Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

#relacje

Sum

w Psychologia

1piorunów

    

Mogę wywołać gównoburzę tym wpisem ale sram na wszystkie ludzkie śmieci które będą mnie obrażać. Liczą się dla mnie fakty i to o nich chcę was poinformować.

Ludzkim śmieciom które będą mnie obrażać pod tym wpisem pokazuję środkowy palec i mówię "radźcie sobie".

Mamy obecnie dwa podstawowe problemy w kraju: dziewczyny i praca.

Od osoby ściśle związanej z PTP (Polskie Towarzystwo Psychologiczne) dowiedziałem się, że PTP doszło do wniosku i zdaje sobie sprawę z problemu: dziewczyny popierdoliło i nie ma na to rozwiązania poza leczeniem wszystkich psychiatrycznie.

Również drugie PTP (Polskie Towarzystwo Psychiatryczne) zdaje sobie sprawę z powagi problemu.

Otóż mamy w kraju dziewczyny, którym poza zdrowe psychiatrycznie granice wypierdoliło hipergamię. Dziewczyny które nie mają wykształcenia, niczego się nie dorobiły i nie osiągnęły żadnego statusu społecznego liczą na faceta który będzie milionerem, przystojny, napakowany itd. jednocześnie chodzą do łóżka z troglodytami, którzy je tylko wydymają i zostawią, być może zapłodnione.

Chorym jest oczekiwanie że będzie je chciał facet, który włożył ogromny wysiłek w osiągnięcie swojego statusu, a ona żadnego (bo jest przecież kobietą, jej się wszystko należy z założenia).

Chorym jest chodzenie do łóżka z agresorem, innym złodziejem czy bandytą, a olewanie dobrych, normalnych, przyłóż do rany facetów.

Rośnie od tego liczba samotnych matek, świadomie podejmujących decyzję że chcą takie a nie inne geny i nie są to geny normalnego faceta, tylko musi być jakiś samiec alfa, nieważne że wyrokowiec.

Na geny wpływu nie mamy, więc dziewczyny te przechodzą rozczarowanie gdy dzieci rodzą się i nie mają genów tego troglodyty. Wtedy takie dzieci są zostawiane psychicznie same sobie bo nie spełniają genetycznych oczekiwań swojej matki która spodziewała się innych dzieci.

Popierdolenie dzisiejszych dziewczyn osiągnęło niespotykane do tej pory granice. Poza wszelkimi granicami psychicznymi, aż ciekawe że one sobie radzą żeby to podtrzymywać.

Oba PTP widzą problem ale nie mają jak się za niego wziąć. Trzeba byłoby psychiatrycznie leczyć >95% polskich kobiet. Na to nas nie stać a kobiety nie zgodzą się na to żeby je leczyć (bo nie widzą problemu, standard przy byciu neurotycznym).

Mamy już obecnie sytuację, w której >95% kobiet zarywa do 1% najprzystojniejszych facetów (już nie 20% ani 10%, nawet nie 5%), którzy je traktują jak śmieci na jeden raz. Bo mogą. Ale one i tak chcą się z nimi przespać bo liczą na to że ten facet z nimi wejdzie w związek.

99% facetów zostaje sama i bez seksu. Rośnie społeczna frustracja. Simpienie do lasek nie pomaga w rozwiązaniu problemu, tylko go pogłębia, bo te czują się pewniej wobec 1% najprzystojniejszych, skoro chce ich bardzo wiele przeciętnych simpów.

Kolejny problem to brak wykonanej pracy - dziewczyny są zostawiane same sobie i nie wykonują żadnej pracy psychicznej ponad to co wyniosły z domu. To powoduje, że czują się pełne, dokonane i dlatego spodziewają się że chcący je facet będzie na najwyższym społecznie poziomie. Niestety nie widzą ile pracy mają do wykonania ani pracy tej nie wykonują.

Bez wykonania pracy społecznej, którą powinny wykonać, pozostają w szeregowych rolach na poziomie podstaw własnego przetrwania. Ale ich facet ma być milionerem. To się nie dzieje. A one nadal nie myślą o tym żeby wykonać jakąkolwiek pracę ponad obecny stan.

Mamy sytuację w której grube, brzydkie pasztety 4/10 podbijają do facetów 9/10 o zarobkach >20k na rękę. Nie mają szans albo będą tylko wydymane ale proces ma miejsce cały czas.

Dziewczyny które przekroczyły już 30-stkę i już zaczynają się lekko irytować że księcia na białym rumaku nie ma pytają "gdzie się podziali wszyscy dobrzy faceci?".

Otóż nie widzą facetów, którzy toczą normalne, spokojne, dostatnie życie samemu. Bo wyłączyły sobie widzenie takich facetów.

Ci wszyscy faceci siedzą w tych lasek friendzonach albo w ogóle nie zadają się z laskami, bo nie widzą w tym żadnego sensu.

W końcu bycie tamponem emocjonalnym bez zamoczenia jest żadnym rozwiązaniem problemu jednej jak i drugiej strony.

Laski do 30-stki skaczą po ku⁎⁎⁎⁎ch. Co się dzieje w tym czasie: ona traci na wartości, nabiera złych nawyków i zachowań, starzeje się, odpycha coraz bardziej dobrych facetów, nabiera złych wzorców relacji partnerskiej.

Po 30-stce przychodzi czas kiedy trzeba zweryfikować swoje spierdolone życie, niestety za późno. Nie ma już czasu, trzeba ustatkować się z przeciętnym beta-bankomatem. Który ich nie będzie chciał, bo są psychicznym śmietnikiem.

Jeszcze o tyle dobrze, jeżeli wtedy laska zajrzy w swój friendzone i wybierze któregoś faceta stamtąd.

Niestety one nie widzą facetów w swoim friendzone - są nastawione ciągle na nowe i coraz mocniejsze wrażenia.

Życie niestety nie składa się tylko z nowych i coraz mocniejszych wrażeń. Tym bardziej relacja partnerska. A faceci we friendzone czekają...

Rozwiązań problemu neurotyczności dzisiejszych dziewczyn jest kilka:

1. leczenie psychiatryczne, żeby ograniczyć hipergamię lasek - niewykonalne, zresztą nikt by nie uwierzył, że >95% kobiet wymaga leczenia

2. wprowadzenie Prawa Szariatu, żeby mężczyźni mieli narzędzia sprowadzenia lasek na Ziemię zgodnie z prawem, siłą i przemocą

3. zmiana prawa które jawnie faworyzuje kobiety - zarówno podczas randkowania jak i podczas małżeństwa, po założeniu rodziny

W sytuacji kiedy facet jest z gruntu na przegranej pozycji = musi oddać połowę majątku, tego czego się dorobił, płacić alimenty, nie widywać dzieci bo zabrano mu prawa rodzicielskie - nie ma sensu dla faceta zakładać rodziny, ani bawić się w żadne relacje. Mądrzy faceci tedy wycofują się z relacji i zakładania rodziny. Zresztą kto by chciał zakładać rodzinę z grubą laską 4/10 kiedy samemu zarabia się kilka razy więcej niż ona. Facet dobrze myśli, że nie musi zgadzać się na kiepską pannę.

*

Druga sprawa to praca. Obecnie mamy śmieszną sytuację, kiedy młodzi ludzie już na początku rozmowy kwalifikacyjnej pytają jawnie o poziom wynagrodzenia. Czy jest sens zapierdalać 168 godzin w miesiącu, żeby dostać marne kilka tys. zł. Bo wygoda pozostawania bez pracy, bez potrzeby wstawania ciągle rano, mówi jasno, że nie będzie sensu za tę kasę pracować.

I to są bardzo dobre pytania. O ile wykonywać pracę nie ma problemu, bo są to proste prace, o tyle zaczęły się pytania o warunki współpracy. I to nie tylko przy pracach dla młodych ludzi ale ogólnie na rynku.

Pracodawcy = firmy już tak kombinują i manipulują, że pierwsze o co pyta kandydat to warunki współpracy, a nie np. technologie w których ma pracować. Problemem są warunki współpracy i płacy, a nie sama praca.

Mamy sytuację w której technicznie zarówno młodzi jak i doświadczone osoby radzą sobie doskonale. Ale już świadomie wiemy, że problemy są z ustaleniem warunków współpracy i ich dotrzymaniem.

Tedy firmy proponują umowę zlecenie, a nie uop. Już jawnie ludzie pracujący na JDG mówią, że nie otrzymują płatności za faktury w terminie, a nawet powstają artykuły na portalach, że idzie czas opóźnień w płatnościach faktur albo nawet w ogóle problem z otrzymaniem za swoją pracę wynagrodzenia.

Dochodzimy do momentu, w którym zrównują się pensje. O co tu chodzi? Otóż na Zachodzie jest mniejszy rozstrzał pensji za pracę. Nie mówię o skrajnych przypadkach prezesów firm. Ale już taki barman zarobi niewiele mniej niż programista. I to wchodzi teraz do polski ale w trochę innej formie: podnoszą się pensje "gorszych" zawodów. Ogólnie to dobrze, bo biedota będzie chciała pracować. Minus jest taki, że wkurzeni mogą być programiści, że taki pracownik magazynu zarabia niewiele mniej od nich a nie musiał zdobyć szerokiej wiedzy i nie musi się uczyć.

Więcej pytań teraz będzie się pojawiać odnośnie warunków współpracy, na których pracodawcy oszukiwali, niż o same obowiązki w tejże pracy. Liczyć się będzie pewność otrzymania wynagrodzenia w pełnej wysokości.

Obowiązki schodzą na dalszy plan, ponieważ każdy sobie ze wszystkim radzi. Nie radzi sobie natomiast pracodawca z wypłacaniem wynagrodzeń. Bo są przestoje w płatnościach faktur. Część firm nie ma płynności finansowej.

*

Oba tematy mogę rozwinąć jeżeli ktoś ma pytania. Śledzę uważnie co się dzieje od kilku lat.

Sum0piorunów

@www_h nie wiem o jakich źródłach ptp-ów mówisz. PTPy opierają się o wyniki badań i dane statystyczne.

Twórca6piorunów

@mk9 właśnie o tym mówię. Używasz sformułowania "liczą się dla mnie fakty" i mówisz, że masz dane z ptpu a Twoim źródłem są filmy YT z żółtymi napisami. Problem przez ciebie opisywany występuje w jakieś formie w Polsce ale nie na taką skalę jak wskazujesz i obecnie brak jest badań, które by to opisały naukowo. Jeżeli chcesz Merytorycznej dyskusji to używaj merytorycznych i prawdziwych argumentów. Nie dziw się że twoj opis tego zjawiska nie jest traktowany poważnie.

Pokaż więcej komentarzy (54)

Zawodowiec

w Hydepark

0piorunów

Wchodzenie w relacje z płcią przeciwną oraz prokreacja, to imperatyw przynajmniej na trzech zasadniczych poziomach: biologicznym, socjo-ekonomicznym, i cywilizacyjnym. Biologicznym, ze względu na konieczność przedłużania gatunku ludzkiego, socjo-ekonomicznym, bo rodzina to podstawowy krąg socjalizacyjny, a gospodarstwo domowe jest elementarną jednostką przedsiębiorstwa w gospodarce. I wreszcie, cywilizacyjnym- to matryca służąca do odciskania kultury, wartości, wiary i zachowania dziedzictwa historycznego.

W erze komunistycznej rewoluty przewalającej się z pełnym impetem przez szeroko rozumiany Zachód, pod wiodącąym sztandarem Seksualnej Rewolucji zapoczątkowanej przez Kinseya w latach 60-tych XX-go wieku na zlecenie Starszych i Mądrzejszych z Nowego Jorku, realizacja tegoż imperatywu staje się dla wielu coraz bardziej utrudniona, a nierzadko niemożliwa.

Problem ten dotyka szczególnie mężczyzn, szczególnie tych wyznających tradycyjny model miłości, relacji i rodziny choćby i tylko z czystej kalkulacji niedoboru kobiet w wieku rozrodczym, nawet pomijając wyżej wymienione kryteria. Deprecjacja wartości białego, heteroseksualnego, chrześcijańskiego mężczyzny jako takiego, to jedna z odsłon agendy Seksualnej Rewolucji, która w zamian oferuje afirmację i promocję wszelakich dewiacji torpedujących tegoże, i szerzej, tradycyjny model relacji/rodziny sensu stricte.

Wielu wciąż łudzi się, że realizacja powinności będącej clue tego wpisu, jest możliwa, a nadzieja umiera ostatnia. Tymczasem wszystkie znaki na niebie i na ziemi malują cokolwiek odmienny obraz rzeczywistości. Czytelniku, im szybciej przejdziesz przez pięć kroków smutku/zgryzoty, tym lepiej: https://en.wikipedia.org/wiki/Five_stages_of_grief Będzie bolało. Będą potrzebne środki znieczulające, typu alkohol i inne uśmierzacze. Niektóre scenariusze będą wymagać wizyt u psychiatry i psychologa.

It's over.

do wiadomości:

Fenomen0piorunów

@MauveVin W moim przypadku nie było by akceptacji tylko Magik idioto.

A its over - no jeśli over to pytanie których ((("starszych i mądrzejszych"))) "wziąć ze sobą". Dla mnie śmierć to może być śmierć a dla nich jednak metafizyka więc...

Pokaż więcej komentarzy (2)

Statysta

w Hydepark

0piorunów

Ostatnio byłem rano w jednym miejscu praktycznie bez śniadania, wyszedłem stamtąd, wstąpiłem potem do sklepu kupić sobie jakąś bułkę i batonika, żeby zjeść i wróciłem do domu. Ponad 1h drogi. Wracam i mówię do dziewczyny o tym, a ona się obraziła, że nie pomyślałem o niej i jej nic nie kupiłem, np. batonika czy orzeszki, whatever. I nie odzywała się przez kilka godzin. Jej logika jest taka, że nie myślę o niej i jest jej nieprzyjemnie wtedy. (chociaż w 90% przypadków w takich sytuacjach zawsze jej coś kupię) Plus to, że ona zawsze myśli o mnie gdy jest na zakupach. (tutaj racja, ale sama chodzi gdzieś do sklepu rzadko).

Powiedzcie mi, czy to jest dziwne? Kto się dziwnie zachowuje? Ja nie umiem chyba w relacje.

     taguję też 

GURU1piorunów

@torreador Ja po prostu pytam przed wyjściem czy by coś chciała - polecam.
Jak nie potrafi się zdecydować to jej strata :grinning:

Gwiazdor0piorunów

"ej no, szkoda, że mi nic nie kupiłeś, no ale nic się nie stało" - tak wygląda wg mnie normalna odpowiedź. Facet czy laska, którzy się autentycznie obrażają i nie odzywają na kilka godzin po czymś takim chyba mają coś nie teges. ¯\\(ツ)

Pokaż więcej komentarzy (4)

Debiutant

w Hydepark

4piorunów

Tym razem jedno z poważniejszych pytań.

Gdzie i w jakich okolicznościach udało wam się poznać drugą połówkę oraz jakie mielibyście rady dla osoby która spędza takie wieczory jak ten samotnie?

Nie rozumiem do końca tego, czemu w swoim życiu po zakończeniu swojego pierwszego poważnego związku który rozpoczął się w liceum i trwał prawie 6 lat nie potrafię już wejść w żadną inną poważną relację i jestem sam blisko trzeci rok. Tamten związek już dawno uznałem za przeszłość.

Nie poznałem praktycznie żadnych dziewczyn przez ten czas, mimo że nigdy w życiu nie nazwałbym siebie przegrywem. Jestem wysoki, dosyć wysportowany, dobrze zarabiam oraz mieszkam na swoim. Mam grono znajomych z którymi przynajmniej raz na miesiącu chodzimy po klubach czy barach, ale jak widać niestety to wszystko to wciąż za mało.

Próbowałem Tindera gdzie, przez miesiąc zebrałem około 30 matchy + 40 polubień profilu, ale praktycznie każda moja konwerascja kończyła się ghostingiem.

Szczerze nie wiem co mam robić. Jestem już na pewnym etapie w życiu w którym chciałbym już poznać tą właściwą osobę by jeszcze przez rok czy dwa upewnić się co do niej i móc stworzyć rodzinę.

Także jakieś rady lub pomysły? :smiling_face_with_tear:

   

Debiutant3piorunów

@sebczis Tinder nieźle ryje beret to fakt. Strasznie ciężko jest tam poznawać dziewczyny o dobrej aparycji będąc zwyczajnym kolesiem. Mam z resztą wrażenie, że z punktu widzenia dziewczyn pisanie z facetem 5-6/10 nie ma tam zupełnie sensu w sytuacji gdy codziennie spamują do ciebie goście 10/10 waląc prosto z mostu czego oczekują xD

Kompan0piorunów

@samsepiol Tam pisanie w ogóle nie ma sensu. Wystarczy mieć fajny ryj i bez żenady przejść do rzeczy. A stałą partnerkę się zdobywa gadaniem, nie wyglądem. Od gadania są inne miejsca.

Pokaż więcej komentarzy (6)

Inspirator

w Zwiazki/randkowanie

2piorunów

Największym problemem w randkowaniu z kobietami w XXI wieku jest to, że mylą kobiecość z romantycznością i poczucie humoru z niegrzecznością.

Obrażanie, wyzwiska, złośliwości w ramach żartu jasno wskazują, że poczucie humoru danej osoby (a co za tym idzie inteligencja) są na dość niskim poziomie.

Wczoraj herbata, stwierdziliśmy, że będzie fajnie, dziś się umówiliśmy na kolejne spotkanie dzisiaj, taki dialog ze strony mojej wybranej damy:

- Przygotuj się bo będę jeść czosnek 😂😂😂😂

- Jak mam się przygotować?

- Nie wiem😂 Jakieś zatyczki😂

To nie jest ostrzeżenie. To jest robienie sobie z kogoś żartów.

Ostatnio każdą taką sytuację przekładam na analogiczną sytuację z odwróceniem ról. Szanuję kobiety z którymi się spotykam, myję zęby, dezodorant, perfuma, a jak wiem, że będę śmierdzieć to peeling kawowy, lub płukanie ust kawą/przegryzanie naci pietruszki i tabletka cynku przy wyjściu z domu. Robię to dla siebie, aby nie mieć sobie nic do zarzucenia.

Czy jakbym przyszedł na spotkanie z ostrą wonią czosnku w ustach to zostałbym mile powitany? Nie wiem, choć się domyślam.

Czy ja wymagam tak wiele?

Inspirator0piorunów

@kowalski_2022 no to w takim razie był nietakt, jak to określiłeś, ale nie chciałem z tym wyskakiwać wprost

Inspirator0piorunów

@kowalski_2022 jakkolwiek czosnek i cebula nie są zdrowe, tak w pracy i przed spotkaniem jakimkolwiek nie jem (a tosty nacierał bym do ostatniego ząbka)

Pokaż więcej komentarzy (5)

Specjalista

w Zwiazki/randkowanie

2piorunów

hejcia, jeszcze nie  ,a le dowiedzialem sie, ze dziewczyna, która mi się podoba ujebała kolosa z majcy. Moje pytanie brzmi - jak tę sytuację wykorzystać, aby ją wykorzystać (kolezanke)?

  

Fanatyk2piorunów

@pawko_mineciarz przeczytałem "z macicy" i nie mogłem za wuja pana zrozumieć co tu się odjebuje.

Specjalista1piorunów

@mike-litoris wolę być sam na sam z nią. Ja zdałem tego kolosa bezproblemowo, więc raczej dam rade coś pomóc

Pokaż więcej komentarzy (6)

Statysta

w Hydepark

0piorunów

    

Ja i moja narzeczona pracujemy zdalnie. Powiedzcie mi, czy to jest normalne, że ona przez ostatnie 4 dni nie wyszła z domu? W weekend mnie praktycznie nie było w mieszkaniu, wracałem wieczorem. Od dwóch dni jest kłótnia, więc praktycznie ostatni raz wyszła w piątek do sklepu. Generalnie beze mnie rzadko wyjdzie na zewnątrz. Plus jak mnie nie ma, to nawet jej się nie chce jedzenia sobie zrobić. Gdy mnie nie ma przez cały dzień, to zje jakiś serek na śniadanie i kanapkę albo dwie wieczorem i jej wystarczy.

Na co dzień, gdy ja jestem, to jeszcze zje 3 posiłki, ugotuje też, posprząta, ale martwi mnie to trochę co opisałem wyżej. Co myślicie?

Pokaż więcej komentarzy (7)

Zawodowiec

w Przegryw

3piorunów

Kiedykolwiek nie ogladalem tego polsatowskiego chlamu typu Trudne Sprawy, Dlaczego Ja, i tak dalej, jednak czasami jak lecialo w nocy na Polsat 2 Zdrady (chyba nawet nadal leci), to zostawialem w tle siedzac na kompie.

Wiadomo, ze to wszystko rezyserowane, itd, ale wlasnie tak wyobrazam sobie zycie pospolitych jebadel z rozjechanymi rozklapciochami i kurwiarzy, i to nie ma znaczenia, kto z kogo robi rogacza. Raz, ze jak konkubent z konkubina siedza w konkubinacie, to obydwaj siebie warci i tak i tak, a jak malzenstwo, to kurwiarzowi nie nalezy sie wierna zona, a nawet jak nim nie jest, to jak bierze sobie na nia przechodzony towar z rynku wtornego, to wlasnie konczy jak betabankorogacz. I jeszcze ten kultowy tekst "Bedzie konforntacja!". Czyste zloto.

Zawodowiec

w Hydepark

9piorunów

Na zone tylko dziewica, albo wcale. Kobiecie podczas pierwszego zblizenia seksualnego zmienia sie chemia w mozgu, tj. wystepuje najwieksza ilosc i stezenie oksytocyny i wazopresyny, co wprost przeklada sie na zdolnosc zwiazania sie z obiektem tegoze, a powtarzalnosc tego zjawiska z kazdym kolejnym mezczyzna zostaje trwale uposledzona, tj. kazdy kolejny partner seksualny podlega prawu malejacych przychodow w tym wzgledzie i moze co najwyzej byc pogardzanym betabankorogaczem.

https://pubmed.ncbi.nlm.nih.gov/?term=%28oxytocin%29+AND+%28pair+bonding%29&sort=

Zawodowiec3piorunów

@wombatDaiquiri Gdybym chcial r⁎⁎⁎ac, to juz dawno bym to zrobil, bo uczciwa pani z domu rozpusty jest lepsza niz przechodzony towar z rynku wtornego, efekt dokladnie ten sam, a zachodu o wiele mniej.

Zawodowiec3piorunów

@Showse W krajach muzulmanskich tak jest. Muzulmanin nie wezmie na zone przechodzonego towaru, bo to hanba na niego i na cala jego rodzine. Ciapaki sa jakie sa, ale niektorych rzeczy moglibysmy sie od nich nauczyc.

Pokaż więcej komentarzy (16)

Zawodowiec

w Hydepark

5piorunów

Czym się różni XII-wieczny polski chłop od współczesnego polskiego betabankorogacza?

Otóż ten pierwszy nie miał wyboru, i musiał oddać swoją żonę na pierwszą noc szlachcicowi, którego był własnością, jakkolwiek w zamian ten wyprawiał im huczne wesele, i pozwalał mu upolować jelenia ze swojego lasu wartego rok jego pracy na roli. Jak szlachcic wracał z zakrwawionym welonem, na którym skonsumował swoje prawo z żoną chłopa, to wszyscy bili brawo i wznosili toasty, włącznie z chłopem, bo wiedział, że chociaż będzie drugi, wyboru nie miał i tak i tak, a dostawał wiele w zamian.

Ten drugi natomiast ma wybór, a i tak inwestuje swoje życie w pospolite jebadło z rozjechaną rozklapciochą, akceptując to, że będzie obiektem pogardy do końca swoich dni, w łóżku razem z nim i przed nim będą wszyscy byli jego żony, a on wmawia sobie, że przebieg nie ma znaczenia i wierzy, że ona przed nim miała "tylko jednego", tymczasem przebieg pospolitego jebadła z rozjechaną rozklapciochą jest z definicji nieweryfikowalny.

Taki obraz wasz.

Zawodowiec

w Hydepark

4piorunów

Przez tysiące lat wojownicy ścinali sobie głowy orężem wszelakim, walcząc o rękę dziewicy. Współcześnie pospolite jebadła z rozjechanymi rozklapciochami nie warte są nawet ścięcia Barszczu Sosnowskiego zardzewiałym brzeszczotem za fabryką azbestu przez kloszarda.

Nie bierz udziału w recyklingu. Lepiej być samemu, niż z niewłaściwą osobą dla niewłaściwych powodów. Tylko dziewica na żonę, plus intercyza, plus rozdzielność majątkowa, plus wpisane notarialnie prawo do badania ojcostwa przy narodzinach, albo wcale. Oto odpowiedź na Seksualną Rewolucją w pełnym natarciu, teraz także już i w Polsce.

Zawodowiec3piorunów

@Odczuwam_Dysonans Tak sobie to tłumacz. Masz mindset betabankorogacza i nim jesteś. Ja nie biorę udziału w recyklingu i edukuję innych, żeby tego nie robili. Szczęść Boże na drogę.

Fenomen3piorunów

@MallowHaze przecież ty jesteś najbardziej stereotypowym przegrywem. Zdecydowałeś poświęcić swój czas na stworzenie wysrywu na tag przegryw. Obrzydzają cię kobiety. Bredzisz o edukacji wypisując pierdoły niepodparte choćby jednym faktem. Zdajesz się nie być zbyt bystry stosując uogólnienia. Przegryw wzorcowy. Jeszcze nie wie co odpisać to próbuje obrazić rozmówce, taki to właśnie poziom rozmowy - tyle że nikt nie daje jebania o waszą śmieszną nowomowę.

Nie jestem za cenzurą, ale mam nadzieję że tutaj jakoś was utemperują bo jesteście okrutnie toksyczni, i takimi typami będzie się brzydzić każda kobieta, niezależnie od tego czy jest dziewicą czy nie. Facet w sumie też, o czym gadać z osobą która ma takie zainteresowania. Kiedyś na mirko można było poznać fajne laski, pojawiły się takie toksyki których pasją jest sprowadzanie innych do swojego smutnego poziomu lecząc kompleksy i różowe się zaczęły zawijać, nic dziwnego. Idź się tasować z kolegami do swojego nieszczęścia gdzie indziej. I zanim napiszesz że sam marnuję czas to tak, ale to dlatego że mieliśmy perspektywę na fajną społeczność a już to psujecie. Get a life ziomuś. Get a life.

Pokaż więcej komentarzy (12)

Fenomen

w Hydepark

8piorunów

Nie dogaduję się z moimi rodzicami. Różnica między nami jest po prostu za duża. Moi rodzice są ode mnie 35-40 lat starsi. Różnimy się praktycznie wszystkim. Często wpadam do rodzinnego miasta, bo mam tutaj przyjaciół i czasem też chcę zobaczyć się z jedną lub drugą babcią (tak, jeszcze żyją, są długowieczne), no i z rodzicami, ale chyba jednak będę musiał robić to rzadziej.

Przyjechałem pociągiem, zostawiłem auto dziewczynie (przyjechałem sam załatwiać sprawy w urzędach). Jako, że komunikacja do mnie wymaga przesiadek, a na przesiadkę pociągiem czeka się godzine, poprosiłem ojca by podwiózł mnie te 25 km na stację.

NIE PODWIEZIE, ALE GDZIE TAM, DAJ SPOKÓJ, PRZECIEŻ MASZ POCIĄG. Wkurwiłem się niemiłosiernie. Przychodzi po 30 minutach i mi na pamięc recytuje rozkład jazdy i że jeszcze o 18.40 jest autobus XD (specjalnie chciałęm jechać szybciej, by w domu nie być o 22). Ja potrafiłem jechać po kumpla po 5 minutach od jego prośby o to, bym go odebrał jak nawaliła fura. Koledzy odbierali mnie z wesel, imprez, ja też. Ja dla kolegów i oni dla mnie, ale mój ojciec dla mnie nie XD

Z Mamą też jest ciężko. "Przyjdzie twoja Anonka na obiad do nas?" Nie przyjdzie, przyjechała do rodzinnego domu tak jak ja i chce zjeść ze swoją rodziną. Dotarło? Nie, mama pisze sms do mojej różowej z zaproszeniem osobistym. Nie? To może jutro? Nie? To za tydzień wpadniecie do miasta to wtedy? No k⁎⁎wa...

Mam 26 lat. Kiedy przyjeżdżam do domu, mama włazi mi do pokoju średnio co 30 minut pytać o każdą pierdołę lub coś oznajmić. Nie dociera do niej ani trochę, że nie jestem dzieckiem od dawna (ostatnie 7 lat mieszkałem tutaj łącznie z rok czasu, jak studiowałem zaocznie mgr i jeszcze nie mieszkałem z moją), ale ona dalej się nie odzwyczaiła od swoich nawyków.

Moja mama ma hopla na punkcie zdrowej żywności i jogi. Kiedy pyta mnie co zrobić dla nas na obiad jak przyjadę, zawsze odpowiadam że jakieś takie tradycyjne danie, którego ja robić nie mam czasu. Wiecie, schabowe i tak dalej. Finalnie nigdy tego nie dostaję, bo jest jakaś pieczeń, która jest zdrowa. Sypię sobie sól i dostaję odpowiedź "Soli za dużo nie można jeść" XD Rozumiem troskę i tak dalej, ale kurwicy idzie dostać, uwierzcie mi.

Tata nie nauczył się do dziś sprawnej obsługi komputera i telefonu, więc jak mu coś nie wychodzi to oczywiście oznajmia to na cały dom, prowadzi monolog i zrzędzi jakie to wszystko jest złe.

Koty to kolejna po⁎⁎⁎⁎na pasja. Mój ojciec dostosowuje sobie dzień tak, że musi nakarmić swoje dachowce (mamy ogród i tam dokarmia 2 koty), a więc wspólne wyjście na miasto na obiad czy robienie czegokolwiek razem odpada BO O 18 PRZYCHODZĄ KOTY ZJEŚĆ XD

Żeby nie było - Moi rodzice oboje mają wyższe wykształcenie i to dość prestiżowe, dobrze zarabiali całe życie i są kulturalni i inteligentni, ale mama jest po 60, a tata zbliża się do 70. Ja mam 26. Nie było z tym takiego problemu, kiedy byłem jeszcze młody, uczyłem się i tak dalej. Od kiedy jestem samodzielny, zarabiam i utrzymuję się, naprawdę nie da się znaleźć wspólnego tematu, bo 70 % tego co oni mówią to totalny bullshit. Najgorzej jak jedziesz przyjdzie w niedziele na kawę wujek i mnie edukuje, że PAŃSTWO JEST NAJLEPSZĄ INWESTYCJĄ OBYWATELA i mi daje złote rady odnośnie tego, że inwestować to trzeba w obligacje, a ZUS to największy skarb jaki istnieje. Moi rodzice co prawda takiego zdania nie mają, ale to chyba gorzej, bo oni są anty pisowi, więc często jeszcze zaczyna się dyskusja o polityce grupy boomerów, którzy decydują o losach tego kraju, nie wiedząc jak on obecnie funkcjonuje.

W dodatku ja jestem nerwus i bardzo chcę to zmienić, ale czasem taka wizyta sprawia tylko, że łapię się a głowę i potem chodzę nakręcony o byle co. Musze nauczyć się to tolerować i nie zwracać uwagi, ale będzie ciężko.

Debiutant3piorunów

@Lopez_ Mam podobnie mama lat 70, ja 34. Nie jestem w stanie dłużej niż godzinę, może dwie tygodniowo z nią funkcjonować. Mieszkamy blisko siebie (15 minut spacerem) i jak nie widzi mnie przez tydzień (nie mam czasu dzwonić i rozmawiać sporo pracuje i mam dzieci), to potrafi do mojej żony dzwonić i podłamanym głosem pytać się czy może przyjść wymyślając sobie jakąś straszną historię dlaczego jej nie zapraszamy. Stara się rozmawiać o polityce nie rozumiejąc podstaw ekonomi, co mnie doprowadza do szewskiej pasji (też jestem nerwus). Po czym zadaje tysięczny raz pytanie o jakiegoś Facebooka którego nawet nie posiadam, o czym wie. Jak się powstrzymam od zagotowania się to jeszcze miło kończymy wizytację, ale czasem to obrażona wychodziła w minutę. To już za duża różnica wieku (Ty masz jeszcze większą), to nie działa, a z każdym rokiem jest i będzie chyba gorzej.

Fenomen2piorunów

@stfor Super to opisałeś, zebrałeś dosłownie moje myśli, dzięki

Pokaż więcej komentarzy (14)

Fenomen

w Hydepark

3piorunów

Nie potrafię się jakoś dogadać z "postępowcami" i wszystkimi hiper nowoczesnymi ludźmi. Wychowywałem się w dobrej rodzinie, moi rodzice są wykształceni i mają dobre profesje. Pracuję w stabilnej firmie w dużym mieście, ale wychowywałem się z kolegami na podwórku i boiskach (trzymamy się jako ekipa od nastu lat) i czuję się skrajnie odmienny od ludzi mnie otaczających, a pochodzę z małego miasta.

Sam jestem dość "dynamiczną" osobą, jak to się mówi (bardzo rozwinięte skille miękkie), natomiast wydaje mi się, że wszystkie te zasady, które mam wpojone, są nic nie warte dla większości osób, które poznałem z większych miast.

Razi mnie ten konsumpcjonizm, brak wartości, pucowanie się w pracy do szefostwa i nieumiejętne zarządzanie własnym życiem. Jeden junior w pracy się żali, że życie drogie, ale codziennie jada w restauracjach. Inna laska mówi o sile kobiet i niezależności, a pracuje na zleceniu bez większego doświadczenia i ma starszego chłopaką programistę XD

Wszyscy są jacyś tacy sztuczni. Porozmawiają z tobą, ale nic nie jest szczere, nawet śmiech wymuszony, rozmowy się nie kleją, mam wrażenie, że gdyby mogli, wbiliby nóż w plecy. Nawet ich relacje towarzyskie wydają mi się być bardzo sztuczne i nieszczere. Dlaczego tak jest?

Wirtuoz1piorunów

@Lopez_ a czym się ci postępowcy różnią od konserw które zachowują się tak samo? Niby mają wartości ale jak co do czego to wiecznie je łamią i mają je w d⁎⁎ie, bo liczy się aby im było wygodnie a nie jakieś wartości.
Do tego nieumiejętnie zarządzający swoim życiem, gdzie każda porażka wynikająca z ich własnych działań to wina szatana, układów, Niemców czy Tuska.

Wszyscy do tego są jacys sztuczni. Jak Jehowi stoją i gadają o miłości do bliźniego ale wszystko to jakieś sztuczne. Rozmowy się nie kleją, a otrzyj się o temat polityczny temat tabu czy powiedz że lubisz kolor różowy będąc chłopem to gorzej niż jakbyś kibicował drużynie z sąsiedniej wsi. A jak się odwrócisz to z Ruskimi zawiązują konfederację targowicka i wbijają z klechami porządnym ludziom nóż w plecy...

I taguj

Pokaż więcej komentarzy (8)

Wirtuoz

w Hydepark

2piorunów

Jak szwagier moje rodzeństwo oprócz mnie zaprasza do siebie, lub na inne okoliczności, a mnie wyklucza, to mam się przejmować czy też mieć wyjebane na szwagra tak samo jak on na mnie?

Osobistość0piorunów

@Smacznyy czy są ci potrzebne do szczęścia kontakty z nim? Jak nie to wyjebane.

Wirtuoz0piorunów

@TrzymamKredens Szczerze, to nie tylko dziwnie się czuje, taki odtrąconu od własnej rodziny, oni się wzajemnie odwiedzają, zapraszają do siebie, rozmawiają ze sobą, a ja się czuje jakos odrzucony od najbliższego otoczenia, ch⁎⁎⁎we uczucie

Pokaż więcej komentarzy (11)