Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

Kawiarnia "Za Firewallem"

Kategoria: Literatura

"Mnie to się marzy, żeby ona była miejscem wszelkich swawoli słownych" @George_Stark #naczteryrymy #nasonety #naopowiesci #klubczytelniczy

  • 82 członków
  • 3376 wpisów

Fanatyk

w Kawiarnia "Za Firewallem"

16piorunów

Dzień dobry się z Państwem,

Obudziłem się, wsiadłem na rower i przez całą drogę do pracy coś nie dawało mi spokoju. Przeczytałem jeszcze raz to moje nocne opowiadanie i stwierdziłem, że tam na końcu jeszcze czegoś brakuje. Czegoś co strasznie uwiera. No do dopisałem ostatnią scenkę

Głęboka przestrzeń kosmiczna
Mesa Santa Marii, kilka godzin później

@Dziwen z Pachą siedzieli sami w mesie międzygalaktycznej arki Santa Maria. Antropomorfizacja okrętu niedawno się zdematerializowała i pewnie nie pojawi się aż do rana, przez co mieli trochę spokoju. Spożywali właśnie wieczorny posiłek. Dzisiaj dla odmiany - jak co dzień - był ryż z curry i kawałkami syntetycznego kurczaka. Dziwen pałaszował zawzięcie, głośno przy tym mlaskając.

– Słyszę, że ci smakuje. – zwróciła mu uwagę Pacha

– Owszem – chłopak nie zrozumiał aluzji

– A powiedz mi, bo ciągle mi to nie daje spokoju, te kable od monitora i klawiatury na biurku w symulacji, to naprawdę nie są do niczego podłączone? I do tej pory nie zorientowali się, że one pod blatem tak sobie dyndają?

– Wyobraź sobie, że nie! Oni są tak zafascynowani sobą nawzajem, że żadnemu nie przyszło nigdy do głowy, żeby sprawdzić.

– No dobrze, to zdradź mi jeszcze dlaczego zaprogramowałeś im takie twarde i niewygodne krzesła. Przecież mógłbyś umieścić tam cokolwiek z katalogu – drążyła Pacha

– A słyszałaś te fajne stuknięcia jak na nich siadają? A jak się przy tym śmiesznie krzywią. No może poza @entropy_ , on zawsze się wtedy błogo uśmiecha...

– To przez te ich odznaki “naukowe”, które sobie sami przyznali?

– Chyba tak. Ma to jakiś związek z tą fazą G.U.R.U w którą wprowadzają wyimaginowanych pacjentów w tej swojej symulacji portalu. Za każdym razem gdy to robią, ładuje się plik `butt.plug.py`. Próbowałem to zmienić w kodzie, ale za każdym razem jak zapiszę i otworzę ten plik ponownie, to wszystkie moje zmiany znikają. Doszedłem do wniosku, że może to jednak nie jest bug a feature.

:stuck_out_tongue_winking_eye:

Pokaż więcej komentarzy (3)

Fanatyk

w Kawiarnia "Za Firewallem"

19piorunów

Dzień dobry wieczór się z Państwem,

Zainspirowany opowiadaniem kolegi @bori, organizatora bieżącej edycji zabawy postanowiłem dopisać ciąg dalszy jego historii. Historii, która w sposób bezpośredni nawiązuje też do dwóch moich poprzednich opowiadań (tego i tego) i jeśli ktoś ich nie czytał to zachęcam do wcześniejszego zapoznania się z nimi.

A teraz zapraszam do lektury. Miłego czytania.

Pacjent Dziwen


Grudziądz, czasy współczesne

Sterylne, wyłożone pastelowymi płytkami pomieszczenie tonęło w mroku, który raz na kilka sekund rozświetlała mrugnięciem czerwona dioda kamery systemu monitoringu. Kamera umieszczona była nad drzwiami, na jednej z czterech identycznych ścian. W pomieszczeniu nie było okien, a jedyny jego wystrój stanowiło masywne biurko i cztery metalowe krzesła z twardymi, drewnianymi siedziskami, od samego patrzenia na które można było dostać hemoroidów.

Na środku biurka stał ciężki monitor, stara, powycierana klawiatura i mysz komputerowa, których kable ginęły gdzieś za krawędzią biurka. Czarny jak reszta pomieszczenia ekran ożył z wyraźnym wysiłkiem zmęczonej elektroniki i rozjarzył się bladą zielenią. W ślad za nim zamrugały pod sufitem jarzeniówki, a chwilę potem w drzwiach kliknęła blokada kontroli dostępu i do pomieszczenia weszło czterech mężczyzn w białych kitlach.

– Z kim, do cholery, trzeba się tutaj przespać, żeby dostać kawę?! - rzucił zdenerwowany docent Krzysztof Ris, na co wszyscy czterej obejrzeli się i z pożądliwym brakiem profesjonalizmu spojrzeli na stojącą w drzwiach siostrę Olgę Wiec.

– Pewnie! Nie dość, że przygotowuję Panom codzienne raporty z aktywności pacjentów w symulowanym portalu, to jeszcze kawę mam teraz parzyć?! Ja mam stopień naukowy z orientalnych patologii ze specjalizacją z Kimdzongunizmu do cholery!

– Tak - dwie czarne i dwie z mlekiem – docent Krzysztof Ris podsumował CV siostry Olgi Wiec

– Dla mnie bez laktozy - dodał profesor Eryk Norbert Tropy

Siostra Olga Wiec otworzyła usta jakby chciała coś jeszcze powiedzieć, ale machnęła ręką, odwróciła się na pięcie aż jej loki zafalowały i zniknęła w korytarzu.

Z głośnym stęknięciem naukowcy zajęli miejsca na twardych krzesłach, a doktor Edward Be zalogował się do portalu. Wspólnie zaczęli przeglądać nowe logi, jednocześnie zerkając na obraz z kamery w apartamencie pacjenta, który w dolnej części ekranu pokazywał Dziwną Sowę, gotującą parówki w elektrycznym czajniku i smarującą masło chlebem.

– Panowie, zobaczcie! Znikają kolejne osobowości! Nie ma tej oznaczonej kodem 4ndz3L4B0mB4 – doktor Bożydar Artas aż podskoczył z podniecenia.

– Eee, tej to szkoda, ją to akurat… lubiłem – wtrącił rumieniąc się doktor Edward Be.

– Racja, ale najważniejsze, że nasza terapia działa. To pewnie zasługa mojego pomysłu na wprowadzenie różowego markera do organizmu pacjenta, kiedy wszedł w fazę G.U.R.U. – próbował przypisać sobie zasługi profesor Eryk Norbert Tropy.

– Tak, tak. Na pewno panie profesorze, na pewno – rozbawieni naukowcy spojrzeli porozumiewawczo po sobie.

– Panowie, to nie koniec! Brakuje też f3L0n!0u5/9ru i p4u1u511 – emocjonował się coraz bardziej doktor Bożydar.

– Faktycznie! W tym tempie pacjent wyzdrowieje do końca tygodnia i będzie można wyłączyć symulację portalu. Obejdzie się nawet bez wlewów per rectum – rzeczowo skwitował docent Krzysztof Ris.

– Szkoda… – zasmucił się profesor Eryk Norbert Tropy, który na te wlewy czekał od kilku tygodni.

– Ale jak to wyłączyć? Tak całkiem? Trochę szkoda tych botów z Kawiarni za firewallem. Ten model językowy, w który ich wyposażyliśmy to zaczął nawet fajne rymowanki generować – próbował oponować doktor Edward Be

– Doktorze, mam wrażenie, że pan zbyt emocjonalnie do tego podchodzi. To tylko urojenia pacjenta i kawałki oprogramowania. Zestaw zer i jedynek. Proszę o tym nie zapominać – zganił kolegę docent Krzysztof Ris.

Dyskusję przerwały kroki siostry Olgi Wiec i intensywny zapach świeżo parzonej kawy.

– Proszę panowie, wasza kawa! - siostra postawiła tacę na biurku z takim impetem, że gorący napój rozchlapał się na boki, plamiąc białe kitle naukowców.

Panowie niemal równocześnie poderwali się z krzeseł jak poparzeni - i poniekąd tak właśnie było, bo wrzątek wylądował nie tylko na czystych kitlach ale i na odsłoniętych kawałkach skóry. Ucierpiała też stara klawiatura. W całym zamieszaniu nikt nie zauważył, że coś w niej zaiskrzyło, a obraz z kamery w dolnej części ekranu zamigotał i przez chwilę poza sylwetką pacjenta widać było kobietę bawiącą się z kilkuletnią dziewczynką, a okienko z logami pokazało czarny ekran z kosmonautą i komunikatem “o cholerka, ale wieje...”. Po kilku sekundach wszystko wróciło do normy.

Jedynie doktor Edward Be miał nieodparte wrażenie, że już kiedyś patrzył na ten sam obraz. Deja vu?

Głęboka przestrzeń kosmiczna, dzień 1503 Nowego Kalendarza

Od czasu poprzedniej usterki w oprogramowaniu kontrolującym zahibernowanych ocalałych za pomocą symulacji oraz awaryjnego wybudzenia Pachy, minęło już kilka tygodni. Kobieta na dobre już pogodziła się z tym faktem i pozwoliła nawet chłopakowi wprowadzić swój awatar na powrót do oprogramowania ale ze zmienioną nazwą kodową. Z sobie nawet nie znanych przyczyn nie chciała, żeby - kiedy nie brała już bezpośredniego udziału w symulacji - jej stary kod funkcjonował. Teraz jej awatar działał pod nazwą @Umypaszka .

Często siedzieli razem i obserwowali jak ta zmiana wpływa na warunki brzegowe oprogramowania, które w pierwotnej wersji nie przewidywało w ogóle takiej opcji.

Teraz Dziwen siedział przed pulpitem sam, a jego palce jak zwykle gorączkowo poruszały się po dotykowej klawiaturze. Płaskie monitory przed nim pokazywały statusy kriokapsuł, symulacji i raporty kontrolne systemów międzygwiezdnej arki Santa Maria. Na jednym z ekranów obserwował fragment symulacji: cztery postacie w białych kitlach wpatrzone w archaiczny monitor. Odczytał nazwy kodowe: @entropy_ , @ebe , @kris , @bartas , które odpowiadały odpowiednio kapsułom kriogenicznym o numerach: 21.35, 21.36, 21.38 i 21.39.

Po tym, jak usterka spowodowała awarię kapsuły Pachy, oznaczonej numerem 21.37, Dziwen zwiększył kontrolę sąsiednich kapsuł i ich symulacji. Z niewiadomych powodów podprogram sugerujący, że sami tworzą oprogramowanie symulacyjne działał na nich uspokajająco, co wyraźnie widać było na wykresach encefalogramów.

W tle Pacha bawiła się i dokazywała z trzecim towarzyszem ich podróży w nieznane - z antropomorfizacją statku, która po uruchomieniu napędu skokowego przybrała postać małej dziewczynki - Santa Marii. Zabawa ewidentnie była przednia. Kobieta właśnie złapała małą i zaczęła ją łaskotać. Dziecko zareagowało gwałtownym śmiechem i wierzganiem. W tym samym momencie postacie na ekranie Dziwena podskoczyły jak poparzone, a w logach symulacji wpadło kilka wpisów WARNING i ERROR oznaczonych kolorem czerwonym.

– Uważaj Pacho! Pamiętaj, że jej emocje są ściśle związane z systemami statku. Chodźcie lepiej tutaj, zobaczymy co się stanie jak na powrót uruchomię podprogramy Felonious-Gru i Paulusll.

– A ciocia moll? – zapytała dziewczynka

– Nad nią, jeszcze muszę popracować słonko…


942 słowa


GURU3piorunów

@fonfi może kiedyś faktycznie wybudzicie się w kapsułach, patrząc na nowy świat, który umożliwi przetrwanie naszego gatunku i ta cała gadka o projekcjach okaże się tylko sposobem by oszukać podświadomość, która się czegoś domyśla. XD

Przekonamy się czy to prawda za jakiś czas, gdy będziemy bliżej K2-18b. XD

Swoją drogą uwielbiam takie zwroty akcji, gdzie to co widzimy z oczu bohatera okazuje się kłamstwem nawet dla niego samego. XD

Pokaż więcej komentarzy (8)

Mistrz

w Kawiarnia "Za Firewallem"

25piorunów

Szanowni Kawiarenkowicze,

uprzejmie przypominam że do końca obecnej edycji pozostało 7 dni, więc powoli trzeba się już spinać i finalizować swoje opowiadania.

Od razu uspokajam, że fakt że mój jedyny dotychczasowy konkurent, kolega @Felonious_Gru, usunął konto, to czysty przypadek i nie ma związku z konkursem. Nic a nic. Serio. Naprawdę. Jesteście bezpieczni. Przysięgam.

Pokaż więcej komentarzy (10)

Gruba ryba

w Kawiarnia "Za Firewallem"

12piorunów

Drodzy mili,

Uznaniem waszym wygrałem.

Przedstawiam grzecznie dzisiejsze zadanie.

A zatem:

Temat: pokrętne tłumaczenie

Rymy: lenie - zmienię - słowa - głowa

Zasady:

* Masz podany temat i rymy

* Ogarniasz wierszyk w tej tematyce i z podanymi rymami.

* Oczywiście rymy mają być użyte z zachowaniem podanej kolejnosci

* Szerzysz radość z tworzenia

* Et voilà

Nie zapomnij o społeczności bo ta zapomni o Tobie.

Pokaż więcej komentarzy (7)

Gruba ryba

w Kawiarnia "Za Firewallem"

14piorunów

23.09.2025

Smuto rozpoczął się dzisiejszy dzień

bo jeszcze wczoraj miałem nadzieję,

że może wcale nie będzie źle.

Dziś widzę za oknem, że dobrze nie jest.

I patrzę na ten siąpiący deszcz,

i wiatru słucham, co smętnie wieje,

i czuję się podle, jak zmokły pies,

i liczę, że coś mnie jeszcze rozgrzeje.

Gdzie przepadł miły, lipcowy czar?

Gdzie podział się sierpień i jego skwar?

Ach, melancholio! – spokój mi daj!

Bo lato wspominam, gdy nadchodzi jesień

bo w nastrój taki wprawia mnie wrzesień,

że czekać zaczynam na kwiecień lub maj.

*

Pokaż więcej komentarzy (8)

Fanatyk

w Kawiarnia "Za Firewallem"

12piorunów

Dzień dobry wieczór się z Państwem,

Przedstawiam cotygodniowy, poniedziałkowy raport z wizyty w Punkcie Wymiany Poezji przy Wrzeniu Świata w Warszawie. Chociaż dzisiaj to w sumie nie za bardzo jest o czym pisać i co raportować. Koniec wakacji i jesienna aura ewidentnie nie służą poezji. Przynajmniej w Warszawie. Co w sumie dziwi. Wydawało mi się, że jesień to akurat ta pora roku, kiedy melancholia wchodzi mocno i wszystkie jesieniary i jesieniarze smęcimy rymami o marności świata i ulotności życia. A może po prostu jeszcze na to za wcześnie. W każdym razie pod ramką puściutko.
Powiesiłem się zatem ze swoim sonetem (który gdzieś tu pojawił się w kawiarnii ) i dorzuciłem porcję z Centralnej Dystrybucji.

——————————

Znużenie

powietrze jest ciężkie

jakby lato nosiło w kieszeniach kamienie

trawy przygięte od upału

szeleszczą głosem zmęczonych dni

pszczoły poruszają się wolniej

jakby nie wierzyły że kwiaty przetrwają

na polu stoją czarne sylwetki kruków

czekające na coś co jeszcze żyje

rzeka pachnie mułem i końcem

a jej brzegi są spękane jak dłonie starca

słońce zamiast grzać

przyciska do ziemi

wypala oczy kolorom

na drodze nikt nie idzie

tylko kurz powoli osiada

jak cisza po słowach których lepiej nie było mówić

wieczór nadchodzi z posmakiem rdzy

przynosząc chłód

który nie jest ulgą

cienie rosną szybko

jakby śpieszyły się zająć świat

gdzieś za horyzontem

burza układa swoje błyskawice

lato zmęczone

zamyka powieki

i nie wiadomo czy jutro się obudzi

Anna Przybyll

——————————

Żagiel nadziei

gdybym mogła

złapać

pajęcze nitki babiego lata

utkać

żagiel z opowieści które niosą

gdybym mogła

przypiąć go

do ramion masztu

i popłynąć

do smutnych wojennych kobiet

gdybym mogła

uspokoić

ich drżące dłonie

otrzeć

łzy strachu

gdybym mogła

wysnuć nitki nadziei

i rozdzielić płaczącym sercom

gdybym mogła

zdążyć uratować dziecięce marzenia

zabrać wszystkie

do oazy ciszy

Irena Pławiak


——————————

Czarne okna

W kantylenie macierzanki zapach

uśmiechniętych nocą wodził chłopców,

jak w legendzie chodzili w zaświatach

pod oknami czarnymi dla oczu.

Nad głowami nocy złoty jeż,

księżyc w włosy się wtopił jak wianek,

nie wiedzieli — czy noc to czy wiersz —

gubiąc głosy jak trzciny rozchwiane.

A w latarniach z trudem się chodzi

w jakimś innym rozłożystym świecie,

pod oknami czarnymi młodzi

w zasłuchania jedwabistej sieci.

Węzły powiek tak bolą zaciśnięte mocno,

nawet nie wiem — czy sen jest czy próżnia pod nimi

i wyrastał na nowo wędrującym chłopcom

zapach kwiatów na oczach pod oknami czarnymi.

Uśmiechów rzewnych szelest

zapadał w nich jak w otchłań,

jeszcze śpiewu było za wiele,

by się milczeniem spotkać.

Zawikłany powietrza deseń

rozdzierali rękoma ślepców,

jakże mogli inaczej przezeń,

jakże mogli go nie czuć?

Gwiazdy płynęły zewsząd,

w locie wiły swe gniazda,

noc otwarta jak wieczność,

noc ogromna i płaska —

Jak w legendzie chodzili w zaświatach,

wiatru zamieć po twarzach jak deszcz —

w kantylenie macierzanki zapach,

w kantylenie złowrogość nad nimi —

We śnie szli, a myśleli, że w latach,

nie spotkali nikogo pod oknami czarnymi —

— dziwna rzecz.

Tadeusz Gajcy

 

Kosmonauta

w Kawiarnia "Za Firewallem"

16piorunów

Temat: przygoda na wsi
rymy: ciągnik, rolnik, obora, maciora.

voila

Fanatyk5piorunów

Jaka tam przygoda, dzień jak co dzień

Gdyby przegląd miał ciągnik,

Gdyby trzeźwy był rolnik,

Byłaby cała obora,

I z życiem uszła maciora.

Pokaż więcej komentarzy (10)

GURU

w Kawiarnia "Za Firewallem"

16piorunów

Jako, że kolega @skorpion chyba się wcześniej położył spać, a były opory wśród innych, by przejąć pałeczkę, to ja wrzucam rymy i są takie jakie są, nie do mnie reklamacje!

Temat: jesień

Rymy: pada - gromada - zimno - ciemno

Fanatyk5piorunów

No to tak trochę grzeczniej teraz:
Jesień


Chociaż drobny deszczyk pada,

Dzieci bawi się gromada,

~W d⁎⁎ie mają, że jest zimno,~ (wróć!)

Nie przeszkadza im, że zimno,

Wrócą kiedy będzie ciemno.

😉

GURU4piorunów

Złota jesień? Tylko wieje i pada

Do odlotu szykuje się szpaków gromada

Co prawda jest mokro ale za to zimno

Gdy wychodzę do pracy i gdy wracam ciemno.

Pokaż więcej komentarzy (20)

Gruba ryba

w Kawiarnia "Za Firewallem"

15piorunów

Moi drodzy!


Przyszedł czas na dziewiąte spotkanie Kawiarenkowego Dyskusyjnego Klubu Czytelniczego!

Dziś w centrum naszej uwagi znajdzie się:

Georges Perec - Człowiek, który śpi (propozycja @pingWIN)


Zapraszam was serdecznie do rozmowy w komentarzach! Podzielcie się swoimi przemyśleniami, emocjami, ulubionymi fragmentami lub tym, co was najbardziej zaskoczyło w tej książce.

Wołam @splash545 @Wrzoo @cyberpunkowy_neuromantyk @adamec @Yes_Man @kiri :smiley:

Gruba ryba3piorunów

Co oznacza dla Was decyzja bohatera, by "wyłączyć się" ze społeczeństwa? To ucieczka, protest czy choroba?

Pokaż więcej komentarzy (6)

Mistrz

w Kawiarnia "Za Firewallem"

25piorunów

Drogie Koleżanki, Drodzy Koledzy,

dobiegła końca druga dekada września, zegar tyka nieubłaganie a nie widzę jeszcze żadnych konkursowych opowiadań. Ufam, iż to tylko przez to, że kawiarenkowicze pieczołowicie nad nimi pracują. Żeby bardziej Was zachęcić do działania wrzucam, oczywiście poza konkursem, swoje opowiadanie.

Koleżanki i Koledzy, do boju!

Tempus fugit, gloria manet!

PLOT-TWIST

To był zaiste owocny tydzień dla Dziwnej Sowy.

W pracy układało mu się coraz lepiej. Bez problemu opanował swoje obowiązki tak sprawnie, że w ciągu dnia miał 2-3 godziny wolnego czasu, które mógł poświęcić na przeglądanie Hejto. Nawet obsługując suwnicę z pięciotonowymi zasobnika zerkał co chwilę jednym okiem co tam nowego. Rozpoczął też częściowo refundowany przez PFRON kurs na obsługę maszyny do rozdrabniania azbestu, która drgając, powoli oddzielała mu mięśnie od kości. W myślach witał się już z awansem, szczególnie że jego przełożony miał ostatnio jakieś wyraźne problemy z płucami. Chodził więc tam codziennie rano ze szczerą chęcią, z pogardą obserwując w porannym autobusie zgonujących spitusów próbujących wrócić do domu po całonocnych libacjach.

Oprócz rzeczywistości miał również swoje małe, prywatne Idaho w Internecie, któremu oddawał się bez reszty w swoim czasie wolnym. Na portalu, na którym był już niekwestionowanym guru, spędzał codziennie bardzo dużo czasu. Hasło do logowania wpisywał jednym palcem – zapewne dlatego że tak często go wylogowywało. FCKGW-RHQQ2-YXRKT-8TG6W-287Q8. Mógłby je wyrecytować jednym tchem nawet obudzony o 6 rano przez policję. Po zalogowaniu od razu przechodził do powiadomień, których dostawał mnóstwo. Uwielbiał je przeglądać i patrzeć co tam znowu się wydarzyło.

Miał tam wielu znajomych. Można było pogadać i pośmieszkować. Z niektórymi rozumiał się bez słów, zupełnie jakby byli zaginionymi przed laty braćmi-bliźniakami. Stanowili nieustanną inspirację dla niego do kolejnych rysunków i żartów. Czasem tylko któryś z dnia na dzień znikał bez ostrzeżenia, ale cóż zrobić, tak już bywa. „C'est la vie!” pomyślał światowo.

Niespodziewanym wyzwaniem okazało się opanowanie ostatnich zmian na portalu. Dodano nowy edytor tekstu, przez co automatyczne dodawanie wpisów przestało prawidłowo działać. Próbował z tym walczyć edytując swój skrypt, ale za nic nie mógł sobie przypomnieć jak go napisał. Kod wydawał mu się całkowicie obcy. Zupełnie jakby pisał go ktoś inny. „Najwyraźniej jestem już przemęczony”.

Zerknął na zegarek – była godzina 21:37. „No nic, późno już się zrobiło, a jutro trzeba wstać na poranną zmianę w spalarni”. Zadowolony wyłączył komputer i poszedł do kuchni zrobić sobie kanapkę. Jeszcze niedawno miał dużo pomysłów na nowe dania i uwielbiał gotować, ale ostatnio coś stracił do tego wenę. W kwestii przepisów miał wręcz czarną dziurę w głowie, zupełnie jakby mały kucharz siedzący w nim nagle zniknął. Kolejny dzień z rzędu ratował się kanapką z chlebem.

Jedząc w łóżku myślał już o nowym rysunku, w zawoalowany sposób wyśmiewającym nielubianych użytkowników. „Na pewno będzie na nim por i pilotka”. Nawet nie zauważył jak zaczął odpływać w objęcia Morfeusza.

EPILOG

W wyłożonym pastelowymi płytkami pomieszczeniu siedziało czterech mężczyzn w białych kitlach. Przed nimi na biurku stał komputer.

- Muszę przyznać docencie Krzysztofie Ris, że gdy usłyszałem pierwszy raz o tym pomyśle, to powiedzieć że byłem sceptyczny, to powiedzieć za mało.

- Zadanie z początku wydawało się karkołomne doktorze Bożydarze Artas, ale udało się w jeden weekend stworzyć atrapę portalu dla eksperymentalnej terapii pacjenta.

- Jego przypadłość była dla nas prawdziwym wyzwaniem, ale dzięki opisaniu nowej jednostki chorobowej Strigiformes Proiectura doktor Edward Be zdobył habilitację.

- Zauważyliście Panowie, że odkąd pacjent zaczął korzystać z portalu to się uspokoił?

- Siostra Olga Wiec zgłasza, że poszczególne osobowości systematycznie znikają.

- Zgadza się Profesorze Eryku Norbercie Tropy, ostatnio z listy wykreśliliśmy kolejną projekcję, oznaczoną symbolem M/O-11.

- Jeszcze trochę i będzie można zawiesić suplementację bromu doktorze, zostawiając tylko wlewy per rectum.

- Panowie, teraz tylko trzymać kciuki żeby nic się nie zepsuło.

KONIEC

Ilość słów: 557

Wszelkie podobieństwo do prawdziwych osób i zdarzeń jest w pełni przypadkowe i niezamierzone.

Pokaż więcej komentarzy (3)

Gruba ryba

w Kawiarnia "Za Firewallem"

16piorunów

Obiecany koledze @PlatynowyBazant w tym komentarzu wiersz o sprzączce paska, która pękła mi na lotnisku w Eindhoven miałem zamiar napisać w kolejnej edycji. Naprawdę miałem taki zamiar, ale widać u mnie to tak nie działa. Takie pomysły, które pojawiają mi się w głowie domagają się wręcz, żeby były wykorzystane natychmiast. A im są głupsze, tym bardziej się domagają. No i co ja mogę na to poradzić?

*

Pęknięta sprzączka

Została mi jakaś godzina do lotu

gdy pęcherz o uldze zaczął coś krzyczeć.

Pomny na ciasne kible lotnicze

ruszyłem, celem oddania moczu,

do pomieszczenia troszeczkę z boku

żeby czynności przeciwnej niż picie

dokonać i… Nie uwierzycie! –

nie przewidziałem zdarzeń obrotu!

Kościec w kolanach mi zrobił się miękki,

i zamęt jakiś pojawił się w głowie:

myślałem: – „Co ja teraz zrobię?!”

No i wyszedłem wtedy z łazienki,

chociaż zostałem jakby bez ręki,

bo spodnie musiałem podciągać nią sobie

*

Pokaż więcej komentarzy (6)

Fanatyk

w Kawiarnia "Za Firewallem"

12piorunów

Dzień dobry wieczór się z Państwem,

Skoro tak bardzo się Państwu wczoraj spodobała zabawa ze słowami pana Tuwima, że aż postanowiliście mnie za karę wyróżnić, to dzisiaj również będą „Słówka” (no, że wiersz o takim tytule) ale od pan Tadeusza Boy Żeleńskiego.


Temat: Godzina 22:00

Rymy: hasa - wesoły - masa - szkoły

Miłej zabawy i udanego rymowania 😁

GURU5piorunów

Jeden śpi a inny hasa

Kwartę wypił to wesoły

Przygód i przyjaciół masa

I nie trzeba wstać do szkoły.

Gruba ryba5piorunów

Już po 22, więc do łóżka hop hasa

cały pod kołderką leżę już wesoły

zamykam oczy i problemów znika masa
a jutro do pracy, zamiast do szkoły

Pokaż więcej komentarzy (41)

Gruba ryba

w Kawiarnia "Za Firewallem"

14piorunów

Otóż, moi Drodzy, dla mnie (być może w przeciwieństwie do pana Mickiewicza) poezja wcale nie musi opowiadać o rzeczach wielkich. Wcale nie trzeba pisać o ojczyźnie utraconej, czy o podziwianiu śpiącej jeszcze o poranku kobiety, którą z jakiegoś powodu obsiadają muchy. Moim zdaniem poezją można mówić również o zwykłych, codziennych zdarzeniach. Poezja może mówić również o prozie życia, może mówić o rzeczach mniej ważkich niż ojczyzna utracona, bo również i z tego typu rzeczy składa się nasze życie a i zdarzają się one (przynajmniej mnie) też zdecydowanie częściej niż rzeczona utrata ojczyzny, o pobudce obok kobiety już nie wspominając:

*

Problem w kroku

Problem pojawił się u mnie w kroku,

problem, którego nikomu nie życzę,

problem, który przyprawia mnie o nerwicę

bo średnio mam go dwa razy w roku.

By go naprawić – nie mam widoku;

może poradził by coś tapicer? –

bo przywodziciel, ten nożny triceps

przez dziurę w spodniach wystaje trochu.

Za grube mam uda czy dżins za cienki? –

przyglądam się spodniom, przyglądam sobie

i nad przyczyną problemu się głowię

i przejrzeć się w lustrze gnam do łazienki

i w tymże lustrze oglądam swe wdzięki:

jest całkiem nieźle – legginsy włożę!

*

Pokaż więcej komentarzy (7)

Gruba ryba

w Kawiarnia "Za Firewallem"

8piorunów

Dzień dobry:

*

Gorzów gorze

To blask jakiś bije wśród nocy mroku

nad Odrą rozświetla ulice;

gdzieś ktoś z rozpaczy zaczyna krzyczeć,

bo płonie już wszystko wokół.

Choć krąży nad miastem jak zmokły sokół

i zrzuca środki gaśnicze

samolot Dromader – służby lotnicze,

to jednak nic z jego lotu.

Choć syren strażackich przeciągłe jęki –

jednostki są tu doborowe!

Choć leją, leją na ogień wodę

i chociaż ją ciągną z każdej studzienki,

– za co, strażacy, stukrotne wam dzięki,

znów coś spłonęło w Gorzowie.

*

Pokaż więcej komentarzy (5)

Gruba ryba

w Kawiarnia "Za Firewallem"

10piorunów

Siema,

Bez zbędnych ceregieli zaczynamy XCIV (94) edycję bitew . Tym razem rymujemy do poniższego sonetu Adama Mickiewicza, a zasady zwycięstwa są takie, że przeczytam wszystkie sonety żonie, a ona wybierze, który jej się podobał najbardziej 😛

----------

Dzień dobry

Dzień dobry! nie śmiem budzić, o wdzięczny _widoku_!

Jej duch na poły w rajskie wzleciał _okolice_,

Na poły został, boskie ożywiając _lice_,

Jak słońce na pół w niebie, pół w srebrnym _obłoku_.

Dzień dobry! już westchnęła, błysnął promyk w _oku_,

Dzień dobry! już obraża światłość twe _źrenice_,

Naprzykrzają się ustom muchy _swawolnice_,

Dzień dobry! słońce w oknach, ja przy twoim _boku_.

Niosłem słodszy dzień dobry, lecz twe senne _wdzięki_

Odebrały mi śmiałość; niech się wprzódy _dowiem_;

Z łaskawym wstajesz sercem? z orzeźwionym _zdrowiem_?

Dzień dobry! nie pozwalasz ucałować _ręki_?

Każesz odejść, odchodzę: oto masz _sukienki_,

Ubierz się i wyjdź prędko - dzień dobry ci _powiem_.

---------

Termin nadsyłania prac mija w piątek, 26 września, w godzinach wieczornych. Zasady możemy przypomnieć w komentarzu tym, którzy jeszcze ich nie znają, a chcieliby wziąć udział. Powodzenia!

Fanatyk

w Kawiarnia "Za Firewallem"

14piorunów

Dzień dobry wieczór się z Państwem,
Kolega @jakibytulogin gdzieś nam się zapodział, więc pozwalam sobie w zastępstwie. Sponsorem tych awaryjnych rymów jest pan Julian Tuwim i jego wiersz "Ranyjulek"

Temat: Piąteczek

Rymy: kwiatami - chlać - wiatrami - chwiać

Zasady są znane, więc miłej zabawy i udanego rymowania 😁

Gruba ryba7piorunów

Po co obdarzać kogoś kwiatami,

kiedy kwiatami nie da się schlać?

Niesieni w weekend dobrymi wiatrami,

na tychże wiatrach będziemy się chwiać.

Gruba ryba5piorunów

Spirytus zasypany czerwonymi róży kwiatami

taką nalewką trzeba kosztować, nie zaś chlać

by potem smaganym być jak płatek wiatrami

lecieć wolny na fali, nie jak pijak się chwiać

Pokaż więcej komentarzy (10)

Fanatyk

w Kawiarnia "Za Firewallem"

11piorunów

Dzień dobry wieczór się z Państwem,

Jakby się ktoś zagapił, to pragnę zauważyć, że mamy piątkowy wieczór. A to oznacza, że po pierwsze jesteśmy starsi o kolejny tydzień, a po drugie, że czas zakończyć bieżącą, XCIII (słownie: 93) edycję naszej zabawy o wdzięcznej i dźwięcznej nazwie w Kawiarni .

Przypomnę, że w tym tygodniu bawiliśmy się w akompaniamencie utworu pani Krystyny Koneckiej pod tytułem “Czytając sonety”, który to tytuł doskonale oddaje to, czym ja muszę się zająć teraz. A zatem pozwolicie Państwo, że ponownie zanurzę się w lekturę Waszych wytworów. Ponownie, ponieważ z każdym miałem przyjemność zapoznać się na bieżąco. Jednak dopiero teraz siądę z “firewallową” - a jakże - filiżanką kawy i oddam się kompletnej immersji, by móc się moimi subiektywnymi odczuciami z Państwem podzielić.

Dodam jeszcze, że udział w rywalizacji wzięło czterech uczestników: panowie @George_Stark , @RogerThat , @Piechur oraz ja, co czyni tę edycję zdecydowanie męską. No chyba, że ktoś się obecnie identyfikuje jakoś inaczej - to wtedy nie.

Tych czterech uczestników napisało w sumie siedem sonetów, co daje średnio jeden sonet dziennie. Myślę, że nikogo nie zaskoczę jak powiem, że przodownikiem pracy jak zwykle okazał się kolega Dżordż z wynikiem: cztery.

A teraz lecimy już z przeglądem tygodnia.

--------------

Gorzów by @George_Stark :zap:️11

Sonet okazjonalny. Ale nie w znaczeniu, że kolega pisze okazjonalnie, od wielkiego dzwonu. No chyba, że uznamy, że dla autora okazją jest to, że prysznic właśnie wziął, albo obiad zjadł, o innych czynnościach nie wspominając. Tak - utwory inspirowane tego typu “okazjami” mieliśmy już przyjemność oglądać. Ale ten konkretny sonet powstał pod wpływem emocji. Emocji gorących. Płomiennych. Emocji wywołanych spotkaniem z poetami z naszej Kawiarni. Spotkaniem, które odbyło się u koleżanki @KatieWee w Gorzowie. I może dobrze, że utwór powstał w środku (bezsennej) nocy, bo emocje kolegi miały czas troszkę ostygnąć, dzięki czemu Gorzowianom tym razem udało się uniknąć kolejnej pożogi:

"Coś nie mogę zasnąć, myśl mnie taka drażni:

podczas naszego spotkania poetów

nic tu nie spłonęło. Coś jest chyba nie tak."

Na koniec chciałbym jeszcze zwrócić Państwa uwagę na nowatorski i niebanalny w swej formie zabieg literacki. Jest to chyba pierwszy utwór rymowany, w którym młodzieżowe słowo “XD” zostało użyte w roli rymu.

Fantastyczne! Shakespeare się w grobie przewraca.

Pisząc sonety by @RogerThat :zap:️8

Bardzo mi się podoba w jaki sposób autor kolejnego sonetu przewrotnie stworzył serię wielowymiarowych nawiązań do utworu diproposta. Po pierwsze tytuł. Tytuł, który z oryginalnego “Czytając sonety” u kolegi stał się “Pisząc sonety”. Co z kolei zaimplikowało (jest w ogóle takie słowo?) kolejne nawiązanie tym razem do treści, która przecież do tytułu pasować powinna. I tak jak pani Krystyna faktycznie pisze o sonetów czytaniu, tak kolega @RogerThat opowiada nam o ich pisaniu, starając się jednocześnie odpowiedzieć na pytanie czy sonet to “uwięziona w rymach rzeczywistość jaźni?”. Odpowiedź na to zawarta jest w kolejnych zwrotkach, które zabierają nas w egzystencjalną podróż oczami artysty - poety. Podróż, która odbywa się - jak śpiewał klasyk - “W oparach lepszych fajek, W oparach wódki”.

Jednak największy majstersztyk to wykorzystanie pointy z diproposty, gdzie na pytanie:

“Dotąd wpędza w dyskomfort badaczy sonetów

szkolne pytanie: Co na myśli miał poeta?”

Autor odpowiada wprost:

“C⁎⁎j wie, o co chodzi czasem generalnie

Najważniejsze, by dać upust dzikim żądzom”

I z tym apelem: pisania aby dać upust dzikim żądzom, pod którym to apelem podpisuję się obiema rękami, pozwolę sobie Państwa zostawić…

Gównoturystyczny wiersz hydrauliczny by @George_Stark :zap:️10

… ale tylko na chwilę.

Nie wiem, czy ja się za dużo internetów naoglądałem, czy to po prostu moja (jak twierdzi żona) mentalność czterolatka - ale czy tylko mnie bawi nagromadzenie słów “analne”, “kanalizacja” i “Kreta” (czytane przez małe “k”)? W każdym razie zebranie i połączenie tych słów w jednym sonecie oznacza tylko jedno - KKK. I nie, nie chodzi mi o Ku Klux Klan, ale o Kawiarenkowy Klasyk Kloaczny. Dla tych z Państwa, co być może zabłądzili tutaj po raz pierwszy zaznaczę, że utwory fekalne, śliskie, traktujące o aktach miłości ze zwierzętami (Owcami zwłaszcza), przedmiotami i ludźmi należą do swoistego kanonu. Tworzą nasz lokalny, niepowtarzalny folklor. A jeśli przy tym, dodatkowo - tak jak utwór kolegi @George_Stark - uczą lepiej niż niejeden przewodnik turystyczny, to czegóż chcieć więcej?! To jest kolejny przykład tego, że “hejto uczy, hejto bawi!”

Prawda by @George_Stark :zap:️14

Sonet na czasie. Sonet poważny i traktujący o rzeczy ważnej. O prawdzie. I o próbach tej prawdy zakłamania. Żyjemy obecnie w czasach, które już dawno trafnie opisał - nomen omen - George. Ale nie Stark, tylko Orwell, kreując swoje Ministerstwo Prawdy. I o ile w Oceanii ministerstwo to było jedynym źródłem informacji, to obecnie mamy sytuację zgoła odmienną, bo przez wszędobylskie socjal media, różnych wersji “prawdy” mamy zalew. Jest w czym wybierać. Do tego wszystkie te “prawdy” nacechowane są odpowiednimi emocjami w taki sposób, żeby padały na odpowiedni i podatny grunt, zamykając nas w coraz ciaśniejszych bańkach informacyjnych. Dlatego dziękuję panu Georgowi - temu naszemu - za poruszenie tego tematu. W dodatku w tak pięknej formie. Obawiam się Kolego jednak, że poruszenie to może mieć małe szanse na wyjście poza tę naszą skromną, poetycko-kawiarnianą banieczkę. Co nie znaczy, że nie należy próbować!

Ciężkostrawne menu by @Piechur :zap:️14

Panie @Piechur, nauczka na przyszłość. Jak masz Pan ochotę na schaboszczaka z kartoflem i kapustą to się idzie do baru mlecznego (mogę kilka polecić). A w burżujskiej restauracji to można dostać co najwyżej “chrupiącą supremację schabu w złocistej panierce à la maison”. I paragon grozy. A po nim zawał.

Z racji słusznego wieku i absolutnego przekonania o własnej nieomylności, podzielę się jeszcze jednym spostrzeżeniem komentującym wers:

“kelner z szerokim uśmiechem mnie zapraszał tam jowialnie”

Wiele razy miałem możliwość przekonania się o tym, że jeżeli lokal potrzebuje “naganiacza”, który zaczepia i zaprasza do środka gości z ulicy, to lokal taki należy omijać szerokim łukiem. Dobre lokale nie potrzebują tego typu “reklamy”. Przed drzwiami dobrej restauracji nie stoi kelner, tylko kolejka oczekujących na wolne miejsce.

Ten sonet jest pisany dla poklasku by @fonfi :zap:️22

Przyznam się Państwu, że wytwór ten to był swojego rodzaju eksperyment, można by rzec - socjalny. Eksperyment polegał na tym, żeby sprawdzić czy "clikbaitowy" tytuł, bezczelnie i wprost namawiający do uznania i chwytliwy utwór muzyczny przysporzą mi dodatkowej atencji. Nic nie chcę mówić, ale patrząc na Państwa głosy mam nieodparte wrażenie, że psikus mi się udał. Nawet wyznanie miłości dostałem. A czy @splash545 robiący “śliskie” rzeczy z @bojowonastawionaowca mógł się do tego dodatkowo przyczynić.

Być może…

Konsekwencje by @George_Stark :zap:️12

Kolejny, ostatni już utwór kolegi @George_Stark pozwolę sobie podsumować w następujący sposób: Autor się nie zna, to postanowił się wypowiedzieć. I jeszcze zasłoni się zaraz podmiotem lirycznym, a w ostateczności licentią poeticą. Oburzające. Chociaż nie tak bardzo jak fakt, że pomimo, że się nie zna - to trafił w samo sedno. A wszystko przez to, że nikt tym biednym ludziom na początku ich wspólnej drogi nie powiedział, że gorąca miłość to szybko potrafi się wypalić i wtedy zwykłe “kocham cię” może nie wystarczyć. Po jakimś czasie zdecydowanie ważniejsze jest “lubię ciebie kochać”. Z naciskiem na "lubię". A pointa:

“choć regularnie, niczym kometa,

myśl się pojawia – to nie ta kobieta”

choć na pierwszy rzut oka wydaje się atrakcyjna, to należy pamiętać, że już starożytni Etruskowie wiedzieli, że zmiana żony nic nie zmienia…

--------------

Tym sposobem dotarliśmy do końca.

W zeszłym tygodniu umówiłem się z Państwem, że rozstrzygnięcie nastąpi na podstawie liczby głosów. Mój eksperyment pozwolę sobie w tym miejscu zdyskwalifikować (chociażby po to, żeby nie być posądzonym o nepotyzm) w związku z czym mamy remis pomiędzy panami @George_Stark i @Piechur. A zatem niech o wygranej zadecyduje ślepy los w postaci rzutu monetą.

A few moments later…

Jest mi niesamowicie miło ogłosić, że zwycięzcą kończącej się XCIII (słownie: 93) edycji został utwór "Ciężkostrawne menu" autorstwa kolegi @Piechur.

Wszystkim uczestnikom gratuluję wspaniałych utworów, a zwycięzcy szczególnie. Moje kondolencje.

I dobranoc.

Pokaż więcej komentarzy (5)