Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

Wpis użytkownika Lubiepatrzec w Hydepark

GURU

w Hydepark

127piorunów

Jeszcze kilkadziesiąt lat temu posiadanie dziecka w naszej kulturze było sytuacją domyślną i większość ludzi po prostu miała dziecko. Aktualnie rodzicielstwo jest "świadomą decyzją", czyli w praktyce nasza cywilizacja wymiera.
Nie wiem dlaczego tak się dzieje ale świat jaki znamy bardzo szybko się skończy.

Komentarze (200)

Gruba ryba0piorunów

I właśnie dlatego że było to sytuacją domyślną to stało się jakimś must have.

Ja uważam, że bardzo dobrze iż niektórzy świadomie nie chcą mieć dzieci - wiem po sobie ile mnie to kosztuje i nie chodzi o pieniądze...

Ja mówie otwarcie, że nie czuję siebie w roli rodzica.

Krzywda się dziecku nie będzie dziać ale rodzicielstwo to nie jest jakiś mój największy życiowy dorobek bym to stawiał ponad wszystkim.

Raczej odhaczam to jako wykonane zadanie i skupiam się na zapewnieniu rodzinie godnej przyszłości.

Nie muszę wrzucać pierdyliarda zdjęć czy relacji jaki to ja szczęśliwy jestem że hej bo mam dziecko.

Największą radość sprawia mi obserwacja jak łapie nowe skille, w wieku 2 lat potrafił kierownicą manewrować samochodem i samodzielnie wchodzić w zakręty.

Rozwija się ponadprzeciętnie np bardziej woli oglądać szybkich i wściekłych (zwłaszcza pierwszą część) niż bajki.

Interesują go bardziej środki transportu niż jakieś postaci z bajek.

Ja miałem inaczej, uwielbiałem animacje i bajki a syn przy filmie akcji usiedzi a jak bajka jest to go nudzi

Osobistość1piorunów

@Lubiepatrzec bo koszta wychowania dziecka wyjebało w kosmos i ludzi nie stać.

GURU2piorunów

Cieszy mnie to, że coraz częściej ludzie zadają sobie ważne pytania i postępują po swojemu, zamiast ulegać presji społecznej. Świat nie przestanie istnieć, jak nas ubędzie, a może stać się lepszy, gdy postawimy na jakość, a nie ilość. Wszystko się zmienia i czasem społeczeństwo też powinno się dostosować do nowej rzeczywistości.

Fanatyk7piorunów

@Lubiepatrzec

Szanuję ludzi którzy mają dzieci i potrafią w rodzicielstwo (albo chociaż się starają).

Szanuję ludzi którzy z najróżniejszych powodów nie mają dzieci.

Jeżeli będzie się rodzić coraz mniej ludzi to kompletnie nic strasznego się nie stanie.

Gruba ryba5piorunów

@Lubiepatrzec no i dobrze. Dawniej była potężna presja społeczna na posiadanie dzieci i bycie w związku. Niech się ludzie zajmą swoimi sprawami, zamiast wpierdalać się w życie innych.

Kosmonauta1piorunów

Nauczono ludzi liczyć a ci policzyli że nie opłaca się mieć dzieci. Ale przyjdzie czas kiedy będzie się opłacało mieć dzieci i nie będą to dobre czasy (° ͜ʖ °)

Gruba ryba5piorunów

Ale sraczka w komentarzach XD

3/4 to wyparcie i zwyczajny strach.

Strach przed dzieckiem, przed życiem.

Bo co ja teraz muszę być "odpowiedzialny" za kogoś?!

Jak to tak!

Sum8piorunów

@Lubiepatrzec myślę ze najbardziej szkodzi nam technologia która miałą wszystko ułatwić. Aplikacje randkowe miały łączyć ludzi a tak naprawdę twórcom chodzi o jak największy zysk z apki, całe te FB i tikoti zabierają nam czas. Dodatkowo wystawianie ocen ludziom i późniejsze szukanie innych na podstawie cyfr a nie szansy w realu dużo zmienia. Dodatkowo oczekiwania wzrosły. Popierdolony czas dla młodych zaczynających życie...

Fenomen1piorunów

@Lubiepatrzeci jeszcze podcast którego sam posłucham https://www.rp.pl/spoleczenstwo/art44343241-rzecz-o-idei-nie-oplaca-sie-miec-dzieci-co-jest-zrodlem-kryzysu-demograficznego-kapitalizm-kultura-czy-egoizm

Czy kapitalizm zniechęca do dzieci? „Rzecz o idei” o demografii bez uproszczeńCzy za katastrofę demograficzną odpowiadają kobiety? Dlaczego debata o demografii coraz częściej zamienia się w internetową wojnę płci? Problemem jest „pokoleniRzeczpospolita
Osobistość5piorunów

Temat rzeka, ale jak dla mnie dobrze, że w moim otoczeniu rozmnażają się osoby, które mają instynkt rodzicielski. Wszystko mamy zapisane w genach więc ten instynkt też się przełoży w ich potomstwie. Więc ja tam bym tak nieczarnowidziala przyszłości. Zresztą aktualnie rozmnażają się w większości osoby, które stać na dzieci i mają wsparcie od rodziny. Jak ja bym miała dziecko to przez biedę musiałabym całe życie mu poświęcić i oddać całą siebie, przez co dziecko by cierpiało bo miałby nieszczęśliwego rodzica, także po co na siłę tak przedłużać nasz gatunek? Kolejna rzecz to nie chciałbym rodzic dziecka tylko po to żeby było parobkiem dla milionerow, sama nim jestem ale ja nauczyłam sie radzić z tym sobie, a nie wiem jak psychicznie zniosloby to moje dziecko. Cytując Clair Obscure " tak bardzo kocham swoje dzieci, że wolę im oszczędzić życia na tym świecie"

Fenomen8piorunów

@Lubiepatrzec jest (był) świetny artykuł w Rzeczpospolitej na temat posiadania dzieci. I odpowiedź na to, dlaczego rodzi się ich mniej była skomplikowana i wielowątkowa. Jak znajdę - ale już kiedyś próbowałem i się nie udało, to podrzucę. W każdym razie, pamiętam z niego jeden z wątków, to o czym pisze @ZohanTSW - dzieci wychowywała wioska. A potem wszystko się pozmieniało, rodzice nas, millenialsów wypychali z wiosek do miast i mieszkań. Studia, praca, wykształcenie miały być przepustką do lepszego życia. I to kolejne z czynników. Na rodziców spada obowiązek wychowania dzieci, rodzice są pod presją tego jak to mają zrobić, rodzice często zostają bez pomocy. Do tego społeczeństwo nie pracuje już w komunistycznych (albo innych, poprawcie mnie) godzinach 8-16, czy na dwie zmiany w zakładzie produkcyjnym. Rośnie świadomość rodziców, wiedzą że chcą dobrze wychować dzieci, a nie mieć je po prostu "bo jakoś to będzie". Do tego gerontyzm, seniorzy którzy decydują kto i jak rządzi, i pod nich komponuje się kiełbasę wyborczą. No masa jest tych wątków, to nie tylko dobrobyt na to wpływa, choć według mnie kultura europejska jakoś działa na to że ludzi na świecie coraz więcej, a u nas społeczeństwo się starzeje.

Osobistość9piorunów

Moje przemyślenia i obserwacje z lokalnej bańki są takie:

Próg wejścia się zmienił. Dzisiaj rodzicielstwo jest o wiele bardziej intensywne niż kiedyś. Dwa, kiedyś dzieci to była tania siła robocza do pracy na gospodarce, moi dziadkowie w wieku 5-6 lat szli na pole krowy paść, zróbcie tak dzisiaj to prokuratura na głowie.

Dzieci nie przynoszą zysku finansowego a są wręcz kolosalnym obciążeniem. Większość ludzi z mojego otoczenia którzy mają +3 dzieci to są bardzo bogaci i wykształceni ludzie, lekarze, biznesmeni którzy mogą wywalić kupę kasy na to aby ktoś im te dzieciaki pilnował i wychowywał, albo zatrudniają fikcyjnie np. swoich rodziców a realnie zajmują się wnuczętami.

Moja dzielnica to bardzo bogata dzielnica i tutaj większość ma +2 dzieci. Przyrost naturalny jest grubo na plus (drugi raz rozbudują szkołę podstawową o kolejne skrzydło) i nikt by nie powiedział, że w kraju jest tak źle pod względem urodzeń.

Autorytet13piorunów

@Lubiepatrzec ja sam mam zagwozdkę. W tym roku skończę 35 lat i tak naprawdę nie zaznałem nawet roku stabilności odkąd wszedłem w dorosłe życie. Skoro nie jestem w stanie ustabilizować swojego życia, to jakbym mógł wziąć odpowiedzialność za drugiego człowieka?

Gruba ryba21piorunów

Prawda jest taka, że jest przeludnienie I nie potrzebujemy dzieci.

Dzieci potrzebuja:

1. kapitalisci zeby mieć niewolników.

2. System emerytalny.

Autorytet7piorunów

Nasza cywilizacja przez tysiąclecia miała niski przyrost naturalny. Dopiero skok w XIX/XX w. to zmienił. A świat który się szybko skończy to np: spadek ludności do 30 mln pod koniec wieku. To nadal bardzo dużo i w praktyce możemy go nawet nie odczuć.

Autorytet23piorunów

@Lubiepatrzec U mnie od zawsze w głowie siedział taki koncept "American Dream", że jak dobiję do 30stki to będę miał dom na przedmieściach, dobrą robotę w korpo na średnim szczeblu, żonę i gówniaki.

Tymczasem za rok 30stka, zarobki bliżej minimalnej niż średniej, i nawet mi się nie chce chodzić na randki z debilkami.

GURU8piorunów

sprowadzanie nowych istnień na ten świat jest po prostu nieetyczne

Gruba ryba3piorunów

To, że będzie nas mniej, nie jest negatywem. Spokojnie, nie wyginiemy, ale może dla dzieci z niżu będzie łatwiej pod pewnymi względami

GURU11piorunów

@Lubiepatrzec bo ludzie zrozumieli, że mogą żyć dla siebie a nie państwa, religii lub dzieci i im to odpowiada.

Autorytet6piorunów

@Lubiepatrzec nie zostały tu poruszone jeszcze dwie istotne kwestie:

1. Dużo osób, nawet z mojego otoczenia, mimo, że chce dzieci, to nie może. Jest coraz większy problem z płodnością.

2. Traktowanie zwierząt, jako zastępstwa dla potomstwa (psiecko, kociecko). W UK normą jest prowadzone rozmowy i mówienie o swoich zwierzętach, jak o dzieciach. Osoba, mówiąca że ma syna i córkę może mieć na myśli swoje psy i to dla nich jest normalne.

GURU15piorunów

@Lubiepatrzec W roku 1700 czyli raptem 300 lat temu było 600 mln ludzi na całym świecie, a przez większość historii ludzkości nie przekraczała 300 mln.

Z perspektywy kilkudziesięciu lat naszego życia i ekonomii spadek liczby ludności może wyglądać jak katastrofa.

Z perspektywy życia gatunków spadek dzietności to naturalna korekta ku⁎⁎⁎⁎ko napompowanej bańki, która prędzej czy później musiała j⁎⁎⁎ąć, bo zasobów nie wystarczy dla wszystkich, a tym bardziej dla dalszego wzrostu.

Można mówić o milionach przyczyn i w każdej będzie prawda, ale prawda jest taka, że ludzie, tak samo jak inne zwierzęta, podświadomie czują kiedy rozmnażanie jest zbędne i mogą sobie je odpuścić.

Twórca8piorunów

@Lubiepatrzec a ja tu widzę większość podobieństw do pewnego eksperymentu https://pl.wikipedia.org/wiki/Eksperyment_Calhouna

Niestety natura jest silniejsza od ideologii i ekspertów postepowej cywilizacji.

Eksperyment CalhounaEksperyment Calhouna zwany mysią utopią – doświadczenie naukowe prowadzone od lipca 1968 do 1972 roku przez amerykańskiego etologa Johna B. Calhouna i kilkakrotnie powtarzane. Eksperyment Założenia Doświadczenie polegało na stworzeniu populacji myszy, składającej się najpierw z ośmiu osobników (4 pary), idealnego środowiska do życia. Myszy miały nieograniczony dostęp do pożywienia, wody i materiałów do budowy gniazd, z ich środowiska usunięto wszystkie drapieżniki, a także zapewniono im opiekę medyczną, by uchronić populację przed chorobami zakaźnymi. Jedynym ograniczeniem była powierzchnia – klatka o podstawie kwadratu o bokach długości 2,7 metra i wysokości 1,4 mogła pomieścić maksymalnie 3840 osobników. Przebieg Eksperyment trwał 1588 dni. Jego przebieg podzielono na cztery fazy: Okres…Wikipedia
Fenomen9piorunów

@Lubiepatrzec Z tym "wymieraniem" to nie wskakuj tak bardzo w konkluzje. Przez dziesiątki tysięcy lat globalna populacja Homo Sapiens nie przekraczała 100 milionów. Jak to naniesiesz na wykres, to ostatnie 100 lat jest spikiem, anomalią. Gwałtownie wzrosło wykorzystanie zasobów naturalnych. Nawet jak wrócimy do defaultowego 100 milionów, to naprawdę nic się nie stanie, cywilizacja przetrwa. Zawsze znajdą się ludzie, którzy będą chcieli mieć dzieci. Nie ilość, ale jakość jest ważniejsza. Zobacz na ruskich jak im wyszło "u nas mnogo liudziej". Czy żyje im się lepiej i są bogatsi?

Fanatyk9piorunów

@Lubiepatrzec podsumuje to jak działa u mnie:

1. ze mną siedziały babcia i prabacia które były średnio 15 lat młodsze od mojej mamy i babci obecnie więc sama granica wieku już się przesunęła

2. ja nie dam dziecka babci i prababci bo są za daleko, region z którego pochodzę zdechł, pracy właściwie nie ma, zostały januszexy z płacą minimalną i wyzyskiem ludzi, a ceny w sklepach w całym kraju podobne

3. chcesz godnie żyć to zostaje top 5, niektórzy powiedzą że jest praca zdalna, spoko ale już się skończyła

4. Nikt współcześnie nie będzie żył w 10 osób w jednej izbie

Pomijając te aspekty dochodzą jeszcze inne problemy. Większość młodych nie chce się wiązać ze sobą, jest dość prosta przyczyna: większość młodych kobiet jest po prostu popierdolona. Szuka księcia z bajki którego widzi w social mediach. Wyżej o tym piszą, podróże podróże podróże czyli wymyślone życie online którego nikt nie ma. Udawanie czegoś co nie istnieje.

Fanatyk10piorunów

Ja to nie chciałbym nowemu człowiekowi fundować życia, w którym będę go budzić o 6 rano, gdy ten będzie miał ledwie 4 lata, żeby go zawieźć do przedszkola. A potem będzie musiał chodzić do szkoły. A potem do pracy. Siedzieć tam większość dnia. I tak całe życie. Mógłbym adoptować, bo adoptowanemu dziecku bym ułatwił życie. Ale sprowadzać nowe życie i taki los fundować? Nie jestem bezduszny. Ani samolubny, że muszę przeżyć swoją młodość jeszcze raz dzięki dziecku.

Fanatyk8piorunów

Mógłbym mieć dziecko ale dziś związki i małżeństwa są bardzo niepewne a rozwody kosztowne i bolesne. Gdybym miał pewność taką jak pokolenie moich rodziców że to rodzina na zawsze to bym się pewnie zdecydował. Wielu ludzi traktuje ślub jak zwykły związek. A co do demografii to przez większość historii było nas znacznie mniej więc może środowisko skorzysta.

Kompan18piorunów

no i w ogóle to całe „cywilizacja wymiera” to bullshit, jak była plaga dżumy i 1/3 populacji europy wymarała to jakoś cywilizacja się nie zawaliła, a jak ktoś robi mniej dzieci to nagle olaboga cywilizacja wymieraaaa XD

Fenomen4piorunów

>Nie wiem dlaczego tak się dzieje

Dwa glowne czynniki, ktore udupily dzietnosc:

-feminizm;

-edukacja seksualna.

Kiedys dla kobiety przewidziane bylo zajmowanie sie dziecmi i domem. Teraz kobiety zajmuja sie studiami i praca. A w dodatku smiem stwierdzic, ze do XXI wieku ponad wiekszosc ciazy byla przypadkowa.

Ja sam moglbym sobie zrobic dziecko (i to nie jedno), ale gryzie mi sie to etycznie. Na swiecie zawsze byl burdel, glod, wojny, choroby, pedofile. Moje dziecko, nawet jesli bede sie nim zajmowac najlepiej na swiecie moze pewnego razu na dworze spotkac grupke patusow, dostac wpierdol/zostac zgwalcone, miec traume na cale zycie, a z paru innych powodow depresje. Nie wyobrazam sobie jak mialbym odpowiedziec na pytanie mojego syna/corki w depresji "dlaczego mnie stworzyliscie". Wiem, ze jakakolwiek odpowiedz swiadczylaby tylko o moim egoizmie. Ale to i tak lepszy scenariusz, bo mnostwo ludzi przeprowadza samobojstwo zamiast sie do kogokolwiek odezwac.

Osobistość13piorunów

@Lubiepatrzec Dla samej dyskusji podrzucę jeszcze jedną ciekawostkę: strategią państwa było rozwijanie rodzinnych form opieki, a odchodzenie od dużych ośrodków wychowawczych. Życie to jednak zweryfikowało i w ciągu ostatnich lat powstało niemal 120 nowych domów dziecka, ponieważ w tym samym czasie liczba rodzin zastępczych wzrosła zaledwie o około 1000. Tylko skąd taka konieczność? Czynnikami są m.in to, że choć dzieci rodzi się mniej, to jednocześnie częściej są one porzucane w szpitalach (niemal dwukrotny wzrost do dzisiaj 1 przypadku na 300 urodzeń) i częściej podejmuje się interwencje w dysfunkcyjnych rodzinach. W ciągu tylko ostatnich 5 lat liczba dzieci w pieczy zastępczej zwiększyła się o 10% do prawie 80 tysięcy dzieci.

GURU19piorunów

@Lubiepatrzec 100 lat temu było nas "tylko" dwa miliardy, a Polaków było niecałe 30 milionów.
Więcej dzieci = więcej pieniędzy, bo te dzieci pracowały od wczesnych lat młodzieńczych. W 100 lat liczba ludzi wzrosła czterokrotnie!

Te ciśnięcie na wzrost populacji to takie mnożenie i odkładanie problemów w czasie - my musimy płodzić dzieci na nasze utrzymanie na starość, one będą musiały znowu aż w końcu dojdziemy do punktu gdzie będzie nas 'za dużo'.

Za dużo w porównaniu do rynku pracy - gdzie automatyzacja i postęp zmniejszają liczbę etatów.
Za dużo w porównaniu do rynku mieszkaniowego - ludzi nie będzie stać bo popyt przewyższy podaż.
No i za dużo w porównaniu do zasobów jako takich.

Oh wait - to już się dzieje i jesteśmy w stanie przejścia demograficznego - niska dzietność jest najbardziej 'szkodliwa' dla najstarszej części społeczeństwa. Dla rodziców i dzieci może być wręcz odwrotnie - dla rodziców to świadoma decyzja, a nie 'pułapka tradycji', rodzice mogą przeznaczyć więcej pieniędzy i czasu na edukację, zdrowie, zajęcia dodatkowe czy wsparcie własnych dzieci - wychowują je bardziej świadomie, sami są wyedukowani i gotowi na dziecko. To z kolei prowadzi do bardziej wykształconego społeczeństwa i lepiej zarabiającego - co w pewnym stopniu niweluje 'braki' w kasie na emerytury.

BTW. ja z żoną plan zastępowalności wykonaliśmy i być może nie powiedziałem ostatniego słowa ( ͡° ͜ʖ ͡°)

Kompan19piorunów

Mi tam się nie spodobało doświadczenie bycia konsekwencją jakiegoś domyślnego ustawienia / presji społecznej etc. Pewnie wolałbym być efektem świadomej decyzji kochających się, dojrzałych emocjonalnie ludzi. Obserwuję takich wokół siebie i cieszę się, że oni mają dzieci :) .

GURU7piorunów

Komentarz usunięty przez moderatora

GURU17piorunów

Pszemek zrobił sobie dziecko i już nie ma go z nami tutaj. Potrzebujesz innego wytłumaczenia? :smiley:

Lider22piorunów

Z kim mam miec te dziecko?

Autorytet37piorunów

@Lubiepatrzec Dzisiejszy świat daje spore możliwości i jeśli chcesz coś robić w życiu, to dziecko będzie hamulcem do wszystkiego, a czasem i poświęceniem z góry obranej drogi.

Jest zapewne milion powodów, dla których ludzie rezygnują z posiadania dzieci: finanse, brak czasu lub po prostu ich nie lubią :upside_down_face:

Jestem już rodzicem dorosłego człowieka i była to trudna droga, ale udało się i jestem z tego dumny. Natomiast jeśli miałbym przez to jeszcze raz przechodzić, to nigdy w życiu 😅

Fanatyk54piorunów

@Lubiepatrzec Jako rodzic dwójki dzieci rozumiem to, że niektórzy nie chcą ich mieć. Są różne priorytety i sporo osób widzi, że świat to nie tylko rodzina, dzieci, dom i kręcenie się w okół tego całe życie. Chcą robić inne rzeczy i mają o tego pełne prawo. Co więcej, jestem człowiekiem, który z pełną świadomością może powiedzieć, że wyobraża sobie życie bez dzieci. Kocham moich synów nad życie, ale gdyby mi się tak poukładało, że nie miałbym rodziny i dzieci, to pewnie też bym był zadowolony. Po prostu żyłbym innym trybem, mając inne priorytety.

A jak wymrzemy jako cywilizacja? Coś się wydarzy? Ziemia przestanie się kręcić a słońce świecić? Wątpię.

Gruba ryba7piorunów

@Lubiepatrzec nadal większość ludzi ma dzieci, a stały przyrost też doprowadzi do katastrofy

Osobistość5piorunów

@Lubiepatrzec ja nie ogarniam jak to jest, czasownik posiadanie, dziecko to też człowiek tylko że młody, niby poprawnie językowo ale ja nie wiem

GURU74piorunów

Jak to nie wiesz, czemu tak się dzieje? Bo jako społeczeństwo osiągneliśmy pewien poziom dobrobytu i zamiast całe życie wychowywać dzieci, to wykorzystujemy ten dobrobyt dla siebie. Zawsze było tak, że więcej dzieci rodziło się w biednych rodzinach niż bogatych. A jak jeszcze sobie ktoś przypomni swoich dziadków, którzy całe życie spędzili tylko na pracy i wychowywaniu swoich dzieci a potem wnuków, to ten wnuk jako dorosły, powie sobie: „o nie, ja tak nie będę żył”. Ten wnuk jest dorosły, żyje w najlepszym dobrobycie od czasów II wojny, więc nie żałuje sobie. Zamiast poświęcać czas i pieniądze na dziecko, podróżuje, oddaje się swojemu hobby. Mniej zamożni mniej wymagający ludzie, mają proste rozrywki i im nic więcej nie potrzeba niż piwerko i telewizor. Po za tym często nie są progresywni, więc są nadal w tej „sytuacji domyślnej” o której wspomniałeś.

Osobistość0piorunów

@MagicznaTorpeda naprawdę zrównałeś podróżowanie z dzieckiem do samotnego/w parze? Totalnie odmienne rzeczy
Poza tym podróżowanie jest zajebiste więc zaskakuje mnie takie pytanie

Fanatyk4piorunów

@ZohanTSW

Dzisiaj uważamy, że to obciach mieszkać z rodzicami, kiedy jest to ekonomicznie bardzo opłacalne.

Ekonomicznie tak, za to psychicznie często mocno wyczerpujące.

Fanatyk0piorunów

@pawlox dokładnie to napisałem

@kodyak zastanawiam się jeszcze czy mieszkanie z rodzicami mogło skutkować suszeniem głowy pod tytułem "no kiedy wnuki" i młodzi ulegali tej presji

Fanatyk1piorunów

@ZohanTSW a czemu w jednym domu żyły pokolenia. Właśnie z powodu biedy. Dzieci były po to by pomagać w przeżyciu. Teraz tak jak pisała klamra to efekt dobrobytu. Można się opierdalac latać na wycieczki i sobie żyć a nie robić kolejne obowiązki czyli wychowywanie dzieci

I tak jak mężczyźni chcą mieć święty spokój tak i kobiety chcą mieć święty spokój

Zawodowiec2piorunów

@ZohanTSW A kto by chciał mieszkać z rodzicami, a może jeszcze z dziadkami, którzy będą patrzyli Ci na ręce, kręcili nosem i mówili jak masz żyć 😛 Oczywiście nie wszędzie tak jest, ale w przeważającej części tak.

GURU4piorunów

@Lubiepatrzec ja wiem ale nie powiem bo będzie kałszkwał.

bardzo szybko się skończy

W wielu miejscach na zachodzie już się skończył.

jaki znamy

Albo wręcz go ludzie nie znają chyba że z fotografii\\filmikow sprzed 30-40 lat.