Tytuł: Era supernowej Autor: Liu Cixin Kategoria: fantasy, science fiction Wydawnictwo: Rebis Format: ebook Liczba stron: 448 Ocena: 6/10
Zaczyna się fajnie, robi nadzieje na ciekawy przegląd zmian na Ziemi w dalekiej skali, ale... od połowy książki tempo spada, autor koncentruje się na zmaganiach militarnych, a podejście "CHINA NUMBER ONE!" mocno rzuca się w oczy i inne stereotypy o pozostałych krajach trochę nużą. Końcówka już zakrawa delikatnie o parodię.
Dlaczego na stronach wydawnictw książki są często droższe? Nawet bym ich wsparł jakby było tyle samo co w księgarni, ale jak jest drożej to na co oni liczą, że złapią frajera co se myśli chlip chlip bidny wydawca, dopłacę mu? Przecież i tak zarobiliby więcej bo odpada koszt pośredników. xD
@Hilalum dlatego bezpośrednio kupuję tylko od MAGa. Najtaniej na rynku i do tego pakują wybitnie - na ponad 100 książek chyba tylko 4 wymieniałem.
Najbardziej mnie śmieszą posty pod nowosciami Zyska: rabat 20% na nowości, a ludzie preorderują jak potłuczeni i jeszcze płacą kilkanaście zł za przesyłkę dla jednej książki. Mnie by skręciło, gdybym miał tak zrobić.
Spokojnie, na pewno na stronach wydawnictw jest taniej niż obecnie stacjonarnie w Empiku xD pojebało ich tam zdrowo. Chciałem kupić książkę Wiedźmin na prezent i patrzę - a to kosztuje 90zł. Online na Empiku 40 xD ale jak zamówisz online to nie dostaniesz tego w tej chwili, musisz czekać ze 3 dni aż się tam ogarną i to wyślą do własnego salonu
Dom Wydawniczy REBIS przygotowuje limitowaną edycję. Sześciotomowe "Kroniki Diuny" Franka Herberta w księgarniach od 10 listopada 2026 roku. Wydanie w twardej oprawie z obwolutą liczy łącznie 4219 stron, w cenie detalicznej 499 zł. Pakiet zawiera pudełko i grafikę Wojciecha Siódmiaka. Poniżej szata graficzna i, by uniknąć spojlerów, krótko o treści pierwszego tomu.
Arrakis, zwana Diuną, to jedyne we wszechświecie źródło melanżu - substancji przedłużającej życie, umożliwiającej odbywanie podróży kosmicznych i przewidywanie przyszłości.
Z rozkazu Padyszacha Imperatora Szaddama IV rządzący Diuną Harkonnenowie opuszczają planetę, swe największe źródło dochodów. Diunę otrzymują w lenno Atrydzi, ich zaciekli wrogowie. Zwycięstwo księcia Leto Atrydy jest jednak pozorne - przejęcie planety ukartowano.
W odpowiedzi na atak połączonych sił Imperium i Harkonnenów dziedzic rodu Atrydów, Paul - końcowe ogniwo planu eugenicznego Bene Gesserit – staje na czele rdzennych mieszkańców Diuny i wyciąga rękę po imperialny tron.
#ksiazkiwhoresbane 'a - tag, pod którym chwale się nowymi nabytkami oraz wrzucam newsy o książkach
@Whoresbane a jest jakiś wiedźmin na rynku w podobnym wypasionym wydaniu? w końcu by człowiek zebrał. albo czy sie zapowiada wydanie ponowne po najnowszych ksiazkach sapkowskiego?
Twórczość Archera zacząłem doceniać niestety po jego śmierci. O serii z Wiliamem Wawickiem wiedziałem tylko tyle, że pierwszy tom jest dostępny co najwyżej na chomiku, ale pozostałe są już obecne na niemal wszystkich platformach.
W rodzinie Warwicków przyszłość zawodowa wydawała się właściwie przesądzona. Ojciec jest cenionym prawnikiem, siostra właśnie wkroczyła na tę samą ścieżkę kariery, a przed młodym Williamem otwierają się drzwi do świata sal sądowych, paragrafów i całkiem przyzwoitych zarobków. Problem w tym, że William postanawia zostać policjantem.
Uznał, że skoro cała rodzina zajmuje się bronieniem przestępców, to ktoś powinien wreszcie zacząć łapać tych, których ojciec i siostra będą później bronić.
I właśnie tak rozpoczyna się "Nic bez ryzyka", pierwszy tom serii Jeffreya Archera o Williamie Warwicku, młodym policjancie, który zamiast korzystać z rodzinnych znajomości, zaczyna karierę od patrolowania londyńskich ulic. Z czasem trafia do Scotland Yardu, gdzie jego zainteresowanie sztuką okazuje się bardzo przydatne podczas śledztwa dotyczącego kradzieży bezcennego obrazu Rembrandta.
Na drodze Williama staje Miles Faulkner, niezwykle bogaty kolekcjoner sztuki, dla którego posiadanie drogocennych obrazów jest równie ważne jak umiejętność omijania prawa. Jeszcze ciekawsza okazuje się jednak jego żona Christina. Małżeństwo Faulknerów zdecydowanie nie należy do udanych, a ich wzajemne relacje coraz bardziej przypominają wojnę, w której amunicją są prawnicy, pieniądze i kolekcja dzieł wielkich mistrzów.
Bo przecież można się rozwieść jak cywilizowani ludzie, ale po co, skoro można jeszcze powalczyć o kilka Rembrandtów?
To właśnie ten wątek podobał mi się najbardziej. Obserwowanie bogatego małżeństwa, które próbuje przechytrzyć siebie nawzajem, wykorzystując przy tym Williama, prawników i kolejne fortele, jest momentami znacznie ciekawsze niż samo śledztwo. Szczególnie że żadna ze stron nie zamierza łatwo odpuścić, a granica między współpracą z policją, a realizowaniem własnych interesów, bywa wyjątkowo cienka.
Archer bardzo sprawnie łączy klasyczny kryminał z powieścią obyczajową i prawniczą. Oprócz poszukiwania skradzionego obrazu dostajemy pierwsze kroki Williama w policji, jego relacje rodzinne, romans z Beth Rainsford oraz sporo sądowych potyczek. Te ostatnie wypadają szczególnie dobrze, zwłaszcza kiedy do głosu dochodzą członkowie rodziny Warwicków.
Nie jest to oczywiście kryminał, który próbuje wymyślić gatunek na nowo. Niektóre wydarzenia układają się zaskakująco wygodnie, bohaterom zdarza się mieć wyjątkowe szczęście, a całość momentami przypomina bardziej elegancką przygodę niż brutalną policyjną rzeczywistość. Ale totalnie mi to nie przeszkadzało, powiem więcej, miałem ochotę na właśnie taką książkę. Prostą, łatwą, lekko humorystyczną z delikatnie zarysowanym wątkiem kryminalnym.
@WujekAlien zobaczyłem okładkę i już chciałem cię ochrzanić za dokładanie mi książek na półkę, ale potem doczytałem, że akcja dzieje się w niedalekiej przeszłości, a nie w XIX wieku i odetchnąłem z ulgą, bo jednak wolę Londyn tamtych czasów.
Wydawnictwo Zysk i S-ka zapowiada nowe edycje ilustrowane Pieśni Lodu i Ognia. "Uczta dla wron. Cienie śmierci" i "Uczta dla wron. Sieć spisków" George'a R.R. Martina są planowane na listopad 2026. Wydania w twardej oprawie, w cenie detalicznej po 139,99 zł za sztukę. Poniżej okładki i krótko o treści.
"Cienie śmierci"
Po stuleciach nieustannych wojen i zdrad siedem osłabionych potęg, dzielących między siebie władzę nad krainą, zawarło rozejm. Tak się przynajmniej wydaje.
Po śmierci króla potwora, Joffreya, Cersei przejęła władzę w Królewskiej Przystani. Śmierć Robba Starka złamała kręgosłup buntu północy, a rodzeństwo Młodego Wilka rozproszyło się po całym królestwie.
Wojna, która trwała tak długo, wreszcie wygasła. Jednakże wkrótce zaczynają gromadzić się jej niedobitki: banici, renegaci i padlinożercy, którzy ogryzają kości poległych i łupią tych, którzy niebawem również rozstaną się z życiem. W Siedmiu Królestwach ludzkie wrony zbierają się na bankiet z popiołów…
Wyjątkowa edycja ilustrowana, wzbogacona nie tylko o ilustracje czarno-białe, ale także kilkanaście kolorowych, autorstwa Jeffreya R. McDonalda, które pozwalają zobaczyć bohaterów, miejsca i sceny, które dotąd żyły wyłącznie w wyobraźni czytelników. Idealna pozycja dla kolekcjonerów, miłośników pięknych wydań i wszystkich, którzy chcą przeżyć Ucztę dla wron na nowo w najbardziej efektownej formie.
"Sieć spisków"
Wojna pięciu królów zbliża się do końca…
Lannisterowie i ich sojusznicy uważają się za zwycięzców, jednak w królestwie wciąż daleko do spokoju. Niezadowoleni z ich rządów wciąż spiskują i zawierają nowe sojusze. Martellowie z Dorne pragną zemsty za śmierć swych krewniaków, a Euron Wronie Oko, dziedzic króla Balona z Żelaznych Wysp, jest najstraszliwszym piratem, jaki kiedykolwiek pływał po morzach. Brienne Ślicznotka szuka Sansy Stark, której poprzysięgła bronić przed gniewem królowej Cersei. Nadchodzi czas, gdy szlachetnie urodzeni i prości ludzie, żołnierze i czarodzieje, skrytobójcy i mędrcy muszą połączyć siły, ponieważ na uczcie dla wron jest wielu gości, ale tylko nieliczni ujdą z niej z życiem.
Wyjątkowa edycja ilustrowana, wzbogacona nie tylko o ilustracje czarno-białe, ale także kilkanaście kolorowych, autorstwa Jeffreya R. McDonalda, które pozwalają zobaczyć bohaterów, miejsca i sceny, które dotąd żyły wyłącznie w wyobraźni czytelników. Idealna pozycja dla kolekcjonerów, miłośników pięknych wydań i wszystkich, którzy chcą przeżyć Ucztę dla wron na nowo w najbardziej efektownej formie.
#ksiazkiwhoresbane 'a - tag, pod którym chwale się nowymi nabytkami oraz wrzucam newsy o książkach
Ale mam atak cringu jak widze PKD w wydaniu gdzie tytul ekranizacji jest wiekszy niz tytul ksiazki…. Wiem ze sie lepiej sprzedaje bo czy androidy marza o elektrycznych owcach to troche zamulajaca nazwa no ale tak sobie autor wymyslil i fakt ze zmienil to jakis ku⁎⁎⁎⁎zon z marketingu przyprawia mnie o palpitacje serca, ale fajne ksiazki milej lektury.
Motyw pętli czasowej nie jest w literaturze niczym nowym, ale uważam, że można z niego wyciągnąć jeszcze więcej. Szczególnie jeśli zamiast kolejnej historii o ratowaniu świata dostajemy opowieść o codzienności człowieka, który musi nauczyć się funkcjonować w rzeczywistości pozbawionej jutra.
Główna bohaterka, Tara Selter, odkrywa, że czas przestał dla niej płynąć w normalny sposób. Kalendarz nieubłaganie wskazuje 18 listopada. Każdego ranka budzi się w tym samym dniu, ludzie wykonują te same czynności i prowadzą te same rozmowy, podczas gdy dla niej mijają kolejne tygodnie i miesiące.
Co ciekawe, Tary w ogóle nie powinno być tego dnia w domu. Zgodnie z pierwotnym przebiegiem wydarzeń miała nadal przebywać w delegacji w Paryżu. Jej wcześniejszy powrót sprawia więc, że znajduje się w miejscu, w którym nikt się jej nie spodziewa. Początkowo wydaje się to mało istotnym szczegółem, ale z czasem okazuje się jednym z najciekawszych elementów całej historii. Tara zyskuje ogromną swobodę działania – może pozostać niezauważona, ingerować w wydarzenia, wybierać inne miejsca i spotkania, a następnie obserwować, jak zmieniają się konsekwencje jej decyzji. Jeden dzień staje się punktem wyjścia dla niezliczonych alternatywnych scenariuszy, a każda podjęta decyzja otwiera kolejne gałęzie wydarzeń, których w normalnym życiu nigdy nie miałaby okazji poznać.
Najciekawsze jest obserwowanie, jak Tara stopniowo odnajduje się w tej sytuacji. Początkowo próbuje przekonać męża, że naprawdę utknęła w czasie. Opowiada mu o swoich doświadczeniach, rozrysowuje schematy, przewiduje wydarzenia i szuka zrozumiena. Problem w tym, że dla niego każda rozmowa jest pierwszą, podczas gdy ona przeprowadzała ją już wielokrotnie. Później próbuje dzielić się swoją historią również z innymi, aż w końcu dochodzi do wniosku, że być może nie musi już nikomu niczego udowadniać.
Ta ewolucja od desperackiej potrzeby bycia wysłuchaną do stopniowej akceptacji samotności jest dla mnie najmocniejszym elementem książki.
Sama Tara jest też dość wnikliwą bohaterką, bo zauważa np.: że produkty i jedzenie, które zużywa i zjada, się nie odnawiają i znikają ze sklepowych półek, ale nikt ich nie uzupełnia, bo w wersji historii bez niej, nie ma takiej potrzeby.
Podoba mi się filozoficzny wymiar książki:
* Co oznacza upływ czasu, jeśli tylko jedna osoba go doświadcza?
* Czy można budować relacje, kiedy druga strona nie pamięta wspólnych przeżyć?
* Czy wieczność zamknięta w jednym dniu jest darem, czy przekleństwem?
* Czy przeżywanie tego samego dnia jest realnie przeżywaniem tego samego dnia, jeśli bohaterka może go przeżywać na tysiące różnych sposobów?
* Czy robiąc to samo, dzień w dzień, idąc do pracy, pracując, wracając z niej, gotując i śpiąc, nie jesteśmy również zamknięci w takiej pętli, tylko może tygodniowej a nie dziennej?
* Czy w końcu jedna osoba zużywająca zasoby świata samotnie, nie będzie w stanie go pogrążyć i zniszczyć?
Problem w tym, że mam poczucie niewykorzystanego potencjału. Rozumiem, że niespieszne tempo i powtarzalność są świadomym zabiegiem autorki, ale momentami miałem wrażenie, że zamiast rozwijać kolejne konsekwencje życia w pętli, Balle zbyt długo zatrzymuje się przy tych samych obserwacjach. Jestem w stanie zrozumieć zagubienie bohaterki, bo w końcu jest to nietypowe wydarzenie, ale czasami autorka pędzie z jednymi tematami, żeby nad innymi się zbyt długo rozwodzić.
Nie pomaga również sposób wydawania cyklu przez WP. Kolejne tomy ukazujące się w odstępach miesiąca czy dwóch sprawiają, że historia zostaje podzielona na fragmenty, które trudno traktować jako samodzielne książki. A może nawet nie powinny być tak traktowane i oceniane. Pierwszy tom odbieram bardziej jako rozbudowane wprowadzenie niż pełnoprawną opowieść. Mogę tylko zgadywać, że każda kolejna książka to również będzie pełny rok (365 dni) Tary w tym dziwnym świecie. Przy tak powolnej narracji zdecydowanie wolałbym przeczytać większą część cyklu bez przerw, jeśli nie całość 6 tomów zamkniętą w 1.
"O objętości czasu" ma świetny punkt wyjścia, ciekawą bohaterkę i sporo interesujących refleksji nad samotnością, przemijaniem i sensem codzienności. Jednak po pierwszym tomie bardziej fascynuje mnie to, co jeszcze można zrobić z tym pomysłem, niż to, co autorka rzeczywiście zdecydowała się opowiedzieć.
Jestem ciekaw dalszych losów Tary, ale na razie pozostaję z poczuciem niedosytu.
Bardzo podoba mi się okładka, mega pasuje do treści po przeczytaniu, choć początkowo mi nie siedziała.
EDIT: edytowałem tą recenzję już tyle razy, że nie gwarantuję, że przeczytaliście to samo xD** Ostani EDIT:** Zachęcam do lektury jeszcze raz ( ͡~ ͜ʖ ͡°)
@WujekAlien brzmi ciekawie, uwielbiam wszystkie zabiegi związane z czasowymi anomaliami. I weź mi wytłumacz jak głupiemu ten temat z jedzeniem. Bierze jakąś szamę z półki w drugiej pętli i w trzeciej tej rzeczy tam nie ma, tak? To że się nie odnawia, to jeszcze rozumiem (prawo zachowania energii), ale że pracownicy tego nie uzupełniają? To co, po jakimś czasie sklep bedzie pusty, ale nikt nie będzie widział w tym problemu? Czy coś źle zrozumiałem?
Po "Carrie" sięgnąłem trochę z ciekawości, a trochę w ramach przygotowania do obejrzenia serialowej adaptacji na Prime Video. W końcu to debiutancka powieść Stephena Kinga, książka, od której zaczęła się jego wielka kariera, a jednocześnie jedna z najbardziej rozpoznawalnych historii w dorobku autora. I choć rozumiem, dlaczego zdobyła taki status, po lekturze pozostał mi spory niedosyt. Z resztą nie tylko po lekturze tej pozycji autora, bo mam wrażenie, że do tej pory, po za "Dallas 63", "To", "Pod kopułą", czy serią z panem Mercedesem, to mnie za mocno nie kupił.
Fabularnie:
Carrie White jest nastolatką wychowywaną przez fanatycznie religijną matkę, która właściwie od dziecka przekonuje ją, że wszystko, co związane z cielesnością i kobiecością, jest grzeszne. W szkole dziewczyna również nie ma łatwego życia. Wyśmiewana, poniżana i odrzucana przez rówieśników, staje się idealnym celem kolejnych okrutnych żartów. Jest jednak coś, co odróżnia ją od innych - posiada zdolności telekinetyczne, które stopniowo zaczynają się rozwijać, szczególnie pod wpływem silnych emocji.
I właśnie tutaj zaczyna się mój największy problem z tą książką.
Poznajemy Carrie właściwie z każdej możliwej strony, tylko zdecydowanie za rzadko za sprawą jej samej.
King buduje historię poprzez relacje innych bohaterów, fragmenty książek, artykułów, raportów i wspomnień dotyczących wydarzeń, które doprowadziły do tragedii. Zazwyczaj taki zabieg narracyjny, pozwalający spojrzeć na tę samą historię z różnych perspektyw, mi się podoba, ale tu jakoś średnio mi pasował. Dzięki niemu wiemy, jak Carrie postrzegają koleżanki, nauczyciele, matka czy ludzie próbujący później zrozumieć, co właściwie się wydarzyło.
Ale mnie najbardziej interesowała właśnie ona.
Chciałem zdecydowanie więcej czasu spędzić w jej głowie. Zrozumieć, co czuje, kiedy odkrywa, że potrafi robić rzeczy niemożliwe dla innych nastolatków. Czy traktuje swoje zdolności jak przekleństwo, czy może po raz pierwszy w życiu dostrzega w sobie coś wyjątkowego? Czy świadomość posiadania takiej mocy daje jej poczucie kontroli nad własnym życiem? Czy zaczyna rozumieć, że jest inna nie tylko dlatego, że nikt jej nie lubi i nie kocha, ale również dlatego, że naprawdę posiada coś, czego inni nie mają? Kolejnym aspketem jest długość książki, King przyzwyczaił mnie do książek 800-1000 stronicowych, a tu nagle kończę czytać książkę, w momencie, w którym większość innych jego dzieł się dopiero zaczyna rozkręcać.
Niestety nie przekonała mnie do siebie ta historia. Mam nadzieję, że serial naprawi błędy i pokaże, że da się naprawić pierwowzór. A jedną taką ekranizację Kinga mamy już za sobą i jest to "Skazani na Shawshank" na podstawie króciutkiej nowelki.
@WujekAlien ja osobiśnie nie odczułem braku jej perspektywy. Jestem zdania, że nawet lepszym rozwiązaniem jest poznawanie Carrie z niechlubnych perspektyw i wypaczonych przekazów. Solidna książka jak dla mnie.
Wydawnictwo Vesper prezentuje okładkę pierwszego tomu cyklu Kupcy i ich żywostatki. "Czarodziejski statek" Robin Hobb zaplanowano na październik 2026 roku. Wydanie w twardej oprawie zawiera około 750 stron, w cenie detalicznej 119,90 zł. Format powiększony, jak u McMurtry'ego i Simmonsa.
#ksiazkiwhoresbane 'a - tag, pod którym chwale się nowymi nabytkami oraz wrzucam newsy o książkach
Premiera 28 października 2026 roku. Poniżej krótko o treści.
Czarodrzew to najcenniejszy skarb świata – niezwykły surowiec pochodzący z Deszczowych Ostepów. Tylko wykonane z niego żywostatki potrafią pokonać zdradliwe wody prowadzące do miejsca, gdzie rodzą się fortuny. Są jednak niezwykle rzadkie. Ożywają dopiero wtedy, gdy na ich pokładzie umrą przedstawiciele trzech kolejnych pokoleń jednej rodziny.
Nadszedł czas przebudzenia „Vivacii”. Althea Vestrit od zawsze wierzyła, że przejmie po ojcu dowództwo na tym ukochanym przez nią statku. Jednak los i rodzinne ambicje mają wobec niej zupełnie inne plany. Tymczasem po morzach krąży Bystry – błyskotliwy, bezwzględny pirat, który doskonale wie, jaką moc mają żywostatki. I zrobi wszystko, by zdobyć jeden z nich.
Wydawnictwo Znak wyda książkę "Kraków. Biografia miasta" Michała Niezabitowskiego. Premierę ustalono na 14 października 2026 roku. Wydanie w twardej oprawie z obwolutą liczy 592 strony, w cenie detalicznej 109,99 zł. Poniżej okładka i krótko o treści.
KRAKÓW, JAKIEGO NIE ZNASZ
To nie jest wykład o historii Krakowa ani przewodnik po mieście.
Książka Michała Niezabitowskiego to dzieje mitu, studium o Krakowie jako wielkiej idei. To opowieść o mieście królów i kupców, świętych i artystów – mieście, które nieustannie kreuje siebie na nowo.
Autor prowadzi czytelnika od legendy o Kraku, przez średniowieczną metropolię, aż po współczesny Kraków podejmujący wyzwania XXI wieku.
Historia staje się tu kluczem do zrozumienia teraźniejszości. To zaproszenie do odkrycia, że dziedzictwo Krakowa to niekończący się wir pokoleń, a jego znaczenie wykracza daleko poza historię Polski i który pozostaje jednym z najważniejszych elementów europejskiej kultury.
#ksiazkiwhoresbane 'a - tag, pod którym chwale się nowymi nabytkami oraz wrzucam newsy o książkach
@bojowonastawionaowca w dzisiejszych czasach boję się nazwać coś ładnym, bo zaraz się okaże, że to z (pomocą) AI zrobione i się będę czuł jak debil. Ale faktycznie wygląda dobrze.
Są książki, w których właściwie niewiele potrzeba, żeby opowiedzieć świetną historię. Nie potrzeba wielkich tajemnic, morderstw, końca świata czy zwrotów akcji co kilkadziesiąt stron. Wystarczą ludzie, ich wybory, konsekwencje tych wyborów i czas, który nieubłaganie płynie do przodu. „Buckeye” Patricka Ryana jest właśnie taką książką. I niemal idealnie trafiła w mój gust.
Historia rozpoczyna się w niewielkim amerykańskim miasteczku w Ohio, w trakcie II wojny światowej. Wojna jest tutaj jednak bardziej tłem niż głównym tematem. Najważniejsze są dwie rodziny, których losy splatają się ze sobą za sprawą jednego wydarzenia. Czegoś, co początkowo może wydawać się tylko chwilą słabości, przypadkiem czy niewłaściwą decyzją, ale z czasem zaczyna wpływać na życie kolejnych pokoleń.
I właśnie to podobało mi się najbardziej.
Ryan nie spieszy się z opowiadaniem swojej historii. Pozwala bohaterom żyć. Zakładać rodziny, wychowywać dzieci, popełniać błędy, ukrywać sekrety, kochać niewłaściwe osoby i zastanawiać się nad tym, jak wyglądałoby ich życie, gdyby kiedyś podjęli inną decyzję. Kolejne lata mijają, świat się zmienia, wojna się kończy, dzieci dorastają, a wydarzenia z przeszłości nadal gdzieś tam są - czasami głęboko schowane, ale nie w pełni zapomniane.
To przede wszystkim saga o zwyczajnych ludziach. Nie ma tutaj bohaterów jednoznacznie dobrych, ani złych. Są ludzie, którzy nawet gdy przez większość czasu zachowują się dobrze, czasami popełnią fatalny błąd, a później przez lata muszą żyć z jego konsekwencjami. I właśnie dlatego tak łatwo było mi w tę historię uwierzyć.
Bardzo podobało mi się również obserwowanie zmian zachodzących na przestrzeni kolejnych dekad. Buckeye opowiada nie tylko o swoich bohaterach, ale gdzieś w tle również o zmieniającej się Ameryce. Wielkie wydarzenia historyczne docierają do małego miasteczka, wpływają na życie mieszkańców, ale nigdy nie odbierają im pierwszego planu. Historia świata dzieje się gdzieś obok, podczas gdy dla bohaterów najważniejsze pozostają ich własne małe tragedie, miłości i rodzinne problemy.
To dokładnie ten rodzaj literatury obyczajowej, który lubię najbardziej. Powolny, ale nie nudny. Wielowątkowy, ale nieprzekombinowany. Emocjonalny, ale bez ciągłego wymuszania emocji na czytelniku. Zamiast wielkich dramatycznych deklaracji często rozmowa, gest albo przemilczenie.
Jedyny większy zgrzyt pojawił się u mnie pod koniec. Ryan postanawia wtedy trochę za mocno namieszać i dorzuca zawirowania, których ta historia moim zdaniem zwyczajnie nie potrzebowała. Przez większość książki jej siłą była naturalność – poczucie, że po prostu obserwuję kawałek czyjegoś życia. Gdyby autor zaufał temu do samego końca, być może byłaby to dla mnie książka 10/10.
Nie zmienia to faktu, że „Buckeye” jest jedną z tych powieści, przy których po kilkuset stronach orientuję się, że właściwie nie potrzebowałem żadnej wielkiej fabularnej nagrody. Chciałem po prostu jeszcze trochę pobyć z tymi ludźmi. Zobaczyć, co wydarzy się za pięć, dziesięć czy dwadzieścia lat. Kto zostanie, kto odejdzie i jakie konsekwencje będą miały decyzje podjęte dawno temu.
To saga wielopokoleniowa, spokojna, skupiona na bohaterach i pokazująca, jak jedno wydarzenie może rzucać cień na całe życie. „Buckeye” idealnie trafiło w mój obecny gust czytelniczy.
@Whoresbane Parę miesięcy temu, jak zapowiadali Ruocchio na październik, pisałem, że jak Imperium ciszy wyjdzie do kwietnia to będzie dobrze. Ale skoro teraz przesunęli od razu na nieokreślony początek roku, to teraz obstawiałbym okolice czerwca.
Spin-offowa opowieść Sandersona dziejąca się w świecie poza Cosmere. Lektura lekka, łatwa i przyjemna, coś dla młodszego czytelnika albo na wakacje - ale i starsi też nie będą się nudzić. Uniwersum, gdzie szybkie rysowanie na ziemi kółek, kresek oraz stworów zastąpiło w jakimś stopniu magię. Fajnie to sobie wymyślił. Ponoć prace nad sequelem trwają, ale na luzie można to potraktować jako zamkniętą historię z furtką na więcej.
Wydawnictwo Znak wraca do Wielkiej Wojny z pięćdziesiątym pierwszym tomem Czarnej Serii. "Wschodni front. Historia pierwszej wojny światowej" Nicka Lloyda wyląduje w księgarniach 12 listopada 2026 roku. Wydanie w twardej oprawie z obwolutą ma 688 stron, w cenie detalicznej 139,99 zł. Poniżej okładka i krótko o treści.
Wojna, która doprowadziła do upadku trzech imperiów
Od Bałtyku po Alpy, od szczytów Karpat po brzegi Morza Egejskiego – linia frontu na wschodzie jest co najmniej dwukrotnie dłuższa niż we Francji. Konflikt, który rozpoczął się jako spór między Austro-Węgrami a Serbią, zmienia się w krwawą walkę między cesarstwami, angażującą miliony żołnierzy i dotykającą miliony zwykłych ludzi. To odmieni Europę na zawsze.
Wschód jest miejscem, gdzie szarże kawalerii prowadzone są obok ataków gazem. Wojna tradycyjna splata się z nowoczesną, a dowódcy szybko muszą nauczyć się nowych zasad gry. Front wschodni stanowi poligon doświadczalny, gdzie testuje się rozwiązania, które dopiero mają się pojawić w okopach na Zachodzie. To także tu, inaczej niż po drugiej stronie Europy, wojna wpływa na losy cywilów, którzy stają się ofiarami masowych prześladowań.
Nick Lloyd w drugim tomie trylogii sięga do źródeł dotąd nieobecnych w zachodniej literaturze i rzuca nowe światło na wschodnie skrzydło konfliktu. Ukazuje front, momentami rozciągający się na ponad 1400 kilometrów, w całej jego złożoności i okrucieństwie. Przed naszymi oczami rodzi się nowy porządek – w cieniu ruin imperiów, które nie przetrwały Wielkiej Wojny.
#ksiazkiwhoresbane 'a - tag, pod którym chwale się nowymi nabytkami oraz wrzucam newsy o książkach
@Whoresbane ile można mieć książek o Leningradzie albo Monte Cassino? I tak nigdy nie zbiorę wszystkich książek, o których marzę, to chociaż będę rozsądnie planował zakupy :p
Wydawnictwo Vesper zapowiada wydanie rozszerzone albumu Howarda Philipsa Lovecrafta i Francois Barangera. "Zew Cthulhu" w sprzedaży od 28 września 2026 roku. Wydanie w twardej oprawie zawiera 80 stron, w cenie detalicznej 169,90 zł. Poniżej okładka i krótko o treści.
Boston 1926. Francis Thurston po śmierci w tajemniczych okolicznościach swojego wujecznego dziadka odkrywa w odziedziczonych dokumentach zapiski dotyczące sekty otaczającej kultem niewyobrażalną istotę uśpioną od milionów lat.
Niepojęte ofiary składane na bayou Luizjany, tajemnicze zgony nurków w różnych miejscach na świecie, artyści popadający w szaleństwo po przeżyciu straszliwych nocnych wizji, odrodzenie pradawnych kultów, a zwłaszcza cyklopowe miasto wyłaniające się z oceanu w czasie sztormu... Thurston krok po kroku zaczyna odkrywać, że badania jego wujecznego dziadka dotyczące kultu Cthulhu coraz bardziej zbliżały się do prawdy, że w mroku wyznawcy kultu dążą do obudzenia ich potwornego bóstwa, gotowi pogrążyć ludzkość w szaleństwie i doprowadzić do końca świata.
Gwiazdy ustawiły się we właściwym porządku. Czy koniec jest bliski?
#ksiazkiwhoresbane 'a - tag, pod którym chwale się nowymi nabytkami oraz wrzucam newsy o książkach
Wydawnictwo MAG prezentuje drugi tom Powstania i Upadku. "Farilane" Michaela J. Sullivana ukaże się 30 października 2026 roku. Poniżej okładka i krótko o treści.
Czasem prawda bywa niebezpieczna, niektórych tajemnic lepiej nie wyjawiać, a jednej opowieści nigdy nie należało napisać.
Jako niechciana siostra bliźniaczka w imperialnym rodzie Farilane zostaje uczoną, poszukiwaczką przygód oraz – w czasach, gdy czytanie jest zakazane – łowczynią książek. Jej obsesją staje się odnalezienie mitycznej Księgi Brin, tomu, który nie zagubił się, lecz został rozmyślnie pogrzebany. Chociaż jest szanowana i uwielbiana przez Techylorów, nawet ich legendarne umiejętności nią są w stanie ją ochronić, gdy znajduje coś znacznie bardziej niebezpiecznego, niż się spodziewała.
#ksiazkiwhoresbane 'a - tag, pod którym chwale się nowymi nabytkami oraz wrzucam newsy o książkach
@WujekAlien Czytałem "Legendy pierwszego imperium", wrzucałem recenzję do Bookmeter ;)
Generalnie bardzo ciekawy świat, i przede wszystkim świetnie poprowadzona akcja. Na ogromny plus dla autora jest to, że tworzy cały cykl na raz, dzięki czemu fabuła jest spójna i nie ma ryzyka że się nie doczeka końca cyklu jak u niektórych
Wydawnictwo Vesper zapowiada drugi tom Sagi Drenajów. "Król poza bramą" Davida Gemmela jest planowany na październik 2026 roku. Poniżej okładka i krótko o treści.
Minęło sto lat od legendarnej obrony Dros Delnoch. Bohaterowie stali się pieśnią, a dawne zwycięstwa wyblakłym wspomnieniem. Nad krainą Drenajów znów jednak gromadzą się czarne chmury. Szalony cesarz sieje terror i zniszczenie. Wspierają go dwie przerażające siły zła: Spojeni – bestie obdarzone nadludzką mocą oraz Czarni Templariusze – fanatyczni kapłani-wojownicy, których kunszt walki nie ma sobie równych. W obliczu takiego przeciwnika wszelaki opór wydaje się bezcelowy.
Jest jednak człowiek, który nie należy do żadnego ze światów. Tenaka Khan – Książę Cieni, wyrzutek znienawidzony za swoje pochodzenie zarówno przez Drenajów, jak i Nadirów. Samotny wojownik postanawia rzucić wyzwanie szaleńcowi na tronie i armiom pogrążającym świat w chaosie. Wojownik, którego odwaga może stać się ostatnią nadzieją imperium. Bohater, którego legenda dopiero ma zostać napisana.
#ksiazkiwhoresbane 'a - tag, pod którym chwale się nowymi nabytkami oraz wrzucam newsy o książkach