DeykunLider
3piorunówObejrzałem #fringe drugi raz. W sumie to średnio polecam, takie 6/10.
Oczywiste porównanie to z #xfiles #zarchiwumx ale pierwszy sezon faktycznie jest jak ktoś chyba na hejto powiedział to "jestem Walter Bishop rozwiązujemy te sprawę, bo sobie przypomniałem coś co zrobiłem 20 lat temu". W sumie ta mechanika nie jest zła, ale pomysły Fringe na odcinki są słabsze niż w archiwum x (starają się być bardziej grounded w rzeczywistości), 70% spraw to "ktoś zabił dziwny sposób kogoś" i często zagadka to bardzo nieambitnie ugryzione sci-fi, znaczy proste pomysły na sci-fi spoko, ale plot odcinka będzie, "ten typ potrafi w telekinezę, [walter] tak tak, słyszałem o przypadkach hiperaktywności mózgowej - jest możliwe" i całe clue sci-fi się zamyka w 5 średnio ciekawych zdaniach i reszta to utarty schemat, kogoś zabili, Olivia będzie empatycznie pomagać najsłodszemu bohaterowi odcinka etc. Po 20 odcinkach nużące się to robi.
I w sumie to jest prawda o całej serii, ale najbardziej boli w 1 sezonie. W kolejnych 4 (jest 5) jednak dostajemy składniejsze lore niż w Archiwum X, które nie miało lore i zapominało po 30 odcinkach co Mulder ustalił. We fringe ten główny plot jest solidniejszy, nadal jest fest chaotyczny mamy Williama Bella który ginie w serii z 4 razy, ale o ironio większość wskrzeszeń ma uzasadnienie w fabulę czy to odkrycie alternatywnego świata, czy reset linii czasowej. Są też dziury, ale szczerze mówiąc to to lore bardziej mnie trzymało w serialu. Serial ma 5 sezonów, i power scaling jest spoko, mamy coraz to większych bosów i ostatni sezon to faktycznie walka o świat. Konsumuje się to znacznie fajniej niż Supernatural które co sezon miało nowego uber potwora do pokonania.
W sumie nie żałuje, lepiej mi się oglądało niż x files w którym odpadłem, ale teraz mnie trochę kusi znaleźć listę najlepszych 40 odcinków archiwum x i obejrzeć tylko najlepsze, bo to w sumie może być spoko. :thinking_face:
#seriale #scifi



















