Jesteśmy pierwszy raz w sytuacji, kiedy jest całkowity brak nadziei narodu na jakiekolwiek dobre zmiany przy przyszłorocznych wyborach xD
**
2005** - nowa "jakość", PiS i PO, odchodzące SLD po rozmaitych aferach
2007 - przedterminowe wybory, PiS nie podołał, rozpadła się koalicja, kolej na PO - teraz będzie zielona wyspa
2011 - przeszliśmy dobrze przez kryzys, poczyniono inwestycje, rząd dostał kolejny kredyt zaufania, nie było tak źle
2015 - Katastrofa PO, idzie nowe, jednak PiS może coś odmieni, rządzili tylko dwa lata i to z 2 innymi partiami, teraz się uda XD
2019 - Rządy PiS nie były takie złe, poziom życia najsłabiej zarabiających się poprawił, więc Polacy dali nowy kredyt zaufania
**
2023** - całkowita klęska PiS po fatalnych rządach i teraz już serio będzie dobrze, bo do władzy nie dochodzi sam Tusk, tylko cała koalicja partii centrowych i centro-lewicowych, ludzie zmęczyli się PiSem. Teraz się uda XD
I teraz wjeżdża cały na biało 2027 rok. Czyli Tusk nie zrealizował sporej części obietnic, dwóch koalicjantów zostało w zasadzie wchłoniętych, TVP nie zostało odpartyjnione (jest rządowy przekaz mocno, ale i tak sporo mniej niż za PiS), szanse na utrzymanie władzy są stosunkowo niewielkie, wybory prezydenckie przegrane z anonimowym kibolem, Premier jest wręcz znienawidzony przez połowę narodu.
Z drugiej strony mamy dziadowski PiS w możliwej koalicji z partią Grzegorza Brauna XDDD
Odnosząc się do ewentualnych zarzutów, że pierwsze rządy PiS nie były złe - bo dla prostych ludzi ekonomicznie nie były. Emeryci dostali dodatki, ogłoszono program mający W TEORII poprawić dzietność przez poprawę sytuacji ekonomicznej rodzin, zlikwidowano PIT dla młodych, wzrosła mocno płaca minimalna, młodzi na UZ byli w stanie naprawdę fajnie zarobić i wejść w dorosłość. To dla zwykłego zjadacza chleba mocniejsze argumenty niż to co odstawiali z telewizją czy zawłaszczaniem państwowych instytucji, bo takie są fakty.
Kto by nie wygrał, nie będę zadowolony, właściwie zastanawiam się czy iść w ogóle głosować, bo co to da? Jak wygra blok "prawicowy", to będzie dalej PiSowska sekta i do tego jeszcze szury Brauna. Jak wygra "centrolew", to też nie będę zadowolony, bo szczerze nimi gardzę i nie widzę jako jednostka żadnych pozytywów ze zmian, które wprowadzili.
Właściwie jedyne co może dobrego spotkać ten kraj, to całkowity reset polityczny i wymiana pokoleniowa.
PIS zastępuje Konfederacja (Mentzen&Bosak)
SLD zastępuje Razem
PO zastępuje nowa partia centrowa, która nie jest powiązana ze środowiskami polityków lat 90
PSL się rozpada, bo to polityczne prostytutki
Korona zostaje rozbita jak Samoobrona i kończy na śmietniku historii
I wtedy jest autentycznie zmiana na dobre.
Konfederacja po odejściu Brauna jest po prostu dużo lepszym wyborem dla większości o prawicowym zabarwieniu od PiSu. Chętniej głosują na nią osoby centro-prawicowe.
Razem ma masę pokemonów, ale uważam, że biorąc pod uwagę ich zaangażowanie w tematykę społeczną oraz program i niezależność od obecnej koalicji, są na pewno dla lewicowców dużo lepszym wyborem niż SLD
Brakuje jeszcze 1 centrowej (demo-liberalnej) partii do kompletu i może jednej centro-light-prawicowej jako konkurent zarówno dla centrum, jak i Konfederacji. Czyli bez monopolu na prawicy/centrum, bo na Lewicę i tak mało kto głosuje.
I wtedy możemy mówić, że jest to jakaś zmiana. Jakie są na to szanse? ZEROWE XD Będziemy się babrać w tym gównie. Prędzej Konfederacja się połączy z PIS, SLD z Razem a ludzie Tuska założa nową partię, niż ziści się ten scenariusz.
Jeśli kiedykolwiek mówiono "wybieram mniejsze zło" to patrząc historycznie nie miało to przełożenia takiego jak teraz. Mniejsze zło zacznie się dopiero argumentować od 2027. Wszystko gówno, ale coś tam wybierz.
#polityka #takaprawda #gownowpis