Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

#przegryw

Specjalista

w Dyskusje

10piorunów

Dlaczego ludzie się tak starają o samobójców?Często mówią, że nie warto, są różne linie wsparcia. Jak ktoś jest stary, głupi jak ja to śmierć jest dobrą opcją, w zeszłym roku miałem zator płucny, myślałem że to zawał i miałem zero strachu z tego powodu, co mam do stracenia? znajomych brak prócz jakichś tam internetowych, umiejętności? brak, problemy z jazdą samochodem, problemy by się porozumieć oralnie z ludźmi - mówię jak Maciuś z Klanu, diagnozę mam niby tylko depresję i zaburzenie osobowości ale przy tym jak przez 10 lat męczyłem maturę z matematyki i prawo jazdy to musi też być u mnie przynajmniej upośledzenie ale psychiatra mówił, że w końcu zdałem, ale co to za życie jak proste rzeczy 10 lat zajmują a lata lecą, tylko się męczę w tym padole i tyle.

Fanatyk3piorunów

@KrzysztofBednarczyk Próbowałeś terapii? Nie raz, ale kilak razy. Ja "przerobiłem" trzech terapeutów zanim udało mi się dobrze trafić. U mnie przewlekła depresja (ponad 20 lat w tym syfie) w tym 10 lat walki, żeby jakoś się utrzymać na powierzchni. W pakiecie mam ostre OCD, lęk uogólniony i ADHD. Kiedyś mnie to tak wyeliminowało z życia, ze straciłem pracę a z domu wychodziłem tylko po zakupy. Taki stan trwał dwa lata. Straciłem znajomości, kontakt z ludźmi (poza najbliższą rodziną), hobby i pasje odłożyłem na półkę na kilka lat. O myślach samobójczych i próbach pójścia na drugą stronę tęczy nie wspominam nawet. Jestem żywym dowodem, że można z tego wyjść. Nie poddawaj się. I nie myśl o tym, że nie masz dla kogo żyć, bo najpierw musisz chcieć dla siebie a inni, to inni i o nich później pomyślisz (czy są czy ich nie ma).

Specjalista1piorunów

@WatluszPierwszy 10 lat do tej samej psycholog chodziłem, nie zmieniałem bo ta była za darmo, nie zamierzam nic płacić gdy nie mam pracy a efekty nie są gwarantowane, w Polsce byłem 6 miesięcy w psychiatryku 10 lat temu.

Teraz mieszkam we Włoszech i mam rentę tam na depresję i zaburzenie i tam byłem 2 miesiące w psychiatryku, brałem już masę leków i żaden w ogóle nie działa prócz negatywnych efektów.

Nie wiem czy cokolwiek pomoże bo od gimnazjum spałem po 2-3 godziny, niekiedy zarywałem przy kompie do 2 nocek bez spania i efekty tego co pisze w necie pokrywałyby się z tym jaki jestem - przyjebany bez emocji jaby wszystko było snem i raczej nic mi nie pomoże chyba, że kokaina ale gdzie znaleźć dobrego dilera i kasę na to...

Gruba ryba2piorunów

@KrzysztofBednarczyk

Sam się dzisiaj zastanawiałem nad tym.

Pomyślałem, że ludzkość dzięki rozmaitym chorobom psychicznym, w tym depresji, mogła stracić/straciła (to tylko gdybanie, oczywiście) wielu cennych ludzi, którzy mogliby zaoferować coś dobrego światu.

Na przykład Beethoven - przez postępującą głuchotę aż do całkowitej utraty słuchu popadł w depresję i myślał o samobójstwie. Udało mu się to przezwyciężyć i dalej tworzył. Dzięki niemu świat się wzbogacił w różne utwory. Czy dużo by się zmieniło, gdyby ich nie napisał, tylko się zabił? Trudno powiedzieć, jak duży/mały wpływ miała jego postać i muzyka.

Przede wszystkim depresja sprawia, że myślimy sobie o wiele gorzej, niż jest w rzeczywistości. Sam to przerabiam od jakichś dziesięciu lat.

I przykład z życia wzięty - mam kolegę, któremu umarł fragment mózgu, przez co ma problemy z motoryką et cetera. Ma trudności z poruszaniem się, z jazdą samochodem, jednakże ukończył studia prawnicze (i to na UJ), napisał książkę, niedługo skończy drugą i po prostu żyje.

Myślę, że to dlatego ludziom zależy, żeby inni nie odbierali sobie życia. Nigdy nie wiadomo, kiedy się polepszy - albo pogorszy, jak pewnie podpowiada Ci, a na pewno mi, depresja. No ale nie warto jej słuchać. ; )

Pokaż więcej komentarzy (18)

Specjalista

w Dyskusje

0piorunów

Zazwyczaj sobie wstaję o 12 z łóżka, dzisiaj wyjątkowo o 9:30 se wstałem, nie wiem jak ludzie dają radę wstawać przed 8, jeszcze gdy większość w jakichś fabrykach smrodu pracuje, bym miał większą depresję niż teraz.

Autorytet2piorunów

@KrzysztofBednarczyk zawsze mnie śmieszy jak wy piszecie że możliwość siedzenia i opierdalania się bez konieczności chodzenia do roboty to a nie w c⁎⁎j xd

Specjalista0piorunów

@Hilalum Jem najtańsze żarcie, brak samochodu, 10 letnie ubrania, kasa szybko topnieje ze spadku, jak się skończy to albo przytułek, psychiatryk lub magik. Wygryw po chuju.

Autorytet6piorunów

@KrzysztofBednarczyk jeszcze spadek dostał xDD jak się skończy to pójdziesz grzecznie do kołchozu jak każdy inny

Specjalista0piorunów

@Hilalum Raczej wielu z was dostanie jakieś mieszkanie w spadku, wolałbym tego spadku nie mieć niż by mi się ojciec przekręcił w wieku 12 lat.

Mistrz0piorunów

@Hilalum bo to w chuj. Chyba że się opierdalasz będąc milionerem a nie nierobem na garnuszku rodziców:D

GURU0piorunów

@KrzysztofBednarczyk No współczujemy serdecznie, bardzo przykra sprawa, ale może jak tęsknisz za tatą to pomyśl jak stać się facetem o którym twój tata mażył że kiedyś będziesz. Powodzenia.

Specjalista1piorunów

@Opornik Nie wiem o czym marzył bo zazwyczaj był najebany, jak kiedyś sprzedali działkę to miesiącami latał po melinach i przepił cały hajs.

GURU4piorunów

@KrzysztofBednarczyk Przyzwyczajasz się do luksusu nie umierania z głodu, jak trzeba to wstaniesz i o 4.

Specjalista0piorunów

@nbzwdsdzbcps Nie wstanę, im moja sytuacja staje się gorsza tym mniej mam motywacji by cokolwiek robić bo z gówna bicza nie ukręcisz.

Pokaż więcej komentarzy (11)

Specjalista

w Dyskusje

0piorunów

A ja nigdy nic ten tego

GURU5piorunów

Oho… zaczyna się xD

Fanatyk5piorunów

@Klamra - zaczyna się od wrzucania na czarno :smirk:

GURU4piorunów

@koszotorobur ja mam cały tag przegryw na czarno. Ale też mam w zwyczaju obczajać każdego nowego. A tu taka niespodzianka ¯\\(ツ)

Pokaż więcej komentarzy (5)

Specjalista

w Hydepark

8piorunów

czemu ten tag jest taki zdechły szkoda bo tutaj wydają się że spoko chłopy siedzą mało trolów i jest normalniej

GURU5piorunów

Byly kiedys dobre mordeczki debil13 gotyckaprzemoc @Piwniczak1991 tez pisal ale tu bardziej whitepillowe smutne zaby a nie wykopowe frustraty

GURU2piorunów

Komentarz usunięty przez moderatora

Pokaż więcej komentarzy (15)

Specjalista

w Hydepark

18piorunów

dobrą rzeczą ktorą zrobiłem w 2025 to branie leków depresyjnych i serio to pomaga naprawdę polecam jestem w stanie zrobić cokolwiek np wczoraj posprzątałem swój pokój. Naprawdę polecam bo ja się bałem skutków ubocznych i nie chyciałem brać

Fanatyk0piorunów

Fajne te leki. Też chce mieć depresję. Daj namiary na tego lekaża

Specjalista0piorunów

@TyGrySSek jak masz długo depresje pójdz do pschiatry jakoś dobrego to ci wypiszę ja poszedłem z polecenia

Specjalista0piorunów

@TyGrySSek to ciul umów się do pschoterapeuty/pschiatry a najlepiej do tego i tego na nfz jak szkoda kasy ale będziesz musiał poczekać pamiętaj ci ludzie słyszeli chore gówno więc nie trzeba się czaić naprawdę życzę ci tego byś sie zapisał i trafił na spoko specjaliste naprawdę stary zrób to dbanie o zdrowie pschiczne jest naprawde ważne

Pokaż więcej komentarzy (8)

Mocarz

w Przegryw

1piorunów

Może w 2026 wyjde ze spierdolenia? Może to jeszcze nie over dla chłopa? EHHHH

Gruba ryba1piorunów

Popraw na "wyjdę" bo ci się nie to marzenie spełni.

Fanatyk3piorunów

nie wyjdziesz, wracaj stękać na wykopie

Twórca1piorunów

@ZohanTSW widzę że rozkład jazdy znany 😎💪

Pokaż więcej komentarzy (5)

Autorytet

w Hydepark

4piorunów

Podwójne standardy w dzisiejszych czasach

Ogólnie na przestrzeni lat 80/90 rozwinął się tak zwany feminizm pro-seksualny który w seksualności kobiet miał widzieć właśnie formę wyzwolenia spod jarzma patriarchatu. To właśnie w dużej mierze za sprawą tej idei współcześnie znormalizowane jest to, że kobiety chodzą w skąpych strojach, mają wielu partnerów czy uprawiają przygodny seks. Nawet prostytucja zaczęła być normalizowana jako sex working i przejaw walki z patriarchatem.

Archetyp kobiety niewinnej, a do tego jeszcze dziewicy został już prawie całkowicie wymazany ze społecznej świadomości (istnieje tylko w fantazjach przegrywów) i nawet konserwatywki uprawiały zazwyczaj seks przed ślubem i często więcej niż raz. Zresztą doszło nawet do otwartego przechwalania się w mediach społecznościowych tak zwanym body count. Sugeruje się, że im wyższa jest liczba tym lepiej co ustanawia zupełnie odwrócone standardy w kontekście wcześniejszych czasów.

Jak to tymczasem wygląda w drugą stronę? Mężczyzna który często zmienia partnerki jest traktowany jako seksista który widzi w kobietach jedynie obiekty do wykorzystania dla własnej przyjemności. Tak zwane męskie spojrzenie jest powszechnie potępiane. Wiele popkulturowych postaci ustawiających wzorzec idealnego mężczyzny jak James Bond są uznawane dziś za symbole toksycznej męskości.

Mężczyzn potępia się również za oglądanie pornografii gdzie kobiety są ukazywane w sposób je uprzedmiotawiający. Zarzut ten jednak wychodzi poza krytykę treści pornograficznych i dotyczy nawet zwykłych filmów gdzie aktorki mają dla przykładu odsłonięty biust albo ogólnie są atrakcyjne. Nawet czysta fikcja nie jest bezpieczna od zarzutów o seksizm jak to ma miejsce w przypadku anime albo gier jak Stellar Blade.

Popkultura jednak nie ma problemu z pokazywaniem półnagich, atrakcyjnych mężczyzn na ekranach by cieszyć kobiece oko. Z kolei literatura kobieca stale przekracza granice tego co przyzwoite by zaspokoić fetysze różnych czytelniczek. Jest to więc swego rodzaju przykład rozwijających się podwójnych standardów i mógłbym pewnie wymienić takich przykładów dużo więcej.

Niezależnie od tego czy uważacie to za coś dobrego lub złego to nie da się zignorować faktu zaistnienia pewnej, silnej kulturowej zmiany społecznej która raczej dalej postępuje.

Fanatyk6piorunów

@Al-3_x Największym fikołkiem umysłowym, jest dla mnie uznawanie prostytucji za przejaw feminizmu. Ja per...le przecież tam króluje gangsterka, jakiś dziwne interesy itp. gdzie człowieka (nie ważne czy chłopa czy babę) traktuje się jak szmatę i element systemu konieczny do zarabiania hajsu przez tych, którzy są najwyżej w tej hierarchii.

Lider1piorunów

@WatluszPierwszy dlatego teraz można omijać cały przemysł startując z only fansem - problem, że tego też nie nazywa się prostytucją.

Fanatyk5piorunów

@inty nie wiem na ile na onlyfans można być niezależnym. Natomiast jak był boom na tzw. kamerki, to tam też łapę kładli panowie o mocnych karkach i w wielu wypadkach te dziewczyny nie miały wiele do gadania.

To też jest fikoł. Jak na ulicy skomentujesz z kolegą, że "fajne nogi" to seksizm ale już wystawianie tyłka w internecie, gdzie banda zboków ślini się jak pies na kiełbasę krakowską, nie nosi znamion seksizmu i niezdrowej męskości.

Fenomen1piorunów

Komentarz usunięty przez moderatora

Fanatyk1piorunów

@Vampiress logiki nie oczekuję, ale wystarczy przeczytać kilka artykułów w necie o tym, jak grupy przestępcze rządzą tym światem i jak się tam traktuje kobiety.

Fenomen1piorunów

Komentarz usunięty przez moderatora

GURU1piorunów

@Vampiress
a prezydentem jest chlop co organizowal panienki gosciom hotelowym

Pokaż więcej komentarzy (7)

Statysta

w Dyskusje

1piorunów

Witam koliegów, trzeba było uciekać od konkurencji bo tam zielonki discordziaki doxxują. Czy tutaj jest spokój pod tym względem?

Gruba ryba9piorunów

@watykanskikarakan dokso co ? Na jakiej diskordtece? Wat?

Ty wiesz że na tym portalu srednia wieku jest prawie geriatryczna?

Pisz proszę po dziadersowemu bo nic nie rozumiemy ¯\\( ͡° ͜ʖ ͡°)

Pokaż więcej komentarzy (4)

Fenomen

w Hydepark

32piorunów

Wpis z 24.12.2025, 21:55:01

ALKOHOL NIE DLA JEGO - 256 DNI
Tag dla zainteresowanych moimi zmaganiami z życiowym oraz -

ALKOŚWIĘTA
Na wspominki mi się zebrało. Pamiętam swoje święta gdy piłem dużo, ale nie aż tak dużo. Normalnie, pośród rodziny. Mam taki przywilej, że w rodzinie jest wujek, który z picia wódki mógłby mieć medale, więc siłą rzeczy podczas odwiedzin babci, flaszka na stole się pojawiała, a ja mogłem komfortowo odmówić bo wiedziałem, że i tak mi poleje. To taka wersja light, normalna sprawa u wielu osób, że przez te kilka dni człowiek popija różne trunki i chodzi z głową w chmurach. Wieczorem, to wiadomo, kilka mocniejszych drinków i do spania.

Pamiętam też wersję mocniejszą. Od kilku miesięcy mieszkałem sam, wynajmowałem pokój a mój dzień dzielił się na pracę przez 12h, dojazdy i powroty pociągiem (te drugie pod wpływem) po 1,5h, dopijanie wieczorem czegoś mocniejszego (1-2h) i sen (8-7h). Brzmi jak harmonogram, i tak było - każda doba była planowana tak, by znaleźć czas na picie. Na święta miałem przerwę - od pracy rzecz jasna, i wtedy puściły hamulce. Był to pierwszy tak intensywny ciąg, i chyba najmocniejszy jaki miałem. Harmonogram uległ dużej zmianie:

- Pobudka, niech będzie o 5 rano, potężny kac, sprawdzam gdzie jest otwarty sklep bo akurat nic już nie zostało.
- Melduję się przy ladzie z czteropakiem o 6:00, potem piję te piwa słuchając muzyki przy takiej ścieżce za blokami. Podobało mi się, jak szaro i ponuro było. Miało to swój klimat.
- Kolejne 6 piw ląduje na ladzie sklepu około 10:00, tym razem wracam na swoją melinę. Obok mieszka w pokoju typ wjebany w zielsko i mefedrony, nie wchodzimy sobie w drogę bo każdy z nas ma swoje sprawy.
- Około 13-14 mnie odcina, bo ja po obudzeniu się byłem dalej pijany.
- Pobudka o 19:00. Wieczór, więc czuję takie wewnętrzne "przyzwolenie" na picie, no bo jest wieczór, wiadomo. Tym razem na sklepowej ladzie ląduje pół litra wódki i dwa piwa. Nie dla smaku, mieszanka wódy i piwa działa na mnie bardzo.. skutecznie.
- Słuchanie muzyki i upadlanie się. Słuchanie muzyki bo byłem zbyt wykończony by robić cokolwiek innego. Dosłownie siedziałem na łóżku, obok miałem laptopa i nie miałem siły na nic. Wyjście do sklepu to był szczyt mojego wysiłku.

Zaskakująco, po takim ciągu, trwającym z 10 dni stwierdziłem, ze sylwestra spędzę trzeźwy. Przez następne 3 noce (łącznie z sylwestrem) chodziłem po mieście robiąc dystanse po 30 kilometrów, bo mnie nosiło. Trzęsawka, brak snu, czułem się jak naćpany. Udało się to przetrwać, nie piłem z 2 tygodnie po czym wróciłem do harmonogramu pracy - picia - snu.

Etap, gdzie mieszkałem sam to w ogóle był jakiś dziwny okres w moim życiu - spróbowałem jarania, ale jednak wolałem alko. Spróbowałem grzybów, było fajnie ale to tak jednorazowo, i śmiesznie, bo po grzybach z tydzień czasu nie mogłem zapalić papierosa. W okresie tym się również zadłużyłem na jakieś 20k złotych - nie mam pojęcia nawet co mną kierowało.

Wielu głupot po alkoholu nie pamiętam, wiele głupot pamiętam, a wiele głupot wydaje mi się, że było snem.. chociaż wiem, że pewnie nie. Po zaznajomieniu się z ostrzejszym ciągiem, miałem potem wiele kolejnych epizodów, gdzie mnie ponosiło. Nie tak mocno jak wtedy, ale też dosyć solidnie. Z każdym kolejnym razem uczyłem się czegoś. Dosłownie opracowałem system suplementacji by zminimalizować efekty negatywne alkoholu. Brzmi to trochę śmiesznie, jak teraz o tym myślę. Uczyłem się też, jak odstawiać alkohol po takich baletach, uczyłem się go odstawiać po długodystansowym "popijaniu", uczyłem się kiedy do niego wracam i kiedy mi puszczają hamulce.

MEDIKINET
W poprzednim poście napisałem o tym, że zacząłem brać lek concerta, dostałem wiele pytań o te sprawy, to postaram się opisać teraz moje wrażenia i ostatni okres mojego życia. Tak jak pisałem poprzednio, moja motywacja się polepszyła, mam więcej energii, nie przysypiam, nie mam ciężkich powiek, blabla - to wszystko się utrzymuje. Moja dawka, jaka mi odpowiada to 18mg raz dziennie. Jest to na tyle subtelna ilość, że nie wywala mnie z buta, nie mam uczucia niepokoju.

Kilka spraw, które zauważyłem:
- Testowałem dawkę 36mg raz dziennie - nie widziałem różnicy, było tak samo jak obecnie. Odpuściłem.
- Raz zdarzyło się, że miałem po tym leku zjazd, ale tak na prawdę to nie wiadomo czy to od leku czy zwyczajnie taki dzień, że mi się wieczorem nic nie chciało.
- Przypadkowo jednego dnia zażyłem 36mg około godziny 15:00, miałem nockę w pracy i zapomniałem o tym, wiec połknąłem kolejną dawkę 16mg. Dodatkowo piłem tego dnia kawę przed pracą a w pracy kolega mi dał energetyka. Nie powtórzę tego, bo byłem pobudzony, ale czułem się też mocno spięty, miałem takie uczucie niepokoju.
- Śniadanie przed tabletką to obowiązek, bo potem w ciągu dnia średnio mam ochotę na jedzenie. Co prawda jem, ale jednak łatwiej jest, jak nabiję sobie kalorie śniadaniem.

Po zażyciu leku warto mieć jakiś gotowy plan - dzisiaj będę się uczyć czegoś, albo posprzątam. Łatwo zacząć robić cokolwiek, fajnie się to robi - w związku z tym łatwo usiąść do scrollowania tiktoka i zmarnować czas xD. Duży plus jest taki, że bardzo łatwo też przychodzi mi zmiana obiektu zainteresowania.

Od 6 dni jestem chory. Na okres choroby wziąłem lek tylko raz, i stwierdziłem, że nie ma sensu. Wolałem spać, bo czułem się źle, i potem nie brałem leku kilka dni. Dzisiaj wróciłem już do standardowej dawki i jest spoko. Ogólnie na ten moment zostaję przy leku Concerta, jednak trochę rozważam przejście na Elvanse, który działa dłużej. Concerta jednak, po 10-12h już raczej mnie puszcza kompletnie, a mi by zależało na wydłużeniu tego do 15h.

PLANY
Oj mógłbym teraz dumnie wymyślać cele na następny rok, a wy byście mi przyklaskiwali, no bo typ się pozbierał i ma takie ogromne cele. Nie mam planów. Znaczy, mam, ale takie mocno otwarte, część z nich już się realizuje:
- Podwyżka w pracy.
- W związku z tym, że mam motywację i energię, to spożytkować ją na swoje hobby.
- To co wyżej, ale na naukę.
- Pojechać w góry.
- Odkładać hajs.
- Śmigać więcej na rowerze.

I to tyle. Wam natomiast życzę spokoju i radości z małych rzeczy.

GURU1piorunów

@WiejskiHuop cieszę się, że jakoś się wygrzebujesz, dobry z ciebie chłop

Autorytet0piorunów

Ooo, chuop do nas wrócił. Trzymaj się

Pokaż więcej komentarzy (11)

Fenomen

w Hydepark

17piorunów

Wpis z 05.12.2025, 13:53:14

ALKOHOL NIE DLA JEGO - 237DNI
Tag dla zainteresowanych moimi zmaganiami z życiowym oraz -

OKRES JESIENNO-ZIMOWEJ DEPRESJI
Jesteśmy właśnie w środku najgorszego momentu jeśli chodzi o moje samopoczucie. Wiedziałem doskonale, co się szykuje już wcześniej. Po odstawieniu było lepiej, samopoczucie lepsze, motywacja większa - wszystko jednak powoli się wypłaszczało. Po początkowym etapie "miesiąca miodowego", który trwał jakoś do końca sierpnia, przyszła stagnacja. Następnie zauważyłem stopniową degradację poziomu motywacji i energii. Nie chciało mi się nic - na rower jak poszedłem to było okej, ale zanim się zebrałem w sobie by wyjść z domu to mijały często 2h. Czasem zanim włączyłem grę to mijało pół dnia na robieniu "niczego". Zaczęło mnie to mocno irytować, bo jednak chcę pracować nad sobą, swoimi hobby itp.

Trzeba tutaj zaznaczyć - nadal czułem się 100x lepiej niż gdy piłem alkohol. Mimo wszystko jednak zauważyłem u siebie mocne problemy z następującymi rzeczami:
- Skupienie
- Motywacja
- Zmulenie (ale nie senność)
- Podejmowanie jakichkolwiek działań.

W pewnym momencie było już na tyle nieciekawie, że uznałem, iż warto poruszyć ten temat z lekarzem. Gdzieś w październiku powoli podjąłem kroki w celu zdiagnozowania problemu pod kątem medycznym.

ADHD I METYLOFENIDAT
Poza udaniem się do lekarza, próbowałem oczywiście samemu dowiedzieć się, co jest na rzeczy. Próbowałem poprawiać jakość snu, dietę, aktywność fizyczna, ograniczenie telefonu i tiktoków - zero poprawy. W trakcie szukania przyczyny niejednokrotnie źródła sugerowały mi jakąś formę ADHD. Wszystko wyjaśniło się po konsultacji z lekarzem i diagnozie - mam ADHD. Wiem, że obecnie diagnozuje się to u każdego, kto pójdzie do lekarza, ale słuchajcie dalej.

Udałem się do psychiatry w celu rozpoczęcia leczenia. Nie wierzyłem w jakiś magiczny sposób, już kiedyś dostawałem leki na depresję i nie działały w ogóle. Po rozmowie ustaliliśmy, że zostanie mi przepisany lek Concerta 18mg, ze względu na długi czas uwalniania, powolne "ładowanie" i łagodny "zjazd".

POCZĄTEK KONCERTOWANIA
Jestem od około tygodnia na dawce 18mg metylofenidatu. Biorę prawie zaraz po przebudzeniu (pracuję w czterobrygadówce, wiec moje "rano" różnie wypada). Nie zauważyłem żadnych skutków ubocznych. Powiem wam tak - KURDE JAK RENKOM ODJOŁ. Lek działa bardzo subtelnie, wręcz niezauważalnie, do momentu jak sobie nie pomyślę, że od dwóch godzin wykonuję coś, do czego zbierałem się przez dwa miesiące. Czuję się wypoczęty, bardzo fajnie zmotywowany, biorę się za swoje zajęcia bez zastanowienia. Nie ma też żadnej "euforii" czy coś - zwyczajnie mi jakoś myśli się uporządkowują.

Przez ostatni tydzień zrobiłem mnóstwo rzeczy, do których nie mogłem się zebrać dobre pół roku. Ruszyłem z nauką i idzie mi to bardzo fajnie, dodatkowo nie mam problemu by usiąść i zabrać się za sesję kilku godzin montowania w Premiere Pro. Jak chodzi o granie w gry, to też potrafi mnie to wciągnąć, ale staram się wykorzystać motywację jednak na rzeczy bardziej produktywne xD. Treningi wchodzą regularnie (był z tym problem). W też jakoś łatwiej mi wszystko idzie, jestem skupiony, mniej drażliwy, nie przysypiam.

WNIOSKI
Obecnie od tygodnia czuje się tak, jak czułem się w 1% najlepszych dni od czasu rzucenia alkoholu. Pisałem wcześniej o tym, że nie ma "euforii" po zażyciu leku, jednak momentami jak sobie przypomnę, jak mi się nic nie chciało, a teraz mi się chce, to jest lekka euforia. No cieszę się niesamowicie, bo nareszcie nie sypiam po 14h po to by budzić się niewyspanym. Nareszcie nie siedzę przy kompie scrollując bibliotekę na Steam. Nareszcie, zamiast przez 3h myśleć o treningu, to go po prostu robię.

Ciekawym spostrzeżeniem podzielił się ze mną lekarz od terapii uzależnień, z którym widuje się już dosyć rzadko - możliwe jest, że moje problemy z to były tak na prawdę problemy z i próba ucieczki od czucia się, jak zmielone kupsko. Nie oznacza to oczywiście, że ja teraz magicznie wracam do browarowania - w żadnym wypadku. Tym bardziej, że stosowanie metylofenidatu z alkoholem nie ma sensu, a troszkę by było szkoda utracić tak wartościowy lek, i tak dobre samopoczucie.

SŁOWEM KUŃCA
Nie jestem lekarzem, nie znam się, ale moje posty mogą jednak komuś pomóc. Nie zachęcam do stosowania Metylofenidatu bez diagnozy, nie zachęcam do nadużywania takich substancji w celu rekreacji. Chciałem tylko pokazać, że czasami samo odstawienie nie wystarczy, bo problemy mogą być głębsze. W moim wypadku, gdybym nie rzucił picia, to bym nigdy nie dowiedział się o adhd i o tym, że znowu mogę czuć się dobrze z samym sobą. Mimo wszystko samo odstawienie alkoholu nie dało mi zamierzonego efektu. Wpadłem w pewną pułapkę no bo:
- Nie piję, czuję się lepiej.
- Mija trochę czasu i ten stan robi się "domyślny"
- Okej, nie piję i czuję się średnio, to czemu mam nie pić
- Okazuje się, że problem jest głębszy, i pomimo rzucenia picia nie był to stan "domyślny".

Warto czasami podjąć się próby zdiagnozowania problemu u lekarza - i to mówię ja, a przejechałem się już na psychologach/psychiatrach.

Fanatyk5piorunów

@WiejskiHuop - dzięki za podzielenie się swoimi doświadczeniami i przebytą drogą!

Warto się chwalić takimi sukcesami - po części dla siebie a po części dla innych.

Generalnie podziwiam Twoją siłę woli i to, że się nie poddałeś - raduję się razem z Tobą!

GURU4piorunów

No i za⁎⁎⁎⁎ście! Głowa naprawiona, można zdobywać świat 💪🏻

Pokaż więcej komentarzy (3)

Osobistość

w Hydepark

72piorunów

potrzebujesz pomocy? masz złe myśli? święta to nie jest dla ciebie najlepszy czas?zadzwoń, porozmawiaj z kimś. nie jesteś sam - jesteśmy tutaj my hejtowicze oraz cały sztab ludzi którzy będą chcieli ci pomóc! damy radę i pokonamy każdą przeszkodę 💕

800 70 2222 - Linia wsparcia dla osób w stanie kryzysu psychicznego Jest linią całodobową i bezpłatną dla osób dzwoniących. Pod telefonem, mailem i czatem dyżurują psycholodzy Fundacji ITAKA udzielający porad i kierujący dzwoniące osoby do odpowiedniej placówki pomocowej w ich regionie.

Jeśli potrzebujesz wsparcia w kryzysie,

dostępne są bezpłatne, całodobowe linie zaufania, takie jak **116 123** (dla dorosłych) i **116 111** (dla dzieci i młodzieży), a także platforma **116SOS.pl**, oferująca pomoc przez telefon, czat i e-mail, oraz infolinia wsparcia **800 70 2222** Fundacji ITAKA, działające 24/7, zapewniające natychmiastowe wsparcie psychologiczne, poradę i wskazanie dalszych kroków, często łącząc z lokalnymi placówkami pomocy, np. **poradniami zdrowia psychicznego**.

Gruba ryba5piorunów

Ostrzegam przed robieniem sobie jaj. Kiedyś bracki zadzwonił zjarany i przerwał połączenie stwierdziwszy wcześniej, że "całe to życie bez sensu ". Może 30 minut zajęło policji trafienie pod właściwe drzwi. Godne podziwu

Potem masz wybór taki: idziesz w to - czyli na obserwacje, albo odpowiadasz finansowo za (wstaw paragraf kw). No i to drugie jest kosztowne więc opłaca się wybrać pierwsze , tak też młody zrobił xD

Kosmonauta0piorunów

Komentarz usunięty przez moderatora

Fanatyk0piorunów

@dziad_saksonski jest coś takiego jak tajemnica lekarska. Nie istnieje coś takiego jak żółte papiery w dzisiejszych czasach.

Kosmonauta0piorunów

Komentarz usunięty przez moderatora

Pokaż więcej komentarzy (12)