lukmarGruba ryba
13piorunówMój tata (55 lvl, konserwa) podesłał mi (28 lvl, centrum) artykuł wPolityce broniący religii w szkołach. Skomentował: _"Długi tekst ale bardzo analityczny i mądry."_
Poniżej wrzucę moją odpowiedź jaką mu przed chwilą wysłałem. Dzielę się nią z dwóch powodów:
1. Szkoda mi godziny stukania w klawiaturę, żeby przeczytała to jedna osoba xd
2. Dużo widzę w Internecie narzekań młodych ludzi (do których mam nadzieję, że się jeszcze zaliczam xD) jakich to mają beznadziejnych rodziców, z którymi się nie da rozmawiać i że żadne argumenty nie trafiają. Mam nadzieję, że mój tekst może być przykładem jak można przekazywać starszym ludziom inny światopogląd. Z szacunkiem i próbą znalezienia wspólnej narracji.
No i ten, nie mówię że macie pisać od razu listy do rodziców XD To akurat specyficzna cecha, którą dzielimy z tatą, że nie boimy się dłuższych wypowiedzi xD
#religia #kosciol #rodzina #przemyslenia #wojnapokolen #katolicyzm #chrzescijanstwo #zycie
_Szczerze to nie do końca się z nim zgadzam._
_Doceniam, że wytyka błędy Kościoła co do braku wewnętrznej lustracji, czy systemowej walki z pedofilią, tylko że mam wrażenie, że nic z tych wytknięć w tym tekście nie wynika. Nie kontynuuje tych wątków w żaden sposób, ani nie przedstawia konstruktywnej krytyki jak te błędy naprawić. Tak samo wspomina o Katolikach, którzy popierają przeniesienie religii do sal parafialnych i też później w ogóle się do nich nie odnosi._
_Zamiast tego większa część artykułu jest straszeniem “zachodnią ideologią gender” i wypominaniem jak to to Kościół jest “ostatnim bastionem”._
_Żaden młody człowiek tego nie kupi. Mieszkam na tym “zachodzie” już ponad dwa lata, w tym sporo czasu w Brukseli, która jest przecież centrum całego nowoczesnego zła, i jakoś nie widzę tej całej ideologii gender. Coraz bardziej zgadzam się z tezą że jest to chochoł, wymyślony przez polską prawicę, żeby jednym zbiorczym określeniem nazywać wszystko czego “prawdziwi Polacy” mają się bać i czego mają nienawidzić._
_A Kościół ma przecież dużo do zaoferowania. Jest ogromną wspólnotą, zbudowaną na tradycji i pozytywnych wartościach. Są badania udowadniające, że ludzie wierzący mają mniej chorób psychicznych. Jeżeli ktoś chce zachęcić ludzi do większego zaangażowania w wiarę to powinien używać takich argumentów. Wspólnotę należy budować na radości z bycia razem, a nie na nienawiści do odmiennej ideologii. Nienawiść łączy łatwiej i szybciej, ale to nie jest dobra droga. To jest toksyczna relacja oparta na strachu._
_Autor słusznie wspomina o tym, że Kościół przespał lustrację, przespał problem pedofilii, przespał popularyzację Internetu, ale mam wrażenie że nie wyciąga z tego żadnych wniosków. Zamiast tego wraca do zdartej płyty o tym, że “Musimy. Bronić. Wartości.” Okopuje się coraz głębiej w oblężonej twierdzy obrońców jedynej prawdziwej moralności._
_Kościół powinien więcej się skupić na marchewce, niż na kiju. Ludzie mają wystarczająco dużo negatywnych bodźców dookoła siebie. Jeżeli ludzie mają wrócić do Kościoła, to coś musi ich do tego zachęcić. Sama ilość godzin religii w szkole tego nie naprawi._
_Na koniec - nie podobają mi się też chwyty erystyczne, których używa autor. Pisanie, że usuwanie religii jest złe, bo Gomułka usuwał religię ma tyle samo sensu co mówienie że wegetarianizm jest zły, bo Hitler był wegetarianinem. Tak samo z nazywaniem sztuki sakralnej piękną, a nowoczesnej brzydką, co jest czysto subiektywne, a autor używa tego jako obiektywnego dowodu na wyższość religii._
_Kolejny chwyt to pisanie, że “Socjologia dostarcza wielu przykładów wykorzenionych społeczeństw, które popadają w moralną anarchię” ale przy unikaniu podania jakichkolwiek przykładów. A tymczasem Dania jest przykładem bardzo zsekularyzowanego państwa. Jednocześnie 70% społeczeństwa jest członkami Kościoła, a społeczeństwo jest w gruncie rzeczy konserwatywne i homogeniczne. Problematyczna sytuacja w Belgii, Francji, czy Niemczech to w większej mierze pokuta za grzechy kolonializmu, oraz błędy w polityce socjalnej, niż efekt laicyzacji. Czechy też są przecież laickim krajem. Dopiero co wybrali wojskowego na prezydenta i generalnie radzą sobie raczej dobrze. Nikt nie mówi o “upadku Czech”._

@lukmar jeśli religia będzie w szkołach to dzieci z rodzin niekatolickich będą się z niej wypisywać. Jeśli religia będzie poza szkołą to dzieci z rodzin niekatolickich nie będą na nią chodzić. Jak chcą ratować ojczyznę zostawiając religię w szkołach? Chyba że się boją, że bez straszenia ocenami żadne dziecko nie będzie chciało chodzić na religię poza szkołą ale to tylko świadczy o rodzicach.
@lukmar poza tym jest wiele przydatnejszych rzeczy do nauki w szkole niż religia.
Komentarz usunięty
@UmytaPacha same here.
Pomijając jeden rok gimbazy jak zmienili nam katechetkę na taką co uznała, że będzie nas uczyć o schizmach, bullach itp. Jedyny moment gdy było ciekawiej i w miarę z sensem.
Komentarz usunięty
@UmytaPacha ja się dobrze w karty nauczyłem grać, już nie mówimy że niczego pozorywnego się nie można nauczyć na nich.
Ech, minę katechetki co się zlitowała i mi powiedziała, że mi dwóje wystawi na koniec roku jak na kartce ojcze nasz napisze... A ja na to, że szkoda papieru, cała klasa w śmiech xD
Inna rzecz, że bezpodpowiedzi bym nie dał rady napisać tego xd
Komentarz usunięty
@UmytaPacha moja to była druga najwredniejsza osoba jaką spotkałem w ciągu swojej edukacji. Prukwa wredna, odzywam się na lekcji - źle, co chwila mnie dyrektorką straszyła cholera wie po co, jak mnie raz rzeczywiście do niej wysłała to u dyrki powiedziałem o co chodzi to mi nawet dyrektorka nie wiedziała co powiedzieć i tylko mi mówiła żebym był wobec niej bardziej wyrozumiały xD no totalna pierdoła, bo się z jej poglądami nie zgadzałem. Też śmieszne, że gdzie był nie gadał to w okolicy katechetki były jakieś nawiedzone a ksiundze to mieli całkiem wywalone i z nimi nigdy żadnej spiny nie było.
Akurat ja jestem taki typ, że na Polskim też na przykład nie miałem problemów z głoszeniem przeciwstawnej opinii do tej sugerowanej przez pytanie itp. Inna rzecz, że mnie to nakręcała nauczycielka od polaka w technikum - ta była zdecydowanie i bezapelacyjnie najgorszym nauczycielem na jakiego trafiłem, pomimo że byłem dosłownie jedyną osobą w klasie która wszystkie lektury przeczytała, dowalone rozprawki, w jakieś opowiadania się bawiłem poza szkołą to ja na polskim ledwo, ledwo dwóje miałem. Na sprawdzianach pytania typu "jaki był kolor zegara wspomnianego podczas obiadu w Panie Tadeuszu?". Czy tam kolor ściany. To jest dosłowne pytanie a nie wyolbrzymiona metafora. Jak na mnie była cięta to musiałem się urywać z połowy lekcji polskiego, bo co lekcje mi jedynki wystawiała w zasadzie zwłaszcza, że ja w prowadzenie zeszytu miałem wywalone. Miałem wyliczone co do godziny na ilu lekcjach muszę być żeby zdać, a na im mniej byłem tym mniej okazji żeby mi mogła ocenę wystawić albo jak już byłem to pisałem zaległe sprawdziany, kartkówki - bo i niej tego i tak rekordowe ilości szły ale nawet jak zaniżała oceny to jednak nigdy do tej jedynki. Czwórki się u niej nie dało mieć jak się nie było dziewczyną. Kumplowi w ostatniej klasie zabrakło dosłownie 0.01 do dwójki to nie chciało go już brać do odpowiedzi żeby musiał poprawkę pisać.
Ja się ze szkoły nauczyłem, że trzeba kombinować i jak nie prawem to lewem, no czasem to inaczej się po prostu nie da. Zaś chamstwo czasem popłaca i przyjemnie jest widzieć czyjąś wredną gębę wykrzywioną nie w złośliwy uśmiech.