Everest Run – 24-godzinny bieg po schodach wieżowca Skyliner :cityscape:
55 wejść na 42. piętro – czyli tytułowy Everest – zaliczyłem sporo przed świtem i symbolicznie coś dokręciłem, pamiętając o tym, że na horyzoncie mam Bieg Kreta 😁.
W górę pnie się nieskończona ilość schodów. Nie liczyłem wszystkich, ale na większości pięter było po 22 stopnie, więc każdorazowo trzeba pokonać ich ponad 900. Na szczycie czekał punkt widokowy i izotoniki różnych smaków serwowane przez organizatora. Po odbiciu chipa na ekranie wyświetlała się liczba wejść. W dół trzeba było zejść dwa piętra i zjechać jedną z dwóch wind na poziom zero. Jedna winda się przegrzała i weszła w tryb awaryjny, co spowodowało chwilowo ogromny korek. Gdy już nie upychano się na maksa, windy działały płynnie, wioząc w około 21 sekund na poziom zero. Formuła biegu sama w sobie rewelacyjna – jak dla mnie. Co było minusem dla mnie, to duża temperatura i duchota, ale z tym liczyłem się już przed startem. Mało lenia by opisać wszystko z mojej perspektywy czy piętro po piętrze także jeśli ktoś ma pytania, to pisać w komentarzach albo priv 😉.

@Z_buta_za_horyzont o matko, to to jest wyczyn, gratulacje!!
@nxo dzięki to była świetna zabawa 😁.
@Z_buta_za_horyzont matko bosko, co za po⁎⁎⁎⁎na akcja XDD gratulacje!!!
> @scorp matko bosko, co za po⁎⁎⁎⁎na akcja XDD
Też tak myślałem zapisując się ale wyszła całkiem zajebista zabawa biegowa 😁😁😁.












