Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

#koronagorpolski

Fanatyk

w Hydepark

79piorunów

Zdobądź KGP z Zielczanem - poradnik cz.4 - Głuszyca i okolice

Poradnik KGP część IV - Głuszyca i okolice W tej części zajmiemy się, w mojej opinii, najbardziej tajemniczymi górami w Polsce, czyli Sowimi, oraz kilkoma szczytami z okolic. Jazda z górami! Kiedy byłem? Na Boże Ciało 2024. Piątek wolny do zrobienia pomostu, a potem także

Fanatyk

w Hydepark

82piorunów

Zdobądź KGP z Zielczanem - poradnik cz.3 - Karpacz i okolice

Poradnik KGP część III - Karkonosze, Kaczawy, Rudawy Janowickie, Góry Kamienne, Góry Wałbrzyskie, Góry Izerskie W tej części poradnika zajmiemy się Karkonoszami i okolicami. Ponownie wyjazd, podczas którego można zamieszkać w jednym miejscu i zdobyć całkiem sporo wpisów Kiedy byłem?

Gruba ryba

w Góry

31piorunów

Siema,

Mgliście i mroźnie w :hiking_boot:

---------

Szczyt: Turbacz (Gorce)

Data: 29 marca 2026 (niedziela)

Staty: 33km, 10h30, 920m przewyższeń

Trasa dla zainteresowanych.

Prawdopodobnie ostatnie tupanie po śniegu przed kolejną zimą. Trasa rozpoczęta o 5 rano z Rzek oryginalnie miała być ciut dłuższa, ale warunki nas trochę zweryfikowały.

Informacje praktyczne:

* Samochód można zostawić na tym parkingu (ponoć płatny, ale w zimie chyba nikt tam nie czuwa). Alternatywnie można skrócić trasę o nieciekawy odcinek asfaltowy i zaparkować zaraz przy wejściu do parku.

* W zimowych warunkach trasa może zająć nawet o połowę dłużej niż pokazują to mapy - warto mieć to na uwadze przy planowaniu.

* Schronisko na Turbaczu jest otwarte całą dobę, nocą można się ukryć w jego dolnej części. W stołówce znajdującej się na piętrze są pieczątki (np. do ).

Co było fajne:

* Zimowy klimat potęgowany mgłą i fantastycznymi wzorami powstałymi z drobinek lodu, którymi wiatr pooblepiał drzewa i kamienie.

Co było mniej fajne:

* Śnieg nie mógł się zdecydować, czy być w stanie stałym czy płynnym. Najgorsza ciapa, po jakiej było mi dane chodzić od długiego czasu, a jedną trzecią drogi musieliśmy przecierać jako pierwsi turyści na trasie.

* Mimo, że las był fajny, to trasa zarówno pod górę (czerwony szlak spacerowy) jak i w dół (niebieski szlak) były bardzo monotonne i dłużyła się niemiłosiernie.

Raczej nie będę szedł drugi raz tą trasą, za to pewnie powtórzę jej fragmenty na rowerze, który wydaje mi się lepszą opcją biorąc pod uwagę dystans i format.

Fanatyk

w Hydepark

115piorunów

Zdobądź KGP z Zielczanem - poradnik cz.2 - Gorce, Pieniny, Beskid: Sądecki, Makowski, Wyspowy, Niski

Poradnik KGP część II - Gorce, Beskid Sądecki, Beskid Niski Eluwina, no dawno nie było poradniczka, ani mojego tagu, więc chyba należałoby to zmienić. W tej części ogarniemy jak zdobyć kolejne szczyty KGP, aby zamknąć wynik z trochę ponad 10 na koncie. Kiedy byłem? W sumie to

Fanatyk

w Góry

86piorunów

Chłopcy i dziewczęta, jedzcie ze mną karpatkę, bo wczoraj zakończyłem zbieranie szczytów w ramach Korony Gór Polski!

Przyznaję, nie jest to największe osiągnięcie mojego życia 😉 ale niezależnie od tego jest satysfakcjonujące, choćby dlatego, że wybrałem się na spacer w miejsca, w które raczej sam z siebie bym nie poszedł. I nie żałuję żadnego z nich.

No dobrze, sportowo nie jest to wyzwanie, powiedzmy to jasno. Pomijając najwyższe szczyty takie jak np. Rysy, Tarnica, Babia czy Śnieżka, to większość jest do zdobycia krótkim trekkingiem, a niektóre miały charakter nibyparkowy, gdzie zdarzyło się mijać rodziców z wózkami albo rodziny ubrane niedzielnie, idące na rodzinny spacer "po kościele". W szczególności cztery z nich (Skopiec-Skalnik-Chełmiec-Waligóra) zostały zaliczone jednego dnia, w ramach czterech odzielnych spacerów (podejście z parkingu na Skopiec to jakieś 10-15 minut 😛 ). Cała zabawa wymaga jednak planowania, trzeba trochę pojeździć, poszukać, a jako że niektóre z wycieczek można zrobić bardzo krótkimi, to albo zrobić odpowiednią trasę, albo poszukać w okolicy sp. Zapewne 30-40 lat temu, gdy człowiek miał do dyspozycji tylko PKP, PKS i ewentualnie łapanie stopa. to skompletowanie całości było większym wyzwaniem Z samochodem to jednak trzeba tylko umiejętnie zaplanować weekendy i ogarniać mapę.

Polecam szanownemu koleżeństwu zmierzenie się z tym wyzwaniem. Chwilę zajmie, ale - w przeważnie płaskiej Polsce - oglądanie świata z góry to coś, co należy sobie serwować regularnie, bez wymówek.

Pokaż więcej komentarzy (5)

Fanatyk

w Hydepark

98piorunów

Zdobądź KGP z Zielczanem - poradnik cz.1 - Ziemia Kłodzka

Poradnik KGP część I - Ziemia Kłodzka Disclaimer: nie oponuję, że są lepsze sposoby na zdobycie KGP, ale w poradniku podążam tym jak ja to robiłem, balansując szybkość ze zwiedzaniem. W gruncie rzeczy jak się zawziąć to można oblatać samochodem w 2 tygodnie, ale nie zobaczyć nic

GURU

w Bieganie

5piorunów

Robienie rekordów chaytatywnie to coś, co zawsze wspieram i dopinguje. Z jednym wyjątkiem, gdzie zawsze miałem bardzo duże "ale" - rekord z . Dlaczego? (poza tym, że jestem hejterem KGP :P) Bo ludzie potem muszą przejechać od górki do górki. I zdarza się potem takie coś.

Dobrze, że chyba ucierpiał tylko samochód.

GURU3piorunów

Rekord kto szybciej przejedzie z miejsca na miejsce :face_exhaling:.

Pokaż więcej komentarzy (4)

Fanatyk

w Hydepark

35piorunów

Czy będą chętni na poradnik jak robić (efektywnie) KGP? Gdzie spać, jak jeżdzić, co jeść, co można ogarnąć w urlop?

Fanatyk13piorunów

Komentarz usunięty przez moderatora

GURU11piorunów

Nie wiem co to KGP i wszystko w zyciu partacze wiec watpie ze bede efektywny ale z chcecia poczytam i zagrzmoce

Pokaż więcej komentarzy (7)

Fanatyk

w Hydepark

108piorunów

Zrobione i zweryfikowane. AMA jeśli macie pytania

Gruba ryba0piorunów

Jaką trasę wybrałeś na Skopiec? Coś dłuższego, czy na szybko z przełęczy Komarnickiej?

GURU0piorunów

@Zielczan liczy się tylko oficjalna książeczka? Czy jest jakiś szczyt na który wejdzie czterolatek?

Pokaż więcej komentarzy (49)

GURU

w Sport

42piorunów

Po prawie dwóch miesiącach koleś kończy trasę - całą Koronę Gór Polski na piechotę, na raz i to jeszcze startując i kończąć w Wielkopolsce. Po drodze upały, powodzie i inne atrakcje. Jeśli to nie jest po⁎⁎⁎⁎na akcja to nie wiem co jest :smiley:

Przy okazji zbiera hajsy na schronisko dla zwierząt.

Ostatnie km można zobaczyć na mapce: https://www.poltrax.live/kgp i profil FB z relacją https://www.facebook.com/KGP2600fanpage
I link do zbiórki: https://www.ratujemyzwierzaki.pl/projekt2600kgp

GURU12piorunów

@Ragnarokk phi, mój stary jak chodził do szkoły to codziennie robił tyle km

Gruba ryba1piorunów

Dobry wariat

Pokaż więcej komentarzy (6)

Fanatyk

w Hydepark

17piorunów

KGP skończone

Pokaż więcej komentarzy (9)

GURU

w Turystyka

4piorunów

Wysoka w Pieninach – najłatwiejsze szlaki ze Szczawnicy i Jaworek. Korona Gór Polski.

Wysoka to najwyższy szczyt w Pieninach, który dumnie wznosi się na wysokość 1050 m. n.p.m. Szczyt Wysoka jest chętnie odwiedzany przez licznych turystów wypoczywających w Szczawnicy oraz przez zdobywców Korony Gór Polski. Wysoka w Pieninach z Jaworek oraz ze Szczawnicy: szlaki na Wysoką

Autorytet

w Hydepark

6piorunów

Hejto, czy są tu jakieś górołazy? Czy ktoś z Was robił albo jest zaawansowany w robieniu korony gór polskich?
Chciałbym poznać Wasz prywatny ranking trudności i czasu wejścia na te góry.
https://kgp.info.pl/wykaz-szczytow/
Ktoś coś?

Fanatyk2piorunów

@jelonek zostały mi Rysy, Babia i Biskupia. Moim zdaniem to dotychczas nie było nic trudnego, ale jakbym mail wskazać to Waligóra od schroniska i Lackowa od Krynicy

Pokaż więcej komentarzy (12)

Gruba ryba

w Góry

27piorunów

Siema,
Dziś powrót do zimowych klimatów i zarazem ostatni wpis dotyczący 2021 roku. Zapraszam na :hiking_boot:
---------
Szczyty: Durbaszka, Borsuczyny, Wysoka (Pieniny)
Data: 28 grudnia 2021 (wtorek)
Staty: 15km, 6h50, 650m przewyżyszeń

Ach, jak lepiej zakończyć rok, niż wyprawą w góry? Pod koniec grudnia, ponownie dzięki życzliwość mojej mamy, nadarzyła się okazja, żebyśmy wraz z żoną mogli skoczyć gdzieś wspólnie, a że zima ładnie trzymała, chciałem, żeby była to wycieczka z ładnymi widokami. Dość szybko nasunął mi się pomysł, żeby odwiedzić ponownie Wysoką, dzięki czemu żona miałaby kolejny szczyt do kolekcji w ramach . Wyznaczyłem trasę, dałem znać komu trzeba i już wczesnym rankiem jechaliśmy na dwa samochody do Jaworek wraz z żoną, tatą oraz dwoma moimi kolegami.

Po dojechaniu na parking szybko ubraliśmy stuptuty, rozdysponowaliśmy kijki i kwadrans po 7 ruszyliśmy w drogę. Mróz był okrutny, dwucyfrowy, i trzeba było szybko rozgrzać się marszem; minęło dobre 10 minut, zanim poczułem, że zrobiło mi się względnie ciepło.

Pierwszą część drogi musieliśmy przebyć chodnikiem wzdłuż drogi prowadzącej do Szczawnicy i dopiero w miejscowości Szlachtowa odbiliśmy na żółty szlak. Szliśmy zacienionym zboczem, ale słońce powoli zaczynało oświetlać białe zbocza leżące naprzeciw nas. Widać już było, że decyzja o przyjeździe w to miejsce była strzałem w dziesiątkę, klimacik był iście magiczny. Powietrze było bardzo mroźne, ale suche. Śniegu było po połowę łydki, był sypki i w ogóle nie przyklejał się do ubrań.

O 8:30 znaleźliśmy się pod Huściawą, gdzie szlak żółty łączył się z niebieskim. Co to był za widok. Wchodząc na grań naszym oczom ukazały się tatrzańskie szczyty skąpane w promieniach słońca, otoczone niczym ramką górami Magury Spiskiej. Musieliśmy zatrzymać się tam na dłużej, bo widoki po prostu były warte marznięcia.

Po dłuższej chwili ruszyliśmy dalej, krocząc w górę zbocza, znad którego wyłaniało się już słońce. Od tamtej pory zrobiło się już nieco cieplej (choć nadal było mroźno). Marsz sprawiał wszystkim bardzo dużo radości, często zbaczyliśmy z wydeptanej ścieżki tylko po to, by móc przebiec się po głębszym śniegu, który rozsypywał się na boki. Dzięki temu, że szlak prowadził odsłoniętą granią, cały czas mogliśmy podziwiać zachwycający ośnieżony krajobraz górski.

Po drodze zahaczyliśmy o schronisko pod Durbaszką, do którego trzeba było odbić ze szlaku i zejść kawałek niżej. Z jego dachu zwisały olbrzymie sople lodu i wyglądało bardzo przytulnie. W środku posililiśmy się i napiliśmy gorącej herbaty, po czym wróciliśmy na trasę. Przeszliśmy przez dwa znajdujące się po drodze szczyty - Durbaszkę i Borsuczyny - i znaleźliśmy się pod Wysoką.

Ten kawałek drogi był już bardzo stromy i równie bardzo oblodzony. Dałem swoje raczki koledze, reszta również założyła swoje nakładki, a ja asekurując się kijkami starałem się iść ostrożnie i nie zjechać na dół. Był to odcinek wymagający, ale na szczęście niezbyt długi, i wkrótce znaleźliśmy się na skalistym szczycie pokrytym grubą warstwą śniegu.

Widok zapierał dech w piersiach bardziej, niż lodowate powietrze, i do tej pory znajduje się pierwszej dziesiątce najładniejszych panoram, jakie było mi dane oglądać z różnych miejsc. Przejrzystość była idealna, sceneria bajkowa. Tatry wyglądały, jakby można było na nie wskoczyć (czego zdjęcia niestety nie oddają). W oddali widać było sterczący cycek Babiej Góry. Takie widoki można było tylko chłonąć i to też robiliśmy, starając się zapamiętać wrażenia i nastrój, jaki nastał. Zrobiliśmy sobie kilka pamiątkowych zdjęć, żona przybiła pieczątkę do , po czym zaczęliśmy schodzić jeszcze ostrożniej, niż wchodziliśmy.

Gdzieś przy skrzyżowaniu szlaku niebieskiego z zielonym poprosiłem towarzystwo, żeby na chwilę się zatrzymało, po czym wyjąłem kuchenkę turystyczną, garnek i przygotowałem nieprowadzącej części ekipy grzańca, bo taki fajny ze mnie gość. Po opróżnieniu butelki zaczęliśmy schodzić zielonym szlakiem przez rozległą polanę, która skryta była jeszcze w cieniu góry. Minęliśmy bazę namiotową, przekroczyliśmy zamarzniętą Kamionkę i zaczęliśmy zbliżać się do rezerwatu Wąwóz Homole.

I tu ponownie okazało się, że lepiej nie można było tej trasy zaplanować. Wąwóz przykryty grubą warstwą białego puchu wyglądał po prostu cudownie. Klimacik był bajkowy, jak z opowieści z Narnii: strzeliste drzewa iglaste posypane obficie śniegiem jak cukrem pudrem, wystające z ziemi skały i prowadzące między nimi schodki, małe mostki nad zamarzniętym potokiem, wysokie ściany skalne okalające to wszystko. Magia.

W końcu doszliśmy do wejścia na teren rezerwatu, które znajdowało się w Jaworkach. Parking był kilka kroków dalej, ale nie mogliśmy odmówić sobie z tatą i żoną tego, żeby tradycyjnie po wycieczce zanurzyć stopy w potoku. Był lodowaty, ale nie aż tak bardzo, jednak koledzy nie dali się namówić na ten zabieg.

Tym akcentem zakończyliśmy bardzo udaną wyprawę, z której mam wiele fajnych wspomnień. Polecam wszystkim tę trasę na zimę - bez sprzętu w postaci stuptutów i raczków się nie obejdzie, ale na prawdę warto.

Trasa dla zainteresowanych.

Pokaż więcej komentarzy (6)

Fanatyk

w Hydepark

25piorunów

Podsumowanie w liczbach:

* 2 miejsca pobytu
* 3 przesłuchane audiobooki
* 4 wpisy do  (Lubomir, Mogielica, Lackowa), Turbacz powtórzony z inną pieczątką
* 9 osobnych wycieczek
* 50 km - nowy rekord dzienny
* 57:38h na szlaku
* 296km pieszo
* 11358m w górę

Brutto byłem 10 dni poza domem, ale tak faktycznie chodzić mogłem tylko w 8, co daje równe 37km średnio dziennie, co uważam za bardzo dobry wynik jak na pierwszy wyjazd w sezonie ( ͡° ͜ʖ ͡°)

Ranking tras:

1. Pętla z Krynicy na Lackową https://pl.mapy.cz/s/colobafoko
2. Pętla Ochotnica - Krościenko n/D przez Lubań - Grywałd - Ochotnica https://pl.mapy.cz/s/necazofufa
3. Pętla Ochotnica - Gorc -Ochotnica https://pl.mapy.cz/s/kupadalogu

Gruba ryba0piorunów

Imponujące staty. Kiedy kolejny wypad?

GURU3piorunów

"50 km - nowy rekord dzienny"
Samochodem? :smiley:

Pokaż więcej komentarzy (4)

Gruba ryba

w Góry

51piorunów

Siema,
W poniedziałkowym  :hiking_boot: Gorcowy klasyk. Zapraszam i zachęcam do obserwowania tagu 😊
---------
Szczyty: Turbacz, Kiczora (Gorce)
Data: 11 listopada 2021 (czwartek)
Staty: 17km, 6h25, 790m przewyżyszeń

Święto Niepodległości zapowiadało się idealnie pod względem pogody, także oczywiście zacząłem myśleć o wyskoczeniu gdzieś na szlak. Na całe szczęście moja mama ofiarowała swoją pomoc w opiece nad Myszą, dzięki czemu nadarzyła się okazja aby pójść razem z żoną. Dołączyła do nas również koleżanka, z którą poprzedniego miesiąca byłem na Pilsku.

Naszym celem stał się Turbacz, ze względu na przynależność do  , do której dziewczyny potrzebowały pieczątek. Jako, że jest to jeden ze szczytów, na którym byłem już sporo razy i trochę mi się znudził, poszukałem trasy, którą jeszcze nie wchodziłem. W ten sposób o godzinie 8 znaleźliśmy się na osiedlu Zarębek Niżni w miejscowości Łopuszna, skąd niebieskim szlakiem mieliśmy dojść do schroniska.

Poranek był dość chłodny, więc naszą wycieczkę rozpoczęliśmy w kurtkach i czapkach. Początek trasy prowadził asfaltową drogą, po czym skręcał w las, gdzie nachylenie zwiększało się momentalnie. Trochę zasapani doszliśmy do osiedla Zarębek Wyżni, skąd kontynuowaliśmy marsz. Koleżanka trzymała się z przodu i w pewnym momencie w ogóle znikła nam z oczu, natomiast ja towarzyszyłem żonie, która kondycyjnie była gorzej przygotowana.

Niebieski szlak, którym wchodziliśmy, nie zachwycił mnie za bardzo, ale może była to wina pory roku. Las wyglądał ponuro, liście już dawno opadły i gniły na ściółce, a łyse gałęzie wyglądały smutno. Dodatkowo droga była bardzo błotnista, więc na podeszwie mieliśmy po 2 centymetry dodatkowej, niechcianej warstwy. Z plusów: zrobiło się na prawdę ciepło, więc kurtki i czapki wylądowały w plecakach.

Doszliśmy do Bukowiny Waksmundzkiej, z której nareszcie można było zobaczyć Tatry. Od razu zrobiło się ładniej. Jak to w Gorcach, na trasie było jeszcze kilka innych polan, z których rozpościerał się fajny widok na bliskie i odległe szczyty, dzięki czemu marsz był przyjemny. Minęliśmy krzyż poświęcony partyzantom, pod którym znajdowało się kilka zniczy, a obok na proporcach wisiały biało czerwone flagi. Do schroniska został już tylko kawałek i wkrótce się przy nim znaleźliśmy.

Gdzieniegdzie leżał jeszcze śnieg, który padał niewiadomo kiedy. Błotnistą ścieżką poszliśmy w końcu zdobyć szczyt, przy którym czekała na nas koleżanka. Na Turbaczu zrobiliśmy pamiątkowe zdjęcie pod obeliskiem, po czym usiedliśmy na chwilę na ławeczce rozkoszując się ciepłymi promieniami słońca. Chwilę później poszliśmy do schroniska, w którym dziewczyny przybiły pieczątki do książeczek, a później zrobiliśmy przerwę na bułę i herbatę.

Powrót zaplanowałem czerwonym szlakiem, którym udaliśmy się po uzupełnieniu zapasów energii. Idąc przez Halę Długą przez spory kawał czasu mogliśmy podziwiać Tatry, które jak zawsze kusiły swoją pozorną bliskością. Rozpoczęliśmy ostatni odcinek, który prowadził pod górę, wchodząc na znajdującą się na szlaku Kiczorę. Na drodze w niektórych momentach był zrobiony trakt z drewnianych desek, z których część była już mocno spruchniała. Las był ładny, choć widać w nim było placki uschniętych drzew.

Na Kiczorze znowu zrobiliśmy krótki postój, bo było przyjemnie. Następnie zaczęliśmy schodzić w stronę polany Rąbaniska, skąd mieliśmy odbić na czarny szlak. Droga szła przez inne polany, także ładnych widoków s dalszym ciągu nie brakowało: można było dostrzec m.in. błyszczące słońcem jezioro Czorsztyńskie. Mi natomiast udało się wypatrzeć dzięcioła, co zawsze powoduje u mnie radość.

Czarny szlak prowadził początkowo pięknym lasem, który w promieniach słońca nie był już taki smutny, a opadłe liście tworzyły cudowny pomarańczowy dywan. Po jakimś czasie przestałem jednak na to zwracać uwagę, bo znowu zrobiło się błotniście, ślisko, a kolana zaczęły mi dokuczać. Gdzieś przy polanie Chłapkowej zanurzyliśmy jeszcze z żoną stopy w lodowatym potoku i wkrótce potem dotarliśmy do auta.

Wypad był fajny, ale uważam, że są ciekawsze podejścia na Turbacz. To było po prostu ok. Może inną porą roku spodobałoby mi się bardziej, kto wie - trzeba to będzie przetestować.

Trasa dla zainteresowanych.

    

Kompan1piorunów

>@Piechur uważam, że są ciekawsze podejścia na Turbacz
>
Które są ciekawsze?

Pokaż więcej komentarzy (6)