@bojowonastawionaowca @Trupus W porządku, ale w internetach już widać, że większość rodziców wyłapuje z tego przede wszystkim fragment sugerujący, że w przypadku zagrożenia nie będą mogli odebrać dziecka ze szkoły. Niektórzy już panikują, że w przypadku, gdy dzieciom będą w szkole zabierane telefony, nie będą mieli nawet możliwości kontaktu z dzieckiem w sytuacji zagrożenia.
Nawet nie jestem rodzicem, ale kurczę, jestem w stanie zrozumieć, że taki przekaz z automatu będzie powodować opór. Zamiast skupiać się na zakazie, w przekazie medialnym powinno to być sformułowane inaczej, np. "nowe procedury odbioru dzieci ze szkół w sytuacjach zagrożenia". Zamiast koncentrować się w przekazie na tym, czego "rodzicom nie wolno" - sformułować to na zasadzie "jak rodzic otrzymuje informacje o tym, co się dzieje", "kiedy i na jakich zasadach można odebrać dziecko z placówki" itp.
Przekaz w takiej formie, w jakiej obecnie idzie, będzie generował bardzo naturalny, bo grający na bardzo podstawowych odruchach opór wielu rodziców. Ktoś tu moim zdaniem nie pomyślał.