Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

#motocykle

Inspirator

w Hydepark

17piorunów

Cześć!

Majówko trwaj.. to była najlepsza majówka od kilku lat, większość czasu spędziliśmy na odkrywaniu nowych nieznanych terenów Polski powiatowej, w piątek jeździliśmy po Kaszubach, byliśmy na wieży widokowej we wdzydzach ( ale nie było zapinania ), potem na chwilę wyszliśmy ze znajomymi na elektryków w Gdańsku,

wczorajszy dzień to pojechanie mocno na około żeby obejrzeć fortyfikację trójkąta lidzbarskiego , a później spacerek po Lidzbarku Warmińskim, drogi pamiętniczku to był wspaniały weekend, nie zapomnę go nigdy

Teraz siedzę w samolocie do Miłego tygodnia wszystkim, jak ktoś ma ochotę będą kolejne aktualizacje, oby równie dobre

Gwiazdor

w Motocykle

22piorunów

W końcu udało się dłuższą trasę zrobić, okolo 360km. Po zrobieniu mapy +decat motocykl zaczął w końcu jechać jak powinien.

Pokaż więcej komentarzy (7)

Gruba ryba

w Hydepark

18piorunów

Ostatni raz już spamuję tym Marokiem :grinning:

Jakoś nigdy wcześniej nie miałem okazji śmigać na quadzie. Na początku trochę śmiesznie i niebezpiecznie, bo prawie się bokiem z wydmy zwaliłem - ja się wychylam, a to cholerstwo nadal prosto jedzie. Ale po kwadransie już śmigałem.

Nawet nas lekka zamieć i deszcz na pustynii złapał. I lisy ganialiśmy.

https://youtu.be/SbVBn1YtETc

Pokaż więcej komentarzy (2)

Gruba ryba

w Hydepark

34piorunów

Wieczorny chill z widokiem na Europę i rano na prom. Ogarnąć się, wyprać brudy, przyciąć zarost, strzelić jakieś podsumowanie i cóż, do roboty.

Ale wiem, że jeszcze tu wrócę.

BTW nadal świetna. Pewnie dziś skończę.

Pokaż więcej komentarzy (4)

Mocarz

w Hydepark

14piorunów

Ostatnio pytałem Was jak się powstrzymać przed robieniem prawka. Żona zobaczyła jak mnie kusi i wykupiła mi kurs :face_with_open_eyes_and_hand_over_mouth:

pytanie: jakie wyposażenie (kask, ciuchy) kupić, żeby nie mieć szmelcu, ale jednocześnie nie wydać milionów? Docelowo pewnie jazda turystyczno-adventure.

Kosmonauta0piorunów

Kask, rękawice buty nowe, tego nie przeskoczysz. Spodnie i kurtki można kupić używane za marne grosze. Rękawice five są za⁎⁎⁎⁎ste bo zawsze mają w standardzie ślizgacze na dłoni. O kaskach już pisali inni. Jeśli nosisz okulary to tylko kask z otwieraną szczęką bo jedyny da się normalnie zakładać i zdejmować w okularach. Kup kamizelkę z poduszką powietrzną, nie wiem czemu to nie jest bardziej popularne. HELITE najfajniejsze, mam od nich plecak z poduszką i nie dość że to funkcjonalny plecak to jeszcze chroni na moto, polecanko. Rękawice "do wszystkiego" będą do niczego. Kup najpierw jakieś letnie przewiewne, a do tego dokup kiedyś np five Stockholm na dni zimne. Nie patrz na podpinki "wodoodporne" pod ciuchy, to jest słabe, na deszcz najlepszy kondon na wierzch. Te podpinki faktycznie są wodoszczelne ale wysysają ciepło bo zaraz na nich leży kompletnie mokra kurtka. Jak jesteś na budżecie to kup kask, rękawice I buty najpierw, potem poluj na używaną kurtkę i portki. Następnie kamizelka/plecak z poduchą.

Kurde rozpisałem się bezładnie, ale ostatnio Braciaka wyposazam w szpej na moto to miałem trochę przemyśleń 😛

Pokaż więcej komentarzy (11)

Gruba ryba

w Podróże

38piorunów

Kochany Pamiętniczku. Po piaskach Sahary zapragnąłem odrobiny górskich klimatów, ale i miejskiego zgiełku. Wszyscy mówią, bierz nocleg w medynie w Marakeszu. No to wziąłem. I wjechałem do niej Tygrysem.

Ale to zaraz. Po drodze do Marakeszu miałem przełęcz Tizi n'Tichka w Atlasie Wysokim. Bardzo zachwalaną jako niezwykle widowiskowa ze świetną drogą. I szczerze, bez szału. Asfalt owszem, bardzo dobry (jak na górską przełęcz oczywiście), ale co do widoków - po motocyklowej Rumunii i Alpach chyba dość ciężko mnie już zachwycić. Za to po drodze setki ludzi próbują sprzedać geodę, skamielinę czy serduszko z płatków róż.

Sam wjazd do Marakeszu wygląda trochę jak wjazd do Bydgoszcza. Nawigacja pokazuje, że jesteś 5 km od centrum, a ty nadal na jakimś zadupiu. Ale jak już dotarłem... Miałem odpalonego i Garmina, i nawigację z Google, a za cel obrany parking polecony przez recepcję riadu. I obie poprowadziły mnie przez medynę. Trasa podejrzana, ale lokalsi śmigają tam skuterami i nie tylko, więc cisnę. Wyobraźcie sobie popołudniowy tłum, upał, ultraciasne uliczki w dodatku zastawione straganami i tam ja - na turystyku z kuframi bocznymi. Pół godziny walki o dojechanie do celu, po czym się poddałem i pytałem już tylko, jak stąd wyjechać. Trzeba przyznać, że byłem niemałą atrakcją, nikt mnie nie opieprzył, jedni kibicowali, inni się dziwili, jeszcze inni się śmiali, ale nikogo nie rozjechałem, o nic nie zahaczyłem. I sprzęgła nie spaliłem ani Tygrysa nie zagotowałem. Aż sam się dziwię.

Na parking w końcu dotarłem (jakieś 300 metrów normalną ulicą odbijając od głównej alei...). Ten był już pełny, ale zaparkowałem w sąsiednim warsztacie samochodowym. Ruch uliczny w Marakeszu jest szalony, jeszcze gorzej niż w Tangerze. Po przygodzie w medynie byłem już tak wymęczony i skołowany, że w pewnym momencie wystraszyłem się własnego kufra w lusterku. Mógłbym przysiąc, że zbierał się do wyprzedzania.

Sobota wieczór na targu w Marakeszu - miasto tętni życiem. Nie tylko turyści, ale i tysiące miejscowych. Mnóstwo stoisk ze wszystkim, występów muzycznych i nie tylko. Mnie najbardziej wciągnęła ekipa z absolutnie fantastycznym kolesiem grającym na banjo. Z godzinę u nich spędziłem (z przerwą na kolację w knajpie). Nie wiem co grali, może coś na poziomie Majteczki w kropeczki, ale pełno Marokańczyków się do nich przyłączało i śpiewało te przeboje. Miazga.

Zajrzałem w kalendarz i spostrzegłem, że jeszcze nie wracam do domu, więc można z powrotem w góry. Druga przełęcz, Tizi n'Test. Spytałem znajomych, czy to na pewno asfalt - tak, asfalt, jedź. Heh, nazwałbym to desperacko utrzymywanym górskim szlakiem. Tak pół na pół bardzo marny i brudny asfalt z po prostu szutrem, ziemią czy kamieniami i brakiem barierek. Osuwiska są co chwilę, tak naturalne jak i sztuczne, gdy są roboty i przestawiają drogę. Po 150 km miałem średnią 38 na godzinę :grinning:

Męczące strasznie, ale warto było. Widoki i klimat zdecydowanie przebijają Tizi n'Tichka. I nikt nie machał do mnie geodą ani tym serduszkiem. Kompletnie pusto. Polecam.

W połowie drogi źle skręciłem i musiałem dojechać do wioski, przez którą turystycznie w ogóle się nie przejeżdża, by zawrócić. Dopiero wtedy pierwszy raz zobaczyłem to, o czym mówią ludzie podróżujący przez Maroko. Na wjeździe do wioski w 5 sekund wybiegło na mnie dobre 15 dzieciaków w wieku od 3 do może 10 lat, z obu stron, na środek drogi. Widok dosłownie jak z kreskówki, wyskakiwały z krzaków, rowów, domów, zza węgła. Akurat tam, gdzie zamierzałem zawrócić - na szczęście jakoś się udało i uciekłem czym prędzej, choć po kilometrze zatrzymałem się i sprawdzałem, czy mam rejestrację i kierunki, bo ewidentnie któryś za coś złapał. Jakbym miał coś dla nich, jakieś czekolady czy piłki, to może i bym się zatrzymał, ale w takiej sytuacji nie ma opcji. Może następnym razem.

Kolejny nocleg w eleganckim ośrodku z basenem i chillowy przelot autostradą do Casablanki. Casablanca na pierwszy, drugi i piąty rzut oka, to normalna europejska metropolia. Tylko ruch uliczny typowo marokański, ale powiem, że po Tangerze i Marakeszu (zwłaszcza tej medynie) ja już jadę na takim god mode, że zupełnie bez stresu tu wjechałem. A musiałem przebić się przez całe miasto od wschodu, bo nocleg nad brzegiem oceanu, przy samym meczecie Hasana II.

Miałem napisać o naganiaczach i innych łajzach. Prawdę mówiąc, jest ok. Jasne, w bardziej turystycznych miejscach co chwilę ktoś zaczepia mniej lub bardziej natrętnie, ale raczej rozumieją słowo nie. Na parkinach górskich zawsze ktoś podejdzie i będzie próbował sprzedać wspomnianą geodę (w sumie nawet kupiłem, bo ładna była), w Marakeszu co 3 metry próbują wcisnąć hasz (ten sobie odpuściłem tym razem). Na pewno nikt nie łapał mnie za rękę czy nie próbował założyć darmowej bransoletki, za którą jednak wypada zapłacić. Czyli lepiej niż w Grecji. Jak najbardziej można jechać samemu.

Plan na jutro. Rano do meczetu i w stronę Tangeru. Niedługo do domu.

Pokaż więcej komentarzy (2)

Tytan

w Hydepark

9piorunów

Ile u was płacicie za podstawowy serwis przedsezonowy? Mam na myśli wymiana oleju z filtrem, sprawdzenie napędu z wyczyszczeniem i nasmarowaniem, ewentualnie naciągnięciem. Może jakieś poboczne rzeczy typu regulacja linki sprzęgła, itd.
Mnie wyszło ok 500zł w małym warsztacie motocyklowym (nie w ASO).

Osobistość5piorunów

@lactozzi Imo jeśli te 5 stów już zawiera olej i filtr oraz te poboczne regulacje to dobra cena. Jeśli sama robota no to zdzierstwo, ale też mam spaczone podejście, bo wszystko robię sam (przy trzynastu motocyklach nie ma wyboru xD)

Kosmonauta1piorunów

Liczyli mi 500 + olej + części. Okolice Warszawy. Było to 3 lata temu, zgadnij kto teraz sam serwisuje motocykl 😛

Pokaż więcej komentarzy (16)

Osobistość

w Hydepark

10piorunów

Kurde ci francuscy policmajstry wiedzą co robić i robią to dobrze ( ͡° ͜ʖ ͡°)

https://www.youtube.com/watch?v=heyJCXohJ4E

Pokaż więcej komentarzy (8)

Gruba ryba

w Hydepark

30piorunów

Co za moto-tydzień!

Najpierw urwało mi sie lusterko w Komarze..ciul, miało 40 lat, pękło od wibracji i wieku, jeździłem cały tydzień bez.¯\\(ツ)
Da się dokupić na OLX.

Wczoraj kurs do fabryki, to jakieś 12km - źle zabezpieczyłem bagaż i pokrowiec na kask zgubiony. Grrrr!

Dziejszy plan to zrobić rundkę po wczorajszej trasie i poszukać pokrowca...moze gdzie leży bidul przy drodze...

Juz bylem na ostatniej prostej do fabryki I nagła utrata ciągu - WTF?!

Linka gazu zerwana to szybko na bok i robimy.
Rollgaz wyjęty, linka zdjęta z pancerza, zrobiona prowizoryczna pętelka na palec. Jeżdżę zawsze w rękawicach więc dam radę!

Ugułem nie ma tragedii, zapasową linkę "pod kolor" mam w piwnicy! 😛

No c⁎⁎j, awaria więc wracam do bazy.
Doturlałem się po 20 minutach i mnie olśniło, że nie zabrałem rollgazu!

Szybka przesiadka na motur, (pełna) umiarkowana p⁎⁎da i jestem na miejscu awarii po 10 minutach - rollgazu z manetką brak. Przeszukałem okoliczne krzaki, połaziłem wzdłuż chodnika, amba!🤬
Na c⁎⁎j komuś używany rollgaz z manetką do komara sztywniaka?! Jebane złodziejstwo/ znalastwo! Grrrr!

No to teraz pauza na skompletowanie klamotów i naprawę - dobrze, ze nadal dostępne na alledrogo...

C⁎⁎j mi w d⁎⁎ę!





Pokaż więcej komentarzy (6)

Mocarz

w Hydepark

45piorunów

Potrzebuję żebyście mnie odwiedli od zamiaru robienia prawka na motor. Żona, dziecko, budowa domu, angażująca robota i staram się rozwijać sportowo, a tu mi głupoty w głowie

Tytan0piorunów

No rób prawko bo na 125cm to będziesz narzekał że przed tirami ciężko uciec ( ͡° ʖ̯ ͡°) z drugiej strony 125cc daje tyle motospełnienia że od 4 lat się nie mogę zabrać za robienie prawka.

Pokaż więcej komentarzy (32)

Fenomen

w Hydepark

13piorunów

Jednak starzy jesteśmy.

Właśnie skończyłem oglądać "Tożsamość Bourne'a". A kiedy w napisach końcowych usłyszałem "Extreme Ways" to przypomniałem sobie ten film, oglądany po wielokroć lata temu. https://www.youtube.com/watch?v=nGTgCToOvTg

Ma 13 lat jak się okazuje, a płyta Moby'ego tyle co wspomniany, bardzo dobry film - 24 lata.

Fanatyk

w Tygryskowo

20piorunów

Pyk 587 km

77 tysi przekroczone

Ja piątek to ustawowo rybka i przy okazji 100 zakrętów.

Jechałem za Volvo stare V40 ostro po winklach dawał. Na światłach czy robotach drogowych go wyprzedziłem. Potem chwilowy postój i jadę i patrzę i znowu on pomachałem mu i mi odmachał. Taki mały gest a cieszy xd.

Dziś ciężko dzień spalanie 2,9 -3,1.

No i oczywiście na kolejnych wsiach zamontowali zestawy kamer aby łapać tygrysy

Pokaż więcej komentarzy (7)

Gruba ryba

w Podróże

32piorunów

W środę ruszyłem z Mideltu w kierunku Sahary. W Maroko za wiele tej piaszczystej pustynii nie ma, a takim oczywistym kierunkiem jest Merzouga. Droga tam - bajka. Świeżutki asfalcik przez prawie całą trasę z Mideltu. Maroko prężnie przygotowuje się do Mundialu 2030, południe robi się bardzo dobrze skomunikowane. A i tak ruch niewielki, jakby zupełnie inny kraj od północnej części.

Zarezerwowałem sobie dwie noce w riadzie, czyli takim jakby domu gościnnym z pokojami wokół ogrodu. W google zdjęcia pokazują przepych i złocenia. Takie riady to może i są w Marakeszu, ale nie na pustynii. Skromnie, ale czysto, jest swój pokój i kibelek (europejski), bajka.

Bardzo mi się podobało spokojne podejście właściciela. Nie ma tak, że wpadam, płacę, dostaję klucz do pokoju i nara. To trzeba usiąść, pogadać, wypić herbatę, ustalić plany. Rezerwując pokój napisałem, żeby mi quada załatwili, a po drodze uznałem, że w sumie to chcę spędzić drugą noc w obozie na pustynii - a tam mogą mnie dostarczyć albo na wielbłądzie, albo samochodem. No to wiadomo, co wybrałem.

Dwie godziny śmigania po wydmach quadem (Yamaha 350) z przewodnikiem - petarda. Na początku trochę zapoznawczo, oszczędzał mnie i sprawdzał, czy się nie wypieprzę. A było blisko kilka razy, bo jako motocyklista mam odruch wychylania się, żeby skręcić, a to cholerstwo nadal wtedy jedzie prosto :grinning:

20 minut później wydzierał mnie już na najwyższe wydmy i tylko przy pierwszej spytał, czy zjeżdżamy stromym zboczem czy zawracamy. W połowie herbatka w oazie i ganiamy dalej.

Zastanawiałem się rano, czy się nie wygłupię wdziewając cały mój motocyklowy szpej na siebie, ale nie. Nie dość, że wcale gorąco nie było, to jeszcze napatoczyła się ulewa i dość mocna zamieć piaskowa. Przewodnik jeździ bez kasku, ale z tego co mówił, to dlatego, że musi czuć kierunek wiatru. W oazie od razu poleciał przemyć oczy, bo już ledwo widział.

A wieczorkiem pod hotel przyjechało moje Taxi w postaci Youssefa z wielbłądem. Podziwiam tych ludzi - typ se idzie w klapeczkach przez pustynię przez godzinę, ciap, ciap, ciap. I tak w jedną i w drugą całe życie. Jak ja mam gdzieś dalej iść w ciapkach, to mi się słabo robi. W ogóle myślałem, że Youssef mnie tylko dostarczy na miejsce, a on był jakby moim osobistym przewodnikiem na cały wypad. Porobił mi miliard zdjęć, coś tam próbował tłumaczyć (słabo z angielskim, ale starał się), zawsze kręcił się gdzieś w pobliżu.

Plan był taki - zachód słońca, kolacja, spać, wstać po zachodzie księżyca i obadać gwiazdy, spać, wstać na wschód słońca, śniadanie, na wielbłąda i wracamy. Wykonany w 120%. Jakieś tańce czy śpiewy przy ognisku mnie nie interesowały, poobserwowałem sobie siedząc na oddalonej wydmie z Youssefem. Wschody i zachody fajne, ale gwiazdy - magia. Na początku trochę takie meh, ale jak w ciągu 20 minut oczy stopniowo zaczęły przyzwyczajać się do ciemności, to widok zrobił się niesamowity. Godzinę na wydmie spędziłem na gapieniu się w górę (już bez mojego strażnika). W ogóle Youssef nadal do mnie pisze na WhatsAppie, byle nie chciał mnie w domu odwiedzić.

Sama pustynia - ciekawa sprawa. Że piach pustynny nie nadaje się do betonu, to wiadomo, ale i tak jego gramatura mnie zaskoczyła - prawie cukier puder. Z temperaturą i wilgotnością też ciekawie. 25-30 stopni, a jak słońce schowa się za chmurką, to można bluzę założyć. Powietrze tak suche, że pijesz wodę, robisz wdech i wydech i już masz suche wargi. Właściciel riadu mówił, że w lecie przy 50 stopniach miejscowi sobie radzą na luzie, turyści znacznie gorzej, ale i tak jest lepiej niż w zimie przy 20 - wtedy idzie wilgotne powietrze znad oceanu i jest duszno nie do wytrzymania. W kwietniu zaczyna wiać Chergui z Sahary i robi się przyjemnie.

No, a teraz jestem już 300 km na zachód, w okolicach Gorges Dades. W elo hotelu z basenem i widokiem na ośnieżone góry Atlas. Wymyłem z włosów (i nie tylko) z pół kilo piachu, jutro z rana cisnę obczaić kaniony, a później do Marakeszu. Chyba.

A i patrzcie, jakiego leniwego bociana spotkałem. Nie chce mu się na Podlasie wracać.

Gruba ryba

w Motocykle

28piorunów

Pierwszy dłuższy trip zaliczony.

No, może nie taki długi, bo tylko 4h jazdy, ale stwierdzam, że Moto Guzzi to był doskonały wybór - zero zmęczenia, moglbym spokojnie drugie tyle spędzić w siodle. No i ten bak paliwa z zasięgiem 400km to kapitalna sprawa :grinning:

Pokaż więcej komentarzy (5)

Fenomen

w Hydepark

5piorunów

Afrykańskie wyprawy teraz trendują na tagu to podpytam czy szanowne koleżeństwo wozi jakiś zapas paliwa na czarną godzinę? Bo nauczony błędami muszę się w coś takiego wyposażyć i zastanawiam się czy niedrogi Givi, co niektórym ponoć cieknie, czy butelka od kuchenki turystycznej, czy jeszcze coś inne zastosować 🙂

Pokaż więcej komentarzy (22)

Kosmonauta

w Motocykle

25piorunów

Już po pierwszym serwisie (wymianie oleju), niemal 1200km zrobione w niecałe dwa tygodnie od egzaminu. Oj brakowało mi czegoś takiego :smiley:

Pokaż więcej komentarzy (3)

Gruba ryba

w Hydepark

66piorunów

Allahu Akbar! Niech żyją kafejki internetowe. Na stanie tylko maszyny z Win7, ale Pan Właściciel pozwolił mi użyć swojego laptopa z Win10. Pół godziny walki z gównianą apką Garmina i francuskim układem klawiatury, teraz pół godziny ściągania map, ale w końcu będę wiedział, gdzie jadę!

Może.

Osobistość19piorunów

@Shagwest pokaż aktualną gazetę bo nie wierzę, że nie piszesz z 2010

Osobistość0piorunów

@Shagwest

czy ma kompa z Windowsem, a ten zaczął kombinować, gdzie tu w ogóle kompa znaleźć, to aż mi się głupio zrobiło.

Prawidłowo. Linux jest lepszy i starczy do wszystkiego. To nie jakieś lamusy z Windowsami

Pokaż więcej komentarzy (7)