Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

#2137 Kontrowersyjne

Gruba ryba

w Sztafeta

30piorunów

28 875,40 + 12,16 + 12,73 + 13,27 + 5,27 + 21,37 + 21,37 + 31,72 = 28 993,29

Minął tydzień - i chyba mam wypaczone postrzeganie, bo miałem wrażenie że było słabo a w sumie tylko jeden dzień był kiepski xD Może to dlatego, że planowałem parę papatonów na początku tygodnia i nie bardzo wyszło,  a może dlatego że Becia mnie odstawiła w wyzwaniu o parę długości 😅

No w każdym razie jeśli chodzi o tempo to było bardzo średniawo, natomiast dystans wyszedł nawet przyzwoity - z dość mocnym zamknięciem dwoma papatonami i jednym uberpapatonem czeskim 😊 Oczywiście najwięcej radochy dał ten ostatni, tym bardziej że w końcu się przebiegłem po moich ukochanych okolicach Makowa Podhalańskiego - tym razem pętelka przez Grzechynię, Stryszawę i Suchą Beskidzką. Wyruszyłem trochę później niż planowałem,  bo o 4:56 - w sumie ze 30 minut wcześniej to by były totalne ciemności, więc nawet dobrze wyszło. Tradycyjnie miałem lekkiego pietra na pierwszym kilometrze przez las, bo oczywiście przepłoszyłem jakieś dziki i latały na różne strony - jeden leciał równolegle do drogi, aż zacząłem odruchowo wypatrywać za drzewami na które by można się ewakuować 😵💫 Szczęśliwie każdy pobiegł w swoją stronę, a na dalszych kilometrach już tylko płoszyłem sarny i wkurzałem lokalne burki xD

Naturalnie po drodze odwiedziłem warownię Natanka, ale że nie jestem dziennikarzem z TVNu to nie zapadła się pode mną ziemia 😏 Stamtąd trzeba było się jeszcze tylko trochę powspinać i po niespełna 13 kilometrów 95% podbiegów była za mną, a ja mogłem się z radością puścić w dół doliny  Stryszawy 🤩

Doleciawszy do dolnej Stryszawy skręciłem już na Suchą Beskidzką - tam zamiast lecieć wzdłuż głównej drogi poleciałem górnymi uliczkami osiedlowymi, okrążyłem szpital i zauważywszy, że coś za mało tych kilometrów jest skręciłem w kierunku Rynku i stamtąd na trasę do punktu widokowego. Sam punkt widokowy sobie odpuściłem, bo podejście jest arcymordercze i nie chciałem przechodzić do marszu - nawet pierwszy segment podejścia był taki, że prawie się poddałem 🤪 Ale to tyle z podbiegami, stąd już było tylko z górki j płasko 😎

Po drodze trafił się 😍

Doleciałem w sam raz na czeski uberpapaton, obudziłem rodzinę, wykąpałem się i wtranżoliłem ćwiartkę wielgachnego arbuza 😋

Wyszło niecałe 600 metrów pod górę ☺️

A teraz relaksik na leżaczku, niech się śniadanko w bebzonie układa 😁

Miłej niedzieli! ❤️

Pokaż więcej komentarzy (6)

GURU

w Hydepark

27piorunów

Gruba ryba

w Sztafeta

52piorunów

27 953,83 + 10,08 + 21,37 + 7,24 + 9,06 + 12,73 + 21,37 + 1,45 + 21,37 + 9,01 + 4,05 + 7,08 + 12,73 + 2,74 + 21,37 + 27,31 = 28 142,79

No doobra, w końcu dopisuję xD Leń jestem, do tego dużo się działo - praca, wyjazdy, remonty, urwanie głowy, takie tam różne sprawy jak to w życiu. Czasami nawet brakowało czasu na bieganie - bywało, że musiałem skrócić trasę do marnych paru kilometrów a raz nawet w ogóle nie pobiegałem rano i wieczorem cosik tam urwałem żeby cokolwiek było :zany_face: Ale weekendy pozostały święte, takoż i papatony 😎 Jakieś standardy trzeba trzymać, nie?

Dzisiaj miało być ciutkę inaczej - no ale zaspałem. No i wyszedł inny plan, postanowiłem wpaść na dworzec przywitać przyjaciela przyjeżdżającego po wielu latach do Polski. Sprawdziłem jak się sprawy mają, opóźnienie 15 minut, trasa zaplanowana można lecieć. Nawet chwilami przyspieszałem, bo wydawało mi się że się nie wyrobię... i tak żem se leciał, po drodze zobaczyłem że opóźnienie wzrosło do 30 minut to nawet zahaczyłem o Rynek Główny. W końcu dolatuję na dworzec, piszę żeby się nie spieszył bo będę... a ten mi pisze że od godziny stoją w Trzebini xD

No nic to, kolejny raz się na portalu pasażera zawiodłem - okazało się, że jak pociąg stoi to nie aktualizują opóźnienia :face_with_rolling_eyes: Fuck logic. A ja potuptałem w stronę domu - już z mniejszym pośpiechem, do tego ze świadomością że papatonu już nie będzie i strzelę jakiś uberpapatonik. No i wyszło idealnie, 27,31 km w tempie 5:32/km. Czas współpracował papatońsko, bo wyszło 2:31:17 xD

Do domu dotarłem zanim przyjaciel dojechał do Krakowa (ʘ‿ʘ) Nic to, spotkamy się wieczorem. A teraz idę szaleć z remontem, gładzie się same nie zrobią 😅

Miłej niedzieli! ❤️

Pokaż więcej komentarzy (7)

Gruba ryba

w Hydepark

31piorunów

Pokaż więcej komentarzy (2)

Fanatyk

w Hydepark

23piorunów

Oj, jutro będzie bolało.

Papaton niby wyszedł niechcący ale miejscowy szlak kajakowy nosi imię Jana Pawła II. Także myślę, że papa nade mną dziś czuwał!

pierwsze z kajaka 😉

Max square: 28x28

Max cluster: 2267

Total tiles: 5096 (+7)

Pokaż więcej komentarzy (5)

GURU

w Hydepark

29piorunów

Pokaż więcej komentarzy (4)

Gruba ryba

w Sztafeta

53piorunów

26 329,23 + 4,40 + 10,07 + 10,15 + 5,36 + 21,37 + 21,37 = 26 401,95

No i znowu tydzień za nami... a ja na lipcowym liczniku mam 399 km. Kusiło dokręcić ten jeden kilometr , no ale dzisiaj się spieszyłem i poza tym papaton trza było zrobić 😅

Trochę nie mogłem się rozkręcić w tym tygodniu, i to mimo sprzyjających warunków dzieciowo-żonino-pracowych. Mówiąc krótko - leń śmierdzący jestem i do tego nie umiem planować czasu, zbyt późno chodziłem spać i za długo spałem, kto to widzioł 🙄

No i z planowanych 4-5 papatonów ostały się zaledwie dwa, a dwa dni pobiegłem tyci dystans koło 5 km 🤪

Wczorajszy papaton spokojny i na luzaka - miałem głupie myśli czy nie polecieć czegoś dłuższego, ale że jako przedstawiciel gatunku Polak Zwyczajny (Polonus vulgaris) planowałem na sobotę spore roboty remontowe to wziąłem sobie na wstrzymanie xD i wystartowałem na luzaka dopiero koło 6 rano.
Dzisiaj sytuacja była zupełnie inna - planowałem pojechać pociągiem na działkę do żony i najmłodszego synka, a że dzisiaj wracamy do Krakowa to idealny był wyjazd o 8:53 - więc trzeba się było sprężać 😅 Wstałem 4:20, jakoś się ogarnąłem, jeszcze się okazało że zegarek prawie rozładowany 🙄 i jeszcze mi zeszło na znalezieniu działającej ładowarki - mój staruszek Fenix 5 ze zgniłymi pinami jest bardzo wybredny i ciężko znaleźć coś co działa 😢

Wyruszyłem więc ciut późno, o 4:55. I może dobrze, bo podświadomie się spieszyłem, przez co trochę podkręciłem tempo. Nic zjawiskowego, marne 5:17/km, ale zawsze to lepiej niż leniwe 5:40/km jak ostatnio zwykłem człapać.

Mamma mia, ile fauny po drodze spotkałem! Podwójne jeden przefajny , dwa razy i jeszcze jeden , nie mówiąc o panu i mojej nieprzypadkowej znajomej bocianiej rodzinie 🤩 Tylko dziki nie dopisały, pewnie dzięki ominięciu Lasku Mogilskiego 😉

Dobra, kończę bo już prawie dojechałem na działkę, zgarnia mnie żona i czas na relaks 😏

Miłej niedzieli! ❤️

Pokaż więcej komentarzy (7)