. Całość trwała około 4-5 minut, okręt przewrócił się, a następnie eksplodowały magazyny amunicyjne. Na pokładzie zginęło 841 (862 łącznie) marynarzy, 2/3 załogi.

Załączony fillm pokazuje wersję koloryzowaną i oryginalne nagranie z pokładu pancernika HMS Valiant.

Także jak coś, to tylko na morze, a nie do okopu, pamiętajcie.


https://youtu.be/9YC8SOvq2TQ

Autorytet0piorunów

Komentarz usunięty przez moderatora

Pokaż więcej komentarzy (5)

Gruba ryba

w Heheszki

19piorunów

Kiedy delfin wejdzie za mocno.

Delfiny to w ogóle straszne zboczuchy są jak na ssaki, nawet gorsze od ludzi. Trzeba będzie coś o tym skrobnąć.

GURU3piorunów

Wy się śmiejecie a one świadomie organizują sobie orgie, grupy młodych delfinów potrafią ot tak zgwałcić swoją koleżankę (doprowadzając tym, za sprawą intensywności do jej śmierci) a także posługują się ok 500 tonami/wyrazami.

Gruba ryba0piorunów

https://en.m.wikipedia.org/wiki/Margaret_Howe_Lovatt#Complications

Margaret Howe LovattMargaret Howe Lovatt (born Margaret C. Howe, in 1942) is an American former volunteer naturalist from Saint Thomas, U.S. Virgin Islands. In the 1960s, she took part in a NASA-funded research project in which she attempted to teach a dolphin named Peter to understand and mimic human speech. As a child, she was inspired by a book called Miss Kelly, a story about a cat who communicated with humans. This inspired her to research teaching animals to speak human language. Dolphinarium When she was in her early 20s, Lovatt lived on the Caribbean island of St. Thomas, where there was a laboratory to research dolphins. The director of the laboratory, Gregory Bateson, allowed her to observe dolphin behavior, and was impressed by her enthusiasm and diligence as an observer despite her lack of scientific training. While volunteering at the laboratory, she met John C. Lilly, a neuroscientist with the California Institute of Technology...Wikipedia
Pokaż więcej komentarzy (4)

Gruba ryba

w Ciekawostki

20piorunów

Co wiemy o syrenach? Takich stworach, nie urządzeniu.

Zdania są podzielone. Jedni twierdzą, że istnieją, inni że wręcz przeciwnie.

Pierwotnie w mitologii greckiej, Syrena była pół ptakiem, pół kobietą, a dopiero później, w mitologii rzymskiej, pół rybą.

Co ciekawe w wielu językach, np. w angielskim, rosyjskim, rozróżnia się syrenę pół ptaka (Siren), od pół ryby (Mermaid).

Do XVIII wieku warszawska Syrenka była przedstawiana jako pół kobieta, pół ptak.

Przez całe wieki był to straszak na marynarzy, którzy przyzywani głosem syren ginęli w odmętach (dziś giną w alimentach, ale syreny te same).

Motyw syreny, we współczesnej postaci pół kobiety, pół ryby jest powszechnie wykorzystywany w kulturze i sztuce.

Istnieje nawet "sport" nazywany mermaidingiem i polegający na pływaniu w kostiumie z rybim ogonem lub konkurowaniu na najbardziej olśniewający strój.

Na zdjeciach: kostium do mermaindingu; syrena jako ptak; motyw syreny na starej mapie

Osobistość0piorunów

W heroskach te ptasie to się harpiami zwały ;d

Pokaż więcej komentarzy (15)

Autorytet

w Hydepark

40piorunów

Jak już człowieka dopada zmęczenie na statku, jak się już myśli o domku, to nic nie poprawia mi humoru bardziej niż to, że moja córka swoimi artystycznymi pracami wyposażyła mi kabinę :smiley:
co wyjazd biorę kolejne maskotki i rysunki, a potem muszę jej wysyłać zdjęcia, że wisi wszystko na ścianie. Od razu przytulniej jak wchodzę, koledzy zazdroszczą :smiley: Rodzicielstwo trudne jest czasem, ale niesie też za sobą takie słodkie momenty :grinning:

Fanatyk18piorunów

@DzialaczWiejski - jak wchodzą w wiek nastoletni to czar pryska - chociaż wspomnienia pozostaną - ale nadzieja jest bo czasem w dorosłości się naprawiają.

Pokaż więcej komentarzy (5)

Gruba ryba

w Ciekawostki

50piorunów

nie zawsze jest romantyczne.

Wpadł mi taki filmik, z grudnia zeszłego roku, przedstawiający początek zatonięcia statku kontenerowego Amnah, który to 23 grudnia przewrócił się i zatonął w porcie w Istambule.

Co też tu się wydarzyło?

Każdy statek posiada coś takiego jak stateczność, czyli w skrócie zdolność do zachowywania pozycji wyprostowanej, gdzie pokład jest mniej więcej równoległy do powierzchni wody.

Zachowanie stateczności jest niezwykle ważne dla każdego statku, ale szczególnie ważne dla tych, które wysoko wystają z wody, jak np. kontenerowce.

W normalnych warunkach odpowiedni zapas stateczności uzyskuje się poprzez odpowiedni kształt kadłuba oraz odpowiednie obciążenie go balastem (czy to stałym, czy wodą w zbiornikach balastowych). Odpowiednim rozłożeniem balastu - na dużych statkach poprzez odpowiednie napełnianie i opróżnianie zbiorników balastowych - mozna do pewnego stopnia równoważyć siły próbujące przewrócić (lub przełamać) statek.

Dla załadowanego kontenerowca, gdzie środek ciężkości jest relatywnie wysoko, prawidłowe balastowanie jest szczególnie istotne.

Jednakże oprócz balastowania, jeszcze bardziej istotny jest sposób i kolejność załadunku i rozładunku, czyli tzw. sztauowania. W przypadku złej kolejności może wystąpić znaczna nierównowaga sił działających na kadłub i statek zacznie się przewracać, tak jak w opisywanym przypadku. Tu dodatkowo dochodzenie ustaliło, że w trakcie załadunku niewłaściwie operowano zbiornkami balastowymi, co również przyczyniło się do katastrofy. Nikt z załogi całe szczęście nie zginął.

Ps. Posty są dla laików, więc spece od BCS i DPS proszę nie krytykować 😛

https://www.instagram.com/reel/DD6cbYqKS2Z

https://shipwrecklog.com/log/2024/12/amnah/

Lider16piorunów

Jakbym mogl naprostowac to sztauowanie to zabezpieczenie ladunku, a nie jego ladowanie i rozladowywanie.

A co do definicji statecznosci to bardziej precyzyjniej mowiac jest to zdolnosc statku do przeciwdzialania silom, ktore probuja go przewrocic.

Wy⁎⁎⁎⁎⁎olic statek w porcie, no to jest wyczyn, ktory zawsze podziwialem xD

Wirtuoz0piorunów

Hm, a co potem robią z takim statkiem? Jeszcze jak zatonie gdzieś przy brzegu to zrobi się z niego atrakcję turystyczną, ale w porcie to raczej przeszkadza. Są jakieś sprytne sposoby na wyciągnięcie go?

Pokaż więcej komentarzy (26)

Gruba ryba

w Ciekawostki

47piorunów

Ostatnio w było o atomowych latarniach morskich. Stąd są dwie opcje. Można kontynuować albo o latarniach albo o atomowych. Ponieważ jestem z natury leniwy i piszę głównie z głowy, to krótszy temat będzie zawsze lepszy od dłuższego.

A więc będzie o atomowych.

A konkretniej o atomowej flocie cywilnej (handlowej). Tak, tak jest taka.

Napęd nuklearny na statkach polega mniej więcej na tym, że kupuje się zwykłą elektrownię atomową w sklepie z elektrowniami atomowymi i zmniejsza się ją tak, aby zmieściła się na statku lub okręcie (okręt to taki co szczela, a statek to taki co cargo wozi i inne dziury w dnie wierci).

A poważniej, to mamy wszystkie elementy z typowej elektrowni - reaktor, pompy, wymienniki ciepła, turbiny parowe lub gazowe, generatory elektryczne i śruby lub pędniki - wszystko to wchodzi w skład napędu nuklearnego.

Zasada działania jest prosta - ciepło powstające z rozpadu pierwiastków promieniotwórczych ogrzewa czynnik chłodzący reaktor - wodę, gaz lub ciekły metal. Ten następnie oddaje ciepło w wymienniku najczęściej wodzie, która zamienia się w parę i napędza turbinę, która z kolei albo bezpośrednio napędza śrubę statku albo generatory elektryczne, a potem silniki i na końcu śrubę (bez śruby nie ma jazdy zasadniczo).

Proste prawda? Ale co z tą flotą?

Ano tak, że napęd nuklearny nie potrzebuje paliwa (ok, potrzebuje ale bardzo rzadko, raz na kilka albo kilkanaście lat pracy). Brzmi idealnie. Dla wojska. I tu też w latach 50-tych nastąpił boom na reaktory okrętowe - zaczęły być powszechnie (tzn. powszechnie w mocarstwach atomowych - USA, ZSRR, UK, Francja, a nie w Polsce, my jesteśmy potęgą humanitarną) używane na pokładach okrętów podwodnych, lotniskowców i krążowników.

Oczywiście były też próby zastosowania napędu nuklearnego na jednostkach cywilnych. Całe cztery (nie uwzględniając ruskich lodołamaczy).

Pierwszym cywilnym statkiem o napędzie atomowym był NS (Nuclear Ship) Savannah pływający pod banderą USA. Zwodowany w 1959 pływał do 1972 roku i okazał się całkiem sprawny, jednakże nieopłacalny ekonomicznie. Na chwilę obecną Savannah oczekuje na demontaż reaktora (od 1972 roku(!)), co ma nastąpić najpóźniej do 2031 i wtedy statek zostanie najprawdopodobniej przekształcony w stałe muzeum.

Drugim niemiecki Otto Hahn, zwodowany w 1968 i przekonwertowany na disela w 1979. W trakcie swojej komercyjnej kariery nie odnotował żadnych problemów technicznych.

Trzecim nuklearnym statkiem był japoński Mutsu, zwodowany w 1970 roku i w 1992 roku przekształcony w tradycyjny napęd silnikiem diesla. Nigdy nie przewoził on komercyjnego cargo i służył głównie jako statek badawczy.

Czwartym i ostatnim, pozostającym do dziś w służbie, rosyjski Sevmorput, zwodowany w 1988 roku LASH Ship, czyli tzw. barkowiec, statek przewożący barki. Z sukcesem obsługiwał Północny Szlak Morski po wodach Arktyki.

Wszystkie powyższe statki, mimo sprawności technicznej, cierpiały na nieefektywność ekonomiczną związaną z wysokimi kosztami obsługi i koniecznością istnienia specjalnej infrastruktury do ich serwisowania.

Czy to już wszystko? Niekoniecznie.

Są też atomowe lodołamacze made in USSR z powodzeniem służące na arktycznych szlakach - aktualnie 8 w służbie i 4 kolejne w budowie, ale to temat na osobny wpis.

Pod wpływem trendów eko i oszczędności poszukiwane są różne alternatywne do spalania ropy i mazutu sposoby napędu. W 2014 największe na świecie towarzystwo ubezpieczeniowe i certyfikacyjne Lloyd's opublikowało pierwsze dokumenty dotyczące certyfikacji statków z napędem nuklearnym. W 2023 roku Chińczycy przedstawili oficjalne plany kontenerowca o pojemności 24000 TEU (12000 kontenetow 40', a więc całkiem spory), który ma być napędzany nowoczesnym reaktorem torowym (Tor pierwiastek, nie tory kolejowe).

Także przyszłość zapowiada się interesująco.

I tym optymistycznym akcentem kończę wpis, bo stukanie dłuższego tekstu na telefonie przyprawia o płacz i ból.

Na zdjęciach: schemat działania reaktora; NS Savannah; mostek NS Savannah; stanowisko kontroli reaktora NS Savannah; Sevmorput

Gruba ryba2piorunów

Where Saddam Hussein

Kosmonauta0piorunów

@kitty95 o ile pamiętam, w wojskowych reaktorach wzbogacenie uranu było bardzo wysokie, żeby całość była mniejsza i rzadziej uzupełniać paliwo. A wysokie wzbogacenie paliwa to "prawie bomba", więc nie można tego dać cywilom.

Pokaż więcej komentarzy (18)

GURU

w Nauka

12piorunów

Nowy gatunek olbrzymiego skorupiaka nazwany na cześć lorda Vadera

W Morzu Południowochińskim naukowcy odkryli nieznany dotąd gatunek olbrzymiego równonoga. Długość ciała tego stworzenia może dochodzić do 32 centymetrów a jego masa przekraczać kilogram. Naukowcy nazwali go na cześć lorda Vadera z "Gwiezdnych Wojen". Nowy gatunek równonoga

Gruba ryba

w Ciekawostki

34piorunów

Dziś z braku laku, a bardziej czasu, w serii będzie króciutki wpis o nuklearnych latarniach morskich.

Tak, tak, nuklearnych. Może nie do końca z takim reaktorem jak w elektrowniach jądrowych, ale wykorzystujących rozpad promieniotwórczy do generowania prądu.

Zasada działania jest prosta i od lat wykorzystywana np. w kosmosie do zasilania sond. Pierwiastek promieniotwórczy, najczęściej Stront, Pluton, Cez lub Ameryk zamykany jest w szczelnej obudowie. Jego rozpad generuje ciepło, które jest przekształcane bezpośrednio na prąd w elemencie zwanym termoparą, gdzie różnica w temperaturze powoduje przepływ prądu elektrycznego.

Taki typ generatora nazywa się RTG - Radioisotope Thermal Generator (nie mylić z RTG w szpitalu).

Co zatem łączy RTG i latarnie morskie?

Pogoda i zadupie.

Z racji tego, że generatory RTG są bezobsługowe i pracują przez wiele lat, to szczególnie nadają się do zasilania odległych, trudno dostępnych miejsc o kiepskich warunkach pogodowych, np. w Arktyce.

Użycie latarni morskich zasilanych RTG było powszechne w dawnym Związku Radzieckim na tak zwanym Północnym Szlaku Żeglugowym, czyli najkrótszej trasie z Europy do Azji skrajem Arktyki (na północ od Syberii jak coś).

Z racji niedostępności terenów i konieczności dobrego oznakowania trasy, lararnie zasilane RTG były jak znalazł. W okresie prosperity ZSRR opracowano kilkanaście różnych modeli generatorów, a łącznie lararni i boi "nuklearnych" było kilkaset.

Niestety po rozpadzie ZSRR pojawił się problem - latarnie i boje stały się często przedmiotem dewastacji i kradzieży, o wielu zapomniano.

Działające cały czas generatory RTG stały się zagrożeniem zarówno dla środowiska, jak i dla ludzi. Jeden ze słynniejszych przypadków, to napromieniowanie połowy wioski przez dwoch zaradnych złomiarzy. Złomiarze nie przeżyli.

Pozostałości po zaawansowanej technologii straszą na północy do dnia dzisiejszego.

Na zdjęciach: opuszczona "nuklearna" latarnia Aniva na Sachalinie; pozostałości generatorów RTG

Pokaż więcej komentarzy (10)

Gruba ryba

w Ciekawostki

13piorunów

Dziś w cyklu Romantyczne Morze będzie króciutki wpis o fregacie. Ale nie o ptaku żyjącym m.in. na Wyspach Galapagos, a o okręcie żaglowym typu fregata, a właściwie o naszej polskiej fregacie - "Darze Młodzieży".

Fregata to typ statku żaglowego posiadającego przynajmniej 3 maszty, na których jest ożaglowanie tzw. rejowe. Czyli żagle są przymocowane do prostopadłych do masztu belek, zwanych rejami, bramrejami, bombramrejami, marsrejami... Ok, nie utrudniajmy. W Polsce jest nawet miasteczko o nazwie Rejowiec Fabryczny, w woj. lubelskim.

Fregaty i ożaglowanie rejowe największy rozkwit przeżywały w XIX wieku, obsługując dalekie trasy łączące Europę z Australią i Ameryką Południową. Wcześniej zaś, w XVII / XVII wieku fregata była typem szybkiego i dobrze uzbrojonego okrętu wojennego, a służba na nim była przywilejem zamożnych i dobrze urodzonych (plebs oczywiście też był, na dolnych pokładach).

Czyli wiemy już co to fregata.

"Dar Młodzieży" jest nowoczesną fregatą, typu B-95, wykonaną ze stali i w całości zaprojektowaną i wykonaną w Polsce, w Stoczni Gdańskiej. Projektantem był inz. Zygmunt Choreń.

Budowa okrętu była koniecznością, gdyż poprzedni żaglowiec - "Dar Pomorza" dobiegał kresu swoich dni. Tu mała dygresja, "Dar Młodzieży" jest okrętem szkolnym i głównie służy do szkolenia adeptów Akademii Morskiej w Gdyni (obecnie Uniwersytet Morski). Dla wielu krajów posiadanie okrętu szkolnego w typie fregaty, to bardzo prestiżowa sprawa.

Budowę okrętu rozpoczął apel gdańskiej młodzieży w 1978 roku, a zbiórka środków finansowych była prowadzona na całym świecie. Budowa rozpoczęła się w marcu 1981 roku, a okręt zwodowano w listopadzie tego samego roku. Mało kto wie, że budowa fregaty, a zwłaszcza jej wyposażenie, była swoistym czynem społecznym - w klimacie rozpadającej się gospodarki u schyłku PRL i niedoborów praktycznie wszystkiego, osoby prywatne, zakłady rzemieślnicze i państwowe fabryki za darmo wykonały dużą część wyposażenia okrętu.

W trakcie swojej ponad 40-letniej już służby, na "Darze Młodzieży" wyszkoliły się tysiące osób wiążących swoją karierę z morzem oraz miłośników i sympatyków żeglarstwa. Fregata reprezentuje Polskę na morzach i oceanach i często nazywana jest przez zagraniczną prasę "piękną Polką". Dar Młodzieży można podziwiać w Gdyni (o ile nie jest w rejsie) przy Nabrzeżu Pomorskim, wraz z okrętami-muzeum "Darem Pomorza" i ORP "Błyskawicą".

Na zdjęciach kolejno: Dar Młodzieży; Dar Młodzieży na Tall Ship Races w Sydney w 1988, gdzie zasłynął brawurowym nieco przejściem na pełnych żaglach pod mostem Harbour Bridge; ptak Fregata.

Osobistość1piorunów

@kitty95 na czym polega przewaga ożaglowania rejowego nad starszymi typami? Tam jest mnóstwo "sznurków" żeby to działało.

Pokaż więcej komentarzy (26)

Gruba ryba

w Ciekawostki

21piorunów

Romantyczne morze, czyli jak nie utonąć

Dziś, w ramach przybliżania romantyzmu morza, będzie o tym jak na morzu nie utonąć.

Utonięcie na morzu jest zasadniczo dość proste i często się zdarza, ale jest obarczone różnym prawdopodobieństwem.

Utonąć na dużych jednostkach - statkach handlowych, okrętach wojennych (w czasie pokoju oczywiście) jest dość ciężko. O ile marynarz nie wypadnie nachlany za burtę albo nie zdarzy się jakiś wypadek, to obecnie jest tyle różnych procedur, systemów, komputerów i szmerów bajerów, że prawdopodobieństwo takiego zdarzenia, nawet jeżeli statek w efekcie zatonie, jest relatywnie niskie. Opisywanie wszystkich procedur i systemów przekracza ramy takiego gównowpisu. Co więcej, w przypadku dużych jednostek ich ewentualne problemy od razu powodują szeroką reakcję różnych służb i innych statków. A więc na ruskim tankowcu śpimy względnie spokojnie (o ile się nie przełamie na pół ze starości).

Co jednak w przypadku małych łupinek, jachcików żaglowych i motorowych? Z motorowymi jest prosto - te rzadko wypływają daleko, bo najczęściej małe jachty motorowe nie mają wystarczających zapasów paliwa na długie rejsy.

Natomiast w przypadku żaglówek mamy zwykle cztery sposoby wzywania pomocy:

- radiotelefon i sygnały MAYDAY (wezwania pomocy) lub PAN PAN (ponaglenia, w sytuacji gdy nie ma bezpośredniego zagrożenia życia). Sygnały te są też stosowane w lotnictwie. Odpowiednikiem sygnału MAYDAY wysyłanym przy użyciu kodu Morse'a jest znany sygnał S O S.

No dobrze, ale co jeżeli nikt nas nie usłyszy, a jest to bardzo prawdopodobne, gdy na jachcie mamy tylko nadajnik VHF o niewielkim zasięgu?

- możemy wykonać telefon do przyjaciela używając telefonu satelitarnego. Jednak to sposób niepewny, a i telefony satelitarne to nadal niezbyt rozpowszechnione urządzenie

- trzeci sposób, to wystrzelenie czerwonych rakiet lub zapalenie czerwonej flary, jednak szansa, że ktoś je zobaczy na środku oceanu i dodatkowo nie weźmie za sztuczne ognie albo kiboli Legii na wycieczce, jest znikoma.

Co zatem pozostaje? Modlitwa do Neptuna jest zawsze skuteczna, a poza nią mamy:

- system EPIRB (Emergency Position-Indicating Radio Beacon) funkcjonujący w ramach globalnego systemu GMDSS (Global Maritime Distress and Safety System – Światowy Morski System Łączności Alarmowej i Bezpieczeństwa), czyli po prostu satelitarny nadajnik radiowy aktywowany ręcznie lub automatycznie w przypadku zagrożenia. Nadajników EPIRB możemy też używać na lądzie i są one wykorzystywane np. przez alpinistów. Posiadanie EPIRB jest obowiązkowe dla jachtu morskiego w większości cywilizowanych krajów.

W przypadku jachtów EPIRB ma najczęściej postać pławy (bojki) przymocowanej gdzieś na pokładzie, która aktywuje się automatycznie w przypadku znalezienia się w wodzie. Czasem wykorzystuje się indywidualne (personalne, tzw. PLB Personal Beacon Indicator) nadajniki. Sygnał z bojki odbierany jest przez sieć satelitów Cospas-Sarsat i przekazywany do centrum koordynacyjnego. Centrum najpierw próbuje potwierdzić wezwanie, czy to drogą telefoniczną czy radiotelefoniczną, a w przypadku pozytywnej weryfikacji lub braku kontaktu rozpoczyna procedurę akcji ratowniczej powiadamiając lokalne centra SAR (Search&Rescue). Np. w USA jest to Coast Guard, a w Polsce wyspecjalizowane służby SAR.

W morze wychodzą statki, łodzie i wylatują samoloty/śmigłowce w rejon wskazywany przez boję EPIRB.

Prowadzenie akcji poszukiwawczo-ratowniczej na morzu jest zasadniczo ciężkie, a tym cięższe im gorsza pogoda. Szanse odnalezienia małej jednostki są oczywiście niezerowe, ale czasem bywa po prostu za późno. Do tego dochodzą problemy z ew. podejmowaniem ludzi z takich małych jednostek, ale to już temat na oddzielny wpis.

Oryginalny artykuł:
https://www.hejto.pl/wpis/romantyczne-morze-czyli-jak-nie-utonac

Tytan0piorunów

@kitty95 czyli w skrócie im większy statek (prom?) tym bezpieczniejszy?

Pokaż więcej komentarzy (11)

Gruba ryba

w Gównowpis

27piorunów

Jako, że @bartek555 wrzuca tylko ch⁎⁎⁎we ( 8===> ) aspekty pracy na morzu 😁, to stwierdziłem że postaram się czasem coś romantycznego z moich wojaży wrzucić dla kontrastu.

Dla mnie, szczura lądowego, morze jest za⁎⁎⁎⁎ste, bo wycisza i uczy pokory. W promieniu kilkuset mil, może nie być żadnej stonki ludzkiej z jej pierdylionem problemów z d⁎⁎y. Oczywiście gorzej, jak coś się stanie, ale wtedy EPIRB i modlimy się do Neptuna czekając na Coast Guard. 😁

Na zdjęciach odpowiednio Carribean Blue i któryś z przelotów przez Atlantyk.

(dawno i nieprawda)

Lider6piorunów

morze to c⁎⁎j i d⁎⁎a

GURU2piorunów

W skali od 1 do 10 jak bardzo bylbys zainteresowany szmuglowaniem coco i/lub mety na Tahiti, mam tam ziomeceka by w opakowaniach masla shea wysylal do portu w Marsyli a potem to juz easy.
( ͡o ͜ʖ ͡o)

GURU7piorunów

@bartek555 taa specjalnie sie pchasz w ciupe zeby tesciu solo zapierdalal a ty wyjdziesz na gotowe, nie ze mna te numery!

Lider1piorunów

@ErwinoRommelo tylko troche za pozno, bo juz prawie po robocie 😉 a do nastepnej jeszcze z pol roku pewnie

Lider2piorunów

@ErwinoRommelo kurla, a nie jednak masz racje, bo remont kuchni zaczal xD

Gruba ryba2piorunów

@ErwinoRommelo tak btw. to na jachtach próbuje się przewozić i czasem się zdarza mocne trzepanko przez służby ot tak. Ale ryzyko takiej zabawy jest raczej spore. Choć z drugiej strony przypuszczam, że sporo towaru może tak do eu trafiać. Musiałbym znajmego spytać, od lat żegluje zarobkowo po Karaibach, to pewnie się orientuje. Zasadniczo ruch turystyczny prawie nie jest rejestrowany, a pływa tego przez Atlantyk fchuj.

Lider1piorunów

@ErwinoRommelo no wlasnie o tym mowie. za 2 tygodnie akt notarialny na druga dzialke, obok tej gdzie zaczniemy zaraz stawiac ten pierwszy budyneczek 😉

Gruba ryba0piorunów

@bartek555 tylko pls bliźniaka nie stawiaj

Lider1piorunów

@kitty95 ok, wiec postawie dwa :smiley:

Gruba ryba0piorunów

@bartek555 eche. Może tak być. W swoim czasie miałem ofertę komercyjnego przeprowadzania jachtów "bogaczy" ze Śródziemnego na Bahamy i z powrotem, ale coś mi intuicja podpowiadała żeby nie brać, choć hajs był na owe czasy zajebisty. Gdzieś 2010 to był.

Sąsiedzi tej inwestycji będą Cię lubić. 😁

Lider0piorunów

@kitty95 dlaczego? co zmienia czy masz obok siebie blizniaka, czy dom jednorodzinny?

Gruba ryba1piorunów

@bartek555 niby nic, ale masz większe stężenie sąsiadów na ar, ulica zamieniona na parkng, bo zazwyczaj miejsca na podjazdach nie mają, etc. Nie mówię oczywiście, że zawsze tak jest, ale bywa. Może na to nieco krzywo patrzę, bo widzę co tu się w okolicach dzieje, natomiast ekonomicznie dla dewa, to oczywiście jest sztos i większy zarobek mniejszym kosztem. Sobie za płotem bym tak raczej nie zrobił. 😁

Lider1piorunów

@kitty95 hmm, mam na swojej ulicy 2, a 2 nastepne blizniaki sie buduja. samochody (w jednym po dwa) stoja na podjedzie, bo oczywiscie te zjebana garaze nie zmieszcza nic wiecej niz smart. no i w sumie fajnie, ze jest wiecej ludzi, to tylko kilka rodzin wiecej.

GURU2piorunów

@kitty95 o to wlasnie mi chodzilo, ilu zrobilo to raz dla siana a potem dla adrenaliny i igraniu z niebezpieczenstwem.

Gruba ryba1piorunów

@bartek555 może trochę inne podejście mamy. Ja po latach kiszenia się w blokach, gdzie zazwyczaj slychać jak sąsiad wodę w kiblu spuszcza, a budzi cię napierdalanie basów za ścianą, szukałem działki na uboczu, poza tym różowa chciała koniecznie las za płotem, to ma Naturę 2000 i rezerwat 😁, a że przez parę lat nayebało dookoła deweloperki, to mam do tego płciowy stosunek. Ale się czasem nie sugeruj. 😁

Gruba ryba1piorunów

@ErwinoRommelo siedzenie w portorykańskim czy innym pierdlu na jakiejś wysepce nie ma nic wspólnego z adrenaliną. Poza tym w skrajnych przypadkach możesz nie przeżyć. Podpływa do ciebie na takich Grenadynach uzbrojona łódka i chuj wie, czy to miejscowe służby czy konkurencyjny kartel. Jest w ogóle sporo regionów, gdzie z jachtowania można nie wrócić.

Pokaż więcej komentarzy (22)

Gruba ryba

w Hydepark

22piorunów

Pytanie do @bartek555

Czy na tej wieży wiertniczej w kształcie statku macie na stałe na pokładzie jakiś zespół naukowo-badawczy, do oceny poszukiwań, performance sprzętu, mapowania złóż, etc.? Czy przychodzi po prostu prikaz ssać dno na tej i na tej pozycji i elo?

A jeżeli macie to firma zatrudnia, czy we współpracy z jakimiś uczelniami (jakimi)?

Komu taki zespół podlega? Ma własnego chiefa?

O ile to nie tajemnica firmy of coz.

Zastanawiam się na ile jest to podobne do np. co większych baz antarktycznych, gdzie masz i załogę techniczną i naukową i zasadniczo ta pierwsza jest od robienia dobrze tej drugiej.

Lider21piorunów

morduniu, sprawa jest wyjatkowo prosta. zanim statek, ktorego dniowka wynosi 300-600 tys $ wyplywa na robote to juz dokladnie wiadomo, co, gdzie i jak.

natomiast z racji tego, ze u nas byly robione testy calej technologii wydobywania to byli ludzie z uniwerka w texasie oraz z firmy zewnetrznej do robienia pewnych badan.

podlegali oni nikomu, bo byli w sumie jako niezalezny zespol, ale superintendent, ludzie z biura, chief mechanik i kapitan trzymali ich na wodzy.

jesli chodzi o statki wiertnicze to jest male laboratorium, w ktorym sie jakies tam male sprawdzenia probek roznych substancji, ale tak jak mowie - zanim statek wiertniczy przyjedzie to inne statki badawcze zbieraja pierdyliard informacji o tym co tam i gdzie jest. u nas natomiast bylo zrobionych kilka takich kampanii polegajacych na troche innych badaniach, ale trwalo to wszystko z 8 lat bodajze.

p.s. ciekawe zdjecie.

Gruba ryba2piorunów

@bartek555 dzięki. Myślałem że macie stały zespół od zawracania dupy, a tu tylko sztygar i robić cza 😁

No, ciekawe. 😉

Lider2piorunów

@kitty95 oj sa takie zespoly, sa...ale to nie badacze. na statku badawcyzm (pracowalem na kilku) jest ich wiecej niz zalogi

Gruba ryba1piorunów

@bartek555 ciekawe. A załoga "wiertnicza", vel obsługa odkurzacza, to normalni marynarze, uprawnienia, książeczki żeglarskie, etc. czy jakaś ekipa z lądu na gościnnych występach, jak np. na platformach?

Co ile średnio zmieniasz statek?

Lider2piorunów

@kitty95 u nas jest zaloga "zbierajaca" 😉 to sa pracownicy tej samej firmy, tylko inny dzial. Nie musza i nie maja ksiazeczek, sa na statku jako tzw. IP - industrial personnel, albo special personnel.

jestem na tym statku od 3 lat, ale zaraz go zmienie i pewnie wroce tu jak bedzie reaktywacja na projekt

Gruba ryba2piorunów

@bartek555 ojciec był nafciarzem, to trochę znam tematykę. I mówisz, że dupy nie zawracają? 😁 Ile masz załogi pokładowej? Sorka, że tak wypytuję, ale morze to ogólnie mój drugi konik i przeoczona kariera j.k.ż.w. 😁

Zmieniasz bo większa szansa na awanse, czy lepszy hajs? Or both.

Lider2piorunów

@kitty95 pytaj, jak wiem to odpowiem 😉 nie zawracaja, bo kazdy dzial ma swojego HoD - head of department, no i dziala lancuch komunikacji. oczywiscie moze to do mnie trafic i aktualnie czesto trafia, bo mamy okrojona zaloge.

pokladowej marynarskiej jest niewiele, z 15 osob, 130 w calosci.

zmieniam, bo statek idzie w odstawke na jakis czas, nie zmieniam firmy. w sumie to jeszcze nie wiem nawet gdzie mnie wysla.

Gruba ryba1piorunów

@bartek555 a masz w ogóle szansę na lewy fotel w obecnej firmie, czy musisz np. wziąć jakiś shitty job w somalijskch liniach oceanicznych, ale z awansem na cap?

Lider2piorunów

@kitty95 mam tu umowe o prace i dostalem opinie awansowa, wiec nie musze sie bac o zatrudnienie. objecie sterow kapitana na takich statkach na jakich pracuje troche czasu zajmuje.

Gruba ryba1piorunów

@bartek555 to fajnie, gratki. Bardziej mi chodzi o to, że czasem żeby przyspieszyć "awans" ludzie decydują się na gorsze warunki, w lotnictwie tak to czasem działa, że żeby szybciej dostać 4 pasek i móc to do cv wpisywać, to idziesz na jakieś cargo czy inne Air Somalia.

Pokaż więcej komentarzy (12)

Osobistość

w Ciekawostki

15piorunów

Tragedia na Bałtyku – katastrofa promu „Jan Heweliusz”

Data 14 stycznia już zawsze będzie kojarzyła się z tragedią, jaka rozegrała się na Bałtyku. Tego dnia 1993 roku zatonął kolejowo-samochodowy prom „Jan Heweliusz”, który miał być nazywany przez marynarzy „pływającą trumną”. W wyniku katastrofy zginęło 55 osób. Tym samym

Osobistość

w Hydepark

39piorunów

A w Mielnie zabrało plażę

Osobistość8piorunów

Bałtyk zimą. Zawsze chciałem pojechać :)

Osobistość3piorunów

@GitHub teraz to ludzie biorą apartament przy samej plaży i widzą ja jedynie z balkonu, bo tak to baseny masaże i densingi, z hotelu nie wychodzą, a potem mówią że nas morzem byli 😵💫

GURU0piorunów

Komentarz usunięty

Gruba ryba2piorunów

@GitHub To spóźniłeś się tak o 20-30 lat 😉 Wtedy bywało, że można było kilkadziesiąt metrów w morze po lodzie pójść (dalej matka nie pozwalała).

Pokaż więcej komentarzy (9)