Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

#bookmeter

Gruba ryba

w Książki

7piorunów

1368 + 1 = 1369

Tytuł: Dungeon Crawler Carl

Autor: Matt Dinniman

Tłumaczka: Sara Manasterska

Kategoria: fantasy, science fiction

Wydawnictwo: Czarna Owca

Format: ebook

ISBN: 9788383821917

Liczba stron: 536

Ocena: 7/10

Jakoś tak mam, że nie przepadam za rzeczami powszechnie wychwalanymi. Nie dlatego, że jestem jakimś outsiderskim snobem, który czyta wyłącznie niszowe tytuły, ale dlatego, że często nie wpadały w mój gust. Przed przeczytaniem „Dungeon Crawler Carl” pomyślałem, że jestem ciekaw, jak bardzo jest to złe, skoro tyle osób chwali. Dzięki akcji „Czytaj PL” mogłem się przekonać i... bardzo przyjemnie się zaskoczyłem.

Mimo że początek wcale tego nie zapowiadał. Na szczęście po paru stronach wsiąkłem w ogrom statystyk, zdobywanych przedmiotów i zabijanych stworków. To było moje pierwsze spotkanie z gatunkiem LitRPG, przynajmniej w postaci książkowej, bo wcześniej obejrzałem chociażby anime „Sword Art Online”, które pod pewnymi względami jest podobne do „Dungeon Crawler Carl”. Ponadto od wielu lat gram w crpgi, zdarzyły się także pisane sesje RPG, więc podobna przygoda nie była dla mnie zaskoczeniem, tym bardziej że autor pełnymi garściami czerpał z klasycznych motywów fantasy. Zdziwiłem się, że do tej pory nie trafił się ani jeden mimik w postaci skrzynki z lootem.

Humor jest jaki jest - raczej prosty, trochę nawet wyśmiewający. Mnie akurat bawi stupkarstwo, więc kilkukrotnie się uśmiechnąłem w momentach, w których autor do tego nawiązywał i chociażby podarował Carlowi zestaw do pedicure.

Jakoś w połowie powieści zadałem sobie pytanie, czy rzeczywiście formuła w tej postaci wystarczy na całą serię. Trochę się poczułem znużony kolejnymi opisami potyczek, otwierania skrzynek i tak dalej, ale na szczęście autor zdał sobie z tego sprawę i pod koniec skupił się na czymś innym, co pozwoli odetchnąć od typowego zwiedzania lochów.

Ponarzekam trochę na tłumaczkę. Odnoszę wrażenie, że nie do końca dobrze sobie poradziła i raczej nie ma doświadczenia z gierkami. Zdziwił mnie chociażby „inwentarz” w odniesieniu do posiadanych przez Carla przedmiotów. Bardziej by pasował utarty przez wiele lat „ekwipunek”. To raczej drobnostki, jednak trochę wybijające z immersji.

Za to „cholerny świat, Pączuś” uważam za urocze. Nie wiem, co doprowadziło do przetłumaczenia „Goddamnit, Donut” na te właśnie słowa, ale bardzo mi się spodobało. xD

Finał pierwszej części zostawił mnie z ambiwalentnym uczuciem. Z jednej strony bardzo ciekawią mnie różne mechaniki i to, co autor wymyślił w kolejnych częściach, z drugiej strony obawiam się, że może być tego zbyt dużo jak na jeden raz i warto byłoby zrobić sobie dłuższą przerwę pomiędzy tomami. Zatem kolejna powieść nie jest na mojej liście priorytetów, ale gdyby pojawiła się kolejna okazja do przeczytania za darmo, niewątpliwie bym z tego skorzystał.

Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz

Mocarz1piorunów

Dzięki za recenzję. Ta książka jest wszędzie, a nie spotkałam się z przejrzystym opisem czego można się po niej spodziewać.

Debiutant

w Książki

10piorunów

1367 + 1 = 1368

Tytuł: Pacjentka

Autor: Alex Michaelides

Kategoria: kryminał, sensacja, thriller

Wydawnictwo: W.A.B.

Format: audiobook

Liczba stron: 352

Ocena: 8/10

Thriller psychologiczny opowiadający historię Alicii Berenson, cenionej malarki, której udane życie zmienia się w chwili, gdy zostaje oskarżona o brutalne zastrzelenie męża. Od tego momentu Alicia całkowicie przestaje mówić i przez kolejne lata nie wypowiada ani jednego słowa. Trafia do zamkniętego ośrodka psychiatrycznego, gdzie jej przypadkiem zaczyna interesować się Theo Faber, psychoterapeuta przekonany, że uda mu się przełamać jej milczenie i poznać prawdę o wydarzeniach tamtego wieczoru.

Niewątpliwą zaletą książki jest pomysł na fabułę - milcząca pacjentka, tajemnicza zbrodnia i terapeuta, który coraz mocniej angażuje się w sprawę. Cały mix tworzy ciekawe połączenie. Autor umiejętnie podrzuca kolejne informacje, pozwala snuć własne podejrzenia i skutecznie odwraca uwagę od tego, co najważniejsze. Postać Theo jest świetnie skonstruowana, jego zainteresowanie Alicią stopniowo zaczyna wykraczać poza zwykłą zawodową ciekawość i czuć to podświadomie z każdą kolejną minutą. Dużym plusem jest również sposób prowadzenia narracji. Obok relacji Theo pojawiają się fragmenty pamiętnika Alicii, dzięki którym można spojrzeć na jej życie z innej strony. Autor nie spieszy się z odkrywaniem tajemnic, ale potrafi utrzymać ciekawość, a krótkie rozdziały zachęcają do dalszej lektury.

Bardzo udany debiut, świetny pomysł na thriller i dobrze poprowadzona zagadka. Bez zbędnego przeciągania, z odpowiednią dawką napięcia i finałem, który wynagradza drobne niedociągnięcia.

Mistrz2piorunów

@za5polnoc damn, porządny debiut na hejto, to się szanuje! Witamy!

Pokaż więcej komentarzy (5)

Gruba ryba

w Książki

18piorunów

1366 + 1 = 1367

Tytuł: Monster

Autor: Naoki Urasawa

Kategoria: manga

Wydawnictwo: VIZ Media

Format: książka papierowa

Liczba stron: 3816

Ocena: 7/10

Prywatny licznik: 31/48

Na ostatnią pozycję w wybrałem dość kultową mangę, której główny antagonista Johan (tytułowy Monster) często plasuje się w topce najlepszych antagonistów w mandze/anime.

Trójką głównych bohaterów są Dr. Tenma - wybitny neurochirurg, oraz bliźniacy Nina i Johan. Akcja dzieje się w Niemczech (ciekawy zabieg ze strony autora), w latach 80/90-tych. Tenma na samym początku mangi ratuje Johana, który został postrzelony w głowę. Jego siostra Nina jest w szoku i nie jest w stanie mówić, a ich przybrani rodzice zostali zamordowani. Ta jedna operacja całkowicie odmieni życie Tenmy - po latach zostanie on wrobiony w serie morderstw. Będzie zmuszony uciekać, dowiedzieć się kto i z jakiego powodu stoi za tym wszystkim, oraz próbować oczyścić swoje imię.

A dlaczego Johan jest właśnie jednym z najlepszych antagonistów?

- ot zwykły młodzieniec, który rozumie ludzkie słabości i je bezlitośnie wykorzystuje.

- jego filozofia jest kompletnym przeciwieństwem postawy Tenmy, który wierzy, że każde życie ma wartość.

- w mandze więcej Johana brakuje, niż się on pojawia. Jednak wpływa on na wszystko - dosłownie stoi za każdą śmiercią w mandze. Mimo że nie on "ciągnie za spust".

- Johan nie chce zniszczyć świata, ale zmanipuluje tobą tak, że uwierzysz, że nie warto go ratować xD

Warto przeczytać, mimo lekkiej dłużyzny :smiley:

25/25 - Twój wybór

Wrzucanie bingo na hejto nadrobione, teraz jeszcze 10+ innych książek trzeba wrzucić na bookmeter :smiley:

Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz

Pokaż więcej komentarzy (8)

Fenomen

w Książki

17piorunów

1365 + 1 = 1366

Tytuł: Ghibliverse

Autor: Michael leader, jake cunningham

Kategoria: inne

Wydawnictwo: Panini books

Format: książka papierowa

Liczba stron: 192

Ocena: 9/10

Dorwałem na evencie fajną książkę, niestety po germańsku.

Posiada ładnie opisaną filmotekę, lokacje/muzea, utwory muzyczne, ludzi itd..

Całkiem fajnie się to przegląda i wyszukuje co by sobie obejrzeć z filmów. Np: film ze zdjęcia był mi nie znany.

No i oczywiście, wydanie jest śliczne. Kolorowe. Dużo fotek.

Gruba ryba

w Książki

15piorunów

1364 + 1 = 1365

Tytuł: Anne z Zielonych Szczytów

Autor: Lucy Maud Montgomery

Kategoria: literatura piękna

Wydawnictwo: Marginesy

Format: ebook

Liczba stron: 384

Ocena: 8/10

Prywatny licznik: 30/48

Na pierwszy tom serii do wybrałem ulubioną autorkę @KatieWee, bo byłem ciekawy nowego tłumaczenia :smiley:

Każdy chyba za dzieciaka czytał Anię z Zielonego Wzgórza. A to ma być Anne, zamiast Zielonego Wzgórza są Zielone Szczyty, Matthew a nie Mateusz, itd. Nowe tłumaczenie mi się podobało (starego nie pamiętam xD), lektura była przyjemna. Jestem ciekaw dalszych losów bohaterki, więc będzie trzeba sięgnąć po kolejne tomy, o których istnieniu za młodu nie miałem pojęcia. Ogólnie powrót do dzieciństwa - udany!

24/25 - Pierwszy tom serii

Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz

Pokaż więcej komentarzy (2)

Fenomen

w Hydepark

19piorunów

1363 + 1 = 1364

Tytuł: Krótka historia matematyki

Autor: Snezana Lawrence

Kategoria: matematyka, historia, popularnonaukowa

Wydawnictwo: RM

Format: papierowa

Liczba stron: 331

Ocena: 7/10

Wyjątkowo krótko: zbiór esejów poświęconych historii matematyki, przedstawiających najważniejsze odkrycia w kolejności chronologicznej. Dobrze napisana książka popularnonaukowa, choć bywa trudna.

Studia licencjackie z matematyki [Terence Tao] ukończył w wieku szesnastu lat, doktorat uzyskał w wieku dwudziestu jeden, a w wieku dwudziestu czterech lat został najmłodszym profesorem zwyczajnym matematyki na Uniwersytecie Kalifornijskim w Los Angeles. Wiem, że pewnie myślisz sobie teraz, że równie dobrze możesz poddać się od razu, ale poczekaj – na końcu rozdziału poznasz cenne rady Tao dotyczące uprawnienia matematyki.

Jeden w wieku 30 lat rozwija matematykę i jest profesorem, a drugi w tym samym wieku wczoraj zacinał się i dwu lub trzykrotnie czytał dany rozdział, by zrozumieć, o co chodzi z danym problemem.

Prywatny licznik: 42/50

Lider

w Książki

20piorunów

1362 + 1 = 1363

Tytuł: Coś się dzieje w naszym domu

Autor: Josh Malerman

Kategoria: horror

Wydawnictwo: Muza

Format: ebook

Liczba stron: 384

Ocena: 8/10

Horror, w którym narratorką jest dziewczynka mająca 2 mamusie: jedną prawdziwą i drugą, która żyje w szafie, tylko która jest tak na prawdę potworem?

Opublikowano za pomocą https://bookmeter.xyz

Gruba ryba0piorunów

@WujekAlien

Tu miała być standardowa długa recenzja ciekawej książki, ale po raz kolejny (a wcześniej ), przypomniały mi, że cokolwiek robię - nie warto. Skoro wszystko co napiszę dłuższego niż to, co można przeczytać na głos na jednym wdechu, będzie uważane (przez niektórych) za . Chyba sobie odpuszczę "marnowanie" czasu na pisanie recenzji i będę wrzucał jednozdaniówki.

xDDDD chłop jakiego focha zaliczył

Lider0piorunów

@Hilalum to nie jest foch, to jest zmęczenie materiału, gdy po raz kolejny widzisz zarzut, że:

* Ty nie czytasz tych książek, które wrzucasz, bo inni czytają kilka książek rocznie, a nie 200

* czytasz na odpierdol, żeby nabić numerki

* recenzje pisze Ci AI, bo nie są na 2-3 zdania

* jak zgadzasz się z recenzjami z neta, to je ukradłeś i wrzuciłeś jako swoje

* recenzje piszesz na przekór innym, którym książka się podobała/niepodobała w przeciwieństwie do Ciebie

* książka nie ma prawa Ci się podobać/niepodobać, bo osobie X się niepodobała/podobała

Po którymś kolejnym komentarzu opadają Ci ręcę i zakładasz, że dzielenie się swoją pasją z ludźmi nie ma żadnego sensu. A jednak trochę czasu na to poświęcasz, bo nawet zakładając optymistycznie 20 minut na każdą ze 175 recenzji, daje łącznie blisko 60h, który mógłbym przepierdolić na głupoty, zamiast na pisanie o książkach na Hejto.

Osobistość1piorunów

@WujekAlien

A jednak trochę czasu na to poświęcasz, bo nawet zakładając optymistycznie 20 minut na każdą ze 175 recenzji, daje łącznie blisko 60h, który mógłbym przepierdolić na głupoty, zamiast na pisanie o książkach na Hejto.

O to to. Mi na co dłuższych to i godzina potrafi zejść. Ale ja to robię też dla siebie, zapisuję w excelu i mam kronikę swoich książkowych przygód, bo przecież nie da się zapamiętać wszystkiego o wszystkich książkach.

Pokaż więcej komentarzy (18)

Gruba ryba

w Książki

34piorunów

1361 + 1 = 1362

Tytuł: Hyperion

Autor: Dan Simmons

Kategoria: fantasy, science fiction

Wydawnictwo: MAG

Format: ebook

Liczba stron: 624

Ocena: 8/10

Prywatny licznik: 29/48

Rewelacyjna! Zbiór opowiadań w postaci powieści szkatułkowej. Cud, miód i orzeszki.

Simmons od razu rzuca czytelnika w środek mrocznego świata, nie bawi się w zbytnie wyjaśnienia, przez co człowiek czuje się lekko obco w tym świecie. Każda z opowieść pielgrzymów na Hyperiona jest inna - czy to styl, czy to poruszana tematyka, a ich elementem wspólnym jest właśnie Hyperion.

23/25 - Space opera z prawdziwego zdarzenia

Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz

Gruba ryba0piorunów

@l__p no rewelacyjna, jedna z lepszych jakie czytałem, dlaczego więc tylko 8 ( ͡° ͜ʖ ͡°)

Autorytet6piorunów

@l__p Polecam od razu zacząć drugą część bo jak sobie zrobisz przerwę (tak jak ja xD) to potem nie wiadomo co się dzieje. A akcja rusza od tego samego momentu w którym kończy się jedynka.

Fanatyk1piorunów

@l__p

bo Simmons urwał opowieść w połowie? XD

dokładnie, miałem te same odczucia, książka się kończy, a tu nic nie wyjaśnione 😉

Pokaż więcej komentarzy (7)

Gruba ryba

w Książki

16piorunów

1360 + 1 = 1361

Tytuł: Dziewczyna z pociągu

Autor: Paula Hawkins

Kategoria: kryminał, sensacja, thriller

Wydawnictwo: Świat Książki

Liczba stron: 328

Ocena: 6/10

Prywatny licznik: 28/48

Rachel, bezrobotna pijaczka, jeździ pociągiem, obserwuje domy i ludzi. Szczególnie jedną "idealną" parę, mieszkającą obok jej byłego męża. Aż tu pewnego dnia, Jess* całuje obcego chłopa, następnie znika i później zostaje znaleziona martwa.

Rachel stara się rozwikłać co to się odjaniepawliło w dniu morderstwa Jess/Megan. Rozwiązanie zagadki zaskakujące, ale d⁎⁎y nie urwało.

*Imię nadane przez Rachel, bo nie znała obserwowanych osób xD

22/25 - Kryminał bez klasycznego detektywa

Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz

Gruba ryba

w Książki

13piorunów

1359 + 1 = 1360

Tytuł: Wiatrak profesora Biedronki

Autor: Maria Kownacka; Jan E. Kucharski

Kategoria: literatura dziecięca

Wydawnictwo: Nasza Księgarnia

Format: książka papierowa

Liczba stron: 175

Ocena: 7/10

Pierwsza część recenzowanego w 2024 "Skarbu pod wiatrakiem".

Wiosna, około połowy lat 50 XX w. Z Warszawy do małej wsi Majdan przyjeżdża przyrodnik, działacz "Ligi Ochrony Przyrody", wychowawca i nauczyciel biologii w domu dziecka, Jan Borowiec nazywany profesorem Biedronką. Zamierza tam dokończyć prowadzić obserwacje przyrodnicze zwierząt i przy okazji dokończyć książkę na ten temat. Przez miejscowych z miejsca zostaje oczywiście zaklasyfikowany jako dziwak, może "jeometra", pewnie same problemy z nim będą. Nie pomaga w tym to że zamieszkuje w starym, opuszczonym wiatraku na górce, gdzie jak wszyscy wiedzą straszy w nocy. Krok po kroku nasz profesor przełamuje lody, zaprzyjaźnia się z dziećmi i innymi mieszkańcami wsi. Pomaga w nauce jednemu z nich, rozwiązaniu zagadki niszczonych budek lęgowych czy przy zakładaniu ogrodu przy szkole.

Urocza oldschoolowa książeczka (pierwsze wydanie jest z 1965 roku). Pełna ciepła, wzajemnej ludzkiej pomocy no i oczywiście wypchana dydaktyzmem. W tej części dużo wiadomości o zwierzętach, głównie ptakach zamieszkujących lasy i wody naszego kraju. Towarzyszymy profesorowi podczas obrączkowania gęsi czy podczas nagrywania na taśmę filmową jeleni i dzików. Książka dla fanów natury i sojalistycznej, dziecięcej literatury :grinning:

Opublikowano za pomocą https://bookmeter.xyz

Pokaż więcej komentarzy (2)

Gruba ryba

w Książki

21piorunów

1358 + 1 = 1359

Tytuł: Janczarzy Kosmosu

Autor: Stefan Weinfeld

Kategoria: fantasy, science fiction

Wydawnictwo: Krajowa Agencja Wydawnicza

Format: książka papierowa

Liczba stron: 200

Ocena: 7/10

Znacie ten motyw z SF, w którym obcy porywają ludzi w zamian podstawiając ich klony kontrolowane przez siebie? No to tu mamy właśnie to, tylko od drugiej strony. Na planecie Androbeida poznajemy społeczeństwo Indogów, (prawdopdoobnie) porwanych z Ziemi ludzi poddanych praniu mózgu i małemu "tuningowi", mającemu na celu głównie wydłużenie ich życia i zwiększenie możliwości fizycznych. Za wszystkim stoją Szarfanowie, których ludzie nie określają inaczej niż "mądrzy i dobrzy". Wbrew prawu galaktycznemu prowadzą obozy w których przetrzymują i szkolą Indogów snując plany podboju ich macierzystej planety. Tu dodatkowy plus za wprowadzenie słówek "zorca" i "przyzorca", niższych stopni od dozorcy i nadzorcy :smiley:

Pomysł bardzo ciekawy, fabularnie w porządku, choć gdy w drugiej połowie dochodzi do wspomnianej inwazji na Ziemię, to zaczyna się trochę rozłazić. Mądrzy i dobrzy, wszechwiedzący Szarfanowie popełniają podstawowe błędy i cały misterny plan w pizdu. Z kolei mały plusik za poprowadzenie fabuły z pierwszej osoby, oczami różnych bohaterów. Każdy z nich ma inne poglądy na otaczającą ich rzeczywistość, każdy ma jakąś tam własną osobowość i przemyślenia na temat całej tej sytuacji. Z drugiej jednak strony trochę denerwują niekonsekwencje zachowań bohaterów i nieścisłości w fabule. Generalnie jak widać jest nierówno, ale zaskakująco dobrze, nie spodziewałem się w sumie całkiem niezłej książki. Póki co zostawiam na półce, może jeszcze do niej wrócę. Lekko naciągana siódemka.

Opublikowano za pomocą https://bookmeter.xyz

er

Gruba ryba

w Książki

18piorunów

1357 + 1 = 1358

Tytuł: Z mgły zrodzony

Autor: Brandon Sanderson

Kategoria: fantasy, science fiction

Wydawnictwo: MAG

Format: ebook

Liczba stron: 624

Ocena: 7/10

Prywatny licznik: 27/48

Kto jak nie Brandon Sanderson do kategorii "Nietypowy system magii lub technologia" w ?

System magiczny - za⁎⁎⁎⁎sty, zarówno allomancja jak i feruchemia to interesujące koncepty. Świat i pomysł na fabułę to historia od zera do bohatera połączona z "Ocean Eleven" xD ot, ciekawe, przyjemne fantasy.

Największą bolączka tej książki: Skaa jako niewolnicy musieli się w jakiś sposób różnić od szlachty. Albo różnice były w wyglądzie (np. kolor skóry), albo kulturowe. W obu przypadkach Vin powinna zostać od razu zdemaskowana na pierwszym balu jako Skaa... a tutaj wszyscy łyknęli jak pelikan.

21/25 - Nietypowy system magii lub technologia

Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz

Autorytet3piorunów

Od przeczytania tej książki nazwisko Sandersona jest dla mnie znakiem jakości, czyli widzę to nazwisko = nawet nie biorę do ręki.

Nie bardzo doprawdy rozumiem co ludzie widzą w tej lekturze, no ale o gustach się nie dyskutuje.

Pokaż więcej komentarzy (3)

Lider

w Książki

20piorunów

1356 + 1 = 1357

Tytuł: Siła nawyku

Autor: Charles Duhigg

Kategoria: Psychologia/nauki społeczne

Wydawnictwo: PWN

Format: ebook

ISBN: 978-83-7705-282-2

Liczba stron: 424

Ocena: 8/10

Prywatny licznik: 18/24

Książka o nawykach, w jaki sposób się tworzą i z jaką mocą oddziałują na nasze życie. O tym w jaki sposób pozbyć się niechcianego nawyku i zastąpić go przez inny. O wykorzystaniu roli nawyków w sporcie, marketingu i manipulacjach. A także o roli nawyków w rewolucjach i przekształceniach społecznych. Zahacza o temat tożsamości człowieka i wolnej woli.

Dobrze się czyta, napisana prostym językiem. Pełna ciekawych przykładów i odniesień do badań naukowych.

Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz

Gruba ryba

w Książki

14piorunów

1355 + 1 = 1356

Tytuł: Gottland

Autor: Mariusz Szczygieł

Kategoria: reportaż

Wydawnictwo: Czarne

Format: ebook

Liczba stron: 248

Ocena: 6/10

Prywatny licznik: 26/48

To nie jest książka o współczesnych Czechach. Szczygieł zebrał i opisał najważniejsze wydarzenia z ostatniego stulecia, które pomogą czytelnikowi zrozumieć Czechów. Ciekawe jednak nie tego się spodziewałem.

20/25 - Reportaż o kraju, o którym wiedziałeś/aś niewiele

Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz

Gruba ryba

w Książki

20piorunów

1354 + 1 = 1355

Tytuł: Traktat o łuskaniu fasoli

Autor: Wiesław Myśliwski

Kategoria: literatura piękna

Wydawnictwo: Znak

Format: ebook

Liczba stron: 446

Ocena: 5/10

Prywatny licznik: 25/48

Książka była wielokrotnie polecana przez @WujekAlien - więc pomyślałem, że idealnie pasuje na . Nagrodzona Nike, więc spodziewałem się czegoś ciekawego. A tu klops... Nie podeszła mi kompletnie.

Książka nie opowiada jednej spójnej opowieści, jest to bardziej połączenie monologu z powieścią szkatułkową i fragmentarycznie jest ciekawie. Jednak całościowo nie dowozi.

Ponadto miałem problem z brakiem refleksyjności głównego bohatera i "niemego" rozmówcy. Podejrzewam, że był to celowy zabieg autora, jednak nie przypadło mi to do gustu.

19/25 - Polecajka z hejto

Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz

Koneser0piorunów

Nosz tak nie można, czytałem to że 20 lat temu ,i chociaż nic już nie pamiętam z fabuły to w sercu mam wciąż gorące wspomnienie jak wielką przyjemnoscia było obcowanie z tą książką,

Pokaż więcej komentarzy (5)

Fenomen

w Hydepark

4piorunów

Mam pytanie do ludzików spod tagu oraz - chciałbym aby ktoś wytłumaczył mi sens korzystania z AI do pisania "opinii" na temat przeczytanych książek. Zawsze myślałem, że daną opinię i przemyślenia pisze się na bazie swoich doświadczeń i odczuć, a tu zonk. Chodzi mi o wpisy @WujekAlien (nawet się nie wypieraj używania ai do pisania wpisów, bo to bez sensu), którym tak wszyscy się zachwycacie, każda "recenzja" to lekko zmodyfikowany AI slop. Może jest taka moda i jej nie rozumiem, może jestem ignorantem, mimo wszystko chciałbym poznać po prostu opinie osób trzecich, bo ciekawi mnie ten fenomen już od dłuższego czasu.

Gruba ryba3piorunów

Mi to osobiście trochę lata, choć w dzisiejszych czasach może i by się przydał dopisek "wygenerowane przy pomocy AI". Trochę się obawiam, że pójdzie to raczej w drugą stronę, i pomoc AI będzie trzeba zakładać by default, a reszta będzie oznaczana jako "100% made by human" (coś jak z jedzeniem bio albo 98% szynki w parówkach). Ja sam się niczym nie wspomagam, ale też nie generuję dużej liczby wpisów, więc nie mam takiej potrzeby. Wujo równy chłop, lubi chodzić i czytać/słuchać.

Pokaż więcej komentarzy (21)

Osobistość

w Książki

21piorunów

1353 + 1 = 1354

Tytuł: Pamięć światłości

Autor: Robert Jordan, Brandon Sanderson

Kategoria: fantasy, science fiction

Wydawnictwo: Zysk i S-ka

Format: książka papierowa

ISBN: 9788383354224

Liczba stron: 1128

Ocena: 7/10

Nareszcie koniec (poniekąd). A wiecie, czego z kolei końca nie było widać? Gównianej korekty. Ale o obu rzeczach później.

Tom wieńczący ten wielki cykl stanowił właściwie jeden długi opis totalnej bitwy, w środku którego można znaleźć niepozorny, liczący sobie 222 strony rozdział zatytułowany "Ostatnia Bitwa". Rozdziały tutaj miały zwykle koło stron 20.

Wszystkie pionki rozstawione, wszyscy (czy na pewno?) gracze są przy planszy, każdy sprzymierzeniec Światłości ma nadrzędny cel - pokonać Cień, wspomóc Randa, wygrać Bitwę - ale pod tym kryją się też swoje własne motywacje na okazję zwycięstwa, bo co komu po nim, jeżeli nie będzie czym rozporządzać? Całe to morze wątków prowadzonych - czasem bardziej, czasem mniej umiejętnie, sensownie czy interesująco - na tysiącach stron powoli i stopniowo znajduje swoje zakończenie - zawsze dramatyczne, przeważnie satysfakcjonujące. Nie przychodzi mi do głowy żadna drugoplanowa postać - dobra czy zła - której nie poświęcono by sensownych choć kilku minut czas ekranowego. Z jednym wyraźnym wyjątkiem - Padan Fain. Chłop pojawiał się dosyć rzadko w tej serii, ale za każdym razem ładnie bruździł, niestety jednak nawet nie "właściwie nic" tylko "po prostu nic" z tego nie wynika, a potencjał wątku niezależnego zła wyglądał całkiem obiecująco.

Trup ściele się gęsto. Nie tylko wśród bezimiennego mięsa obu stron, ale też i znanych postaci. Podobało mi się, że nie wszyscy mieli szansę odejść z hukiem i w chwale, a wręcz przeciwnie. Osoby giną w sytuacjach, w których oczekujemy ich standardowej ucieczki spod opadającego ostrza, a gdy obecny punkt widzenia odwraca wzrok, napotyka puste spojrzenie swoich starych sprzymierzeńców. I te sceny miały moc właśnie przez tą swoją nagłość, bezpośredniość i brak litości.

W moim odczuciu tom ten nużył trochę od pewnego momentu przez to nieustanne tkwienie pośród masakrujących się szeregów, choć chyba takie poniekąd powinny być odczucia czytelnika wobec ostatniej z bitew. Ci dobrzy wpadali w coraz to głębsze i głębsze otchłanie desperacji i nadciągającej porażki, niczym jakieś kręgi piekieł, bo gdy wydawało się, że gorzej już być nie może - niespodzianka - może. Niemniej jednak ostatnie, na oko, 200 stron to już gęsta akcja, zwroty akcji i niesamowicie istotne wydarzenia ze świetnymi scenami. Ciąg wydarzeń na samiutkim końcu był może trochę życzeniowy i opierał się na rozwiązaniach, które chyba w żaden sposób nie zostały wcześniej zakomunikowane, ale jednak przyjemnie to wszystko zamknęły. No i nie mogę powiedzieć, że mimo wszystko nie poczułem po zamknięciu okładki lekkiej melancholii. Mimo wszystko.

Tak jak w 2 tomach były objawienia Rhuidean, tak w tym nastąpiły objawienia Czarnego. Nie były może tak okropne w swojej obrazowości i istotne dla światotwórstwa, jednak niosły swoje znaczenie i pozwoliły Randowi osiągnąć odpowiedni stan umysłu, by wreszcie dopiąć swego.

Obok całego tego wzajemnego siekania się na masową skalę i bohaterowania wyróżniał się wątek Androla, jego grupy i ich zmagań w Czarnej Wieży. Z zainteresowaniem śledziłem starania najsłabszego z Asha'manów i jego niezłomnej persony wobec groźnych spisków i okropieństw wywołujących zwątpienie nawet w najhardszych z serc.

Samo zakończenie (niekoniecznie sposób jego osiągnięcia) po prostu mi się podobało - ani bardzo, ani ledwo. Z jednej strony z chęcią przeczytałbym po kilka stron na temat dalszych losów każdej co istotniejszej postaci, ale z drugiej cel sagi został osiągnięty, a wszystko ponad to to już zbędna gadanina. Zabawne określenie mając na uwadze tę serię. Widziałem wpisy sugerujące, że Jordan miał plany napisania kontynuacji opierającej się na Seanchanach, ale jako że niesamowicie ich nie cierpię - nie żałuję jej braku.

Kilka rzeczy mi się nie podobało. Inwazja pewnej siły wspominanej dosłownie kilka razy nastąpiła totalnie z czapy. Sam absolutnie nie widziałem znaków to zwiastujących, ale podobno były gdzieniegdzie porozrzucane. Można też to uznać za przełamanie oczekiwań, bo zapewne spora część czytelników sądziła, że wreszcie coś się w związku z tą siłą stanie, ale z pewnością nie takiego, a zwłoka jeszcze tę dezorientację pogłębiała.

Jordan sprawnie lawirował wokół tych tematów, nie nazywając niczego po imieniu, ale oczywiście Sanderson wjechał, cały na biało, i poleciał z "każdy, kto choć trochę interesował się tą sprawą, wiedział, że Baldhere wolał mężczyzn niż kobiety". Robert odziałby to wyrażenie w znacznie bardziej niepozorne szaty.

A teraz dział wtop korekty i tłumaczenia. Skandalicznie długi. Przerażająco.

Mierna korekta. Niemałą ilość razy brakowało spójników i innych tego typu wyrazów. Czasami zdanie dalej miało sens, ale brzmiało strasznie głupio albo drętwo. Raz na jakiś czas przy kwestii tej lub tamtej postaci brakowało pauzy dialogowej. Więcej razy niż mam wszystkich palców w losowym słowie znalazła się spacja. Wszystko to wywoływało już u mnie poczucie bezsilności.

Dziwne tłumaczenie. Tytuł rozdziału 27. brzmi po angielsku "Friendly fire". A jak przetłumaczono na nasze? Bratobójczy ogień? Nie, PRZYJACIELSKI. "Chorował już gwałtownie kilka razy w ciągu bitwy" jako opis stanu jednej postaci wobec realiów pola bitwy. Z pewnością nie chodziło o "got sick" jako "bede rzigoł".

Brak konsekwencji. Gdy zobaczyłem Eldera Hamana zamiast Starszego Hamana, to uniosłem brwi. Gdy zobaczyłem Jaina Farstridera zamiast Jaina Długi Krok, to odłożyłem książkę, bo jasny c⁎⁎j mnie wtedy strzelił. Były jeszcze inne kwiatki tego typu np. Spine zamiast Grzbietu Świata, jakiś tam Square zamiast placu i coś z pewnością jeszcze było, ale zapomniałem zapisać. Dopiero po jakimś czasie zorientowałem się, że postacie z jakiegoś powodu nazywają lunetę zwierciadłem, choć w poprzednich tomach zastosowano inną, bardziej sensowną nazwę, nie pamiętam już jaką niestety. Sul'dam i damane nagle zaczęły być określane męskimi zaimkami.

Ten problem był obecny, o ile mnie pamięć nie myli, od samego początku i z pewnością od swojego pierwszego pojawienia się doprowadzał mnie do szału - brak wyraźnego oddzielenia od siebie perspektyw. Dla przykładu najpierw śledzimy Randa schodzącego w dół "piekieł", by zmierzyć się z Czarnym. Napotyka jednego z przeklętych, ten powoli do niego podchodzi, a w następnej linijce widzimy Lana w bitewnym szale. Coś takiego miałoby sens w medium wizualnym, gdzie dwóch facetów zamierza się tłuc, biorą zamach, zbliżenie na złączenie mieczy, potem oddalenie i okazuje się, że śledzimy już zupełnie inny pojedynek.

A na sam koniec coś, co wyszło spod pióra samego autora, więc jest zupełnie osobnym podpunktem. Sądzę, że porównywanie niepodważalności czegoś do następowania po sobie pór roku stanowi niefortunny wybór w tym świecie.

Gruba ryba

w Książki

23piorunów

1352 + 1 = 1353

Tytuł: Błoto słodsze niż miód. Głosy komunistycznej Albanii

Autor: Małgorzata Rejmer

Kategoria: reportaż

Wydawnictwo: Czarne

Format: ebook

ISBN: 9788380497672

Liczba stron: 344

Ocena: 9/10

Tak jak ocena wskazuje - książka wybitna. Ciężko poznawać losy wszystkich, którzy opowiadają, jak to w Europie istniała ambitna namiastka północnokoreańskiej maszynki do niszczenia ludzi, gdzie wpadnięcie w tryby machiny niszczyło tylu oraz ich rodziny, ale oderwać się nie jest łatwo. Człowiek łapie się co chwilę za głowę i nie dowierza: jak do tego mogło dochodzić, trwać tyle czasu i jest jednocześnie wdzięczny, że ominął go podobny los.

Forma przypominała trochę "Gottland" Szczygła, ale tu jest pisana jeszcze bardziej jak reportaże z gazet.

Pokaż więcej komentarzy (2)

Autorytet

w Dyskusje

26piorunów

1351 + 1 = 1352

Tytuł: Fight Club. Podziemny krąg

Autor: Chuck Palahniuk

Kategoria: literatura piękna

Format: ebook

Ocena: 6/10

Początek ciekawy później było mocno średnio. Jakiś bełkot. Odpuściłbym ale ze stosunkowo krótka to postanowiłem dokończyć. Bliżej końca zrobiło się normalniej i ciekawie.

Pokaż więcej komentarzy (7)

Fenomen

w Hydepark

16piorunów

1350 + 1 = 1351

Tytuł: „Sami wiecie, co macie sądzić”. Niemiecka prasa polskojęzyczna Generalnego Gubernatorstwa wobec sowieckiej okupacji ziem polskich (1939–1941)

Autor: Wojciech Grott

Kategoria: historia, naukowa

Wydawnictwo: Muzeum II Wojny Światowej w Gdańsku

Format: papierowa

Liczba stron: 398

Ocena: 8/10

Tytuł mówi wszystko. Solidna praca naukowa, przedstawiająca, jak Niemcy za pomocą prasy narzucali swoją propagandę, bez żadnego łatwego, że Niemcy tylko kłamią i nie warto poświęcać uwagi na prasę tylko analizując krok po kroku, co Niemcy myśleli, jak narzucali swoje zdanie i jakie były efekty. Ciekawe to zjawisko, gdzie jeden zbrodniarz na łamach „Nowego Kuriera Warszawskiego” oskarża drugiego o zbrodnie we Lwowie czy w Katyniu* (swoją drogą polecacie muszę poszukać jakiś książek o zbrodniach Sowietów we Lwowie, bo temat był mi bardzo słabo znany) i z dumą pisze, jak to Lwowiacy i inni mieszkańcy tamtych regionów po miesiącach prześladowań z rąk sowieckich szczerze cieszą się z pojawienia się Niemców w 1941, co natychmiast wykorzystała propaganda. Najbardziej interesujący fragment książki to jednak sposób przekazania przez Niemców informacji o śmierci gen. Sikorskiego, który w propagandzie został przedstawiony jako ofiara sowiecko-brytyjskiego zamachu i ostatnią ofiarę zbrodni katyńskiej (autor książki wcześniej jeszcze bardziej szczegółowo pisał o tym na łamach Rocznika Historii Prasy Polskiej, zostawiam link, bo sam muszę nadrobić: https://rhpp.uken.krakow.pl/article/view/10024/9151).

* To nie jest pomyłka, tytuł książki jest nietrafny, bo autor nie ogranicza się do lat 1939–1941 i pisze w zasadzie aż do końca wojny w Polsce.

Prywatny licznik: 41/50