Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

#pieniny

Fanatyk

w Hydepark

85piorunów

Autorytet3piorunów

Jadłem sobie obiad w schronisku ( chyba orlica )gdzie oglądałem akcje ratunkowa helikoptera przy tym drzewku

Jakie było zdziwienie gdy podmuch złamał drzewko

Jaka imba była w Szczawnicy tego dnia

Pokaż więcej komentarzy (15)

GURU

w Księżycowy spacer

21piorunów

316 707,02 - 10,63 = 316 696,39

Wspieranie biegaczy Pieniny Ultra Trail dobrym słowem pod szczytem Wysokiej😉.

Wpis dodany za pomocą https://hejto.sztafetastat.eu

Pokaż więcej komentarzy (3)

GURU

w Księżycowy spacer

21piorunów

316 750,48 - 7,17 = 316 743,31

Pętla przez Trzy Korony. Po drodze zahaczyłem o Zamek Pieniny, który okazał się tylko marnym kawałkiem muru🤷.

Wpis dodany za pomocą https://hejto.sztafetastat.eu

Pokaż więcej komentarzy (2)

Fanatyk

w Hydepark

115piorunów

Zdobądź KGP z Zielczanem - poradnik cz.2 - Gorce, Pieniny, Beskid: Sądecki, Makowski, Wyspowy, Niski

Poradnik KGP część II - Gorce, Beskid Sądecki, Beskid Niski Eluwina, no dawno nie było poradniczka, ani mojego tagu, więc chyba należałoby to zmienić. W tej części ogarniemy jak zdobyć kolejne szczyty KGP, aby zamknąć wynik z trochę ponad 10 na koncie. Kiedy byłem? W sumie to

Mocarz

w Hydepark

4piorunów

Dzień dobry,
za parę tygodni jadę w Pieniny do Szczawnicy. Jedyne co wiem na pewno, to to, że mam zamiar opić się wód zdrojowych jak bonk. Poza tym jest to dla mnie zupełnie nowy kierunek.. Co fajnego acz nieoczywistego jest do zobaczenia, zwiedzenia w Szczawnicy i okolicach?
   

Pokaż więcej komentarzy (4)

Gruba ryba

w Hydepark

32piorunów

Na spływie z flisakiem, a gdzie?

Inspirator4piorunów

Ile teraz kosztuje takie zdjęcie? ;))

Pokaż więcej komentarzy (10)

GURU

w Wiadomości Polska

7piorunów

Owce wracają na hale, a Pieniny świętują. Wiosenny redyk w Szczawnicy

Po 50 latach w Szczawnicy powraca uroczysty wiosenny redyk. Dziś przy wylocie Wąwozu Homole rozbrzmiewają trombity, a kierdel owiec rusza na zielone łąki Pienin. Jak informuje reporter RMF FM Maciej Pałahicki, w Jaworkach trwa właśnie wyjątkowe święto pasterskiej tradycji. W Jaworkach

Gruba ryba

w Góry

32piorunów

Siema,
Zapraszam na :hiking_boot: Dziś o świetnej bazie namiotowej :camping:
---------
Miejsce: Wysoka (Pieniny)
Data: 27/28 lipca 2024 (sobota/niedziela)
Staty: 10.5km, 550m przewyższeń

Od momentu gdy Mysz po raz pierwszy nocowała ze mną pod namiotami na Lubaniu, co bardzo jej się spodobało, miałem w głowie plan, żeby kiedyś poza nią zabrać na podobną wycieczkę również jej kuzynkę, czyli moją siostrzenicę. Kiedy tylko zaczęło robić się cieplej zarzuciłem temat i sprawdzałem, czy rybki biorą - okazało się, że złapały się obydwie.

Na cel naszej wyprawy wybrałem Wysoką w Pieninach z podejściem przez Wąwóz Homole. Znałem tę trasę i wiedziałem, że dziewczynki spokojnie sobie poradzą. Na dwa tygodnie przed planowanym wyjazdem okazało się, że dołączyć mogłaby również moja siostra, co trochę komplikowało mi plany z racji tego, że namiot miałem trzyosobowy. Na szczęście okazało się, że w studenckiej bazie namiotowej pod Wysoką, w której planowałem się zatrzymać, jest opcja wynajęcia namiotów - należało to zrobić poprzez napisanie maila, a rezerwacja liczyła się w momencie uzyskania pozytywnej odpowiedzi zwrotnej. Nocleg kosztował tyle co nic (bodajże 16 złotych od osoby ze zniżkami dla dzieci do 7 roku życia), a dzięki temu odpadło sporo kilogramów, które w przeciwnym razie trzeba by było nieść.

Wyruszyliśmy z największego parkingu znajdującego się niedaleko wąwozu (strasznie drogi, zapłaciłem 50 zł za dobę, w okolicy były chyba tańsze). Kiedyś już opisywałem tę drogę, dlatego teraz tylko skrótowo powiem, że była idealna: ścieżkę okalały wysokie skały, co i rusz trzeba było omijać wielkie głazy, wzdłuż trasy płynął potok, który w kilku miejscach przekraczało się przechodząc po mostkach, dużo było też wspinania się po metalowych schodkach. Droga była przygotowana świetnie i cieszyła się ogromną popularnością. Trzeba liczyć się z tym, że w sezonie może być tłoczno.

Do bazy namiotowej doszliśmy po ok. 2 godzinach z hakiem. Siostrzenica zasuwała dzielnie i bez większego narzekania, natomiast moja młoda walczyła trochę z muchami w nosie. Na miejscu zameldowaliśmy się do bazowego, który pokazał nam nasz namiot, przedstawił ogólne zasady przebywania w bazie oraz pokazał, co można w niej znaleźć. Według mnie było perfekcyjnie i do tej pory nie byłem w lepszym miejscu (prawda jest też taka, że nie mam dużego porównania). Poza zadaszoną kuchnio-stołówką, w której w olbrzymich garach gotowała się nieustannie woda i można było skorzystać ze sztućców, talerzy i tym podobnych rzeczy, w bazie było miejsce na ognisko, zlew do mycia naczyń oraz prysznic z wodą z płynącego obok potoku, a także źródełko z pyszną, zimną wodą. Namiot, w którym spaliśmy był czteroosobowy z dwoma komorami i półką na rzeczy znajdującą się w przedsionku; miejsca do spania były odizolowane od ziemi paletami wyłożonych materacem i kocem - karimaty, które wziąłem, okazały się niepotrzebne, wystarczyło zabrać śpiwory. Według mnie petarda, polecam gorąco.

Po małym posiłku i przepakowaniu się w mniejsze plecaki ruszyliśmy na szczyt. Droga wznosiła się już znaczniej i przez większość czasu szło się na pełnym słońcu, na szczęście rosły przy niej wysokie drzewa, pod którymi można było się na chwilę schować. Na rozległej polanie można było dostrzec pasące się owce, których dzwoneczki słychać było już z daleka, klimat był iście sielankowy. Wychodząc nasze dziewczyny nawiązały kontakt z dwoma innymi koleżankami w podobnym wieku, które szły ze swoją mamą, dzięki czemu przestały zwracać uwagę na trudy wędrówki. W tym miejscu serdecznie pozdrawiam panią Justynę, która zdecydowała się sama pójść na taką wyprawę ze swoimi dziewczynkami. Brawo!

Ogólnie trasa na Wysoką nie była wymagająca do momentu, w którym kończyła się polana. Później jednak nastąpił fragment, którego niezbyt lubię - zrobiło się stromo, a pod nogami była ziemia, której wierzchnia warstwa była dość sypka i łatwo było się poślizgnąć. Wchodziło się bardzo kiepsko, ale mimo to mijaliśmy kilka osób z nosidłami, w których były małe dzieci. Cóż, ja bym się jednak nie zdecydował iść tam z dzieckiem w nosidle wiedząc, jak wygląda droga.

Od skrzyżowania szlaków pod Wysoką trasa również prowadziła stromym podejściem, jednak tam było już skaliście, więc noga trzymała się podłoża pewniej. Przez większość czasu musiałem asekurować Mysz przy wchodzeniu, jednak nowo poznane koleżanki śmigały samodzielnie. Po pokonaniu, mimo wszystko, wymagającego podejścia, wspinaczce po głazach i zainstalowanych metalowych stopniach, dotarliśmy na szczyt. Od bazy zajęło nam to półtorej godziny. Zrobiliśmy dłuższą przerwę ciesząc się widokami i karmiąc dzieciaki zasłużonymi czekoladkami, po czym udaliśmy się w drogę powrotną.

Na miejscu nazbieraliśmy gałęzi i rozpaliliśmy ognisko, do którego po krótkim czasie zaczęły dołączać również inne osoby. Poza naszymi pociechami było sporo dzieci, także siostrzenica szybko znalazła sobie towarzystwo do zabawy. Niestety moja młoda jest bardzo nieśmiała, więc skończyło się na tym, że prawie cały czas musiałam być w jej pobliżu. Gdy nastał zmrok umyłem się pod lodowatym prysznicem i poszliśmy spać do naszego namiotu.

Obudziłem się wypoczęty i zadowolony. Obok mnie słodko spała Mysz, więc poleżałem jeszcze kilka chwil rozkoszując się tym, co upichciło dla mnie życie. Gdy reszta również powstawała, ogarnęliśmy z siostrą dzieciaki, zjedliśmy niespiesznie śniadanie wzbogacone kubkiem solidnej kawy, a następnie po uregulowaniu płatności za nocleg udaliśmy się z powrotem na parking. Dzieciakom bardzo się podobało (chociaż co innego niż nam, dorosłym), jednak siostrzenica, w przeciwieństwie do mojej Myszy, chyba nie zapałała miłością do namiotów. Zresztą zobaczymy: gdy tylko zacznie robić się cieplej spróbuję znowu zarzucić temat wypadu, a nuż znowu złowię jakieś rybki.

Trasa dla zainteresowanych.

Osobistość

w Podróże

32piorunów

Pieniny i najwyższe szczyty: Wysoka i Trzy Korony

Jesienne Pieniny czarują pozłoconymi widokami. Te pięknie się rozpościerają z ich najwyższych szczytów. Wysoka, choć leżąca w Małych Pieninach, należy do Korony Gór Polski i jest najwyższa w paśmie. Trzy Korony, najwyższy szczyt Pienin Właściwych, z odpłatnej platformy zachwyca

GURU

w Turystyka

9piorunów

Pieniny – najlepsze atrakcje i miejsca, które warto zobaczyć - JourneyChasers Blog Podróżniczy

Pieniny to niezwykle malownicze pasmo gór położone w południowej Polsce (a także w północnej Słowacji). Choć pienińskie szczyty nie są tak wysokie jak znacznie popularniejsze Tatry, to nie brakuje tutaj ciekawych szlaków, atrakcji, a także miejsc do wypoczynku. Dzisiaj pokażę Wam

GURU

w Turystyka

7piorunów

Czorsztyn co zobaczyć: Atrakcje dla każdego turysty!

Czorsztyn co zobaczyć? Odkryj najciekawsze atrakcje Czorsztyna - zamek, Zielone Skałki, spływ Dunajcem i wiele innych. Sprawdź, co warto zobaczyć w Czorsztynie! Kluczowe wnioski: Zamek w Czorsztynie to obowiązkowy punkt programu dla miłośników historii. Zwiedzanie ruin i podziwianie

Gruba ryba

w Góry

60piorunów

Pozdrowienia ze szlaku :fist:

:mountain:

Pokaż więcej komentarzy (12)

GURU

w Turystyka

4piorunów

Wysoka w Pieninach – najłatwiejsze szlaki ze Szczawnicy i Jaworek. Korona Gór Polski.

Wysoka to najwyższy szczyt w Pieninach, który dumnie wznosi się na wysokość 1050 m. n.p.m. Szczyt Wysoka jest chętnie odwiedzany przez licznych turystów wypoczywających w Szczawnicy oraz przez zdobywców Korony Gór Polski. Wysoka w Pieninach z Jaworek oraz ze Szczawnicy: szlaki na Wysoką

GURU

w Turystyka

2piorunów

Trzy Korony w Pieninach – najłatwiejsze szlaki z Krościenka nad Dunajcem i Szczawnicy.

Trzy Korony to jeden z najbardziej rozpoznawalnych i najczęściej odwiedzanych szczytów w Małych Pieninach. Trzy Korony to szczyt, który uznawany jest za symbol całych Pienin. Jest to również miejsce, które od wielu lat cieszy się niesłabnącą popularnością wśród turystów

GURU

w Turystyka

6piorunów

Góra Wdżar w Kluszkowcach - szlak z Przełęczy Snozka

Góra Wdżar w Kluszkowcach to miejsce w Pieninach. Zobacz co widać ze szczytu, sprawdź BikePark, trasy rowerowy oraz wyciąg narciarski. Góra Wdżar znajduje się na granicy Pienin i Gorców i mierzy 767 m n.p.m. Według jednej regionalizacji zaliczana jest do Pienin, a według innej do Gorców.

GURU

w Turystyka

6piorunów

Aktywne wakacje w Piwnicznej-Zdrój. Rowery, bieganie, okoliczne atrakcje - Bałkany według Rudej

Zapraszamy do Piwnicznej-Zdrój - idealnej bazy wypadowej na rowerowe i piesze szlaki Beskidu Sądeckiego czy Pienin. Majówkę 2024 spędziliśmy w Piwnicznej-Zdrój. Jak się okazało, był to strzał w dziesiątkę. W szczególności pod kątem aktywnego spędzania czasu na rowerze. Zabieramy

Gruba ryba

w Góry

27piorunów

Siema,
Dziś powrót do zimowych klimatów i zarazem ostatni wpis dotyczący 2021 roku. Zapraszam na :hiking_boot:
---------
Szczyty: Durbaszka, Borsuczyny, Wysoka (Pieniny)
Data: 28 grudnia 2021 (wtorek)
Staty: 15km, 6h50, 650m przewyżyszeń

Ach, jak lepiej zakończyć rok, niż wyprawą w góry? Pod koniec grudnia, ponownie dzięki życzliwość mojej mamy, nadarzyła się okazja, żebyśmy wraz z żoną mogli skoczyć gdzieś wspólnie, a że zima ładnie trzymała, chciałem, żeby była to wycieczka z ładnymi widokami. Dość szybko nasunął mi się pomysł, żeby odwiedzić ponownie Wysoką, dzięki czemu żona miałaby kolejny szczyt do kolekcji w ramach . Wyznaczyłem trasę, dałem znać komu trzeba i już wczesnym rankiem jechaliśmy na dwa samochody do Jaworek wraz z żoną, tatą oraz dwoma moimi kolegami.

Po dojechaniu na parking szybko ubraliśmy stuptuty, rozdysponowaliśmy kijki i kwadrans po 7 ruszyliśmy w drogę. Mróz był okrutny, dwucyfrowy, i trzeba było szybko rozgrzać się marszem; minęło dobre 10 minut, zanim poczułem, że zrobiło mi się względnie ciepło.

Pierwszą część drogi musieliśmy przebyć chodnikiem wzdłuż drogi prowadzącej do Szczawnicy i dopiero w miejscowości Szlachtowa odbiliśmy na żółty szlak. Szliśmy zacienionym zboczem, ale słońce powoli zaczynało oświetlać białe zbocza leżące naprzeciw nas. Widać już było, że decyzja o przyjeździe w to miejsce była strzałem w dziesiątkę, klimacik był iście magiczny. Powietrze było bardzo mroźne, ale suche. Śniegu było po połowę łydki, był sypki i w ogóle nie przyklejał się do ubrań.

O 8:30 znaleźliśmy się pod Huściawą, gdzie szlak żółty łączył się z niebieskim. Co to był za widok. Wchodząc na grań naszym oczom ukazały się tatrzańskie szczyty skąpane w promieniach słońca, otoczone niczym ramką górami Magury Spiskiej. Musieliśmy zatrzymać się tam na dłużej, bo widoki po prostu były warte marznięcia.

Po dłuższej chwili ruszyliśmy dalej, krocząc w górę zbocza, znad którego wyłaniało się już słońce. Od tamtej pory zrobiło się już nieco cieplej (choć nadal było mroźno). Marsz sprawiał wszystkim bardzo dużo radości, często zbaczyliśmy z wydeptanej ścieżki tylko po to, by móc przebiec się po głębszym śniegu, który rozsypywał się na boki. Dzięki temu, że szlak prowadził odsłoniętą granią, cały czas mogliśmy podziwiać zachwycający ośnieżony krajobraz górski.

Po drodze zahaczyliśmy o schronisko pod Durbaszką, do którego trzeba było odbić ze szlaku i zejść kawałek niżej. Z jego dachu zwisały olbrzymie sople lodu i wyglądało bardzo przytulnie. W środku posililiśmy się i napiliśmy gorącej herbaty, po czym wróciliśmy na trasę. Przeszliśmy przez dwa znajdujące się po drodze szczyty - Durbaszkę i Borsuczyny - i znaleźliśmy się pod Wysoką.

Ten kawałek drogi był już bardzo stromy i równie bardzo oblodzony. Dałem swoje raczki koledze, reszta również założyła swoje nakładki, a ja asekurując się kijkami starałem się iść ostrożnie i nie zjechać na dół. Był to odcinek wymagający, ale na szczęście niezbyt długi, i wkrótce znaleźliśmy się na skalistym szczycie pokrytym grubą warstwą śniegu.

Widok zapierał dech w piersiach bardziej, niż lodowate powietrze, i do tej pory znajduje się pierwszej dziesiątce najładniejszych panoram, jakie było mi dane oglądać z różnych miejsc. Przejrzystość była idealna, sceneria bajkowa. Tatry wyglądały, jakby można było na nie wskoczyć (czego zdjęcia niestety nie oddają). W oddali widać było sterczący cycek Babiej Góry. Takie widoki można było tylko chłonąć i to też robiliśmy, starając się zapamiętać wrażenia i nastrój, jaki nastał. Zrobiliśmy sobie kilka pamiątkowych zdjęć, żona przybiła pieczątkę do , po czym zaczęliśmy schodzić jeszcze ostrożniej, niż wchodziliśmy.

Gdzieś przy skrzyżowaniu szlaku niebieskiego z zielonym poprosiłem towarzystwo, żeby na chwilę się zatrzymało, po czym wyjąłem kuchenkę turystyczną, garnek i przygotowałem nieprowadzącej części ekipy grzańca, bo taki fajny ze mnie gość. Po opróżnieniu butelki zaczęliśmy schodzić zielonym szlakiem przez rozległą polanę, która skryta była jeszcze w cieniu góry. Minęliśmy bazę namiotową, przekroczyliśmy zamarzniętą Kamionkę i zaczęliśmy zbliżać się do rezerwatu Wąwóz Homole.

I tu ponownie okazało się, że lepiej nie można było tej trasy zaplanować. Wąwóz przykryty grubą warstwą białego puchu wyglądał po prostu cudownie. Klimacik był bajkowy, jak z opowieści z Narnii: strzeliste drzewa iglaste posypane obficie śniegiem jak cukrem pudrem, wystające z ziemi skały i prowadzące między nimi schodki, małe mostki nad zamarzniętym potokiem, wysokie ściany skalne okalające to wszystko. Magia.

W końcu doszliśmy do wejścia na teren rezerwatu, które znajdowało się w Jaworkach. Parking był kilka kroków dalej, ale nie mogliśmy odmówić sobie z tatą i żoną tego, żeby tradycyjnie po wycieczce zanurzyć stopy w potoku. Był lodowaty, ale nie aż tak bardzo, jednak koledzy nie dali się namówić na ten zabieg.

Tym akcentem zakończyliśmy bardzo udaną wyprawę, z której mam wiele fajnych wspomnień. Polecam wszystkim tę trasę na zimę - bez sprzętu w postaci stuptutów i raczków się nie obejdzie, ale na prawdę warto.

Trasa dla zainteresowanych.

Fanatyk1piorunów

@Piechur nigdy nie byłem na szlaku w zimie

Pokaż więcej komentarzy (6)

GURU

w Przyroda

8piorunów

Małopolskie/ Najwyższe rodzime drzewo w Polsce to jodła pospolita rosnąca w Pieninach

Jodła pospolita rosnąca w Pienińskim Parku Narodowym jest najwyższym rodzimym drzewem polskim. Jej wysokość wynosi 55,86 m – wynika z badań opublikowanych przez Katedrę Bioróżnorodności Leśnej Uniwersytetu Rolniczego w Krakowie. [...] Jak przekazała Katedra Bioróżnorodności Leśnej