Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

Gorące — ostatnie 24 godziny

gość

Typ wpisu

Lider

w Hydepark

124piorunów

polskie prawactwo cieszy sie z wygranej afd, która nie uznaje naszych zachodnich granic

Pokaż więcej komentarzy (20)

Lider

w Hydepark

77piorunów

Z nieskrywaną satysfakcją wyczekuję momentu, kiedy obudzą się z ręką w nocniku ludzie, którzy kupili chińskiego klunkra i za 2-3 lata nie będą mieli go gdzie i jak serwisować, bo marka po prostu zniknie z rynku. W tym samym czasie będzie płacz, że UE musi z naszych podatków ratować europejskie koncerny.

Od stycznia do maja 2026 w Chinach pojawiły się 542 nowe modele samochodów, aktualnie mamy na rynku ok. 100 chińskich marek, więc z uwagi na zagęszczenie rynku spadają marże, a to prowadzić będzie do problemów finansowych, przy których szacuje się, że do 2030 roku realnie przetrwa 8-12 producentów.

Sprzedaż BYD pomimo deklaracji chęci stania się największym producentem na świecie spadła o 16% względem zeszłego roku, a chińskie fabryki mające moce przerobowe 55mln sztuk rocznie (przy sprzedaży 23mln) mają do wyboru albo ograniczyć produkcję, albo stale wprowadzać nowe modele, gdzie opracowanie nowego kosztuje 150mln dolarów.

Przyszłość tej cudownej motoryzacji rysuje się w pięknych kolorach, a Europejczyk, który bez zastanowienia porzucił patriotyzm gospodarczy tylko po to, żeby przyoszczędzić 20% na zakupie, będzie płakał o dotacje na złomowanie tego szajsu, bo nawet pies z kulawą nogą tego nie odkupi i alternatywą będzie trzymanie pod domem wielkiego elektrośmiecia

Gruba ryba7piorunów

@festiwal_otwartego_parasola generalnie uważam chińskie marki (na ten moment, ale pewnie na zawsze) za straszne gówno, ale też uważam ich pojawienie się za plus. A ludzi, którzy kupowali chińczyki jestem w stanie zrozumieć.
Ceny europejskich marek szybowały w górę jak popierdolone, dopiero "konkurencja" i spadek sprzedaży poprawił sytuację konsumentów.

Patriotyzmem gospodarczym to mogą być zakupy spożywcze w lokalnym sklepie czy odzież made in EU, a w przypadku tak wielkich koncernów to jest propaganda i wycieranie sobie gęby XD
Czemu to zwykły szarak ma być "patriotą gospodarczym" i płacić +20/30/40% więcej "bo z europy", kiedy producent sam robi wszystko po kosztach w chinach i tylko dolicza większą marżę

Pokaż więcej komentarzy (93)

Mistrz

w Wiadomości Polska

70piorunów

Rząd odkłada o 12 miesięcy wejście w życie reformy dotyczącej limitów wynagrodzeń lekarzy. "Wsłuchaliśmy się w głosy środowiska"

Rząd przekłada kluczową reformę dotyczącą limitów wynagrodzeń lekarzy. Pierwotnie pakiet zmian w ochronie zdrowia miał trafić do Sejmu na początku września. Jak wskazała jednak minister zdrowia Jolanta Sobierańska-Grenda, ustawa regulująca zarobki medyków wejdzie w życie po 12

Mistrz

w Co Wy na to?

30piorunów

Co Wy na to? 07.09.2026

Wakacje, wakacje i po wakacjach. Oczywiście nie wszyscy już swoje wakacje zakończyli (pozdrowienia dla studentów, których tu pewnie niewielu), ale wrzesień to tradycyjny miesiąc powrotu do szkoły czy pracy - wraca również Co Wy na to. Na początek zaczniemy delikatnie z pytaniem o Wasze wakacje, które pogodowo w dużej części Europy były rekordowo ciepłe.

Pytanie na dziś: Czy odpocząłem/am w wakacje?

Zapraszam do oddawania głosów w ankiecie oraz kulturalnej dyskusji w komentarzach. Zastrzegam, że treści niezgodne z polskim prawem i obraźliwe wobec innych użytkowników będę usuwał niezależnie od poglądów.


Czy odpocząłem/am w wakacje?

  • Tak27% (45 głosów)
  • Nie53% (89 głosów)
  • To zależy18% (30 głosów)
  • Nie mam zdania3% (5 głosów)

169 głosów

Pokaż więcej komentarzy (16)

GURU

w Bieganie

100piorunów

Wizz Air Warsaw Praski Night Half Marathon

No to tak. Od paru edycji obserwowałam ten bieg i postanowiłam, że w tym roku go przebiegnę, bo po prostu podobała mi się impreza. Zgadaliśmy się ze znajomymi na szybki wypad do WWA gdzie każdy z nas pobiegnie po swoje i przy okazji miło spędzimy weekend.

Jakie było moje założenie wobec tego biegu? Test formy, start typu „B”. Sprawdzić, gdzie teraz jestem i nad czym mogę popracować na kolejne półmaratony, które biegnę w sezonie jesiennym. Nie ukrywam, nastawiałam się na życiówkę (czyli poprawę mojego wyniku z przed roku, 01:31:33). Cichym marzeniem było złamanie 1:30. Forma ostatnimi tygodniami rosła, czułam się świetnie.

Start półmaratonu zaplanowany był na 20:30.

Prognoza pogody zapowiadała się conajmniej koneserska. Mocne porywy wiatru i przelotne burze. Lekki stresik był, ale nie ma co - każdy uczestnik ma taką samą pogodę, jesteśmy w tym razem.

O 20:00 poleciałam się rozgrzać, przetruchtałam koło 2 kilometrów, w tym kilka przyspieszeń do docelowego tempa. Niestety nie czułam aby jelita się pobudziły ale i tak poszłam w kolejkę do toi toia. Kartofelki odcedzone, brak symptomów aby murzyn piłował kraty - dobra, to czas polecieć się do swojej strefy startowej. Przyjmuję żel izotoniczny. Ustawiam się w pobliżu zajączka na 01:30:00. Postanowiłam, że zaryzykuję i polecę z nim.

Odliczanie. Strzał. Startujemy.

Pierwszy kilometr, to jest walka z tłumem biegaczy. Uwaga, by nie dostać z łokcia, nie wpaść na czyjeś nogi, wyminąć sprawnie osobę przed Tobą która startuje z wolniejszym tempem niż Ty czy nie zostać zepchniętym. Do tego jeszcze starasz się wyczuć tempo które sobie założyłeś. Powiedzmy, że mała walka o przetrwanie w tłumie.

Doganiam zająca. Staram się utrzymać pozycję nie na początku grupy, nie na końcu, a w środku. Tak aby być osłonięta przed powietrzem.

Mija pierwszy kilometr, drugi. Staram się łapać „luz”. Jest spoko, ale czuję, że, no dosyć żwawo. Tempo 4:12.

Kilometr trzeci, pierwsza stacja nawadniania. Łapię od wolontariusza kubeczek z wodą, wylewam połowę, robię dziubek i sprawnie wlewam sobie do buzi zimny łuk wody. Przy okazji uważam na kroki, bo cały odcinek jest pełen wyrzuconych kubeczków, czego nie lubię. Zawsze odbiegam na bok i rzucam kubeczek „obok” trasy, tam gdzie biegacze nie tuptają. Tym razem również tak zrobiłam.

Wracam do pacera. Wiem, że teraz lecimy ciągle prosto, aż do nawrotki na 8 kilometrze. Wiem, że będzie mi się to „ciągnęło” mentalnie. Mija 4, 5 kilometr. Cholera, czuję, że minimalnie przekraczam granicę. Czuję charakterystyczny ciężar na brzuchu, w momencie kiedy przekraczam swój próg. Mijamy 6 kilometr i decyduję minimalnie zluzować tempo. To jest również czas na przyjęcie żelu. Pacer zaczyna mi z grupą pomalutku odjeżdżać, a ja zaczynam się trzymać tempa bliżej 4:20. Jest i wyczekiwany przeze mnie kilometr 8 oraz nawrotka. Wyczuwam, że jest widmo kolki na wątrobie. Luz luz luz, potrzebuję więcej luzu.

I wtedy pojawia się on - krecik zaczyna pukać w taborecik.

No to za⁎⁎⁎⁎ście. Jedziemy z tym. Czyli trzeba jeszcze więcej luzu jeśli nie chcę doświadczyć afery fekalnej. Kojarzę, że w okolicach 14 kilometra powinien być toi toi. Zaczynamy wielkie odliczanie do niego. Do tego kilometra, udaje mi się trzymać tempo w okolicach 4:25.
Dłuży mi się ten odcinek. Ale w końcu, na ulicy Francuskiej jest dużo większy doping, który mentalnie bardzo pomaga wytrwać pół kryzys.

Jest, widzę go! Decyzja, zatrzymuję się na nim czy ryzykuję i lece dalej?
Rozum vs Determinacja.
Wygrał Rozum. Dobra, bezpieczniej będzie zrobić ten taktyczny pit stop. „Zjadł” mi on około 50 sekund, bo po wybiegnięciu zaraz Garmin wypikał mi kilometr zrobiony w 5:17.

I to była bardzo dobra decyzja. Od razu poczułam się lepiej. Co prawda, nie wróciłam do tempa z początku, ale była werwa i chęć walki. Jak czułam że robi się ciężej, minimalnie zwalniałam i szukałam luzu. Jak był luz, starałam się wyprzedzać ludzi z przodu.

Na 18 kilometrze, zobaczyłam twarze moich znajomych jak mi kibicowali, dało mi to chwilowego boosta. Zaraz po tym, zaczął się podbieg na wiadukt. Nogi były już tak zmęczone, że czułam jak mi się plączą pod sobą na nierównościach asfaltu. Na tym odcinku mijałam sporo zawodników, których profil chwilowo pokonał gdyż maszerowali. Po dłuższej chwili zarządzania zmęczeniem i wytężonego skupienia jak nigdy - skręciliśmy w zbieg. Nareszcie, chwila luzu i możliwości przyspieszenia. Już kręciliśmy się pod Stadionem Narodowym, było słychać w oddali imprezę z mety. Kolejny chwilowy boost, gdy wiesz że zbliżasz się do końca bo niemalże go widzisz(słyszysz). Udaje mi się mijać kolejne osoby. Po 19 kilometrze, jest kolejny punkt odżywczy z wodą. Nie korzystam, jestem już zbyt blisko końca. Jeszcze jedna nawrotka. I kolejna. Okej jeszcze tylko 2 kilometry. Jeszcze tylko jedna mila. Jeszcze tylko półtorej kilometra. Jeszcze tylko około 6 minut. Odliczanie do końca. Dystans malał, ból rósł. Dobra, wchodzę w zakręt do mety. Ostatnie 200 metrów do mety. Jedziemy ile fabryka dała. Ostatnie przyspieszenie. Z serducha.

Przekraczam linię mety.
Wynik netto 01:32:23.
Średnie tempo biegu: 4:23 min/km

Od razu przechodzę na bok, łapię się za barierki, spuszczam głowę i dochodzę do siebie przez minutę. I cieszę się, że mam to za sobą. Po chwili, idę odebrać medal, zabrać fanty z strefy finishera (woda, izo, banan i jakieś ciastka zbożowe). Czas poszukać mojego lovely @scorp

Półmaraton Praski przeszedł do historii.
Czy polecam imprezę? Jak najbardziej. Jest całkiem z pompą zrobiona, miasteczko biegacza bardzo duże, adidas dużo kasy tam wrzuca widać.
Trasa taka średnia w mojej opinii, prawie połowa bez kibiców i w większości „prosta” czyli biegniesz daleko przed siebie.
Biegaczy bardzo dużo, na połówce wystartowało chyba ponad 10k uczestników. Jeśli lubisz duże biegi, to ta impreza jest jak najbardziej warta uwagi.

Wynik który uzyskałam, jest moim drugim najlepszym czasem na półmaratonie jaki kiedykolwiek uzyskałam. Ciekawe, czy gdyby nie pauza w toi toiu - to czy nie byłoby jednak PR. 😃 Ostatecznie pogoda nie była taka okropna jak się zapowiadało. Z burzy nic nie było, raz przez chwilę pokropiło. Ale wiatr dawał czasem konkretnie na twarz, to przyznaję.

Wiem, nas czym teraz treningowo muszę się skupić. Dłuższe treningi tempowe. Większa wytrzymałość podprogowa. Nad tym będę pracować w najbliższych tygodniach.

Czy jestem zadowolona z biegu? Tak.
Czy mogło mi pójść lepiej? Uważam, że tak.

Nie każdy bieg czy inne wydarzenie sportowe musi kończyć się życiówką, alertem PR i fajnym wpisem na stravie. Tak wygląda życie. Wyciągam wnioski i lecę dalej.

GURU2piorunów

Gratuluję! Wydać 1:30 niedługo padnie 😉. Ja na biegach szukam dobrych punktów żywnościowych a Ty niebieskich budek:rolling_on_the_floor_laughing:.

Jaka średnia prędkość w konsumpcji kebaba na 100g produktu? :stuck_out_tongue_winking_eye:

Pokaż więcej komentarzy (19)

Lider

w Heheszki

82piorunów

.

Gruba ryba12piorunów

Czytałem kiedyś pewną książkę żydowki której rodzina posiadała bank we Wrocławiu w latach przedwojennych, posiadali też dużo ziemi nieruchomości etc.

Moją uwagę przykuł fragment jak opowiadała o swoim "papcio" jako to on był dobroduszny i dobroczynny, dodatkowo była wzmianka że mieli jakichś "pracowników" wywnioskowałem że bardziej niewolników którzy im spierdolili ale że czasy były jakie były to ich ktoś powinął i oddał temu papciowi i że ogólnie to opisywała że dziwne że chcieli uciekać skoro byli wolni i sobie mogli iść kiedy chcą. Dziwnie to było opisane.

Potem w trakcie wojny zawijali się i papcio wagon wynajął czy kupił by spakować rodzinkę bo się niemców przestraszyli.

Było jeszcze kilka innych smaczków podanych chyba nie do końca przemyślanie.

Np izolowali swoje dzieci od dzieci lokalnych jeździli na wycieczki do stanów finansowali budowle kościołów, połączeni byli tunelami z kościołami etc

Pokaż więcej komentarzy (3)

Lider

w Hydepark

58piorunów

na prawicy narracja się już rozjeżdża, konfiarze tryskają z zachwytu, gdy nawet pisowcy wykazują się minimum godności

Pokaż więcej komentarzy (6)

Gruba ryba

w Hydepark

54piorunów

Idę na rozmowę o trochę stres jest.

Pokaż więcej komentarzy (13)

Gruba ryba

w Hydepark

43piorunów

Dobra, Volviarze to jednak sekta xD

Pół roku temu wszedłem w posiadanie cegły (volvo 940) i teraz każde spotkanie z właścicielem starego volvo jest co najmniej ciekawe.

Jadę ekspresówką do domu i widzę w lusterku coś równie kwadratowego.
"O chyba cegła, jak będą mnie mijać to cyknę foto i pokażę koledze co siedzi w volvach".

Tymczasem druga cegła mnie dogania środkowym pasem a goście w środku zaczynają... trąbić i machać

Ja też im pomachałem, oni banan od ucha do ucha, jeden trzyma telefon i nagrywa co się dzieje xD No i tak sobie jedziemy te kilka kilometrów jeden za drugim ale w końcu dojeżdżam do węzła gdzie miałem zjechać to normalnie dramaturgia jak Furious 7 przy rozjeździe Briana i Vina Diesla. Oni mi machają, ja im też xD

Tak, posiadanie głupiego auta jest fajne.

Pokaż więcej komentarzy (9)