Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

BarcolGruba ryba

Dołączył/a:

  • 807 wpisów
  • 4401 komentarzy
  • 13 obserwujących

Gruba ryba

w Książki

25piorunów

1372 + 1 = 1373

Tytuł: Poznaj Japonię

Autor: Wojciech Grabowski @MG78, Katarzyna Grabowska

Kategoria: literatura podroznicza

Wydawnictwo: Wydawnictwo Yuki

Format: książka papierowa

ISBN: 9788397252127

Liczba stron: 400

Ocena: 10/10

Miałem przepiękną recenzję na kilka paragrafów, ale mi się zopsuła przy próbie wysłania formularza z Bookmeter i nie jestem w stanie jej odzyskać, więc nowa już nie będzie taka piękna, bo nigdy taka piękna jak pierwsza nie wychodzi xD

Na wstępie zaznaczę, że zanim ta książka miała premierę, próbowałem w internecie znaleźć dokładnie identycznie to samo. Czyli wpisywałem w chata "książka, która pokrywa trochę historii Japonii, trochę geografii, trochę zwyczajów i kultury, co warto przewieźć jako pamiątkę, generalnie taki entry-level guide dla wannabe podróżnika".

Nic mi nie znajdowało, aleeeeee zamiast tego sprofilowała mnie jako target dla takiej pozycji. Niewiele później, gdy miała już premierę, to dostałem reklamą na twarz.

Ponieważ czytałem poprzednią książkę tego autora i bardzo mi się podobała, niezwłocznie ją zakupiłem. Książka przede wszystkim jest szalenie estetyczna, no bardzo ładna. Nie idzie wychwalić. Grube tomiszcze o grubych okładkach, wypełnione pięknymi zdjęciami, robi naprawdę wrażenie wow. Jako prezent jest świetna, na pewno robi wrażenie "łał!".

Jest też mocne przykładanie się do detali, na przykład taki szczegół, że zdjęcia często mają gdzieś wkomponowaną autorkę, która dodatkowo ma na sobie różowe kimono, tak pod kolor właśnie kwiatów sakury czy okresu hanami, a nawet i różowe włosy. Chociaż w kwestii włosów to nie wiem, czy nie nosi też takich na co dzień xD W każdym razie wrażenie jest fajne.

Na minus: ja częściej, chętniej oglądałbym jakieś szkice, schematy, rysunki, rzeczy, które pokazują po prostu, o czym jest mowa, bo słabo umiem sobie wyobrażać z tekstu. No ale jest to skrajnie subiektywne.

Natomiast twórcy nadrobili ten minusik z zapasem, dodając interaktywną mapę, którą można uzyskać poprzez skanowanie kodu QR na pierwszej stronie. Zaskakujące, że podobno większość osób omija tę mapę. Nie wiem, może myślą sobie: „O, mapa. Co ja nie wiem, jak Japonia wygląda. Kiedyś do tego wrócę” i po prostu zapominają, że tam był taki QR code. A ja myślę, że warto, bo tam są dziesiątki, czy może setki pozycji, takich jak odwiedzane miejsca, polecane sklepiki czy generalnie atrakcje, razem z krótkim komentarzem od twórców.

Będę się tym bardzo chętnie posiłkował. Na moją ocenę: 10/10. Nie ma wcale wpływu fakt, że autor bardzo chętnie odpowiada na dodatkowe pytania, a nawet udało nam się umówić, że w maju w Japonii zjemy sobie szaszłyka w Tokio :P Lecz fakt, że książka jest po prostu bardzo dobra, przemyślana, i na te ocene zasługuje. Przy czym trzeba pamiętać, że jest to 10/10 w jej kategorii! Jeżeli czytacie aktualnie jakieś arcydzieło, to nie warto może go rzucać na półkę i od razu sięgać po Poznaj Japonię. Chociaż jeżeli planujecie taką podróż, to myślę, że jest to obowiązkowa pozycja w TBR.

Nowa recenzja została podyktowana przez Wispr Flow, więc jeżeli gdzieś są jakieś bzdury, to proszę, zgłaszajcie. Na razie z takich oczywistości to znalazłem że tytuł spisuje mi jako "Poznań i Japonie" xdddd

Opublikowano za pomocą https://bookmeter.xyz

Pokaż więcej komentarzy (9)

Gruba ryba

w Książki

35piorunów

1345 + 1 = 1346

Tytuł: Historia twojego życia

Autor: Ted Chiang

Kategoria: fantasy, science fiction

Liczba stron: 344

Ocena: 9/10

"Każde z zawartych w tomie opowiadań to precyzyjnie skonstruowany eksperyment myślowy" - takie słowa przeczytałem zanim sięgnąłem po tę książkę. A sięgnąłem po nią bo film Arrival był na podstawie tytułowego opowiadania z niej.

No i po skończeniu pierwszych trzech miałem co najmniej mieszane uczucia, ale potem nadgoniło z zapasem. Oceńmy je pojedyńczo!

Wieża Babilonu - ciekawe koncepcyjnie. Osadzone w świecie gdzie Wieża Babilonu została ukończona, i co więcej faktycznie dotarła do sklepienia niebiesko. Kolejny krok: kilofy w dłoń i przebijamy się na drugą stronę. Historia śledzi jednego z zatrudnionych w tym celu kopaczy. Opisy wieży i widoków z niej były świetne. Obesrwacja że wspinanie się po wieży to przecież "podróż" więc istnieją wioski na niej, oddalone od innych o tyle że pewnie możnaby krzyknąć do siebie coś, a jednak nieodwiedzające się wzajemnie zbyt często, bo odległość do pokonania po spirali jest za duża - też super. Generalnie bardzo fajnie nakreślony świat. Ale sama historia... No nie wiem. W opowiadaniu niewiele się działo. I niby był jakiś plot twist, ale niezbyt poruszający. Ogólnie takie nic, chociaż przyjemne do czytania. 6/10

Zrozum - historia gościa który po nowatorskim zabiegu dostaje super inteligencje. Brzmi znajomo? Fakt że czytałem to opowiadanie zaraz po Kwiatach dla Algernona zbiasował mnie totalnie, a mówiąc eufemistycznie, wypadło ono w tym porównaniu gorzej. Jakieś sci-fi walki na przeintelektualizowane pomysły, zakończone durną sceną jak na dachu serialu Sherlock. Totalnie do mnie nie przemawiało. 3/10

Te dwa powyżej były moim zdaniem słabe. Teraz pora na całkiem dobre!

Dzielenie przez zero - historia matematyczki która dowiodła że 2=1, albo mówiąc precyzyjniej, że każda liczba równa się każdej, i to bez błędów, kosmicznych założeń czy dzielenia przez zero. Oczywiście ten wzór nie jest wyprowadzony bo w naszym świecie nie ma sensu xd Ale w opowiadaniu faktycznie arytmetyka została złamana. Tylko... Co z tego? Co to zmienia dla całej działającej obecnie matematyki? W zasadzie nic. A jednak zmienia się wszystko bo przecież żadne działanie nie ma sensu. Siłą opowiadania było to że nie pokazuje globalnych zmian, tylko szok i przemianę autorki równania, i jej próby radzenia sobie ze zburzeniem fundamentu jej wierzeń. Bardzo przyjemne, pomysłowe, 7/10.

A teraz wchodzimy do pierwszej ligii:

Historia twojego życia - tytułowe opowiadanie to generalnie baza dla filmu Arrival. Jak ktoś nie wie to mówiąc bez spoilerów: obcy przylecieli na ziemie i próbują z nami pogadać. Ale ich język jest tak odrębny że przez całe opowiadanie śledzimy lingwistkę analizującą ich komunikacje xd Ale działa to doskonale. Pomysł na nich - świetny. Wątek z którego wynika tytuł (a który to o ile pamiętam był całkiem pominięty we filmie) - super! Wleję jednak bimbru do znicza mówiąc że fabuła filmu podobała mi się mimo wszystko bardziej. Była lepiej rozwinięta, nadawała też więcej sensu wizycie. Może nie lubię takich otwartych tematów? solidne 8/10

Siedemdziesiąt dwie litery - Po raz kolejny Pan Chiang tworzy świat w którym możnaby osadzić cztery filmy, dwa seriale, gre komputerową i ttrpga. Mamy czasy rewolucji przemysłowej ale w świecie z mocnym twistem - istnieje alchemia, magia imion, i wiele bardzo niepokojących zjawisk jak badanie homonkulusów. Wiem wiem "magia w steampunku, ale odkrycie" - no ale właśnie to nie magia lecz fizyka tego świata (inb4. każda magia to "fizyka danego świata"?) przedstawiona w sposób bardzo podobny do mojego wyobrażenia tamtych czasów. A problem rzucony na bohaterów jest dość poważny. Próby rozwiązania go poruszając się w obrębie skomplikowanych zasad świata są imponująco przemyślane. Kunszt pisarski jakiego nie widziałem wcześniej, każde, KAŻDE zdanie spełnia swoją rolę. Strzelba Chechowa użyta w sposób skrajnie dopracowany. Jak dla mnie - 10/10

Ewolucja ludzkiej nauki - dwustronnicowa notatka będąca followupem do świata z opowiadania Zrozum. Moim zdaniem o 2 klasy lepsza niż samo opowiadanie. Rozważa co mają robić ludzie w świecie gdzie super integilentni meta ludzie przejęli w całości naukę i rozwój. 7/10

Piekło to nieobecność Boga - i mamy po raz czwarty świat oparty na pomyśle prostym ale zapierającym dech w realizacji. Oto mamy ziemię taką samą jak nasza, z jednym drobnym różniącym ją od naszej szczegółem - Bóg istnieje, a anioły regularnie przeprowadzają nawiedzenia naszego świata. Pojawiają się na chwilę w błyskach błyskawic, mówią bzdety w stylu "PODĄŻAJ ZA PANEM" i znikają, doprowadzając do kilku cudów, kilku katastrof, i generalnie szkód wycenianych w miliardach. Jaaaakie to jest za⁎⁎⁎⁎ste xD Dodatkowo w tym świecie piekło i niebo są potwierdzone bezpośrednio - piekło czasem widać przez podłogę, a krewni z nieba mogą nas sporadycznie nawiedzić. Świetne, naprawdę świetnie wykorzystanie tych zasad w obrębie opowiadania. Miniaturowym spoilerem będzie na przykład historia babeczki której mąż zmarł, pielęgniarka powiedziała jej że poszedł do nieba, ale po kilku tygodniach ona sama ujrzała go w piekle przez jedno z takich widzeń. Skonfrontowana pielęgniarka przyznała że skłamała żeby babeczka miała lepszą motywacje do dołączenia do niego, ale tak naprawdę to widziała jak jego dusza poszła do piekła. Więc bohaterka złożyła szybkie wypo, wiecie lina taboret czy coś w ten deseń, i dołączyłą do ukochanego gdzie... "żyli"? Długo i szczęśliwie. Koniec. Zajebioza :grinning: 10/10

Co ma cieszyć oczy - Całe opowiadanie to szereg wypowiedzi uczniów z kampusu na którym studenci głosują czy nie wprowadzić nakazu włączania pewnej drobnej zmiany w mózgu na czas studiów. Ta zmiana sprawia że nie postrzegasz brzydoty twarzy innych osób. Widzisz je, owszem, ale masz zablokowany ośrodek szybkiego skanowania czy jest piękna czy brzydka. Raj blackpillowców. Prześwietne rozważania. Super się to śledziło. 9/10

Widzicie więc że rozrzut jest potężny. Szkoda mi jednak negatywnie oceniać tak fenomelane sci-fi ze względu na dwa gorsze, daję więc 9/10

Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz

Gruba ryba

w Książki

32piorunów

1344 + 1 = 1345

Tytuł: Dzieci z Bullerbyn

Autor: Astrid Lindgren

Kategoria: literatura dziecięca

Wydawnictwo: Wydawnictwo Nasza Księgarnia

ISBN: 978-83-10-12704-4

Liczba stron: 296

Ocena: 7/10

Klasyczna literatura dziecięca. Gdy za dzieciaka śmiałem się że Lisa z Anna zapomniały kiełbasy, tak i teraz się z tego śmiałem. Książka prosta, ale przez to jak odmienną perspektywę pokazuje od tego co znam ja - ciekawa. Dobrze było na chwilę wczuć się w niewinne dzieciaki z zabitego dechami zadupia na skraju Szwecji.

Co ważne, magia książki działała nie tylko na mnie - moja czterolatka non stop dopytywała o różne detale, komentowała, śmiała się... Hmmm może do usypiania jednak lepiej było sięgnąć po Hawkinga niż Lindgren...

Pokaż więcej komentarzy (5)

Gruba ryba

w Książki

21piorunów

1343 + 1 = 1344

Tytuł: Podniebna poczta Kiki tom 3: Kiki i nowa czarownica

Autor: Eiko Kadono

Kategoria: literatura dziecięca

Wydawnictwo: Kirin

Format: książka papierowa

Liczba stron: 212

Ocena: 5/10

EEEE, szczerze mówiąc ta część wydawała mi się o wiele słabsza niż dwie poprzednie. Kiki jest już nastolatką, ale momentami zachowuje się mniej rozgarnięcie niż gdy miała tych lat dziesięć. Wątek nowej czarownicy jest tak dziwny że szkoda gadać, przez większość książki to mały diabeł który sprowadza na Kiki jakąś frustrację seksualną przez podrywanie Tombo, żeby na koniec wyszło że w sumie to nic nie ma sensu.

Przygody jakby odgrzewane... No nie zachwyca.

A jeszcze problem mam ze wszystkimi przyśpiekwami i piosenkami - absolutnie żadna się nie rymuje i ani jednej nie udało mi się zaintonować w sposób chociażby znośny xd

Opublikowano za pomocą https://bookmeter.xyz

Pokaż więcej komentarzy (6)

Gruba ryba

w Hydepark

72piorunów

Lece do Japonii pierwszy raz i zbieram najlepsze tipy na podróż. Na razie mam tak:

1. Mówić po polsku ewentualnie po angielsku

2. Wbijać pałeczki w ryż

3. Pinksaloon brzmi jak coś gdzie można wejść z dziećmi

4. Wszędzie podkreślać że Asahi to szczyny a nie piwo

5. Przy mijaniu bramy Tori należy się przeżegnać w znak krzyża, to daje ochrone przed shintoizmem

6. Kapitan Bomba to najlepsze anime

7. Jeśli ktoś nie rozumie po polsku to należy mówić wolniej i o wiele głośniej

8. Napiwek minimum 20%

9. W Shikansenach należy zagadywać podróżnych, to podstawa relacji społecznych

10. Jako świetną pamiątkę z Japonii warto zrobić sobie tatuaż

11. W Kioto zaczepiać gejsze do zdjęć. Uwielbiają być adorowane!

Osobistość1piorunów

@Barcol

8. Napiwek minimum 20%

Nie wiem na ile to żart ta lista, ale z tego co wiem, to w Japonii nie daje się napiwków. Nie jest to mile widziane, bo wysoka jakość, to standard, a nie przywilej.

Pokaż więcej komentarzy (48)

Gruba ryba

w Hydepark

74piorunów

- Jasno robi się gdy i tak śpisz

- Zachód słońca o 17 (a za kilka tygodni to i przed 16)

- Łatwiej o depresje

- Gdy wszyscy wracają z roboty po ciemku to zwieksza szanse na zdarzenia drogowe

- Cokolwiek innego niż siedzenie na d⁎⁎ie w domu po pracy staje się problematyczne

(+ Jesteśmy zsynchronizowawani z ruską dziczą a nie z cywilizacją zachodu xd)

W takiej Hiszpanii mają ten sam czas co my i zachody słońca o 23 [EDIT: O 22:20 W GALICJI HISZPAŃSKIEJ W CZERWCU, MUSIAŁEM DOPRECYZOWAĆ SKORO TYLKO TO JEDNO ZDANIE WIDZICIE Z CSLEGO POSTA I TO ONO WAS NAJBARDZIEJ BOLI XD], tam jest życie, tam jest radość. Ale przyjdzie jakiś idiota i powie że "czas zimowy jest bardziej naturalny" xD co jest w ogóle naturalnego w arbitralnym pocieciu doby na 24 odcinki xdd

Pokaż więcej komentarzy (33)

Gruba ryba

w Hydepark

106piorunów

Wziąłem rozmaryn do domu żeby się nie przemroził.

Ususzyłem go na śmierć zanim przyszły pierwszej przymrozki.

.

.

.

To odmiana mrozoodporna.

Patrząc na kilka moich ostatnich wpisów zastanawiam się nad rentą z pfronu...

Pokaż więcej komentarzy (9)

Gruba ryba

w Hydepark

87piorunów

Lubię swój widok z okna jesienią.

W sumie przez resztę roku też lubię xD

Pokaż więcej komentarzy (6)

Gruba ryba

w Hydepark

44piorunów

Dzięki kasztanom można prosto wyjaśnić dzieciakom podstawy chemii organicznej!

Gruba ryba11piorunów

C²H⁶O . Chociaż musiałem poprawić

Gruba ryba4piorunów

@Heheszki nieprawda! Ten wodór z tyłu jest podłączony do pierwszego węgla!

CH3-CH2-OH

Tylko jak bym się nie ustawił ze zdjęciem to któryś jest zasłonięty xd

Pokaż więcej komentarzy (6)

Gruba ryba

w Hydepark

28piorunów

Ponieważ skończyłem Cymbergaja po raz drugi, ponownie testując kilka opcji, to chciałbym przedstawić moje spojrzenie na zakończenia tej gry.

UWAGA! Post nie "zawiera" spoilerów z - on jest jednym wielkim spoilerem analizującym zakończenia po kolei XD

Ranking zakończeń Cymbergaja!

Ponieważ dodatek wprowadza 4 "sub-zakończenia", z których jedno się przeciąga na główne zakończenie, to ocenie osobno PL a osobno podstawke, bo inaczej musiałbym macierz 8x4 rozpisać.

Phantom Liberty:

King of Wands - TOP - Wysłanie So Mi na księżyc. Nie ma tu wątpliwości xD So Mi nie zostaje wiecznie cierpiącą marionetką do łamania prawa, Alex przeżywa, Reed odchodzi na własne życzenie, rząd nie dostaje swojej broni. W Night City nie ma dobrych zakońćzeń? Fakt, to jest na księżycu.
King of Cups - Neutral - Zabicie So Mi. Ok, to trochę gorzej niż po prostu jej pomóc, ale skoro już zjebaliśmy wybór sojusznika to chociaż tak można ją uchronić przed czymś gorszym niż śmierć. Co tam mówisz czytelniku? Że nic nie jest gorsze niż śmierć? To idź tam sobie przeczytaj I Have No Mouth But I Must Scream. To opowiadanie ma z 10 stron.
King of Swords - Minus - Wybranie So Mi ale oddanie jej Reedowi na koniec po tym jak się dowiadujemy że nas okłamała. Podobne do najgorszego ale Alex przeżywa, Reed przeżywa, i nadal mamy deal z NUSA. Z drugiej strony So Mi jest w fatalnej sytuacji mimo że mogliśmy jej pomóc, a ten nasz deal z NUSA troszkę śmierdzi, po tym co odjebaliśmy przy matrycy neuralnej, oraz na lotnisku.
King of Pentalces - Worst of the worst - Pójście do końca za Reedem. Alex ginie, So mi jest niewolnicą do torturowania, a V (o ile nie wybieramy najbardziej bezmyślnych dialogów w rozmowach z Reedem) ciągle zadaje sobie pytanie co mogło być zrobione lepiej. Wszystko xd To zakończenie PL jest najczystszą drogą do The Tower Ending, i co więcej w przeciwieństwie do poprzedniego, brzmi to jak naturalny następny krok.

Większośc z tych zakończeń można zmapować na zakończenia główne, i tak na przykład gdy wybierzemy The Star to lepszym The Star jest to w którym mieliśmy King of Wands w dodatku, niż to w którym mieliśmy King of Pentacles w dodatku xd Często ta delta jest na tyle duża że zmianiałaby pozycje w rankingu, więc w efekcie byłoby to ze 30 zakończeń, w zależności od tego jak potraktujemy rozwidlenia, albo właśnie wspomniana wcześniej macierz.

Ranking główny:

1. The Star. Oczywiście. V żyje i odjeżdża z Panam (+ ew. Judy), Johny łączy się z Alt. Saul ginie - kolejny plus. Mamy co najmniej pół roku życia jako wolny szczęśliwy człowiek, który rzucił Arasake na kolana. To dużo więcej czasu na szukanie szansy na ratunek, niż zakładaliśmy po prologu. Smasher nie żyje - no chyba że ktoś go oszczędził na koniec, ale wątpię xd W Night City nie ma dobrych zakończeń? Ponownie, fakt. Dlatego spierdalamy z cyganami za granicę. Czysty S tier.
2. Don't Fear the Reapers. Trudno wybrać kto z przyjaciół ma zginąć, co? To może by tak... Dokonać niemożliwego? Trochę szkoda że to zakończenie wymaga akurat konkretnej sekwencji dialogów, bo patrzenie przez 5 minut w ekran nie wiedząc co wybrać to chyba coś naturalnego na tym dachu xD Zakończenie w miarę dobre, jednak prowadzi do The Sun (no albo Temperance), w którym nie wszystko jest takie słodko-słodkie. Sympatia V wyraża pewne obawy co do przyszłości związku, V jest zafixowany na to początkowe marzenie bycia największym patusem w mieście którym zaraził go/ją Jackie. Szkoda że nie da się zrushować Arasaki solo, a potem dołączyć do cyganerii Aldecaldos. No ale dlaczego to jest tak wysoko? Bo zakumplowanie się z Mr Blue Eyesem to chyba najlepsza droga do długotrwałego wyleczenia.
3. Klasyczne The Sun. Praktycznie to samo co wyżej ale Rogue ginie, a całość jest mniej epicka.
4. Temperance - Ciało jest przygotowane na Johny'ego. Więc może uczciwie byłoby mu je oddać? "Ale to nasze ciało!". Niby tak, ale przecież nie wybieraliśmy go, ani nie zdobyliśmy ciężką pracą, po prostu się nim pojawiliśmy przez decyzję rodziców V. Dokładnie tak samo jak Johny, tylko że on sie w nim pojawił PRZEZ DECYZJĘ V. Jest to chyba jakaś odpowiedzialność? Po drugie, dylemat teleportacji pojawiał się grze między słowami, ale mówiąc bezpośrednio: V już nie żyje. Wypalił go soulkiller. Ciało jest pustą skorupą, a my sterujemy jaźnią kopii zapisanej na pliku. Dlaczego jakaś kopia ma mieć jakieś prawa do ciała, które już jest fizycznie lepiej przygotowane pod engram Johny'ego? Temperance jest dosyć naturalnym zakończeniem, tak pragmatycznie patrząc. Ale dość o motywach, miałem zdecydować na ile jest to "dobre" zakończenie. Johny dostaje lata życia, V "istnieje" gdzieś przy Alt (chociaż sama mu wspomina że nie wiadomo jak sobie poradzi). Jeśli dostaliśmy sie tu przez DFTR to Rogue żyje. Panam jest co prawda wkurwiona i brzmi jakby miała spore problemy z pogodzeniem się z sytuacją... No ale ogólnie jest nienajgorzej.
5. Suicide ending. Nie jest to zakończenie po którym gracz idzie spać z uśmiechem na ustach, ale ma swoje plusy. Wyrywasz się z niekończącej pętli beznadziejnych poszukiwań ratunku, trochę "na własnych zasadach". Nie ciągniesz na dno nikogo poza sobą (i Johnym, który jednak ogólnie rzecz biorąc pozytywnie się odnosi do tego pomysłu). Przyjaciele idą dalej ze swymi życiami. Noooo... Może nie tak od razu. Chyba najbardziej klimatyczne na całej liście, ale jednocześnie prawie najbardziej depresyjne.
6. The Tower. Gdyby wziąć pod uwagę że do The Tower trzeba wybrać najgorsze zakończenie PL to powinno być ono niżej, ale jak mówiłem - oceniam samo główne zakończenie gry. No to czemu tak nisko? Wbrew prośbom Johny'ego "wycinamy go jak raka", stajemy się kaleką, przyjaciele poszli dalej nie czekając na wieści od trupa, Panam prawdopodobnie nie żyje, a pod naszą nieobecność świat stał się gorszym miejscem. Taki nadludzki potwór jak V mógłby własnoręcznie przeciwdziałać wielu negatywnym zmianom w mieście, ale był w tym czasie w śpiączce, a teraz nie nadaje się do tarcia chrzanu. Widziałem na internecie, że osoby wybierające to zakończenie racjonalizują przed sobą, że: bycie kalekim NPC w świecie bohaterów nie jest wcale takie złe, że relacje V z innymi to były ledwie wakacyjne przygody, że gejowski V ma deklaracje od Kerry'ego że dołączy do niego jak skończy trasę, że to jedyne zakońćzenie gdzie nie mamy przed sobą 6 miesięcy lecz więcej. Może jest w tym ziarnko prawdy, ale to co najwyżej pocieszanie się że nie jest aż tak źle jak by się wydawało, a nie argumenty żeby potraktować ten ending w jakikolwiek sposób pozytywnie. No i nie grałem gejowskim V, ale czy Kerry wie, że wycieliśmy jego przyjaciela ze swojego mózgu niczym raka? xd Nie sądzę żeby V był w stanie się pogodzić z pracą za biurkiem, biedowaniem do dziesiątego, i uciekamien gdy usłyszy strzały w sąsiedniej uliczce... A, no i Smasher żyje. Jedyny powód dla którego nie jest to najgorsze zakończenie w grze, to wstawka z radia z podróży z Delamainem, w której jest wspomniane że Yorinobu robił co mógł żeby pogrążyć arasakę. Szkoda arasaki to zawsze net positive. Niestety nie było to tak nagłe i dramatyczne jak szturm na mikoshi, więc jej miejsce zajęły już inne.
7. The Devil - Arasaka z Soulkillerem. Brawo, pomogłeś korporacji. I nie pomogli Ci XD Wykasowali Johny'ego na amen, a teraz jeszcze robią kopię zapasową V. Przyjaciele są na Ciebie wkurwieni, a jeszcze nawet nie wiedzą że zaraz idziesz sobie wypalić synapsy na lata. Przez Twoją pomoc wielki tyran Saburo wrócił do żywych, a najwięksi bogacze świata oficjalnie zyskali nieśmiertelność. Ostateczna sprawiedliwość społeczna - śmierć dla każdego - poszła do kosza XD This is the bad place. Nie dało się bardziej zjebać.
8. The Devil - Arasaka z powrotem na ziemie - jak wyżej, wszystko co mogło pójść źle poszło źle. A do tego nie ma dla Ciebie ratunku, nie masz kopii zapasowej świadomości, i wracasz na ziemie jako frajer. Jest kilka plusów ponad The Tower: że nie straciłeś dwóch lat życia, wciąż masz przyjaciół, zajebałeś Smashera, możesz używać wszczepów. Dla V jest to nieco lepsze zakończenie, ale świat jest w gorszym miejscu. No ale... Masz pół roku życia. Cyganie nadal coś Ci wiszą. Możesz używać wszczepów. Samuraju... Mamy coś do zrobienia.


Oczywiście to wszystko luźne opinie, pełne hipokryzji (pół roku w The Star? Super! Pół roku w The Devil? Samobójstwo przez soulkiller arasaki? Okropieństwo! Samobójstwo na dachu? Oh jak romantycznie!) i sprzeczności.

No i rezerwuje sobie prawo do mówienia "No w sumie...." na absolutnie każdą kontropinie, bo tego się obiektywnie nie da przedstawić xd

Gruba ryba2piorunów

@Barcol

So Mi nie zostaje wiecznie cierpiącą marionetką do łamania prawa

Tego bym na 100% nie powiedział. W końcu pewien niebieskooki jegomość zafundował lot. Wiadomo w sumie tyle, że prawdopodobnie żyje w tym scenariuszu. Jednak czy jest "wolna", ciężko powiedzieć. Na pewno wolna od NUSA.

Gruba ryba1piorunów

@Barcol Coś niebieskooki potrzebował, może tylko techu a może tylko ją ustabilizował i wykorzystał na bardziej ludzkich warunkach. No i quest z Jeffersonami daje do myślenia. Ona może tylko myśleć, że jest wdzięczna. Może już mieć nawet pranie mózgu w trakcie. ( ͡° ͜ʖ ͡°)

Sam wybrałem ten ending, nie zrozum mnie źle. Po prostu mimo wszystko - ciul wie czy to był dla niej dobry ending.

Gruba ryba0piorunów

@Thereforee Znaczy no tak, to wszystko co piszesz ma sens, nie wetuję tego xd

Z drugiej strony jak wspomnimy Peralezowi że mieszają mu w głowie, i że może jego wspomnienia nie są już jego, to on na koniec dzwoni do nas jako paranoik szukający wszędzie spisku.

Miało to pokazać, że nieźle go odkleiło. Ale! Pokazało coś jeszcze - bo przecież Mr Blue Eye nie dał rady usunąć tej prostej wizji z jego głowy. Tej prostej rozmowy z V na ławce, która zasiała w nim ziarnko paranoi.

Więc może ten program nie jest aż tak skuteczny jak zakładaliśmy w trakcie questa? A co dopiero użyty przeciw wybitnej netrunnerce

Jestem dobrej myśli xd

Gruba ryba1piorunów

@Barcol W tej wersji to wymagało czasu bo było to jednak na odległość dosyć egzotyczną metodą, która wymagała stopniowego warunkowania. A jak osoba "prana" jest w zasadzie cyborgiem dostosowanym pod interakcję z siecią i ma się do niej bezpośredni dostęp... ( ͡° ͜ʖ ͡°)

Wiadomo, to jest tylko teoria. Ale niebieskooki jest dziwnie pomocny (pomaga V, w sumie mimo naszej interakcji z Peralezami). Kiedyś czytałem teorię o zbieraniu najlepszych jednostek do przyszłej wojny z rogue AI.

Osobistość3piorunów

@Barcol No to skoro chcesz kontropinię to służę uprzejmie. xD

Co do kolejności dla Phantom Liberty się zgadzam, ale nigdzie nie jest napisane, że Niebieskooki Szefito to jakiś fajny ziomuś lepszy od korpo. To może być jeszcze gorsza opcja, to może być zbuntowana SI zza Muru, sporo pytań i wątpliwości daje zadanie z Jeffersonami. Czy oddanie Song w jego ręce jest lepsze niż NUSA? C⁎⁎j wie, nie jest to jednoznacznie potwierdzone, wcale nie musi być. Ale zgadzam się, że los nieznany jest lepszy od definitywnie tragicznego, więc pozostaje to wybór najlepszy.

Co do głównych znowu w większości się zgadzam, ale przede wszystkim pierwsze dwa bym zamienił. Jakoś ciężko mi uwierzyć, że w dziczy pustyni żyją szamani zdolni ten cyberpierdolnik neuralny rozplątać. xD

Przeniósłbym Devila z Soulkillerem ponad Suicide. Tak, sprzedałeś się calusieńki, d⁎⁎a z duszą należą do Arasaki, ale po przykładzie Smashera i Takemury widać, że wiernych i kompetentnych potrafią hojnie nagrodzić. A V jest bardzo kompetentny. W mojej opinii jest tu szansa na jakieś jutro, czego o tych niżej już powiedzieć nie można.

Tower także dałbym oczko wyżej, ponad suicide, z grubsza na równi Devila z soulkillerem, ciężko ocenić który wyżej bo to zależy od dalszych losów, a to czysta spekulacja. Żyjesz, niby wszczepów już nie wolno, ale c⁎⁎j wie czy to tak zostanie. Masz koniec końców dobre układy z militechem i rządem. Z czasów Edgerunnerstwa masz też (a przynajmniej powinieneś mieć) ogromne pieniądze, więc o ile sam już nie będziesz rozbijał głów bandziorom, to może za to zasponsorujesz nowe pokolenie buntowników? A za So Mi płakał nie będę, działała we własnym interesie będąc w zasadzie zniewoloną, więc mogę na to przymknąć oko, ale jednocześnie uważam, że jest uczciwym potraktowanie jej tak jak ona V. Ona była gotowa wepchnąć V pod pociąg żeby ratować siebie, to teraz V ją wepchnie pod pociąg żeby ratować siebie. Przykre, ale uczciwe.

Suicide spada na przedostatnią bo niczego nie osiągasz, jak już masz zdechnąć to chociaż zabierz jakiegoś c⁎⁎ja ze sobą, można by po prostu przez kilka tygodni robić rajdy na interesy Arasaki, aż się ciało podda. Gorszy jest tylko ten, gdzie nic nie osiągasz ale za to pomogłeś kurwom. Gratulacje.

Gruba ryba1piorunów

@KsRobag No w sumie.... ( ͡° ͜ʖ ͡°)

Co do So Mi to zgodziłbym się gdyby nie to że:
- W całą tą padakę wpędził ja Reed, w jej wspomnieniu widać jak straszy ją NetWatchem zabijającym jej przyjaciół jeśli nie sprzeda się NUSA
- Jest w tej samej sytuacji co V - umiera i nie ma ratunku. Jakoś tak pogrążanie na dno kogoś kto siedzi w tym samym sosie brzmi dla mnie chujowo
- I w końcu najważniejsze - mówi nam prawdę zanim jest za późno. Mogłaby to przemilczeć, ale coś w niej pęka. Zależy jej na życiu jak każdemu, ale jednak wprost przyznaje że jeśli wsadzimy ją do tej rakiety to dla nas lekarstwa braknie. IMO to mocne redemption, bo co innego oszukać losowego najemnika, a co innego przyjaciela. No i przyznanie się do tego musiało być trudne. A dodatkowo w takim momencie - pewnie wręcz spodziewała się że po czymś takim to w emocjach oddamy ją Reedowi, a jednak wybrała szczerość.

> Przeniósłbym Devila z Soulkillerem ponad Suicide
Tutaj nam się rozjechało bo tak naprawdę każde zakończenie trzebaby jeszcze rozbijać przez to dla kogo będzie dobre a dla kogo złe xD Potraktowałem oba Devile jako najgorsze bo dla świata przyniosło to najczarniejszy precedens w historii - nieśmiertelność dla starych bogaczy. Przy suicide prawdopobonie dzieje sie to samo co przy The Tower, czyli Yorinobu wewnętrznie sabotuje korpo. Ale jeśli spojrzymy przez pryzmat samego V to tak, w jednym z nich ma szansę na przyszłość, w drugim definitywnie nie ma jej.

Mr Blue Eyes to dla mnie na bank dzikie SI zza blackwalla, ale tu się zgadzamy że to nadal lepiej niż smycz Rosalindy :P

>że w dziczy pustyni żyją szamani
Jeśli to miała być tylko hiperbolizacja dla humoru, to IMO dobra, spodobało mi się to określenie xd
Ale jeśli faktycznie argument to z tego co zrozumiałem oni będą szukać po innych miastach, a nie w lepiankach z gówna?
No i trzeba zaznaczyć że nawet Alt wspominała że problem był natury fizycznej, a ona działa w sieci, więc może nadzieja faktycznie jest? A jak nie no to zawsze to parę miesięcy z ukochaną xd

Mam jeszcze taki pomysł, że skoro Relic z engramem Silverhanda był w stanie fizycznie przerobić ciało pod niego... To może wrzućmy ten engram V który już leży w Mikoshi na drugiego takiego Relica i wepnijmy w łeb, niech robi swoje ale teraz w tą stronę xdd

Lider2piorunów

@Barcol Tylko pewnie znowu by trzeba było atakować Mikoshi aby pozyskać relic V a dodatkowo znaleźć jelenia, który da sobie podgrać świadomość.

Co do zakończenia z cyganami - też tak to interpretuje, że będą szukać rozwiązania w innych miastach a nie nomadzkich przyczepach.

Gruba ryba1piorunów

@inty Mikoshi się rozleciało, Alt je przejęła, a z tego co wiemy po wątku Slidera to można w cyberprzestrzeni "cofać się w danych" - więc plik V jest do odzyskania przez zaprzyjaźnioną Alt, której towrzyszy zaprzyjaźniony Johny - imo do ugrania!

To w jaki sposób się dokładnie tworzy taki Relic to niewiadoma - Hellman wspominał że to jest wersja celowo stworzona do nadpisywania hosta, ale nie może to być długotrwały proces bo w the Devil widzimy że Saburo już zdążył z tego skorzystać.

I w końcu co do ciała - niech V to wepnie sobie samemu :grinning: Lepszego ciała niż swoje obecne nie znajdzie, a potrzebne mu tylko naprawienie zmian przygotowanych pod Johnyego - cała reszta już jest kompatybilna. W The Devil Takemura o tym wspomina, że przy w miarę kompatybilnym hoście (np pokrewieństwo Yorinobu z Saburą) jest to w miarę prosty proces. A może być lepsza kompatybilność niż Twoje własne ciało, które zostało lekko przemodelowane pod terroryste? IMO spora szansa tu jest

Osobistość1piorunów

@Barcol

Co do So Mi to zgodziłbym się gdyby nie to że:

Wszystko co niżej to powody dla których jednak z twoją kolejnością się nie kłócę, różdżki top. Uważam jedynie, że ci decydujący się ją oddać mają ku temu słuszne powody. Cały ten bajzel miał nam przynieść lek, a nie przyniesie nam absolutnie niczego, odchodzimy z pustymi rękoma i krótszym czasem na liczniku. Ale za to skonfliktowaliśmy się z NUSA.

Tutaj nam się rozjechało

Tu zgoda, faktycznie przyjąłem nieco inne kryterium oceny.

Jeśli to miała być tylko hiperbolizacja dla humoru

Trochę tak, ale nie do końca. Lecimy do Arizony, a Panam mówi, że będziemy szukać leku wśród innych nacji Nomadów, że ma tam "kontakty". Z tego co kojarzę stary lore (robiłem kiedyś postać do papierowego RPG, ostatecznie nie zagraliśmy, ale trochę czytane było) to wśród Nomadów żyją jacyś mistycy biotechu, to są koniec końców cyber-indianie. No nie brzmi to szczególnie wyrafinowanie. Z drugiej strony część nacji na luzie mogłaby rywalizować z największymi Korpo na technologie, wspomniane jest też miasto Tucson (a to nie jest wiocha), więc może coś w tym jest. Po prostu jakieś takie mało solidne to się wydaje. Niebieskooki Szefito sprawia wrażenie lepiej zaopatrzonego.

wrzućmy ten engram V

Tu się pojawia problem "duszy" (stąd soulkiller) - czy engram to ta sama osoba czy tylko jej kopia? Osobnik umarł, dla niego koniec, a został zastąpiony przez swojego perfekcyjnego klona. Stąd też trochę mniej poważnie traktuję "nieśmiertelnych bogoli", upload do sieci to niekoniecznie jest przeniesienie jaźni, tylko śmierć i stworzenie SI wytrenowanej na danej osobie, aby ją perfekcyjnie imitować. Ale jak rozumiem właśnie nad tym pracował Saburo, żeby to było przeniesienie jaźni w pełni i z zachowaniem ciągłości. Chyba nigdzie w grze nie pada definitywna odpowiedź który scenariusz jest faktyczny, ale może mi umknęło.

Gruba ryba1piorunów

@KsRobag Pierwsze 3 akapity akceptuję bez dopowiadania niczego - chyba rozumiemy swoje stanowiska jak i źródło różnic.

Ja w tym uniwersum jestem od niedawna - jakoś nie przemawiało do mnie, a tragiczna premiera Cp2077 tylko opóźniła moment zajrzenia do niego, ale wsiąkłem mocno, książka już czeka na półce, w ttrpb też pewnie spróbuję zagrać za jakiś czas.

Co do ostatniego akapitu to wchodzimy tu w dylemat filozoficzny. Dla wielu ludzi teleport który robi idealny skan atomowy twojego ciała a potem drukarką 3D printuje go w nowym miejscu to faktyczny teleport. Dla mnie to śmierć i powołanie kopii. Ale nie da się tego rozstrzgnąć jakoś obiektywnie xD Wątek znany w popkulturze, chociażby film Prestiż. SciFun miał fajny materiał o tym: https://www.youtube.com/watch?v=J1Tq_tTsd8w

Ale sądząc po stylu w jakim piszesz - pewnie wiesz to wszystko xd

Co do gry to właśnie zadziwiająco mało było zwracane na to uwagi - kojarzę moment gdy skontaktowaliśmy się z Alt po raz pierwszy, gdzie Alt powiedziała wprost że V zginie od soulkillera, ale Johny zwrócił uwagę że po wszystkim będzie dalej żył w swoim ciele, "więc co za różnica"?

No z perspektywy wypalonego nie odpowiemy na to pytanie jednoznacznie, spotykałem się nawet z twierdzeniem że takie przerwanie ciągłości świadomości nie różni się niczym od na przykład pójścia spać, z czym totalnie się nie zgadzam.

AAAALEEE

Z perspektywy obserwatora zewnętrznego, czy ogólnie świata - no nic sie nie zmieniło. Był chłop, jest chłop, toćka w toćke ten sam (nawet jeśli w ciele syna). Zakładając że technologia jest dokładna to nie jest to wytrenowanie LLMa na bazie osobowości kogoś - to serio idealny zapis całego mózgu.

Swoją drogą co mi się najbardziej podobało w The Devil to taki krótki tekst gdzie Saburo na konferencji mówi że nie ma mowy o morderstwie syna, bo funkcje życiowe ciała nie zaniknęły, więc nie wpadamy w definicje śmierci xd Prawnicy korpo przedstawieni realistycznie.

TELEPORTY SĄ ABSURDALNEAuf YouTube findest du die angesagtesten Videos und Tracks. Außerdem kannst du eigene Inhalte hochladen und mit Freunden oder gleich der ganzen Welt teilen.YouTube
Osobistość1piorunów

@Barcol

pewnie wiesz to wszystko

To się zgadza :grinning: Mało kto pewnie SciFuna nie zna, ale jeśli ktoś taki gdzieś jest to należy go uświadomić.

Co do gry to właśnie zadziwiająco mało było zwracane na to uwagi - kojarzę moment gdy skontaktowaliśmy się z Alt po raz pierwszy, gdzie Alt powiedziała wprost że V zginie od soulkillera, ale Johny zwrócił uwagę że po wszystkim będzie dalej żył w swoim ciele, "więc co za różnica"?

To jest też powód, dla którego jestem gotów spojrzeć na Tower nieco przychylniej, to jest jedyny wariant w którym ta "ciągłość" jest zachowana, nie następuje rozdzielenie z ciałem, nie wchodzimy w Mikoshi, V to V, cały i oryginalny.

Jest tu też taki trochę meta-argument, że skoro zachowujemy kontrolę nad postacią jako gracze, to znaczy że ta ciągłość jest. Sekwencja z Johnnym w przeszłości ma nałożony filtr i brakuje interfejsu, a w epilogach wszystko jest na swoim miejscu, więc ma to świadczyć, że rzeczywiście operacja rozplątania w Mikoshi była bardziej jak sen czy utrata przytomności, a nie śmierć i cybernekromancja. Ale znowu, gra nie dostarcza rozstrzygnięcia tego dylematu, daje argumenty dla obu stron, więc sprawa pozostaje nierozwiązana. ¯\\(ツ)/¯

Pokaż więcej komentarzy (18)