Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

Wpis użytkownika WatluszPierwszy w Hydepark

Fanatyk

w Hydepark

140piorunów

Tydzień temu wróciłem z urlopu i czuję, że nie potrafię wejść w normalny tryb. Nie chodzi mi o tryb obowiązków domowych a tryb pracy. Teraz po tygodniu harówki w korpo-januszexie czuję się, jakbym harował już od dwóch lat bez dnia wolnego. Co gorsza nasiliły mi się objawy depresji. Mam brak chęci działania, odliczam tylko godziny do 14.00, żeby móc wyłączyć komputer i jeb...ąć tym w cholerę do następnego poranka. Jestem nerwowy, na siłę urywam godziny wieczorami, by tylko mieć więcej czasu dla siebie. To skutkuje niewyspaniem, a to z kolei ponownie poddenerwowaniem i brakiem chęci na cokolwiek. Ciągle wracam myślami do urlopu, setny raz przeglądam zdjęcia... Szczęśliwie w piątek idę na terpię, to przynajmniej pogadam z fachowcem 😉

Czuję się chyba najgorzej od dłuższego czasu.

Komentarze (41)

Gruba ryba3piorunów

Ziutek, przykro się to czyta. Brzmi to często lakonicznie i jakby dzieciaczek się skarżył że bucik go ciśnie, ale wnętrze nie pozostawia nam wątpliwości, że to coś czego nie można zignorować.
Dobrze, że idziesz sobie tam pogadać, popracować na terapii.
I nie zapominaj o ruchu.
Od siebie na terapię w codziennym życiu polecam poczytać o BDNF i dlaczego malutki ruch każdego dnia jest ważny dla naszego mózgowego samopoczucia.
Trzym się.

Fanatyk1piorunów

@Fafalala Ruszam się cały czas. Ćwiczę i biegam. Wczoraj wieczorem, tak sobie pobiegłem, że aż mi było lepiej po powrocie do domu. Serio.

Fenomen1piorunów

@WatluszPierwszy nie dawaj się korpo, bardzo dużo zależy od podejścia. Stawiaj granice, nie daj sobie włazić na głowę, jeśli to możliwe deleguj zadania. Pamiętaj, że manager i HR nie są twoimi przyjaciółmi. A jeśli czujesz, że jest bardzo źle, to rozważ zmianę pracy. Nie warto marnować zdrowia dla roboty. Pogadanie z fachowcem to oczywiście też dobra decyzja. Zdrówka życzę I powodzenia w walce.

Autorytet0piorunów

Pewnie to banał.

Ale może pierdolnij tą pracą?

Doskonale cię rozumiem. Mnie pobyt w pracy przyprawia o stany depresyjne i dopiero po wyjściu na wolność czuję się jak człowiek.
W moim przypadku zadziałało jak zmieniłem tryb pracy. Przychodzę rzadziej, ale na dłużej. Mam więcej wolnego i mogę czas spędzić z rodziną. Wtedy czuję, że żyję.

Autorytet4piorunów

@WatluszPierwszy zawsze, gdy miałem ch⁎⁎⁎wy stan psychiczny, mówiłem sobie 3 rzeczy:
1. Weź witaminę D - 8000j, a w kolejne dni 4000j.
2. Rano wstałeś, pierwsze co zrób - to pościel łóżko - bzdet a pomaga
3. Pamiętaj, że strach to kłamstwo, którym karmi się mózg, a prawda to coś, co trzeba sobie przypominać. To że dziś jest chujowo, nie znaczy że chujowo będzie jutro.

1. Trzymam kciuki!

Osobistość1piorunów

@tosiu Trochę musiałem scrollować, ale ktoś wreszcie o tym wspomniał: tak, jak komuś zdecydowanie pogarsza się nastrój w pochmurne dni, albo ma niską odporność na choróbska, to niech lepiej upewni się, że dobrze D3 suplementuje.

Autorytet1piorunów

@WatluszPierwszy to już dobry znak :slightly_smiling_face:

Fanatyk1piorunów

@tosiu Niepościelone łóżko rano, to dla mnie prawie jakbym kubeł śmieci wywalił na środek pokoju :smiley:

Gruba ryba2piorunów

Idź do pracy na budowę, od razu ci się poprawi.

Osobistość1piorunów

Idź pobiegać

Fanatyk25piorunów

Komentarz usunięty przez moderatora

Gruba ryba3piorunów

@WatluszPierwszy niedawno sobie zrobiłem w grudniu spacer po rodzinnym mieście. Normalnie to ruchliwa ulica, to była wigilia
Tu jest ta poswiata

Fanatyk3piorunów

@Michumi Dobrze wiedzieć, że nie byłem sam. Ja jako dzieciak miałem takie chwile (właśnie głównie zimą albo bardzo późną jesienią) kiedy potrafiłem stać w oknie i gapić się na osiedle. Latarnie miały wtedy taką charakterystyczną poświatę, światła w oknach bloków też inaczej wyglądały niż latem. Gapiłem się na to i miałem wrażenie, że to co jest najbliżej mnie gdzieś znika a zostają tylko te światła na zewnątrz. Podobnie miewałem, gdy z ojcem szliśmy za osiedle na spacer z psem i patrzyłem na to z oddali. Kompletne wyłączenie i dziwne uczucie pustki w środku.
Co ciekawe miewałem to też latem, głównie przy zachodzie słońca. Promienie padały na bloki i sąsiadujące z osiedlem kominy WPC (taka ciepłownia). Tylko tutaj lato, ciepło, dźwięki osiedla w ładną pogodę powodowały inne, przyjemne uczucie wypełnienia, wolności i zadowolenia.
Mam tak do dziś zresztą. Latem zachód słońca i widok bloków w tej poświacie zawsze powoduje przypływ energii.

Gruba ryba3piorunów

@WatluszPierwszy czasami brałem sanki i Szedłem sobie na górki, ale zamiast zjeżdżać stawiałem sobie sanki gdzieś na boku , na samym szczycie Górki, wsiadałem sobie na nich i patrzyłem na osiedle. Nie do opisania uczucie co było , takiej surrealistycznej niby pustej choć zapełnionej kształtami przestrzeni. Wtedy też patrzyłem sobie na te bloki , sypał śnieg a ja gapiłem się jak za zasłonami poruszają się cienie, gdzieś mruga światło telewizora , zapalają się i gasną domowe lampy. W angielskim chyba określa się takie uczucie liminal void.

Fanatyk3piorunów

@Michumi O rany, takie obrazki jak ten poniżej to jest szczyt zimowej deprechy. Zima w Polsce, to zawsze był koszmar. Nawet, jak byłem dzieckiem i były te słynne zimy, których już nie ma. Osiedle w śniegu, zimno. Jest niedziela wieczorem i jutro znowu trzeba do szkoły. Koszmarne to było uczucie. Wiosna była zbawieniem i nadal jest. Zawsze wiosną czuję, jakby świat wychodził z jakiejś ogromnej, ciemnej dziury w której tkwił.

Gruba ryba5piorunów

@onpanopticon " Mam tak za każdym razem, gdy jakiś bardzo przyjemny, albo ważny etap/moment się kończy. Takie poczucie pustki, poczucie straty, bezsensu"

Oj tak. Od dziecka tak miałem. W piątek przyjeżdżali np wujkowie do nas z kuzynem, graliśmy sobie na atari do niedzieli, już w sobotę wieczorem miałem doła, że jutro koniec i że pojadą. Pamiętam jak stałem w oknie, patrzyłem w zimową otchłań, te mdłe światła w oknach, ciemno i zimno. Przynajmniej śnieg był ale mało to zmieniało
Wychodzi na to, że jakiś nadwrażliwy byłem od dzieciaka..

Fanatyk5piorunów

Komentarz usunięty przez moderatora

Fanatyk5piorunów

@onpanopticon Mądrego, to i dobrze posłuchać. Ja mam chyba też zły okres w robocie. Zaczyna wchodzić wypalenie zawodowe. To się zbiegło teraz wszystko. Nie zmienia, to faktu, że masz sporo racji. Trzeba się otrząsnąć i starać, by to fajne momenty napędzały na przyszłość.

Co do samego hejto, to ja mam spore obawy, że ta społeczność się rozwali albo przerodzi w wykop :confused:
Jakoś za fajne tutaj. Zbyt dużo akceptacji, rozsądnych ludzi i ciekawych wpisów.

Fanatyk26piorunów

@WatluszPierwszy rel. ja od 2h ja posterunku po powrocie. Przeczytałem maile i się zastanawiam skąd oni mają taki burdel i co Ci ludzie robią w pracy, że nikt nie ogarnia niczego.

Fanatyk21piorunów

@WatluszPierwszy chyba wiekszosc ma tak, ze po wakacjach sie bardziej nie chce i taka deprecha wchodzi. Rozowa sobie radzi z tym planujac kolejne wakacje 😉

Gruba ryba3piorunów

@3t3r nie nazywajmy niechęci do powrotu do pracy depresją, bo to rozmywa znaczenie tego słowa - paskudnej choroby, która wysysa życie z człowieka

Fanatyk9piorunów

@WatluszPierwszy ja zaliczylem oba na raz przez przypadek! Lecielismy na Sycylie ale loty powrotne bezposrednie byly drogie, za to na Malte z Sycylii 9.99 i z Malty do nas 3 dni pozniej tez 9.99. Hotel wpadl w cenie roznicy miedzy lotem bezposrednim, a przez Malta. Wyspa jest mala i spokojnie w 3 dni wszystko oblecisz 🙂

Fanatyk4piorunów

@3t3r Na razie jakieś małe plany. Chciałbym Maltę, ewentualnie Sycylię, bo jestem fanem włoskich klimatów.

Fanatyk5piorunów

@3t3r Sam tak robię. Zacząłem planować jakiś wypad w okresie zimowym, żeby uciec od polskiej deprechy pogodowej.

Twórca5piorunów

Współczuję :white_frowning_face: ale głowa do góry, może los przyniesie nowe rozwiązania które polepsza twoja sytuację :slightly_smiling_face:

GURU7piorunów

@WatluszPierwszy Terapia, to najlepsza decyzja w moim życiu. Ale nadupiałem przez 6 lat. Jednak nie żałuję.

Fanatyk5piorunów

@Klamra Same here. Ja na razie od zeszłej jesieni i jakbym miał na ten moment coś powiedzieć, to jestem zadowolony.

Gruba ryba8piorunów

Masz jakieś opcje na zmianę pracy? Brzmi jakbyś tu miał główne źródło problemu

Gruba ryba5piorunów

@WatluszPierwszy trzymam zatem kciuki 😉 robisz coś żeby nie być tu gdzie jesteś, a to dobrze wróży

Fanatyk7piorunów

@macgajster Kocham zbierać płyty ale na tym nie zarobię. Mam kumpla, który ma własny sklep z płytami i małe wydawnictwo. Wiem ile to mordęgi i wiem, że nie jest łatwo siebie i rodzinę z tego utrzymywać. Niemniej, jak mówię, myślę o tym, co mogę zrobić. Szukam wyjścia z sytuacji w każdym razie. Na pewno nie planuję się całkowicie odciąć od branży, ale chciałbym znaleźć niszę w niszy i tam sobie grzebać w czymś , co mi sprawi frajdę. Jestem na początkowym etapie takich poszukiwań i planuję coś zaproponować pewnym firmom, bo wiem jakie rozwiązania mogłyby się u nich sprawdzić. Jako zapalony kibic, chciałbym pójść w stronę branży sportowej, by uprawiając swoją działkę mieć chociaż minimalny kontakt z czymś, co lubię.

Fanatyk10piorunów

@macgajster Szczerze mówiąc nie bardzo. Tutaj mam dużą stabilność jednak. Poza tym od kilkunastu lat jestem w tej samej, dość wąskiej branży. Chociaż przyznam, że do pewnego czasu myślę o tym, jak "sprzedać" moje umiejętności w innej działce.

Osobistość20piorunów

@WatluszPierwszy kiedyś było prościej. Dali chłopu parę batów i chodził jak w zegarku. Teraz jakieś depresje, wypalenia zawodowe, co jeszcze może zwolnienie na to? Dobrze, że idziesz z tym na terapie, zamiast radzić się ekspertów z internetu 😉

Tytan1piorunów

> @WatluszPierwszy Kiedyś się szło w pole i kosiło się kosą 😉
Można było jeszcze przypierdolić babie jak na pole było daleko albo zima za oknem...
( ͡❛ ͜ʖ ͡❛)

GURU23piorunów

@WatluszPierwszy kiedyś to chłop po męsku szukał gałęzi. Na szczęście żyjemy w czasach kiedy pójść na terapię to nie wstyd. Miałem też kiedyś taki stan w robocie więc wiem mniej wiecej co czujesz. Trzymaj się i mam nadzieję że szybko się poprawi.

Fanatyk14piorunów

@aarahon Ja już jestem w trakcie terapii od listopada.
Masz rację, pójdę pobiegać, to pomaga. Się zachciało depresji, lęków, OCD. Kiedyś się szło w pole i kosiło się kosą 😉