SirkkaAurinkoAutorytet
44piorunówWróciłem z 6dniowego wypadu na Morawy Południowe. Jak zawsze pięknie, jak zawsze obżarcie pysznym jedzonkiem i opiciem nieziemskim winem i piwem.
Polecam każdemu kto jeszcze nie był. Okolice Mikulova to mekka pijaków wina i turystów rowerowych. Cały rok się głodzę na diecie antycukrowej i antycholestorolowej a w tydzień na Morawach dewastuję sobie zdrowie. Ale jakimi pysznościami.
A i byłem na Morawskim Krasie. Ogólnie piękny, jaskinie, przepaście. Ale do Moraw Południowych się nie umywa. Biedne okolice, brak knajp i gospód, ogólnie dramat. Tak więc na rowery i na picie to Mikulov i Znojmo, na obcowanie z przyrodą to Morawski Kras.

A i odhaczyłem punkt na swojej liście czyli odwiedziny browaru w Dalešicach, gdzie nakręcili kultowe Postrzyżyny :)
Znojmo to najnudniejsze czeskie miasto w jakim byłem. Robiło (może mylne) wrażenie miejsca, które kiedyś tętniło życiem, ale umarło. Widać to zwłaszcza po stosunku wielkości dworca kolejowo-autobusowego, do ilości pasażerów i odjazdów. Miasto całkiem spore, a po godzinie 19:00, mając nocleg przy owym dworcu, zasuwałem na stację benzynową, żeby kupić jakieś żarcie :face_with_diagonal_mouth: Choć widok z niektórych punktów starego miasta i okolic, na granicę płaskiego i pagórkowatego terenu, rzeczywiście wspominam nieźle.
Trasy rowerowe w okolicznym parku narodowym - w zasadzie jak w każdym innym lesie. Pojechałem też do punktu na mapie o nazwie "żelazne schody" - stwierdzić, że została po nich tylko tabliczka informacyjna.
Dużo bardziej podobała mi się płaska część tego obszaru, w kierunku Wiednia. I miejscowości (a właściwie dziury xD) typu Jaroslavice.
































