Wpis użytkownika Lopez_ w Hydepark
Lopez_Fenomen
254piorunówTeż macie wrażenie, że gastro konkretnie pojebało? Ceny są wręcz szokujące. Ostatnio u mnie w mieście (średniej wielkości w skali kraju) zwykły Chinol ceny 40-45 zł za danie XD Dodam, że to typowy chińczyk, którego przygotowanie zajmuje im przed wydaniem 10 minut. To w Gdyni w dobrej tajskiej restauracji płaciłem 38 zł za pad thai i wszystko było świeże, nie mrożone i z gara aluminiowego do ogrzania.
Jadłem jeszcze w te sobote byłem ze znajomymi na mieście, bo ich zaprosiłem na weekend. Kotlet schabowy (duży) z ziemniakami i surówką 38 zł. 1 litr kompotu za 22 zł.
Głupi kebab to już +/- 30 zł, choć Podolski swojego w Niemczech sprzedaje za 7 euro. I prawda - jest mniejszy niż nasze, ale mięso i jakość składników bez porównania, nie wspomnę o zarobkach w Reichu w porównaniu do Polski.
Foodtrucki to w ogóle patola i temat na osobną dyskusję, ale obecnie jedzenie gdziekolwiek poza barem mlecznym to jest zamach na własną godność i szacunek do samego siebie.
Ktoś powie "nie stać cię, nie jedz". No stać i jeść nie będę za niedługo, bo to jest po prostu walenie w c⁎⁎ja klientów. Jeszcze najlepsze jest to, że Janusze przy zamówieniu na 8 osób doliczają sobie 10 % ekstra, co i tak nie idzie do kieszeni kelnerów. To taka jakby kara za to, że zostawisz im dużo kasy, bo olaboga wtedy kuchnia musi pracować, żeby wydać wszystko na czas, a nie odgrzać w tempurze mrożoną rybę z frytkami w 5 minut xDD
Polskie gastro otrzymało ogromne wsparcie od obywateli w czasach covidowych i odwdzięczyli się nam stałą podwyżką cen, tak jakby inflacja cały czas się kręciła jak karuzela. Głupia pizza (niewłoska) 40cm to w tej chwili 55 zł. Za w sumie coś, co w przyrządzeniu jest mega tanim daniem. Bardzo często te "amerykańskie pizze" walą zwykłą szynkę konserwową z biedronki, najtańszy ser, warzywa w skali hurtowej kosztują tyle co nic.
A zjeść w dobrej cenie też się da i uczciwie zarabiać, co pokazuje naprawdę marginalna ilość knajp, które i tak mają za małą renomę na rynku, żeby się przebić przez rozbujanych Januszy. No, ale wiadomo, jak nie będzie nowego samochodu w leasing co pół roku, to Janusz ogłasza upadłość.
A ceny to tylko wierzchołek góry lodowej tej patologii, bo pod nią kryje się jeszcze syf, brak higieny, mrożone żarcie, stary olej, serwowanie resztek z talerzy innym klientom i tym podobne cuda.
Komentarze (141)
@Lopez_ Tak, też mam takie wrażenie
@Lopez_ Niestety jest dokładnie tak jak piszesz. Regularnie jeździłem na wakacje za granicę, ale ostatnio również dlatego, że można tam zjeść lepiej/taniej/w lepszym miejscu.
Przykład z Polski - regularnie zamawiałem pizzę w tej samej pizzerii. Było (już po pierwszych covidach) 40 PLN, za chwilę 43 PLN, 45 PLN. Potem zamawiałem ze zniżką 10% do godziny 14. Za chwilę 48 PLN, 52 PLN. A zniżka 10% już tylko jak zainstalujesz jakąś gównoappkę na telefonie, czego nie zrobiłem. Dobiliśmy do 60 PLN, obecnie zamawiam od święta jak mam naprawdę ochotę.
Stać mnie zamawiać częściej, ale bojkotuję. Dzbanek lemoniady za 28 PLN przemilczę, szczególnie że dosładzana cukrem.
Co ciekawe, ten trend podwyżkowy najbardziej widać w tych słabych i przeciętnych knajpach. Te które były dobre i trochę droższe, ceny podniosły minimalnie. Obecnie ledwo widać różnicę w cenie.
@Lopez_ tak, pojebało, żarcie z dowozem, które 3 lata temu na 4-osobową rodzine wychodziło 70-80 ziko, teraz 140 lekką ręką.
Tu jest wina wszystkich:
* Rosji
* Rządu
* Ludzi, którzy kupują za taką cenę
* Cen surowców i żywności
* Czynsze
* Januszy oraz tych nowoczesnych pseudomilionerów cwaniaków co robią wszystko, żeby zarobić jak najwięcej jak najniższym kosztem. Zgodnie z obecną modą instagramerską. Tych bardziej j⁎⁎ać niż Januszy.
Najgorsze są kawiarnie i puby. U mnie kawa pod biurem w centrum miasta to 20-28zł. Na osiedlu to za 12-18zl (czarna-latte). No, ale jak wychodzisz na miasto to jest kuriozum. Shot z spirytusem 7-9zł. Za co ku* się pytam? Żeby się porządnie zabawić i nie licząc cen to trzeba na te 4-5 osób wydać z 1000zł. Piwa to samo 10-20zł.
Nad jeziorami, morzem to wiadomo. Jak jesteś polakiem to nie jedź na wakacje w Polsce, bo za to przeżyłbyś 2x tyle w Tajlandii, albo 1:1 w Grecji/Włoszech. Tylko cena dojazdu/lotu jest duża.
Talerz pomidorowej 18zl, chyba im sufit na łeb spadł. Juz nie jemy w knajpach, za 18zl to ja w domu zrobię zupę pomidorowa i ziemniaki że schabowym dla 3 osób xad
Dobrze ze zawsze jest darmowa woda jak na zachodzie ( ͡° ͜ʖ ͡°)
@Lopez_ stary, znalazłeś niszę! Otwieraj knajpę z dobrym żarciem w dobrej lokalizacji - przedział cenowy 15-30 pln
zbijesz majatek. Wołaj jak zaczniesz!
Efekt dużego wzrostu kosztów pracy. Teraz zaczynają być widoczne efekty Polskiego Ładu, zaniżanych stóp procentowych i zwiększenia płacy minimalnej żeby ZUS się spinał. Dziękujcie politykom zamiast pluć na gastronomię. Koszt produktów do gotowania to jest niewielka część kosztów utrzymania restauracji.
Polska staje się mniej konkurencyjna.
@Lopez_ Ceny mediów skoczyły w krótkim czasie o 100 - 200% Ty jako kowalski jesteś chroniony przed tymi wzrostami ale przedsiębiorcy już nie. Skladki zdrowotne liczone są jako 4,9 lub 9% od dochodu na papierze, wcześniej wynosiły okolo 300 pln. Płaca minimalna wzrosła dwukrotnie w ciągu roku (sic), to i koszty pracownicze wzrosły. Wszystkie te podwyżki cen to tylko i wyłacznie wynik decyzji PiSu i poķi co braku zmian po stronie KO
Tak. Kebsa to jeszcze idzie ogarnąć, ale na pizzę to się mogę tylko popatrzeć.
Ja już nie chodzę do restauracji. Za drogo.
@Lopez_ mnie to zastanawia jakim cudem inflacja niby jest tak niska, jak ceny w gastro przez ostatni rok wyjebalo w kosmos, tak samo jak ktoś już zwrócił uwagę fryzjer np u mnie z 45-50zl skoczył na 70-80 i to takie 20 minutowe strzyżenie maszynką xD
Ja dodam jeszcze beach bary - niektóre są naprawdę fajne, zadbane, ze strefami dla dzieci itd. ale byłem niedawno w takim mniejszym. Niby fajnie, bo kmeralnie, spokój, a blisko centrum Wrocławia.
I tu się zaczyna - drink od ok 30zl, w plastikowym kubku, toaleta to toi-toi, nie płacą za lokal (bo to "bar pod chmurką"), za kelnerów, prąd z generatora (diesel).
Takie ceny są w centrum, w fajnych knajpach, czy to duzo czy nie, to jednak jakość się tam broni
@Lopez_ najbardziej przegięte obecnie ceny mają moim zdaniem wszystkie te fast foody - 38zł za byle jakiego hamburgera lub kurczaka i byle jakie frytki to przegięcie pały - to w założeniu miało być tanie i szybkie a nie drogie oraz kreowane na ekskluzywne
@Lopez_ a czy to nie jest tak, że ostatnie dwa lata była chora inflacja i przy okazji duży wzrost płac? Więc wszystko poszło do góry?
>Polskie gastro otrzymało ogromne wsparcie od obywateli w czasach covidowych i odwdzięczyli się nam stałą podwyżką cen,
@Lopez_ chcę widzieć jak ty, prowadząc knajpę z wdzięczności zostawiłbyś nam niskie ceny mimo, ze wszystko wokół drozeje xD ale pierdololo. rozumiem, narzekać na drożyznę ale zastanów się do kogo ty masz o to pretensje
Ostatnio robiłam przegląd menu różnych restauracji u siebie w mieście i w jednej zażyczyli sobie 25zł za małą pepsi xd wiem, że na napojach najbardziej nabijają w butelkę (o ironio xd) ale to już gruba przesada.
Pojebalo i to konkretnie, w Niemczech za dobrego steka 35 wołają, albo zwykły schabowy 25 euro
@Lopez_ jadam chyba cały przekrój cenowy. Nie wiem czy to kwesta wzrostu zarobków czy faktycznie cen, ale wydaje mi się że ceny taniego jedzenia pojebało a ceny drogiego są do przełknięcia
Huh, spędziłem 2 tygodnie w Austrii i Niemczech. Standardem było to, że 4os rodziną późny lunch albo obiad albo kolację z napojami i deserami jemy w przedziale 80-120e. Po powrocie do Polski w długi weekend poszliśmy do przyzwoitej, ale przeciętnej knajpy na obiad. Myślę - no w końcu zjemy za 50e a nie od razu stówę.
Taa, wyszło w przeliczeniu 90e.
@Lopez_ Ja wychodzę do restauracji raz na kilka miesięcy, bo faktycznie scam na każdym kroku. Za to jak jestem na wakacjach za granica, to ceny są podobne, z tą różnicą, że można się nawpierdalać i jest smaczniejsze. A w Polsce jak wracam z restauracji, to muszę robić jedzenie, bo porcje są dość skromne.
@Lopez_ wróciłem właśnie z czeskiej Pragi. Ceny w dobrych knajpkach niższe niż w Polsce.
@Lopez_ brat wrócił właśnie z Rimini, gdzie chodził na imprezy. Cena drinka czy innego prosecco to 5-8eur. Pizza na mieście poniżej 10eur. Jedyne co było droższe to wejście do klubu xd Ale to mówimy o klubach na 300-500 osób, a nie jakaś Kredytowa czy inna pipidówa.
Znajomi z pracy byli całą czteroosobową rodziną na tygodniowych wakacjach na południu Włoch. Chodzili na obiady do knajp, i średnio wydawali 40-50eur za wszystko…
Zjadłem dziś kebaba w bułce, 7,5 funta w GDK (german donner kebab, sieciówka). Mieszany. Całkiem smaczny. To normalna cena w UK, tyle że minimalna stawka godzinowa to 11,44£... I tak bym przeliczał różnice w zarobkach. Ile kebabów na godzinę, litrów paliwa, chlebów itp. Zawsze tak porównywałem różnice w zarobkach, nie tylko twardą walutę.
ohujalio, ceny wyższe niż w grecji, włoszech i hiszpanii
@Lopez_
ostatnio w powiatowym za dużą pizzę 40cm i sos dałem 65zł (nie dobierałem żadnego składnika) :upside_down_face:
@Lopez_ na szczęście w mojej okolicy mam dobre i w miarę tanie miejsca, ale to co się dzieje na mieście to jakaś paranoja. Piwo z krafta podobnie, miałem okazję ostatnio 30pln za coś zapłacić (╯°□°)╯︵ ┻━┻
@Lopez_ w Krakowie dobry chinol albo polski obiad to jest 30zł max i jest w czym przebierać, więc nie wiem gdzie ty chodzisz że takie ceny masz.
pojebało do tego stopnia że zamiast 1-2x zjeść na mieście to teraz jem 1x na miesiąc :smiley:
@Lopez_
>Jeszcze najlepsze jest to, że Janusze przy zamówieniu na 8 osób doliczają sobie 10 % ekstra, co i tak nie idzie do kieszeni kelnerów.
A pacz k⁎⁎wa na to xD
Takie ceny, to musi być od razu red flag. Zobacz jakie ceny są w UK w mojej ulubionej tajskiej budzie. Jedzenie zawsze trzyma poziom i jest świeże. Koszty życia w Polsce są 50% niższe, więc coś tam grubo jest nie tak
@Lopez_ To jest dokładnie to, o co chodziło Kaczyńskiemu i jego bandzie. Zły oczywiście "prywaciarz", że podnosi ceny, a zapominasz jak bardzo wzrosły koszty energii oraz płac. Morawiecki podnosił płacę minimalną, co kontynuuje Tusk, wszyscy klaszczą, a zapominają, że to się musi odbić w cenach usług. MYŚL, człowieku! Łącz kropki.
@Lopez_ Od 2 lat mam tamie wrażenie
@Lopez_ Problem jest w tym, że Polska ma zacofaną, postkomunistyczną mentalność. To co we włoskcich, francuskich czy hiszpańskich miastach uchodzi za normalność np. jedzenie w restauracjach albo picie kawy w kawiarnii. W Polsce uważane jest za symbol statusu. Pijesz kawę w kawiarnii albo jesz obiad w restauracji to musisz mieć pieniądze. A jak masz pieniądze to przecież głupio narzekać, że ceny ciągle rosną. Narzekają tylko nieobyci biedacy i cebulaki, którzy przyjdą do lokalu raz na ruski rok i są niezorientowani w cenach. Klasie średniej nie wypada marudzić. Takie jest niestety myślenie bardzo wielu osób w Polsce i założę się, że wielu zapłaciłoby nawet 80 zł za zwykłą pizzę byleby marketingowo im to dobrze oprawić..
Tak samo jest z samochodami. Wielu dzbanów nie traktuje ich jako narzędzia dzięki któremu sprawnie i wygodnie przepieszczam się z punktu A do B. Tylko w 2024 roku biorą gruby kredyt, żeby kupić SUV-a Volvo, Lexusa albo Mercedesa, bo to przecież jest prestiż i na osiedlu będą patrzeć z podziwem, że mam taki samochód A potem płaczą, że naprawa i serwis pożerają całą wypłatę. Albo, że nie ma gdzie tego zaparkować pod blokiem, bo miejsc mało a na garaż już nie wystarczyło. Myślenie z PRL-u kiedy tylko bogaci mieli zachodnie marki samochodów i stołowali się w restauracjach wiczenie żywe. A właściciele wiedzą, że takich ludzi jest multum i fajnie sobie na nich zarabiają.
@Lopez_ w ogóle uslugi pojebało.
Zobacz na ceny fryzjera (nie barbera) koło mnie. Jeden z tańszych w okolicy.
Jak wchodzę do knajpy i widzę, że ceny pojebało to wychodzę i tyle. W większych miastach jest taki wybór, że te po⁎⁎⁎⁎ne są natychmiast weryfikowane. Klienci z zasobniejszym portfelem coś tam w życiu już jedli i nawet jak się skuszą a będzie niedobre to więcej nie wrócą, a Ci, których nie stać znajdą sobie tańszą alternatywę. Jak zwykle knajpa może obronić się tylko smakiem, ew. smakiem i jakością obsługi.
Jakiś czas temu kawę piłem w Warszawie w dwóch miejscach, jedno takie normalne, bez szału, ale no czysto, fajna obsługa, kawa 12 zł
Drugie 3 razy mniejsze, podłoga niezamiatana od dawna, stoliki się kleją, w łazience wyrwany włącznik światła, jeden chłop pracuje i kawa też 12 zł xD
Jak taki syf się utrzymuje, to wina ludzi, że płacą za każde gówno
@Lopez_
>"nie stać cię, nie jedz"
Jak ktoś tak mówi, to od razu wiadomo, że debil. To, że ktoś nie lubi mieć penisa w odbycie to nie znaczy od razu, że go nie stać.
@Lopez_ ja odkąd zacząłem pracować w gastro to przestalem chodzić do knajp. Z każdym kolejnym rokiem coraz mniej. Aktualnie chodzę tylko na kebsy i chińczyki bo to ciężko podrobić (choć da się). Carbonara za 45-50 zł XDDDDD k⁎⁎wa na szybko z głowy. Paczka makaronu 7zl, kawałek parmezanu 16, guanciale 15 zł za 300 g w Lidlu i parę jajek. I to liczymy dla 4 osób. Sami sobie Janusze kręcą bat. Ja wiem, prąd, gaz, pracownik drogie ale bez jaj
>Foodtrucki to w ogóle patola i temat na osobną dyskusję
Całkowita prawda - ich to jeszcze bardziej pojebało. Ceny jak w restauracji albo i drożej, a żarcie wydają na papierowym talerzyku, zwykle bez miejsca do siedzenia.
@Lopez_ dlatego doskonalę swoje zdolności kulinarne i gotuję sam. Po pierwsze: wiem co jem i ile kalorii, po drugie jest taniej, po trzecie rozwijam się, po czwarte nie finansuje gastro patologii, po piąte- zwiedzam kuchnie świata prawie za darmo, dzisiaj meksykańska jutro tajska po jutrze kurczak adobo ( kolega Filipińczyk poleca wątróbkę), a domowej roboty kebab to chwila (tyle co wypad do budy z odpadkami) i doprawiony jak lubisz i mięso jakości prima sort.
Wysokie ceny oznaczają dobrobyt. Ponad 80 lat o to walczyliśmy. 😉
@Lopez_ eeee oczywiście, część knajp w przeciągu ostatnich 3 lat podniosła ceny dwukrotnie, albo bardziej. Już tam nie jadam po prostu.
Jest wiele restauracji, które podnosiły ceny racjonalnie. Bo koszty im przecież znacznie wzrosły i podwyżki były uzasadnione. Wczoraj zamawiałem dobrą pitcę za 36 zł, ostatnio jadłem steka z dodatkami za niecałe 8 dyszek, a kebaba w mojej okolicy nadal da się znaleźć w okolicy 20-25 zł.
Po prostu część knajp jest prowadzonych nieudolnie i tak to się kręci. Rentowność spada, ceny są podnoszone, klientów ubywa i później knajpa upada, bo właściciel myślał, że z jednej małej restauracji będzie żył jak król i jeszcze opłaci leasing BMW X6.
@Lopez_ nie wiem na ile to wina gastronomii a na ile cen prądu i gazu.
@CzosnkowySmok I koniecznie dodaj nie wydawanie paragonów, co za tym idzie walenie na podatkach ( ͡~ ͜ʖ ͡°)
@CzosnkowySmok i dwukrotnego wzrostu wynagrodzenia minimalnego, czy wzrostu skladek i oplat pracowniczych + podniesienia skladki zdrowotnej z dotychczasowych 300 pln na 4,9 albo 9% od dochodu
@irbis9 no oczywiście, ze dla firm
@CzosnkowySmok dodaj, cen prądu i gazu dla firm