Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

#heheszki

GURU

w Heheszki

7piorunów

Ork orkowi orkiem

Kosmonauta0piorunów

100 rubli? Toż to majątek dla rosjan. Jakieś 4,50 PLN. Masakryczna chciwość ze strony Wildberries, jak tak można traktować orków, to jest oburzające.

Pokaż więcej komentarzy (3)

Gruba ryba

w Heheszki

13piorunów

Dzień 275., strona nr 105

Na oddziale reumatologicznym rehabilitanci masują dwóch pacjentów. Jeden w czasie zabiegu wije się z bólu, krzyczy, drugi natomiast bez najmniejszych oznak zniecierpliwienia poddaje się kuracji.

- Jak to możliwe, że zachowuje się pan podczas masażu, jak gdyby to wcale nie bolało - dziwi się pierwszy pacjent.

- Nie jestem taki głupi, żeby nadstawiać chorą nogę.

Tag do obserwowania lub blokowania:

GURU

w Heheszki polityczne

5piorunów

_They can’t lick our Dick_

Takie przypinki przez wiele lat były dość popularne i noszone przez zwolenników nixona.

_„To lick someone”_ w dawnym potocznym angielskim znaczyło przede wszystkim _pokonać kogoś, spuścić mu lanie, rozgromić go_.

Kiedy się pojawiła?

Najstarszy mocny ślad pochodzi już z kampanii Nixon–Kennedy w 1960 roku. Ówczesne satyryczne pismo The Realist wspominało sklep z politycznymi gadżetami sprzedający przypinki z tym napisem. To ważne, bo pokazuje, że hasło nie zostało wymyślone dopiero po Watergate ani przez współczesnych producentów reprodukcji.



Później wróciło podczas kampanii 1968 i 1972 roku. Jedna kolekcja muzealna datuje swój egzemplarz na lata 1968–1972 i opisuje hasło jako początkowo nieoficjalny, prowokacyjny slogan, który następnie znalazł się również w obiegu związanym z kampanią reelekcyjną Nixona.

Pokaż więcej komentarzy (3)

GURU

w Hydepark

23piorunów

Dowództwo Centralne USA (CENTCOM) wysłało do swoich podwładnych nietypową wiadomość e-mail z prośbą o burzę mózgów i nadsyłanie „kreatywnych i niekonwencjonalnych” pomysłów na ukaranie i wywarcie presji na Iranie.

W internecie wywiązały się dyskusje.

Padły propozycje.

Niektóre dość kontrowersyjne - zaproponowano użycie broni N

Pokaż więcej komentarzy (3)

Fanatyk

w Hydepark

58piorunów

Autorytet3piorunów

@30ohm
>Włącz wzmacniacz do wygrzania, na 10 godzin przed planowanym odsłuchem
>Upewnij się, że wszystkie 6 kwantowych switchów ethernet jest połączonych szeregowo w odpowiedniej kolejności
>Odłącz lodówkę z prądu i poczekaj aż sąsiedzi pójdą spać
>Wyciągjnij szklaną płytę CD za 15 000 zł z zamrażarki, włóż ją do transportu polskiej manufaktury z Kozic Wielkich i wciśnij plej
>KOMAR TO JEST ZWIERZE (10h loop)

Pokaż więcej komentarzy (4)

Osobistość

w Hydepark

18piorunów

Znalezione w sieci:

Znalezione w sieci:

Nie zaczepiaj ludzi po pięćdziesiątce. To nie jest grupa wiekowa. To stan skupienia materii.

To ostatnie pokolenie, które wychowało się bez psychologów dziecięcych, coachów emocji, aplikacji do medytacji i instrukcji obsługi życia.

Mieli pięć lat i już po odgłosie klucza przekręcanego przez matkę w zamku wiedzieli, czy dziś będzie spokój, czy lepiej zniknąć z pola widzenia.

W wieku siedmiu lat dostawali klucz na sznurku, garnek z zupą i krótką instrukcję: Obiad odgrzej. Gaz zakręć. Domu nie spal.

Nikt nie pytał, czy są gotowi na taką odpowiedzialność. Byli. Bo nie mieli wyboru.

Ich placem zabaw było wszystko, czego współczesny sanepid natychmiast by zakazał. Place budowy, rzeki, tory kolejowe, trzepaki i drzewa wyższe niż zdrowy rozsądek.

Przeżyli.

Kolana zszywał czas, a nie prywatna klinika. Na każde skaleczenie obowiązywała jedna procedura medyczna: Nie umarłeś? To biegnij dalej.

Jedli chleb z cukrem, pili wodę z ogrodowego węża lub ulicznego saturatora i lody kupowane od człowieka, którego nikt nigdy nie kontrolował. Ich mikrobiom wygląda dziś jak jednostka specjalna.

Alergie? Pewnie były. Po prostu nikt nie organizował z ich powodu konferencji prasowych.

Potrafią usunąć plamę z trawy, smaru, błota, atramentu i krwi. Nie dlatego, że oglądali poradniki w internecie. Dlatego, że alternatywą było spotkanie z rodzicami, którego wspomnienia zostają na całe życie.

Dorastali z radiem tranzystorowym, czarno białym telewizorem, gramofonem, magnetofonem szpulowym, kasetami przewijanymi ołówkiem i telefonem, którego nie dało się zabrać do łóżka.

Dzisiaj słyszą, że młode pokolenie przeżywa dramat, bo przez dwadzieścia minut nie działało WiFi.

Poważnie.

Prawo jazdy robili po to, żeby jeździć. Wsiadali do Malucha albo Syrenki i jechali przez pół Polski bez klimatyzacji, bez GPS, bez ABS i bez przekonania, że producent samochodu odpowiada za ich bezpieczeństwo.

Mapa papierowa, termos z herbatą, jajka na twardo i wiara, że jeśli droga się skończy, to ktoś wskaże następną.

I zawsze ktoś wskazywał.

W instrukcji obsługi auta były wskazówki jak regulować luz zaworów, a producent nie ostrzegał, aby nie pić elektrolitu z akumulatora.

To ostatnie pokolenie, które zna świat bez internetu, bez mediów społecznościowych i bez konieczności dokumentowania każdego obiadu.

Wybierają numery telefonów z pamięci. Pamiętają urodziny bez aplikacji. Pamiętają ludzi, którzy przychodzili z wizytą bez wcześniejszego wysłania pięciu wiadomości z pytaniem, czy można.

Do dziś potrafią naprawić niemal wszystko taśmą izolacyjną, drutem, kombinerkami i odrobiną zdrowego rozsądku. A gdy coś naprawdę się zepsuje, najpierw próbują to naprawić, a dopiero potem wpisują pytanie do wyszukiwarki.

To pokolenie nie miało dzieciństwa w jakości 4K.

Miało za to prawdziwe.

Nie potrzebowali bezpiecznych stref, trigger warningów ani certyfikowanych specjalistów od budowania poczucia własnej wartości. Wystarczył jeden tekst ojca: Jak skończysz, to wróć.

I wracali.

Dlatego naprawdę nie warto zaczepiać ludzi po pięćdziesiątce.

To ludzie z czasów, gdy bateria była tylko w latarce, chmura wisiała nad głową, a inteligentny był człowiek, nie telefon.

Całość przeżyli bez aktualizacji systemu.

Fanatyk6piorunów

@manstain My, urodzeni w przeszłości, z nostalgią wspominamy tamten czas. Nikt nie narzekał.

Było nas jedenaścioro, mieszkaliśmy w jeziorze... na śniadanie matka kroiła wiatr, ojca nie znałem, bo umarł na raka wątroby, kiedy zginął w tragicznym wypadku samochodowym, po samospaleniu się na imieninach u wujka Eugeniusza. Wujka Eugeniusza zabrało NKWD w 59. Nikt nie narzekał.

Wszyscy należeliśmy do hord i łupiliśmy okolicę. Konin, Szczecin i Oslo stały w płomieniach. Bawiliśmy się też na budowach. Czasem kogoś przywaliła zbrojona płyta, a czasem nie. Gdy w stopę wbił się gwóźdź, matka odcinała stopę i mówiła z uśmiechem, "masz, kurna, drugą, nie"? Nie drżała ze strachu, że się pozabijamy. Wiedziała, że wszyscy zginiemy. Nikt nie narzekał.

Z chorobami sezonowymi walczyła babcia. Do walki z gruźlicą, szkorbutem, nowotworem i polio służył mocz i mech. Lekarz u nas nie bywał. Chyba że u babci – po mocz i mech. Do lasu szliśmy, gdy mieliśmy na to ochotę. Jedliśmy jagody, na które wcześniej nasikały lisy i sarny. Jedliśmy muchomory sromotnikowe, na które defekowały chore na wściekliznę żubry i kuny. Nie mieliśmy hamburgerów – jedliśmy wilki. Nie mieliśmy czipsów – jedliśmy mrówki. Nie było wtedy coca-coli, była ślina niedźwiedzi. Była miesiączka żab. Nikt nie narzekał.

Gdy sąsiad złapał nas na kradzieży jabłek, sam wymierzał karę. Dół z wapnem, nóż, myśliwska flinta – różnie. Sąsiad nie obrażał się o skradzione jabłka, a ojciec o zastąpienie go w obowiązkach wychowawczych. Ojciec z sąsiadem wypijali wieczorem piwo — jak zwykle. Potem ojciec wracał do domu, a po drodze brał sobie nowe dziecko. Dzieci wtedy leżały wszędzie. Na trawnikach, w rowach melioracyjnych, obok przystanków, pod drzewami. Tak jak dzisiaj leżą papierki po batonach. Nie było wtedy batonów, dzieci leżały za to wszędzie. Nikt nie narzekał.

Latem wchodziliśmy na dachy wieżowców, nie pilnowali nas dorośli. Skakaliśmy. Nikt jednak nie rozbił się o chodnik. Każdy potrafił latać i nikt nie potrzebował specjalnych lekcji, aby się tej sztuki nauczyć. Nikt też nie narzekał.

Zimą któryś ojciec urządzał nam kulig starym fiatem, zawsze przyspieszał na zakrętach. Czasami sanki zahaczyły o drzewo lub płot. Wtedy spadaliśmy. Czasem akurat wtedy nadjeżdżał jelcz lub star. Wtedy zdychaliśmy. Nikt nie narzekał.

Siniaki i zadrapania były normalnym zjawiskiem. Podobnie jak wybite zęby, rozprute brzuchy, nagły brak oka czy amatorskie amputacje. Szkolny pedagog nie wysyłał nas z tego powodu do psychologa rodzinnego. Nikt nas nie poinformował jak wybrać numer na policję (wtedy MO), żeby zakablować rodziców. Pasek był wtedy pomocą dydaktyczną, a od pomocy, to jeszcze nikt nie umarł. Ciocia Janinka powtarzała, "lepiej lanie niż śniadanie". Nikt nie narzekał.

Gotowaliśmy sobie zupy z mazutu, azbestu i Ludwika. Jedliśmy też koks, paznokcie obcych osób, truchła zwierząt, papier ścierny, nawozy sztuczne, oset, mszyce, płody krów, odchody ryb, kogel-mogel. Jak kogoś użarła pszczoła, to pił 2 szklanki mleka i przykładał sobie zimną patelnię. Jak ktoś się zadławił, to pił 3 szklanki mleka i przykładał sobie rozgrzaną patelnię. Nikt nie narzekał.

Nikt nie latał co miesiąc do dentysty. Próchnica jest smaczna. Kiedy ktoś spuchł od bolącego zęba, graliśmy jego głową w piłkę. Mieliśmy jedną plombę na jedenaścioro. Każdy ją nosił po 2-3 dni w miesiącu. Nikt nie narzekał.

Byliśmy młodzi i twardzi. Odmawialiśmy jazdy autem. Po prostu za nim biegliśmy. Nasz pies, MURZYN, był przywiązany linką stalową do haka i biegł obok nas. I nikomu to nie przeszkadzało. Nikt nie narzekał.

Wychowywali nas gajowi, stare wiedźmy, zbiegli więźniowie, koledzy z poprawczaka, woźne i księża. Nasze matki rodziły nasze rodzeństwo normalnie – w pracy, szuwarach albo na balkonie. Prawie wszyscy przeżyliśmy, niektórzy tylko nie trafili do więzienia. Nikt nie skończył studiów, ale każdy zaznał zawodu. Niektórzy pozakładali rodziny i wychowują swoje dzieci według zaleceń psychologów. To przykre. Obecnie jest więcej batonów niż dzieci.

My, dzieci z naszego jeziora, kochamy rodziców za to, że wtedy jeszcze nie wiedzieli jak nas należy „dobrze" wychować. To dzięki nim spędziliśmy dzieciństwo bez słodyczy, szacunku, ciepłego obiadu, sensu, a niektórzy – kończyn.

Nikt nie narzekał.

Pokaż więcej komentarzy (17)

Gruba ryba

w Hydepark

18piorunów

Co mówi amerykańska pszczoła do polskiej?

* jesteś awesome (osom)

Pokaż więcej komentarzy (4)

GURU

w Hydepark

12piorunów

Spotkanie moderacji hejto.
Z dźwiękiem oglądać.

GURU2piorunów

@Taxidriver nie chcę się przypierdalać ale moderacja hejto nie występuje w liczbie mnogiej XD

Pokaż więcej komentarzy (5)

Fanatyk

w Heheszki

176piorunów

Tak w nawiązaniu do wyrzucenia do kosza pomysłu dotyczącego wprowadzenia darmowej wody w restauracjach xD

Fenomen11piorunów

fakt, ze w narodzie jest taka januszerka, ze w ogole ktos wpadl na pomysl, zeby taki problem rozwiazac ustawa, zrzuca mnie z krzesla xd jeszcze zeby ta woda byla w restauracjach za jakas symboliczna kwote, a nie 7 zl za pollitrowa butelke, to jeszcze bym rozumial. az dziw bierze, ze mowi sie "oszwabic" a nie "opolaczyc". moze to jakas wielka, narodowa projekcja.

Fenomen1piorunów

@solly-1 We Francji jest to rozwiązane ustawą (od 1967 roku)m podobnie jest w Hiszpanii, Portugalii, UK, Irlandii. Mam nadzieję, że jeszcze się nie podniosłeś, bo znowu byś z krzesła spadł.

Porażką jest to, że restauratorzy wymusili na rządzących wycofanie się z takiej, w sumie gównianej, ustawy, która chyba by nie zlikwidowała żadnego lokalu gastronomicznego. Ale wycofali się jak miękiszony.

Fanatyk7piorunów

@xepo k⁎⁎wa naród wybrany ustawy potrzebuje żeby gwiazdkę na googlach odejmować za brak wody xD

Ja tak robię i piszę w komentarzu za co. Więcej osób by tę praktykę stosowało to już dawno byśmy dostawali na stół dzbanek zimnej kranowianki i to zanim jeszcze przystawki wjadą ←⁠(⁠⁠꒪⁠ヮ⁠꒪⁠⁠)

Pokaż więcej komentarzy (6)