Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

HowhighGwiazdor

Dołączył/a:

  • 24 wpisów
  • 121 komentarzy
  • 4 obserwujących

Gruba ryba

w Hydepark

264piorunów

Udało się, upolowałem za 3k N126 z lodówką i papierami . Jutro lub pojutrze jadę paskudę odbierać.
Nie mogę się już doczekać, znalazłem tapicerki i ośkę na resorze plug&play.
Dojdzie jeszcze wrzucenie webasta i jadę na pierwszą mini wyprawę gdzieś w góry co by sprawdzić czy trzeba ją ocieplać :smiley:
Wielu userów n126 zgłasza że webasto 2kw spokojnie pozwala uzyskać w przyczepie bez dodatkowej izolacji 30 stopni celsjusza przy 0 stopniach na zewnątrz więc może pyknie i nie zostanie mi nic poza jej dostosowaniem pod siebie.
Projekt terenowej Niewiadówki dostaje też tag do czarnolistowania i obserwowania

  

Pokaż więcej komentarzy (54)

Gwiazdor

w Zdrowie

63piorunów

Pierwsze zdjęcie równo sprzed roku. Tak wygląda człowiek z depresją i problemem alkoholowym.
Następne zdjęcia po dzisiejszym treningu.
Czy było ciężko? No k⁎⁎wa nie xD. To było prostsze niż większość youtubowych guru to przedstawia. Nic wielkiego- dieta, ruch.
Czuje się jakbym zrobił to od niechcenia.
W listopadzie zeszłego roku zbliżając się tempem spadochroniarza do dna postanowiłem, że teraz spróbuję inaczej. Zamiast dbać o innych, najpierw zadbam o siebie. W listopadzie zacząłem robić pompki i kupiłem drążek. Poszedłem na terapię i rzuciłem alko w pizdu. W sumie to oprócz kofeiny, rzuciłem wszystkie używki. Pierwszy miesiąc 50 pompek dziennie i walka o chociaż 1/2 podciągnięcia. Codziennie. W drugim miesiącu już podciągałem się 3 razy i robiłem 100 pompek. Nie na raz. W ciągu np godziny. I tak to szło. 1 kwietnia pierwszy karnet na siłownię. W maju kupiłem pierwsze wpc i zamienilem psychoterapie na fizjo terapie. Tym miesiącu nabylem kreatynę. Wczoraj zrobiłem 150kg w martwym na 2x w ostatniej serii. A pamiętam, że nie mogłem podnieś 80 kg. Na tych zdjęciach jest różnica 1 kilograma wagi.
Chodzę na trening 6 dni w tygodniu. Nie dlatego, że potrzebuję. Później zmniejszę częstotliwość, ale teraz jest mi potrzebna taka regularność żeby utrzymać dyscyplinę. Bez tego, szybko dopadły by mnie starzy znajomi Prokrastynacja i Lenistwo.
Dlaczego to piszę? Dla tych wszystkich gamoni co sie zadręczają, że nie mogą że sobą nic zrobić. Też tak myślałem. I za każdym razem jak tak pomyślałem to za karę robiłem 20 pompek. Moje życie jest do d⁎⁎y? 20 przysiadów ty c⁎⁎ju! Masz jakieś dysfunkcje ruchowe-słabo. 10 podciągnięć p⁎⁎do! Sam jestem po 3 operacjach korekcji skoliozy. Sram na to! 150 kg w martwym bejbe! Oczywiście wszystko w granicach rozsądku.
Doprowadziłem swoje ciało do (powiedzmy) stanu używalności i w głowie samo się rozjaśniło. Proste jak drut. Polecam ten styl życia i pozdrawiam.      i dla 

Pokaż więcej komentarzy (12)

Osobistość

w Hydepark

77piorunów

Nie wiem w sumie od czego zacząć.

Zacznę więc od końca. Co zrobić i jak wyprowadzić kontakt z żoną na normalny tor?

Zaczynając od początku. Znamy się 20 lat. Razem od 2008 roku. Dla niej przeprowadziłem się w inny region kraju, bez znajomych, zerwałem wszystko co było kiedyś. Zamieszkaliśmy razem w 2011. W 2012 nalegała na zaręczyny że albo w jedną, albo w drugą. Dostała pierścionek na święta, trochę zjebalem temat zaręczyn bo były dla mnie na siłę. No ale przyjęte.

Ślub w 2014. Kupiliśmy mieszkanie. Dziecko w 2015. Potem w 2016 poroniła. To było straszne przeżycie, przez które stała się strasznie zimna. No ale w 2017 roku pojawiła się druga córka.

Od tego czasu jest z nią duży problem. Przestała mi w jakikolwiek sposób okazywać uczucia. Zawsze jej mówiłem, że ja kocham. Nie odpowiadała tylko się uśmiechała itd. nie dawała mi sama z siebie buziaka. Wszystko wychodziło ze mnie. W 2018 dostała wypowiedzenie z pracy. Stwierdziła że posiedzi z dziećmi jeszcze bo matka jej w urzędzie pracy pracuje i dostanie zasiłek plus załatwi jej staż w zawodzie.

Oczywiście jak to bywa matka **uja załatwiła i nawet jej nie pomogła z papierami. Dostała jakieś śmieszne 800 PLN na miesiąc.

Niestety, 4 lata spędzone w domu z dziećmi zmieniły ja. Stała się zwyczajnie głupia.

Kiedyś była mega ogarnięta i rozsądna. Za to ja kochałem. Miała w sobie jakąś pasję. Dążyła do celu. Jednak po tych wszystkich wydarzeniach stała się głupia.

Jak kończył się jej zasiłek to jej postawiłem ultimatum, że ma iść do pracy. Jedna córka była w żłobku, druga w przedszkolu, a ona nie chciała do pracy... Odciąłem ja od moich pieniędzy. Kazałem przesłać CV, które zrobiłem za nią. Znalazłem jej ofertę, wysłała CV i ja przyjęli. Praca dojazdowa. Więc co zrobiła moja gwiazda? Za ostatnie pieniądze pojechała na rzęsy i wyskoczyła do mnie z tekstem, że mam jej jechać zatankować auto bo ona nie ma. Zjebałem ja jak burą sukę, że nie potrafi w ogóle zarządzać pieniędzmi, że jak mogła wybrać rzęsy czy tam pazury, zamiast zatankowania auta, aby móc dojechać do pracy.

Takich debilnych akcji bywało więcej. Odkąd zaczęła zarabiać zaczęła kupować jakieś badziewia do domu. A to j⁎⁎⁎ny wazonik, co się wywraca (zalał stół tak, że się blat wypaczył na łączeniach - trzeba było nowy kupić), a to jakieś obrusy, tacki świeczki z d⁎⁎y. Każdy fragment mieszkania jest zajebany jakimś gównem.

Moja żona jest z tych, które muszą mieć wysprzątane. Ale tak na maxa. Więc sprzata non stop. Im więcej tego badziewia nakupila, tym więcej sprzątania miała. Podział obowiązków jest prosty i jasny. Ja płacę rachunki (bo moja gwiazda np. zapomniała zapłacić za wodę i prawie ja odcięli lub nie płaciła pół roku za śmieci - z wspólnego konta bo zapomniała), ona sprząta i pierze.

No ale jak się tyle tego nakupowalo to trzeba to sprzątać. Więc wraca z pracy i sprząta. Do wieczora. I wyzywa że jej nikt nie pomaga. Ja w tym czasie zwykle robię obiady, zajmuje się dziećmi, rozwiązuje problemy, które moja gwiazda wygenerowała.

Idąc dalej. Moja żona doprowadza mnie wewnętrznie do szału. Nie dba o rzeczy, które nie są jej. Np. w 2022 roku rozwaliła mi 2 razy auto w ciągu 3 miesięcy. Kto za to zapłacił? Ja. Swoim nigdy w nic nie przyłożyła. Moim wjechała w wyspę na środku drogi... Albo złapała kapcia i jechała na nim jeszcze 5 km niszcząc felgę, czujniki itd. zadzwoniła do mnie, ja na okresie próbnym w nowej firmie musiałem jechać i zmieniać jej koło... Bo wstydziła się zadzwonić na assistance.

Moja żona mnie nie wspiera. Nie akceptowała mojego odejścia z firmy, w której byłem 10 lat. Wiedziała, że mnie to wykańcza psychicznie. Wiedziała że chodzę struty, odreagowuje w domu, mobbing w pracy jest złem. Ale najbardziej ja bolało, że u nowego pracodawcy będę zarabiał na okresie próbnym 500 PLN mniej, niż w starej firmie. Nie ważne że po okresie próbnym miałem +2k PLN. Nie potrafiła tego zaakceptować. Wbrew jej woli zmieniłem pracę. Po 2 tygodniach odżyłem emocjonalnie. Uspokoiłem się. Ale to jej nie przekonywało. Dla mnie to było straszne, że nie mam wsparcia. Szczególnie, że to był bardzo duży krok w mojej karierze. Nauczyłem się tam bardzo dużo i obecnie zarabiam bardzo dobrze.

Moja żona nie wspiera mnie w rozwoju. Potrafiła mieć pretensje, że się uczę nocami do pracy. Nie rozumie, że można ot tak samemu z siebie chcieć się uczyć i rozwijać. Nie ma za to problemu z tym, że zarabiam z każdym rokiem co raz lepiej ;)

Jestem osobą szczerą i bezpośrednią. Jeśli mi coś nie pasuje, to od razu o tym mówię. Niestety moja żona to prawdziwa baba. Sama nie wie czego chce, jednak bardzo tego pragnie. I jak każda baba nie potrafi mówić wprost o co jej chodzi. Przez te wszystkie lata już się nauczyłem, że jak się jej pytam o o co chodzi i mi mówi "o nic", to zwyczajnie olewam temat i do niego nie wracam. To ona musi się przełamać i zaczac mówić. Inaczej niech sobie chodzi z fochem i przez tydzień. Nie ruszają mnie jej fochy. Zawsze było tak, że ja wyrzucałem z siebie co złe, a ona nic nie mówiła. Jednak gdzieś od roku jest tak, że jak tylko zaczynam mówić o czymś ważnym dla mnie, moja żona zmienia temat lub nie reaguje.

Jak mnie to teraz wkurza. Pytam się jej, o uczucia. Nic nie odpowiada. Przez to przestałem jej mówić cokolwiek, co jest dla mnie ważne. Znów zmieniłem pracę i tym razem nawet z nią o tym nie rozmawiałem bo szkoda mojego czasu na jej biadolenie. Stwierdziła, że będzie za co nadplacic kredyt. Co mnie jeszcze bardziej wkurwilo. Ona chce nadplacac kredyt. Jednak nie przelała na ten cel ani złotówki. Wszelkie nadpłaty są robione z mojego konta. Ale srogo ode mnie wymaga aby robić nadpłaty... Finanse mamy osobne. Każde z nas ma osobne konto. Tylko kredytowe jest wspólne. Ja ogarniam wszelkie rachunki, ubezpieczenia, przeglądy, na głowie mam jeszcze administrowanie wspólnota mieszkaniowa itd.

Wracając do uczuć. Od kilku lat sex z nią to raz na kilka miesięcy wypięcie się i "danie". Leży jak kłoda, bez uczuć itd. jeszcze mi przy ostatnim razie powiedziała kończ szybciej. Strasznie mnie to zabolało. Od roku z nią nie spałem. Nie potrafię się prosić o bliskość. Nie potrafię jej już mówić że ja kocham, mimo że ja kocham. Wiem, że i tak mi nie odpowie. Strasznie mi brakuje jej sprzed kilku lat, gdy sama z siebie podeszła i dała buziaka. Próbowałem z nią rozmawiać o tym. Postawiłem sprawę jasno po tym, jak zalala mieszkanie (zostawiła 4 letnie dziecko samo pod prysznicem na 45 minut. Mała zatkała odpływ i woda przelała brodzik. Byłem wtedy w delegacji i dzwoni do mnie w nocy z tekstem, że ma nadzieję, że łazienka jest szczelna bo zalały mieszkanie i żeby tylko woda do sasiada się nie przelała. Pytam się jak do tego doszło to mi powiedziała że z druga córka się zagadała i zapomniała o młodszej. Jak wróciłem, miesiąc czasu, równy miesiąc czasu ja tępiłem. Ale to na każdym kroku pokazywałem jej własny debilizm. Jak można zapomnieć o dziecku, rozjebac auto i odwalić inne rzeczy w ciągu tylko 3 miesięcy). Miała się ogarnąć, miała naprawić relacje ze mną, ponownie się otworzyć. Prosiłem żeby poszła na terapię, że razem pójdziemy itd. ale to nic nie dało. Od tamtej pory nie dotykam jej.

W grudniu poważnie zachorowałem. Lekarze nie wiedzieli co mi jest. Gdy lekarka powiedziała, że to nowotwór nie wiem, jak wróciłem 20 km do domu. Wróciłem, powiedziałem to żonie. Więc co ona zaczęła robić? K⁎⁎wa sprzątać. Kazała mi iść ze sobą do mojego biura w domu i tam sprzątać. Pozrzucala mi dyski twarde na ziemię z półek itd. nie miałem wtedy siły na walkę z nią o to. Powiedziała mi, że ona tak to odreagowuje...

Uświadomiłem ja, w jakiej sytuacji się znajdzie, gdy mnie zabraknie. J⁎⁎⁎na nie wiedziała, gdzie jest licznik wody, gdzie jest gazu, nic nie wiedziała. Zrobiłem jej taki segregator ratunkowy, w którym miała wszystko spisane.

W najcięższych chwilach siedziała obok mnie i zamiast mnie przytulic, mówiła żebym sobie poryczal, to będzie mi lepiej.

K⁎⁎wa. Strasznie to we mnie siedzi. Ale nie potrafię z nią o tym rozmawiać. Wolę siedzieć cicho, niż z nią o takich rzeczach rozmawiać, poniewaz finalnie będzie tylko awantura.

Po tych szpitalach pomagała mi zmieniać opatrunki. Ale tylko dlatego że wykonuje zawód medyczny i ma ku temu kwalifikacje. Wielokrotnie musiałem się jej prosić o zmianę opatrunku. Zwykle było "zaraz", "nie teraz, zajęta jestem, idę się myć, a dlaczego teraz, za pół godziny będę miała czas".

Nie potrafię od niej odejść. Nie ze względu na nią. Po prostu za bardzo kocham swoje dzieci. Nie chcę być weekendowym ojcem. Chce być częścią dzieciństwa i życia moich córek. Całą swoją miłość przelałem na moje córki. Tule je przy każdej okazji. Spędzam z nimi wiele czasu. Wożę na treningi (mimo że ustalone było że raz ja, raz moja gwiazda, to ta teraz się buntuje, że ja mam wozić bo z domu pracuje). Nie mam siły na batalie sądowe, pranie brudów itd. choć zacząłem już nawet zbierać dowody. Zgrywam domowy monitoring, nagrywam dyktafonem jak się do nas odnosi - do mnie i do dzieci, zrobiłem skany wszelkich ponagleń niezapłaconych rachunków przez.moja żonę. Wiem jak trudno dostać dzieci na wyłączność. Nie chcę być tym weekendowym tatusiem co raz na 2 tygodnie ma widzenie, a przez resztę czasu dziecko otrzymuje pranie mózgu jaki to ojciec jest zły.

Krew mnie zalewa. Z jednej strony trzeba walczyć o siebie. Z drugiej strony dla mnie najważniejsze są moje dzieci. Szczególnie teraz, gdy uniknąłem śmierci (sepsa), uświadomiłem sobie, jak ważne są dla mnie moje dzieci i jak obojętna jest dla mnie moja żona. Jestem strasznie rozdarty. Nie wiem co robić. Jak mam dalej żyć w jednym mieszkaniu z kimś, kto na pytanie czy Ty mnie jeszcze kochasz, odpowiada że nadal tu jest... Ale od kilku lat nie pocałował Ciebie, nie powiedział że kocha. Kurde, ja zwyczajnie potrzebuje bliskości i zaangażowania. A moja żona stała się j⁎⁎⁎na sprzątaczką w domu. Jest dobra mama. Ale nie wiem jak z nią rozmawiać. Czego nie powiem, jest źle. Nawet starsza córka zaczyna zauważać, że matka nas źle traktuje. Dziś mi to powiedziała. Dała jej zadanie, córka zrobiła, poszła, pochwaliła, a potem wszystko od nowa sama posprzątała bo nie była zadowolona. To na ch.. nas angażuje do swoich robót, skoro i tak nikt tego nie zrobi tak, jak perfekcyjna Pani domu...

Zacząłem w siebie wątpić jako facet. Łyknąłem trochę rediplla. Chce się dalej rozwijać. Właśnie skończyłem leczenie i mam zgodę lekarza na treningi.

Tylko co ja mam zrobić... Odejść? Próbować ratować? Co z dziećmi... Co dalej... Pomóżcie!

---

Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
ID:
Post dodany za pomocą AnonimoweHejtoWyznania: https://anonimowehejto.pl - Zaakceptowane przez: HannibalLecter

Pokaż więcej komentarzy (52)

Gwiazdor

w Malarstwo

133piorunów

Jeszcze jeden mój portret.

Olej na papierze. 7x10'

 

Gwiazdor5piorunów

@bochen świetne. Bardzo mi się podobają proporcje. Nadają lekkości. Kolory delikatne-cudo. Zabawa światłem dopełnia świetnie całość. Widać parę niedociągnięć, ale i tak bym powiesił ten obraz u siebie w domu chociaż jestem bardzo wybredny jeśli chodzi o sztukę.

Pokaż więcej komentarzy (30)

Zawodowiec

w Rozkminy

24piorunów

Zawsze ludzie narzekają na zmianę czasu, a ja spie w każdy dzień inna liczne godzin i tak na prawdę nie robi mi to żadnej różnicy. Czasami jak słucham wypowiedzi to ludzie to przeżywają jak by nie wiem co im się stało. Życie rozwalone bo godzinę krócej spali xd

GURU4piorunów

Też zawsze uśmiecham się lekko jak słyszę jak to 4 dni po zmianie czasu ktoś jeszcze biadoli jaki to on niewyspany. Tymczasem ja na statku: +7 godzin w ciągu 12 dni 😆

Pokaż więcej komentarzy (10)

Osobistość

w Heheszki

442piorunów

Kontynuacja wczesniejszego watku

Kolega zadowolony z kratki, ktora docelowo ma isc na sciane komorki ¯\\( ͡° ͜ʖ ͡°)

W zwiazku ze sporym zainteresowaniem, spasowalem otwory montazowe pod wentylatory 120mm do PC, oraz stworzylem 3 wersje.

Plik zip bedzie dostepny przez tydzien do pobrania, a w nim: pliki dxf oraz stl (dla grubosci 2mm).

https://we.tl/t-dkELMwenbe

  

Gwiazdor5piorunów

@Lime to już chyba tradycja wśród operatorów CNC żeby we wszystkim wycinać k⁎⁎⁎sy. Kiedyś z kumplem robiliśmy na ploterach zlecenie z którego zostawał kawałek dibondu. Po poprzednim zleceniu zostało nam trochę magnesików neodymowych. Z każdego odpadu wycinaliśmy dicka i za pomocą taśmy i magnesu przyczepialiśmy je do stalowej belki sufitowej jakieś 7 metrów nad nami. To tej pory chyba wisi tam z 20 kutachów xD.

Pokaż więcej komentarzy (26)

Zawodowiec

w Hydepark

228piorunów

Jako 31-letni facet dochodzę do wniosku, że cały ten świat zmierza w kierunku, z którego nie ma powrotu.

Z żoną jesteśmy razem od 10 lat, od 5 lat jesteśmy małżeństwem, mamy 3-letniego synka.

Mamy dwa 15-letnie samochody kupione za gotówkę, mieszkamy w 45-metrowym, 2-pokojowym mieszkaniu wziętym na kredyt.

Nasze roczne dochody to nieco powyżej 100 000 zł. Ja jestem inżynierem, żona analitykiem. Dotychczas potrafiliśmy przy tym miesięcznie odkładać po 1000 zł na konto oszczędnościowe, PPK, plus jeszcze co miesiąc kupować krypto niezależnie od kursu, stosując się do zasad DCA.

Nie szastamy pieniędzmi, ubrania przeważnie kupujemy z drugiej ręki na Vinted. Staramy się jeździć na spontanicznie wycieczki po Polsce, co roku jeździmy na budżetowe wakacje w góry, czy ostatnio nad polskie morze.

Z każdym kolejnym miesiącem narasta we mnie frustracja, że nie będę w stanie zapewnić godnego życia dla mojej rodziny. Z każdym kolejnym miesiącem nasz budżet zaczyna się naciągać do granic możliwości, a oszczędności uszczuplać. Redukujemy wydatki do minimum. Patrzymy na nasze poduszki finansowe z coraz większą ochotą, by z nich podbierać, ponieważ coraz częściej w miesiącu finanse zaczynają się nie spinać. Czy tak to ma wszystko wyglądać?

Kolejne pokolenia nie będą mieć już niczego. I czy faktycznie będą szczęśliwi?

Mój ojciec w wieku 20 lat był jedynym żywycielem rodziny 2+1. Nigdy nie oszczędzał pieniędzy, bo nie miał takiej potrzeby. Mieszkanie kupił za 9000zł od znajomego, samochód zawsze kupował z salonu, co roku zabierał rodzinę na zagraniczne wakacje.

Dzisiaj każdemu z nas wmawia się, by walczyć o wykształcenie, ciągle się rozwijać, podnosić sobie poprzeczkę. W tym wyścigu szczurów nie ma już drogi powrotu. W tym świecie zaczyna brakować miejsca dla ludzi, którzy chcą wieść spokojne, godziwe życie.

Każdy musi być lepszy, chcieć bardziej i mierzyć wyżej.

Dochodzimy do punktu, w którym pielęgnowanie pasji będzie ekstrawagancją, na którą mogą sobie pozwolić wyłącznie elity. Gra na instrumencie, jazda na nartach, podróżowanie. Rzeczy, które były dostępne dla wszystkich, staną się w końcu nieosiągalne dla obecnej klasy średniej. Jak widzę ceny skipassów, czy biletów do kina, to mnie mdli. Mdli mnie świadomość, że życie w tym systemie to błędne koło, z którego może wyrwać cię szczęśliwy los, lub zarzynanie się dla kolejnych zielonych.

Kiedy słyszę, że kiedyś nie było chorób psychicznych, bo ludzi się nie badało, to mnie krew zalewa. Przy dzisiejszej presji codziennego życia ludzie wykańczają się na potęgę. Kto nie daje rady, podupada na zdrowiu, albo wali samobója. Kierownik z mojej firmy w wieku 38 lat jest już po dwóch zawałach. I zwierzył mi się przy piwie, że już nie daje rady.

W tych trudnych czasach życzę wam wszystkim wytrwałości. Nie jeden powie, że są to czasy wielkich możliwości. Jednak rzadko kiedy usłyszycie o kosztach uzyskania upragnionego szczęścia.

Kompan0piorunów

@GazelkaFarelka Masz racje. Nie myślałem nigdy w taki sposób. Przyjąłem pewien poziom jako wyznacznik i teraz mnie wkurza, że mój poziom spadł. Dzięki

GURU1piorunów

@M2M6 mnie i podejrzewam większości ludzi rodzice nie zabierali nigdy na narty i jakoś żyjemy, powyrastaliśmy na ludzi, jesteśmy szczęśliwi i radzimy sobie w życiu.

Ok wiadomo fajniej lepiej żyć na wyższym poziomie ale nie warto się szarpać i wpadać z tego powodu w depresję. Dziecku bardziej potrzebny jest szczęśliwy rodzic niż narty.

Pokaż więcej komentarzy (69)