Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

anzelmbohatyrowiczInspirator

Dołączył/a:

  • 20 wpisów
  • 21 komentarzy
  • 2 obserwujących

Gruba ryba

w Hydepark

130piorunów

Miałem w pracy kiedyś takiego kolegę.

Zatrudnili go sporo po mnie, a że nie mam spierdolonego łba jak co niektórzy to chętnie zawsze pomagam nowej osobie.

Od razu mu zaproponowałem by jak coś to śmiało walił do mnie czy dzwonił to mu pomogę.

Niektóre osoby mają na przekazywanie wiedzy alergię - same przychodziły zielone coś tam im ktoś pokazał potem sobie opanowali po swojemu i już jest tekst

MNIE NIKT NIE UCZYŁ (A K⁎⁎WA UCZYŁ I TO WIELOKROTNIE).

albo drugie

JA NIE MAM ZA TO PŁACONE - to się dogadaj z szefem i ci zapłaci loooool

No ale wracając do tematu, kolega od początku był mega wystraszony.

Każdą uwagę zamiast na chłodno analizować i wypracować sobie system omijając te wskazane pomyłki to on brał to mega do siebie.

Bral to do siebie ma tyle, że nie spał po nocach i ciągle żył w przeświadczeniu że jak ktoś mu te uwagi pisze to znaczy że szuka na niego haków o pewnie firma chce go wyrzucić.

Nie wiem jakie on miał wcześniej doświadczenia ale nawet jego bezpośredni przełożony zaczął rozkładać ręce bo żaden motywator nie działał, a wręcz wszystko szło w złą stronę.

Zgłosiłem się na ochotnika, że spróbuję go trochę naprostować.

Mam doświadczenie w zarządzaniu zespołem choć w tamtej pracy to się nie przydaje aczkokwiek wiele obszarów wypracowanych na szkoleniach ma zastosowanie czy to przy pracy z klientem czy nawet w życiuprywatnym.

Zacząłem chłopaka pierw wspierać na zasadzie rozmowy i wytłumaczeniu by postawił się na chwilę na miejscu swojego szefa.

Jego kierownikowi zależy by w jak najkrótszym czasie osiągnąć w pełni samodzielnego pracownika by popełniał jak najmniej błędów.

Stąd szereg uwag.

Teraz on te uwagi musi przeanalizować i wyciagnąć wnioski zamiast się nimi stresować.

Chłopak zaczął krok po kroku to sobie układać w głowie.

Kolejnym etapem było pozbawienie go myśli, że firma chce się go pozbyć.

Wytłumaczyłem mu że każda firma liczy się z kosztami, dużym kosztem jest inwestycja w jego szkolenie, sprzęt itp. Firmie się nie opłaca go wyrzucić bo poniesionych kosztów nikt nie zwróci a dojdą kolejne jak szkolenie nowego i ryzyko że ktoś może przyjść i np. Odejść bo mu się nie spodoba czy dostanie lepszą ofertę etc.

Chłopak został mentalnie na tyle podbudowany że kolejne kilka miesięcy zaczął robić co prawda mniej ale dokładniej, dzięki temu wypracował sobie system dzięki któremu potem wystarczyło dorzucić delikatnie większe ilości by spokojnie wejść na oczekiwaną średnią i w razie potrzeby nawet więcej.

To taki mój jeden z osobistych sukcesów zawodowych, bo w zasadzie na chłopaku już była stawiana kreska i to największa przez niego samego.

Przyznam uczciwie nie robiłem tego z dobroci serca, po prostu jego robota spadłaby na mnie i kolegów co nie jest jakimś złem bo ja w czyjejś absencji widzę szansę dla siebie i jak kogoś nie ma to ja mam szansę na większy zarobek.

Zrobiłem to bo chciałem zobaczyć jak mi to pójdzie no i finalnie okazało się, że się do tego nadaję, bo pomogłem i sobie i kolegom i przede wszystkim temu chłopakowi.

Nie chciałem poklasku, starałem się nie wychylać przed szereg bo wszystko co przepracowaliśmy było między nami, jedynie jego kierownik o tym wiedział no i mój też.

Taki trochę Mnie złapał przy okazji dnia depresji, że człowiek radochę ma z tego że komuś pomógł, a różnie to by mogło być gdyby się całkiem chłop zalamał.

Pokaż więcej komentarzy (16)

Gruba ryba

w Hydepark

171piorunów

Psy to jednak mają działanie terapeutyczne.

Przyjechałem do domu rodzinnego i od tygodnia przez większość czasu towarzyszy mi suczka cioci. Nawet kilkukrotnie spała ze mną w łóżku przez całą noc. Aż sam byłem zaskoczony, bo jednak zobaczyłem ją po raz trzeci w życiu.

Przypomniałem sobie, jak to fajnie mieć pieska w domu. Przyjdzie, pozaczepia, bo chce się pobawić, trąci nosem. Jak coś jem, to siedzi obok z nadzieją, że coś jej spadnie. Ostatnio tak jej ciekła ślinka, że zrobiła się kałuża na podłodze - nie przesadzam. xD

I przyjemnie się spaceruje, ponieważ jest bardzo interaktywna. Potrafi stwierdzić, że jakiś kamień jest bardzo fajnym kamieniem i się nim bawić. xD I szyszkach i patykach już nie wspominając.

Humor od razu poprawion.

Pokaż więcej komentarzy (19)

Specjalista

w Książki

161piorunów

Wiesz, co jest największą tragedią tego świata? Ludzie, którzy nigdy nie odkryli, co naprawdę chcą robić i do czego mają zdolności. Synowie, którzy zostają kowalami, bo ich ojcowie byli kowalami. Ludzie, którzy mogliby fantastycznie grać na flecie, ale starzeją się i umierają, nie widząc żadnego instrumentu muzycznego, więc zostają oraczami. Ludzie obdarzeni talentem, którego nigdy nie poznają. A może nawet nie rodzą się w czasie, w którym mogliby go odkryć.

Blask fantastyczny

Pokaż więcej komentarzy (17)

Mistrz

w Ekonomia

246piorunów

Szybkie zakończenie długiej historii Credit Suisse

Dzieje się, dzieje się. Ale o co tak konkretnie chodzi w przypadku Credit Suisse? Zapraszam do czytania w ramach kontynuacji wątku bieżącej sytuacji w sektorze bankowym. Dla przypomnienia, w ostatnim odcinku omawiałem upadek Silicon Valley Bank, do przeczytania tutaj. Co się od tego czasu stało, że się z…epsuło i trzeba było ratować kolejny bank? Przecież pisałem, że „Dla innych banków bezpośrednich konsekwencji być nie powinno […]”

A stało się to, że w sumie nie stało się nic. W zasadzie. W sensie Credit Suisse miał parę problemów, jak w sumie większość banków (jak na przykład malejące zyski z uwagi na utrzymujące się długo ultra niskie stopy procentowe), największym wydawały się być malejące depozyty – za sprawą tego, że CS obsługiwał parę brudnych interesów (Greensill czy Archegos) i to finalnie nie wyszło najkorzystniej, szczególnie dla reputacji banku. Cóż, niestety banki nie są zwykle oazą uczciwości i Credit Suisse, delikatnie mówiąc, nie byłby w czołówce rankingu pod tym względem. Ale wracając – bezpośrednio do całego tego chaosu doprowadziło zaledwie parę słów:

1)     Credit Suisse we wtorek opublikował (z opóźnieniem) coroczny raport za 2022 rok, w którym stwierdzono, że zidentyfikowano „poważne słabości” jeśli chodzi o kontrolę nad raportowaniem finansowym.

2)     Zaś w środę w wywiadzie dla Bloomberg TV, największy udziałowiec Credit Suisse czyli Narodowy Bank Arabii Saudyjskiej (a konkretnie jego prezes, Ammar Al Khudairy) na pytanie o możliwość dokapitalizowania banku, jeśli będzie taka konieczność, odpowiedział że „Odpowiedź to absolutnie nie, z wielu powodów poza najbardziej oczywistą, czyli kwestiami regulacyjnymi i statutowymi”. Bo trzeba powiedzieć, że przekroczenie 10% udziałów skutkowałoby większym zainteresowaniem szwajcarskich i europejskich regulatorów (tenże bank ma obecnie ok 9,9% udziałów)

No i tyle w sumie wystarczyło, mleko się rozlało. Co z tego, że to, co powiedział, miało mniej więcej sens, ważniejsze jest to, jak to powiedział. Akcje banku momentalnie runęły o około 25%, szwajcarski bank centralny rzucił się do pomocy i w czwartek udostępnił płynność (zadeklarował możliwość natychmiastowego pożyczenia) w wysokości 50 mld CHF, niemalże równocześnie zaczęły się rozmowy o tym, że Credit Suisse może zostać przejęty przez największy szwajcarski bank, czyli UBS. I to, po weekendzie intensywnych rozmów i analiz, ma się dziś stać faktem, koszt operacji to około 3 mld CHF. Wszystko po to, żeby uchronić szwajcarski (i pewnie też europejski) rynek bankowy od tsunami, które z dużym prawdopodobieństwem uderzyłoby w każdy europejski (a może i światowy) bank oraz zrujnowałoby reputację Szwajcarii na finansowej mapie świata. Dodatkowo na wszelki wypadek szwajcarski bank centralny udostępnił UBS płynność w wysokości 100 mld CHF. I na tym się pewnie historia tego przypadku nie skończy, na pewno to będzie intensywny tydzień w Szwajcarii. Tak jak intensywne było ostatnich 5 dni, które ot tak zakończyły żywot 167-letniego banku.

Tak jak pisałem tydzień temu – bezpośredniego ryzyka SVB za sobą nie niosło, bo nie było na tyle naczyniem połączonym, żeby jakiemukolwiek bankowi na świecie coś poważniejszego się stało. Ale dużo większym zagrożeniem był gigantyczny spadek zaufania inwestorów i depozytariuszy do banków, którzy bacznie obserwowali który bank może być następny w kolejce. Wypadło na Credit Suisse, któremu naprawdę niewiele (jak widać wyżej) brakowało, żeby znalazł się na krawędzi i potrzebne były rozpaczliwe i błyskawiczne ruchy w celu uniknięcia „katastrofy”. I to z całą pewnością powoduje dodatkowe obawy w gabinetach każdego większego i mniejszego banku na świecie. Gdziekolwiek pojawi się jakaś negatywna informacja, tam natychmiastowo przy takim banku inwestorzy postawią duży znak zapytania i może być gorąco. Zaufanie jest równe zero, także pytanie o następne problemy to już nie jest „czy”, ale „kto i kiedy”.

PS. W ciągu tego miesiąca ze światowego rynku kapitałowego banków „wyparowało” prawie 0,5 bln USD. Szaleństwo. Albo oczyszczenie. Jak kto woli.

    

Pokaż więcej komentarzy (11)

Specjalista

w Cybersecurity

2piorunów

Cześć, pracował ktoś z was jako Vulnerability Management Engineer/ Vulnerability Scanning Engineer dla Fujitsu w Łodzi?

Jakie wrażenia, atmosfera, szkolenia itd.? Idealnie byłoby się też dowiedzieć jakie proponują widełki i sprzęt na jakim pracują. Niedługo mam drugi etap rozmowy o pracę i z chęcią dowiem się czy warto pchać się w to dalej - gowork niestety nie ma o nich dobrej opinii.

Wielkie dzięki za wszelkie odpowiedzi! :grinning:

      

Pokaż więcej komentarzy (10)

Specjalista

w Ciekawostki

117piorunów

Polak szefem wydziału zabójstw na Alasce. Czyli historia o tym, jak Sławomir Markiewicz przez 14 lat nadzorował ponad 300 spraw o zabójstwo.

Kiedy zaczynał nam opowiadać, jak kogoś zamordował, szkliły mu się oczy. Jakby wszystko przeżywał od nowa. Rozmawiając z nim, musieliśmy zachować zimną krew - mówi Sławomir Markiewicz, który przez 14 lat był szefem wydziału zabójstw w Anchorage na Alasce. W tym czasie miał do

Gruba ryba

w Hydepark

14piorunów

Hejka.

Muszę trochę ograniczyć dodawanie postów, bo ostry zapiernicz w pracy, dodatkowo nieciekawy czas nastał w szkółce (sesja).

Na zdjęciu rudel (stado) saren żrących rzepak. Zawsze lepiej niż las. Mówi się, że są dwa ekotypy (nie wiem czy to do końca właściwe słowo) saren : polna i leśna, które różnią się od siebie zachowaniem.

   

Pokaż więcej komentarzy (6)

Koneser

w Akwarystyka

515piorunów

Projekt, z którego jestem najbardziej dumny.

Akwarium powstało 6 lat temu, poza samym szkłem, które było zamówione, ogarniałem wszystko sam.

Przez ten czas przeszło kilka restartów i zmian ryb. W tej chwili pływają tam dwa kolcobrzuchy nilowe, które docelowo pójdą do większego baniaka.

https://www.youtube.com/watch?v=enUfTmRkd7g

  

Specjalista2piorunów

@Mihaal Rewelacja, jak dla mnie to jedyne co mogę się przyczepić to to że za mało zdjęć wrzuciłeś. :stuck_out_tongue_winking_eye:

Debiutant5piorunów

@blamad @Violin-Maker
U mnie w moim jednym zbiorniku takim systemem jest... natura.
25 litrów, korzeń, gęsto mchu(mech zajmuje 80% objętości akwarium).
Kiedyś pływały krewetki, teraz już tylko małe ślimaki. Akwarium jest odłączone od jakiegokolwiek źródła energii, nie ma filtra, grzałki, sztucznego oświetlenia. Jedynie działa na nie światło słoneczne, a i tak z oddali bo znajduje się w dość zacienionym miejscu pokoju.

Już 25 miesięcy jest odłączone od czegokolwiek. Woda średnio dolewana żeby uzupełnić odparowaną co pół roku.
Gdy otworzy się pokrywę, wcale nic nie śmierdzi. Zapach jest bardzo delikatny, ale to chyba najbardziej niezwykły zapach jaki czułem w zyciu. Przypomina trochę zapach lasu po deszczu w połączeniu z delikatną nutą orzechów? Coś wspaniałego.
Akwarium jest zupełnie bezkosztowe, kosztuje mnie około 4 grosze rocznie (bo tyle litrów wody dolewam).

Jak to działa?
W akwarium biocenozę stanowi jeden martwy korzeń, ślimaki (bliżej nieokreślony gatunek), mech (również nie znam gatunku, ale jakiś akwariowy z zoologicznego), jeden Anubias, trochę rzęsy wodnej. Biotop to generalnie tylko żwir.
Nie ma prawie w ogóle glonów widocznych gołym okiem.

Jakim cudem jest taka równowaga biologiczna? Już tlumaczę.
Ślimaki zjadają glony gdy te wyrosną. W pewnym momencie dla takiego ślimaka z powodu jego wzrostu te glony przestają wystarczać i niestety umiera. Dzięki ograniczonej podaży pożywienia nie mam problemu z plagą ślimaków, ekosystem sam się reguluje. Martwe ślimaki są rozkładane przez bakterie, pozostałość tzn metabolity pochłania mech, Anubias no i trochę glony. Gdy rośliny urosną zbyt bardzo, to również obumierają z powodu braku światła -> bakterie te martwe fragmenty roślin usuwają i znowu z tych soli mineralnych rośną rośliny + glony.
Tyle.

Pokaż więcej komentarzy (45)

Mocarz

w Hydepark

779piorunów

Ludzie ktorzy mowia zeby zostawic przegrywow i patusow i po prostu dac tagi na czarno nie rozumieja jednej rzeczy

Ci ludzie wypowiadaja sie tez w innych watkach, dlatego na wykopie nigdy nie bylo zadnej kobiety ktora postowala jakikolwiek content i wytrzymala dluzej niz miesiac, dlatego nie dalo sie normalnie porozmawiac na tematy zwiazkowe, te wszystkie komentarze pod postem gdzie ktokolwiek o cokolwiek pyta i slyszy wysrywy typu:

Okej, oski

Ehh game over dla chlopa

Ok p0lko

Czy jakiekolwiek inne rakowe zajechane teksty, to powoduje ze normalny czlowiek z takiego portalu odplywa, dlatego wykop stracil mase normalnych ludzi, bo o cokolwiek nie zapytasz stajesz sie wyscigiem na plusy dla patusow i zyciowych frustratów, jak to samo zacznie sie tutaj to przy mniejszej ilosci osob bedzie to duzo bardziej widoczne i wszystko j⁎⁎⁎ie tak jak tam.

Bedzie tak ze nie bedzie czlowiek w stanie nawet wrzucic zdjecia auta bo bedzie wyzywany od oskarkow czy innych projekcji, na wykopie nie da się podzielić niczym szczęśliwym, zakupem mieszkania, auta, zaręczynami czy ślubem bo toksyki z tych tagów zrobią co mogą żeby popsuć ci humor

Twórca2piorunów

@Reminev A ja powiem tylko tyle, że o ile część pato-tagów jest faktycznie toksyczna, tak druga część jest całkiem sympatyczna - tj. można się:
a) pośmiać
b) pośmiać i przerazić
c) dojść do wniosku żeby tego nie naśladować i nie popełniać takich życiowych wyborów jak ów, dany tag...
A w powiedzeniu "Ok, oski" już mi na tyle spowszechniało, że nawet biorę to jako xD no bo okej, gość se napisał, no i super, nie on, to kto inny odpowie na pytanie, a czasami w zależności od kontekstu użycie tej odpowiedzi mnie po prostu śmieszy xD

Co do banicji tagów, to można by zrobić zamkniętą społeczność, w której ktoś kto się do niej zapisze, będzie mógł komentować tylko tam XD a tutaj sobie obserwować, dawać pioruny itd - bez sensu, ale może to mieć większy sens, z uwagi na wyższą liczbę użytkowników.

Osobiście po prostu nauczyłem się z tym żyć xD

Pokaż więcej komentarzy (82)