Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

#ksiazki

Gruba ryba

w Książki

17piorunów

1357 + 1 = 1358

Tytuł: Z mgły zrodzony

Autor: Brandon Sanderson

Kategoria: fantasy, science fiction

Wydawnictwo: MAG

Format: ebook

Liczba stron: 624

Ocena: 7/10

Prywatny licznik: 27/48

Kto jak nie Brandon Sanderson do kategorii "Nietypowy system magii lub technologia" w ?

System magiczny - za⁎⁎⁎⁎sty, zarówno allomancja jak i feruchemia to interesujące koncepty. Świat i pomysł na fabułę to historia od zera do bohatera połączona z "Ocean Eleven" xD ot, ciekawe, przyjemne fantasy.

Największą bolączka tej książki: Skaa jako niewolnicy musieli się w jakiś sposób różnić od szlachty. Albo różnice były w wyglądzie (np. kolor skóry), albo kulturowe. W obu przypadkach Vin powinna zostać od razu zdemaskowana na pierwszym balu jako Skaa... a tutaj wszyscy łyknęli jak pelikan.

21/25 - Nietypowy system magii lub technologia

Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz

Autorytet2piorunów

Od przeczytania tej książki nazwisko Sandersona jest dla mnie znakiem jakości, czyli widzę to nazwisko = nawet nie biorę do ręki.

Nie bardzo doprawdy rozumiem co ludzie widzą w tej lekturze, no ale o gustach się nie dyskutuje.

Pokaż więcej komentarzy (3)

Koneser

w Literatura

12piorunów

Zakupy do domowej biblioteczki :)

Pokaż więcej komentarzy (4)

Fanatyk

w Książki

12piorunów

Newsy książkowe od Whoresbane'a!

Drugi news / 30.10.2026

Wydawnictwo Vesper ujawnia piąty tom serii z Matthew Corbettem. "Rzeka dusz" Roberta McCammona trafi do sprzedaży 16 listopada 2026 roku. Wydanie w twardej oprawie obejmie 420 stron, w cenie detalicznej 64,90 zł. Poniżej okładka i krótko o treści.

Charles Town, Kolonia Karolina, rok 1703. Matthew Corbett, zawodowy rozwiązywacz problemów, jak sam siebie określa, przyjmuje lukratywne, choć dość osobliwe zlecenie: ma eskortować pewną piękną kobietę na bal maskowy. Pozornie łatwa misja szybko przybiera mroczny obrót. Na terenie pobliskiej plantacji zamordowano szesnastoletnią dziewczynę. O zbrodnię podejrzewa się zbiegłego niewolnika, który wraz z dwojgiem członków rodziny ukrył się na bagnach. Matthew dostrzega jednak szczegóły, które nie pasują do oficjalnej wersji wydarzeń. Postanawia wyruszyć tropem zbiegów i dopilnować, by sprawiedliwości stało się zadość. Tak oto rozpoczyna niebezpieczną wyprawę w górę Rzeki Przesilenia, zwanej Rzeką Dusz.

Na Matthew czekają jadowite węże, aligatory, wyjęci spod prawa dzicy, mityczne bestie i - jak zawsze - ludzie, których zdrada okazuje się najbardziej niebezpieczna. Wyprawa Rzeką Dusz wystawi wytrzymałość młodego mężczyzny na ciężką próbę, zmusi do konfrontacji z własną przeszłością i doprowadzi do wydarzenia, które na zawsze odmieni jego życie.

 'a - tag, pod którym chwale się nowymi nabytkami oraz wrzucam newsy o książkach

Chcesz mnie wesprzeć? Mój Onlyfans ( ͡° ͜ʖ ͡°)

⇒ patronite.pl/ksiazkiWhoresbane

⇒ suppi.pl/ksiazkiwhoresbane

    

Gruba ryba

w Książki

12piorunów

1355 + 1 = 1356

Tytuł: Gottland

Autor: Mariusz Szczygieł

Kategoria: reportaż

Wydawnictwo: Czarne

Format: ebook

Liczba stron: 248

Ocena: 6/10

Prywatny licznik: 26/48

To nie jest książka o współczesnych Czechach. Szczygieł zebrał i opisał najważniejsze wydarzenia z ostatniego stulecia, które pomogą czytelnikowi zrozumieć Czechów. Ciekawe jednak nie tego się spodziewałem.

20/25 - Reportaż o kraju, o którym wiedziałeś/aś niewiele

Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz

Gruba ryba

w Książki

17piorunów

1354 + 1 = 1355

Tytuł: Traktat o łuskaniu fasoli

Autor: Wiesław Myśliwski

Kategoria: literatura piękna

Wydawnictwo: Znak

Format: ebook

Liczba stron: 446

Ocena: 5/10

Prywatny licznik: 25/48

Książka była wielokrotnie polecana przez @WujekAlien - więc pomyślałem, że idealnie pasuje na . Nagrodzona Nike, więc spodziewałem się czegoś ciekawego. A tu klops... Nie podeszła mi kompletnie.

Książka nie opowiada jednej spójnej opowieści, jest to bardziej połączenie monologu z powieścią szkatułkową i fragmentarycznie jest ciekawie. Jednak całościowo nie dowozi.

Ponadto miałem problem z brakiem refleksyjności głównego bohatera i "niemego" rozmówcy. Podejrzewam, że był to celowy zabieg autora, jednak nie przypadło mi to do gustu.

19/25 - Polecajka z hejto

Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz

Lider2piorunów

@l__p Panu Myśliwskiemu dać 5/10, no nie masz boga w sercu (╯°□°)╯︵ ┻━┻

Lider0piorunów

@l__p jak traktat Ci się nie spodobał, to zawsze jest szansa, że „Widnokrąg” albo „Ostatnie rozdanie” Ci się spodobają ( ͡~ ͜ʖ ͡°)

Pokaż więcej komentarzy (4)

Fenomen

w Hydepark

4piorunów

Mam pytanie do ludzików spod tagu oraz - chciałbym aby ktoś wytłumaczył mi sens korzystania z AI do pisania "opinii" na temat przeczytanych książek. Zawsze myślałem, że daną opinię i przemyślenia pisze się na bazie swoich doświadczeń i odczuć, a tu zonk. Chodzi mi o wpisy @WujekAlien (nawet się nie wypieraj używania ai do pisania wpisów, bo to bez sensu), którym tak wszyscy się zachwycacie, każda "recenzja" to lekko zmodyfikowany AI slop. Może jest taka moda i jej nie rozumiem, może jestem ignorantem, mimo wszystko chciałbym poznać po prostu opinie osób trzecich, bo ciekawi mnie ten fenomen już od dłuższego czasu.

Kosmonauta2piorunów

Ależ się zrobiła tu wykopowa atmosfera. Jak Ci się to z jakichś względów nie podoba, możesz bez dramaturgii skorzystać przecież z czarnej listy albo po prostu przescrollować sobie post jednym ruchem kciuka (czy tam palca środkowego jak przeglądasz na komputerze z myszką).

Wujeszek jest ostatnią osobą tutaj, która zasługiwałaby na kręcenie jakichkolwiek afer, przecież on nikomu nie wadzi i jest zwykle miły dla innych.

Fenomen1piorunów

@Lopian brzmisz teraz jak jakaś mamuśka na fejsie, jAk cI sIe NiE pOdObA tO niE kOmeNtÓÓjjjj!!! Przestań być żałosnym, hejto to nie kółko wzajemnej adoracji i mam prawo zadawać pytania 😉

Gruba ryba3piorunów

Mi to osobiście trochę lata, choć w dzisiejszych czasach może i by się przydał dopisek "wygenerowane przy pomocy AI". Trochę się obawiam, że pójdzie to raczej w drugą stronę, i pomoc AI będzie trzeba zakładać by default, a reszta będzie oznaczana jako "100% made by human" (coś jak z jedzeniem bio albo 98% szynki w parówkach). Ja sam się niczym nie wspomagam, ale też nie generuję dużej liczby wpisów, więc nie mam takiej potrzeby. Wujo równy chłop, lubi chodzić i czytać/słuchać.

Pokaż więcej komentarzy (20)

Osobistość

w Książki

18piorunów

1353 + 1 = 1354

Tytuł: Pamięć światłości

Autor: Robert Jordan, Brandon Sanderson

Kategoria: fantasy, science fiction

Wydawnictwo: Zysk i S-ka

Format: książka papierowa

ISBN: 9788383354224

Liczba stron: 1128

Ocena: 7/10

Nareszcie koniec (poniekąd). A wiecie, czego z kolei końca nie było widać? Gównianej korekty. Ale o obu rzeczach później.

Tom wieńczący ten wielki cykl stanowił właściwie jeden długi opis totalnej bitwy, w środku którego można znaleźć niepozorny, liczący sobie 222 strony rozdział zatytułowany "Ostatnia Bitwa". Rozdziały tutaj miały zwykle koło stron 20.

Wszystkie pionki rozstawione, wszyscy (czy na pewno?) gracze są przy planszy, każdy sprzymierzeniec Światłości ma nadrzędny cel - pokonać Cień, wspomóc Randa, wygrać Bitwę - ale pod tym kryją się też swoje własne motywacje na okazję zwycięstwa, bo co komu po nim, jeżeli nie będzie czym rozporządzać? Całe to morze wątków prowadzonych - czasem bardziej, czasem mniej umiejętnie, sensownie czy interesująco - na tysiącach stron powoli i stopniowo znajduje swoje zakończenie - zawsze dramatyczne, przeważnie satysfakcjonujące. Nie przychodzi mi do głowy żadna drugoplanowa postać - dobra czy zła - której nie poświęcono by sensownych choć kilku minut czas ekranowego. Z jednym wyraźnym wyjątkiem - Padan Fain. Chłop pojawiał się dosyć rzadko w tej serii, ale za każdym razem ładnie bruździł, niestety jednak nawet nie "właściwie nic" tylko "po prostu nic" z tego nie wynika, a potencjał wątku niezależnego zła wyglądał całkiem obiecująco.

Trup ściele się gęsto. Nie tylko wśród bezimiennego mięsa obu stron, ale też i znanych postaci. Podobało mi się, że nie wszyscy mieli szansę odejść z hukiem i w chwale, a wręcz przeciwnie. Osoby giną w sytuacjach, w których oczekujemy ich standardowej ucieczki spod opadającego ostrza, a gdy obecny punkt widzenia odwraca wzrok, napotyka puste spojrzenie swoich starych sprzymierzeńców. I te sceny miały moc właśnie przez tą swoją nagłość, bezpośredniość i brak litości.

W moim odczuciu tom ten nużył trochę od pewnego momentu przez to nieustanne tkwienie pośród masakrujących się szeregów, choć chyba takie poniekąd powinny być odczucia czytelnika wobec ostatniej z bitew. Ci dobrzy wpadali w coraz to głębsze i głębsze otchłanie desperacji i nadciągającej porażki, niczym jakieś kręgi piekieł, bo gdy wydawało się, że gorzej już być nie może - niespodzianka - może. Niemniej jednak ostatnie, na oko, 200 stron to już gęsta akcja, zwroty akcji i niesamowicie istotne wydarzenia ze świetnymi scenami. Ciąg wydarzeń na samiutkim końcu był może trochę życzeniowy i opierał się na rozwiązaniach, które chyba w żaden sposób nie zostały wcześniej zakomunikowane, ale jednak przyjemnie to wszystko zamknęły. No i nie mogę powiedzieć, że mimo wszystko nie poczułem po zamknięciu okładki lekkiej melancholii. Mimo wszystko.

Tak jak w 2 tomach były objawienia Rhuidean, tak w tym nastąpiły objawienia Czarnego. Nie były może tak okropne w swojej obrazowości i istotne dla światotwórstwa, jednak niosły swoje znaczenie i pozwoliły Randowi osiągnąć odpowiedni stan umysłu, by wreszcie dopiąć swego.

Obok całego tego wzajemnego siekania się na masową skalę i bohaterowania wyróżniał się wątek Androla, jego grupy i ich zmagań w Czarnej Wieży. Z zainteresowaniem śledziłem starania najsłabszego z Asha'manów i jego niezłomnej persony wobec groźnych spisków i okropieństw wywołujących zwątpienie nawet w najhardszych z serc.

Samo zakończenie (niekoniecznie sposób jego osiągnięcia) po prostu mi się podobało - ani bardzo, ani ledwo. Z jednej strony z chęcią przeczytałbym po kilka stron na temat dalszych losów każdej co istotniejszej postaci, ale z drugiej cel sagi został osiągnięty, a wszystko ponad to to już zbędna gadanina. Zabawne określenie mając na uwadze tę serię. Widziałem wpisy sugerujące, że Jordan miał plany napisania kontynuacji opierającej się na Seanchanach, ale jako że niesamowicie ich nie cierpię - nie żałuję jej braku.

Kilka rzeczy mi się nie podobało. Inwazja pewnej siły wspominanej dosłownie kilka razy nastąpiła totalnie z czapy. Sam absolutnie nie widziałem znaków to zwiastujących, ale podobno były gdzieniegdzie porozrzucane. Można też to uznać za przełamanie oczekiwań, bo zapewne spora część czytelników sądziła, że wreszcie coś się w związku z tą siłą stanie, ale z pewnością nie takiego, a zwłoka jeszcze tę dezorientację pogłębiała.

Jordan sprawnie lawirował wokół tych tematów, nie nazywając niczego po imieniu, ale oczywiście Sanderson wjechał, cały na biało, i poleciał z "każdy, kto choć trochę interesował się tą sprawą, wiedział, że Baldhere wolał mężczyzn niż kobiety". Robert odziałby to wyrażenie w znacznie bardziej niepozorne szaty.

A teraz dział wtop korekty i tłumaczenia. Skandalicznie długi. Przerażająco.

Mierna korekta. Niemałą ilość razy brakowało spójników i innych tego typu wyrazów. Czasami zdanie dalej miało sens, ale brzmiało strasznie głupio albo drętwo. Raz na jakiś czas przy kwestii tej lub tamtej postaci brakowało pauzy dialogowej. Więcej razy niż mam wszystkich palców w losowym słowie znalazła się spacja. Wszystko to wywoływało już u mnie poczucie bezsilności.

Dziwne tłumaczenie. Tytuł rozdziału 27. brzmi po angielsku "Friendly fire". A jak przetłumaczono na nasze? Bratobójczy ogień? Nie, PRZYJACIELSKI. "Chorował już gwałtownie kilka razy w ciągu bitwy" jako opis stanu jednej postaci wobec realiów pola bitwy. Z pewnością nie chodziło o "got sick" jako "bede rzigoł".

Brak konsekwencji. Gdy zobaczyłem Eldera Hamana zamiast Starszego Hamana, to uniosłem brwi. Gdy zobaczyłem Jaina Farstridera zamiast Jaina Długi Krok, to odłożyłem książkę, bo jasny c⁎⁎j mnie wtedy strzelił. Były jeszcze inne kwiatki tego typu np. Spine zamiast Grzbietu Świata, jakiś tam Square zamiast placu i coś z pewnością jeszcze było, ale zapomniałem zapisać. Dopiero po jakimś czasie zorientowałem się, że postacie z jakiegoś powodu nazywają lunetę zwierciadłem, choć w poprzednich tomach zastosowano inną, bardziej sensowną nazwę, nie pamiętam już jaką niestety. Sul'dam i damane nagle zaczęły być określane męskimi zaimkami.

Ten problem był obecny, o ile mnie pamięć nie myli, od samego początku i z pewnością od swojego pierwszego pojawienia się doprowadzał mnie do szału - brak wyraźnego oddzielenia od siebie perspektyw. Dla przykładu najpierw śledzimy Randa schodzącego w dół "piekieł", by zmierzyć się z Czarnym. Napotyka jednego z przeklętych, ten powoli do niego podchodzi, a w następnej linijce widzimy Lana w bitewnym szale. Coś takiego miałoby sens w medium wizualnym, gdzie dwóch facetów zamierza się tłuc, biorą zamach, zbliżenie na złączenie mieczy, potem oddalenie i okazuje się, że śledzimy już zupełnie inny pojedynek.

A na sam koniec coś, co wyszło spod pióra samego autora, więc jest zupełnie osobnym podpunktem. Sądzę, że porównywanie niepodważalności czegoś do następowania po sobie pór roku stanowi niefortunny wybór w tym świecie.

Osobistość

w Hydepark

50piorunów

Ostatni okres mojego życia nie oszczędza mnie za bardzo. Mimo ciągłych prób rozwoju na kilku polach czuję się pusty. Mimo fajnych wakacji czułem się niespełniony. Mimo że miałem schudnąć 15 kg to schudłem właściwie 20 i wszyscy gratulują to mnie to nie cieszy. Prawie nie spałem, chodziłem zamulony. Uśmiechałem się ale to była tylko maska. Nigdy nie wierzyłem w przypadki ale pech chciał że musiałem skorzystać z usług poczty polskiej której nienawidzę i na półce z książkami zobaczyłem picrel. I pod wpływem impulsu kupilem. I powiem wam szczerze że otworzyło mi to oczy. Przeczytane właściwie w trzech podejściach w weekend. Nie sądziłem że dorastanie w domu alkoholowym będzie miało aż taki wpływ na to jaki teraz jestem i z czym się mierzę. Polecam każdemu tytuł. Chyba powoli trzeba myśleć o jakiejś grupie wsparcia żeby pozbyć się wadliwych nawyków, myślenia i ruchów.

Do niektórych rzeczy się dorasta.

Osobistość5piorunów

Uuu, współczuję, ale super że znalazłeś tę książkę!
Sama pracowałam na terapii właśnie pod kątem DDA i moje życie zyskało dużo koloru i po prostu głębi.a nie robię specjalnie nic więcej czy coś bardziej,po prostu rozumiem mechanizmy, które dzieją się w mojej głowie.
Powodzenia i oby bylo dobrze!

Fanatyk1piorunów

I gdzie są teraz ci co wyśmiewali przepisy siostry Anastazji?!? Ile to żyć ludzkich uratowało, gdy akurat ktoś był głodny a musiał skorzystać z usług poczty?

Pokaż więcej komentarzy (6)

Fanatyk

w Książki

13piorunów

Newsy książkowe od Whoresbane'a!

Wydawnictwo Dolnośląskie ogłasza sześćdziesiąte pierwsze wznowienie książki Agathy Christie. "Pasażer do Frankfurtu" wyruszy 12 listopada 2026 roku. Wydanie w twardej oprawie ma 272 strony, w cenie detalicznej 49,90 zł. Poniżej okładka i krótko o treści.

Wprawdzie sir Stafford Nye jest dyplomatą, ale nie traktuje swych obowiązków zbyt poważnie. Gdy więc na frankfurckim lotnisku zostaje poproszony przez młodą kobietę o nietypową przysługę, postanawia podjąć ryzyko. Nie spodziewa się, że wkracza tym samym w świat politycznych intryg o globalnym zasięgu.


Drogi dwojga bohaterów krzyżują się jeszcze niejednokrotnie. Za każdym razem tajemnicza nieznajoma występuje w innej roli i pod innym nazwiskiem, a polityczna rozgrywka staje się coraz bardziej niebezpieczna.


Sir Stafford i jego sprzymierzeńcy muszą stawić czoła potężnemu przeciwnikowi, który dzięki nieograniczonym środkom finansowym organizuje, uzbraja i szkoli nową armię, aby przejąć władzę nad światem. Najgroźniejsze jest jednak to, że wróg działa z ukrycia.

 'a - tag, pod którym chwale się nowymi nabytkami oraz wrzucam newsy o książkach

Chcesz mnie wesprzeć? Mój Onlyfans ( ͡° ͜ʖ ͡°)

⇒ patronite.pl/ksiazkiWhoresbane

⇒ suppi.pl/ksiazkiwhoresbane

    

Gruba ryba

w Książki

20piorunów

1352 + 1 = 1353

Tytuł: Błoto słodsze niż miód. Głosy komunistycznej Albanii

Autor: Małgorzata Rejmer

Kategoria: reportaż

Wydawnictwo: Czarne

Format: ebook

ISBN: 9788380497672

Liczba stron: 344

Ocena: 9/10

Tak jak ocena wskazuje - książka wybitna. Ciężko poznawać losy wszystkich, którzy opowiadają, jak to w Europie istniała ambitna namiastka północnokoreańskiej maszynki do niszczenia ludzi, gdzie wpadnięcie w tryby machiny niszczyło tylu oraz ich rodziny, ale oderwać się nie jest łatwo. Człowiek łapie się co chwilę za głowę i nie dowierza: jak do tego mogło dochodzić, trwać tyle czasu i jest jednocześnie wdzięczny, że ominął go podobny los.

Forma przypominała trochę "Gottland" Szczygła, ale tu jest pisana jeszcze bardziej jak reportaże z gazet.

Pokaż więcej komentarzy (2)

Lider

w Książki

22piorunów

1349 + 1 = 1350

Tytuł: Pożyczone wzgórza

Autor: Scott Preston

Kategoria: literatura piękna

Wydawnictwo: Czarne

Format: ebook

Liczba stron: 368

Ocena: 7/10

Są książki, które zabierają nas do miejsc pozornie spokojnych, żeby po chwili pokazać, jak wiele przemocy, cierpienia i ludzkiej podłości może kryć się za pięknym krajobrazem. Tym właśnie są "Pożyczone wzgórza" Scotta Prestona. Surową, momentami brutalną opowieścią o ludziach, którzy całe życie poświęcają ziemi, choć ta nigdy tak naprawdę do nich nie należy.

Głównym bohaterem i narratorem jest Steve Elliman, pasterz z angielskiej Kumbrii, który po latach wspomina wydarzenia na zawsze zmieniające życie jego rodziny i lokalnej społeczności. Wszystko rozpoczyna się kiedy epidemia pryszczycy doprowadza do masowego wybijania stad zarażonych owiec. Dla ludzi, którzy od pokoleń zajmowali się hodowlą, oznacza to nie tylko utratę źródła utrzymania, ale również całego dotychczasowego świata.

Z tej tragedii wyrasta historia o przyjaźni, zdradzie, niespełnionej miłości i stopniowym przekraczaniu granic, zza których coraz trudniej zawrócić. Steve wiąże swoje losy z Williamem Herne’em, właścicielem sąsiedniej farmy, który desperacko próbuje uratować rodzinny majątek. Problem w tym, że kolejne decyzje Williama prowadzą ich obu w coraz bardziej niebezpieczne rejony, gdzie kradzież owiec jest jedynie początkiem znacznie poważniejszych problemów.

Najciekawszy jest dla mnie jednak sam Steve. Bohater, który przez większość życia właściwie nie podejmuje samodzielnych decyzji. Podąża za ojcem, później za Williamem, podporządkowuje się silniejszym osobowościom i pozwala, żeby wydarzenia po prostu go niosły. Nie jest klasycznym bohaterem, któremu łatwo kibicować. Bywa bierny, tchórzliwy, podejmuje fatalne decyzje, a czasami ich po prostu nie podejmuje, co prowadzi do jeszcze gorszych konsekwencji.

I właśnie w tym tkwi siła tej historii. Preston pokazuje, jak człowiek może stopniowo stawać się częścią zła, którego początkowo był jedynie świadkiem. Jak łatwo usprawiedliwiać kolejne ustępstwa i przekonywać samego siebie, że przecież nie miało się wyboru.

Bardzo podoba mi się również sposób przedstawienia pasterskiego świata. Góry, doliny, owce, stare gospodarstwa i ludzie przywiązani do ziemi od pokoleń. Nie ma tutaj romantycznej wizji życia na wsi. Jest ciężka praca, bieda, długi, brutalność i świadomość, że jeden kryzys może przekreślić dorobek kilku pokoleń. Ziemia, która miała zapewniać stabilność, staje się czymś, co powoli niszczy swoich właścicieli.

Szczególnie interesujący jest motyw owiec. Zwierząt, wokół których kręci się całe życie bohaterów, ale które jednocześnie stają się świadkami ich upadku. Ocalały z epidemii Rusty urasta niemal do symbolu świata, którego bohaterowie desperacko próbują się trzymać, nawet kiedy właściwie nic już z niego nie zostało.

Preston oddaje głos staremu pasterzowi, który opowiada historię po swojemu, posługując się regionalnymi określeniami i charakterystycznym rytmem wypowiedzi. Nadaje to opowieści autentyczności, choć wymaga od czytelnika przyzwyczajenia się do sposobu narracji. W polskim tłumaczeniu może jednak tracić trochę na autentyczności.

"Pożyczone wzgórza" są dla mnie przede wszystkim opowieścią o dziedziczeniu nie tylko ziemi i rodzinnych obowiązków, ale również błędów, obsesji i przemocy. O ludziach, którzy tak bardzo boją się utraty swojego świata, że ostatecznie sami doprowadzają do jego zniszczenia.

Najbardziej gorzka pozostaje jednak historia Steve’a. Człowieka, który przez lata żył w cieniu innych, a kiedy wreszcie otrzymał możliwość decydowania o własnym losie, okazało się, że nie różni się od nich tak bardzo, jak chciałby wierzyć. To brudna, ponura i pozbawiona sentymentów opowieść, w której piękno angielskich wzgórz stanowi jedynie kontrast dla ludzkiego okrucieństwa. A sam tytuł nabiera z każdą kolejną stroną gorzkiego znaczenia.

Okładka może się Wam wydawać znajoma, bo to obócony o 90 stopni fragment obrazku "Udręka" autorstwa Augusta Friedricha Schencka.

Opublikowano za pomocą https://bookmeter.xyz

Fenomen4piorunów

O właśnie, miałem ostatnio zapytać. Wuja, opanowałeś którąś z technik szybkiego czytania? Twoje tempo (zważywszy na masę innych aktywności w ciągu dnia) jest porażające.

Lider2piorunów

@efceka Miałem kurs szybkiego czytania za dzieciaka, ale czy on coś pomógł to nie wiem. Do tego sporo książek słucham jako audiobooki, albo oficjalnie z Legimi, Audioteki, EmpikGo czy Storytel albo z użyciem ElevenLabs i głosu Piotra Fronczewskiego.

Zamiast papierowych książek, czytam ebooki, bo duzo łatwiej znaleźć czas na czytanie z czytnika w kuchni, jak robię kawę czy jedzenie, niż czytanie papierowej dużej książki, szczególnie 1 ręką.

Pracując na Open Space w korpo nauczyłem się odcinać od otoczenia, więc dość łatwo mi się skupić na książce, gdy żona na kanapie obok ogląda TV albo rozmawia przez telefon. I to bym chyba uznał, za najważnieszy skill przy czytaniu.

Lider2piorunów

@LondoMollari nie ufam AI jeśli chodzi o książki, zawiodłem się wiele razy szukając rekomndacji książek podobnych do tych, które lubie. Do tego wciągnięcie książki, która ma 300-500 stron by mi zżarło wszystkie kredyty z 1 dnia, a sporo i tak już zużywam do pracy :grinning:

GURU3piorunów

@LondoMollari Spróbowałem tak kiedyś zrobić dla tytułu jaki przeczytałem i to była praktycznie cała halucynacja. Pewnie wszystko zależy jak znany jest to tytuł ale u mnie nic nie trzymało się kupy.

Fanatyk1piorunów

@WujekAlien Heheszki tylko. Książki czytam samemu, AI używam do streszczania korpobełkotu, który ktoś inny napisał przy użyciu innego AI. ( ͡° ͜ʖ ͡°)

Gruba ryba1piorunów

@WujekAlien też od niedawna polubiłem się z ebookami między innymi z tego powodu: 6" można schować w kieszeń i przeczytać kilka stron w czasie gotowania makaronu, czekania na zmianę opon, czy w innym międzyczasie. Zazdroszczę natomiast umiejętności odcięcia się od otoczenia, bo nie umiem :confused:

Pokaż więcej komentarzy (9)

Fanatyk

w Książki

16piorunów

Newsy książkowe od Whoresbane'a!

Trzeci news / 29.10.2026

Wydawnictwo Vesper ujawnia okładkę trzeciego tomu Wojny starego człowieka. "Ostatnia kolonia" Johna Scalziego w listopadzie 2026 roku.

 'a - tag, pod którym chwale się nowymi nabytkami oraz wrzucam newsy o książkach

Chcesz mnie wesprzeć? Mój Onlyfans ( ͡° ͜ʖ ͡°)

⇒ patronite.pl/ksiazkiWhoresbane

⇒ suppi.pl/ksiazkiwhoresbane

     

Pokaż więcej komentarzy (2)

Fanatyk

w Książki

17piorunów

Newsy książkowe od Whoresbane'a!

Drugi news / 29.10.2026

Wydawnictwo MAG ogłasza drugi tom Wojny pojmanego. "Wiara zwierząt" Jamesa S.A. Coreya ukaże się 4 grudnia 2026 roku. Wydanie w twardej oprawie liczy 416 stron, w cenie detalicznej 59 zł. Poniżej okładka i krótko o treści.

Potworne imperium Carryx zbudowano na podboju i zniewoleniu. Tysiące gatunków podlegają rozkazom Sovran i są poddawane nieustannym, krwawym próbom. Muszą dowieść swojej przydatności w niekończącej się wojnie albo zostaną unicestwione.

Dafyd Alkhor, który wyrósł na przywódcę pojmanych ludzi, budzi strach i pogardę tych, którym przewodzi. Bezwzględnie umacnia swoją pozycję w machinie wojennej imperium, stopniowo zmieniając samą naturę ludzkości i czyniąc z niej narzędzie obcych władców. Jednak jego lojalność nie jest tym, czym się wydaje.

Wraz z ludzkimi niewolnikami do planetarnego pałacu Carryx przeniknął Rój – agent nieśmiertelnego wroga imperium. Jego zadaniem jest znalezienie sposobu na obalenie potęgi Carryx.

Lecz im dłużej przebywa wśród ludzi, tym bardziej zapomina, że sam jest bronią.

Gdy jeńcy trafiają na fronty wojen prowadzonych przez Carryx, odkrywają prawdziwą skalę potęgi imperium. Jednocześnie zaczyna nabierać kształtu desperacki plan jego zniszczenia.

Ale imperia skrywają tajemnice. A nawet nieśmiertelny wróg może nie być tym, czym się wydaje...

 'a - tag, pod którym chwale się nowymi nabytkami oraz wrzucam newsy o książkach

Chcesz mnie wesprzeć? Mój Onlyfans ( ͡° ͜ʖ ͡°)

⇒ patronite.pl/ksiazkiWhoresbane

⇒ suppi.pl/ksiazkiwhoresbane

     

Lider1piorunów

@Whoresbane całą książeczkę Pan wrzuci, bo ciekawie wygląda ta struktura plastra miodu ( ͡~ ͜ʖ ͡°)

Pokaż więcej komentarzy (2)

Fanatyk

w Książki

15piorunów

Newsy książkowe od Whoresbane'a!

Wydawnictwo MAG ogłasza wydanie jubileuszowe. "Zaginiony metal" Brandona Sandersona wyląduje na sklepowych półkach 27 listopada 2026 roku. Wydanie w twardej oprawie ma 544 strony, w cenie detalicznej 69 zł. Poniżej okładka i krótko o treści.

Waxillium Ladrian, stróż prawa z Dziczy, który został senatorem w wielkim mieście, od lat tropi tajemniczą organizację zwaną Kręgiem. Kierowana niegdyś przez jego nieżyjących już wuja i siostrę, porywała ludzi z rodzin Allomantów. Kiedy detektyw Marasi Colms i jej partner Wayne odkrywają magazyn broni przeznaczonej dla Bilming, natrafiają na nowy trop. Krąg wykorzystuje narastający konflikt między stolicą a zewnętrznymi miastami, a jego wpływy sięgają już Senatu Elendel.

Gdy Wax odkrywa nowy materiał wybuchowy o niespotykanej sile rażenia, uświadamia sobie, że Krąg z pewnością zna już jego możliwości. Tymczasem nieśmiertelny kandra wyjawia mu, że moc Harmonii nie sięga Bilming, które znalazło się pod wpływem innego boga – Trella. Nie jest on jednak jedyną istotą z szerszego cosmere zainteresowaną losem Scadrialu. Z Marasi kontaktują się tajemniczy przybysze obdarzeni niezwykłymi zdolnościami, którzy twierdzą, że chcą chronić planetę… za wszelką cenę.

Wax musi zdecydować, czy odłożyć na bok swój konflikt z Bogiem i ponownie stać się Mieczem Harmonii. Jeśli nikt nie odważy się zostać bohaterem, którego potrzebuje Scadrial, planetę i miliony jej mieszkańców czeka tragiczny koniec.

 'a - tag, pod którym chwale się nowymi nabytkami oraz wrzucam newsy o książkach

Chcesz mnie wesprzeć? Mój Onlyfans ( ͡° ͜ʖ ͡°)

⇒ patronite.pl/ksiazkiWhoresbane

⇒ suppi.pl/ksiazkiwhoresbane

    

Lider

w Książki

17piorunów

1348 + 1 = 1349

Tytuł: Werdykt

Autor: John Grisham

Kategoria: kryminał, sensacja, thriller

Wydawnictwo: Albatros

Format: ebook

Liczba stron: 480

Ocena: 6/10

Ksiązka numer 200 w tym roku ( ͡~ ͜ʖ ͡°)

John Grisham po raz kolejny zabiera nas do świata amerykańskiego wymiaru sprawiedliwości, ale tym razem postanawia nieco odwrócić dobrze znany schemat. Bo co zrobić, kiedy przegrywa się proces sądowy, a do zapłacenia pozostaje kilkadziesiąt milionów dolarów? Można oczywiście złożyć apelację. Można też spróbować czegoś znacznie skuteczniejszego - kupienia sobie sędziego, który tę apelację rozpatrzy na naszą korzyść.

Historia rozpoczyna się w Missisipi, gdzie firma Krane Chemical zostaje zobowiązana do zapłacenia 41 milionów dolarów odszkodowania za skażenie wody, które przyczyniło się do śmierci i chorób mieszkańców niewielkiego miasteczka. Dla reprezentujących poszkodowanych prawników jest to ogromne zwycięstwo, ale właściciel korporacji, Carl Trudeau, nie zamierza tak łatwo rozstawać się ze swoimi pieniędzmi.

Zamiast jednak ograniczać się do tradycyjnej walki sądowej, postanawia wykorzystać zbliżające się wybory do Sądu Najwyższego stanu Missisipi. Skoro jeden z sędziów może zagrozić jego interesom, wystarczy zastąpić go kimś przychylnym. A że taka operacja kosztuje kilka milionów dolarów? Cóż, to nadal znacznie mniej niż 41 milionów odszkodowania, prawda?

I właśnie ten bezczelny, ale przerażająco logiczny mechanizm jest najciekawszym elementem książki.

Grisham pokazuje, jak przy odpowiednio dużych pieniądzach można manipulować opinią publiczną, finansować kampanie wyborcze i wpływać na ludzi, którzy teoretycznie powinni stać na straży sprawiedliwości. Co więcej, wszystko odbywa się pod hasłami uczciwości, wartości rodzinnych i obrony obywateli przed zepsutym systemem. Jak również pod płaszczykiem pięknie obowiązujących reguł i limitów.

Z drugiej strony zabrakło mi trochę tego, co najbardziej lubię w Grishamie - bohatera, którego losy naprawdę chciałbym śledzić. W "Kliencie" miałem Marka Swaya i Reggie Love, we "Wdowie" Simona Latcha, a tu mam wrażenie, że głownym i najlepiej napisanym bohaterem jest sam mechanizm machiny wymiary sprawiedliwości. To interesujące, ale niekoniecznie równie angażujące emocjonalnie jak bohater z krwi i kości.

"Werdykt" jest przez to bardziej thrillerem politycznym z lekką prawniczą nutą, niż klasyczną historią sądową, do jakiej przyzwyczaił nas Grisham. Rozprawa sądowa jest, ale my jej nie śledzimy, bo zostajemy na nią zaproszeni dopiero w momencie ogłoszenia tytułowego werdyktu. A co dziwniejsze, to ma to miejsce w pierwszym rozdziale książki. Dopiero później poznajemy powód procesu i skalę przestępstwa.

Książka ciekawa, nie czuć jej długości, choć to blisko 500 stron, czyli standard u Grishama, ale płynie się przez nią błyskawicznie.

Opublikowano za pomocą https://bookmeter.xyz

Osobisty licznik: 200/128

Kompan2piorunów

Czyli średnio 2 książki na 3 dni? A ja to się boje zabrać za "malazańską" bo przepadne na rok a tutaj widzę że kolega by w 3tyg opitolił 😅

Pokaż więcej komentarzy (4)

Lider

w Książki

15piorunów

1347 + 1 = 1348

Tytuł: Turbulencje

Autor: David Szalay

Kategoria: literatura piękna

Wydawnictwo: Muza

Format: ebook

Liczba stron: 144

Ocena: 7/10

Dwanaście historii, kilkanaście osób, podróż dookoła świata i niecałe 150 stron. David Szalay chce nam udowodnić, że nie potrzeba wielkiej objętości, żeby opowiedzieć o ludzkim życiu, samotności i przypadkowych spotkaniach, które potrafią połączyć zupełnie obcych sobie ludzi.

"Turbulencje" to nietypowa powieść, złożona z krótkich, pozornie niezależnych opowiadań. Wszystko zaczyna się od podróży samolotem z Londynu do Madrytu. Poznajemy jedną z pasażerek, fragment jej życia i problemy, z którymi się mierzy. W kolejnym rozdziale uwaga przenosi się na inną osobę, która wcześniej pojawiła się jedynie na drugim planie. I tak, przesiadając się z jednego samolotu do drugiego, podróżujemy przez kolejne miasta i kontynenty i czytamy o "turbulencjach" kolejnych pasażerów.

Największą zaletą książki jest właśnie jej konstrukcja. Szalay bardzo sprawnie pokazuje, jak nasze historie nieustannie przecinają się z historiami innych ludzi. Ktoś, kto dla nas jest jedynie przypadkowym współpasażerem, ma przecież własne problemy, rodzinę, marzenia i tragedie. Przez chwilę stajemy się częścią jego życia, żeby za moment zniknąć z niego na zawsze.

Podobało mi się to, jak wiele autor potrafi przekazać w tak krótkiej formie. Nie potrzebuje rozbudowanych opisów ani wielostronicowego przedstawiania bohaterów. Czasami wystarczy kilka zdań, żeby zarysować czyjąś sytuację i pozostawić czytelnika z pytaniem, co wydarzy się dalej.

I tutaj pojawia się mój największy problem z tą książką.

Historie kończą się często dokładnie wtedy, kiedy zaczynają robić się naprawdę interesujące. Ledwo zdążę poznać bohatera, zainteresować się jego problemami i zacząć zastanawiać nad dalszymi losami, a już siedzę w kolejnym samolocie, z kolejną obcą osobą na miejscu obok. Rozumiem ten zabieg i doceniam jego literacki zamysł, ale momentami zwyczajnie chciałbym dostać trochę więcej.

W rezultacie Turbulencje bardziej skłaniają do refleksji, niż angażują emocjonalnie. To zbiór krótkich spojrzeń na ludzkie życie, w którym najważniejsze wydarzenia często rozgrywają się gdzieś poza kadrem.

Opublikowano za pomocą https://bookmeter.xyz

Gruba ryba

w Książki

20piorunów

1346 + 1 = 1347

Tytuł: Taniec ze smokami. Część 1

Autor: George R.R. Martin

Tłumacz: Michał Jakuszewski

Kategoria: fantasy, science fiction

Wydawnictwo: Zysk i S-ka

Format: książka papierowa

ISBN: 9788375068979

Liczba stron: 634

Ocena: 8/10

Kolejna część tej niesamowitej serii.

Cieszy powrót do lubianych bohaterów, dla których nie starczyło miejsca w poprzedniej książce. Jednocześnie przez to, że „Taniec ze smokami” również został podzielony na dwa tomy, miałem wrażenie, że akcja nie posuwa się zbytnio naprzód. To oczywiście wina tego, że obie części trzeba traktować jako jedną książkę.

Ku zaskoczeniu stwierdzam, że „Uczta dla wron” miała ciekawsze wątki. Może dlatego, że bardziej skupiała się na mniejszych lub większych intrygach, na ludzkiej psychice, a „Taniec ze smokami” idzie w bardziej mistyczne tony, między innymi Jona i Brana. Chociaż przypadek Fetora, człowieka złamanego, jest równie ciekawy z psychologicznego punktu widzenia.

Niezmiennie bardzo podobają mi się różne pogłoski słyszane przez określone postaci, a potem pokazanie ich z perspektywy innych. Sztandarowym przykładem jest cebulowy rycerz.

Mimo że ocena jest oczko niższa niż ostatnio, to wciąż serię czyta mi się naprawdę przyjemnie.

Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz

Fanatyk

w Książki

20piorunów

Newsy książkowe od Whoresbane'a!

Drugi news / 28.10.2026

Wydawnictwo Vesper zapowiada nowy element serii Wymiary. "Księga sądu ostatecznego" Connie Willis wyląduje w księgarniach końcem listopada 2026 roku. Poniżej okładka i krótko o treści.

Mamy tu podróże w czasie, średniowieczną Anglię, epidemię Czarnej Śmierci i współczesny Oxford, w którym śmiercionośny wirus zbiera żniwo wśród mieszkańców i naukowców. Dwie epoki, dwie epidemie i walka z czasem, w której stawką jest ludzkie życie.



To właśnie ten niepokojący klimat nieuchronnej katastrofy, poczucie osaczenia i bezradności wobec choroby stanowią o sile tej historii. Średniowieczny świat pogrążony w strachu przed zarazą i współczesność, która wcale nie okazuje się bezpieczniejsza, dzieli kilkaset lat, ale łączy je coś znacznie bardziej przerażającego niż sam wirus. Postęp, wiedza i technologia nie zawsze wystarczą, gdy człowiek staje twarzą w twarz z czymś, nad czym nie potrafi zapanować.

 'a - tag, pod którym chwale się nowymi nabytkami oraz wrzucam newsy o książkach

Chcesz mnie wesprzeć? Mój Onlyfans ( ͡° ͜ʖ ͡°)

⇒ patronite.pl/ksiazkiWhoresbane

⇒ suppi.pl/ksiazkiwhoresbane

    

Gruba ryba

w Książki

33piorunów

1345 + 1 = 1346

Tytuł: Historia twojego życia

Autor: Ted Chiang

Kategoria: fantasy, science fiction

Liczba stron: 344

Ocena: 9/10

"Każde z zawartych w tomie opowiadań to precyzyjnie skonstruowany eksperyment myślowy" - takie słowa przeczytałem zanim sięgnąłem po tę książkę. A sięgnąłem po nią bo film Arrival był na podstawie tytułowego opowiadania z niej.

No i po skończeniu pierwszych trzech miałem co najmniej mieszane uczucia, ale potem nadgoniło z zapasem. Oceńmy je pojedyńczo!

Wieża Babilonu - ciekawe koncepcyjnie. Osadzone w świecie gdzie Wieża Babilonu została ukończona, i co więcej faktycznie dotarła do sklepienia niebiesko. Kolejny krok: kilofy w dłoń i przebijamy się na drugą stronę. Historia śledzi jednego z zatrudnionych w tym celu kopaczy. Opisy wieży i widoków z niej były świetne. Obesrwacja że wspinanie się po wieży to przecież "podróż" więc istnieją wioski na niej, oddalone od innych o tyle że pewnie możnaby krzyknąć do siebie coś, a jednak nieodwiedzające się wzajemnie zbyt często, bo odległość do pokonania po spirali jest za duża - też super. Generalnie bardzo fajnie nakreślony świat. Ale sama historia... No nie wiem. W opowiadaniu niewiele się działo. I niby był jakiś plot twist, ale niezbyt poruszający. Ogólnie takie nic, chociaż przyjemne do czytania. 6/10

Zrozum - historia gościa który po nowatorskim zabiegu dostaje super inteligencje. Brzmi znajomo? Fakt że czytałem to opowiadanie zaraz po Kwiatach dla Algernona zbiasował mnie totalnie, a mówiąc eufemistycznie, wypadło ono w tym porównaniu gorzej. Jakieś sci-fi walki na przeintelektualizowane pomysły, zakończone durną sceną jak na dachu serialu Sherlock. Totalnie do mnie nie przemawiało. 3/10

Te dwa powyżej były moim zdaniem słabe. Teraz pora na całkiem dobre!

Dzielenie przez zero - historia matematyczki która dowiodła że 2=1, albo mówiąc precyzyjniej, że każda liczba równa się każdej, i to bez błędów, kosmicznych założeń czy dzielenia przez zero. Oczywiście ten wzór nie jest wyprowadzony bo w naszym świecie nie ma sensu xd Ale w opowiadaniu faktycznie arytmetyka została złamana. Tylko... Co z tego? Co to zmienia dla całej działającej obecnie matematyki? W zasadzie nic. A jednak zmienia się wszystko bo przecież żadne działanie nie ma sensu. Siłą opowiadania było to że nie pokazuje globalnych zmian, tylko szok i przemianę autorki równania, i jej próby radzenia sobie ze zburzeniem fundamentu jej wierzeń. Bardzo przyjemne, pomysłowe, 7/10.

A teraz wchodzimy do pierwszej ligii:

Historia twojego życia - tytułowe opowiadanie to generalnie baza dla filmu Arrival. Jak ktoś nie wie to mówiąc bez spoilerów: obcy przylecieli na ziemie i próbują z nami pogadać. Ale ich język jest tak odrębny że przez całe opowiadanie śledzimy lingwistkę analizującą ich komunikacje xd Ale działa to doskonale. Pomysł na nich - świetny. Wątek z którego wynika tytuł (a który to o ile pamiętam był całkiem pominięty we filmie) - super! Wleję jednak bimbru do znicza mówiąc że fabuła filmu podobała mi się mimo wszystko bardziej. Była lepiej rozwinięta, nadawała też więcej sensu wizycie. Może nie lubię takich otwartych tematów? solidne 8/10

Siedemdziesiąt dwie litery - Po raz kolejny Pan Chiang tworzy świat w którym możnaby osadzić cztery filmy, dwa seriale, gre komputerową i ttrpga. Mamy czasy rewolucji przemysłowej ale w świecie z mocnym twistem - istnieje alchemia, magia imion, i wiele bardzo niepokojących zjawisk jak badanie homonkulusów. Wiem wiem "magia w steampunku, ale odkrycie" - no ale właśnie to nie magia lecz fizyka tego świata (inb4. każda magia to "fizyka danego świata"?) przedstawiona w sposób bardzo podobny do mojego wyobrażenia tamtych czasów. A problem rzucony na bohaterów jest dość poważny. Próby rozwiązania go poruszając się w obrębie skomplikowanych zasad świata są imponująco przemyślane. Kunszt pisarski jakiego nie widziałem wcześniej, każde, KAŻDE zdanie spełnia swoją rolę. Strzelba Chechowa użyta w sposób skrajnie dopracowany. Jak dla mnie - 10/10

Ewolucja ludzkiej nauki - dwustronnicowa notatka będąca followupem do świata z opowiadania Zrozum. Moim zdaniem o 2 klasy lepsza niż samo opowiadanie. Rozważa co mają robić ludzie w świecie gdzie super integilentni meta ludzie przejęli w całości naukę i rozwój. 7/10

Piekło to nieobecność Boga - i mamy po raz czwarty świat oparty na pomyśle prostym ale zapierającym dech w realizacji. Oto mamy ziemię taką samą jak nasza, z jednym drobnym różniącym ją od naszej szczegółem - Bóg istnieje, a anioły regularnie przeprowadzają nawiedzenia naszego świata. Pojawiają się na chwilę w błyskach błyskawic, mówią bzdety w stylu "PODĄŻAJ ZA PANEM" i znikają, doprowadzając do kilku cudów, kilku katastrof, i generalnie szkód wycenianych w miliardach. Jaaaakie to jest za⁎⁎⁎⁎ste xD Dodatkowo w tym świecie piekło i niebo są potwierdzone bezpośrednio - piekło czasem widać przez podłogę, a krewni z nieba mogą nas sporadycznie nawiedzić. Świetne, naprawdę świetnie wykorzystanie tych zasad w obrębie opowiadania. Miniaturowym spoilerem będzie na przykład historia babeczki której mąż zmarł, pielęgniarka powiedziała jej że poszedł do nieba, ale po kilku tygodniach ona sama ujrzała go w piekle przez jedno z takich widzeń. Skonfrontowana pielęgniarka przyznała że skłamała żeby babeczka miała lepszą motywacje do dołączenia do niego, ale tak naprawdę to widziała jak jego dusza poszła do piekła. Więc bohaterka złożyła szybkie wypo, wiecie lina taboret czy coś w ten deseń, i dołączyłą do ukochanego gdzie... "żyli"? Długo i szczęśliwie. Koniec. Zajebioza :grinning: 10/10

Co ma cieszyć oczy - Całe opowiadanie to szereg wypowiedzi uczniów z kampusu na którym studenci głosują czy nie wprowadzić nakazu włączania pewnej drobnej zmiany w mózgu na czas studiów. Ta zmiana sprawia że nie postrzegasz brzydoty twarzy innych osób. Widzisz je, owszem, ale masz zablokowany ośrodek szybkiego skanowania czy jest piękna czy brzydka. Raj blackpillowców. Prześwietne rozważania. Super się to śledziło. 9/10

Widzicie więc że rozrzut jest potężny. Szkoda mi jednak negatywnie oceniać tak fenomelane sci-fi ze względu na dwa gorsze, daję więc 9/10

Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz