Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

szkockaInspirator

Dołączył/a:

  • 43 wpisów
  • 108 komentarzy
  • 2 obserwujących

Inspirator

w Sztafeta

28piorunów

28 821,88 + 6,78 + 5,02 = 28 833,68

Robię sobie 8-tygodniowe wyzwanie biegowe w aplikacji Codziennie Fit - polecanko. W przyszłym tygodniu zaczynam urlop i pewnie będzie trochę koślawo z trenowaniem, ale wypoczynek planuję aktywnie - będzie trochę łażenia z plecakiem i na pewno też coś pobiegam:)
Piękny dziś warun, aż zrobiłam po bieganku zdjęcia lekko rozwalonym aparatem w telefonie.

Pokaż więcej komentarzy (4)

Inspirator

w Sztafeta

74piorunów

23 367,7 + 21,1 = 23 388,8

Zrobiłam to!! Nie wiem jakim cudem i skąd wzięłam siły, bo w nocy nie mogłam spać, ale energia wyścigu obudziła we mnie duch rywalizacji i wszystko, co wytrenowałam w ostatnich miesiącach zadziałało na 100%. Czułam się super mocna w zasadzie na całym dystansie, a finish wycisnęłam jak cytrynę, czym sama sobie zaimponowałam:)
Nogi same niosły szybciej i szybciej, oddech pod kontrolą - poza samym finishem, gdzie się trochę zasapałam, ale było warto! Po drodze wzięłam tylko kilka łyków elektrolitów i zjadłam trzy żelki haribo. Uśmiechałam się do kibiców i do samej siebie. Było znakomicie!!

Dzięki, Sztafeto, za super motywację!

Pokaż więcej komentarzy (19)

Inspirator

w Sztafeta

25piorunów

23 221,77 + 5,53 = 23 227,3

(Wstawiam post jeszcze raz, bo wrzuciłam do Hydepark zamiast na Sztafetę i nie mogłam przenieść)

Miałam zrobić jeszcze jeden easy run przed półmaratonem, ale na tych interwałach we wtorek pod sam koniec - już na schłodzeniu - dziwnie stanęłam - w pierszej chwili pomyślałam nawet "no to po zawodach" - ale nawet nic nie bolało i dotruchtałam do domu bez trwogi w sercu. A jednak następnego dnia obudziłam się z lekkim ćmieniem w kostce... Bardzo nieznacznym i po rozruszaniu całkiem ustępującym, ale jednak - uznałam że zamisat easy runu, pójdę na spacer. Poza tym i tak mam sporo ruchu w pracy i nabijam codziennie ponad 11 tys. kroków.
No i cóż - półmaraton jutro, a kostka to samo - boli leciutko po nocy i dłuższym siedzeniu, ale mobilność w porządku i po rozruchu nic nie czuję, także mimo wszystko liczę na to, że jutro pobiegnę bez dramatów. Trzymajcie kciuki, proszę :)
@Trypsyna pierwsza uwierzyła, że pocisnę poniżej 2 godzin, a teraz i mój Garmin tak uważa - jeszcze tylko moja głowa i moja kostka, no i może faktycznie się uda:D Ale nawet jeśli nie, to trudno - dla mnie to tylko zabawa i zwieńczenie wielomiesięcznych treningów, które są dla mnie zdrowotną rutyną i zarazem hobby.
W komentarzu link do zbiórki, jakby ktoś jeszcze chciał się dorzucić. Dzięki!

Pokaż więcej komentarzy (6)

Inspirator

w Sztafeta

57piorunów

22 581,58 + 6 + 8 + 16 = 22 611,58

Ósemka to ostatnie tempo, a szesnastka ostatni long run przed półmaratonem. Został równo tydzień! Ależ to był/jest szalony czas - obok treningów dużo pracy, nauki, prób, koncertów, a jakby tego było mało, jeszcze w międzyczasie przeprowadzka (rzut beretem, ale jednak)! Jest mega intensywnie, ale czuję się w dobrej formie i mega się cieszę na ten bieg :)
Dostałam swój numer startowy picrel i było tak blisko wygrania jeszcze przed startem, ale przestrzelili mi o jeden! Mam nadzieję że osoba z numerem niżej pobiegnie papaton ;)

i prawie damn it!!

PS W komentarzu zostawiam link do zbiórki na Wielką Rafę Koralową przy okazji mojego wyścigu, zapraszam do wsparcia!

Pokaż więcej komentarzy (9)

Inspirator

w Sztafeta

23piorunów

21 521,1 + 18 = 21 539,1

Long run po pracy w moją ulubioną pogodę do biegania - duże zachmurzenie i nieduży deszczyk.
Do półmaratonu równo dwa tygodnie - nie mogę się doczekać! I tylko mam nadzieję, że dotrzymam zdrowotnie, bo wszyscy w koło chorują, do tego mam mega intensywny czas zawodowo i prywatnie, także trzymajcie kciuki, a ja dbam jak mogę o dobry sen i odżywianie :)
W komentarzu zostawiam link do mojej biegowej zbiórki na rafę koralową, zapraszam do wsparcia i z góry dziękuję:)
Miłej niedzielki!

Pokaż więcej komentarzy (1)

Inspirator

w Sztafeta

23piorunów

19 398,88 + 8,3 = 19 407,18

Po pracce bieg w 2. strefie, konwersując z niebieskim, który dotrzymał słowa i znowu do mnie dołączył - tym razem dał radę biec prawie do końca - 7,11km. Duma i radocha za dwoje:)
Na ten tydzień tyle z biegania - cały weekend w pracy, ech. Kto ma wolne - niech się cieszy i zrobi ze mnie kilometr ekstra:)
W komentarzu znów zaspamuje zbiórką - zapraszam do wsparcia ratowania Rafy Koralowe!j:) Do mojego półmaratonu został dokładnie miesiąc. Każda wpłata mała czy duża mile widziana - dzięki! \<3

Pokaż więcej komentarzy (4)

Inspirator

w Sztafeta

32piorunów

18 629,63 + 4,94 = 18 634,57

Tak się dziś złożyło, że pierwszy raz poszłam pobiegać przy domu. Dotychczas planowałam treningi w Cairns - z kilku owodów. Po pierwsze, teren w Kurandzie jest pagórkowaty, a ja skupiłam się na takich aspektach treningu, że preferowałam płaski teren - w jakim też będę biec za kilka tygodni półmaraton. Po drugie, w Australii nie ma chodników, poza jakimiś turystycznymi deptakami i ścisłym centrum dużych miast. Piesi nie istnieją, każdy przemieszcza się samochodem. Tu gdzie mieszkam, w jedną stronę mogę biec żużlową drogą, ale po niej jeżdżą ciężarówki transportujące drewno i w ogóle cokolwiek przejedzie - wzburza chmurę kurzu i tam nie lubię z tego powodu nawet spacerować, a co dopiero biegać. W drugą stronę, mam tylko 5 km loopa, bo z drugiej strony jest coś, co tu się nazywa autostradą, ale obok autostrady w rozumieniu europejskim to to nawet nie stało. Bardziej taka droga krajowa, oczywiście bez chodnika, ani nawet porządnego pobocza, więc na trening odpada. Zostaje taki mały, pagórkowaty loop, gdzie biegnę po ulicy, na szczęście lokalny ruch jest niewielki. Po trzecie, a dla mnie chyba najważniejsze, boję się kazuar:D Są super do podziwiania jak siedzę sobie na werandzie i w każdej chwili mogę schować się do domu, ale spotkałam je spacerując po okolicy i są to jednak wielkie, niebezpieczne ptaki, a widok ich prehistorycznych pazurów daje wyobraźni pole do popisu. No więc boję się, że zobaczą mnie w biegu i poczują zagrożenie, a jestem pewna, że biegają szybciej ode mnie:D Ale dziś na szczęście nasze ścieżki się nie skrzyżowały.
Podsumowując, przyjemny bieg i temperatura, nie zabiły mnie kazuary, a po powrocie zrobiłam sobie kanapeczki z domowym chlebkiem. Wspaniale!

Pokaż więcej komentarzy (7)

Inspirator

w Sztafeta

29piorunów

17 119,91 + 14,3 = 17 134,21

Dziś pobiłam swój rekord powolności, a złożyło się na to kilka czynników. Po pierwsze, wrócił podmuch lata - było okropnie gorąco i parno, a nawet sporadyczny wiatr był ciepły i nie przynosił ulgi. Po drugie, miałam ostatnio więcej na głowie oraz intensywne treningi nie-biegowe i zwyczajnie jestem trochę przemęczona. Po trzecie, obrałam sobie za cel - poza dystansem - nie przekraczać pulsu 160. Nie żebym normalnie była taka szybka, ale bieganie tak wolno przychodzi mi z trudem. Paradoksalnie zmęczenie i ta pogoda, jakoś ułatwiły mi mentalnie utrzymanie tego super wolnego tempa i choć odczuwałam lekką żenadę i zniecierpliwienie, to udało się cel zrealizować, więc jest satysfakcja, no i NAJWAŻNIEJSZE - jest też content na sztafetę xD

Pokaż więcej komentarzy (3)

Inspirator

w Sztafeta

21piorunów

16 521,66 + 4,77 = 16 526,43

Wieczorne bieganko, tak jakoś dzisiaj wyszło. Nawet fajnie, dobra temperatura i przyjemna aura wybrzeża po zmroku, ale wolę w dzień, bo po treningu lubię dobrze zjeść, a tak na wieczór to słabo - potem gorzej śpię.
Czuję, że krok po kroku, bieg po biegu - buduję coraz lepszą formę. Do półmaratonu jeszcze 7 tygodni - kupa czasu! A potem mam zamiar kuć żelazo, póki gorące i przebiec mój pierwszy papaton:)

GURU2piorunów

Ja w jednym roku w styczniu debiut w półmaratonie a we wrześniu tegoż samego roku ultra 55km także jak się człowiek rozpędzi to ciężko go zatrzymać :zany_face:.

Pokaż więcej komentarzy (5)

Inspirator

w Sztafeta

26piorunów

15 599,56 + 5,05 = 15 604,61

Kolejne krótkie bieganko, w bardzo turystycznej okolicy, więc lawirowanie między ludźmi nieco utrudniło, ale przynajmniej było ładnie i nie za gorąco.

Osobistość1piorunów

Co robisz w Australii nie licząc oczywiście biegania?

Osobistość0piorunów

@szkocka Jak tam kangury, węże i pająki ?
Jak jeszcze piszesz ,to nie dopadła Cię "dzika przyroda" :grinning:

Pokaż więcej komentarzy (6)

Inspirator

w Sztafeta

21piorunów

15 010,01 + 5,09 = 15 015,10

Krótkie rozbieganko po przerwie dłuższej, niż planowana. Ależ przyjemnie znów mieć czas i zdrowie się poruszać! No i pogoda dziś dopisała - troszkę słońca, troszkę chmurek i idealna temperatura. A po biegu spacerek po plaży ☺️

Lider0piorunów

Taguj! \<owcacontent>

Osobistość0piorunów

Taguj to dziadostwo.

Pokaż więcej komentarzy (5)

Inspirator

w Sztafeta

33piorunów

12 494,29 + 7,53 = 12 501,82

Dziś godzinka biegu w 2. strefie. U mnie wprawdzie to zawsze jest dolna granica strefy 3., ale oddech nadal spokojny, umożliwiający konwesację lub podśpiewywanie, więc chyba się liczy;) Początek biegu to był trochę bufor emocjonalny, bo rano dostałam trudną wiadomość i miałam tętno podwyższone jeszcze przed wystartowaniem, no i myśli poniosły mnie z dala od kontroli pulsu, ale szybko się ogarnęłam i później już luźniutko.
Pochmurno i trochę parno, ale przynajmniej nie tak gorąco. Ogółem przyjemne tuptanie.

Osobistość1piorunów

@szkocka Z czasem się uspokoi, grunt to konsekwencja, fajnie Ci idzie :smiley:

Pokaż więcej komentarzy (5)

Inspirator

w Sztafeta

32piorunów

11 961,31 + 17 = 11 978,31

Nie mogę powiedzieć, że przyjemnie się biegało. Wczoraj miałam mocny trening i dzisiaj nogi bolały od pierwszego kroku; zaczęłam trochę późno, bo o 10:00, po krórkiej zmianie pracy, a do tego było gorąco, słonecznie i parno. Całe szczęście w ogrodzie botanicznym mam obcykaną traskę w większości w cieniu i gdzieniegdzie przy wodzie, z wodopojkami po drodze. Jakoś powolutku doczłeptałam zaplanowany dystans, ale tak się wypociłam, że w drodze do domu pochłonęłam prawie całą paczkę chrupek - taką miałam ochotę na słone.
A tak w ogóle to miłego świętowania!

GURU4piorunów

@szkocka Niezły kilometraż, ogród botaniczny do tego cień i woda to ideał na upały 😁.
>prawie całą paczkę chrupek
Trochę słaby posiłek po takim treningu 😉.

GURU12piorunów

@szkocka konkretny dystans, brawo 😁

Pokaż więcej komentarzy (7)

Inspirator

w Sztafeta

35piorunów

11 133,48 + 16,01 = 11 149,49

Trochę wolno, ale nawet przyjemnie się dziś biegało jak na to, że:
-bardzo kiepsko spałam ostatniej nocy;
-o 6:30 zaczęłam dodatkową 5-godzinną zmianę w pracy:
-bieg zaczęłam w samo południe - pora na bieganie daleka od ideału w klimacie tropikalnym xD
Całe szczęście było pochmurno i nie tak gorąco - inaczej musiałabym chyba odpuścić, a bardzo nie lubię tego robić. Na 11. kilometrze złapała mnie krótka ulewa z porywistym wiatrem i przyjemnie schłodziła ciało, ale jak tylko przeszła, zrobiłam się strasznie głodna:D To w sumie też pomogło, bo trochę przyspieszyłam, żeby prędziej dobiec do pudełeczka potreningowych orzeszków w samochodzie :)

Osobistość4piorunów

Spory dystans po raz kolejny, na coś fajnego sobie ostrzysz ząbki ? :grinning:

Pokaż więcej komentarzy (2)

Fenomen

w Hydepark

40piorunów

Co robiliście jak dowiedzieliscie się o wypadku w Smoleńsku?

Ja pamiętam, że byłam w szkole bo odrabialiśmy jakieś swięto. Wtedy do szkoły przyszedł jakiś Pan, który powiedział, że spadł samolot z prezydentem, po czym nauczyciele zaczęli śledzić całą relacje. Potem pojechałam z tatą do Warszawy na uroczystości. Pamiętam tylko ogromna kolejkę ludzi do pałacu prezydenckiego, ogromne ilości zniczy a potem krzyż przed pałacem.

Specjalista0piorunów

Wróciłem od kolegi (strasznie wczoraj zachlałem....) i po informacji od moich rodziców powiedziałem że to niezła ściema i poszedłem spać. Dopiero późniejsze przeglądanie internetu i czarno biały motyw stron nakierował mnie, że to jednak może nie być kit.

Fenomen0piorunów

@jmuhha szczerze, to jakoś nie zanotowałem tego momentu kiedy się dowiedziałem. Bardziej to całe zamieszanie później. Miałem 20 lat więc jak była to sobota rano, to strzelam że spałem i to mocno, i dowiedziałem się dopiero później. Kojarzę że siedziałem z rodzicami przed TV i oglądaliśmy co się dzieje w kraju, ale żeby jakąś charakterystyczną sytuację to nie. WTC pamiętam wyraźnie, jak przyszedłem do domu, zacząłem coś mówić a matka tylko do mnie "siadaj i patrz". A tam w TV płoną dwie wieże.

Pokaż więcej komentarzy (59)

Lider

w Hydepark

281piorunów

Myślę że temat jest dość ważny, dlatego udostępniam dalej:

------
TLTR: Refleksje nad eutanazją, list od pacjentki
Prosiła żeby udostępnić wszystkim. Nie musisz się zgadzać. Przeczytaj.
-----

Refleksje nad eutanazją, list od pacjentki
Dr Maciej Jędrzejko Tata Ginekolog

NIE USZLACHETNIA…
„Szanowny Panie Doktorze
Macieju Jędrzejko,
Piszę do Pana ten list z miejsca, do którego nie dociera już nadzieja.
Nie piszę po to, by prosić o jeszcze jedną próbę.
Piszę, bo moje życie zbliża się do końca – i bardzo bym chciała, żeby jego zakończenie miało jeszcze sens.
Nie tylko biologiczny.
Ludzki.
Zna mnie Pan dobrze. Zrobił Pan dla mnie więcej niż ktokolwiek na świecie poza moją rodziną, mężem i dziećmi. Ale jeśli zdecyduje się Pan opublikować mój list – proszę, niech Pan zmieni moje imię na Eutanazja, bo to imię brzmi pięknie jak Anastazja.
Mam zatem na imię Eutanazja.
Mam 44 lata.
Jestem mamą dwóch córek – Kasi (lat 6) i Basi (lat 8 ) - Pan, zdaje się, też ma chłopców w podobnym wieku – więc zrozumie Pan więcej niż inni.
Kiedyś byłam prawniczką.
Potem nagle stałam się pacjentką.
Zgłosiłam się za późno – poprzedni lekarz powiedział, że jestem „za młoda na raka” i nie wysłał mnie na USG, rezonans, ani mammografię.
A ja zaufałam jego palcom,
a nie swoim…
Dziś jestem resztką człowieka,
którego pamiętam z lustra.
Rak piersi IV stopnia z przerzutami do kości, wątroby, a ostatnio – do kanału kręgowego – nie zostawił mi wiele.
Nie chodzę. Nie poruszam się sama. Jestem pod opieką hospicjum domowego. Cudowni ludzie.
Nie zostało mi już nic – może poza świadomością. I bólem. Na który nie pomaga już morfina. Ani fentanyl. Ani medyczna marihuana.
Wiem, że to może być tzw. przejaśnienie świadomości – taka ostatnia jasność, która czasem pojawia się na kilka dni przed śmiercią. I właśnie dlatego piszę – bo to może moje ostatnie słowa, których już nie wypowiem.
Piszę, żeby się pożegnać.
Nie przyjadę już do Pana na wizytę – choć uwielbiałam te spotkania. Wchodziłam do Pana załamana, a wychodziłam pełna siły. To Pan sprawił, że przeżyłam dłużej niż przewidywały mediany i statystyki.
Pamiętam, jak mówił Pan o seksie i beta-endorfinach. Wtedy myślałam: „Co za nietakt… ja umieram, a on mi o orgazmach opowiada…”
Ale chcę, żeby Pan wiedział: dzięki tym rozmowom, nasz seks z mężem – w ostatnim roku mojego życia – był najlepszy w całym naszym małżeństwie.
Mimo amputacji piersi, otworzyłam się na niego. A On – patrzył na mnie tak, że uwierzyłam, że jestem piękna.
Zrozumiałam wreszcie, że „prawdziwa miłość to patrzenie sercem, a nie receptorami wzroku” – tak, jak Pan mówił.
Gdy byłam zdrowa, miałam naprawdę ładny biust. Ale nie wierzyłam, że jestem piękna. Dopiero po amputacji – uwierzyłam. Dopiero w chorobie – zrozumiałam.
Panie Doktorze – Pan ma jakąś tajemną moc. Zmienia Pan świat słowem. Ludzie czytają Pana długie posty, wbrew wszelkim algorytmom.
Dlatego piszę do Pana – nie do ministra, nie do lekarza, nie do księdza. Do Pana – bo Pan rozumie cierpienie, ale go nie mitologizuje.
Był Pan współtwórcą filmu „O tym się nie mówi” w reżyserii Marka Osiecimskiego – filmu, który powinien być lekturą obowiązkową w każdej szkole medycznej. To nie był film. To był krzyk kobiet, którym odebrano prawo wyboru.
W jednej ze scen, doktor (a dziś już chyba profesor) Maciej Socha opowiada o ostatnich dniach ks. prof. Józefa Tischnera. Kiedy Tischner nie mógł już mówić, przekazał swoim bliskim na kartce jedno zdanie: „…nie uszlachetnia...”
To prawda.
Ja, prawniczka, żona, matka, pacjentka potwierdzam:
cierpienie nie uszlachetnia
To zdanie powinno być wyryte nad wejściem do każdego hospicjum, każdego sejmu, każdego kościoła i każdej sali sądowej, gdzie decyduje się o życiu innych ludzi.
Bo ja już wiem. Wiem, co znaczy oddawać mocz przez cewnik.
Być karmioną przez PEG.
Mieć wyłonioną stomię. Wyć z bólu po cichu, w nocy, mimo pompy z morfiną.
Wiem, co znaczy bać się nie śmierci – tylko tego, jak długo jeszcze potrwa umieranie.
To nie duchowa podróż.
To rozkład.
To bezradne czekanie w bólu na śmierć.
Panie Doktorze – błagam Pana, nie jako pacjentka, ale jako człowiek – niech Pan opublikuje ten list.
Niech Pan wykrzyczy to, czego ja już nie zdążę powiedzieć:
CZŁOWIEK MA PRAWO ODEJŚĆ GODNIE, GDY MEDYCYNA I PSYCHOLOGIA SĄ BEZRADNE.
Nie proszę o śmierć.
Proszę o możliwość wyboru.
Bo teraz – to Wy, Narodzie – jesteście panami mojego cierpienia. To Wy podejmujecie decyzję, czy mam zdychać, czy odejść.
Ja w Polsce mogę popełnić samo*stwo – ale nie mam już siły. Nie wstanę, nie sięgnę po tabletki, nie rzucę się z okna.
W Polsce muszę zdychać.
Ale wiem, że jeśli będzie trzeba – mój mąż… przyłoży mi poduszkę do ust, gdy już nie będę dawać rady.
Tylko że on będzie z tym żył.
Z poczuciem, że mnie zabił.
A ja chcę, żeby ktoś – jak w Holandii, jak w Belgii, jak w Kanadzie – usiadł przy mnie, wziął za rękę i powiedział:
„Nie możemy już nic więcej zrobić. Szanuję Pani decyzję. Zaraz Pani zaśnie.”
I teraz pytanie do Was – do tych, którzy to czytają:
Gdybyś był na moim miejscu – chory terminalnie, połamany, w bólu, który rozrywa duszę – czy chciałbyś mieć prawo, by zakończyć to wszystko zanim staniesz się tylko ciałem do przewijania pampersa?
A jeśli byłbyś na miejscu mojego lekarza – co byś powiedział?
„Nie, nie pozwolę Ci odejść, bo moja wiara mi na to nie pozwala”?
Czy może:
„Kim ja jestem, by Ci tego zabronić, kiedy zrobiłaś już wszystko, a medycyna skapitulowała wobec Twojego cierpienia?”
I przypomnij sobie –
swojemu psu pozwoliłeś odejść bez bólu, bo nie chciałeś, żeby się męczył.
Z poważaniem,
Eutanazja Kowalska
Katowice dn 05.04.2025”
Szanowni Państwo, pracuje na oddziale onkologii ginekologicznej, i niby powinienem być „odporny” ale nie jestem, jakikolwiek komentarz w tej chwili jest ponad moje siły.
Jesli mogę Cię prosić o spełnienie tej ostatniej prośby Pacjentki to udostępnij jej list. Ale myślę że każdy dorosły człowiek w tym kraju powinien ten list przeczytać.
Pani Eutanazjo - to tak głęboki i potężny przekaz, że ja mogę tylko powiedzieć : DZIĘKUJĘ. Myślę, że wszyscy : wierzący i niewierzący, lewoskrętni i prawoskrę
tni jesteśmy z Panią. Nie jest Pani sama.
Z wyrazami szacunku
Dr Maciej Jędrzejko Tata Ginekolog

https://www.facebook.com/share/p/1BeiMDNbsE/

Specjalista2piorunów

Ludzie są bardziej humanitarni wobec zwierząt, niż wobec siebie nawzajem.

Zawodowiec0piorunów

@moll czy nie uważasz że ten obrazek to manipulacja? Cały ten wpis opiera się na emocjach. Wpływanie na emocje, tak silne emocje, w tak trudnej i skomplikowanej sprawie nie spełnia znamion manipulacji? Manipulacji, bo teza jak powinienem myśleć w temacie wybrzmiało dość mocno.

Pokaż więcej komentarzy (181)