Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

#pracbaza

Osobistość

w Hydepark

97piorunów

Part 16 - praca w laboratorium diagnostycznym

2019

Idąc na studia Mikrobiologiczne wiedziałam, że po tym kierunku będzie bardzo ciężko dostać praca w zawodzie no ale byłam młoda i naiwna i myślałam że ja sobie sam radę. Pierwsza taka pracę dostałam przez polecenie mojej znajomej do labu w którym już pracowało kilka osób z moich studiów.

One jednak pracowały w dziale do których były studia potrzebne ja trafiłam na dział, przyjęć materialow biologicznych do badań. Nazwałbym to takim hubem w którym rozdzieliliśmy materialy do odpowiednich działów, a probówki, które tego wymagały przygotowywaliśmy pod odpowiednie badania i wprowadzaliśmy je do systemu. No i to w zasadzie tyle jeżeli chodzi o obowiązki.

Do tej pory jestem w szoku że na takie stanowisko wymagali ludzi z odpowiednim wykształceniem, a praca była zbliżona do pracy w Amazonie i rozdzielni paczek, jedynie bardziej odpowiedzialna i niebezpieczna, dzięki czemu była odpowiednio wynagradzana najniższą krajową xd

Nie będę ukrywać niecierpialam tej pracy i w tamtym momencie również wysyłałam CV żeby tylko się stamtąd wyrwać, ale na tamten moment jeszcze liczyłam na pracę w zawodzie więc ofert było tyle co kot napłakał. Codziennie też jadąc do tej pracy uczyłam się niemieckiego z nadzieją, że uda mi się prace znaleźć u sąsiada no i też lubiłam ten język więc nie było to dla mnie jakieś wyrzeczenie. Też w wolnej chwili w pracy, których było tyle co nic zaglądałam do kieszeni gdzie trzymałam fiszki i sobie w tej monotonnej charówce powtarzałam słówka w głowie.

Zacznę może od plusów, z nimi szybko się uwine. Pracowałam wtedy na zleceniowce dzięki czemu mogłam sobie dobierać godziny pracy do zajęć na studiach. No i w zasadzie to koniec plusów.

Minusów była cała masa. Najbardziej irytował mnie hałas wirówek i separatorów probówek. Głowa od tego bolała za każdym razem jak kończyłam zmianę. Uważam, że ilość decybeli przekraczała dopuszczalna normę, bez ochrony słuchu, no ale kto tam się będzie BHP przejmował. Dowodem na to było to, że kierowniczka mimo młodego wieku była już przygłucha jak i inne osoby pracujące tam od lat.

Kolejna sprawa to nigdy nie wiesz o której wyjdziesz xd ilość probówek była zdecydowanie za duża jak na ten lab i często trzeba było siedziec po godzinach. Zwłaszcza jak parę minut przed końcem przychodziło kilka skrzynek z probówkami bo korki na mieście i kurier nie dojechał na czas.

Ludzie tam to była jakaś masakra, a przynajmniej mój dział. W sensie mogło być gorzej, ale to było środowisko w które kompletnie nie potrafiłam się dopasować i też czułam że mnie ci ludzie nie lubią jak każda nową osobę co było widać jak w trakcie zatrudnili jeszcze stażystki to też były gorzej traktowane. Był jeden typ, który ciągle miał minę pełną wkurwu, powiedziałam mu kiedyś, że rezygnuje z zawodu bo jeżeli tak ma wyglądać moja praca resztę życia to już wolę próbować czegoś innego. On powiedział, że lubi pracę w labie i się stara dostać gdzie indziej i do innego miasta ale ciągle słyszy odmowy lub brak ofert, a ma masę kursów pokonczonych... Z jednej strony mogła odstraszac jego aparycja, a z drugiej tak po prostu wygląda rynek pracy dla chemików / biologów.

Raz też byłam w szoku jak jedna z dziewczyn powiedziała, że pracuje tam 5 lat i lubi tą pracę. Ciężko mi do tej pory jest zrozumieć jak można lubić stać na nogach cały dzień i wkładać probówki do wirówki 8 godzin dziennie.

Przysługiwała nam też 20 minutowa przerwa, z której czasem ciężko było skorzystać bo nie można było iść na przerwę jak było dużo roboty, a ciągle było dużo roboty. Najbardziej mnie ubodło jak poszłam na przerwę właśnie w momencie przestoju kiedy nie było czego wkładać do wirówki. Jem sobie spokojnie kanapkę a tu nagle przychodzi jedna laska i się na mnie drze, że czemu ja jestem na przerwie jak jest dużo pracy, ja do niej, że mam jeszcze 10 minut i mam to gdzieś czy jest dużo pracy. Potem mnie przeprosiła ale to już dla mnie dużo mówiło o jej osobie i podejście pracowników do tego kołchozu, sami siebie pozwalali tak przeciążać obowiązkami.

Z personelu najbardziej obrzydzała mnie szefowa całego labu, która parzyła na ludzi jak na gówno, czasami szanowana Pani nawet nie raczyła odpowiedzieć dzień dobry, więc też przestałam się z nią widać.

Opus magnum absurdu tej pracy był moment w którym kierowniczce całego piętra zgłosiłam brak przestrzegania BHP i czy dałoby radę zrobić coś z tym, żeby pielęgniarki nie zszywaly probówek w foliowych opakowaniach dodatkowo metalowymi zszywkami, które raniły nas podczas ich odpakowywania. Można było użyć innych woreczków albo taśmy klejącej żeby się probówki niemieszaly. Te zgłoszenie zrobiłam w momencie gdy sama po raz pierwszy mocno się nimi skaleczyłam widząc obok probówki z napisem HIV. Oczywiście to chodziło o sam test ale raczej nie robi się go profilaktycznie... I było duże prawdopodobieństwo, że jest to probówka z wirusem.

Kierowniczka działowa się tym przejęła, a przynajmniej wyglądała na osobę która pierwszy raz o tym słyszy. Jednak okazało się że na mnie nakablowala do mojej bezpośredniej przełożonej, która jak wróciła z urlopu powiedziała mi że z takimi sprawami mam przychodzić do niej. Podsumowała, to tylko tym że i tak tego nie zmienią bo od taśmy klejącej rękawiczki się częściej rwą i psują xd także powodzenia...

Z tego co też zauważyłam w dziale badań histopatologicznych, babki codziennie siedziały w oparach formaldehydu bez wyciągów czy maseczek ochronnych więc raczej średnio się tam przejmowano zdrowiem pracowników jak wszędzie w kołchozach zresztą....

Czasami ludzie się zastanawiają czy takie labu są rzetelne, na moje oko tak. Mimo dużej ilości materiałów do badań, to maszyny wszystko prawie wykonywały (oprócz morfologii i histologii ale może to się już zmieniło ) wystarczy włożyć probówkę do maszyny i już się miało wynik, a jak wychodził dziwnie wysoki lub niski to kalibrowano maszyne. Bardzo dbano też o małe probówki z krwią niemowlaków, bo o ile u dorosłego jeszcze można powtórzyć badanie jak probówka się stlucze tak u niemowlaka bardzo trudno pobrać krew i lepiej tego nie powtarzać.

Podsumowując to praca mocno mnie zmotywowała do tego żeby się przebranżowić i iść w inne dziedziny zawodowe, dzięki niej mam aktualnie pracę, która lubię bo złe warunki w tej pracy utwierdziły mnie w tym że muszę uciekać z tej branży.

Pomyslicie sobie co człowiek pierwsze myśli po tym jak złamał kość udową od zwykłego potknięcia? Ja pomyślałam " nie będę musiała już więcej iść do tego labu"

Autorytet2piorunów

2019 to przecież całkiem niedawno... Brzmi jak jakiś 2005

Osobistość1piorunów

@Cori01 to laboratorium przyszpitalne czy prywatne typu diagnostyka?

Pokaż więcej komentarzy (10)

Fenomen

w Pracbaza

13piorunów

O mamo, zaplanowałam sobie bardzo spokojny piąteczek w pracy. Ot porządkowanie w fakturach i takie pierdoły ale się okazało że spokój nie jest mi dzisiaj dany. Oczywiście że od 8:00 rano już darcie dzioba i telefony z pretensjami i stertą głupich pytań. Potem się okazało że ludzie w delegacji naprawdę czasem nie myślą co robią. A na sam koniec dostałam zgłoszenie że w jednej z kwater uruchomił się alarm. Ale żeby było zabawniej to wysłała pracowników nie na tą kwaterę xd no po takim tygodniu każdemu może się zdarzyć pomylić domy xd

Z duszą na ramieniu czekałam na telefon od pracowników i się okazało że po prostu czujnik miał słabą baterię więc darł się niszcząc tym spokój sąsiadów.

Ciśnienie i tętno na dzisiaj pozostawię bez komentarza.

i dołożę do tego :smiling_imp:

Mistrz4piorunów

@Evivalarte zaczynam się zastanawiać, czy ty masz jakieś łatwe dni w pracy xD

Uściski! (づ•﹏•)づ

Pokaż więcej komentarzy (2)

Fenomen

w Dyskusje

6piorunów

Czuje się dobrze człowiek.

Jakiś czas temu zapisałem się w zakładzie do związku zawodowego. Płace składkę, 1% zarobków. Po co?

Ano po to, że teraz przy kolejnej fali zwolnień stanęli razem z prawnikami ze związku (jesteśmy częścią większej centrali) naprzeciw prawników firmy i Anetek z HR i udało się nagle niemożliwe, dla kolejnej fali zwalnianych ludzi pojawiły sie lepsze warunki odpraw. Zwolnienia nadal trwają ale ludzie przynajmniej dostaną więcej kasy (nie wszyscy byli w związku, po prostu byli naszymi kolegami z zakładu)

Żadne tam apele, wpisy na facebooku, marudzenie w necie.

Kasa ze składek, wsparcie centrali i zjednoczenie i nagle szeregowe trepy mają siłę pszebicia.

To jest prawdziwa w

Dołączajcie do związków.

I tak - tylko lewica. (ewentualnie centrum ale nie Hołownia :smiley: )

Pokaż więcej komentarzy (2)

GURU

w Hydepark

34piorunów

chyba ich suty szczypiom!!!!

(to drugi etap z 3 :upside_down_face:)

Gruba ryba4piorunów

@Half_NEET_Half_Amazing ja w zeszlym miesiacu mialem w sumie 5 "etapow" :)
Z czego jeden to testy G+... Czulem sie jak w gimnazjum na sprawdzianie 😛

Tytan7piorunów

Powodzenia, ja obecnie na jednej 2. etap z 3, na drugiek 2. z 4 😅 Przecież trzeba się z każdym udziałowcem spotkać i każdy musi przyklepać, nie wystarczy polecenie przez kogoś i jedna rozmowa z kimś ogarniętym...

Pokaż więcej komentarzy (6)

Fanatyk

w Hydepark

144piorunów

Po tygodniu L4 stwierdzam, że jak to śpiewa punkowy zespół Castet "robota to głupota". Czytanie książek, grzanie ryja w upale na balkonie, spacery w osiedlowym parku, kawusia na ławce, oglądanie z synami Mundialu, wysypianie się, muzyczka w słuchawkach i humor gitówa. Tak trzeba żyć. Robota to jedynie droga do uzyskania odpowiedniej kwoty na koncie na koniec miesiąca. Jeśli ktoś nie ma misji w pracy czyli np. jest strażakiem albo ratownikiem medycznym, albo ma pracę wynikającą z pasji, bp np. jest się kowalem artystycznym, albo lubi się pracę przy zwierzętach i zapierdziela w staninie koni, to robienie z pracy treści życia jest objawem spierdolenia umysłowego. Zawsze uważałem, że ludzie dorabiający ideologię do pracy w korpo czy januszexie powinni się zgłosić na terapię ale za każdym razem gdy jestem na zwolnieniu lub na urlopie, to zaczynam myśleć, że dla takich ludzi nie ma ratunku. Gdy słyszę te wszystkie pierdolety o "naszej firmie", "naszym zespole" o tym, że "jesteśmy drużyną", to śmiać mi się chce, bo drużyną to jest Polonia Warszawa albo te chłopy z Francji, które wczoraj mecz ze Szwedami wygrały. Drużynę, to sobie mój syn zbiera, jak idzie z kumplami ze szkoły popykać w piłkę. Nie kurła, w robocie nie tworzy się drużyny ani rodziny, ani teamu. Ma się tam grupę ludzi z którą się należy dogadać, tak by był efekt, bo efekt to kasa na koncie, która się realnie przekłada na poziom życia i możliwość realizacji pasji, zamiłowań oraz ogarnięcie pierdolnika związanego z rachunkami, kredytem na mieszkanie i całą resztą tego bałaganu formalnego.

Musiałem to napisać, bo mój łeb ADHD-owca produkuje milion myśli na godzinę i czasami muszę je wypuścić w formie pisanej, bo inaczej będą mi się międlić we łbie przez pół dnia.

Fenomen3piorunów

@WatluszPierwszy rozumiem ludzi o Twoim nastawieniu, ale muszę powiedzieć, że trafiłem niedawno do korporacji, która prezentuje wysoki poziom i naprawdę tysiące osób w tej robocie mają poczucie misji oraz jedności. Ludzie w zespole się wspierają i jest poczucie solidarności. Pracuje się super w takiej atmosferze. Nie chodzi o robienie z pracy misji życia i najważniejszej rzeczy na świecie, ale o poczucie wspólnoty i pracy dla osiągnięcia wspólnych celów. Motywacja do pracy jest ważna i pomaga czerpać z pracy przyjemność.

Osobistość0piorunów

Komentarz usunięty

Pokaż więcej komentarzy (43)

Fenomen

w Pracbaza

45piorunów

Wiecie co? Przeżywam, pracuję...obserwuję. i po dzisiejszym dniu doszłam do wniosków następujących: tego już za wiele. Moje zaufanie oraz dobroludzizm ostatecznie odklepują. I mimo że lubię tę pracę to dziś coś we mnie pękło. I ostatecznie przechodzę w fazę asertywności w takim wymiarze na jaki mnie stać.

Dziś się okazało że pewna osoba nie przedłużyła pewnej umowy i przez nią miałam przejebane u pracowników i wszędzie. Bo osoba jest poza biurem. Siadłam z piórem i zaczęłam pisać. I ostatecznie ten etap nazwałabym eksperymentem społecznym. Ogarnę swój nowy kawałek na 250% i jak ktokolwiek zaingeruje z grabkami to pozna moje drugie ja.

Nigdy takiego dnia jak dziś. Nigdy.

Za jakiś czas pochwalę się efektami. Narazie przygotowanie i obserwacja.

Istnieje hipoteza że niektórym nie zależy na tym abym była dobrze oceniana przez przełożonych.

Inspirator1piorunów

Czekam na więcej info po 16. :face_with_peeking_eye:

Fenomen1piorunów

@micks będzie się działo :slightly_smiling_face:

Autorytet1piorunów

Ale żeby szefowa działu tak w kulki leciała :/

Fenomen1piorunów

@fisti spostrzegawczość :grinning:

Pokaż więcej komentarzy (13)

Fenomen

w Kawiarnia "Za Firewallem"

13piorunów

Dobra dobra, przyznaje się, znów zapomniałam ale cóż, od tygodnia co dzień to jeszcze gorszy.

W każdym razie jedziemy z tym wtorkiem

Temat:

Rymy: wkurwienie - pretensje - nastawienie - pensje

Gruba ryba5piorunów

Ogólnopracowe trwa wkurwienie

wokół krzyki, płacz i pretensje

zmienić trudno będzie nastawienie

gdyż księgowy zniknął, ukradł pensje

GURU5piorunów

We wtorek zmęczenie goni wkurwienie

Stres rodzi wzajemne żale i pretensje

Szef mówi uśmiech, zmieńcie nastawienie

A nam nie do śmiechu biorąc takie pensje.

Pokaż więcej komentarzy (6)

Gruba ryba

w Hydepark

24piorunów

Jezcze z godzinę czy półtora i by była usterka wyłączająca całą stacje, co by narobiło trochę opóźnień.

Od gorąca komputery do sterowania ruchem by się prawdopodobnie wyłączyły albo zawiesiły.

Przełączali podstacje na sieci gwarantowanej i klimatyzatory sie zawiesiły tak że w komputerowni bylo prawie 44 stopnie gdy przyjechałem.

Teraz wietrzenie pomieszczenia i czekanie az temperatura spadnie by komunikat znikł.

Lider3piorunów

@starebabyjebacpradem Urządzenia mechaniczne by się nie wyłączyły.

Teraz wszędzie komputrów nawciskane, a pociungi i tak opóźnione!

Gruba ryba1piorunów

@bori żebyś wiedział jedna usterka komputerowa powoduje więcej opóźnień jak usterka przekaźnikowa czy mechaniczna

Jedynie w mechanicznych mnie wkurwia te zasrane koszenie i chodzenie z tawotnicą by nasmarować te wszystkie krążki i napędy przed zimą

Pokaż więcej komentarzy (6)

Osobistość

w Dyskusje

57piorunów

PREZENT DLA SZEFA BEZ OKAZJI

Nigdy nie sądziłam, że doczekam się takiej pracy w której pracownicy sami bez okazji chcą dać prezent dla swojego przełożonego bez okazji, tak po prostu w podzięce za bycie normalnym i ludzkim czlowiekiem, który nie dojeżdża pracowników a ich wspiera i rozumie. Dzisiaj wpadła taka propozycja od jednej z koleżanek żeby zrobić taką zbiórkę i pierwsza moja myśl nie była "o niech już nie przesadzają" tylko "o kurcze czemu ja na to wcześniej nie wpadłam" . Niestety tak nas życie kształtuje że gdzie nie była to przełożony zawsze miał niezła odklejke, byli oczywiście w porządku, których nawet lubiłam, ale jakaś odklejka zawsze była, która sprawiała, że nie było tego połączenia i zrozumienia na linii pracodawca - pracownik.

Gruba ryba6piorunów

Też takiego miałem. Teraz planujemy slub, więc uważaj xDDD

Fanatyk0piorunów

Oj. Dziękujemy ci panie że jestes normalny.

Pokaż więcej komentarzy (13)

Fenomen

w Dyskusje

18piorunów

Hahaha jestem nadal głupi i naiwny.

Szef pod pretekstem warsztatów szkoleniowych podszedł wszystkich i wmanewrował w zdefiniowanie nowych projektów do zrobienia w następnym kwartale. A ja głupi się dałem nabrać 😒

No nic, punkt dla niego, będzie miał sukces w kwartale.

Tylko, że ja typowi już nigdy więcej nie zaufam i widać było że zespołowi się to też nie podobało.

GURU2piorunów

Może na awans liczy i za nic ma wasze zaufanie skoro za kwartał będzie gdzie indziej. (tak czy inaczej menda)

Fenomen1piorunów

@dez_ o! O tym nie pomyślałem, dzięki za tę perspektywę

Pokaż więcej komentarzy (3)