Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

#niepolecam

Tytan

w Hydepark

12piorunów

Gdyby ktokolwiek zastanawiał się nad zakupami online na twojesoczewki(.)com to zdecydowanie nie polecam.

Być może stoiska stacjonarne w centrach handlowych jakoś jeszcze funkcjonują, ale ich sklep internetowy ma klientów głęboko w poważaniu. Klientem wspomnianego sklepu jestem od kilku lat i od kilku miesięcy obserwowałem pogorszenie tempa realizacji zamówień. Niestety, kolejny raz chcąc zaoszczędzić kilka złotych złożyłem zamówienie 1 grudnia...

Noszę soczewki toryczne. Jak wiadomo nie jest to produkt dostępny od ręki w sklepach (za dużo możliwych kombinacji moc+cylinder+oś) i zawsze jest zamawiany od producenta - co czasem trwa, ale zwykle nie dłużej niż tydzień.

Na maila wysłanego po 14 dniach od zamówienia odpisali, że mają czas na realizację 14-21 dni roboczych. Co od 1 grudnia dawało im czas do... 5 stycznia 2026. Na maila wysłanego 29 grudnia odpisali, że nadal nie wiedzą kiedy będą mogli zrealizować zamówienie. A dodam, że zamówieniem były całkiem popularne soczewki toryczne (Acuvue) które są produkowane raczej na bieżąco.

Z racji całkowitego wyczerpania swoich zapasów tego samego dnia (29.12) złożyłem na Allegro zamówienie na dokładnie te same soczewki. Zamówienie z małego zakładu optycznego z warszawskiej Woli. Wydałem 14 zł więcej niż na twojesoczewki.

I teraz finał.

Zamówienie z Allegro dostałem 31 grudnia. W tym czasie sklep był w stanie złożyć zamówienie u producenta, producent dostarczył, sklep wysłał, inpost dostarczył do mnie. A ja mogę normalnie widzieć.

A zamówienie z twojesoczewki? Wczoraj łaskawie wysłali, po 28 dniach roboczych... xd

i

Lider

w Podróże

24piorunów

Niezbyt często narzekam na podróżników, bo wiem, że wożenie ogromu ludzi każdego dnia nie jest wcale takie łatwe, ale dziś mi się chyba ulało.

TL:DR - nie polecam FinnAir, trafia u mnie na listę najgorszych linii lotniczych, na zaszczytne pierwsze miejsce, nie licząc tych linii, które wożą ludzi jak worek ziemniaków, ale za cenę _1 obiadu z kawą_ na mieście 😉

Dla tych, których TL:DR przekonało, że może warto zostać na dłużej - zapraszam do całej przygody z FinnAirem:

Muszę służbowo lecieć do USA, po raz kolejny do Teksasu, więc opcji było kilka. Z wylotem z Warszawy mogę lecieć przez Londyn, Paryż, Frakfurt i Helsinki, do tego dochodzą opcje wylotu przez lotniska na południowy wschód od Warszawy (Stambuł, Dubaj, Doha), ale to by tylko wydłużało podróż, więc nie brałem ich pod uwagę. Jest oczywiście jeszcze opcja lotu na inne lotnisko w USA (Nowy Jork, Chicago) i przesiadka u wujka Sama do Dallas, ale z tym jest więcej zabawy, więc jej nie brałem nawet pod uwagę.

Wybór padł (o zgrozo) na Helsinki, bo cała podróż byłaby najkrótsza. Jedyną linią, która lata z Helsinek do Dallas jest FinnAir, z którym miałem w miarę przyjemne doświadczenia do tej pory, a sama przesiadka miała zająć tylko godzinę, bo lotnisko jest małe i nie trzeba biegać między terminalami.

Bilety zabookowane, hotel też, co może pójść nie tak?

2 tygodnie do wylotu do Dallas, mój pośrednik wysyła mi maila, że FinnAir anulował lot i pi⁎⁎⁎ol się wujek. 4h siedzenia na słuchawce, szukania innych wariantów podrózy, niemal przy każdym info, mamy miejsce w klasie ekonomicznej, ale w biznesie nic. W końcu się udało, zwolniło się 1 miejsce w samolocie, wylot dzień wcześniej, przez Londyn, 8h na przesiadkę, a cała podróż przekroczy 20h, ale coż, nie mam wyjścia - biorę. Wylot dzień wcześniej sprawił, że musiałem ogarnąć jeszcze 1 dodatkową dobę w hotelu. Oczywiście pokój, który wziąłem był już zarezerwowany na ten dzień, więc musiałem wybrać inny, przenieść na niego całą rezerwację i dopłacić do dodatkowej doby. Tracę kilka metrów kwadratowych i dodatkową kanapę, ale dostaję śniadanie w cenie - nie mam wyboru, biorę.

I tak ta przygoda by się zakończyła, gdyby nie to, że dzis dostaję kolejnego maila, informującego mnie o tym, że Finnair przesunął mój lot powrotny o 50 minut. Dzięki czemu zostanie mi za mało czasu (20 minut) na przesiadkę i wsiadamy na karuzelę jeszcze raz. Znowu 1h na słuchawce i szukanie alternatywnego połączenia, znowu wybór pada na Londyn zamiast Helsinek, ale tym razem tylko 3,5h na przesiadkę zamiast 8h, więc jest postęp. Ale musze lecieć 1 dzień wcześniej. Co z tego, że miałem plany na piątkowy wieczór w Dallas i wykupione na coś bilety, j⁎⁎ać to.

Na szczęscie mam ubezpieczenie na takie wypadki i nie musiałem pokryć różnicy kosztu przebookowania biletów z FinnAira na British/American, bo sama różnica w cenie na tych 4 lotach to już ponad 50 000zł. Bo przecież nie bookuję ich z 2 miesięcznym wyprzedzeniem.

Podsumowując: Finnair postanowił mi anulować lub zmienić 3 z 4 lotów na mniej niż 2 tygodnie przed każdym wylotem (a na lot 4 dzięki zmianie na locie 3 i tak bym się nie wyrobił), przez co rozpierdzielił mi wszystkie plany i zjadł w cholerę nerwów. Nie polecam, uczcie się na moich błędach i nie bierzcie lotów FinnAirem na dłuższych dystansach pod uwagę.

Gruba ryba4piorunów

Szczerze to może się zdarzyć w każdej jednej linii lotniczej. Mi tak w zeszłym roku zmienili godzinę przesiadki Air France w Paryżu z 1:35 na 1:20, a minimalny czas na transfer non-schengen na CDG to 1:30. Pośrednik zaproponował mi jakieś alternatywne godziny, które tak naprawdę nie istniały, więc po tygodniu wysłali kolejną wiadomość, że mogę się ubiegać o VOUCHER (nie zwrot kosztów). Stwierdziłem, że YOLO, spróbuję wrócić na tym 1:20, choć wiązało się z tym, że mogą mnie nie wpuścić na pokład już w Wietnamie. Koniec końców, musiałem wrócić wcześniej do Polski i kupić inny bilet, ale to już inna historia...

Lider8piorunów

@Earl_Grey_Blue oczywiście, że może, ale tego, że spierdzielą mi wszystkie 4 loty w 1 podróży, to już się nie spodziewałem 😉

Pokaż więcej komentarzy (4)

Fanatyk

w Hydepark

25piorunów

Jak ja nie lubię to ja nawet nie.

Awizo (nie było mnie w domu, nie że listonosz z automatu wypisał). "Do odbioru po 18 dziś". Idę 19:45.

Nie, nie mam pretensji do starszych ludzi, że potrzebują zapytać o wszystko osiem razy i pytają o rzeczy podstawowe - ich prawo, ich wiek, jak dożyję, to może też będę pytał o wszystko, żeby być pewnym. Nie mam pretensji do chłopa, który nadaje osiemdziesiąt przesyłek i ze swoim wózkiem okupuje jedno okienko - kiedyś musi to zrobić, padło na dzisiaj. To że w środku siedzi kobieta z dzieckiem, które pyta o wszystko, z naciskiem na "czy teraz tuż my?" - przecież dzieciaka na zewnątrz nie zostawi, bez przesady. Ale ten cały nastrój, razem z klimatem dekad minionych zdaje się zakrzywiać czas i moje reggae'owe serduszko, przyzwyczajone do wolnego tempa, zdaje się krzyczeć, że jeszcze trochę wolniej i zaczniemy pchać krew w drugą stronę.

Więc tak siedzę na obitym krzesełku, takim, jakie miewali w domach ludzie w latach 90, gdy kupowali "coś lepszego", wciśnięty między półkę z przepisami siostry Eutanazji, mając na oku wystawkę z walentynkowymi pierdółkami, a obok jakąś książkę polskiej szurii, która najwyraźniej dobrze się sprzedaje.

W końcu nadchodzi moja kolej. Radośnie witam panią w okienku - i dowiaduję się, że dzisiejszych przesyłek "jeszcze nie wydajemy, bo jest bałagan na rejonach i listonosze jeszcze nie zdali przesyłek".

Zatem musimy iść wersją trudniejszą: dzień kolejny, wyjście z pracy na pół godziny, szybki spacer, chwila czekania (na szczęście krótka) - nie ma mojej przesyłki. Szukamy, szukamy, klikamy, "na pewno pan nie odbierał?", klikamy, szukamy. W końcu się okazuje, że "bałagan" trwa nadal i przesyłki z wczoraj nie weszły jeszcze w system. Więc idziemy ich szukać ręcznie - są. Jeszcze tylko podpisy, odklikanie, coś tam coś tam - i mogę wracać.

Na pocztę w jedną stronę mam 10 minut. Na wydanie listu czekałem łącznie 20 minut dzisiaj i 20 wczoraj. Interes życia.

A cebulą na torcie niech będzie fakt, że listownie dostaję wyłącznie przesyłki formalne, związane z faktem, że jestem tu obywatelem i mam jakieś obowiązki, a państwo ma też obowiązki względem mnie. A w końcu po coś mam te epuapy: serio, to byłoby tak cudowne, gdybym mógł po prostu dostać mailem info, że prezydent miasta pyta mnie czy chcę coś z Avonu zamiast iść odbierać to na papierze (i z tym papierem potem zapierniczać do niszczarki).

GURU2piorunów

@Statyczny_Stefek no a wczoraj @Ragnarokk się upierał we wpisie: https://www.hejto.pl/wpis/jako-ze-temat-dzis-goracy-to-pamietajcie-ze-poczta-i-inposty-rozne-to-jak-odpowi
że PP jest gites i super i jest nam potrzebna (ba! że decydując się na przesyłki za pomocą innych firm to masz spory "narzut"). Właśnie za takie akcje jak opisałeś, młodsze pokolenie gardzi tą instytucją i woli dopłacić kilka złotych, żeby nie musieć tam stać i marnować życia (albo urywać się z roboty). A jedyny narzut jaki tutaj widzę to mój prywatny czas, jaki trzeba zmarnować, żeby biegać kilka razy po odbiór przesyłki.

Jako że temat dziś gorący to pamiętajcie, że Poczta i InPosty różne to jak odpowiednik TCP i UDP w #internet - - Ragnarokk - Hejto.plJako że temat dziś gorący to pamiętajcie, że Poczta i InPosty różne to jak odpowiednik TCP i UDP w #internet - TCP daje gwarancje dostarczenia lub powiedzenia, że się nie udało, ale ma dodatkowy narzut. UDP nie daje gwarancji ani potwierdzenia, ale czasem tego nie potrzebujesz i absolutnieHejto.pl
Fanatyk6piorunów

@damw
Zdecydowanie wolę zapłacić tę odrobinę więcej - dlatego prywatnych przesyłek nie wysyłam od wieków za pośrednictwem poczty. Od kiedy inpost zrobił usługę paczkomat->dom to w ogóle jest XXI wiek.

Osobistość1piorunów

Tylko że to pismo urzędowe ktoś z poczty będzie czytał i skanował i wysyłał do ciebie. Nawet gdyby to udało się zrobić automatycznie to nadal wszystko wchodzi do systemu Poczty Polskiej. Gdyby zrobili specjalny urząd zbiorczy do tego to nadal wszystkie pisma będą w jednym miejscu co może prowadzić do nadużyć.

Fanatyk7piorunów

@Johnnoosh
Ale po co ma w tym brać udział poczta. Urzędnik ogarnia pismo na komputerze, podpisuje cyfrowo (albo samo się toto generuje w przypadku powiadomień) i wysyła na moją skrzynkę ePUAP. Nie trzeba niczego drukować, wysyłać, marnować papieru.

Fanatyk2piorunów

@Johnnoosh
Chodzi Ci o tę usługę cyfryzowania poleconych o której kiedyś tam była mowa? Że ktoś pisze z komputera list, drukuje na papierze, wysyła do PP, jakiś znudzony człowiek ten list otwiera, skanuje i wystawia odbiorcy w wersji cyfrowej?

Osobistość0piorunów

@Statyczny_Stefek Tak, o tym. Ale też taka rządowa skrzynka o której mówisz też by miała wszystko na tacy dla rządzących a wszystko dąży powoli w Europie do dyktatury więc może być z tymi danymi nieciekawie. A nawet przy dzisiejszych rządach wolę odbierać te listy sam i żeby nie mieli tego w jednym miejscu. Może przesadzam ale takie mam wrażenie że lepiej niech zostanie po staremu.

Fanatyk4piorunów

@Johnnoosh Każdy z urzędów (przynajmniej tych główniejszych) ma już wdrożony jakiś system zelektronizowanego zarządzania dokumentami. Wszystko co dotyczy Ciebie jest raczej gdzieś już wpięte w jedno miejsce. Gdyby ktoś potrzebował zebrać info o Tobie to i tak pozostaje tylko napisać do kilku urzędów i odebrać dokumenty. Czas teczek, które są poupychane po szafach, powoli mija.

Pokaż więcej komentarzy (9)

Gruba ryba

w Internet

3piorunów

trochę może a także oraz w pewnym sensie 😉 i w sumie :grinning:

Pytałem rano, gdzie przenieść domenę, bo mi atthost wyskoczył z ceną 250 zł za odnowienie. Parę osób odpowiedziało - dziękuję :slightly_smiling_face:
Nie wiedziałem wówczas jeszcze, że przeniesienie z atthostu wiązać by się miało (jaki to jest tryb? niedopuszczający? 😉 ) z pisaniem jakichś listów, chociaż jeden z użytkowników (konkretnie @nicram ) napisał, że "wiele polskich firm tak robi". Atthost jest jedną z nich :smirk:
W każdym razie najpierw zadzwonili do mnie z propozycją rabatu. Pani zaproponowała najpierw 20 a potem 40%.
Problem w tym, że ja już podjąłem decyzję. Baardzo rzadko daję komukolwiek drugą szansę 😛 i na pewno do tych wyjątków nie należą byty typu atthost.
Więc podziękowałem. Wtedy jeszcze nie wiedziałem, o tych listach (co nic by nie zmieniło, może byłbym mniej miły 😉 ) Po tym dostałem maila z taką informacją, na co odpowiedziałem pytaniem "czy to żart?". Tak bardzo jednak chciałem poznać odpowiedź, że zadzwoniłem pod podany w mailu numer, żeby o to zapytać. Nie jest to żart. Rozmawiałem z panem chwilę (pięć minut, bo warto rozmawiać 😉 ). Chociaż jak teraz słuchałem tej rozmowy, to brzmiało to jakbym się znęcał nad bogu ducha pracownikiem, który słusznie zauważył, że to są pytania do zarządu. Nie było w mailu numeru do zarządu ¯\\(ツ)
Co postanowiłem? Nie przedłużać domeny. Lubię życie na krawędzi. Domena wróci do puli do wzięcia i wtedy ewentualnie sobie ją kupię. Przez miesiąc dowiem się, gdzie nie trzeba pisać listów przy przenoszeniu 😉 @slawek-borowy pisał, że taką firmą jest domeny.tv więc jest pierwszy typ.
Decyzja ta jest tym łatwiejsza, że nie mam tam w tej chwili żadnej strony. Jeśli ktoś zechce kupić, to niech kupi. Najlepiej w atthoście 😉
Wspominałem pod tamtym wpisem, że mam zepsuty głośnik czy coś tam w telefonie i na pewno źle się to nagrało (bo mój telefon nagrywa rozmowy 😉 ) ale nie wiedziałem jak BARDZO ŹLE się to nagrało. Pomimo edycji niewiele mi się udało z tego wyciągnąć. Jeszcze w rozmowie z panią to ok, na końcu się nawet głośnik (czy coś tam) naprawił, ale w rozmowie z panem, po maksymalnym zgłośnieniu jego partii słychać tylko jak dyszę do telefonu :grinning:
Zamiast tego słychać Iron Maiden :grinning: Mam taki zwyczaj, że kiedy rozmawiam przez telefon to łażę po domu. Słychać nawet jak na coś wpadam. Może ktoś będzie wiedział na co 😉

Mordy nie ma, bo nie ma tu wielu rzeczy na mój temat (tak że nazwiska i fotki nie znajdziecie jak w przypadku innych.. :smirk: ) ale jest mój GŁOS. W rozmowie z panią pewne częstotliwość zrobiłem głośniej, a inne ciszej, więc i głos jest inny, ale z panem to nic nie dawało, więc machnąłem ręką. Tylko zwiększyłem głośność w miejscach kiedy on mówi. Iron Maiden jest wtedy głośniej (Wasted Years akurat leci 😉 )

Uważam, że rozmowy są dość śmieszne, ale i pouczające. Można sobie na ich podstawie wyrobić jakoś zdanie, czy warto wiązać się z atthost.pl Ja myślę, że nie. Od 2016 nic od nich nie potrzebowałem. Dopiero teraz i okazało się, że ktoś inny to ma 😉

pani https://jumpshare.com/v/Y9lxmHWnl1zTSsdxJB0c

pan https://jumpshare.com/v/XV6CXyHnzsScyBYKiXRA

Gruba ryba0piorunów

O, dzięki. Nie miałem powiadomienia, że ktoś odpowiedział tutaj. Wiem, że nie musi być takich utrudnień, bo przenosiłem i po prostu dostałem w odpowiedzi na maila. Bez żadnych dyskusji i ofert rabatu 😉
Czyli atthost zalicza się do tych najgorszych 😛 Przykro to słyszeć. Jak o byłej/byłym, że kradnie i się puszcza czy coś :grinning:

Zawodowiec1piorunów

@KLH2 Jak robią takie fikołki to mogą stracić licencję od NASK (jeśli domena .pl). Warto wspomnieć, że w takim razie zgłaszasz do NASK, że nie chcą udostępnić authinfo.

Pokaż więcej komentarzy (3)