Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

FurtoGruba ryba

Dołączył/a:

  • 1059 wpisów
  • 3803 komentarzy
  • 3 obserwujących

Gruba ryba

w Hydepark

12piorunów

Ktoś tym urwom zapewnił odpowiedni podkład muzyczny 😂

Gruba ryba

w Heheszki

15piorunów

Dzień 313., strona nr 539

Sfrustrowany Żyd mówi o Mojżeszu do rodaków: "Mojżesz... Przez całe 40 lat prowadził nas przez pustynie Bliskiego Wschodu, by zaprowadzić nas do tego miejsca, w którym nie ma ani kropli ropy!"

Tag do obserwowania lub blokowania:

Gruba ryba

w Rowerowy Równik

31piorunów

392 561 + 2 + 2 + 8 + 255 = 392 828

Ultra Duch Jabłoni Jesień 250 km

Ostatni start w sezonie przypadł na podwarszawski Grójec i okolice. Jej organizatorem jest autor znanego, podlaskiego Ultra Ducha Puszczy. Ta impreza nieco pompatycznie została nazwana "ultra", co zostało spotęgowane przez wycofanie najdłuższego dystansu 360 km, w którym chciałem wystartować. Pomimo blisko 400 osób na listach startowych (szosa i gravel), znaczna większość wybrała dystanse 120 km, na 240 było ze 3x mniej ludzi, a na 360 dosłownie po kilkanaście osób.

Nim bliżej do startu, tym prognozy były coraz bardziej optymistyczne: słońce, 20 stopni, lekki wiatr i brak opadów - mniam. Jedynym moim zmartwieniem pozostawała kwestia ubioru, bezchmurne niebo oznacza bowiem zarówno ciepły dzień, jak i zimną noc. Wyjechać z noclegu musiałem już po 7 rano, a jedna z prognoz zapowiadała wtedy... 1,5 stopnia odczuwalnej, brr.

Organizacyjnie udało mi się wszystko całkiem zgrabnie dopiąć, policzyłem lepiej żele itp. (ostatnio ciągle zabierałem ich dużo za dużo), spakowałem się wieczorem w 100%, pozostało zatem jedynie położyć się o dobrej godzinie spać. Udało to mi się, jednak zupełnie z czapy, budziłem się w nocy 3-krotnie, a pierwszy raz już o drugiej, gdyż byłem wydygany, że zaśpię xD Po ostatniej pobudce, która była 20 minut przed budzikiem, stwierdziłem że mam dosyć i się wydobyłem z wyra.

Pierwszy organizacyjny fakap związany był z moim rozeznaniem listy startowej. Na co zwróciłem uwagę? Na godzinę mojego startu, na 8 minut przerwy między grupami oraz na to, że grupy są spore. Ale jak spore, liczą 8 osób czy 16? Na dobrą sprawę, do teraz nie wiem. Wskutek tego, od razu po starcie jechałem około 6., a pierwszorzędna konina od razu gnała po płaskim 45 km/h. Po 3. km sobie darowałem, wyprzedziło mnie jeszcze dwóch zza pleców, próbując do reszty dospawać i po obróceniu głowy zorientowałem się, że jestem sam. Ehh, pozostało mi lecieć swoim tempem. Niestety, napisałbym że moja dyspozycja dzisiaj była przeciętna, ale jest ona taka już od końca sierpnia. Moc była ok, ale tętno ponownie wariował i przez długi odcinek czasu nie mogłem go zbić poniżej 155 bpm XD Doganiałem co jakiś czas "spadkowiczów" z wcześniejszych grup i gdy zbliżałem się do jednego z nich, złapała mnie spora grupka, a mi się coś pojebało, że jest to szosowa 120. Po chwili ta grupa przestrzeliła zakręt, a ja uciekłem im na jakieś 300 metrów. Mijał czas, a oni zbliżali się niezbyt prędko. Gdy mnie dogonili na ok. 35. km, zamiast wyprzedzić, siedli na koło i ich z dobre 5 km pociągnąłem. W końcu na podjeździe jeden mnie wyprzedził, po chwili drugi, trzeci i.... znowu impas, jechałem tak przez dobre kilka km, więc nie pozostało mi nic innego, jak kręcić z nimi, dając w międzyczasie parę zmian. W ten sposób dotarliśmy na 85. km do PK1 w Mogielnicy. Zrzuciłem z siebie ocieplacze na buty, nogawki, bluzę, rękawki, komin, a następnie poszedłem uzupełnić wodę i cukry. Lokalne koło gospodyń wiejskich przygotowało pyszne naleśniki i ciasto, ale tak po prawdzie, byli tego za mało. Brakowało kawy, izotoniku w prochu, czy np. bananów. Były za to jabłka.

No właśnie, małe OT, co do jabłek. UDJ wszędzie nawiązuje do lokalnych tradycji i przemysłu, impreza odbywa się w okresie zbiorów na wiosnę i jesień, jabłka i sady są dosłownie wszędzie w ichniejszym marketingu. Przypomina to pod tym względem Pierścień Tysiąca Jezior. PTJ jednak, tak po prawdzie, to bardziej Pierścień Tysiąca Hopek, albo jak powiadają złośliwi, Pierścień Tysiąca Dziur. Samych jezior nie widać za bardzo, stosunkowo blisko przejeżdża się obok zaledwie kilku. Na Duchu Jabłoni jest inaczej... sady i jabłka są dosłownie wszędzie. Na tej imprezie nie można chyba złapać bomby, bo gdzie się nie spojrzy, tam są jabłka. Nie wiem czy podczas tych 8h jazdy, przez chociaż 10 minut nie przejechałem obok żadnej jabłoni.

Po zebraniu się z okolic wodopoju, przyszedł czas na dalszą podróż. 110 km do PK2, na zewnątrz o wiele mniej rowerów, jedynie dwie osoby z tamtej grupy się zbierają. No i gadają coś o tym, że reszta się zabrała, a mieli czekać. Rzucili też gdzieś tam ile jest jeszcze km. 110? Ale że co, wy jedziecie 240? No tak, startowaliśmy razem przecież. Wtedy się zorientowałem, że moja grupa musiała liczyć jakieś 15 osób i po prostu dogonili mnie jadącego solo. Zgadaliśmy się więc na wspólną jazdę... i nic z tego nie wyszło, bo przez kilkanaście minut wisieli mi na kole, a jak odpadli na podjeździe, to stwierdziłem że pi⁎⁎⁎⁎lę takie "zmiany" i lecę dalej. Kolejny raz zobaczyłem ich już na mecie, gdy byłem po zjedzeniu posiłku i wypiciu piwka 0.

Kulałem się więc do przodu, noga nie za bardzo podawała, ale nie przejmowałem się tym zbytnio, bo co jakiś czas kogoś wyprzedzałem.

W okolicy 160 km. zobaczyłem jedną parę wychodzącą ze sklepu i byłem ciekaw jakim tempem jadą. Nie wiem ile czasu zajął im wyjazd, ale facet dogonił mnie żwawo po 15 min na jednym podjeździe i gdy myślałem, że raczej uciekną, to zmianę przejęła dziewczyna... a następnie zrzuciła go z koła, w jego miejsce wjechałem ja i po chwili parka (?) została na dobre z tyłu. Nie wiem, nie rozumiem xDD

W PK2 chciałem zredukować przerwę do minimum, więc zaszedłem coś zjeść, a tam odnalazłem tę grupkę, co odjechała szybciej z PK1. Dziewczyna właśnie wychodziła, mówiąc do nich, że i tak ją dogonią, bo ona jak siądzie, to już nie wstanie. Reszta pokiwała wyrozumiale głowami i wróciła do konsumpcji pierogów, o których ja przez ściśnięty żołądek nawet nie chciałem myśleć.

Zeżarłem więc jabłko, dolałem wody do bidonów i ruszyłem ponownie sam trasę. W oddali widziałem migającą lampkę, do której bardzo powoli się zbliżałem. Czułem już w nogach ponad 200 km i finalnie jakieś 500 metrów straty "do lampki", odrabiałem przez ok. 20 km. Gdy już mi się to udało, przez 3 minuty powisiałem na kole i zaproponowałem jazdę po zmianach. Był to strzał w 10, bowiem współtowarzysz podróży jechał bardzo podobnym tempem. Szybko doganialiśmy i wyprzedzaliśmy innych, w tym tę dziewczynę, która zwinęła się szybko z PK2. W ten sposób dojechaliśmy do mety.

Jak ocenię samą imprezę?

- trasa 9/10, na 255 km, może 5 km było z problematyczną nawierzchnią, bardzo mało głównych dróg, znikomy ruch koło sadów. Sztos!

- organizacja bardzo dobra, dużo komunikatów, wyjazd zabezpieczany przez straż, czytelne oznaczenia PK itp.

- przeciętne posiłki na PK, na imprezach Konceptu Kolarskiego wygląda to w większości o wiele lepiej. Smacznie, ale niestety wybór bardzo mały. 5/10.

Co do mojej dyspozycji, to w zasadzie ją opisałem powyżej. Czy jestem zadowolony? Sumarycznie tak, ale 1,5-2 miesiące temu na pewno byłbym w stanie dołożyć co najmniej 0,5 km/h do średniej. Następne starty już w 2027 :)

---

Wpis dodany za pomocą hejtostats.pl. @Marvin certified!

Osobistość1piorunów

Nie mam wyboru — z przykrością muszę potwierdzić zdobycie osiągnięcia

Walnij setkę! (październik)*

Walnij imperialną setkę! (październik)*

---

Listę swoich osiągnięć możesz zobaczyć na hejtostats

A jeśli masz dosyć Marvina marudzącego pod Twoimi postami, to możesz mu w ustawieniach powiedzieć, żeby się odczepił.

Pokaż więcej komentarzy (4)

Gruba ryba

w Heheszki

25piorunów

Dzień 312., strona nr 273

Dzwoni facet do lekarza i krzyczy w słuchawkę:

- Panie doktorze! Proszę natychmiast przyjeżdżać! Moja żona jest bardzo poważnie chora!

Lekarz:

- Spokojnie, nie tak nerwowo. Jakie są objawy?

- No wie pan, dzisiaj rano była tak osłabiona, że musiałem ją zanieść do kuchni, żeby zrobiła mi śniadanie...

Tag do obserwowania lub blokowania:

Gruba ryba

w Heheszki

10piorunów

Dzień 311., strona nr 532

Było to przed wojną, na początku lat trzydziestych. Przewodnik oprowadzający wycieczkę po małopolskim uzdrowisku poświęca parę słów miejscowym świątyniom:

- Tu, proszę państwa, kościół dla rzymsko-katolików, nie opodal cerkiew dla grecko-katolików, a tam - synagoga dla kuracjuszy.

Tag do obserwowania lub blokowania:

Gruba ryba

w Heheszki

29piorunów

Dzień 310., strona nr 114

Po ogoleniu klienta fryzjer mówi:

- Gotowe. Płaci pan osiem złotych.

- Jak to? Przed goleniem mówił pan, że będzie kosztować pięć złotych!

- Owszem, tak powiedziałem, ale musi pan dopłacić za trzy opatrunki.

Tag do obserwowania lub blokowania:

Zawodowiec1piorunów

Dzisiaj te ceny to chyba trzeba pomnożyć przez 10.

Gruba ryba0piorunów

@O.o może być mało, płacę 90 zł i to chyba nawet nie jest średnia rynkowa we Wrocku.

Fanatyk0piorunów

@Furto nie wszyscy są na booksy... ale bez problemu takich znajdziesz. Mówię z doświadczenia. Jak na razie ci co są na booksy zawsze chcą więcej kasy...

Gruba ryba0piorunów

@O.o obcięcie włosów z brodą za 90 to był standard... w 2019-20 i to nawet w Krakowie, bo tam wtedy mieszkałem.

Gruba ryba0piorunów

@Tomekku nie wiem kogo nie ma na booksy w wojewódzkim, studenckim mieście AD2026, chyba jedynie osiedlowego planktonu ze stałą klientelą.

Pokaż więcej komentarzy (11)

Gruba ryba

w Hydepark

23piorunów

Od kilku dni ogarniam szafki w mieszkaniu i dzisiaj przyszła pora na kuchnię. Wpadł mi w rękę słoik klopsików w sosie pomidorowym od Pudliszki. Nie wiem nawet kiedy to kupiłem (może luba?), ale że data do grudnia '27, a ja nie miałem obiadu, stwierdziłem że ugotuję makaron i razem spożyję. BORZE K⁎⁎WA CO TO MA BYĆ.

Zastanawiam się czy ktokolwiek to spróbował, przed wypuszczeniem do sprzedaży. Karma mojego psa lepiej wygląda, pachnie i praktycznie na pewno smakuje. Przypuszczam że karton z zooplusa, który czeka właśnie na rozpakowanie, również jest smaczniejszy. Nie sądzę abym kiedykolwiek spożył gorszego gotowca, nie wydaje mi się.

Absolutnie daję 0/10, nie polecam.

Osobistość8piorunów

@Furto ale za to było tanio, bo te klopsiki to kosztujo 10 zł 😁
Tam w składzie jest chytry manewr:
"klopsiki wieprzowe 35 % [mięso wieprzowe 45 %)"
35% oznacza udział klopsików, a nie mięsa. Mięso stanowi dopiero 45% tych klopsików.
Czyli po przeliczeniu mięsa jest w słoiku 95g :disguised_face:

Pokaż więcej komentarzy (4)

Gruba ryba

w Hydepark

21piorunów

Gracz ze mnie żaden, ale wstawię co tam mi przyszło do głowy.

Kolejność względnie dowolna.

FEAR - pierwszy horror fps w życiu, do tego z racji wieku musiałem grać w niego po nocach. Do teraz pamiętam ciarki, jak nadchodziła Alma. W FEAR 2 też pograłem i choć klimat został pokpiony, dobrze mi się grało. Pamiętam jak szedłem do serwisu gier, by naprawili piątą, porysowaną płytę.

Need for speed Porsche 2000 - jak na wyścigówkę klimat bajeczny, podobnie jak trasy. Nie ma gry, na której remaster bardziej bym czekał. Miałem też na płytce, pewnie nadal bym gdzieś znalazł.

Fifa 2003 - kuzyn załatwił, bo był problem z "dostępnością" Fify 2002. Wcześniej grałem w demo Fify 2000 xDD Mnóstwo godzin pograłem też w Fify 12-14, a po kupnie Fify 20, nie wiem kiedy kupię kolejną edycję. Może nigdy.

Grid 2 - tryb fabularny znośny, ale świetny split.

Dirt 3 - uwielbiam za single player. Wyścig z bobslejem zaczynałem z 500 razy, bo nie mogłem dobić do platyny. Ostatni raz w tę grę grałem... jakoś w sobotę?

Need for speed 2 - pierwsza wyścigówka w życiu, dziesiątki godzin na splicie.

Counter Strike - setki godzin w gimbazie.

Trackmania - uwielbiam, miałem na cd! W forever online też grałem, wielokrotnie w topie, zwłaszcza na dłuższych trasach.

Deluxe Ski Jump - do teraz grywam na telefonie xDD

Była też jakaś przygodówka w stylu Lary Croft, ale nie przypomnę sobie co dokładnie.

Tytan0piorunów

@Furto Dirt3 byl dla mnie niegrywalny przez tą nieszczęsną ghymkane (czy jak tam to się zwało). Od Grida 2 się odbilem przez dirtową rozrywkowość. Za to dirt2 i grid 1 to top 5 moich ulubionych ścigałek.

Gruba ryba

w Heheszki

17piorunów

Dzień 309., strona nr 272

Wpada żona do domu, a tu wszystkie drzwi i okna pootwierane.

- Czyś ty zwariował?! Chcesz dzieci poprzeziębiać? Co ty robisz?

- Kisiel dla nich gotuję. - odpowiada mąż.

- Ale po co otwierałeś okna i drzwi, przecież mróz na dworze.

- Ależ skarbie, w instrukcji jest wyraźnie napisane: „gotować w przeciągu 10 minut".

Tag do obserwowania lub blokowania:

Gruba ryba

w Rowerowy Równik

32piorunów

389 914 + 2 + 2 + 78 = 389 996

Pojechalimy z @Shivaa oraz @wonsz na szuterki w kierunku północno-zachodnim od Wrocka. Legancka trasa, może za wyjątkiem 1-2 km szutru o granulacji 1 mm :smiley: Super pogoda, brak wiatru, nawet na chwilę nie było zbyt zimno. Ponoć nawet Wonszowi, ubranemu jak w sierpniu i to bardziej w pierwszej połowie xD Pustki wokół również na plus.

PS. Udało się uciułać 1kkm w urlopowym miesiącu, piknie.

*

Wpis dodany za pomocą hejtostats.pl. @Marvin certified!

Gruba ryba

w Heheszki

22piorunów

Dzień 308., strona nr 202

Podchmielonemu facetowi na rybach węgorz wszedł do kieszeni.

Po pewnym czasie poszedł pod drzewko się wysiusiać. Spojrzał w dół i mówi:

- Tyle lat cię mam, a nie wiedziałem, że masz oczka...

Potem zauważył, że ma mokre spodnie.

- Ale jak już masz, kurna, te oczy, to patrz, gdzie sikasz.

Tag do obserwowania lub blokowania:

Gruba ryba

w Heheszki

41piorunów

Dzień 307., strona nr 386

Jaś wita ciocię, która przyjechała w odwiedziny.

- Dzień dobry ciociu! Ale się tata ucieszy!

- A to dlaczego, kochanie?

- Bo przed chwilą powiedział, że tylko ciebie nam brakuje do szczęścia!

Tag do obserwowania lub blokowania:

Gruba ryba

w Rowerowy Równik

32piorunów

386 701 + 6 + 124 + 6 = 386 837

Klasyczne górki extended w wersji odwróconej: Droga Justyny - PTTK Jagodna - Bystrzyca Kłodzka - Przełęcz Puchaczówka - Lądek Zdrój - Złoty Stok

Wyciągnąłem znajomka na odwróconą wersję trasy, którą jechałem już dobre kilka razy. Start z Kłodzka przy 4 stopniach, mgły, wilgoć, odczuwalna pewnie ciut ponad zero. Od razu trzeba było wskoczyć na obroty, choć miałem 4 warstwy i ocieplacze na buty. Wszystkie podjazdy w komforcie termicznym, ale zjazdy aż do Bystrzycy z delirką :) Jechało się dzisiaj całkiem dobrze, tętno względnie współpracowało. Odkrycie wyjazdu: zjazd z Przełęczy Jaworowej w stronę Złotego Stoku jest 10/10.

Na minus z dzisiaj, to pierdoleni idioci za kółkiem, szkoda strzępić ryja.

---

Wpis dodany za pomocą hejtostats.pl. @Marvin certified!

Pokaż więcej komentarzy (2)

Gruba ryba

w Heheszki

18piorunów

Dzień 306., strona nr 550

Pan Łabędź zapoznaje syna z tajnikami przedsiębiorstwa, które prowadzi do spółki z Panem Koniem.

- Mój synu - powiada - w interesie grunt to uczciwość. Dorobić się możesz tylko wtedy, jeśli naczelną dewizą twego postępowania będzie zawsze uczciwość. Dam Ci przykład. Znasz Pana Żółtko? To ten, któremu nasza firma udzieliła kredytu na 3000 złotych. Otóż wczoraj zjawił się Żółtko, żeby wpłacić należną sumę. Gdy Żółtko wychodzi, liczę pieniądze i zamiast 30 banknotów po 100 zł, widzę, że jest 31. Co ja wtedy robię? Wołam natychmiast Kona i wręczam mu 50 złotych!

Tag do obserwowania lub blokowania:

Gruba ryba

w Hydepark

39piorunów

Od 16:15 miałem się zdrzemnąć na 40 min, pojechać na siłkę, zajechać do paczkomatu oraz do apteki, bo wyskoczyło mi na ustach zimno.

Na zimno się skończyło.

Zasnąłem przy otwartym balkonie i po obudzeniu się o 20:02 jest mi zimno w stopy. Ehhh xD

Lider28piorunów

@Furto dla tych niezorientowanych: zimno w slangu Pomorza to opryszczka xD

Koneser1piorunów

@Atexor taki urok polskich słów, spodziewasz się że coś jest normalnym słowem a tu się okazuje że w obrębie jednego powiatu na jedną rzecz mówi się inaczej, sztandarowym przykładem jest stryja/prażone/kociołek i pewnie bóg wie jak na to danie się jeszcze mówi 😅 to tego roku byłem święcie przekonany że słowo zmierzly jest ogólnopolskie 😅

Pokaż więcej komentarzy (20)