Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

profil_eGwiazdor

Dołączył/a:

  • 33 wpisów
  • 255 komentarzy
  • 3 obserwujących

Osobistość

w Dyskusje

18piorunów

Kilka dni temu była dyskusja na hejto odnośnie odwoływania ograniczeń prędkości przez progi zwalniające.

Dziś, dziwnym trafem, wyskoczyło mi coś na fb, i w komentarzach takie coś:


Uczenie kierowców przed laty, że ograniczenie obowiązuje „tylko na progu”, wynikało z tego, jak przez dekady skonstruowane były przepisy techniczne dla zarządców dróg oraz jak powszechnie interpretowano logikę oznakowania na kursach prawa jazdy.

Wyjaśnienie, dlaczego instruktorzy i egzaminatorzy w ten sposób tłumaczyli tę zasadę:

Założenie techniczne w „Czerwonej Księdze”: Zgodnie z wytycznymi dotyczącymi szczegółowych warunków technicznych dla znaków (Rozporządzenie Ministra Infrastruktury), zadaniem znaku B-33 przy progu miało być wyłącznie wskazanie prędkości, z jaką pojazd może bezpiecznie przejechać przez dany próg zwalniający (np. 20 lub 30 km/h).



Obowiązek odwoływania przez zarządcę drogi: Przepisy nakazywały zarządcy drogi, aby zaraz za progiem postawił znak odwołujący zakaz (np. B-34) lub umieścił pod znakiem tabliczkę T-20 podającą długość odcinka (np. 10 m).

Niejednoznaczne oficjalne stanowiska urzędników: Na przełomie lat 90. i 00. sama Komenda Główna Policji oraz Departament Ruchu Drogowego w Ministerstwie Transportu w pismach do szkół jazdy i mediów twierdziły, że jeśli zakaz postawiono wyłącznie ze względu na próg (A-11a), to jego zakres funkcjonalny kończy się wraz z pokonaniem tej przeszkody. Tę logikę wpajano kandydatom na kierowców w szkołach jazdy.



Gdzie leżał problem?



Zarządcy dróg powszechnie lekceważyli obowiązek stawiania znaków odwołujących zakaz za progiem. Tworzyło to patową sytuację:

Logika i teoria kursowa: Wszyscy wiedzieli, że znak postawiono tylko po to, by nie uszkodzić zawieszenia na progu, więc „po progu jedziemy normalnie”.



Litera prawa: W ogólnym Rozporządzeniu o znakach i sygnałach drogowych (które obowiązywało kierowców) nigdy nie napisano, że przejechanie przez próg kasuje znak B-33. Gdy sprawy trafiały do sądów, te orzekały zgodnie z treścią rozporządzenia dla kierowców, a nie wewnętrznymi wytycznymi dla drogowców.

Nauka ta opierała się więc na celowości znaku i dawnej wykładni ministerstwa, jednak zderzenie tej teorii z twardym zapisem prawa i taryfikatorem mandatów ostatecznie wymusiło zmianę narracji na egzaminach i w szkołach jazdy.

Czy jakiś hejto-dziadek mógłby to potwierdzić, że byłą stosowana taka metodologia? Bo ja robiłem prawko już w czasach nowożytnych, i nic takiego miejsca nie miało.

Pokaż więcej komentarzy (18)

Gruba ryba

w Hydepark

83piorunów

Ja nigdy nie zrozumiem subkultury kibicowskiej w polskiej piłce nożnej.

No nie wiem, jakoś nie umiem się przemóc do tej takiej napinki, którą się tworzy. Łał, jesteśmy źli, groźni, bójcie się chamy do ekstraklasy wracamy, sami przeciw wszystkim, braci się nie traci, ludzie zasad łał, łał patrzcie jak groźnie. Koszulki, gdzie wyeksponowany jest nie herb klubu, tylko jakiś kościotrup w bluzie z kapturem i racami, albo jakiś gangus w bandanie na mordzie i napis w stylu "kibolski styl życia". W ogóle już przywitanie na stadionie robi robotę. Ledwo przechodzisz przez bramę, a tu jakiś patus się drze przez megafon "DORZUCAĆ SIE DO OPRAWY KTO NIE WRZUCI TEN ZA KRAKOWJO" z tym takim charakterystycznym patusiarskim tembrem głosu, i wita cię ściana ludzi z puszkami. Dzieciaki na sektorze rodzinnym śpiewają "jazda z ku⁎⁎⁎mi", w barze informacje o braku piwa z alkoholem, bo "mecz podwyższonego ryzyka". Wtf, co to znaczy? Jak to jest, że człowiek idzie na wydarzenie sportowe i dostaje ostrzeżenie, że w sumie to należy się obawiać o swoje bezpieczeństwo. Trzy razy w życiu byłem na meczu Śląska i za każdym razem miałem ogromne poczucie ulgi, jak już rozdzieliłem się z tłumem. Nawet na mojej lokalnej A-klasie jest to samo. Drużyna złożona z półamatorów, boisko typu większy orlik, a tu ludzie w koszulkach z nazwą klubu i dopiskiem "bez litości dla frajerów" skandują coś o jebaniu tych drugich i wywieszają "zdobyczne" barwy innych wiosek XD

Jeszcze pamiętam jak Śląsk przegrał mistrzostwo z Jagiellonią, a na następny dzień był mecz Sparty Wrocław i prawie dostałem wpierdol bo szedłem w zółto-czerwonym szalu przez miasto, a jacyś "ludzie zasad" jeszcze nie wytrzeźwieli XD

Kibicowałem z trybun na wielu dyscyplinach - na hokeju, na koszu, na siatce, regularnie na żużlu. Na żużelku to już teraz się raczej wiara uspokoiła, okazjonalnie ktoś rzuci butelką, ale jest moment wyławiany i odsiewany. Jeszcze te 20 lat temu zdarzało się, że jakiś mecz Torunia z Bydgoszczą musiał mieć oddziały prewencji i armatkę wodną, żeby co większym kozakom przypomnieć, gdzie ich miejsce w szeregu, a kibice przyjezdni mieli eskortę na dworzec kolejowy, ale zadym jako takich na trybunach nie było. Teraz to jest piknikowa atmosfera i mimo że nawet w trzeciej klasie rozgrywkowej na trybunach są "młyny", to one są od prowadzenia dopingu, a nie napinki. Dość powiedzieć, że najbardziej obraźliwą przyśpiewką, jaką da się usłyszeć, jest "Unia Leszno to nie jest polski klub", a z wulgaryzmów to leci trzykrotne "wypierdalaj" w kierunku zawodnika, który spowodował wypadek lokalnego żużlowca, a w swoich barwach można spokojnie usiąść na sektorach gospodarzy.

No jakoś nie mogę zrozumieć tych piłkarskich trybun i ogromnie mi to zaburza odbiór widowiska i poczucie jakiejś atmosfery.

Pokaż więcej komentarzy (36)

Fenomen

w Hydepark

25piorunów

Wczoraj rozmawiałem z typkami z pracy o , bo skłaniam się do wymiany mojego 15 letniego Passeratti na coś świeższego. I pytałem, czy ich auta spełniają ich oczekiwania. I tak:
- jeden ma Hyundai Tucson z 2016, diesel: żre mu tyle oleju, że co miesiąc prawie litr dolewa. Do tego kilka miesięcy temu mu się zepsuł silnik i wydał na to 15k pln.
- drugi ma Focusa, nie pamiętam jaki rok, ale jakoś z rok, dwa po gwarancji i mówi, że wydaje jakieś 10k rocznie na auto (na same naprawy usterek)
- trzeci ma starego Citroena i chciał kupić nowego, to mu mechanik powiedział, że te nowe to do końca gwarancji mało kiedy dociągają bez przejażdżki co najmniej raz lawetą

Trochę mnie to zmartwiło, bo w moim to w sumie nic się nie psuje, a wymienić bym chciał, jedynie dlatego, że fajnie byłoby mieć android auto.

Poważnie to tak wygląda w tych trochę nowszych autach, czy to tylko zbiegowisko pechowych kierowców było?

Pokaż więcej komentarzy (25)

Gruba ryba

w Hydepark

51piorunów

Od jakiegoś czasu intensywniej szukam roboty, bo mam dosyć mojej obecnej (w której btw już jest plan kolejnych zwolnień, ale wszystko jest robione za plecami szaraczków takich jak ja).

No i biorę sobie udział w rekrutacjach, ostatnio dużo ofert dostaję na linkedinie, więc cały czas się coś dzieje w temacie.
No i odezwał się do mnie rekruter, przedstawił pracę, wysłał ogłoszenie, ja mu dałem cv, no szło to w dobrym kierunku.

Pierwsza rozmowa, z tym rekruterem. Wszystko było piko belo, firma i praca mi się podobała, ja chyba również zrobiłem dobre wrażenie. Przychodzi do omówienia warunków finansowych, rekruter mówi stawkę, ja mu na to, że za tyle to nie, nie będę zmieniał pracy na gorzej płatną, chcę 30% więcej niż to co firma oferuje. Rekruter na to "ojej, on porozmawia z firmą i do mnie wróci, może system premiowy podciągnie to wynagrodzenie".

Po dwóch godzinach rekruter wraca do mnie "Dobra informacja kierowniku złoty, będziesz zarabiał tyle ile chcesz". Ja na to "super, w takim razie jestem zainteresowany". No i zostałem zaproszony na rozmowę do siedziby firmy.

Przyjeżdżam do siedziby firmy. Na rozmowie jestem najlepszą wersją siebie, bo naprawdę dobrze to wszystko wygląda i chcę zmienić pracę. Rozmowa się kończy i przechodzimy do finansów. Mówię, co ustaliłem z rekruterem, a dyrektor z firmy rozkłada ręce i mówi "no tyle to Panu nie zaoferujemy, mamy sztywny budżet". No i c⁎⁎j xDDD

Po co było marnować czas tak wielu ludzi? Nie wiem (chociaż może się domyślam, rekruter był rozliczany z kandydatów, którzy trafią na rozmowę do firmy, a nie zostaną zatrudnieni?). Po wszystkim dowiedziałem się, że firma prowadzi rekrutację na to stanowisko od prawie roku, nikogo nie mogą znaleźć, a większej kasy jak nie znaleźli tak nie znaleźli. No jajka.

Pokaż więcej komentarzy (4)

Lider

w Francja

86piorunów

Ciekawe jaki procent PKB Francja traci przez wychowanie dzieci w pogardzie do języka angielskiego. Z 35 letnia kasjerką w Chorwacji łatwiej się dogadać po angielsku niż z 20 parolatkami we Francji. I całe pokolenia wychowane w takim podejściu. Coś jak u nas opór przed niemieckim czy rosyjskim ale oni sobie wybrali domyślny język biznesu na świecie.

Fanatyk15piorunów

@Deykun a daj spokój, nigdy nie zapomnę francuza na stacji, co udawał, że totalnie nie rozumie słowa angielskiego "Radiator", mimo iż jego francuski odpowiednik to "Radiateur" i jak sam Sobie go znalazłem na półce, to coś tam bąkał pod nosem.

Lider3piorunów

@Deykun Pytanie, czy w miejscowościach turystycznych też tak jest? Sądzę że beżowi i spółka, którzy obsługują atrakcje turystyczne i knajpy spokojnie po angielsku się porozumieją. Zgadzam się - ze "zwykłym" Francuzem to zgroza, ale jakoś tam gdzie potrzebowałem, to wielkich problemów nie było.

Pokaż więcej komentarzy (20)

Gruba ryba

w Hydepark

16piorunów

Krótka ankieta

Dostajecie za zadanie przeczytać ustawę/rozporzadzenie/jakies gowno Unijne i wypisać obowiązki firmy wynikające z przepisu, czytacie całość sami i sami szukacie czy używacie AI żeby wam streściło/znalazlo co czego szukacie?

Taki mam głupi dylemat moralny, bo u mnie w pracy wszyscy z tych AI korzystają a ja byłem inaczej nauczony.

AI w pracy do streszczania długich tekstów?

  • Czystam samodzielnie i samemu streszczam24% (28 głosów)
  • Czytam samodzielnie a AI formułuje wnioski12% (14 głosów)
  • AI streszcza ale wnioski pisze samemu25% (29 głosów)
  • Uzywam AI do streszczenia i tworzenia wniosków bez sprawdzania10% (12 głosów)
  • OP to część rowerowa30% (35 głosów)

118 głosów

Fanatyk3piorunów

Co jak co, ale AI jest wybitne jeśli chodzi o streszczanie tekstu. Narzędzie 9,9999/10. Takie rzeczy można było robić maszynowo ponad 10 lat temu.

Tylko nie że pytasz w prompcie o co chodzi w dyrektywie 69.420.2137 tylko wklejasz tekst/dajesz plik i każesz streścić/przekształcić jakoś

Ale sprawdź czy nie ma halucynów xd

Pokaż więcej komentarzy (11)

Fanatyk

w Przemyślenia

134piorunów

Ostatnio zmuszony bo chwilowo bez auta pojeździłem trochę pociągami.

Wszędzie gdzie jechałem czy to blisko polregio czy daleko intercity płaciłem tyle ile wydałbym sam na paliwo jadąc np. autem z silnikiem 1.6 tdi albo małym benzyniakiem. Oprócz tego dochodzą koszty komunikacji miejskiej lub taxi z i do dworca pkp. Czas podróży również podobny a nawet dłuższy jak pociąg często staje.

Według mnie to coś tu jest nie tak z tymi cenami, nie są w ogóle zachęcające żeby odpuścić auto na rzecz komunikacji zbiorowej a co mówić gdy jedzie więcej niż jedna osoba.

Inspirator1piorunów

Klasyka. Wystarczy że mam pasażera, z którym się dzielimy kosztami i przejazd przez całą Polskę wychodzi taniej i nawet szybciej samochodem. Jak jadę sam to wychodzi z grubsza tak samo. Moim zdaniem też bardziej komfortowo, ale co kto lubi. Nie muszę też polegać na rozkładach jazdy, lokalizacjach przystanków itp., tylko sam sobie jestem sterem, żeglarzem, okrętem.

Dosłownie nie widzę ani jednego powodu żeby wybrać pociąg, gdy się ma samochód.

Też tak macie, że ilekroć rozważacie dalszy przejazd pociągiem, to sprawdzacie ceny i myślicie sobie "chyba ich pojeło"? Jedynie pociągi dojazdowe z przedmieść do miasta mają jakieś normalne ceny.

Lider1piorunów

Dla mnie jedyną zaletą pociągu jest to, że realnie mogę trochę odpoczać (z pewnymi wyjątkami oczywiście), zamiast skupiać się na drodze. Ale cała reszta, zaczynając od ceny, po czas, opóźnienia itd. już na duży minus.

Pokaż więcej komentarzy (25)

Kosmonauta

w Hydepark

23piorunów

Ostatnio zastanawia mnie to, że moje całe życie kręci się wokół siłowni.

Przygotowywanie jedzenia, 5 treningów w tygodniu, czas na regenerację i praktycznie na nic więcej w tygodniu nie mam czasu. W weekendy zazwyczaj nie ćwiczę, ale też spędzam aktywnie - albo jakaś wycieczka, albo wycieczka rowerowa, albo inne aktywności.

Usłyszałem ostatnio, że całe swoje życie tracę na siłowni, ale odpowiedziałem, że raczej moje całe życie to siłownia. Nic innego zbytnio nie robię w tygodniu, ale zacząłem się nad tym zastanawiać głębiej - co robią osoby, które wcale nie ćwiczą i nie mają jako tako ustalonego systemu żywieniowego?
Praca - zakupy - losowe jedzenie, raczej mniej zdrowe, niż zdrowe i siedzenie przed telewizorem / komputerem / leżenie z telefonem.

Co jest właściwie stratą życia? Chyba na to odpowiedzi nie ma i chyba jej właściwie już nie szukam.

W trakcie pisania tego postu stwierdzam, że robię dobrze, bo jestem w tym wszystkim szczęśliwy.

Ale co innego właściwie robią ludzie po pracy?

Fanatyk5piorunów

@1312 odpowiem Ci na pytanie: np pracują całymi dniami xD

Jak zaczynasz o 6, kończysz o 18 to potem jedyne czego pragniesz to spanie. Ewentualnie szybki trening i spanie xD

Ale tak ogólnie to pamiętaj, że nic nie ma znaczenia - do czasu aż nikogo nie krzywdzisz - rób to co sprawia Ci przyjemność! 💪

Pokaż więcej komentarzy (16)

Sum

w Dyskusje

233piorunów

Siemka,
Czy u Was w miastach też są takie architektoniczne ciekawostki?
W Słupsku mamy jeden taki dość mocno znienawidzony budynek, większość osób kojarzy go pod nazwą " Zemsta Koszalina".
12 piętrowa wielka płyta, 8 klatek nic nadzwyczajnego. Gdyby nie fakt że windy są tylko dwie usytuowane na środku .
Na 224 mieszkania mamy dwie windy xd
Ale żeby nie było tak śmiesznie to winda zatrzymuje się tylko na czterech piętrach 0 6 9 12 xdd
Czyli jak mieszkasz na piątym piętrze no to lepiej kliknąć szóste i zejść o 1 w dół. Xd

Najzabawniej mają te osoby które mieszkają na krańcach budynku ze względu na to że muszą iść na środek wybrać swoje piętro a potem przespacerować się jeszcze z 60 m po długim korytarzu.
Zdjęcie korytarza, widoku z samej góry oraz windy poniżej.

Trochę

Fenomen3piorunów

@EmPfLiX o rodak-słupszczanin :smiley:

Mieszkałam swego czasu niedaleko i często rankiem gdy wychodziłam do pracy witał mnie widok tego koszmarka

Pokaż więcej komentarzy (43)

Fanatyk

w Hydepark

22piorunów

trochę i oraz

Moje dzieciaki są usportowione. Ostatnio nawet usłyszałem od fizjoterapeuty do którego syn chodzi na zajęcia, że oni to wynieśli z domu. Miło mi się zrobiło. Lubią się dzieciaki ruszać. Nie muszę ich zachęcać ani wypychać. Młodszy łapie wszystko, piłkę, basen, gimnastykę. Starszy mimo problemów lubi pograć w nogę a w siatkówkę trenuje jako jedyny 11-latek z reprezentantami szkoły z klas 7-8. Teraz zaczął chodzić na skatepark i śmigać na hulajnodze wyczynowej. Spoko, no to się pochwaliłem Tosiom i Tomkom. Teraz do sedna. Chodzę tam z nim, żeby go wspierać, przypilnować i... ja pierdzielę, jak widzę tych ludzi na BMX-ach, to samemu mi się zachciało. Na nic nigdy nie jest się za starym. Sporo zajawek odkryłem w sobie dopiero teraz. Dobrze mi jest ze sobą chyba pierwszy raz w życiu od 20 lat - wiadomo jest grana, ale walczę. I tak sobie myślę o tym BMX-ie. Nie chcę latać na rampie, jak małolaty. Chciałbym się nauczyć po prostu jeździć i coś tam sobie kombinować dla dobrej zabawy. Biegam, ćwiczę ale brak mi jeszcze kolejnej zajawki. Ot takie starego chłopa, co mu się znowu coś uwidziało.

Gwiazdor4piorunów

Zawsze chciałem BMX, w końcu sobie kupiłem w wieku 2x lat. Potrafiłem podskoczyć czy jechać na jednym kole bo to umiałem wcześniej. Niestety, za duży był już opór psychiczny przed trickami typu puść kierownicę. Ostatecznie rower sprzedałem drożej niż kupiłem. Jak czujesz, że tego chcesz to sugeruję po prostu spróbować :⁠-⁠)

Gwiazdor2piorunów

Jedna uwaga - z infrastrukturą u nas na barier, a BMX to bardzo niewygodny rower dla dorosłych, siodełko jest po to, żeby rura nie wpadła w d⁎⁎ę.

Pokaż więcej komentarzy (11)

Osobistość

w Dyskusje

12piorunów

Wracając do tematu. Jadę sobie dziś spokojnie autobahną 140 na godzinę, i oczywiście dwóch głąbów musiało zaraz po wrzuceniu kierunkowskazu wyjechać mi przed maskę.

Raz TIR, ale to się nie ma co dziwić, bo to zawód dla upośledzonych. Drugi raz w transicie connect. Jak mu minąłem światłami i strąbiłem, to potem już ładnie zachowywał odstęp od ludzi.

Gwiazdor0piorunów

Mam wrażenie, że dla wielu włączenie kierunkowskazu na autostradzie to tylko formalność żeby ostrzec tych na lewym, żeby hamowali. Bo dojeżdża taki do tira przed nim i nie będzie hamował, mimo że jedzie 20-40km/h wolniej niż ktoś, komu wymusza. Zdarza mi się to notorycznie, nieraz na bliskich już odległościach, kiedy trzeba hamować ostro..

Pokaż więcej komentarzy (10)

Gwiazdor

w Hydepark

15piorunów

Też was w Lidl na systemie kaucyjnym? Co 4-6 butelek nalicza 10gr zamiast 50gr. Butelki kaucyjne, z tych samych zgrzewek co zaliczył po 50. Nie ma procedury odwoławczej, automat wciągnął i zgniótł, "błąd systemu". Zresztą komu by się chciało za 80gr tracić czas...

Pokaż więcej komentarzy (9)

Gruba ryba

w Hydepark

36piorunów

Muszę przyznać, że AI bywa pomocne mimo całego ścieku gówna które generuje w sieci.

Przykład:

Mój tata prowadzi biznes (nie istotne jaki), co miesiąc generuje dużo faktur, używa do tego dedykowanego programu z CRM, niestety program nie obsługuje KseF a update do wersji obsługującej KSeF to koszt 3000zł netto (dodam że to dość sporo, jak wchodził JPK to gość wziął 300zł).

Stwierdziłem, ze można taniej :smiley: I się nie pomyliłem. Program miał już funkcję generowania plików JPK, w tym JPK-FA które niewiele się różnią od tych KSeF.

Pomyślałem: czemu by nie użyć AI żeby zapoznało się z API KSeF, tworzyło z pliku JPK faktury przygotowane do KSeF i je tam wrzucało automatycznie.

Napisanie promptów i debugowanie (na produkcji OFC) zajęło mi może 2 godziny. Dziś mam już gotowy program który sam łączy się z KSeF i dodaje faktury a mój tata oszczędził 3k PLN.

Dodam, że programowania nie znam zbytnio, jako dzieciak się tym interesowałem ale to było 20 lat temu a po technikum informatycznym w 2009 roku programowania nie używałem wcale.

Gwiazdor0piorunów

Docelowo to raczej powinno się generować jpk z faktur z numerem ksef. W tym miesiącu mój program księgowy odmówił utworzenia jpk bez oznaczeń ksef (BFK czy jakoś tak), więc polecam się rozejrzeć za inną księgowością żeby po pełnej adaptacji ksef w PL nie zostać z ręką w nocniku.

Lider3piorunów

@dildo-vaggins Ja ostatnio miałem podobnie ale jeżeli chodzi o analizę problemu i kosztów w AWS. Od jesieni przenieśli mnie na node.js + AWS, jedna z aplikacji ma się poszerzać + otwierać na nowych użytkowników więc sobie badałem dzięki temu co i jak bo nie każdy miał czas mi tłumaczyć jak to działa under the hood. Pod kątem agregacji dokumetnacji środowisk czy bibliotek uwielbiam AI bo super to przedstawia i jest w 99% bardziej czytelniej niż sama dokumentacja twórcy.

No i znalazłem, że od początku jest implementacja wołania bazy danych w AWS po Scan- gdzie na szybko tłumacząc - najpierw do pamięci ładowana jest cała baza a później z tych danych filtorwane jest to co faktycznie było w zapytaniu do bazy.
W AWS za wszystko się płaci - pamięć, ruch sieciowy itd. Rozwiązaniem było przejście na Query z użyciem GSI - wtedy nie ściągamy całej bazy i mamy od razu to o co pytamy ( ͡° ͜ʖ ͡°)

Przeróbka zapytań nie była trudna ale AI pomogło mi je zweryfikować czy faktycznie są takie same i czy zwracają to o co się prosi.

Pokaż więcej komentarzy (20)

GURU

w Hydepark

35piorunów

Szanowny

Na jaki c⁎⁎j mi ten wąchający pies

Wpuśćcie mnie k⁎⁎wa do paczek

Dziękuję

Pokaż więcej komentarzy (12)