Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

#rower

Gruba ryba

w Hydepark

20piorunów

Dzień trzeci.

Jakąś srogą melinę ktoś sobie odwalił w lesie, nawet ołtarz szatanistów był!

Spacerek po plaży, ale też przyczepa kempingowa w szuwarach. Ot ciekawe widoki.

Gruba ryba1piorunów

@macgajster Po piasku pchanko czy jechanko?

Gruba ryba1piorunów

@Marchew po samej plaży nie było mowy o jeździe, nawet elektrykiem. Za to piasek fajnie skrzypiał pod stoopkami :3

Gruba ryba1piorunów

@macgajster I to jest problem, pchanko 10km burzy mój wakacyjny plan, nie ma żadnej drogi obok, chociażby ścieżki czy asfaltowej ( ͠° ͟ʖ ͡°)

Gruba ryba0piorunów

@Marchew można też nie skracać i jechać jak człowiek trasą 😉

Gruba ryba1piorunów

@macgajster Z Łeby do Rowów drogami to profanacja (° ͜ʖ °)

Gruba ryba0piorunów

@Marchew to była stara trasa R10. Drogi? My nie potrzebujemy dróg!

I kierunek odwrotny. Do Łeby, z pominięciem Rowów

Pokaż więcej komentarzy (6)

Kosmonauta

w Rowerowy Równik

31piorunów

304 905 + 3 + 118 + 107 + 12 + 75 = 305 220

Krótka* relacja z weekendowego patataj po gminy na krańcu świata, które to, wespół z @vvitch zbieramy niemal pieczołowicie oraz niemal rzetelniei z niemalejącym zapałem.

W sobotę zbieramy się o brzasku (czyli około dziewiątej rano) i jedziemy na oddalony o wieleset metrów przystanek kolejowy. Na przystanku tym czekamy na pociąg, który zabierze nas daleko. Wiemy dokąd ale nie możemy mieć pewności. Ale to nie ma znaczenia (a tak naprawdę to ma bo mamy bardzo konkretny plan).

Uprzejmość Polregio kończy się w Gryfinie. Niestety, moje wyobrażenia o tym miejscu nieco rozminęły się z prawdą. Spodziewałem się, że nad ruderami śródmieścia będzie górowało jakieś zamczysko, być może jacyś ludzie z różdżkami i w spiczastych czapkach będą latać w tę i z powrotem ale szybko zostałem uświadomiony przez ukochaną, że Gryfino i Gryffindor to są dwa różne miejsca. A Gryfice w tym trójkącie geograficzno-lingwistycznym dopełniają tylko chaosu w narracji.

Z miasta czarodziejów wytaczamy się dzięki uprzejmości drogowców, którzy dawno temu wybudowali drogę krajową oznaczoną numerkiem trzydzieści jeden.

Jedziemy na południe podziwiając okolicę. Szosa wije się przyjemnie przez lasy i wspina po niewielkich hopkach. Ruch jest dość spokojny i mniejszy niż się spodziewałem, z pamięci nie jestem w stanie przytoczyć jakiegoś rażącego odjaniepawlania na drodze przez mniej lub bardziej lokalnych furmanów (co trochę zmieni się w Widuchowej ale nie uprzedzajmy faktów).

Widuchowa okazuje się być metropolią o dość... Prowincjonalnym charakterze. Nie spodziewałem się po prawdzie Warszawy, ale też nie spodziewałem się Pcimia - ot, myślałem, że będzie to coś w stylu Chrzanowa z jakością dróg w stylu łódzkim. Dostałem jednak Pcim.

Z Widuchowej wyjechaliśmy w kierunku Krajnika Dolnego podziwiając uprzednio wyprzedzanie nas przez jakiegoś lokalnego woźnicę swoim rdzewiejącym trupem. Myśleliśmy, że ów lokalny Vin Diesel w dieslu zahaczył nadciągający z naprzeciwka ze wstępnym impetem ciągnik marki "panie, dziadek nim jeździoł do kościoła w pindzisiątym czecim, w pindzisiątm czwortym wymienił ośkę a jo wincyj nie remontowoł bo po co, skoro jeździ!?" ale po wnikliwej analizie wykonanych przeze mnie nagrań jasno wynikało, że jeden rzęch drugiego rzęcha mógł zahaczyć najwyżej plwociną puszczoną przez dowolnego z furmanów.

Krajnik Dolny, do którego dotarliśmy w pocie czoła (było bowiem dość ciepło) okazał się jeszcze większym zadupiem niż sobie imaginowaliśmy patrząc na mapę dnia poprzedzającego wyjazd. Ot, przygraniczna mieścina oklejona plakatami i bilbordami w języku Mordoru nawołującymi do wstąpienia w progi przybytków chwilowej uciechy i wątpliwej higieny, zakupu cigaretów po okazyjnej cenie lub przystrzyżenia kłaków na łbie tudzież brody, po okazyjnej cenie, ale w euro. Wszystko to żywcem wyjęte ze słusznie minionych lat dziewięćdziesiątych. Gdyby to ohydztwo do czegoś lub kogoś przyrównać, śmiało mógłbym rzec że była to Elżbieta Kruk w kisielu.

Przyszła pora na opuszczenie Najdroższej Ojczyzny i wjechanie w dzikie ostępy Szwabii.

Do Schwedt/Oder wtaczamy się po drodze wojewódzkiej oznaczonej numerkiem sto sześćdziesiąt sześć i niemal od razu zjeżdżamy na bulwary gdzie podziwiamy malowniczy pomnik kobiety, która rzuca Jezuskiem w ciepłą tego dnia toń Odry. Kierujemy się na południe, mijając jakieś dziecko i jakiegoś pokojowego obywatela, który drze na nas ryja po niemiecku. Dojeżdżamy do czegoś, co wygląda jak nasza rodzima Wiślana Trasa Rowerowa tylko nazywa się inaczej bowiem nie leży ani nad Wisłą ani nawet w Polsce. Na potrzeby tejże opowiastki będę ją nazywał Szwabskim Szlakiem - w skrócie SS.

Ze szczytu wyasfaltowanej korony wałów rozpościera się przepiękny widok na Nationalpark Unteres Odertal. Jedziemy na południe w pełnym słońcu - grzeje przyjemnie. W oczy rzuca się to, że rowerzystów jest dość sporo, ale są to głównie niemieccy emeryci i osoby ogólnie wiekowe (niektórzy być może posiadają jakichś krewnych na innym kontynencie) zaś młodych ciałem i duchem jedzie niewielu. Jeśli ktoś z Państwa nie był, a wybiera się w tamte rejony to gorąco obydwoje zachęcamy do odwiedzin SS u naszych zachodnich sąsiadów. Nie będziecie Państwo żałować:)

Po jakimś czasie, jadąc nadal wśród pięknych okolic docieramy do mostu pieszo-rowerowego w Siekierkach. Zatrzymujemy się tam na chwilkę aby wykonać dokumentację fotograficzną, odsapnąć i przede wszystkim zobaczyć jak dobrze i jak fajnie to miejsce wygląda i jest zrobione. Wdrapujemy się na wieżę widokową, przez kilka długich chwil oglądamy okolicę ponownie zachęcając Państwa do odwiedzin.

Odpoczęliśmy, pora się zbierać. Wtaczamy się na szosę i jedziemy zobaczyć jeszcze jedno miejsce - najdalej wysunięty na zachód punkt polski, który znajduje się w najdalej na zachód wysuniętym punkcie polski. Omal nie uczciłem tej podniosłej chwili wypierdoleniem się na ten głupi ryj kiedy zakopało mi się w piachu przednie koło, jednak wrodzone zdolności akrobatyczne skutecznie powstrzymały chęć szorowania mojej mordy po ujebie. Zobaczyliśmy okolicznościowy głaz, zrobiliśmy kilka fotek i ruszyliśmy do Cedyni w której mieliśmy zaklepany nocleg.

Słów kilka o noclegu, muszę bo się uduszę.

Otóż, spanko przypadło nam w czterogwiazdkowym hotelu mieszczącym się w starym klasztorze o oryginalnej nazwie Klasztor Cedynia Hotel. Hotel jest oznaczony znaczkiem Miejsca Przyjaznego Rowerzystom, choć trochę na wyrost. Na zewnątrz jest kilka stojaków wyrwikółek oraz sala w środku, stary refektarz, w którym można trzymać rowery jeśli akurat nic się tam nie odbywa. W czasie naszego krótkiego pobytu żadni mnisi ani żadni czarodzieje z Gryffindoru nie okupowali tego oryginalnego parkingu zaparkowanymi tam miotłami więc rowery były pod kluczem, ale jeśli ktoś z Państwa kiedyś się tam wybierze wraz ze swoimi rowerami to warto o to zapytać wcześniej. Sam hotel jest bardzo przyzwoicie wykończony i bardzo... Klimatyczny. Na jeden, dwa noclegi w sam raz.

Wieczorem wybraliśmy się na krótki spacer po okolicy. Odwiedziliśmy wieżę widokową przy ulicy Cmentarnej, wąskie uliczki centrum, pizzerię i market Dino. Koniec świata ale jakże urokliwy. Nie spodziewaliśmy się tak przyjemnego miasteczka i tak... Wertykalnego. Różnice poziomów poszczególnych ulic w mieście potrafią zaskoczyć.

Wyjeżdżamy w niedzielę. Z samej Cedyni wytaczamy się przyjemnym CPRem przy drodze wojewódzkiej oznaczonej numerkiem sto dwadzieścia pięć i we wsi Golice wjeżdżamy na Trasę Pojezierzy Zachodnich. Stąd, świetnie utrzymaną drogą dla rowerów, odseparowaną całkowicie od ruchu samochodowego i biegnącą głównie pośród pól malowanych rzepakiem i wśród lasów jedziemy do Trzcińska-Zdroju, gdzie robimy krótką pauzę na biednie zaopatrzonym w dobra spożywcze Orlenie. Dalej kierujemy się w stronę Pyrzyc głównie bocznymi drogami. Jakość dróg bywa różna, ale nawet te najbardziej dziurawe między wsiami Grzybno, Swobnica czy gminą Banie są... Przejezdne szosami. Ot, trochę uskoków, sporo dziur ale można całkiem sprawnie toto przejechać. Trafia się nam po drodze jeden fragment drogi dla rowerów (w Swobnicy właśnie) okrutnie przeorany korzeniami, ale koniec końców wytaczamy się i z tego czegoś nie tracąc w trakcie ani bagaży ani zębów.

Drogi rowerowe w Pyrzycach to nieśmieszny żart. Krzywe, dziurawe, z drzewami w jezdni albo ze słupkami wszelakimi. Widać że ktoś to coś wybudował kiedyś jako chodnik, ktoś inny pierdolnął znak C13/C16 i radź se, pedalarzu. Jestem zdania, że na rynku powinien być pręgierz dla urzędnika, który coś takiego wymyślił, zatwierdził, a sam popierdala najpewniej gruzem. Na szczęście w Pyrzycach zabawiliśmy tylko chwilę i nim się obejrzeliśmy, już byliśmy w drodze do Szczecina.

Do Starego Czarnowa dojeżdżamy po ruchliwej drodze wojewódzkiej, tym razem oznaczonej numerkiem sto dziewiętnaście. Ruch jest spory ale jakoś jedziemy. Droga ma spore odcinki z szerokim poboczem i spore fragmenty z dwoma pasami w jednym kierunku. W Starym Czarnowie ponownie zjeżdżamy na drogę dla rowerów, którą dojeżdżamy do samego Szczecina. Wpadamy na obiadek do Maczka i jedziemy na pociąg w Szczecinie-Dąbiu...

Mieliśmy wracać Intercity, bo wygodniej i szybciej niż telepać się regio, który zatrzymuje się nawet tam, gdzie psy dupami już dawno przestały szczekać. Coś się jednak w Szczecinie Głównym zesrało i najpierw pojawił się komunikat o dwudziestu minutach opóźnienia, później o czterdziestu a Portal Pasażera pokazywał nawet dziewięćdziesiąt pięć minut... Postanowiliśmy nie czekać i pojechać pociągiem regio, na który to bilety zwróciłem chwilę wcześniej...

Wsiedliśmy, przypięliśmy rowery i rozmawiamy sobie o starych miotłach i kredensach. Wtem, niezauważony przez nikogo, niespodziewany przez nikogo i prawdopodobnie za mało kochany w młodości przez rodziców (albo za dużo) podchodzi gość i gromko, niemal wykrzykuje "O K⁎⁎wa!" patrząc na nasze rowery. Po chwili zawahania powtarza zaklęcie i pyta mnie "Polisz czy Dojcz?" Pogaduchy z ewidentnie wczorajszym dżentelmenem na jakikolwiek temat to ostatnia rzecz na jaką obydwoje mamy ochotę, więc odpowiadam, mając nadzieję że gość nie mówi po niemiecku: "Dojcz!" Jakże się myliłem! Goś zaczyna do mnie mówić jak rasowy mieszkaniec Bawarii, który na śniadanie je wursta, popija go piwem, później idzie w swoich Lederhosen wypasać owce na hali a w swoim Gartenhaus ma tajny pokoik ukryty za fałszywą ścianą piwnicy... Moja znajomość Wężowej Mowy sprowadza się do kilku słów takich jak "Wunderbar","Toilettenbürstenbenutzungsanweisung" "Ja! Mein Führer!" czy "Verstopfung" więc głównie słucham, kiwam głową i powtarzam "Ja! Ja!" ku uciesze @vvitch, jakiegoś typa który obok nas siedział i konduktora:).

IC spóźnił się finalnie trzydzieści minut.

Zebraliśmy jedenaście gmin.

*żartowałem

---

Wpis dodany za pomocą hejtostats.pl. @Marvin certified!

Osobistość5piorunów

Znowu policzyłem wszystko po swojemu. Wyszło, że zdobywasz osiągnięcie

W sumie... Hardkor edyszyn! (750 km)*

Nie mogę rozmawiać bo jadę! (10 000 km)*

Dokumentalista (40 zdjęć)*

---

Listę swoich osiągnięć możesz zobaczyć na hejtostats

A jeśli masz dosyć Marvina marudzącego pod Twoimi postami, to możesz mu w ustawieniach powiedzieć, żeby się odczepił.

Gruba ryba4piorunów

@Mordi

przygraniczna mieścina oklejona plakatami i bilbordami w języku Mordoru nawołującymi do wstąpienia w progi przybytków chwilowej uciechy i wątpliwej higieny, zakupu cigaretów po okazyjnej cenie lub przystrzyżenia kłaków na łbie tudzież brody, po okazyjnej cenie, ale w euro. Wszystko to żywcem wyjęte ze słusznie minionych lat dziewięćdziesiątych

Za każdym je⁎⁎⁎ym razem.

Jak rok temu przejeżdżałem na chwilę przez granicę, to wjeżdżając do Łęknicy też dostałem się na środek planu filmowego, którego akcja działa się na przełomie lat 90/00. Co prawda nie zauważyłem żadnej ekipy filmowej ani kamer, a nawet przyczep kempingowych, ale akurat musieli mieć przerwę i być gdzieś tuż za rogiem.

Jeśli ktoś z Państwa nie był, a wybiera się w tamte rejony to gorąco obydwoje zachęcamy do odwiedzin SS u naszych zachodnich sąsiadów. Nie będziecie Państwo żałować:)

Amen (antykleryk here).

Kosmonauta3piorunów

@Furto Co ciekawe, kiedy wjeżdżałem od strony czeskiego Cieszyna do Polski miałem takie samo wrażenie, tylko w drugą stronę. Czeska część miasta to był właśnie taki poligon z lat 90 a Polska wyglądała jak nowoczesne, europejskie miasto. Byłem tęgo zdziwiony wówczas.

Gruba ryba2piorunów

@Mordi Przykład Cieszyna jest bardzo dobry, polska strona jest zadbana, odrestaurowana, a czeska to taki skansen. No ale tam piwo tańsze (i lepsze) :smiley:

Pokaż więcej komentarzy (5)

Gruba ryba

w Rowerowy Równik

56piorunów

304 677 + 1 + 106 + 117 + 4 = 304 905

Kilometry z dwudniowej wycieczki po gminki na zachodnich rubieżach, z Pan @Mordi. (。◕‿‿◕。)

W pierwszy dzień przejechaliśmy trasę z Gryfina do Cedyni. Po niezbyt przyjemnym początku na krajówce, co było koniecznością z braku innych dróg w okolicy, w Krajniku Dolnym przeskoczyliśmy na niemiecką stronę granicy. Od tej pory było już tylko lepiej. Większość czasu jechaliśmy przepiękną trasą na wałach wzdłuż Odry. Do Polski wróciliśmy mostem w Siekierkach, a w drodze do hotelu zahaczyliśmy jeszcze o Najdalej wysunięty na zachód punkt Polski.

Następnego dnia cofnęliśmy się z Cedyni na Trasę Pojezierzy Zachodnich - jeszcze jedno miłe zaskoczenie! W Trzcińsku-Zdroju z żalem wróciliśmy na lokalne dziurawe drogi, żeby dojechać po następnej zaplanowanej gminy. Tego dnia jeszcze dwukrotnie trafiliśmy na podobne odcinki dróg rowerowych w miejscu dawnych torów wąskotorówek, ale niektóre z nich niestety już są w opłakanym stanie.

Bilans: 174 , 11 gmin, podsiodłówka przetarta na wylot w kolejnym już miejscu, no i głupio przyznać, ale nigdy wcześniej nie przejechałam dwóch seteczek dzień po dniu. Nie wiem, czy to zasługa upału, wiatru, a im bliżej stacji w Szczecinie Dąbiu, tym był silniejszy, czy alergii, która mnie przez te 2 dni wykańczała, ale było to dla mnie trudniejsze niż przejechanie 200 km w 1 dzień, a obie trasy i tak trochę skróciliśmy.

Square: 17x17

Cluster: 522

Tiles: 4170 (+174)

(nr 5, nr 6)

Osobistość5piorunów

Osiągnięcie

W sumie... Hardkor edyszyn! (750 km)*

istnieje. Teraz niestety także w Twoim profilu.

---

Listę swoich osiągnięć możesz zobaczyć na hejtostats

A jeśli masz dosyć Marvina marudzącego pod Twoimi postami, to możesz mu w ustawieniach powiedzieć, żeby się odczepił.

Gruba ryba2piorunów

@vvitch

Krajniku Dolnym przeskoczyliśmy na niemiecką stronę granicy. Od tej pory było już tylko lepiej. Większość czasu jechaliśmy przepiękną trasą na wałach wzdłuż Odry. Do Polski wróciliśmy mostem w Siekierkach, a w drodze do hotelu zahaczyliśmy jeszcze o Najdalej wysunięty na zachód punkt Polski

Memories...

Gruba ryba2piorunów

@Furto To zrób powtórkę trasy. 😉

Gruba ryba1piorunów

@vvitch loading route 😎

Pokaż więcej komentarzy (8)

Autorytet

w Rowerowy Równik

25piorunów

304 672 + 5 = 304 677

Ostatnia wizyta u barberki. Kończy działalność. Smutno, bo Luiza jest świetną osobą.

Chyba nadejdzie czas przypomnieć sobie po 7 latach, jak wyglądam bez brody.

---

Wpis dodany za pomocą hejtostats.pl. @Marvin certified!

Gruba ryba1piorunów

To już ze 25 lat jak ogarniam sobie brodę sam. U fryzjera ostatni raz byłem jakieś 30 lat temu, kwestia wprawy.

Autorytet0piorunów

@wonsz hmm, o takim rozwiązaniu nawet nie pomyślałem

Gruba ryba1piorunów

@fisti łeb na zero to łatwo, broda na 2cm ustawienie na golarce do włosów i później przez kilka tygodni co jakiś czas skrócić boki i jako tako podrównać, jak za duża małpa na ryju się zrobi to golarka na 2cm, rinse and repeat.

Pokaż więcej komentarzy (5)

Fanatyk

w Rowerowy Równik

47piorunów

304 621 + 26 + 25 = 304 672

Ej, czy Wy też jeździcie na rowerze, żeby móc jeść dużo ciastkuf? No i

---

Wpis dodany za pomocą hejtostats.pl. @Marvin certified!

Tytan10piorunów

@fonfi jeżdżę po zdrowie psychiczne ale jeszcze nie wróciłem 😉

Gruba ryba3piorunów

@cazpereq też, ale nadal go nie znalazłem xd

Fanatyk1piorunów

@fonfi jestem na redukcji i jak nie pójde na rower albo siłownię to danego dnia chodze głodny bo z 2300kcal to się chłop nie naje xD

Pokaż więcej komentarzy (6)

Lider

w Rowerowy Równik

31piorunów

304 573 + 5 + 6 + 10 + 6 + 4 + 5 + 12 = 304 621

---

Wpis dodany za pomocą hejtostats.pl. @Marvin certified!

Osobistość5piorunów

To miało być prostsze. Ale nie jest. Jest za to osiągnięcie

W sumie... (300 km)*

---

Listę swoich osiągnięć możesz zobaczyć na hejtostats

A jeśli masz dosyć Marvina marudzącego pod Twoimi postami, to możesz mu w ustawieniach powiedzieć, żeby się odczepił.

GURU

w Rowerowy Równik

31piorunów

304 410 + 48 + 25 + 26 + 38 + 26 = 304 573

Dorzucę kilka jazd od siebie. Jedna sprzed 2 tygodni, pozostałe to wieczorne jazdy od piątku do dziś. Oczywiście klasycznie dużo przewyższeń (na te 163km wyszło około 2450m w górę).

Oponki szosowe bardzo fajnie się sprawdzają póki co, jestem zadowolony. Dodatkowo zacząłem pracować nad pozycją na rowerze (tj. rotowanie miednicy) co poskutkowało tym, że wróciłem do mostka 100mm (gdzie wcześniej walczyłem z reachem i miałem 80mm). No ciekawe, ciekawe, chyba całe życie źle siedziałem xD

---

Wpis dodany za pomocą hejtostats.pl. @Marvin certified!

Gruba ryba1piorunów

fajne bagno

GURU1piorunów

@voy.Wu dzięki

Pokaż więcej komentarzy (3)

Gruba ryba

w Hydepark

26piorunów

Właśnie mnie motocyklista prawie zdjął z rowerem kiedy skręcał w drogę poprzeczną - manewr całkiem jednoznaczny w kontekście ustalania pierwszeństwa - i jeszcze j⁎⁎⁎ny c⁎⁎j, mając świadomość że jednoślady mają na polskich drogach trudniej, mnie strąbił porządnie.

Gruba ryba4piorunów

@wonsz klasyczny motocyklista, najgorszy sort. Ha tfu na te mendy! Jakbym ja miał opowiadać wszystkie historie z tymi podludźmi to by mi czasu na życie nie starczyło. Niech giną.

Fanatyk10piorunów
tymi podludźmi

@dzangyl motocykliści, puszkarze, rolnicy, rowerzyści, tirowcy, hulajnogarze i piesi to najgorsze podludzie. Ktoś nierozsądny mógłby jeszcze pomyśleć, że to nie środek transportu jest problemem ale to że Polacy to naród frustratów i agresorów drogowych ¯\\(ツ)

GURU2piorunów

@Stashqo akurat tutaj się nie zgodzę. Jak widzę kogoś, kto odpierdala na brytyjskich drogach to albo są to palistanczycy w białym BMW/Mercedesie albo motocykliści.
Jest dużo takich, którzy jeżdżą jak należy (np. Nie wyprzedzają na 3go) ale sądzę, że połowa z motocyklistów znalazła prawojazdy w czipsach.

Fanatyk1piorunów
palistanczycy

@Taxidriver czyli to jednak bardziej kultura niż środek transportu determinuje czy jest się burakiem na drodze? ( ͡° ͜ʖ ͡°)

GURU1piorunów

@Stashqo nie do końca.
Ot są grupy użytkowników drogi, którzy mają mentalność dzikusa z buszu.
Motocykliści mają wyraźną nadreprezentację w tej grupie.

Fanatyk2piorunów

@Taxidriver Motocykliści w mojej percepcji nie stwarzają większego zagrożenia niż puszkarze. Jeśli chodzi o jazdę po Oslo i ogólnie Norwegii to w moim prywatnym rankingu najniebezpieczniejsi są taksiarze/uberowcy (głównie MENA i Polacy/Litwini), potem hulajnogi (czyli młodzież bez prawka i rozumu) i cała reszta. I nie piszę tego dlatego, żeby Ci dopiec bo śmigasz na taryfie tylko faktycznie takie mam obserwacje. Dlatego też uważam, że kultura drogowa wynika z kultury osobistej i na podstawie samych taryfiarzy (czy Twoich ciapakostańczyków w bembu/mb) widać jak na dłoni, że gdzie jest nadreprezentacja pewnych grup etnicznych, tam drogowe patologie zauważalne są bardziej. Ergo, ważne kto jedzie a nie czym jedzie.

Co ciekawe o Polakach jeżdżących po Norwegii mam dwojakie zdanie. Ci, którzy mieszkają tu na stałe od kilku lat jeżdżą zazwyczaj spokojnie i pewnie. Widać opanowanie i to, że myślą też za innych. Za to ci co tu są dorywczo lub na rotacji to mimo wielu lat nie potrafią się ucywilizować. Jakby każda podróż do Polski resetowała im mózgi i na powrót aktywowała frustrata.

Gruba ryba1piorunów

@Taxidriver pomogę Ci - to nie są motocykliści...to przypadkowe zjeby z uprawnieniami i brakiem oglady na drodze. ¯\\(ツ)

GURU2piorunów

@AndrzejZupa wiesz co, ja rozumiem, że jak masz +100KM, to aż chce się przycisnąć ale wyjeżdżanie na czołówkę na 2tonowego SUVa bo pan nie będzie stał w korku? Jazda slalomem na zatłoczonej autostradzie (samochody w ruchu) to standard. Parkowanie na chodnikach, prsegazowki w zakorkowanych miejscach-często gęsto zaludnionych, maks w pizde żeby po 50m hamować tak aby tarcze się rozgrzały do czerwoności? To wszystko widzę codziennie.
Jeśli BMW i Audi przyciąga debili, to siodło i 2 koła chyba z miejsca obniża IQ poniżej 70.
O zjebach na KTMkach i quadach nawet nie wspomnę bo na te okazy powinny być sezony łowcze.

GURU2piorunów

@Stashqo widzisz ale jakoś nie słyszy się o kierowcach Volvo, Citroenów czy Lexusów aby odpierdalali takie akcje.
Jest coś w BMW czy Audi, że przyciąga debili. Podobnie jest z motocyklistami. Nie wiem czy to uludne uczucie wolności, łatwość omijania przeszkód czy zwykłe zbydlęcenie ale z mojego doświadczenia, motocykliści w UK mają w dupie przepisy, nie używają kierunkowskazów, nagminnie wyprzedzają na 3go i są wyjątkowo agresywni.
O nagminnym ignorowaniu obowiązku zdejmowania kasku podczas tankowania paliwa, chyba nie muszę wspominać.

I jeszcze jedno, tak część taksówkarzy to pazerne, dzieki bez szkoły. Uberowcy to wogole inna bajka, jedyne co potrafią to patrzeć w 2 telefony naraz i czasem zgwałcić klientkę.
Ale jak w każdej grupie, tak i na taryfie pewien procent debili niszczy opinie całej reszcie, uczciwie pracujących taryfiarzy.
W Polsce wogole panuje niechęć do taksówkarzy, której nie widzę w UK czy Niemczech, może to faktycznie ta inna kultura.

Gruba ryba0piorunów

@Stashqo nie, po prostu motocykliści to idioci. Nie ma potrzeby dorabiać do tego żadnej historii ani uogólniać lub wspominać innych uczestników ruchu. Koniec. Kropka.

Pokaż więcej komentarzy (13)

Fanatyk

w Rowerowy Równik

37piorunów

304 279 + 22 = 304 301

Dzień dobry. I . Do weekendu jeszcze tylko pięć dni :smiley:

*

Wpis dodany za pomocą hejtostats.pl. @Marvin certified!

Lider2piorunów

@fonfi u mnie niby poniedziałek, ale większość mojego korpo ma święto (Whit Monday) i dzień wolny, więc lepiej, niż gdybym miał urlop ;D

Pokaż więcej komentarzy (2)

Gruba ryba

w Rowerowy Równik

38piorunów

303 836 + 2 + 2 + 5 + 5 + 300 = 304 150

Tour de Południe: Wro - Ząbkowice Śląskie - Nysa - Opole - Wro

Ostatnie dwa weekendy były stracone przez wylot oraz gojenie ran, więc na aktualny chciałem więcej dokręcić. Wczoraj było wrocławskie zoo, po którym zabrakło już sił na cokolwiek, a dzisiaj powtórzyłem wyjazd sprzed 2 lat.

Pierwsza setka miała być pagórkowata, na wysokości Sobótki rozpoczął się odcinek do Ząbkowic, na którym wpadła chyba połowa dzisiejszych przewyższeń.

Pogoda dopisała aż za bardzo, bowiem grzałka była konkretna, blisko 3 godziny jechałem ze wskazaniem 33 stopnie.

Obrodziło to małym kryzysem, który jak zwykle wypadł w okolicy półmetka. Od 150 do 175 km musiałem zrobić sobie dwie przerwy, pierwsza z uwagi głównie na stopy (znowu...), a druga, bo się akurat stacja nawinęła :smiley: Zjadłem tam jedyny tego dnia słony posiłek (zapiekse) oraz uzupełniłem płyny. Ich spożycie było dzisiaj olbrzymie, pękło ponad10 litrów... a sikałem 2 razy xD

Po zwrocie w kierunku domu, na wysokości Opola, musiałem zmagać się z lekkim wmordewindem i potwierdziła się teza, że wolę jechać z nim, niż bocznym.

Ostatnie 50 km jechałem w dawno nie doznanym trybie self-zombie. Byłem już zmęczony, chyba najbardziej upałem, nogi bez problemu dawały radę, więc pozostało mi próbować zachować koncentrację i wyłożyć się na lemondce. Tym sposobem właśnie końcówka była najszybsza, a ja dojechałem po 19 do domu.

Brutto wyszło 12 godzin z małym haczykiem, a średnia prędkość okazała się być ponad 3 km/h wyższa niż 2 lata temu, przy mocno zbliżonych warunkach. Następne dłuższe kręcenie będzie już w czerwcu.

*

Wpis dodany za pomocą hejtostats.pl. @Marvin certified!

Fanatyk6piorunów

@Furto 300km i 28km/h średnia - jebaniutki, terminator xD

Gruba ryba3piorunów

@Stashqo no tak wyszło, ale też się nie spodziewałem. Zwłaszcza, że naprawdę lekko kręciłem, tętno 127, a waty średnie 165, czyli strefa 2.

Osobistość6piorunów

Znowu policzyłem wszystko po swojemu. Wyszło, że zdobywasz osiągnięcie

W sumie... Hardkor edyszyn! (1 250 km)*

---

Listę swoich osiągnięć możesz zobaczyć na hejtostats

A jeśli masz dosyć Marvina marudzącego pod Twoimi postami, to możesz mu w ustawieniach powiedzieć, żeby się odczepił.

Pokaż więcej komentarzy (7)

Osobistość

w Rowerowy Równik

36piorunów

303 165 + 69 = 303 234

Nie wiem dokładnie ile km ale coś pomiędzy 68 a 70 km, bo źle sprawdziłam stan kompiuterka i bateria siadła 15 km przed metą. Ogólnie to przekombinowałam, bo miało być klasycznie i lekko ale dodałam sobie 10 km dodatkowe, których nie sprawdziłam i okazały się 15 km, i nie w tym problem, ale w tym, że dzięki temu poszło około 35 proc trasy w gęstym piachu (welcome to the susza time), na szczęście traska już znana więc wiedziałam gdzie dam radę a gdzie wolno mi postawić nogę i podprowadzić trochę rower, bo piach zbyt gęsty.

Mocno wyczerpująca przez to trasa, ale byłam gotowa - bułka posmarowana masłem orzechowym i z bananem, dała radę, boost taki, że ledwie kilka żelek musiałam dołożyć, a mogłoby się i bez nich obejść.

Już na końcowych km w lesie nagle przestraszyłam myszołowa - wyleciał mi chyba z 3 metry przed twarzą, zanim zdołał załopotać skrzydłami mocniej to sama byłam przestraszona, że się zderzymy. Za⁎⁎⁎⁎sty moment na trasie.

*

Wpis dodany za pomocą hejtostats.pl. @Marvin certified!

Gruba ryba3piorunów

@Mahjong

Już na końcowych km w lesie nagle przestraszyłam myszołowa - wyleciał mi chyba z 3 metry przed twarzą,

Świetna sprawa :smiley:

Gruba ryba2piorunów

@dzangyl mi jeden z drapieżnych wyleciał tak, jak akurat jechałem autem. Musiałem przyhamować, bo chyba bym w niego wjechał. Bardzo powoli startują takie ptaszory, skrzydła miał o rozpiętości jak przednia szyba.

Pokaż więcej komentarzy (2)