Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

#bookmeter

Fanatyk

w Hydepark

35piorunów

434 + 1 = 435

Tytuł: Opowieści z meekhanskiego pogranicza. Północ–Południe

Autor: Robert M. Wegner

Kategoria: fantasy, science fiction

Wydawnictwo: Powergraph

Format: e-book

Liczba stron: 576

Ocena: 10/10

Wydaje mi się, że już czwarty raz przeczytałem tę książkę. Jest to jedna z tych, które warto przeczytać wielokrotnie, znam opowieści na pamięć, a i tak za każdym razem odczuwam to samo podczas czytania.

Książka to zbiór opowiadań wprowadzających nas w świat stworzony przez Wegnera: z jednej strony obserwujemy poczynania porucznika Kennetha-lyw-Darawyta, z drugiej, w drugiej części opowiadań, młodego Issara, członka owianego tajemnicą ludu mieszkającego pośród pustyni.

Opowiadania są krótkie, syte, poza światem miecza i topora sięgamy również do magii i bogów (którzy, przynajmniej według legend, w czasach pradawnych wojen pojawiali się na ziemi osobiście). Nie wszystko jest tak oczywiste, jakim się zdaje, dobro i zło okazują się być tą samą stroną jednej monety, a wyborów dokonywać trzeba.

Pokaż więcej komentarzy (2)

Fenomen

w Hydepark

19piorunów

433 + 1 = 434

Tytuł: Punkty krytyczne: Amerykańskie strategie w czasie wojen handlowych

Autor: Edward Fishman

Kategoria: biznes, finanse

Format: e-book

Ocena: 6/10

Książka składa się z kilku części. Pierwsza to opis to czym są tytułowe punkty krytyczne i dlaczego USA nimi "włada". Dalej są rozdziały kolejno o Iranie, Rosji i Chinach. Całość kończy coś na zasadzie sankcje w praktyce, czyli inwazja Ukrainy na Rosję. Każdy tych rozdziałów opisuje w jaki sposób dane sankcje zostały nałożone i dlaczego. Więc dowiadujemy się jak to za Busha sankcje nie działały, za Obamy to urzędnicy USA latali nawet to Turkmenistanu tylko, żeby Iran nie miał dostępu do zachodniego systemu płatności. Putin nie spodziewał, że na Centralny Bank Rosji zostaną nałożone sankcje. Dobrze, że jest wytłumaczenie jak to Moskwa "widzi" rozszerzenie NATO w 1999, Ukrainę od 2014 roku i Niemcy, którego do czasu jak miały gaz i ropę z Rosji to zachowywały się jak primadonna w Europie. Więc jakiś obiektywizm został zachowany. "Jakiś", bo książka trochę ma taki proamerykański charakter, gdzie autor dostrzega wyjście poszczególnych krajów z punktów krytycznych to jest to skazane na porażkę. W rozdziale o Chinach jest cała lista naiwności USA jak i całego Zachodu. Razem z nowymi technologiami przyjdą demokratyczne zmiany w Państwie Środka. Chiny zostały dodane do WTO, żeby amerykańskie korporacje miały kolejny rynek zbytu. Chińczycy postąpili inaczej i tak do 2008 roku przestali "uczyć się" od Amerykanów. Koniec to opis sankcji na Rosję nakładanych przez UE i USA, bardziej taka historia i popłynięcie w hollywodzki sposób patrzenia na świat.

Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz

Fenomen

w Książki

22piorunów

432 + 1 = 433

Tytuł: Odetnij napięcie. Jak pokonać stres dzięki praktykom psychosomatycznym

Autor: Rebekkah LaDyne

Kategoria: poradniki

Format: e-book

Ocena: 7/10

Książka o tym, że jak zaczniesz głęboko oddychać i się wyprostujesz to stres i jego skutki się zmienią. Dalej autorka na swoim przykładzie i pacjentów wskazuje jak to ćwiczyć i jakie pozytywne aspekty ze sobą niesie. Jak ktoś takie już coś takiego czytał to nic nowego nie znajdzie

Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz

Osobistość

w Dyskusje

23piorunów

431 + 1 = 432

Tytuł: A Tale of Two Cities

Autor: Charles Dickens

Kategoria: powieść historyczna

Wydawnictwo: Anne's Archive

Format: e-book

Liczba stron: 489

Czas czytania: 14h31m

Ocena: 5/10

Z jakiegoś powodu to jest jedna z najlepiej sprzedających się książek na świecie. Internet twierdzi, że to dlatego, że jest lekturą szkolną w wielu krajach anglosaskich. Faktycznie, wynudziło jak lektura.

Pokaż więcej komentarzy (2)

Mistrz

w Książki

29piorunów

430 + 1 = 431

Tytuł: Nigdy w życiu!

Autor: Katarzyna Grochola

Kategoria: literatura obyczajowa, romans

Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie

Format: e-book

Liczba stron: 304

Ocena: 7/10

Link do LubimyCzytać:

https://lubimyczytac.pl/ksiazka/40680/nigdy-w-zyciu

Pamiętam, gdy byłam jeszcze dzieckiem, a moja mama i ciocia zaczytywały się książkami z cyklu "Żaby i Anioły" Katarzyny Grocholi. W głowie utkwił mi obraz tej okładki z gruszką, która towarzyszyła nam podczas którychś wakacji. Wtedy ze strzępków opowieści mamy i ciotki uplotłam sobie teorię, że jest to książka o dorosłych i ich sprawach, a ja przecież dorosła nigdy nie będę, więc nawet nie ma co się interesować.

Parę lat później widziałam zresztą ekranizację "Nigdy w życiu!" z kapitalną rolą Danutą Stenką w roli Judyty ("Ja wam pokażę!" bez niej to absolutny skandal), i dalej jako nastolatka nie przemawiał do mnie w najmniejszym stopniu. No bo kobita na wsi, kogo by to interesowało.

Fast forward do 2026, i... włącza mi się judytowanie. Wajbuję z tym trochę. Podoba mi się chaotyczność myśli Judyty. Podoba mi się ten dom na wsi, świerszcze w polu, ptasi trel, wiejskie mleko, ptasie mleko.

Książka jest lekka, zabawna, trochę naiwna, miejscami krindżowa. Ale nie jest zła. Jest taka w sam raz na początek wiosny. Naprawdę dobrze się bawiłam, czytając ją, mimo że ma już 25 lat.

Niedawno odświeżyłam sobie ekranizację i jej kontynuację, i zaskoczyło mnie to, jak filmowe "Nigdy w życiu" zostało okrojone. Wielu wątków brak, zakończenie się różni, większość przyjaciółek zlewa się w jedną Ulę (a jednak w książce stanowią one armię wsparcia). Ale połączenie książki i ekranizacji przynosi jakieś takie poczucie komfortu.

Wisienką na torcie jest to, że już wkrótce wyjdzie kontynuacja losów Judyty, po 20 latach od ostatniego tomu. Tak że robimy judytowy speedrun.

A chcąc podciągnąć "Nigdy w życiu!" pod czytelnicze bingo wyczytałam, że została uhonorowana prestiżowym ASem Empiku 2001. No to książka nagrodzona.

Prywatny licznik: 14/52

Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz

Zawodowiec

w Książki

19piorunów

429 + 1 = 430

Tytuł: Quo Vadis

Autor: Henryk Sienkiewicz

Kategoria: literatura piękna

Wydawnictwo: Wolne Lektury

Format: audiobook

Liczba stron: 459

Ocena: 6/10

Kolejny kasyk naszej literatury, a zarazem moj pierwszy ever audiobook.

Na poczatku zaznacze, ze jestem z tych, ktorym Sienkiewicz zawsze podchodzil. Wszystkie lektury szkolne spod jego piora wciagniete nosem, a Potop to juz wgl byla esencja zajebistosci dla owczesnego mnie.

Tutaj dostalem jeszcze jedna powiesc historyczna. Rzym zaraz po Chrystusie, pierwsi chrzescijanie, walniety na glowe imperator i splatajacy to watek milosny. Szczerze mowiac, bolala mnie jednowymiarowosc bohaterow (poza Petroniuszem, ten byl spoko ziomkiem). Szkoda tez, ze nie rozbudowano watku Nerona. Gdzies w polowie ksiazki zaczal dawac znaki inteligencji, niestety skonczyl jako prymitywna, brutalna malpa.

Opowiesc raczej prosta, ale jak w przypadku innych dziel Sienkiewicza, on mial pewien cel piszac wlasnie takie ksiazki dla odradzajacej sie Polski. Musze jednak powiedziec, ze dobrze mi sie tego sluchalo i sledzilo losy bohaterow. Ogolnie przyjemna czytanka.

Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz

Gruba ryba

w Książki

29piorunów

428 + 1 = 429

Tytuł: Simona. Opowieść o niezwyczajnym życiu Simony Kossak

Autor: Anna Kamińska

Kategoria: biografia

Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie

Format: książka papierowa

ISBN: 9788308085110

Liczba stron: 336

Ocena: 8/10

Po obejrzanym filmie o Simonie poczułem niedosyt informacji o tej jakże ciekawej osobistości. W ogóle po przeczytaniu biografii autorstwa Anny Kamińskiej stwierdzam, że film był wręcz beznadziejny i pozmieniał z pozoru niezbyt ważne szczegóły, które jednak zmieniły odbiór postaci. Na przykład wybicie przejścia pomiędzy mieszkaniami w Dziedzince - zrobił to Wilczek, a nie Simona, jak to zasugerowano w filmie.

Lekturze towarzyszył mi pewien zgrzyt. Na pewno ciekawe było to, że na rozwój człowieka ogromny wpływ ma otoczenie, w którym się wychowywał. Simona miała urodzić się chłopcem, kolejnym Kossakiem-malarzem. A ona nie tylko okazała się córką, to i jeszcze nie miała talentu artystycznego. Od narodzin była zawodem dla swoich rodziców, co przez całe swoje życie starała się zmienić. Odnalazła swoją drogę i stała się wielką osobą w wybranej przez siebie dziedzinie. Jednocześnie przez podejście rodziców, stała się osobą bardzo zamkniętą w sobie. Stąd ten wspomniany zgrzyt - Simona pewne rzeczy zachowywała dla siebie, a przez autorkę biografii dziesiątki tysięcy osób, jeśli nie więcej, mogło ją poznać.

To trochę jak z czytaniem prywatnej korespondencji pomiędzy różnymi osobistościami. Mimo że okropecznie ciekawi mnie wymiana listów na linii Lem-Le Guin, to z szacunku do nich nie chciałbym ich czytać. Ani korespondencji żadnej innej osoby.

Jednocześnie Simona, przynajmniej z opowieści, była niesamowitą osobą i nie będę ukrywał, że uporczywe dążenie do osiągnięcia tego, na co się zdecydowała, zrobiło na mnie ogromne wrażenie. Z drugiej strony kto normalny chciałby zamieszkać w środku lasu bez dostępu do bieżącej wody i elektryczności? Jest to bardzo kusząca wizja, jednakże miło byłoby zachować pewne udogodnienia cywilizacyjne. ; )

Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz

Gruba ryba

w Książki

23piorunów

427 + 1 = 428

Tytuł: Dom na granicy światów

Autor: William Hope Hodgson

Kategoria: fantasy, science fiction

Ocena: 5/10

*

Po raz pierwszy uzmysłowiłem sobie, że chociaż wycie wiatru ustało, wciąż jeszcze mam w uszach monotonny daleki szum. Dopiero kiedy stał się wyraźny, zrozumiałem, że musiał mi towarzyszyć przez cały czas. Był to szum poruszającego się wszechświata.

Pan Anton Czechow był panu Williamowi Hodgsonowi współczesnym, w związku z czym potrafię wybaczyć temu drugiemu to, że nie zastosował w Domu na granicy światów tej literackiej strzelby. Choć bohater tej nowelki strzelbę stosuje, nie wiesza jej tylko później na ścianie, a o tę ścianę ją opiera i, jak się okazuje, niepotrzebnie – zupełnie tak jak autor. I to jest chyba mój główny zarzut do książki, którą przeczytałem – jej fabuła zupełnie nie jest zawiązana. Rzeczy się dzieją, kończą się i dzieją się następne. Ani nie wpływają one na bohatera, ani nie mają swoich wyraźnych konsekwencji (przynajmniej w większości przypadków).

Sama treść książki, która jest pewną wizją, wydaje mi się bardzo w porządku, zważywszy dodatkowo na to, że została opublikowana w roku 1908. Tylko właśnie – ta książka to pewna wizja. Nie zachwyca ona ani językiem, ani opowieścią, a sam rozmach tej przedstawionej wizji to dla mnie trochę za mało na to, żebym mógł uznać tę książkę za coś więcej niż – powiedzmy – poprawną. I tak się zastanawiam, bo w tamtym czasie – tak mi się wydaje – tak się właśnie pisało. Bardzo podobna była dla mnie ta książka do twórczości pana Lovecrafta (za którą nie przepadam ze względów opisanych wyżej), trochę do powieści pana H.G Wellsa (choć ten akurat miał jakieś puenty tych swoich powieści następujące po wielkim opisie nieznanego świata albo jakiejś wizji, co poczytuję mu za plus) czy może nawet trochę do W kleszczach lęku pana Henryego Jamesa, która – choć w niej też się nic nie dzieje – u mnie wywołała niepokój. Wszyscy ci trzej wspomnieni wyżej autorzy byli panu Hodgsonowi mniej więcej współcześni i wywodzili się z tego samego kręgu kulturowego (inaczej niż również mu współczesny pan Czechow). Wniosek jest więc taki, że może ja po prostu nie przepadam za tą epoką w brytyjskiej literaturze i nie ma co próbować kolejnych książek?

Z drugiej strony, już pomijając to, że brytyjskie powieści z początku XX wieku mało mi się podobają, ciekawe jest to, że autorzy z wcześniejszego pokolenia (choćby pan Dickens, a przede wszystkim pan Hugo, choć to jednak Francja) potrafili tworzyć rzeczy, które przemawiają do mnie dużo bardziej. Mniejsza jednak o moje osobiste preferencje, bo najbardziej fascynującym wnioskiem z tego wszystkiego wydaje mi się być to, jak mocno literatura oddawała (i być może nadal oddaje) stan świata, w którym jest tworzona – jego obawy i nadzieje, tematy, które w tym miejscu i okresie zajmują ludzi. I niby ten wniosek to nic odkrywczego, niby mówili o tym już w szkole, ale czym innym jest jednak o czymś usłyszeć, a czym innym doświadczyć tego i zaobserwować samodzielnie.

Gruba ryba

w Książki

25piorunów

426 + 1 = 427

Tytuł: Absalomie, Absalomie!

Autor: William Faulkner

Kategoria: literatura piękna

Tłumaczenie: Zofia Kierszys

Ocena: 4/10

*

A potem on już miał ten dom i mieszkał tam samotnie, sypiał na sienniku przez trzy lata, dopóki nie stać go było na meble godne tej wspaniałości – przy czym częścią umeblowania, i to wcale nie najpośledniejszą, był właśnie ten akt ślubu.

Ufff. Udało się wreszcie toto skończyć, a wcale nie było to łatwe. I może odłożyłbym tę książkę wcześniej i wcale bym jej nie skończył, gdy nie fakt, że będziemy ją omawiać w niedzielę na spotkaniu ludzi, którym chce się nie tylko czytać, ale i o tym co się przeczytało rozmawiać. I może nawet mimo tego, że będziemy ją omawiać w niedzielę, to i tak odłożyłbym ją wcześniej i wcale bym jej nie skończył, ale sam ją do czytania zaproponowałem.

– „Przecież dwa razy z rzędu nie wylosuje się moja propozycja” – pomyślałem. No i się wylosowała.

Tak więc sam zaproponowałem tę książkę, a zaproponowałem ją dlatego, że stopniowo zapoznaję się z utworami zaliczanymi do great American novels, no i Absalomie, Absalomie! jest jednym z tych utworów z tej „listy”, których jeszcze nie czytałem. Zaproponowałem więc ją, a już przy proponowaniu za tę propozycję przeprosiłem, wcale nie mam więc zamiaru w niedzielę przepraszać za to po raz kolejny. A może ta książka wcale nie jest taka zła, a tylko trafiła u mnie na zły czas na, bądź co bądź, wymagającą jednak lekturę? Bo przecież kiedyś pochłonąłem Ulissesa i nawet mi się podobało (choć, fakt, niewiele z niego zrozumiałem; ale pod wrażeniem lektury aż poleciałem na weekend do Dublina, co prawda tylko po to, żeby przekonać się, że niewiele już tam z tego Ulissesa zostało, no ale poleciałem), a pan Faulkner bywa z panem Joycem zestawiany. I może faktycznie to we mnie coś się zmieniło, bo całkiem niedawno nie dałem przecież rady zmęczyć Pani Dalloway, choć ten utwór pani Woolf bywa z Ulissesem porównywany.

Absalomie, Absalomie! opowiada, jak ponoć większość utworów pana Faulknera, o amerykańskim Południu. Absalomie, Absalomie!, jak ponoć większość utworów pana Faulknera napisana jest w charakterystycznym dla niego stylu, to jest za pomocą strumienia świadomości, częstej i niejasnej zmiany narratorów oraz skoków w czasie. Teoretycznie jest to coś, co bardzo lubię i bardzo mi się podoba i tak samo było w przypadku tej książki. Było tak przez pierwsze jej sto siedemdziesiąt stron (książka ma tych stron 372), do końca piątego jej rozdziału, bo później się w tym wszystkim pogubiłem. Język nadal był ciekawy, ale absolutnie nie wiedziałem już o czym czytam (kiedyś myślałem, że wcale mi to w lekturze nie przeszkadza, ale chyba się myliłem). To, że w ogóle wiem jak ta historia przebiegała zawdzięczam wyłącznie temu, że na końcu książki zamieszczone jest kalendarium i spis bohaterów z ich krótką charakterystyką.

Sama treść tej książki wydaje mi się być czymś w rodzaju wyrzutu sumienia za to, co działo się na Południu w okolicach wojny secesyjnej i choć podejmowanie tego tematu w czasach, kiedy pan Faulkner tworzył wydaje się być ze wszech miar słuszne i uzasadnione, tak nie mogę oprzeć się wrażeniu, że ta książka, przede wszystkim ze względu na jej formę, jest jakimś przejawem snobizmu (choć moje wrażenie może oczywiście być błędne, problemy amerykańskiego Południa dla mnie przecież są ogromnie odległe). Dużo lepiej, moim zdaniem, z problemem (choć przedstawiając go od innej strony) poradziła sobie w Przeminęło z wiatrem pani Margaret Mitchell. I, jeśli dzisiejszy czytelnik nie ma jakichś naukowych, artystycznych bądź snobistycznych powodów ku temu, żeby sięgać konkretnie po pana Faulknera, a chciałby się przenieść na amerykańskie Południe XIX wieku, to ja jednak sugerowałbym zapoznać się z książką pani Mitchell. Jakaś taka wydaje mi się przyjemniejsza w odbiorze. Choć i u pana Faulknera w jego Absalomie znajdzie się wiele (być może nawet więcej) podniesionych istotnych problemó i bardzo dobrze zarysowanych postaci (choć, w porównaniu z Przeminęło z wiatrem, postaci jednak dużo bardziej płaskich), to dokopywanie się do nich naprawdę momentami bywa straszliwą męką. Nawet przy moim umiłowaniu i uznaniu dla języka.

Pokaż więcej komentarzy (2)

Fanatyk

w Książki

30piorunów

425 + 1 = 426

Tytuł: Wojna Kalibana

Autor: James S.A. Corey

Kategoria: fantasy, science fiction

Wydawnictwo: Mag

Format: książka papierowa

Liczba stron: 570

Ocena: 7/10

2 część cyklu Expanse

Tym razem fabuła jest opowiadana w podziale na 4 postacie. Do Holdena doszedł Praks, botanik z Ganimedesa, który walczy o odzyskanie swojej córeczki. Bobbie, marsjańska marine oraz Avasarala - charyzmatyczna polityk z Ziemi.

Czytało się dobrze, zaledwie 18 dni temu wstawiałem recenzję 1 części, to też o czymś świadczy. Prawie każdego wieczora znajdowałem czas aby przeczytać chociaż 1-2 rozdziały.

Znów trudno nie odnosić się do serialu. Casting ponownie dobrany perfekcyjnie. Trochę mnie zdziwił opis 3 książki, w serialu takie wydarzenia zostały przedstawione chyba później. No cóż, przekonam się niebawem 😉

P.S. tak, też mam wrażenie, że tytułu kolejnych części wyglądają jakby powstały z generatora tytułów 😛

r

Gruba ryba

w Hydepark

20piorunów

424 + 1 = 425

Tytuł: Wędrówki Tappiego po Mruczących Górach

Autor: Marcin Mortka

Kategoria: literatura dziecięca

Wydawnictwo: Sine Qua Non

Format: książka papierowa

Liczba stron: 176

Ocena: 6/10

Ta mi się jakoś tak średniej w sumie widziała xd

W sensie nadal jest lekka i infantylna i można dziecku czytać, ale ta jest miejscami jakby straszniejsza i ma więcej momentów które trzeba lekko cenzurować przy trzyipółlatce.

No ale generalnie nadal jest klikat Tappiego mocno, uniwersum lekko poszerzone, nawet babcia Tappiego się pojawia xdd

Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz

Pokaż więcej komentarzy (3)

Fanatyk

w Książki

22piorunów

423 + 1 = 424

Tytuł: Lampiony

Autor: Katarzyna Bonda

Kategoria: kryminał, sensacja, thriller

Wydawnictwo: Muza

Format: książka papierowa

Liczba stron: 640

Ocena: 6/10

Trochę mnie ta książka wymęczyła ilością wątków i skomplikowaniem całej historii. Mimo wszystko była ciekawa i przyjemnie napisana. Trochę gorsza od poprzedniej z tej serii.

Miejsce akcji Łódź, to genialny wybór dla tej książki.

Gruba ryba

w Hydepark

30piorunów

422 + 1 = 423

Tytuł: Lepsze czasy. Ja zostać królem

Autor: Pawel Zych

Kategoria: historia

Wydawnictwo: Dobre czasy

Format: książka papierowa

ISBN: 978-83-965286-1-2

Liczba stron: 144

Ocena: 10/10

Podobne odczucia jak do średniowiecznej części „Dobre czasy“

Polska 1605 roku oczami dziesięcioletniego Wladyslwa Wazy, który wyruszył w podróż po Rzeczpospolitej

W formie dialogu księcia z mieszkańcami poszczególnych miast z mapy

Tak powinny wyglądać książki historyczne- 2 stronicowe intro wyjaśniło sytuację międzynarodową i wewnątrz Polski lepiej niż cały system nauczania w szkołach

Rysunku 10/10

Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz

Lider

w Książki

33piorunów

421 + 1 = 422

Tytuł: Opowieść podręcznej

Autor: Margaret Atwood

Kategoria: literatura piękna

Wydawnictwo: Wielka Litera

Format: e-book

Liczba stron: 368

Ocena: 7/10

Powieść Margaret Atwood przedstawia świat niedalekiej przyszłości, w którym w miejscu dawnych Stanów Zjednoczonych powstała teokratyczna republika Gileadu. W nowym porządku społecznym kobiety zostały całkowicie podporządkowane systemowi, a te nieliczne zdolne do rodzenia dzieci trafiają do roli tytułowych podręcznych - narzędzi reprodukcji w domach uprzywilejowanych rodzin. Narratorką jest jedna z nich (Freda_, która opowiada o codzienności w świecie rygorystycznych zasad, kontroli i strachu, próbując jednocześnie zachować resztki własnej tożsamości.

Najbardziej uderza w tej książce koszmarna wizja świata, który z jednej strony wydaje się zupełnie obcy, a z drugiej niepokojąco możliwy. Atwood nie buduje futurystycznej dystopii pełnej technologii - przeciwnie, jej Gilead jest dziwnie znajomy. To świat, który mógłby powstać właściwie tu i teraz, gdyby kilka społecznych procesów potoczyło się w inną stronę. Właśnie ta bliskość sprawia, że książka działa tak mocno.

Świetnym zabiegiem są retrospekcje. Wspomnienia Fredy z czasów sprzed powstania Gileadu - pracy, przyjaźni, zwyczajnego życia - kontrastują z teraźniejszością i pokazują, jak bardzo zmienił się świat. Dzięki temu czytelnik nie tylko poznaje mechanizmy nowego systemu, ale też czuje, co zostało utracone. To właśnie ten kontrast sprawia, że dystopia Atwood jest tak przejmująca.

"Opowieść podręcznej" to jedna z tych książek, które straszą nie potworami, lecz wizją świata zbudowanego z całkiem realnych elementów. Książka ma pewne braki, a zakończenie nie do końca toczy się schematem, którego mogłem się spodziewać. Jest jeszcze drugi tom i może to on rozwinie historię bardziej i domknie to, co nie domknięte.

Po książkę sięgnąłem ze względu na wyzwanie Goodreads (Star Selections), bo ostatnio trochę je olałem i teraz zostało mi 4 tygodnie na ich ukończenie.

Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz

Gruba ryba3piorunów

Nie czytałem, ale mnie zawsze zastanawiało, czy na pewno taki świat byłby możliwy?

No wydaje mi się, że nie do końca. Bo kobiety to nasze matki, siostry, córki.

Połowa społeczeństwa. Czy takie uwstecznienie postępu byłoby możliwe? No moim zdaniem nie. Nie wiem na ile to realna wizja a na ile niepoprawna fantazja jakiejś wojującej feministki?

No bo musielibyśmy sobie to samo jakoś zrobić jako społeczeństwo.

Jak w jakimś Islamie "tak po prostu jest" od początku, o tyle takie świadome uwstecznienie w społeczeństwie zachodnim uwazam za bullshit, bo poziom moralności rośnie a nie maleje.

Oczywiscie z sinusoida, tak jak teraz w USA,.ale trend jest wznoszacy mimo wszystko.

Pokaż więcej komentarzy (4)

Lider

w Książki

23piorunów

420 + 1 = 421

Tytuł: 22 długości

Autor: Caroline Wahl

Kategoria: literatura piękna

Wydawnictwo: Sonia Draga

Format: audiobook

Liczba stron: 288

Ocena: 6/10

"22 długości" to historia Tildy - nastolatki, która próbuje utrzymać w ryzach życie swoje i swojej młodszej siostry (Idy), dorastając w cieniu trudnego domu i uzależnionej matki. Pływanie w basenie, tytułowe dwadzieścia dwie długości, staje się dla niej codziennym rytuałem i sposobem na zachowanie równowagi. Choć czasami, ta liczba się zmienia. Kiedy w jej życiu pojawia się szansa na wyjazd i zmianę przyszłości, Tilda musi zdecydować, czy wreszcie pomyśli o sobie, czy dalej będzie brała odpowiedzialność za wszystko wokół.

To książka, która porusza bardzo ciężkie i ważne tematy: dorastanie w dysfunkcyjnej rodzinie, poczucie odpowiedzialności za młodszą siostrę, życie w permanentnym napięciu i wstydzie. W wielu momentach Wahl trafnie oddaje emocjonalne zmęczenie bohaterki i jej potrzebę choćby krótkiej chwili normalności. Dzięki temu powieść potrafi być naprawdę poruszająca, szczególnie gdy skupia się na relacji między siostrami i na codziennej walce o przetrwanie.

Jednocześnie mam wobec tej książki sporo mieszanych uczuć. Niektóre wątki rozwijają się w dość dziwny, nierówny sposób - jakby autorka nie do końca wiedziała, w którą stronę chce je poprowadzić. Najbardziej zgrzytał mi jednak wątek romantyczny, który przy całej surowości historii wypada niemal bajkowo i trochę burzy wiarygodność opowieści. Szczególnie scena na dachu. Dialogi też momentami są dziwne, gdy tuż przed nim bohaterka myśli o tym, co zaraz 1:1 wypowie w dialogu.

To ważna i momentami bardzo mocna książka, ale jej potencjał nie zawsze został wykorzystany tak dobrze, jak mógłby, a szkoda.

Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz

GURU

w Bazar

25piorunów

419 + 1 = 420

*

Tytuł: Lewandowski. Prawdziwy

Autor: Sebastian Staszewski

Kategoria: biografia, nieautoryzowana biografia

Wydawnictwo: Sine Qua Non

Format: audiobook

Długość: 20h

Liczba stron: 712

Ocena: 8/10

*

Nie jestem fanem biografii samych w sobie ani autora, który często w programach po prostu mnie irytował. Do sięgnięcia po tę książkę skłoniła mnie głównie ciekawość - nie tyle życia Lewandowskiego, co tego, jak zostało ono opisane i skąd biorą się tak polaryzujące opinie na temat tej pozycji. I muszę przyznać, że mnie wciągnęła, choć nie umiem powiedzieć dlaczego. No i w sumie mam za darmo w klubie audioteki.

Staszewski otwarcie nie przepada za Robertem, a sama książka nie ma autoryzacji. O ile więc pojawiają się w niej sporadycznie wypowiedzi napastnika Barcelony, to ostatecznie autor decydował, co i w jaki sposób zostanie przedstawione - co, jak można się domyślać, mogło skończyć się zwykłym paszkwilem. Tak się jednak nie stało. Książka sprawia wrażenie bardzo obiektywnej i prezentuje wydarzenia oraz oceny z wielu różnych punktów widzenia. Autor często też weryfikował pewne rzeczy na korzyść Roberta, a gdy ten kłamał, jest to wprost komunikowane.

Na wstępie zaznaczę, że polaryzujące opinie wynikają głównie z nastawienia czytelnika. Jeśli ktoś gardzi Robertem, znajdzie tu powody, by robić to jeszcze bardziej. Jeśli ktoś go lubi - być może polubi go jeszcze bardziej. Jeżeli ktoś uważa, że piłka nożna to jedno wielkie szambo, również znajdzie tu argumenty potwierdzające swoją opinię.

Jeśli wcześniej nie przepadaliście za reprezentacją Polski, to po tej książce możecie znienawidzić ją jeszcze bardziej. I niekoniecznie przez samego Roberta - choć tu wiele zależy od podejścia. Jeśli chlańsko i brak profesjonalizmu na zgrupowaniach uważacie za coś normalnego, Lewy może jawić się jako antagonista, bo nie pił, dbał o siebie i zwracał na to uwagę kolegom. Jeśli patrzycie na to odwrotnie, być może uznacie go za jedyny pozytywny element tej układanki. Z mojej perspektywy gniazdo żmij, w którym wszyscy brudni, choć niektórzy tylko trochę, a inni taplają się w błotku jak szczęśliwe prosiaczki.

Mam wrażenie, że równie dużo co o samym Lewandowskim książka mówi o tej brudniejszej stronie futbolu, realiach pilskiej piłki i o tym, jak nawet pozytywne intencje potrafią zostać odebrane negatywnie, gdy ktoś nie ma odpowiednio otwartego charakteru. W przynajmniej kilku opisanych sytuacjach widziałem coś z własnych doświadczeń - momenty, w których przez mój autyzm ktoś mnie źle zrozumiał i powstała drama oparta na zwykłym nieporozumieniu. Gdy pierdoła urasta do rangi przestępstwa na lata.

Nie jest tak, że po tej książce współczuję Robertowi, ale wyłania się z niej obraz, że jeśli jesteś introwertykiem, a dodatkowo nie najlepiej czytasz emocje innych, to masz pod górkę. Nawet jeśli wejdziesz na absolutny szczyt, ludzie i tak będą twoje osiągnięcia cenić mniej niż podobne sukcesy ekstrawertyków. Być może to moja projekcja, ale tak odczytałem część wypowiedzi rozmówców autora. Momentami miałem też wrażenie pewnego lawirowania wokół tezy, że ekstrawertyzm jest czymś "normalnym", a introwertyzm już nie. Nie pada to wprost, ale takie odniosłem wrażenie, co może być moją projekcją. Nie jest tego dużo - może kilka stron na ponad 700 - ale dało mi to trochę do myślenia. Nie tyle o tym, czy ekstra/intro są złe, a o tym, że żyjemy w społeczeństwie, które nadal którąś z tych opcji postrzega jako gorszą.

Osób udzielających się w książce jest bardzo wiele. Pojawiają się przedstawiciele Borussii, Bayernu, Barcelony, Lecha, piłkarze i w zasadzie wszyscy ludzie, których można by się tu spodziewać - poza Zbigniewem Bońkiem, który odmówił. Łącznie ponad 250 rozmówców.

Ocena wysoka, bo nie ma tu typowego dla biografii pudrowania rzeczywistości. Niektóre sprawy opisane są z zaskakującą szczegółowością - na przykład dokładne liczby i mechanizm oszustwa podatkowego w Niemczech czy kulisy rozmów kontraktowych wraz z konkretnymi sumami i bonusami. Lewy nie jest świętoszkiem i ma swoje za uszami, choć niekoniecznie w tych sprawach, za które najczęściej obrywa w mediach.

Moja opinia o nim się nie zmieniła i pozostaje neutralna. Nie ukrywam jednak, że ocena kilku innych postaci po lekturze tej książki poleciała z neutralnej prosto na dno.

Fajny kontrast do całej kariery Lewego dał rozdział o Barcelonie. Patrząc na to jak surowo opisywali go koledzy z Bayernu, Gavi opowiadający o tym, że traktuje go jak ojca, wydawało się w opór miłe. Nawet jak na boisku nie zawsze wszystko gra i pewnie Lewy długo już tam nie zabawi.

*

>

Osobistość4piorunów

@Dziwen Czytałem, dobra pozycja. Szczególnie wątki o kadrze mnie zmroziły. Pudrowane vlogi ŁączyNasPiłka w kontraście do wewnętrznych wojenek, trenerów kretynów, kłótni o pieniędze, nocnych imprezach, alkoholu. No i Lewy, który jest mówiąc wprost zimnym, chłodnym w kalkulacji człowiekiem prącym naprzód niezależnie od strat, ale może właśnie dlatego stał się tak wielki? Niemniej polecam!

Pokaż więcej komentarzy (4)

Lider

w Książki

36piorunów

418 + 1 = 419

Tytuł: Wywyższenie Horusa

Autor: Dan Abnett

Kategoria: fantasy, science fiction

Wydawnictwo: Pick A Voice

Format: audiobook

ISBN: 978-83-8675-893-7

Liczba stron: 416

Ocena: 7/10

Prywatny licznik: 3/24

Świat Warhammera jest mi znany, dzięki przygodom Gotreka i Felixa, którymi zaczytywałem się będąc nastolatkiem. Po latach wkroczyłem w świat Warhammera 40k i jest całkiem spoko. Na pewno udało się przenieść ten brudny, krwawy, ciężki klimat w uniwersum sci-fi. Wyszło to całkiem dobrze i oryginalnie.

Natomiast sama przedstawiona historia na początku mnie nie porwała, gdyż bohaterowie książki są mocno OP. Później wyszły jakieś słabostki i rozterki niektórych z nich, co nadało im głębi i dzięki czemu zrobiło się ciekawiej. Historia bardzo pompatyczna, trochę przegadana. No i tak średnio ogólnie, za to Filip Kosior robi robotę. Czyli przede wszystkim klimat świata przedstawionego i klimat zrobiony przez lektora sprawiają, że pozytywnie odebrałem tę pozycję.

Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz

Pokaż więcej komentarzy (8)

GURU

w Książki

39piorunów

417 + 1 = 418

Tytuł: Powrót z Gwiazd

Autor: Stanisław Lem

Kategoria: fantasy, science fiction

Wydawnictwo: Audioteka

Format: audiobook

Liczba stron: 400

Ocena: 8/10

Podejrzewam że spadną na mnie gromy, ale to pierwsza skończona przeze mnie książka Lema.... Nie bijcie! Tak jakoś wyszło... Nie żebym nie próbował, bo miałem 2 próby opowiadań o pilocie Pirxie, jedno w gimnazjum, drugie z 3/4 lata temu... W obu wypadkach chyba odpadłem na tym samym opowiadaniu. No i tak prokrastrynowałem Tego Lema aż stwiedziłem że raz kozie śmierć i spróbowałem Powrót z Gwiazd. No i wyszło fajnie. Koncept poznawania świata razem z głównym bohaterem bardzo fajny, również sam stworzony świat z pomysłem. Dobrze to się słuchało. Właśnie, słuchało bo Audioteka znowu dała radę, tylko te kobiece głosy takie... mało odznaczające się, zlewały mi się. Ogólnie zadowolony jestem, myślę że spróbuję jeszcze coś takiego polecanego, możecie mi coś podpowiedzieć 😉

Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz

Pokaż więcej komentarzy (5)

Lider

w Książki

20piorunów

416 + 1 = 417

Tytuł: Groble

Autor: Michael McDowell

Wydawnictwo: Albatros

Format: e-book

Liczba stron: 272

Ocena: 7/10

Drugi tom sagi Blackwater kontynuuje historię rodziny Caskeyów i tajemniczej Elinor, która po wydarzeniach z "Powodzi" na dobre zadomawia się w miasteczku Perdido. Rzeka wciąż wyznacza rytm życia mieszkańców, a budowa tytułowych grobli ma symbolicznie ujarzmić żywioł i zabezpieczyć miasteczku przyszłość. Równocześnie napięcia wewnątrz klanu narastają - szczególnie w relacji między Elinor a nestorką rodu. To wciąż przede wszystkim saga rodzinna, w której ambicje, duma i ukryte lęki są równie istotne, a może bardziej istotne, niż elementy nadnaturalne.

Po rewelacyjnym zakończeniu pierwszego tomu można było spodziewać się wyraźniejszego skrętu w stronę grozy już na starcie drugiego tomu - czegoś w duchu "Omena" czy "Dziecka Rosemary", z narastającym poczuciem, że w centrum rodziny dojrzewa coś złowieszczego. Tymczasem McDowell ponownie wybiera drogę powolnego budowania napięcia. Elementy niesamowite są subtelne, bardziej w domyśle niż pokazane wprost, a autor koncentruje się na psychologii postaci i układach sił. To świadoma decyzja, ale jednocześnie trochę zmarnowany potencjał - aż prosi się, by pójść o krok dalej w stronę pełnoprawnego horroru.

Z drugiej strony trudno odmówić książce wciągającej narracji. Relacje między bohaterami są coraz bardziej napięte, a atmosfera dusznego Południa działa na wyobraźnię. McDowell potrafi budować klimat niepokojącej codzienności, w której coś jest „nie tak”, choć nikt nie potrafi tego jasno nazwać. A elementy grozy przypominają bardziej jump scare, bo jednak na tą grozę czekamy, czekamy i czekamy, aż nagle dostajemy nią w twarz, gdy sie jej najmniej spodziewamy. A element kulminacyjny jest bardzo daleko od fazy budowania napięcia.

Jest to dobry, sprawnie napisany ciąg dalszy sagi, który rozwija świat i postacie, ale wciąż odkłada prawdziwą grozę na później. A szkoda, bo ten tom byłby lepszy, ale z pomysłów na niego, które sam sobie w głowie układałem, żaden nie został zrealizowany. Może to też mnie tak wciągnęło w tej historii, że nie umiem jej przewidzieć i cały czas trafiam na zaskoczenia. Tam gdzie oczekuję grozy jest sielanka, a tam gdzie się nie spodziewam wpada element grozy.

Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz

Lider

w Książki

27piorunów

415 + 1 = 416

Tytuł: Doktor No

Autor: Ian Fleming

Wydawnictwo: Skarpa Warszawska

Format: e-book

Liczba stron: 384

Ocena: 7/10

W szóstej powieści o Bondzie agent 007 zostaje wysłany na Jamajkę, by wyjaśnić zaginięcie brytyjskiego agenta. Oficjalnie to rutynowe zadanie, w praktyce - podróż na odizolowaną tajemniczą wyspę Crab Key, należącą do tajemniczego Doktora No. Co ciekawe, początek książki jest wyraźnym spowolnieniem tempa względem wcześniejszych tomów. Bond dochodzi do siebie po poprzedniej misji, a wyjazd ma w sobie coś z rekonwalescencji połączonej z rozpoznaniem terenu. Dopiero z czasem atmosfera gęstnieje, a egzotyczna sceneria zamienia się w zamkniętą pułapkę.

Najbardziej podobała mi się właśnie ta odskocznia od czystej akcji. Fleming daje Bondowi chwilę, by nie tylko działał, ale też obserwował, analizował i po swojemu, mierzył się z pytaniem, kim właściwie jest Doktor No. To nadal ten sam profesjonalista, ale w bardziej kameralnej, niemal introspektywnej odsłonie. Sam Doktora No jest z kolei ciekawym przeciwnikiem - chłodnym, wyrachowanym, niemal laboratoryjnie odciętym od emocji. Ich konfrontacja ma w sobie coś bardziej osobistego niż zwykłą walkę dobra ze złem.

Oczywiście nie brakuje elementów typowych dla Fleminga: egzotyki, wyraźnie zarysowanego antagonisty, romansu, napięcia budowanego przez izolację i fizyczne próby, którym poddany zostaje Bond. Finał wraca do bardziej dynamicznego tonu, ale przez większą część książki dominuje klimat niepokoju i powolnego odkrywania tajemnicy.

To solidny tom serii, dużo lepszy niż poprzedni, może mniej spektakularny, bardziej skupiony i dzięki temu ciekawie różniący się od poprzednich przygód Jamesa Bonda.

Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz