Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

#rowery

GURU

w Wiadomości Świat

4piorunów

Holandia przyspiesza na dwóch kołach - EURACTIV.pl

Holandia wyznacza rowerowe trendy, czy inne kraje UE dołączą? Holandia, kraj od dekad kojarzony z rowerami, właśnie notuje rekordowy wzrost popularności tego środka transportu. W ciągu ostatniego roku liczba osób dojeżdżających na rowerze do pracy wzrosła aż o 57 proc., a to zaledwie

Fanatyk

w Hydepark

12piorunów

Operacja przebiegła pomyślnie, pacjent żyje. Od dawna chciałem wymienić w rowerze różowej napęd z 3x8 na 1x8. Zębatki narrow-wide to super sprawa. Najpierw myślałem, że kupię ją i z głowy, ale Decathlon dawniej stosował korby OEMowe z których nie było można odkręcić/przykręcić niczego nowego.. Tak więc wpadł czerwony komplet, zamiast samej zębatki.

Jak w przyszłości będę musiał wymieniać napęd u siebie to chyba zrobię podobnie.

#rowery #gownowpis

Fenomen2piorunów

W czym to jest lepsze? Nie czepiam się, ale serio pytam

Fanatyk2piorunów

OEM.. kto na to pozwala

Pokaż więcej komentarzy (7)

GURU

w Rower

29piorunów

#ekologia
Chcę się pochwalić swoim nowym nabytkiem, mianowicie ebajkiem duottsem c29

Przejechane ponad 300 kilometrów (głównie na dojazdy do miasta i roboty)
Z plusów to cena i prędkość 55-60 kmh, silnik 750w
Z minusów to: hamulce (tragiczne, na dzień dobry do wymiany na Shimano po 80 złoty za sztukę), podniesienie kierownicy (45 złoty), amortyzator pod siodełko (55 złoty), opony i dętki dramatyczne, wyświetlacz źle pokazuje poziom baterii, trzeba sprawdzać na baterii przyciskiem.

Podsumowując: Bardzo się opłaca kupić na dojazdy do miasta/pracy. Jak to tani chińczyk (3000 za nowy) ma dużo wad, ale można je w miarę tanim kosztem wyeliminować. W deszczu na fabrycznych oponach trzeba niesamowicie uważać, i dętki są najniższej klasy. Bateria 720wh starczy na 50-100 kilometrów.

Ogólnie polecam, ale trzeba parę rzeczy zmienić

Gruba ryba1piorunów

>normalnie jeżdzę

Eche. I dlatego rowerek z vmax 60 i manetką.

Pokaż więcej komentarzy (27)

Specjalista

w Rower

4piorunów

Pany tym razem wychodzę ze swojej strefy komfortu i zamiast motoryzacji wjeżdża epadalizacja :smiley: #rowery
w tamtym roku kupiłem zabawkę ale w sumie pod koniec sezonu więc mało jeździłem teraz staram się więcej ale to siodełko to jakiś dramat d⁎⁎a odpada. Czy ktoś może polecić jakieś wygodne siodełko do tego wynalazku ? Rower raczej nie jeździ terenowo jakoś hardkorowo więc mam w d⁎⁎ie dizajny ale nie chcę żeby mnie d⁎⁎a bolała po 15-20 km

GURU2piorunów

@Terrano @AdelbertVonBimberstein Gacie z wkładką to jedno, ale zmierz sobie rozstaw d⁎⁎y, znaczy kości kulszowych w miednicy. Siodełko powinno być odrobinę szersze, ale nie dużo szersze. Takie, żeby opierały się na nim ciężarem połowy ciała kości d⁎⁎y a nie tkanki krocza, ale nie na tyle szerokie, żeby obcierało ci wewnętrzną stronę ud.

Marka ma znaczenie drugorzędne.

Ludzie często robią to np. siadając dupskiem w mokrym piasku i potem mierząc rozstaw od środka wgłębienia do środka wgłębienia. Można wrzucić po 1 kulce w dołek, żeby ustalić gdzie jest środek i najniższy punkt. Siodełko powinno być odrobinę szersze od zmierzonej wartości.

Pokaż więcej komentarzy (10)

GURU

w Rower

32piorunów

#rowery #roweryelektryczne
Odnośnie rowerów elektrycznych.
Sam popierdzielam do miasta 10 kilometrów rowerem elektrycznym bo taniej
Jadę spokojnie te 40 km/h na długiej trasie po asfalcie, w mieście 20kmh max, strach więcej jechać przy pieszych i przejściach.

No i dziwi mnie, jakim idiotą trzeba być by na odblokowanymi jeździć 40 po chodniku jak to słychać.
Kwestia pieszych to jedno, ale jak taki jedzie po ulicy i w kilka sekund się zatrzymuje, co z samochodami?
Żaden samochód nie zatrzyma się w takiej odległości co rower z 40 kmh

Podsumowując: można jeździć rowerem te 50 kmh, ale poza miastem i przestrzegając praw ruchu drogowego, i mając jakiekolwiek ubezpieczenie,a w miescie 20kmh to max

Gruba ryba10piorunów

@Okrupnik oczywiście, że można i to zgodnie z prawem do 45 km/h. Wystarczy zarejestrować pojazd jako motorower. Jeden prosty trik.

Fanatyk3piorunów

@Okrupnik ja szybko śmigałem (v-max 45) tylko w czasie covidu, gdzie ścieżki rowerowe były puste, później hulajkę sprzedałem. Oczywiście kask jak na rowery wyczynowe full face, bo podczas wypadku leci się na szczękę. No i tak, te 20km/h przy normalnym ruchu jest w sam raz.

Pokaż więcej komentarzy (11)

GURU

w Hydepark

80piorunów

To nie rower elektryczny, to motorower. Policja zabrała się za nielegalne pojazdy - brd24.pl

Po polskich drogach jeździ wiele pojazdów, które udają rowery elektryczne, ale nimi nie są. Policja z Krakowa zrobiła pierwszą akcję wymierzoną w te nielegalne pojazdy i karała za jazdę pojazdem niedopuszczonym do ruchu oraz bez odpowiednich uprawnień. Za taki czyn obligatoryjnie

GURU

w Europa

5piorunów

Rowerowe systemy miejskie w Europie. Gdzie najtaniej, a gdzie najdrożej?

System rowerów miejskich w Kopenhadze został uruchomiony już w 1995 roku. Berlin ma sieć ścieżek rowerowych o długości 2376 km. W Londynie za 30 minut jazdy miejskim rowerem trzeba zapłacić równowartość prawie 9 zł, podczas gdy w Brukseli pierwsze pół godziny jazdy jest darmowe.

Autorytet

w Hydepark

15piorunów

Zainspirowany wpisem o nocowaniu w samochodzie, postanowiłem podzielić się z Wami moją przygodą z 2019. Otóż wtedy miałem okazję spać w wagonach, którymi dawniej jeździł I sekretarz PZPR Edward Gierek.

Zakładam, że wagony stoją do dziś, więc jeżeli akurat wybieracie się w Bieszczady, to latem do Nowego Łupkowa da się dojechać pociągiem.

A było to tak - ze swoim najlepszym kumplem w 2018 roku wyruszyliśmy na wyprawę rowerową z Białegostoku w Bieszczady. Po przejechaniu ponad 700 km przez podlaskie, lubelskie i podkarpackie dojechaliśmy do Nowego Łupkowa - by wrócić pociągiem do domu. A tam stały wagony Gierka.

Kolejnego roku czyli w 2019 roku postanowiliśmy kontynuować wyprawę z Nowego Łupkowa. Ambitnie chcieliśmy dojechać do Zgorzelca, ale rowerowanie w górach nas zniszczyło fizycznie i psychicznie. (W poprzednim roku jechaliśmy przez płaskie Podlaskie i płaskie Lubelskie, a górzyste Podkarpacie było tylko "deserem" na koniec). Dlatego dojechaliśmy tylko do śląskiej Pszczyny.

W 2020 roku dojechaliśmy z Pszczyny do Zgorzelca. Było lajtowo. Największą mordęgą był wyjazd do Szklarskiej Poręby. Ty dyszysz, sapiesz, ledwo żyjesz, a za plecami miliony samochodów z turystami niemalże ocierają się o ciebie...

W 2021 roku mieliśmy jechać dalej, ale w tym samym czasie (3 dni różnicy) urodziły nam się bombelki i nie było klimatu do wyjazdu na kilka dni i zostawiania matek samotnie z niemowlętami.

Wracając do wagonów z Nowego Łupkowa. Stoją one na stacji i są pod opieką świetnego Pana Grzegorza, właściciela Kimadła Wampira stojącego na przeciwko wagonów. Po całodziennej podróży z rowerami - pociągami, woleliśmy nocować w budynku, ale z uwagi na lato i trwające kolonie było zero miejsc. Stąd spanie w wagonach.

#podroze #bieszczady #rowery

GURU0piorunów

Na tych krzesłach musieliście spać, czy na stole?
xD

Autorytet0piorunów

@Fly_agaric nie no, normalnie były "sypialnie" z tapczanami 😉

Pokaż więcej komentarzy (2)

GURU

w Hydepark

8piorunów

Oglądam sobie Karola Modzelewskiego i jego niusy bez wirusa i wspomina on tam o akcji dla niepełnosprawnych, którzy chcą przejechać Polskę z góry do dołu. Gość wstawił film 50 parę minut temu.
Ma chłop zasięgi :smiley:
Zobaczcie jak strzeliła zbiórka :smiley:
#niepelnosprawni #zrzutka #rowery #karolmodzelewski

Pokaż więcej komentarzy (7)

Fenomen

w Hydepark

1piorunów

Na drugi koniec Europy samochodem, żeby pojeździć rowerem - trasa, koszty i ostrzeżenia Calpe 2025

https://youtu.be/zEteRQRo8xE?si=VjB7WBCI2kwoXAW4

A wy gdzie jeździcie zimą żeby pojeździć i odpocząć od polskiej depresji?

#podroze #europa #sport #motoryzacja #ciekawostki

Dokąd jeździsz zimą, aby odpocząć od Polski/pojeździć na rowerze/desce?

  • Południe Europy12%
  • Azja5%
  • Ameryka3%
  • Siedzę w domu32%
  • jestem biedakiem, nie stać mnie47%

74 głosów

GURU17piorunów

@cyber_biker Akurat Janek to co roku chyba spędza zimę w Hiszpanii na rowerze, z resztą zawodowi kolarze zazwyczaj też tak spędzają zimę i wracają na wiosnę dopiero

Fenomen0piorunów

@pingWIN Tak, ale on nie jest zawodowcem, no ale praca w tej branży temu sprzyja. :smiley:

Sum1piorunów

@cyber_biker Ostatnio Azja, ale wcześniej Ameryka i Bliski Wschód

Pokaż więcej komentarzy (5)

Fanatyk

w Rowerowy Równik

19piorunów

153 112 + 135 = 153 247

Przeszkód nie widzę

_W te pierwsze dni zimy astronomicznej,_
_Same radości meteorologiczne._
_Wiatr, wilgoć i zimno przejmujące,_
_To dziś okoliczności dominujące._
_Więc dobrze, że okulary zaszły mi parą,_
_To przeszkód nie widzę - by gnać w słotę szarą…_

To z dedykacją dla pana @George_Stark , bo narzeka, że mało się dzieje w Kawiarni #zafirewallem . Ale przejdźmy do rzeczy.
Long story short: Ja mam głupie pomysły, a koledzy są mało asertywni. I na te moje pomysły są podatni. No… łatwi są.

Ja wiem, że to wpis na tagu #rowery i #rowerowyrownik , ale ustalmy od razu na początku jedną rzecz: nie lubię biegać. Ale zdarza się, że biegam. Czasem. Zazwyczaj biegam jak nie chce mi się jeździć na rowerze, co nie jest sytuacją częstą. Zdarza się też, że biegam coś, co nazywa się parkrun. To taka impreza dla ludzi co są starzy (jak ja) albo nie mogą spać (jak ja) i co sobota o 9 rano zbierają się w parkach na całym świecie żeby przebiec sobie 5km. Dlaczego bieganie parkrunów w soboty o 9 rano jest fajne? Bo wtedy mam pewność, że nic gorszego mnie w weekend już nie spotka. A cała ta historia wydarzyła się właśnie przez parkrun. I przez alkohol…

Rozdział 1 - Ryszard

Jakiś czas temu jeden z moich znajomych (dla uproszczenia nazwijmy go Ryszard, chociaż imię ma całkiem inne) zapowiedział się na weekend w stolicy. Jako, że on lubi biegać ale nie wiedział co to parkrun, a ja nie lubię ale wiem, to - jako dobry kolega - postanowiłem mu pokazać. Parkrun pokazać oczywiście. Umówiliśmy się na sobotę rano w jednym z warszawskich parków. Chwilę przed godziną 9:00, kiedy już zacząłem się martwić, czy aby nie zapomniał - Ryszard dotarł… Bezpośrednio z całonocnej imprezy…

Stan Ryszarda można było ulokować gdzieś pomiędzy “już nie piję” a “zaczyna do mnie właśnie docierać, że lada moment będę miał kaca”. Nie muszę chyba mówić, nawet tym co nie biegają, że wysiłek fizyczny w takim momencie nie jest najlepszym pomysłem. Dlatego też - pobiegliśmy. Śmiem twierdzić, że woń gorzelni, która nas otaczała i powodowała niesamowite przyśpieszenie mijających nas osób pomogła niektórym uzyskać życiowe rekordy.

W każdym razie, Ryszardowi (w stanie niepełnej trzeźwości umysłowej) idea tak się spodobała, że postanowił zorganizować parkrun u siebie - w Wolnym Mieście Radom. Aha - trzeba jeszcze wspomnieć, że parkrun jest inicjatywą społeczną, organizowaną na zasadach wolontariatu. No, krótko mówiąc przez wariatów… Ale takich pozytywnych.

I to było parę miesięcy temu.

Przyszedł grudzień, święta (w tradycji chrześcijańskiej zwane Bożym Narodzeniem), przesilenie zimowe (w tradycji słowiańskiej zwane Szczodrymi Godami) i SMS od Ryszarda, w treści którego Ryszard z dumą zapraszał mnie na 28 dzień grudnia, na inaugurację 100 lokalizacji parkrun w Polsce. Cóż było robić? Skoro Ryszard, nawet po imprezie, mnie nie zawiódł swoją obecnością, to ja Ryszarda też zawieść nie mogłem. Swoją obecność potwierdziłem.

Rozdział 2 - Słowik

Jakiś czas temu, ale dużo później niż historia z Ryszardem, odwiedził mnie drugi znajomy. Dla uproszczenia nazwijmy go Słowik, chociaż imię też ma całkiem inne. Ze Słowikiem historie zazwyczaj zaczynają się mniej więcej tak:

— Słowik, mam plan!!
— Jaki?!
— K… sprytny!
— Namówiłeś mnie!

Nie inaczej było tym razem. Po tym jak już Słowik zgodził się “in blanco” postanowiłem wtajemniczyć go w szczegóły. Wziąłem kartkę, kolorowe kredki i nakreśliłem co następuje:

Sprytny plan ver 1.002 (RC):
1. jedziemy do Wolnego Miasta Radom na inaugurację Parkrun Zalew Borki
2. biegniemy 5km
3. wsiadamy na rowery i wracamy 130km do stolicy

Jako, że Słowik lubi biegać, wie co to parkrun oraz lubi jeździć na rowerze (zwłaszcza dystanse dłuższe niż przeciętny Polak przejeżdża przez cały rok, a niektórzy przez całe swoje życie) poprawek do planu wiele nie było. Pierdoły w stylu jak się tam dostać, co z ciuchami/butami na zmianę, jedzeniem, etc. ogarnęliśmy jak prawdziwi profesjonaliści, czyli: “jakoś to będzie”. Na koniec zsynchronizowaliśmy zegarki i podnieceni zaczęliśmy odliczanie do 28 dnia grudnia.

Jeszcze do piątku, 27 grudnia, plan cały czas wydawał się genialny. Ale nadeszła sobota, a z nią 2 stopnie Celsjusza i mokra mgła wisząca w powietrzu. Po wyjrzeniu za okno pomysł zdecydowanie stracił na uroku. Powiedziałbym, że zrobił się taki 2/10. No ale cóż, słowo się rzekło - przystąpiliśmy do realizacji.

Do Wolnego Miasta Radom dotarliśmy autem, bez większych przeszkód, nawet paszporty wzięliśmy niepotrzebnie - nikt na rogatkach ich nie sprawdzał. Zaparkowaliśmy na stacji benzynowej, żeby zostawić samochód oraz zbędny balast (hłe, hłe) i potruchtaliśmy na miejsce startu. Tam okazało się, że pomimo nienachalnie sprzyjających warunków pogodowych, dowaliło ponad 250 (słownie 256) osób (z różnych krajów, sic!), co podobno pobiło wszelkie rekordy inauguracji parkrunów w Polsce. Okazało się, że jak Ryszard się za coś weźmie to nie ma … we wsi.

Lekko speszeni całą tą oprawą, lokalnymi mediami i fotoreporterami - pobiegliśmy. Każdy na miarę swoich możliwości:
- Słowik dobiegł szósty, nawet się nie spociwszy
- a ja, no… dobiegłem.
W każdym razie impreza udana.

Ochłonąwszy nieco, auto zostawiliśmy mojemu bratu, który był łaskaw odstawić je (wraz ze swoją rodziną) do stolicy co i jemu i nam rozwiązało wiele problemów logistycznych. Zjedliśmy po dwa banany, pozbyliśmy się kolejnego balastu (hłe, hłe) i ruszyliśmy w siną dal. Na północ znaczy się.

Pierwsze kilometry mijały nam leniwie. Przejeżdżaliśmy przez kolejne mazowieckie wsie delektując się zapachem polskiego czarnego złota spalanego w piecach. Literalnie “było czuć piniądz”. Żeby dać odetchnąć trochę płucom, kolejne kilkanaście kilometrów pojechaliśmy sobie drogami serwisowymi wzdłuż trasy S7, gdzie wysokie stężenie pyłów PM2.5 z kopciuchów zastąpiły aromatyczne PM10 ze spalin. Niedaleko przed Białobrzegami zostawiliśmy trasę S7 po naszej lewej stronie, czyli jak łatwo się domyśleć - pojechaliśmy w prawo. Na wschód - w kierunku cywilizacji.

Tereny leżące między Białobrzegami a Warką są malownicze. Charakteryzują się lekko pagórkowatym ukształtowaniem terenu, które kryje wiele bajkowych rozlewisk na obszarze starorzecza rzeki Pilicy. Zaczynają się już pierwsze sady owocowe, które ciągną się aż za Grójec, malownicze lasy oraz wspaniałe łąki z porozrzucaną luźną zabudową letniskową. A przynajmniej tak słyszeliśmy, bo przez mgłę mój widok ograniczał się do zadka jadącego przede mną Słowika.

Mniej więcej w połowie drogi, kiedy już zupełnie nie czuliśmy palców u stóp, zapadła decyzja, żeby się na chwilę zatrzymać w celu uzupełnienia energii i ogrzania się. Akurat dobrze się stało, bo wjechaliśmy do Jasieńca. Jasieniec to taka wieś niedaleko Grójca. Mają tutaj 1100 mieszkańców. Mają też zabytkowy kościół i pałac z połowy XIX wieku. Mają sklep Dino oraz lokalny oddział banku. Mają nawet stację benzynową z hot-dogami. Nie mają za to ciepłej kawy.

Zimny posiłek, z zimnym napojem (bo nie wiem czy wspominałem, że nie było ciepłej kawy) umilał nam rozmową lokalny cieć. Krytycznym okiem ocenił nasze ubłocone rowery jako “no fajne, fajne”. Zapytał też czy daleko jedziemy. Dumnie odpowiedzieliśmy, z Wolnego Miasta Radom - aż hen! do stolicy. Ku naszemu zaskoczeniu pan lekceważąco pokiwał głową, mówiąc: “Eee, to nie tak daleko - jakbyście 500km jechali…”. Najwyraźniej @Mordi musiał gościć się tam wcześniej i teraz już nic poniżej 1000km na panu cieciu wrażenia nie zrobi.

Jak tylko wróciło nam krążenie w stopach ruszyliśmy w dalszą drogę. Pokręciliśmy się troszkę po Mazowieckiej Toskanii, między ciągnącymi się po horyzont, malowniczymi sadami owocowymi, który to horyzont w dalszym ciągu kończył się dla nas we mgle po jakiś 100 metrach.

Gdzieś między miejscowością Łoś a Piasecznem złośliwie minął nas peleton trzech kolarzy. Zdążyłem tylko zauważyć jak jadący na przodzie Słowik spiął się, sięgnął do manetki - zapewne w celu redukcji biegu - jednak moje wycharczane “ANI MI SIĘ WAŻ” skutecznie go powstrzymało. Na pocieszenie ustaliliśmy, że to zapewne “lokalsi” co nie jadą z Wolnego Miasta Radom aż hen! do stolicy. A nawet jak jadą i robią to szybciej to w takim razie musieli parkrun biec wolniej skoro dopiero tutaj nas dogonili. No bo po co mieliby jechać z Radomia jeśli nie z parkrunu?

Kolejne odmrożenia ogrzaliśmy przez chwilę już na wlocie do stolicy, posilając się w jednym z sieciowych fastfoodów, co z jednej strony było pomysłem dobrym, dlatego że uchroniło nas przed bombą energetyczną i amputacją palców u stóp. Z drugiej jednak strony, wyjście na ziąb będąc rozgrzanym ale w przepoconych ciuchach jest idealnym sposobem na przeżycie szoku termicznego.

Wycieczkę chcieliśmy zakończyć leniwym przejazdem Nowym Światem i Krakowskim Przedmieściem w celu delektowania się świątecznymi dekoracjami. Przejazd owszem - był leniwy, ponieważ żadnemu z nas nie przyszło do głowy, że przecież to jest weekend i ulice te są zamienione w deptak. Dlatego po przebiciu się przez morze spacerowiczów, dając im wiele nowych powodów do nienawiści do pedalarzy, na wysokości ulicy Świętokrzyskiej rozjechaliśmy się do domów.

Słowik w lewo. Ja w prawo. Każdy w swoją stronę…

#zafirewallem #endorfiki #tworczoscwlasna #rower

Wpis dodany za pomocą https://hejto.sztafetastat.eu
#rowerowyrownik

Osobistość1piorunów

Gratulacje, ja chciałem w tym roku rapha 500 to teraz się kuruję na przeziębienie :grinning: Szacun wam! Dystans niesamowity ^_^
A co do zalew borki coś w tym jest, znajoma mi ekipa z Krakowskich Bronowic też tam jechała, by "strzelać fotki" i zrobić parkrun :smiley:

Fanatyk1piorunów

@pluszowy_zergling Z Raphy się chyba wyleczyłem bo 1) żona, dzieci i takie tam nie do końca sprzyjają codziennym wypadom w okresie świątecznym, 2) obraziłem się trochę bo naszywek już nie dają a głupich znaczków na Stravie to już po kokardkę... :stuck_out_tongue_winking_eye:, a 3) to trochę sens straciło jak na Zwifcie chomiki Raphę 500 robią, co imo całkowicie mija się z ideą tego eventu... Ale szanuję ludzi co ogarniają Rapha 500 "legitnie" w naszych okolicznościach przyrody.

Osobistość0piorunów

@fonfi Ja się naprawdę jakoś tak pogodziłem, dziś domknąłem 426/500 i jestem kontent, że nie zamroziło mnie na sopelek :grinning:

Pokaż więcej komentarzy (4)