Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

Książki

Kategoria: Literatura

  • 822 członków
  • 8772 wpisy

Gruba ryba

w Książki

27piorunów

Cześć. Wybieram się na wakacje do Rumunii. Mam od lat taki zwyczaj, że zanim pojadę do jakiegoś kraju, najpierw czytam powieści tamtejszych autorów, albo powieści, które tego kraju/miejsca dotyczą.

Polecicie mi jakieś dobre rumuńskie książki? Coś, co mnie przygotuje do podróży. Nie chodzi mi o przewodniki, tylko o powieści właśnie, żeby poczuć klimat, a nie czytać o lokalnych atrakcjach. Jest tutaj sporo ludzi czytających, może macie doświadczenie z rumuńską literaturą, ja nie mam zupełnie rozeznania. Oczywiście mógłbym poszukać w internetach, albo zapytać AI, ale liczę na wasz dobry gust czytelniczy.

Gruba ryba6piorunów

@adamszuba dziwny zwyczaj.

Ja się uczę w docelowym języku frazy

My hovercraft is full of eels.

Gruba ryba2piorunów

@plemnik_w_piwie może dziwny, ale od lat się sprawdza. Świetnie się sprawdza takie przygotowanie. Inaczej zwiedzasz miejsca, gdy o nich czytałeś. Inaczej patrzysz na ludzi, gdy znasz ich popkulturowe mitologie. Mnie się podoba.

Mistrz2piorunów

@adamszuba parę lat temu na targach książki było rumuńskie stoisko, parę tytułów kupiłem:

* "Bukareszt. Kurz i krew" reportaż polskiej autorki o Bukareszcie, IMO 8/10

* "Matei Brunul" powieść, marionetkarz w czasach stalinizmu, mocne 8/10

* "Księga szeptów" historia ludobójstwa Ormian, 8/10 (ale chyba niezbyt pasuje do Twoich poszukiwań)

* "Fortepian we mgle" autobiograficzna powieść pokazująca przemiany w Rumunii w XX wieku (ale bardziej skupienie na Transylwanii), 6/10

* "Lato, gdy mama miała zielone oczy" relacja mama-syn, ale osadzona na zachodzie, więc też średnio, 7/10

Możesz sobie jeszcze rzucić okiem co wystawiał Rumuński Instytut Kultury na targach książki, parę nowości było https://www.facebook.com/reel/1696070951513652

ErrorFacebook
Mistrz1piorunów

@adamszuba książkowo zawsze się polecam, staram się mieć reprezentację każdego możliwego kraju :D

Pokaż więcej komentarzy (40)

Gruba ryba

w Książki

23piorunów

957 + 1 = 958

Tytuł: Oko potwora

Autor: Jacek Dukaj

Kategoria: fantasy, science fiction

Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie

Format: audiobook

Ocena: 8/10

Czas trwania: 4h 22m

Czytał: Filip Kosior

“Biedny małpi mózg nie spocznie póki nie obrysuje zagadki pięknym, symetrycznym sensem.”

Dawno niczego nie słuchałem, ale @WujekAlien namówił

Frachtowiec Behemot w drodze na Jowisza pada ofiarą sabotażu układu nawigacyjnego i niespodziewanie schodzi z kursu.

Stylistyka rzeczywiście bardzo przypomina niektóre z dzieł Stanisława Lema. Pełna tajemnicy i refleksji, hipotetycznych rozważań i dyskusji. Pokazuje maluczkość człowieka w kosmosie nie tylko fizyczną, ale przede wszystkim ograniczenia jego umysłu.

Uwagę zwraca język, daleki od potocznego, momentami wręcz poetycki, pełen literackich zwrotów, skomplikowanej terminologii, typowych dla fantastyki naukowej neologizmów, ale też archaizmów.

Lektura krótka, ale gęsta, bardzo dobre klasyczne sci-fi, ale to nadal Dukaj, więc wcale nie jest prosta i wymaga pewnego wysiłku. Może się wręcz wydać nieco przeintelektualizowana. Nie za bardzo nadaje się do słuchania przy okazji wykonywania innych czynności.

Filip Kosior jak zwykle spisał się znakomicie: kapitan mówi głosem Horusa Luperkala, a inżynier Tarika Torgaddona? 😉

Autorytet3piorunów

@saradonin_redux beka że wydają po kolei każde opowiadanie z Króla bólu osobno, takiego skoku na kasę dawno nie widziałem

Lider2piorunów

@Hilalum Literackie słynie z wydawania krótkich książek za cenę standardową dla 350-400 stron ;)

Osobistość0piorunów

@Hilalum dlatego postanowiłem sprzedać Linię oporu. Kupiłem ją z rozpędu, by mięć wszystkie dotychczas wydane książki Dukaja w twardej, ale przy takim ich podejściu mam to w dupie.

Pokaż więcej komentarzy (3)

Fanatyk

w Książki

3piorunów

"The Best Seat in the House: A Cock Sparrer Story"

Steve Bruce

Jestem z siebie dumny, bo przeczytałem tę książkę w oryginale. Zresztą innego wyjścia nie było, bo nie ma polskiego tłumaczenia 😉 Cock Sparrer, to klasycy oi! i punka, którzy grają już ponad 50 lat i nadal są w formie. Na żywo widziałem ich dwa razy z czego ten drugi raz miał miejsce tydzień temu w Ostrawie. Książka jest opisem historii zespołu od początków w latach 70. po mniej więcej lata 2008-2009. Wszystko dostajemy z pierwszej ręki, bowiem autorem wspomnień jest perkusista i założyciel kapeli, Steve Bruce. Pełno tutaj opisów koncertów, tras i różnych przygód a także życia zawodowego i rodzinnego autora. Nieco mniej o nagrywaniu samych płyt, co moim zdaniem jest największym minusem tej pozycji. Dodatkowo całość została uzupełniona o skany z dzienników i zapisków wokalisty zespołu, Colina McFaull'a. Właśnie te dzienniki są super wartością dodaną. Steve, to typowo luzak, imprezowicz a Colin jest bardziej spokojnym obserwatorem. Dodatkowo książka zawiera sporo przedruków wywiadów, recenzji i mniejszych tekstów o kapeli zarówno z prasy angielskiej (super), jak i niemieckiej (niestety w oryginale). Wszystko podane jest ze szczyptą angielskiego humoru, co uprzyjemnia lekturę.

Lider

w Książki

24piorunów

956 + 1 = 957

Tytuł: Wyspa bijących serc

Autor: Laura Imai Messina

Kategoria: literatura piękna

Wydawnictwo: Grupa Wydawnicza Relacja

Format: ebook

Liczba stron: 320

Ocena: 8/10

Niektóre książki mają tak nietypowy punkt wyjścia, że trudno uwierzyć, iż powstały na bazie prawdziwego miejsca. Wyspa bijących serc jest właśnie taką historią. Inspiracją dla powieści stała się istniejąca w Japonii wyspa Teshima, na której znajduje się archiwum ludzkich głosów - miejsce, gdzie ludzie zostawiają wiadomości dla tych, których już nie ma. Brzmi niezwykle, a jednocześnie trochę nierealnie. I właśnie wokół tego pomysłu Laura Imai Messina buduje swoją opowieść.

Główni bohaterowie to ludzie naznaczeni stratą. Każde z nich próbuje poradzić sobie z pustką pozostawioną przez bliskich, choć robią to na zupełnie różne sposoby. Spotkanie ich losów prowadzi do historii bardziej o żałobie i pamięci niż o samych wydarzeniach. To książka bardzo spokojna, momentami wręcz kontemplacyjna, która nie próbuje szokować czytelnika ani przyspieszać tempa tam, gdzie nie jest to potrzebne.

Najbardziej podobało mi się to, że autorka nie traktuje straty wyłącznie jako źródła cierpienia. Owszem, jest tu dużo smutku, ale równie dużo miejsca poświęcono pamięci, wspomnieniom i temu, jak obecność zmarłych potrafi nadal wpływać na życie tych, którzy zostali. Telefon, do którego nie można się dodzwonić, a mimo to ludzie zostawiają w nim wiadomości, jest jednym z najpiękniejszych literackich symboli, jakie spotkałem w ostatnim czasie.

Książka bardzo mocno korzysta też z japońskiej wrażliwości. Nie ma tu wielkich dramatycznych scen ani emocjonalnych eksplozji. Zamiast tego dostajemy ciszę, niedopowiedzenia i małe gesty, które znaczą więcej niż długie monologi. Dla jednych będzie to ogromna zaleta, dla innych wada, ale mnie ten sposób opowiadania historii bardzo odpowiadał.

Co ciekawe, mimo że centralny motyw jest tak niezwykły, książka ani przez chwilę nie wydaje się sztuczna. Wręcz przeciwnie - im dłużej ją czytałem, tym bardziej myślałem o tym, że każdy człowiek nosi w sobie rozmowy, których nigdy nie odbył albo nie zdążył dokończyć. Autorka wykorzystuje niezwykły pomysł, by opowiedzieć o czymś bardzo uniwersalnym.

To jedna z tych powieści, które nie opierają się na zwrotach akcji ani tajemnicach. Jej siłą są emocje, atmosfera i refleksja nad tym, jak radzimy sobie z nieobecnością tych, których kochaliśmy. Może nie jest to książka dla każdego, ale jeśli ktoś lubi spokojne, melancholijne historie o ludziach i uczuciach, to trudno przejść obok niej obojętnie.

Nietypowy pomysł, piękne wykonanie i dużo więcej ciepła, niż sugerowałby temat żałoby.

Opublikowano za pomocą https://bookmeter.xyz

Osobistość

w Książki

18piorunów

955 + 1 = 956

Tytuł: Ognie niebios

Autor: Robert Jordan

Kategoria: fantasy, science fiction

Wydawnictwo: Zysk i S-ka

Format: książka papierowa

ISBN: 9788382022087

Liczba stron: 1136

Ocena: 6/10

No i zaczęło się. Zaczęło się Wielkie Przynudzanie, Wielkie Wydłużanie i Wielkie Plecenie o Rzeczach Nieistotnych. Książka liczy sobie ponad tysiąc stron, wchodzi w najdrobniejsze szczegóły, często i gęsto opisuje rzeczy niezbyt potrzebne, a jednak jeden z najważniejszych i zapewne przez wielu najbardziej wyczekiwany moment tego tomu ma miejsce za kulisami. Żadnej konfrontacji, żadnej epickiej walki, żadnej batalii na słowa, nic. Po prostu w kolejnym rozdziale gość gryzie glebę i tyle. W pierwszych tomach rozwlekły styl mi nie wadził, bo pozwalał przeżywać przygodę razem z bohaterami, ale później tempo wydarzeń zwalnia i taki sposób pisania już się po prostu nie sprawdza w opowiadaniu o powolnej wędrówce przez pustynię albo gniciu w powozie przez kilka miesięcy.

Niestety zarzuty tutaj się nie kończą; zresztą tak jak aspekt powyższy, tak i ten w każdym kolejnym tomie dawał się coraz bardziej we znaki. Mam na myśli okazjonalne zachowania wielu postaci, pozbawione większego sensu i przeczące całej poprzedniej ich kreacji np. Elayne smaląca cholewy do Thoma. Przeważnie kilka przełączników zostaje w ich głowach przesuniętych na inną pozycję na czas sceny, rozdziału albo dwóch i jedna lub kilka osób zachowuje się inaczej niż zwykle, by potem albo podkulić ogon, albo nigdy o tym już nie wspominać. Również okołomiłosne ekscesy wrzucają wyższy bieg, wywołują w czytelniku jeszcze większe uczucie żenady niż wcześniej i tym bardziej nie mają sensu w odniesieniu do postaci, których to wszystko się tyczy.

Pewne liczby świata przedstawionego zakrawają o absurd i nie potrafię ich usprawiedliwić - armia licząca sobie 160 tys. wojowników, i to tylko z jednego stronnictwa pochodzącego z jednego obszaru. W sumie ich wszystkich było gdzieś z pół miliona, a może nawet i więcej. Jakim cudem pustynny skwar był w stanie wyżywić taką liczbę wojowników i ich "współplemieńców"? To quasi średniowieczy świat, a nie jakiś Młotek Wojenny 40000 albo starożytne Chiny, by w niewartej wzmianki potyczce brały udział miliardy żołnierzy.

Zdarzają się tu przebłyski może nie geniuszu, ale z pewnością dobrej weny, choć niestety zbyt rzadko. Można do nich zaliczyć ogień stosu, którego zasada działania jest doprawdy fascynująca i wprowadza ciekawe implikacje i liczę, że w przyszłych tomach zostaną one wykorzystane do jakiejś mocnej, wielowarstwowej akcji. Dotychczas było pod tym względem raczej bezpiecznie. Na wzmiankę zasługują również problemy Nyaneve i Elayne: uwikłane są w tak wiele intryg, spisków, sojuszy i innych tego typu zależności, że niekiedy mieszają im się wątki i nie wiedzą już, kogo mogą w daną sprawę wtajemniczyć, a komu innemu szepnąć ledwie słówko.

Ze spraw czysto technicznych: początkowe strony rozdziałów są w spisie treści przesunięte o 2 do tyłu względem rzeczywistości. A z prywaty: na pierwszej stronie uświadczyłem nigdy niewidzianego przeze mnie słowa - war w znaczeniu "wielkie gorąco", "ukrop".

Praktykant0piorunów

W zasadzie to za ten tzw. „Slog” uznawane są tomy 7-10. Więc jeśli już teraz odczuwasz takie znużenie to niestety nie wróżę dobrej zabawy 😒

Osobistość0piorunów

@vcx_ jakoś będę musiał to przeżyć.

Pokaż więcej komentarzy (2)

Fanatyk

w Książki

17piorunów

Newsy książkowe od Whoresbane'a! 

Wydawnictwo Poznańskie zapowiada książkę historyczną. "Złoto, srebro i krew. Historia starożytnego Rzymu" Garetha Herneya ukaże się 29 lipca 2026 roku. Wydanie w twardej oprawie, w cenie detalicznej 79,90 zł. Poniżej okładka i krótko o treści.

Oto opowieść o tysiącletniej historii starożytnego Rzymu – jednak tym razem opowiadają ją nie wodzowie i poeci, nie kronikarze lub pomniki, lecz najpowszechniejszy i najbardziej trwały przedmiot wytworzony przez cywilizację: monety.

Monety były dla Rzymian czymś więcej niż tylko towarzyszami codzienności. Złote aureusy, srebrne denary i brązowe sesterce stały się kroniką imperium, metalowymi płótnami, na których utrwalano wizerunki bogów i wodzów, a także ich zwycięstwa i marzenia o potędze. Każdy detal – kontury świątyń, imiona boskich patronów, twarze bohaterów cesarstwa – niósł w świat wiadomości, kto wspiął się na szczyt władzy, a kto pogrążył w niesławie.

Gareth Harney zabiera czytelników w niezwykłą podróż po starożytnej historii: od legendy o wilczycy karmiącej bliźnięta Romulusa i Remusa aż po dramatyczny upadek cesarzy. Pisze z rzetelnością historyka i pasją kolekcjonera, łącząc barwną, filmową narrację z opartą na najnowszych odkryciach wiedzą historyczną, pozwalającą spojrzeć na imperium z zupełnie nowej perspektywy. To lektura dla wszystkich: zarówno miłośników historii antycznej, jak i tych, którzy dopiero chcą odkryć Rzym – dla każdego, kto czuje dreszcz, kiedy przeszłość naprawdę ożywa.

 'a - tag, pod którym chwale się nowymi nabytkami oraz wrzucam newsy o książkach

Chcesz mnie wesprzeć? Mój Onlyfans ( ͡° ͜ʖ ͡°)

⇒ patronite.pl/ksiazkiWhoresbane

suppi.pl/ksiazkiwhoresbane

   

Fanatyk

w Książki

16piorunów

i oraz

W ostatnim czasie tak sypnęło książkami o tematyce muzycznej, jak truskawkami na grządkach. Wyszło kilka nowości, jest jedna ciekawa zapowiedź i jedno równie ciekawe wznowienie. Postanowiłem to wszystko zebrać do kupy i przedstawić, zapewne nielicznej, grupie zainteresowanych na hejto.

I tak w kolejności, jak na obrazku niżej.

1. Zdzisław Jodko, "Garaż twoim schronem" - wspomnienia Zdzisława "Dzidka" Jodko, bezpośrednio poprzedzające powstanie szczecińskiej wytwórni Rock'n'roller, która z czasem zamieniła się w Jimmy Jazz Records i stała się jednym z najstarszych, działających nieprzerwanie, polskich wydawnictw, związanych ze sceną punk. Autor rysuje obraz PRL-owskiej rzeczywistości, która w dużym stopniu zdecydowała o jego punkowych fascynacjach, źródłach swojej wczesnej aktywności koncertowej i wydawniczej. Od siebie dodam, że poznałem Dzidka, od 30 lat kupuję od niego płyty i zapewniam, że gawędziarzem jest przednim. Myślę, że warto przeczytać jego książkę.

2. Filip Bogaczyk "Polski hardcore. Część druga". Druga część książki o polskim HC. Tym razem od połowy lat 90 do dzisiaj. Min Hardcore Ściana Wschód, Unity 2000, Silesia Hardcore Attack, Stand Hard, Ratel Crew, Silesia Riot Crew, Warsaw Hardcore Attack, Hard Core Poznań. Niestety autor jest osobą spoza sceny HC punk, co z jednej strony pozwala mu na obserwacje dość obiektywne a z drugiej skutkuje błędami poznawczymi. Tak było w pierwszej części jego książki. Jak będzie z drugą można się już przekonać kupując i czytając. Szkoda, że nie są to tanie rzeczy, bo książka kosztuje 99 zł.

3. Tomasz Lipiński, "Jeszcze będzie normalnie". Drugi tom autobiografii założyciela Brygady Kryzys i TILT-u. Pełna muzyki i największych osobowości polskiej sceny undergroundowej opowieść o latach 80. i pierwszej dekadzie wolnej Polski. Do Lipińskiego mam stosunek, mówiąc ładnie, ambiwalentny ale pierwsza część książki była świetna i już czekam na paczkęz drugą, by zatopić się w jego wspomnieniach.

4. Magdalena Czubaszek, "Będziesz wrzeszczeć". Gdzie w tym burzliwym, tętniącym życiem podziemiu muzycznym były kobiety? Czy ich głosy zaginęły w zgiełku męskich narracji, a ich wkład został niesprawiedliwie zapomniany? To pytanie stawia w swoim reportażu autorka, przenosząc nas w świat, który domagał się wolności, ale jednocześnie twardo egzekwował własne, niepisane zasady. To podróż śladami wokalistek, instrumentalistek i twórczyń, które odważyły się tworzyć w czasach PRL-u, często mierząc się z podwójnymi wyzwaniami - byciem artystką i kobietą w środowisku pełnym hierarchii i męskiej dominacji. To dopiero zapowiedź książki, ale wydaje się, że będzie interesująco. Premiera 17 czerwca.

5. Darek Dusza, "Jestem ziarnkiem piasku". Ta książka nie jest śmiertelnie poważną autobiografią artysty, który w megalomańskim porywie postanowił postawić sobie usypany z liter pomniczek. Darek Dusza, choć ma na koncie przeboje śpiewane przez całą Polskę, nie traci nawet na moment dystansu i poczucia humoru. Jestem ziarnkiem piasku nie jest też – na szczęście! – zbiorem czerstwych alkoholowo-erotycznych anegdot, jakimi zbyt często wypełnione są rockandrollowe biografie. Jest to wznowienie tego tytułu po kilku latach.

6. Daniel Lake, "USBM. Amerykański Black Metal". Monumentalna, licząca ponad 700 stron kronika amerykańskiej sceny blackmetalowej, oparta na bezpośrednich relacjach dziesiątek muzyków - od pionierów z lat 90. XX wieku po współczesnych twórców. Nie siedzę w temacie, ale brzmi interesująco. Niestety wydane przez InRock, więc podobnie, jak w przypadku wydawnictwa Kagra, boję się kiepskiego, kwadratowego tłumaczenia.

Fanatyk

w Książki

11piorunów

Cytat na dziś:

Dowodzący oddziałem sierżant nie był zachwycony swoją misją. Pochodził z Ramtopów i nie miał pojęcia, jak się zabrać do aresztowania czarownicy. Wiedział za to, że czarownicy się to nie spodoba. A jemu nie podobała się myśl o czarownicy, której nie podoba się aresztowanie.

Jego ludzie też byli Ramtoperami. Szli bardzo blisko, gotowi ukryć się za nim na pierwszy znak czegoś bardziej nieoczekiwanego niż drzewo.

Terry Pratchett, Czarodzicielstwo

Lider

w Książki

18piorunów

954 + 1 = 955

Tytuł: Deszcz

Autor: Michael McDowell

Kategoria: literatura obyczajowa, romans

Wydawnictwo: Albatros

Format: audiobook

Liczba stron: 268

Ocena: 7/10

Po pięciu tomach trudno już traktować Blackwater jak zwykłą serię książek. To bardziej wielopokoleniowa kronika rodziny Caskeyów, która przy okazji okazuje się jedną z najbardziej nietypowych mieszanek sagi rodzinnej, southern gothic i horroru, jakie miałem okazję przeczytać. "Deszcz" jest finałem tej historii i w moim odczuciu bardzo dobrze pokazuje, czym tak naprawdę Blackwater było od samego początku.

Przede wszystkim nie jest to horror w klasycznym rozumieniu. Wiele osób sięga po tę serię z takim nastawieniem i może poczuć się rozczarowanych. Sam miałem podobne odczucia przy pierwszych tomach. Najwięcej grozy dostałem w "Domu", gdzie nadprzyrodzona warstwa wreszcie wysunęła się na pierwszy plan. Później seria ponownie skupiła się bardziej na rodzinie niż "potworach". "Deszcz" kontynuuje ten kierunek, ale robi to już ze świadomością, że wszystkie najważniejsze pytania zostały zadane i trzeba zacząć na nie odpowiadać.

Najbardziej podobało mi się to, że McDowell nie próbuje na siłę zaskakiwać czytelnika. Nie dostajemy nagłego zwrotu akcji wywracającego cały świat do góry nogami ani finału, który miałby szokować. Zamiast tego autor konsekwentnie domyka wątki, które budował przez ponad dwa tysiące stron. Wiele tajemnic związanych z Elinor, jej naturą i wpływem na rodzinę znajduje swoje wyjaśnienie. Nie wszystkie odpowiedzi są podane wprost, ale po raz pierwszy od początku serii miałem poczucie, że puzzle zaczynają pokazywać pełny obraz.

Bardzo dobrze wypada też sam motyw przemijania. W poprzednich tomach obserwowaliśmy kolejne pokolenia Caskeyów walczące o władzę, majątek i wpływy. W "Deszczu" coraz mocniej czuć, że czas jest przeciwnikiem, którego nie da się pokonać. Bohaterowie starzeją się, umierają, a rodzinne konflikty, które kiedyś wydawały się najważniejsze na świecie, zaczynają tracić znaczenie. To chyba najbardziej melancholijny tom całej serii. Właśnie dlatego tak dobrze działa finał. Nie dlatego, że jest spektakularny, ale dlatego, że wydaje się nieunikniony. Od pierwszego tomu miałem wrażenie, że rzeka Blackwater i związane z nią tajemnice są czymś większym od wszystkich bohaterów. W ostatnim tomie autor wreszcie pozwala temu motywowi wybrzmieć do końca. Jest w tym coś bardzo eleganckiego i jednocześnie smutnego.

Co ciekawe, po lekturze całego cyklu mam wrażenie, że Blackwater jest odwrotnością wielu współczesnych serii. Zwykle autorzy zaczynają od mocnego pomysłu i stopniowo tracą kontrolę nad historią. McDowell zrobił coś odwrotnego. Pierwsze tomy były dla mnie bardziej obyczajowe niż horrorowe i momentami zastanawiałem się, dokąd to wszystko zmierza. Dopiero końcówka pokazuje, że autor od początku wiedział, jaką historię chce opowiedzieć. To też jest ogromnym plusem serii, czuć, że tu nie ma przypadków i niezrozumiałych decyzji.

Jeśli miałbym wskazać najlepszy tom, nadal byłby to dla mnie "Dom". Jeśli miałbym wskazać najważniejszy, byłby to właśnie "Deszcz". To książka, która sprawia, że cała saga nabiera właściwego sensu. Nie jest najbardziej widowiskowa, nie jest najbardziej przerażająca, ale jest dokładnie takim zakończeniem, jakiego ta historia potrzebowała.

Blackwater zaczęło się od powodzi i kobiety wychodzącej z zalanego hotelu. Kończy się deszczem i poczuciem, że przez sześć tomów obserwowaliśmy nie tylko losy rodziny, ale również nieuchronny cykl życia, śmierci i przemijania. Bardzo satysfakcjonujące zakończenie jednej z najbardziej nietypowych sag rodzinnych, jakie czytałem.

Opublikowano za pomocą https://bookmeter.xyz

Sum2piorunów

@WujekAlien

Wiele osób sięga po tę serię z takim nastawieniem i może poczuć się rozczarowanych.

Trochę trudno inaczej patrzeć na tę sagę, skoro Albatros reklamuje ją jako arcydzieło horroru, nawet ostatnio na LC wrzucili artykuł sponsorowany który był jedną wielką masturbacją do tego, jakim ta książka nie jest świetnym horrorem. Gdyby opisywali to uczciwie jak Ty, jako obyczajówkę z nurtu realizmu magicznego, może średnia ocen całej serii byłaby wyższa, bo grupa docelowa czytelników byłaby inna, bo wykruszona o czytelników szukających klasycznych horrorów.

Lider1piorunów

@Telezajaczek ja dostałem bana za pisanie uczciwie na Lubimy czytać i miałem sporą spinę z jedną z autorek na portalu, dlatego nie traktuje już ich poważnie ;) kradnę im tylko okładki xD

Ja sięgałem po serię po recenzji na TikToku, która mówiła, że to świetnie domknięta saga rodzinna, a ja tego właśnie potrzebowałem. Dodatkowym plusem jest długość tomów, bo można je wciągnąć w 1-2 wieczory.

Sum2piorunów

@WujekAlien oo, to co się odjebało? Chyba coś więcej, niż zwykła niepochlebna recenzja (jakby za to banowali, mnie już dawno by wywalili xD). Wiesz, ja mam w znajomych typa, który swoje recenzje lubi zaczynać od "autor, Żyd i komunista", bajki recenzuje w stylu "wolne od LEWACKICH zboczeń" i mu nie zdejmują recek, a konto działa bez zakłóceń, to musiała być naprawdę potężna inba, że bana masz.

No i taki opis tej serii jest zgodny z prawdą, a marketingowcy Albatrosa robią z całej sagi współczesnego Lovecrafta, no to taki typowy bait i w sumie nie wiadomo po co, zastosowany, bo fani horrorów czy to w stylu klasycznym, czy Kinga, odbiją się od Blackwater.

Lider2piorunów

@Telezajaczek pod pierwszą książką autorki napisałem, że dawno nie widziałem tak spierdolonego pomysłu na fabułę, która sama się narzuca, przy tym, co robi bohaterka. Tylko trochę grzeczniej i dając ocenę 3/10, byłem jedną z pierwszych osób, które ją przeczytały i zrecenzowały, więc wisiała przez kilka dni w widoku ogólnym. Pozostałe recenzje były opłacone, więc 8-9/10. Moja recenzja powisiała kilka dni i zniknęła bez żadnego powiadomienia. Autorka mi wysłała wiadomość, że bardzo jej się nie podobało co jej napisałem i jest dotknięta, bo to jej debiut i próbuje swoich sił po raz pierwszy. Trochę popisaliśmy, wyjaśniłem o co mi chodziło i ostatecznie przyznała mi rację, mówiąc, że o tym nie pomyślała ;) Oczywiście każde z nas uznało, że wygrało tę kłótnię.

Pod kolejną ksiązką autorki napisałem, że się myliłem przy ocenie jej pierwszej książki i spierdolony pomysł to był dopiero przy drugiej (również grzeczniej) i cyk BAN xD

Sum2piorunów

@WujekAlien o kurde, szkoda, że nie zrobiłeś inby na wykopie. Taka cenzura w stylu GoWork mogłaby im się nieźle odbić czkawką, gdyby to wrzucić na sociale, do artykułów i recenzji sponsorowanych tam to już wszyscy przywykli, ale recenzje lecące za krytykę współpracujących z LC autorów to już grubo.

Sama wrzucam na LC recki i jestem aktywna na forum w coweekendowych wątkach, mam w znajomych sporo ciekawych ludzi, których wpisy i recki aż miło poczytać, ale generalnie uważam, że temu portalowi przydałaby się albo poważna, polskojęzyczna konkurencja, gdzie byłaby większa przestrzeń na rozmowy o książkach, niż sekcje forów łaskawie podczepione pod artykuły sponsorowane, albo poważne zmiany, gdzie to użytkownicy byliby na 1 miejscu, a nie słup reklamowy.

Lider1piorunów

@Telezajaczek to nic by nie zmieniło, bo LC to portal, z którym się nie da wygrać. Mają monopol na książki i żadnej konkurencji. Sam używam Goodreads, ale on nie jest alternatywą dla LC dla polaków.

Sum1piorunów

@WujekAlien ze smrodem w necie by tak prosto nie wygrali, a co do ewentualnej konkurencji - nie takie giganty polskiego neta już upadły. Zgadzam się, że Goodreads to kiepska alternatywa dla Polaków (wgl dla wszystkich spoza kręgu anglojęzycznego), ale już polski booktok jest nieźle rozwinięty i na pewno więcej Julek licealistek zasugeruje się przy wyborze książki booktokiem albo booktube, niż LC.

Lider1piorunów

@Telezajaczek Julki z booktoka też dostają pieniążki za pochlebne opinie, obserwowałem kilka z nich, dopóki nie zaczęły opisywać tanich romansideł jako 9/10 :( dlatego polecajek szukam na Hejto lub na zagranicznym booktubie/booktoku.

Sum1piorunów

@WujekAlien ale z drugiej strony masz laski, które content robią na nabijaniu się ze złych książek, jak Prostracja, i mają z tego spore wyświetlenia, więc jakoś się równoważy 😉

Lider1piorunów

@Telezajaczek a to one mi się nie rzuciły w oczy, ale chętnie poszukam, dzięki

Pokaż więcej komentarzy (10)

Sum

w Książki

17piorunów

952 + 1 = 953

Tytuł: Elżbieta York. Ostatnia Biała Róża

Autor: Alison Weir

Kategoria: powieść historyczna

Wydawnictwo: Astra

Format: książka papierowa

ISBN: 9788367276399

Liczba stron: 560

Ocena: 7/10

W odróżnieniu od Białej księżniczki Philippy Gregory, Ostatnia Biała Róża nie obraża rigczu czytelnika, rzetelnie oddaje życie Elżbiety York bez brnięcia w totalnie odjechane teorie spiskowe, a bohaterowie powieści są pełnowymiarowymi postaciami, a nie chodzącymi karykaturami. Książka Weir, jakkolwiek nie jest arcydziełem powieści historycznej i miejscami bywa przesłodzona, na pewno o wiele bardziej zasługuje na polecenie, już nie mówiąc o hype, patronacie Lubimyczytać i ekranizacji, niż durne wymysły Gregory.

Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz

Gruba ryba

w Książki

18piorunów

951 + 1 = 952

Tytuł: Cockpit

Autor: Jerzy Kosiński

Tłumaczenie: Mira Michałowska

Kategoria: literatura piękna

Ocena: 7/10

*

Wykonawszy kilka zdjęć, poprosiłem ją, żeby oburącz uniosła włosy nad głowę. Posłuchała mnie. Następnie powiedziałem, że muszę zmienić obiektyw. Skinęła głową. Odchyliłem się w fotelu i nacisnąłem włącznik.

Nie ukrywam, że przeczytałem tę książkę dla jednej sceny. Jednej z tych chorych paskudnych scen, że jakaś kobieta, pół-k⁎⁎wa, którą wydał bogato za mąż nie była posłuszna i zwabił ją gdzieś, dał zastrzyk obezwładniający oraz wynajął trzech plugawych owrzodzonych włóczęgów, żeby ją na jego oczach brutalnie rżnęli, a on sam na to patrzył i robił zdjęcia. W Cockpicie to było chyba, a potem ją napromieniował, o której dokładnie takie słowa mogłem przeczytać w Good night, Dżerzi pana Janusza Głowackiego. No to przeczytałem ten Cockpit (taka scena faktycznie tam była, może nie aż tak chora, jak cała prowadząca do niej sytuacja) i nie żałuję. Ale żebym się z tej lektury jakoś szczególnie cieszył, no to też jednak nie. Tym bardziej, że Cockpit przeczytałem zaraz po Krokach i, moim zdaniem, te książki bardzo niewiele się od siebie różnią. Różnią się tak mało, że gdyby zostały wydane w jednym tomie, pod wspólnym tytułem, to niewiele by to zmieniło.

W Cockpicie, tak jak i w Krokach, czytelnik dostaje zbiór kolejnych opowieści. Różnica polega na tym, że w przypadku Cockpitu wydawca na tylnej okładce informuje mnie, że są to fragmenty z życia tego samego bohatera, uciekiniera z nienazwanego państwa totalitarnego (choć można doszukać się w nim Polski, pomimo zastrzeżenia autora na początku książki, że jest ona czystą fikcją – taka niejednoznaczność całkowicie w stylu pana Kosińskiego, ale sam opis sposobu ucieczki kapitalny!), a w przypadku Kroków informował mnie, że opowieści nie są ze sobą powiązane. Ja tam różnicy (poza jednym bodaj przypadkiem w Cockpicie, kiedy to opowieść rzeczywiście jest kontynuacją jednej z poprzednich) nie widziałem. Dla mnie równie dobrze można by napisać, że to Kroki opowiadają epizody z życia tego samego człowieka, a Cockpit to kilkoro różnych, niepowiązanych ze sobą bohaterów (choć bardzo do siebie podobnych).

Tematyka tej książki, no cóż, również zbliżona do Kroków. Pan Kosiński eksploruje mroczną część natury człowieka. Zajmuje się, takie mam wrażenie, przede wszystkim wynikającą z jakiegoś może lęku albo innego zaburzenia potrzebą dominacji. To właśnie uznałbym jako motyw przewodni wszystkich tych obrazków, jakie autor w Cockpicie mi przedstawił. Charakterystycznym dla pana Kosińskiego wydaje mi się, po lekturze kilku jego książek to, że nie zajmuje się on niczym innym niż tylko przedstawianie zdarzeń. Jego bohaterowie (bohater?) nie mają głębszych rozterek, niekoniecznie zastanawiają się nad swoim działaniem – oni po prostu działają. Czy pod tym wszystkim autor chciał przedstawić cokolwiek innego, czy myślał tylko tak, jak to napisał – nie mam pojęcia. Da się jednak samodzielnie doszukać się w czasie lektury obu tych książek drugiego dna, bo, przynajmniej mnie, pytanie dlaczego ci bohaterowie (ten bohater?) są tacy, jacy są nasuwało się samo.

Cockpit jest bardzo podobny do Kroków i, jeśli ktoś miałby po prostu ochotę zapoznać się z tym, jak pan Kosiński te książki napisał, wydaje mi się, że wystarczy przeczytać jedną z nich (Kroki są krótsze jakby co). Ale sposób, w jaki obie te pozycje są napisane może się podobać. Mnie się całkiem podobał.

Gruba ryba

w Książki

21piorunów

950 + 1 = 951

Tytuł: Rycerz Siedmiu Królestw

Autor: George R.R. Martin

Kategoria: fantasy, science fiction

Wydawnictwo: Zysk i S-ka

Format: książka papierowa

ISBN: 9788383357768

Liczba stron: 412

Ocena: 7/10

Nie oglądałem serialu, ale zachęcony kiedyś hype na niego kupiłem książkę i w końcu się za nią zabrałem. Składa się ona z trzech opowiadań o przygodach Dunka i Jajo. Każde z nich trzyma dobry poziom, mimo to im dalej w las tym gorzej moim zdaniem. Najbardziej mi sie podobało drugie opowiadanie, następnie pierwsze no i trzecie trochę męczyłem, bo większość tego opowiadania to opisywanie wesela i chlania, które niezbyt mnie interesowało. Jak na świat Gry o Tron trochę zaskoczyła mnie tutaj mała ilość brutalności. Miałem też problem z ilością bohaterów, ciężko mi się było połapać kto jest kim, chociaż dużo z nich była tylko wspomniana raz czy dwa. Tym bardziej robiło mi to zamęt w głowie. Słyszałem, że w GoT jest z tym problem wielki, dużo narzekań od ludzi, którzy czytali słyszałem, więc podejrzewam, że tutaj to pikuś, no ale trochę zmniejszało mi to przyjemność z czytania. Wspomnieć też trzeba o pięknych ilustracjach w książce, które spotykamy co kilka stron, na prawdę jest na czym zawiesić oko.

Polecam nie tylko fanom Gry o Tron :smiley:

Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz

GURU0piorunów

Mi sie podobalo, fajnie takie intro wiedzac ze w got ten biedak to bedzie Sir Duncan The Tall, i po przeczytaniu obu czlowiek sobie duma jak ze srania po krzakach urobila sie legenda, tyle pustego miejsca ktore mozna zapelnic wypbraznia.

Fanatyk

w Książki

14piorunów

Newsy książkowe od Whoresbane'a!

Wydawnictwo Dolnośląskie ogłasza wznowienie numer pięćdziesiąt osiem. "Uśpione morderstwo" Agathy Christie zostanie odkryte 1 lipca 2026 roku. Wydanie w twardej oprawie ma 256 stron, w cenie detalicznej 49,90 zł. Poniżej okładka i krótko o treści.

Złowieszcze wizje. Przeczucia wzbudzające niepokój. Osobliwe przypadki. Po przeprowadzce do świeżo zakupionej posiadłości Gwenda Reed ma wrażenie, że popada w obłęd.

Chcąc się uwolnić od narastającego lęku i zmierzyć z nękającymi ją duchami, młoda mężatka postanawia zgłębić historię domu oraz jego dawnych mieszkańców. Wspiera ją w tym panna Marple, która z właściwą sobie spostrzegawczością szybko dochodzi do wniosku, że rozgrzebywanie przeszłości może się okazać bardzo niebezpieczne.

Wydarzenia kolejnych dni potwierdzą, że się nie myliła.

 'a - tag, pod którym chwale się nowymi nabytkami oraz wrzucam newsy o książkach

Chcesz mnie wesprzeć? Mój Onlyfans ( ͡° ͜ʖ ͡°)

⇒ patronite.pl/ksiazkiWhoresbane

suppi.pl/ksiazkiwhoresbane

    

Fanatyk

w Książki

18piorunów

Cytat na dziś:

Babcia nie czuła się dobrze w publicznych lokalach. Siedziała sztywno za swoim porto z cytryną, jakby było tarczą przed pokusami świata. Niania Ogg za to entuzjastycznie kończyła trzeciego drinka. Babcia pomyślała niechętnie, że koleżanka podążała już drogą, która prawdopodobnie doprowadzi ją do tańca na stole, z pokazywaniem halek i śpiewem "Jeża przelecieć się nie da".

...

– Gdzie Niania? – spytała Magrat.

– Leży na trawniku – wyjaśniła Babcia. – Czuje się trochę słabo.

Z zewnątrz dobiegł głos Niani Ogg, która czuła się słabo na całe gardło.

Terry Pratchett, Czarodzicielstwo

Fanatyk

w Książki

27piorunów

949 + 1 = 950

Tytuł: Urwisko

Autor: Remigiusz Mróz

Kategoria: kryminał, sensacja, thriller

Wydawnictwo: Wydawnictwo Filia

Format: audiobook

ISBN: 9788384413814

Liczba stron: 293

Ocena: 5/10

Z tą serią to im dalej w las tym gorzej, liczba absurdów rośnie, wiele rzeczy jest rozwiązywanych przez typowe deus ex machina, kiedy się panu Remy'emu Frost akurat podoba (bo zapewne nie umie logicznie uzasadnić wyboru). W okolicach tomu 6 pisałem, że to jest cykl bardzo hollywódzki, ale myślę, że sporo w ostatnich wydaniach przesadza, akcja jest nielogiczna, bohaterowie nie są konsekwentni między książkami. Podejmowane decyzje są głupie.

Jedyne co się dalej udaje to cliffhangerowy klimat, chciałem dosłuchać do końca, żeby się dowiedzieć co się stanie, mimo tej męki fabularnej, która bohaterów doprowadziła tam, gdzie doprowadziła. No i Gosztyła oczywiście, ale to już wielokrotnie udowodnił.

Nadaje się ta seria na słuchawki na górskie szlaki, ale absolutnie nie rozumiem ludzi, którzy wystawiają temu oceny 8-10 składając peany. Kolejną część i tak odsłucham xD

Opublikowano za pomocą https://bookmeter.xyz

Fenomen0piorunów

@Zielczan Zastanawiałem się ostatnio czy sięgnąć po jakąś pozycję Mroza ale jak widzę ile tego napisał to mam obawy co do jakości(słuszne jak widać).

Fanatyk3piorunów

@Merkury jak chcesz fajne kryminały śląsko-górskie, to Grzegorz Brudnik dużo lepiej operuje piórem niż Mróz i unika większości problemów z mojego opisu. Ogółem seria z Forstem jest ok jako audiobook do robienia czegoś innego, ale samodzielnie jako książka to się to broni średnio.

Lider0piorunów

ostatnio szukalem tej ksiazki (audibooka) na chomiku (pirat here) i niechcaco zamiast tego sciagnalem lot 202. na razie calkiem fajne.

Pokaż więcej komentarzy (7)

Gruba ryba

w Książki

26piorunów

947 + 1 = 948

Tytuł: Piętno Calth

Autor: David Annandale, Dan Abnett, Aaron Dembski-Bowden, John French, Guy Haley, Graham McNeill, Anthony Reynolds, Rob Sanders

Kategoria: fantasy, science fiction

Wydawnictwo: Copernicus Corporation

Format: książka papierowa

Liczba stron: 454

Ocena: 6/10

“Najstraszniejsze sekrety trzeba zawsze zakopać najgłębiej.“

Antologia opowiadań stanowiąca XXV część cyklu Herezja Horusa, zawiera następujące opowiadania:

Guy Haley - Osiem noży Erebusa - 5/10

Graham McNeill - Calth jakim był kiedyś - 8/10

Anthony Reynolds - Mroczne serce - 6/10

David Annandale - Wędrowiec - 6/10

Rob Sanders - Gęstniejący mrok - 4/10

Aaron Dembski-Bowden - Podziemna wojna - 6/10

John French - Athame - 8/10

Dan Abnett - Niezapisane - 8/10

Wspólnym mianownikiem są wydarzenia na Calth opisane w powieści Dana Abnetta “...i nie poznają co to strach”. Niektóre opowiadania stanowią rodzaj prologu lub epilogu. Inne rozwijają pewne pomniejsze wątki. Jeszcze inne wydają się zupełnie niepotrzebne.

Niemniej jednak to już trzeci zbiór, w którym pozytywnie wyróżnia się John French, jego “Ostatni Upamiętniacz” z “Ery Mroku” był rewelacyjny. Nie poznałem jeszcze jak dotąd żadnej pełnowymiarowej powieści tego autora, ale “Tallarn” zapowiada się obiecująco.

Nie mogę się oprzeć wrażeniu, że ten zbiór to trochę odcinanie kuponów od niewątpliwego sukcesu znakomitego “...i nie poznają co to strach”. Spokojnie można pominąć.

Gruba ryba1piorunów

Czytasz e-booki czy normalne książki?

Gruba ryba1piorunów

@Hoszin kilka pierwszych w audio, a reszta na papierze. W ebooku na razie czytałem tylko "Fallen Angels" i prawdopodobnie sięgnę po te tytuły, które nie zostały jeszcze przetłumaczone, bo na Siege of Terra przyjdzie czekać jeszcze kilka lat

Pokaż więcej komentarzy (3)

Autorytet

w Książki

26piorunów

946 + 1 = 947

Tytuł: Kwiaty dla Algernona

Autor: Daniel Keyes

Tłumacz: Krzysztof Sokołowski

Kategoria: science fiction

Ocena: 7/10

Nagroda Nebula 1966

Niepełnosprawny umysłowo Charlie zapisuje się do eksperymentu poprawiającego inteligencję i zostaje geniuszem.

Bardzo mi się podobał styl - książka pisana w formie dziennika, gdzie na początku chłop pisze prosto, robi masę błędów, a potem idzie mu to coraz lepiej, coraz bardziej potrafi wyrażać siebie i coraz więcej widzi z tego, co się działo wokół niego, a czego wcześniej nie zauważał. Jak choćby okrutne żarty kumpli z pracy, które wcześniej uważał za dowód przyjaźni.

Świetna jest też wzruszająca końcówka, której można się łatwo domyślić, ale nie będę spoilerował.

Co było słabsze - zafiksowanie na temacie seksu i stosunków damsko-męskich, a także stereotypowe postacie kobiet, które sprawiają że książka, która chciała być ambitnym, psychologicznym sf, raczej mocno się zestarzała.

Gruba ryba1piorunów

Ja się pod koniec popłakałem, swego czasu strasznie mnie ruszyła.

Pokaż więcej komentarzy (2)

Autorytet

w Książki

23piorunów

945 + 1 = 946

Tytuł: Pamięć zwana Imperium

Autor: Arkady Martine

Tłumacz: Michał Jakuszewski

Kategoria: science fiction

Ocena: 8/10

Czytania nagrodzonej fantastyki ciąg dalszy - Nagroda Hugo 2020

Mahit Dzmare z niewielkiej stacji kosmicznej Lsel zostaje ambasadorką w wielkim kosmicznym imperium Tleixcalaan. Poprzedni ambasador zmarł w niewyjaśnionych okolicznościach więc nie zdążyła się ona dobrze przygotować do swojej roli. Ma jej pomóc imago - maszyna wynaleziona na stacji, instalowana w głowie, która zawiera wspomnienia i osobowość innej osoby - w tym przypadku tego ambasadora sprzed 15 lat. Ale szybko okazuje się, że z jakiegoś powodu nie działa jak trzeba i nasza ambasadorka jest pozostawiona sama sobie, a w Imperium zaczyna wrzeć, bo stary cesarz ledwie zipie.

Co mi się tu bardzo podobało - po pierwsze światotwórstwo. Imperium wzorowane na wielu ziemskich od Rzymu przez Azteków po Amerykę. Z jednej strony jest agresywne, żyje ciągłym podbojem, a w stolicy (którą jest cała planeta) kultywowane są przedziwne krwawe rytuały. Z drugiej mocno ceni poetów, których wiersze potrafią nieźle namieszać w polityce. A po drugiej stronie prowincjonalna stacyjka walcząca o przetrwanie za pomocą swoich technologii, ale także zafascynowana tym Imperium, inspirowana podobno średniowieczną Armenią. Po drugie styl i język - dziwne nazwy, dziwne imiona, opisy i dialogi, które nie były jakieś niesamowicie kwieciste, ale za to eleganckie, przemyślane i w punkt - wszystko to robi super klimat. Po trzecie główna bohaterka, z której ograniczonej perspektywy poznajemy cały świat i fabułę. Musi odkryć tajemnicę śmierci poprzedniego ambasadora i sama nie dać się zabić, odkryć tajemnicę niedziałającej maszyny, a do tego jakoś odnaleźć się w politycznych intrygach, w których szybko zostaje pionkiem jednego ze stronnictw i musi walczyć o jakąkolwiek podmiotowość.

A w tle co jakiś czas pobrzmiewa pewne Wielkie zagrożenie, wobec którego problemy jakiejś stacyjki kontra imperium, czy wojskowego kontra polityków, zejdą na drugi plan. Ale to mam nadzieję będzie głównym tematem części numer 2.

Autorytet2piorunów

i bingo - książka nagrodzona

Gruba ryba1piorunów

@Hilalum u mnie wyląduje tą książką jako Space Opera xD

Autorytet0piorunów

@l__p jak bingo jeszcze puste to z reguły książka pasuje w wiele miejsc xd

Pokaż więcej komentarzy (3)

Autorytet

w Książki

22piorunów

944 + 1 = 945

Tytuł: Dungeon Crawler Carl

Autor: Matt Dinniman

Tłumaczka: Sara Manasterska

Kategoria: litrpg, fantastyka

Ocena: 6/10

Kosmici zabili większość ludzi i zamienili Ziemię w wielki labirynt, w którym niedobitki walczą z potworami w show transmitowanym na całą galaktykę. A my przemierzamy go razem z Carlem, prostym chłopem z Seattle, i Królewną Pączuś, gadającą kotką jego byłej dziewczyny.

Pomysł super, sporo śmiesznych żartów (ale bez ich natłoku jak w jakimś Praczecie), świetna para głównych bohaterów i ich relacja. Z drugiej strony książka nie jest krótka, a bardzo mało znaczących rzeczy się tu wydarzyło. Ledwie liznęliśmy ten cały labirynt (2 z 18 poziomów), za to była masa nużących opisów zabijania niskopoziomowych potworków, otwierania skrzynek itp. szajsu. Jakby kumpel wam godzinami ze szczegółami opowiadał tutorial i pierwsze kroki w jakimś Oblivionie czy Gothiku...

Drugą część na pewno sprawdzę bo jest potencjał na coś lepszego.

GURU3piorunów

@Hilalum mam wrażenie, że te opisy to cały urok LitRPG. Mnie to nie podchodzi niestety i bliżej mam do fantastyki progresywnej czy xianxia, gdzie forma bywa dynamiczna i w pewnym sensie podobna, ale nie ma w ogóle skrajnie erpegowych opisów.

Autorytet2piorunów

@Dziwen no rozumiem, że to ma być jak granie w gre, ale ile można. Chłop tu przesadził. Liczę że w kolejnych jednak jakoś lepiej proporcje ogarnął i szybciej dochodzi do konkretów. A jak nie to najwyżej dam sobie spokój z serią i gatunkiem. ¯\\(ツ)

GURU2piorunów

@Hilalum z tego, co pamiętam odbiór tej książki był tak dobry, że aż bym się zdziwił, gdyby Matt zmienił swój styl, bo ci, co się od niego nie odbili, wynosili Dinnimana pod nieboskłon. Ale z chęcią przeczytam twoją recenzję 2 książki. Ja miałem podejście tylko do 1 i mocno się od niej odbiłem.

Fenomen2piorunów

@Hilalum Ten realistyczny opis grindowania poziomów dodaje całej magii. Już nie wspomnę o zbieraniu wszystkie co nie przytwierdzone do ziemi(zgadza się ukradłem, ale tylko głupi by nie skorzystał). Ja osobiście daje 8/10 i czekam na kolejną część.
Poza tym wątki poboczne mają sporo potencjału i mam wrażenie że szybko się rozwiną.

Autorytet1piorunów

@Merkury no ja to wiem bo też grałem w gierki, ale granie w gierki jest fajne bo ty w nie grasz, a jak ktoś inny gra to te nudne rzeczy są nudne. xD Więc rozumiem że żart ze zbieraniem wszystkiego jest git, bo sam tak robię. Ale pierwszy raz, a nie piętnasty.

Pokaż więcej komentarzy (7)

Fanatyk

w Książki

14piorunów

Newsy książkowe od Whoresbane'a!

Wydawnictwo MAG wypuściło dwa dodruki ze świata Pierwszego Prawa.  "Ostrze" i "Ostre cięcia" Joe Abercrombie wróciły do sprzedaży 3 czerwca 2026 roku. Wydania w twardej oprawie obejmują kolejno 688 i 336 stron, w cenie detalicznej 69 i 49 zł. Poniżej okładki i krótko o treści.

"Ostrze"

Logena Dziewięciopalcego, cieszącego się złą sławą barbarzyńcę, opuszcza w końcu szczęście. Czeka go los martwego barbarzyńcy, który pozostawi po sobie tylko pieśni i równie martwych przyjaciół. Jezal dan Luthar, uosobienie egoizmu, żywi jedno pragnienie: odnieść zwycięstwo w kręgu szermierczym. Lecz zbliża się wojna, a na polach bitewnych lodowatej Północy walczy się według brutalniejszych zasad niż w turnieju.


Inkwizytor Glokta, kaleka, który stał się oprawcą, nie ucieszyłby się z niczego bardziej niż z widoku Jezala powracającego do domu w trumnie. Z drugiej strony człowiek ten nienawidzi każdego. Konieczność tępienia zdrady w sercu Unii, przesłuchanie za przesłuchaniem, nie zyskuje mu przyjaciół, a kolejne zwłoki pozostawiają za sobą ślad, który może doprowadzić do samego skorumpowanego serca rządu - jeśli Glokta utrzyma się dostatecznie długo przy życiu, by owym tropem podążyć...

"Ostre cięcia"

Przemoc szaleje, zdrada rozkwita, a słowa są równie śmiercionośne jak oręż w tej galerii zakulisowych rozgrywek, pobocznych historii i zaskakujących zakończeń. Unia jest pełna drani, ale tylko jeden z nich uważa, że jest w stanie samodzielnie odnieść zwycięstwo, gdy nadciągają Gurkhulczycy: niezrównany pułkownik Sand dan Glokta.

Curnden Gnat i jego drużyna wyruszają za Crinnę, by odzyskać tajemniczy przedmiot. Jest tylko jeden kłopot: nikt nie wie, czego właściwie szukają. Shevedieh, najlepsza złodziejka w Styrii, miota się między kolejnymi wpadkami i katastrofami u boku swojej najlepszej przyjaciółki, a zarazem najgorszego wroga: Javre, Lwicy z Hoskoppu. A po latach rozlewu krwi pełen ideałów wódz Bethod rozpaczliwie pragnie zaprowadzić pokój na Północy. Stoi mu na drodze tylko jedna przeszkoda – jego własny obłąkany podwładny, najgroźniejszy człowiek na Północy: Krwawa Dziewiątka...

 'a - tag, pod którym chwale się nowymi nabytkami oraz wrzucam newsy o książkach

Chcesz mnie wesprzeć? Mój Onlyfans ( ͡° ͜ʖ ͡°)

⇒ patronite.pl/ksiazkiWhoresbane

suppi.pl/ksiazkiwhoresbane

     

Osobistość3piorunów

kurde doczytałbym to do końca bo pierwsza część mega mi się podobała, dzięki