Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

#socjologia

Gruba ryba

w Hydepark

45piorunów

Kolejna aktualizacja (styczeń 2026) dobrze znanego wykresu ( ͡° ͜ʖ ͡°)

źródło:
RafalMundry na twiXer.

Pokaż więcej komentarzy (19)

Autorytet

w Creepy

2piorunów

APPALACHY: Te góry mają swoje zasady. Złam je, a znikniesz.

Myślę, że największą porażką projektu oświecenia jest fakt kilkaset lat później ludzie dalej masowo są gotowi wierzyć w to co osobliwe, tajemnicze, przerażające, paranormalne. Dawny człowiek odczuwał trwogę w spotkaniu z naturą i to spowodowało narodziny religii. To poczucie trwogi nie przeminęło. Ciągle powstają nowe mity pomimo rzekomego zwycięstwa nauki nad religią i będą najprawdopodobniej powstawać dalej. No i kto wie? Może idea sacrum faktycznie ujawnia prawdę wykraczającą poza to co materialne.

Pokaż więcej komentarzy (3)

Autorytet

w Hydepark

9piorunów

Krótko o różnych powołaniach człowieka w społeczeństwie

Prawica w moim osobistym odczuciu dostała już obsesji na punkcie tego klasycznego modelu rodziny co jest ograniczające nie tylko dla kobiet i mężczyzn. Kobieta jest według nich dopiero realizuje swoją kobiecość gdy jest matką, a mężczyzna jest prawdziwym mężczyzną gdy jest ojcem. Z jednej strony rozumiem taką narracje bo panuje silny spadek przyrostu dzieci oraz powszechna samotność. Z drugiej strony społeczeństwo nie potrzebuje jedynie ojców i matek. Nawet w tradycjonalistycznych społeczeństwach część jednostek świadomie wybierała życie w zakonach albo jako pustelnicy i prowadzili egzystencje w ascezie co też ówcześnie przedstawiano jako swego rodzaju ideał. Czasami dokonywało się też łączenie funkcji mnicha i wojownika co dało się zaobserwować zarówno w Europie (zakony rycerskie) jak i na dalekim wschodzie czy w Indiach.

Wielu filozofów czy naukowców także było często samotnikami poświęcając się bardziej swojej pracy niż zakładaniu rodziny i uważam to nie tylko za zachowanie akceptowalne, ale wręcz godne podziwu bo ci ludzie zapewniali jednak rozwój cywilizacji. W każdym razie chce powiedzieć, że choć rodzenie dzieci by społeczeństwo mogło przetrwać jest ważne o tyle egzystencja ludzka nie powinna się sprowadzać tylko do tego i nie każdy powinien się tym zajmować. Oczywistym jest, że ktoś może przywołać argument biologiczny by skrytykować moją postawę. Ja jednak jestem zdania, że człowiek odnajduje sens i wartość swojej egzystencji przekraczając to do czego jest biologicznie uwarunkowany, a nie się temu podporządkowuje. Nie jest to zresztą tylko moja teza bo i również filozof Roman Ingarden widział w tym właśnie pierwotne pragnienie ludzkości aby wyrwać się spod panowania natury co umożliwiło powstanie kultury.

Lider4piorunów

@Al-3_x prawica po prostu wali do tego twardogłowego elektoratu, który sobie skrzętnie hodowała i programowała. I może te role się sprawdzały te kilkaset lat temu... jak przywileje i obowiązki wyglądały kompletnie inaczej i opierało się to faktycznie o płeć, ale dziś się okazuje, że nie da się tego logicznie pogodzić bez zawracania kijem rzeki. Problem tylko polega na tym, że takie konserwuchy doskonale odnajdywały się właśnie w tamtych czasach i tak się dobrze w tym czuli, że jak czasy się zmieniły, to nie potrafili się dostosować i tak już zostali. Stąd potem masz tych wszystkich pisoidów i resztę konfuchowych partii, które uważają, że kobieta to powinna być przykuta łańcuchem do grzejnika w kuchni, gotować, robić dzieci jak jakaś taśma w fabryce i siedzieć cicho, a od czasu do czasu zgarniać "przypominający wpierdol", tylko dla niepoznaki nazywają to "tradycyjnym modelem rodziny", bo jednak to pierwsze nie brzmi zbyt medialnie.

Pokaż więcej komentarzy (9)

Autorytet

w Hydepark

3piorunów

Pod koniec miesiąca powinien się pojawić dość długi artykuł który będzie chyba moim najbardziej ambitnym tekstem filozoficznym. Miał się już ukazać w Lutym, ale kilka rzeczy mi w tym przeszkodziło. Będzie poświęcony filozofii Spinozy i Deleuzego, ale nie tylko. Będzie też trochę o grozie, schizofrenii, trwodze, o tym gdzie Deleuze się moim zdaniem mylił i dlaczego Lovecraft miał racje i to strach jest najbardziej pierwotną emocją w ludzkim życiu.

Pokaż więcej komentarzy (2)

Autorytet

w Hydepark

0piorunów

Chciałem się odnieść do oskarżeń użytkowniczki @gwf-hegel-fangirl, że rzekomo nie błędnie wyjaśniałem myśl francuskiego filozofa Foucaulta. Powtórzyła ona jego tezę, że władza wytwarza wiedze jako narzędzie do panowania i tą symbiozę Foucault określił mianem „władza-wiedza”. Jej odczytanie jego filozofii jest poprawne, jednak późny Foucault w swoich wykładach zastąpił ten zwrot pojęciem Aleturgii. Aleturgia oznaczała nie tyle wytwarzanie wiedzy co stosowanie przez władze określonych rytuałów/procedur manifestowania się prawdy w świecie takich jak wyrocznie, rytuał spowiedzi czy procesy sądowe. Ten proces w swym założeniu ma wywoływać realną zmianę w podmiocie który dokonuje wyznania lub w świecie. Nadal jest to oczywiście narzędzie które umożliwiła władzy panowanie choć na przykładzie Edypa Foucault pokazał, że czasami prowadzi to też do obalenia władcy.

Później jednak inspirowany filozofiami starożytnymi zaczął stosować jeszcze jeden termin, a mianowicie Parezja oznaczająca odwagę mówienia szczerej prawdy nawet w sytuacji niebezpieczeństwa. Za przykład jednostek stosujących Parezje podawał Sokratesa czy właśnie Platona chcącego pouczać tyrana z Syrakuzy. Łatwo jednak dostrzec podobną sytuacje w przypadku chińskiego filozofa Mencjusza i dlatego go również przytoczyłem. W tym sensie objawianie prawdy staje się narzędziem oporu przeciwko tyrani i obrony własnej niezależności, a nie narzędziem panowania władcy. Jeśli chodzi o kwestie postmodernizmu to termin ten może oznaczać zarówno nurt filozoficzny, artystyczny czy architektoniczny lub jak ja stosuje ten termin pewną epokę. Filozof Bauman mówił w tym kontekście o tak zwanej płynnej nowoczesności gdzie nie ma już jasno zdefiniowanej prawdy jak kiedyś.

Postmodernistyczna dyktatura to z kolei pojęcie zapożyczone jak pisałem brytyjskiego reportera Petera Pomerantseva. Myślę jednak, że dość dobrze oddaje on dzisiejszą sytuację. Współczesne dyktatury coraz mniej koncentrują się na wytwarzaniu czy też objawianiu prawdy. Zamiast tego takiego Trumpa należy postrzegać jako agenta chaosu, a nawet Kali Purusha. W tym sensie to właśnie koncept Parezji jest kluczowy dla przeciwstawieniu się tyrani osób takich jak on. Będę jeszcze omawiał ten temat bardziej dogłębnie w przyszłych wpisach.

Zawodowiec0piorunów

@Al-3_x Ty jesteś zwyczajnie bezczelny. Zamiast odpowiedzieć na zarzut, że redukujesz złożony proces do jednego czynnika by go rozciągnąć ponad miarę, próbujesz wykoleić rozmowę na jakieś dyskusje o pseudosemantycznych anegdotach, która notabene jest bezpośrednim wynikiem tego co dalej pisałam we wpisie o "podmiocie przed prawem"(przed-historycznym) i jego rozwoju.

Pokaż więcej komentarzy (7)

Zawodowiec

w Dyskusje

7piorunów

Za każdym razem gdy @Al-3_x wypowiada się na jakiś temat, dopada mnie potworny ból głowy. Filozofii, na którą się powołuje, nie zna - wymyśla jej zawartość w oparciu o Wikipedię albo, co gorsza, ChatGPT.

Zacznijmy od sprostowania bredni o Foucaulcie i postmodernizmie.

Teorie naukowe to pragmatyczne modele służące do ujmowania i przewidywania rzeczywistości. Mój świętej pamięci wykładowca mawiał: „każdy model jest fałszywy, ale niektóre bywają użyteczne". To instrumentalizm naukowy, podstawa praktycznie całej nauki.

Foucault twierdził, że wiedzy nie odkrywamy, lecz ją tworzymy. Jego pionierska analiza filozoficznych konceptów jako ludzkich narzędzi, a nie boskich objawień, to między innymi badanie źródeł - genealogii wiedzy - co z kolei pozwala nad nimi panować. Promują pewną samoświadomość, a nie bezkrytyczność wobec narzędzi.

Weźmy choćby pojęcia homo- czy heteroseksualności. Męska czy żeńska fizyczność nie wpisuje się w proste ramy, aparycja gładkiego 20 latka czy nawet femboja, jest zupełnie inna niż brodatego 40 latka, a to co pociąga nas w różnym wieku też się zmienia. Osoba opisująca się jako lesbijka, ma preferencję, niewątpliwie wobec osób o kobiecej fizyczności, więc mogłaby za młodu nawet jakoś się odnajdywać w związkach “hetero” tak z wiekiem, ta romantyczna dynamika mogłaby przestać funkcjonować.  Stąd popularność fembojów wśród rzekomo heteroseksualnych mężczyzn.

Pożądanie to splot fizyczności i charakteru, który zmienia się z wiekiem i kontekstem. Bez prawnych ram i społecznych sankcji ludzie nie wpisują się w binarne kategorie. Terminy, język, są niezbędny do samorozumienia, ale jednocześnie wiąże się to ze wciskaniem pożądania we wąskie ramy. Foucault pokazywał, że instytucje, sankcje społeczne, kościół, państwo, rynek, kształtują owe koncepty, a zatem sposób w jaki jesteśmy zdolni myśleć o sobie i innych. Bez moralizowania: sam mechanizm jest przedmiotem analizy.

Postmodernizm tymczasem jest pojęciem niesprawiedliwie obrośniętym mitami. Modernizm to trend intelektualny i nie tylko, wywodzący się z renesansu, wiara w nieomylność rozumu, emancypacja od boga itd. Postmodernizm, jak sama nazwa wskazuje, te założenia przekracza i podważa. Naturalna reakcja na wady ślepych założeń modernistycznego myślenia. To nie jest spójny zbiór poglądów, tylko filozofowie którzy prą do przodu i badają stare. Ponieważ tworzenie konceptów tworzy cykl, w którym te koncepty są umacniane, utrwalane, a potem zdają się one być naturalne, poprzedzające instytucje które je tworzą, bardzo ciężko jest dookreślić wiedzę socjologiczną. To dynamiczny system opisywane przez, do pewnego stopnia, dynamiczne obiekty - terminy. To że teraz mamy język żeby ująć tą złożoność nie oznacza że świat sto lat temu był jakiś prostszy, a raczej my byliśmy nieświadomi procesów które nimi rządzą. Przecież sabotażu wewnętrznego, żeby mieć casus belli nie wynaleźliśmy ostatnimi laty, ludzie kochani. Kto wierzy że arystokracja to było coś więcej niż zachlane mordy które się bogato urodziły? Hipokryzja i kłamanie władzy było zawsze, no ludzie co się obecnie zmieniło?

Ludzie nie funkcjonują jak maszyny, którym wgrywa się ideologię.exe. Weźmy więźniów PRL-u i więźniów obecnie. Ci pierwsi to głównie nasi bohaterowie, a ci drudzy to kryminaliści, mimo wysiłków władzy, te mity jakoś nie przeważyły. Ideologia to jest bajka która może działać do pewnego stopnia, ale ludzie nie definiują swojego życia przez przypowieści, tylko o całkiem złożony kompleks doświadczeń, bazy konceptualnej, oczekiwań społecznych. Przepraszam dla wszystkich nieoczytanych, nie ma czegoś takiego jak ideologia. Ludzie nie mają hierarchicznego myślenia. To umarło w filozofii kilkadziesiąt lat temu.

Autorytet0piorunów

No hej Tyraxor. Miło cie znowu widzieć xD

Foucault twierdził, że wiedzy nie odkrywamy, lecz ją tworzymy.

Nie my tylko głównie władza i nie tyle wytwarza wiedze co metody aleturgii, ale to szczegół.

Foucault pokazywał, że instytucje, sankcje społeczne, kościół, państwo, rynek, kształtują owe koncepty, a zatem sposób w jaki jesteśmy zdolni myśleć o sobie i innych. Bez moralizowania: sam mechanizm jest przedmiotem analizy.

No o tym napisałem.

Badał te mechanizmy dyscyplinowania zauważając je nie tylko w więzieniach, ale też wojsku czy szkołach co pokazuje jak współczesna władza w przeciwieństwie do starej bazującej na groźbie tortur i publicznych egzekucji kontroluje jednostki poprzez nowoczesne instytucje.
Kto wierzy że arystokracja to było coś więcej niż zachlane mordy które się bogato urodziły?

Ja.

Ludzie nie funkcjonują jak maszyny, którym wgrywa się ideologię.exe.

To fajnie, ale w jaki sposób to niby odnosi się do mojego ostatniego wpisu? Nic nie pisałem o ideologii, a wręcz przeciwnie. Napisałem, że współczesna władza zamiast wytwarzać pewną spójną, wielką narracje (czyli coś co ja nazywam ideologią) wytwarza kilka mniejszych, sprzecznych narracji by wprawić potencjalnego odbiorce w poczucie dysocjacji i zagubienia, a końcowo apatii.

Pokaż więcej komentarzy (41)

Autorytet

w Hydepark

9piorunów

Postmodernistyczna dyktatura czyli tyrania w świecie post-prawdy

Filozof Foucault uważał, że istnieje ścisły związek między władzą, a wiedzą. Nie chodziło tylko o kwestie, że władza wypowiada się na różne tematy z pozycji autorytetu, albo kontroluję dostęp do wiedzy co wręcz wytwarza powszechną prawdę która jest z kolei narzucana społeczeństwu. Dotyczy to zarówno władzy faszystowskiej/komunistycznej/liberalnej. Daje się wspólnocie określony paradygmat według którego ludzie są dyscyplinowani i funkcjonują. Badał te mechanizmy dyscyplinowania zauważając je nie tylko w więzieniach, ale też wojsku czy szkołach co pokazuje jak współczesna władza w przeciwieństwie do starej bazującej na groźbie tortur i publicznych egzekucji kontroluje jednostki poprzez nowoczesne instytucje.

Dziś sytuacja wydaje się jednak odwrotna i prym paradoksalnie bierze tutaj rosja. Putin choć lubi przedstawiać się jako obrońca tradycyjnego społeczeństwa w praktyce stworzył chyba najbardziej postmodernistyczny kraj świata gdzie jego obywatele od czasów nawet Jelcyna chorują na zbiorową schizofrenie. Rosyjska telewizja regularnie bombarduje bowiem widza sprzecznymi wiadomościami. Władza bardzo często zmienia narracje (jak u Orwella) i dla przykładu za epoki Miedwiediewa rosja liberalizowała się. Dopiero po Krymie wytworzono mit konserwatywnej rosji który stosunkowo łatwo można podważyć zwykłymi statystykami. Uwierzyli w to jednak nie tylko sami rosjanie, ale i zachodnia prawica.

Putin bardzo często kłamie i łatwo jest to wykazać. Zresztą nie tylko on i każdy kto posłucha nieco rosyjskiej propagandy łatwo się o tym przekona. Rzecz w tym, że te kłamstwa są często po prostu bezczelne i wzajemnie sobie przeczą. Dla przykładu w kontekście Ukrainy raz była mowa, że to nie wojna tylko zwykła spec operacja by potem gadać o konflikcie z całym NATO. Samą Ukrainą raz mają rządzić naziści, sataniści, żydzi, homoseksualni globaliści. Ogólnie nie ma w tym żadnej logiki. Większą koncentracje przykłada się do wpływania na emocje.

Autorem tego rodzaju propagandy jak już kiedyś tu chyba pisałem jest rosyjski polityk Władisław Surkow określany też mianem szarej eminencji Putina. Napisałem wtedy też, że inspirował się Science Fiction i teatrem awangardowym przy jej kreowaniu. Brytyjski reporter rosyjskiego pochodzenia Peter Pomerantsev wprost nazwał przez to rządy Putina postmodernistyczną dyktaturą. Wspomniałem wtedy, że Trump stosuje podobne techniki i dziś jest to bardzo widoczne w jego podejściu do kwestii Iranu. Z jednej strony twierdził, że wojna w Iranie jest już praktycznie skończona, a później przyznał, że konflikt może potrwać jeszcze długo by następnie znowu stwierdzić, że obie te wypowiedzi są w pewnym sensie prawdziwe.

"Wojna z Iranem praktycznie dobiegła końca". Kilka godzin później Trump mówił już coś innego

W poniedziałek wieczorem Donald Trump zapowiedział szybkie zakończenie konfliktu z Iranem, co wystarczyło, by cena ropy znacznie spadła. Prezydent USA oświadczył w telefonicznej rozmowie ze stacją CBS: "Myślę, że wojna jest w zasadzie skończona". W przemówieniu wygłoszonym przed republikańskimi kongresmanami w Doral na Florydzie dodał: "To się dość szybko skończy".
Jeśli chodzi o czas trwania wojny, Trump już kilka godzin po wywiadzie dla CBS częściowo wycofał się ze swoich słów. Zapytany, czy wojna zakończy się w tym tygodniu, odpowiedział "nie". Dodał jednak, że nastąpi to "bardzo szybko". Nie podał jednak konkretnej daty. Dodał również, że największe zagrożenie związane z wojną minęło trzy dni temu, nie wyjaśniając jednak, co miał na myśli.

Trump kilka razy zaprzeczył samemu sobie w ledwie kilka dni. Jest on dosłownie symbolem epoki która bywa określana mianem ery post-prawdy. Nie chodzi już tylko, że władza dezinformuje czy kłamie tylko właśnie zalewa ludzi sprzecznymi informacjami. Odbiorca sam przestaje wiedzieć co jest prawdą, a co nie i to paraliżuje jego zdolność decyzyjną. To jedna z odpowiedzi dlaczego rosyjskie społeczeństwo pozostaje obecnie takie bierne i trochę przerażające jest jak te same techniki próbuje się stosować na zachodzie. To pokazuje Trumpa nie jako dziadka z demencją, ale kogoś kto świadomie buduję sprzeczną narracje na użytek nowoczesnej propagandy.

W tym sensie to właśnie brak prawdy i relatywizm poznawczy stają się narzędziami poprzez które władza utrwala swoje panowanie. Jak się temu przeciwstawić? Foucault w swoich wykładach przytacza przykład Platona który udał się na Sycylię z nadzieją, że dzięki filozofii uda się wychować mądrego władcę, który przekształci tyranię w sprawiedliwe rządy. Choć próba zakończyła się porażką to pokazała jak filozofia (gr.philosophia – umiłowanie mądrości/wiedzy) staje się narzędziem które przeciwstawia lub ogranicza tyranie. W Chinach konfucjański filozof Mencjusz również pouczał władców którym doradzał jak sprawować sprawiedliwe rządy zamiast tyrani.

Wniosek końcowy jest więc taki, że postmodernistyczny relatywizm nie przyniósł wyzwolenia, a wręcz przeciwnie. Być może więc w czasach rodzących się postmodernistycznych dyktatur to właśnie święta prawda jest usilnie potrzebna by obronić cywilizacje zachodnią przed tyranią. Być może czas wrócić do korzeni bo alternatywa wydaje się być niespecjalnie miła. W końcu nikt nie chce żyć w świecie gdzie rząd wedle kaprysu będzie wpajał ludziom, że 2+2=5.

Zakończenie

Będę pewnie jeszcze chciał wracać do tego tematu w przyszłości więc pewnie jeszcze powstanie podobny wpis, ale koncentrujący się bardziej na kwestiach wpływu mediów i sieci społecznościowych.

Osobistość

w Hydepark

6piorunów

Zaciekawił mnie wpis kolegi @Agannalo o muzyce AI.

No i zacząłem się zastanawiać po co słuchamy muzyki. Podobała mu się muzyką stworzona przez AI, słuchał jej przez tydzien, a mimo to, fakt, że nie została stworzona przez ludzkie ręce czy głos sprawił, że go to odrzuciło.

Zaczęły mi się w głowie pojawiać pytania. Czy słuchamy muzyki bo akurat ten kawałek w naszym mniemaniu jest za⁎⁎⁎⁎sty, czy raczej poszukujemy za⁎⁎⁎⁎⁎tych ludzi tworzących ten kawałek. Czy raczej musimy czuć, że zostało coś stworzone przez nasz gatunek co da nam poczucie sprawczości i zajebistosci jako fakt przynależności do tego samego gatunku albo może bardziej do tej samej subkultury a dawniej plemienia.

W zasadzie można zaobserwować ten trend na wielu polach, w tym przypadku mamy muzykę, ale podobne reakcje zauważymy w odniesieniu do literatury, techniki czy nawet cycków. Ludzie potrafią się zachwycać dopóki nie uświadomią sobie, że to wytwór AI.

Czemu AI nas wkur***?

  • Bo jest lepsze od nas5% (4 głosy)
  • Bo jest gorsze od nas14% (12 głosów)
  • Bo odbiera nam sens istnienia27% (23 głosy)
  • Zwisa mi to55% (47 głosów)

86 głosów

Inspirator6piorunów

@Paciu06 muzyka dla mnie jest zaspokojeniem jakiś potrzeb emocjonalnych po przez przyswojenie ekspresji innej osoby/zespołu. Jak widzę, że muzyka jest zrobiona przez AI (albo z pomocą AI, jak to lubią pisać) to dla mnie to jest pusty utwór i nie chce go mieć na liście. Mam też poczucie, że wspierając/słuchając taką muzykę podcinam skrzydła prawdziwym twórcom.

Inspirator2piorunów

Mam poczucie, że jeśli coś zostało wygenerowane (w uproszczeniu: wystarczy do tego prompt), to równie dobrze ja sam mogę sobie coś takiego wygenerować i jeszcze ulepszyć pod siebie, więc po co mi pośrednik (człowiek)? To oczywiście zależy, czasami żeby uzyskać dobry efekt potrzeba więcej wkładu własnego, ale to poczucie pozostaje.

Kwestia autentyczności - czuję że "autentyczne" myśli mogą mieć ludzie, a nie LLM. Nie interesuje mnie co myśli maszyna. Jeśli pomaga mi w pracy to nie będę się na nią obrażał, ale nadal nie interesują mnie jej "myśli" i inwencja - jeśli nie ja ją kontroluję i nie moja inwencja przez nią się realizuje.

Pokaż więcej komentarzy (12)

Autorytet

w Hydepark

0piorunów

Radykalny antyesencjalizm i absolutyzowanie struktur społecznych jest w gruncie rzeczy ideologiczne i stanowi swego rodzaju wielką narrację.

Osobistość1piorunów

@Al-3_x możesz rozwinąć myśl? Trudno zrozumieć co chcesz przekazać.

Osobistość0piorunów

@iNoodles nie znam Leszka Kołakowskiego, ale wiem, że za trudnymi słowami i ich skomplikowanym użyciem często chowa się niewiedza.

Wiem bo sam czasem tak robię, chociaż teraz staram się na tym łapać i tego unikać.

Po prostu często ludzie nie chcą wyjść na głupka pytając. A w ten sposób obnażyli by niewiedzę autora słów.

Btw, to nie prztyczek @OP, ofc o ile wyjaśni co miał na myśli.

Pokaż więcej komentarzy (8)

Fenomen

w Hydepark

7piorunów

Bardzo aktualny temat; co robią z nami aplikacje randkowe?

https://youtu.be/nFwep7nNLdQ?si=Yh2yBpzQvLanuDn6

A jaki jest wasz w stosunek do aplikacji randkowych?

Korzystasz z aplikacji randkowych?

  • regularnie5% (6 głosów)
  • od czasu do czasu2% (3 głosy)
  • tylko na szybki seks3% (4 głosy)
  • nie89% (110 głosów)

123 głosów

Gruba ryba14piorunów

@cyber_biker na sympatia.pl poznałem kobietę, która później została moją żoną i jest ona najlepszym, co mnie w życiu spotkało. Ale to było w 2014.

I potem na salony zawitał Tinder. Jedna z najbardziej skurwionych i podłych rzeczy, jakie pojawiły się za mojego życia. Każda aplikacja tego typu ma tylko jeden cel - utrzymać użytkownika. Więc nie będzie łączyć ludzi, którzy faktycznie mają szansę na prawdziwy związek, tylko budować przelotne znajomości, aby jak najszybciej wrócić na platformę. Uważam, że tego typu podmioty powinny być ściśle regulowane, na poziomie firm farmaceutycznych (lub bardziej). A i tak najgorsze jest to, że z tego co słyszę od młodszych znajomych, to obecnie w zasadzie nie masz wyjścia, jeśli chcesz kogoś poznać z poza swojego grona znajomych, to musisz z czegoś takiego korzystać (chociaż też coraz częściej słyszę o jakichś alternatywach).

Cieszę się, że udało mi się kogoś znaleźć, nim takie aplikacje zdominowały "poznawanie" ludzi, bo pewnie po prostu bym odpuścił.

Gruba ryba6piorunów

@Zarieln jeżeli poznałeś swoją żonę w 2014 to możesz czuć się jak ostatni helikopter z Saigonu. Aplikacje randkowe są tragiczne. Wszyscy którym znam z tego już zrezygnowali, sam ostatnią odinstalowałem w 2022. Stężenie chłopów desperatów jest ogromne przez co szybko miesza to w głowom kobietom. Dodatkowo, mnóstwo tam naciągania i żerowania na frajerach.

Pokaż więcej komentarzy (7)

Gruba ryba

w Hydepark

8piorunów

Kolejna aktualizacja (grudzień 2025) dobrze znanego wykresu ( ͡° ͜ʖ ͡°)

źródło:
RafalMundry na twiXer.

Lider1piorunów

Nie wiem co było w 2009, ale pomogło :)

Gruba ryba0piorunów

@boogie W 2008/2009 był kryzys na rynku nieruchomości, ceny poszybowały w górę i bańka pękła... ceny od 2009 sukcesywnie do 2013 roku spadały, a demografia też spadała : )

GURU3piorunów

@boogie Nigdy nie słyszałeś, dlaczego w Polsce są te górki demograficzne? Że powojenny boom, że 20-25 lat później te dzieci miały dzieci, a 20-25 lat później te dzieci miały dzieci... nic nie świta?

Lider1piorunów

@Nemrod oczywiście, że wiem o tym, za kogo Ty mnie masz :slightly_smiling_face: Ale chcę ciągnąc rozmowę. A tak poważniej to chyba chybiłem z moim sarkazmem :grinning: Jedziemy dalej, co spowodowało "powojenny boom"? :smiley:

Pokaż więcej komentarzy (9)

Gruba ryba

w Hydepark

17piorunów

Kolejna aktualizacja (listopad 2025) dobrze znanego wykresu ( ͡° ͜ʖ ͡°)

źródło:
RafalMundry na twiXer.

GURU1piorunów
Gruba ryba0piorunów

@30ohm Mit, zus będzie dotowany, będą podwyższane podatki, podwyższany wiek emerytalny, niższe świadczenia emerytalne i pewnie wiele innych narzędzi się znajdzie.

Pokaż więcej komentarzy (8)

Gruba ryba

w Nauka

14piorunów

Ktoś musi posiadać twarde dowody na odwrócenie trendu ... lub halucynacje.


Gruba ryba0piorunów

Co tam się stało, że w 10 lat spadła im tak gwałtownie liczba nowo narodzonych dzieci?

Tytan11piorunów

@macgajster Jak każdy szybko rozwijający się kraj są przepracowani, mają wysokie koszty życia (a zwłaszcza edukacji i mieszkań w mieście) i długo pracują.

Tylko, że Koreańczycy wzięli to wszystko do kwadratu i nie zgubili "po drodze" tradycyjnych wartości. Więc:

* Kobieta ma siedzieć w domu i opiekować się dziećmi, mama na pełen etat

* Mężczyzna ma utrzymać kobietę i dzieci

* Kobieta ma też pracować, strata pracy (ofc. na pełen etat!) przez coś tak głupiego jak ciąża i opieka nad bobasem? Toć to hańba!

* Mężczyzna nie jest w stanie sam utrzymać rodziny (patrz koszta)

* Każdy ma "odnieść sukces", nawet jak nie będzie realny, to niech chociaż siedzi tych 60 godzin tygodniowo w pracy, żeby "było widać"

* Wspominałem, że każdy ma odnieść sukces? No to jak robisz swoją karierę, to ogarnij jeszcze karierę dzieci, zajęcia, korepetycje, etc. w zasadzie od pierwszych lat życia (patrz idol culture)

W wyniku tego ludzie zwyczajnie się nie pobierają. Mężczyźni nie mają czasu na związki. Kobiety nawet nie myślą o dzieciach, a jak już to po pierwszym im przechodzi. Brak realnego wsparcia rodzin przez rząd też nie pomaga.

Kosmonauta2piorunów

@Marchew beznadziejnie wyskalowane. Wzrost z 0,7 do 1,3 przez 75 lat to nie jest tak duzo, ten spadek co widac na wykresie to jest nic. Poprzednie 100 lat załączam. Jakby połączyć te dwa wykresy to wygląda to inaczej.

Oni i tak, podobnie jak my, są w pupie, bo jak przez 3 pokolenia nadal chcą być na 1,3 w szczycie to to i tak katastrofa

Pokaż więcej komentarzy (8)

GURU

w Socjologia

8piorunów

Dlaczego zniknęli Brajanowie i Dżesiki? Imiona, moda i społeczne znaczenia wyborów rodziców

Moda na imiona nie znika, ale zmienia swój charakter – twierdzi socjolog dr Paweł Tomanek. W rozmowie z PAP tłumaczy, dlaczego obcobrzmiące imiona stały się obiektem szyderstw, jak działa klasowość imion oraz dlaczego rodzice coraz częściej wybierają formy znane, lecz nie masowe. Z danych

Autorytet

w Hydepark

31piorunów

Zrozumieć współczesną Rosję

Angielski filozof Mill który żył w 18 wieku wskazywał ówczesne Imperium Rosyjskie jako przykład państwa gdzie kompetencje i wola władcy były ograniczone od sprawnego działania biurokracji. Choć mógł zesłać poszczególnego urzędnika na Syberię to sama biurokracja jako całość wyznaczała granice swobody jego panowania. Była to swego rodzaju synteza cywilizacji Turańskiej i Bizantyjskiej. ZSRR za sprawą Stalina przywróciła rozrośnięty aparat biurokratyczny władzy na co wskazywał Trocki. W praktyce jednak ten proces zaczął się jeszcze za Lenina. Klasa biurokratów wręcz zastąpiła kapitalistów i posiadaczy ziemskich jako klasę panującą i stała się jeszcze potężniejsza niż za Cara. Francuski filozof Guy Debord tak pisał o ZSRR:

Panująca klasa ideologiczno-totalitarna to władza odwróconego na opak świata: im jest silniejsza, tym głośniej zapewnia, że nie istnieje, a swoją siłę wykorzystuje przede wszystkim do tego, by przydać owym zapewnieniom mocy. Zresztą wykazuje się skromnością tylko w tej jednej kwestii, jej oficjalne nieistnienie jest bowiem tożsame z nec plus ultra rozwoju historycznego, które mielibyśmy rzekomo zawdzięczać jej nieomylnemu przywództwu. Wszechobecna biurokracja ma być dla świadomości klasą niewidzialną. Całe życie społeczne popada tym samym w obłęd. Społeczna organizacja absolutnego kłamstwa wyrasta z tej zasadniczej sprzeczności.
Żaden biurokrata nie może rościć sobie prawa do władzy jako jednostka, nie może bowiem wykazać, że jest socjalistycznym proletariuszem, to znaczy dokładnym przeciwieństwem biurokraty; ani też udowodnić, że jest biurokratą, gdyż oficjalną prawdą biurokracji jest jej nieistnienie. Każdy biurokrata pozostaje więc całkowicie zależny od naczelnej gwarancji ideologii, dopuszczającej do zbiorowego udziału w jej „socjalistycznej władzy" tych wszystkich biurokratów, których nie likwiduje.

Z tych omówionych przez Deborda względów nadal potrzebny był Stalin.

Biurokraci jako klasa decydują wprawdzie o wszystkim, ale zapewnienie tej klasie spójności wymaga skupienia jej terrorystycznej władzy w rękach jednego człowieka. Osoba ta ucieleśnia jedyną praktyczną prawdę kłamstwa u władzy: moc apodyktycznego wyznaczania jego granic, nieustannie zresztą korygowanych. Stalin decyduje bezapelacyjnie o tym, kto jest biurokratycznym posiadaczem: kto zostanie nazwany „proletariuszem u władzy", a kto „zdrajcą na żołdzie Mikada i Wall Street". Biurokratyczne atomy zawdzięczają Stalinowi zbiorową legitymizację.

Gdy ZSRR jednak upadło władza partii i państwowej biurokracji mocno osłabła na rzecz rosnącej oligarchii w epoce Jelcynowskiej. Gdy do władzy doszedł Putin to znowu osłabił wpływy oligarchów, ale bynajmniej nie na rzecz partyjnych urzędasów tylko na rzecz frakcji siłowników (polityków z najwyższych szczebli władzy, wywodzący się z wojska lub służb specjalnych) i swoich kolegów poznanych w Petersburgu. Na potrzeby spektaklu serwowanemu społeczeństwu władza odwoływała się do dziwnej mieszanki nostalgii za ZSRR, a jednocześnie do carskiej i prawosławnej rosji. Za to na potrzeby współpracy z zachodem próbowano się kreować na nowoczesne i liberalne państwo gdy prezydentem był Miedwiediew aby następnie udawać kraj broniący chrześcijaństwa i tradycyjnych wartości po zajęciu Krymu oraz kraj walczący z faszyzmem i imperializmem amerykańskim gdy zaczęła się inwazja na Ukrainę.

Więc o ile w Związku Radzieckim ideologiczny spektakl pozostawał do pewnego stopnia niezmienny i skupiony na marksistowskiej otoczce to obecnie tamtejszy spektakl jest bardziej płynny i ciągle adaptujący się do nowych okoliczności. Państwowa propaganda wręcz często zaprzecza samej sobie co rodzi swego rodzaju postmodernistyczny horror gdzie widz nie wie już co jest prawdą, a co nie i jest to paradoksalnie celowy zabieg mający wywołać u odbiorcy apatie. To dlatego mało jest tam współcześnie masowych protestów choć zdarzało się to w przeszłości. Autorem tego rodzaju propagandy jest Władisław Surkow który inspirował się Science Fiction i teatrem awangarodwym przy jej kreowaniu. Brytyjski reporter rosyjskiego pochodzenia Peter Pomerantsev wprost nazywa rządy Putina postmodernistyczną dyktaturą. Pewne podobne mechanizmy szerzenia sprzecznej i schizofrenicznej narracji widać w USA za rządów Trumpa, ale to już temat na inny wpis.

Putin podobnie jak kiedyś Stalin jest oczywiście nadal symbolem tego porządku. Całe jego rządy od samego początku to jeden wielki teatr i to zarówno gdy się modli, gdy poluje na tygrysy i ujeżdża niedźwiedzie, gdy odkrywa zaginione skarby na dnie jeziora, gdy gra w hokeja i gdy kąpie się w zimnej wodzie w ramach rytuału prawosławnego. Nawet jego ganienie urzędników przed kamerami to zwykła inscenizacja. Jego władza oparta na wpływach służb wydaje się być jednak dość realna. Ponieważ rola biurokracji i oligarchów została zmarginalizowana to rosja stała się czystą cywilizacją Turańską gdzie cytując Wikipedie:

Cała aktywność polityczna w ramach tej cywilizacji ma zdaniem Konecznego charakter wojskowy. Władców nie obowiązuje moralność (stąd Koneczny mówił o indywidualizmie tej cywilizacji). Nie rozwinęła żadnej z nauk, jednak szybko przyswajała sobie wszelkie wynalazki w dziedzinie wojskowości.

Wojna na Ukrainie nie była tylko i wyłącznie kaprysem Putina, a jest odzwierciedleniem zmian społecznych jakie tam zaszły w latach 90. Zrozumienie tego jest kluczowe do analizy tego kraju.

Fenomen2piorunów
Była to swego rodzaju synteza cywilizacji Turańskiej i Bizantyjskiej.

To nie są pojęcia z XVIII lecz polskie filozofowanie z początku XX w, przez nikogo spoza PL nie traktowane poważnie

Autorytet1piorunów

@michal-g-1 Co za bzdury. Konecznym wyraźnie inspirował się chociażby słynny, amerykański politolog Samuel P. Huntington. Polscy filozofowie mają ogólnie raczej pozytywną opinie na świecie.

Autorytet2piorunów

@AureliaNova Jakie to ma znaczenie od ilu lat nie żyje? Był z zagranicy i traktował teorie Konecznego poważnie. Zresztą jakie to ma znaczenie czy był znany za granicą czy nie? Sława nie stanowi o wartości myśli samego filozofa. Stosowany jest tu zwyczajnie niemerytoryczny sposób argumentacji.

Autorytet1piorunów

@Al-3_x o, dobrze mówisz! Bo faktycznie to niemerytoryczna dyskusja się zrobiła, jak zaczęliśmy się czepiać, czy go ktoś kojarzył czy nie kojarzył za granicą.

Więc odnosząc się już do sedna: teoria Konecznego jest bzdurna, prymitywna i nienaukowa. A to, że zrobiła się popularna w naszym środowisku w XXI w. jest kurwa żartem.

Fenomen0piorunów

@Al-3_x teorie cywilizacji Konecznego są ciekawe, ale bzdurne, dlatego nikogo nie obchodzą i nikt nie czerpie z tej "wiedzy".

Czy Huntington używa pojęć cywilizacji Turańskiej, Bramijskiej itd.? Nie? No właśnie.

Autorytet0piorunów

@michal-g-1 Nie. Używał za to takich bzdurnych pojęć jak cywilizacja afrykańska (xD). Pojęcia nie są aż tak istotne bo same wnioski są widocznie inspirowane myślą Konecznego, ale prawdę mówiąc myśl tego drugiego stawiam jednak wyżej od myśli amerykanina.

dlatego nikogo nie obchodzą i nikt nie czerpie z tej "wiedzy".

Jeśli mowa o zagranicy to na zachodzie są ludzie którzy poważnie traktują Dugina czy Marksa więc prawdę mówiąc nie jest to żaden argument za tym by przez to nie traktować poważnie myśli Konecznego. Jeśli twierdzisz, że jego teorie cywilizacyjne są bzdurne to powinieneś to wykazać, a nie stosować dziwną formę argumentum ad populum.

Fenomen0piorunów

@Al-3_x masz rację, to że ktoś cytuje i rozmawia o Konecznym nie oznacza że ta twórczość ma jakąkolwiek wartość.

Nie zamierzam falsyfikować jego twierdzeń gdyż nie mam na to czasu. Moim celem było:

1. Wskazać iż John Mill nie myślał o Rosji jako syntezie cywilizacji Turańskiej I Bizantyjskiej

2. Wskazać iż te pojęcia mogą być uznawane za bzdurne.

Samo zdanie

swego rodzaju synteza cywilizacji Turańskiej i Bizantyjskiej.

Wskazuje iż nie do końca wiadomo jak dopasować rzeczywistość do głupio zdefiniowanych pojęć.

Nie oczekuję iż Cie przekonam co do p. 2, uważam iż kiedyś sam to zrozumiesz :smiley:

Autorytet0piorunów

@michal-g-1

Wskazać iż John Mill nie myślał o Rosji jako syntezie cywilizacji Turańskiej I Bizantyjskiej

To wiem. Wtedy te pojęcia nawet nie istniały. To co Mill głosił to, że rosyjska władza jest mocno zależna od biurokracji. Powiązałem to z Konecznym który był zdania, że silna biurokracja jest typowa dla cywilizacji typu bizantyjskiej (Sama rosja uważała się za mimo wszystko duchowego dziedzica Bizancjum). Jednocześnie jednak kwalifikował rosje jako przykład cywilizacji Turańskiej. Teza, że rosja reprezentowała syntezę obu cywilizacji została zaproponowana przez cybernetyka społecznego Józefa Kosseckiego o ile dobrze pamiętam.

Fenomen0piorunów

@Al-3_x synteza obydwu cywilizacji? A co z głównym postulatem tych teorii, iż cywilizacje nie łączą się?

Czyli nie łączą się, ale jak nie pasuje do rzeczywistości to się łączą ale nazwijmy to "synteza"

Autorytet0piorunów

@michal-g-1 Lubie Konecznego, ale lubię też Spenglera, a on akurat dopuszczał swego rodzaju synkretyzm. Nie jestem dogmatykiem by być zwolennikiem każdego twierdzenia danego myśliciela. Uważam, że należy brać od różnych filozofów, psychologów, socjologów koncepty które są przydatne, odrzucać te które nie są przydatne, a potem modyfikować ich twierdzenia pod swoje własne teorie.

Autorytet2piorunów

Bardzo lubię analizy współczesnych zjawisk i polityki przez pryzmat XIX w. teorii i wypowiedzi.
Tutaj to nawet jest XVIII w.(jeśli chodzi o Jamesa Milla, a nie jego słynniejszego syna Johna Stuarta, ale nawet wtedy tworzyl na początku lat 1800.). Do tego teoria cywilizacji Konecznego jest 100 lat młodsza, więc wychodzi śmieszny anachronizm :P
Świat przeszedł po drodze kilka dużych rewolucji, i nasze obecne państwa nijak nie przypominają tych monarchii, które dominowały XIX w. Dzisiaj też mamy filozofów, ekonomistów i socjologów, którzy wkładają dużo pracy w opisywanie naszej rzeczywistości - i też opisują rosyjski burdel, ale taki jaki jest obecnie a nie sprzed 200 lat :P

Autorytet0piorunów

@AureliaNova Bardzo lubię gdy ktoś krytykuje to co pisze praktycznie w ogóle nie odnosząc się do samej treści tego o czym piszę xD

Po pierwsze to wspomniałem Johna Stuarta Milla, ale nie odnosiłem jego tezy do współczesnej rosji (bo takowej nie miał) tylko do jego opinii o ówczesnej rosji dla kontekstu historycznego i na tym wspomnienie tego pana się skończyło. O żadnej analizie więc tego kraju przez pryzmat filozofii 18-wiecznej nie ma tu mowy. Mam wrażenie, że nawet nie czytałeś tego co pisałem.

Głównie odwoływałem się do Guy'a Deborda (to już druga połowa 20 wieku) i to też w kontekście jego analizy ZSRR, a nie tego czym jest nowoczesna rosja. Dopiero później zacząłem pisać o tym czym jest rosja Putina i odwoływałem się tutaj do analizy brytyjskiego reportera rosyjskiego pochodzenia Petera Pomerantseva który napisał współcześnie kilka książek o rosji.

To była analiza historyczna gdzie nakreśliłem różnice między rosją dzisiejszą i dawniejszą i dlatego bazowałem na opiniach z różnych okresów czasów. Widać więc, że zwyczajnie nie czytałeś tego co napisałem i chyba zwyczajnie cie zablokuje bo odpowiadanie na tego typu komentarze jest dla mnie zwyczajnie stratą czasu.

Gdyby to był wykop to bym jeszcze dodał kilka komentarzy na temat jak głupi był twój własny komentarz, ale tutaj sobie odpuszczę.

Pokaż więcej komentarzy (16)

Autorytet

w Hydepark

7piorunów

Wpis który wyjaśnia mój wczorajszy wpis krytykujący przesadne umartwianie się nad sobą współczesnych mężczyzn

Mój wczorajszy post nie został w pełni zrozumiały więc chce go tutaj wytłumaczyć nieco bardziej szczegółowo. Generalnie jestem zdania, że rodzina jest mimo wszystko tworem społecznym, a więc i kulturowym. To jak ona funkcjonuje i jest postrzegana zmieniało się w toku historii. Różne kultury inaczej podchodzą do tematu rodzin. W islamie dopuszczalne jest posiadanie wielu żon. W Chinach istotne znaczenie miały duże klany które według niektórych badań miały umożliwić tamtejszą eksplozje demograficzną. Nawet na zachodzie długo dominował koncept rodzin wielopokoleniowych. Rodzina nuklearna to współczesny i amerykański koncept który został wam zaszczepiony jako domyślny. W praktyce nie ma w nim nic tradycyjnego ani naturalnego.

Miłość romantyczna też jest raczej produktem cywilizacyjnym na co wskazywał polski filozof i socjolog Florian Znaniecki. Jej wartość w społeczeństwie była postrzegana różnie. W starożytnej Grecji miłość braterska (Philia) była często stawiana wyżej od erosa. Dzisiaj z kolei to kobiety często lepiej sobie radzą bez partnera od mężczyzn bo skupiają się wtedy bardziej na relacjach koleżeńskich. W średniowiecznej popularnej historii o Rolandzie gdy ten umiera to myśli przede wszystkim o swoim władcy, a nie o narzeczonej. W innych opowieściach z tego okresu bywało podobnie. Choć miłość między kobietą i mężczyzną kulturowo ceniono oraz romantyzowano to przecież za świętych i najbardziej nieskalanych postrzegano ludzi rezygnujących ze związków. Również na wschodzie pojawia się motyw ascezy.

Chce przez to powiedzieć wam (a tobie szczególnie kolego @Mikel), że cierpicie z powodu waszego przesadnego przywiązania do idei jaką jest założenie przez mężczyznę rodziny co zostało wam wpojone jako domyślny plan na dorosłość. W tym widzicie cel i sens waszej egzystencji którego nie jesteście wstanie zrealizować co powoduje waszą frustracje. Ja za to chciałem jedynie byście wyszli poza ten schemat i odnaleźli nowy cel które stanie się dla was źródłem nowego sensu. Człowiek bowiem potrzebuje celów długoterminowych na co wskazywał psycholog Józef Kozielecki. Dążąc do nich dokonuje się transgresji i przekroczenia samego siebie co jest realizacją nietzscheańskiej woli mocy. Jednak nawet coś tak prostego jak zbieranie znaczków może nadać waszemu życiu nową wartość.

W innym przypadku będziecie jedynie ciągle zgorzkniali i skupieni na własnym nieszczęściu. Nie ma to bynajmniej nic wspólnego z ekspresją własnych uczuć gdy odczuwamy silny żal (jak w przypadku śmierci bliskiej osoby, zdrady czy podobnych tragedii) Człowiek bowiem uczy się akceptować w końcu los i ruszać dalej. Tutaj natomiast obserwowany jest całkowity zanik woli działania który zostaje zastąpiony ciągłym spędzaniu czasu na umartwianiu się i racjonalizowaniu tego stanu i to właśnie jest w moich oczach żałosne.

Fenomen0piorunów

@Al-3_x xD xD xD
Ja cierpię przez brak rodziny? Powoduje to u mnie frustrację i jestem z tego powodu nieszczęśliwy? iks k⁎⁎wa de xD
Jak chcesz komuś zrobić psychoanalizę to warto zacząć od wywiadu xD Dawno nikt tak bardzo nie przestrzelił z wnioskami na temat mojej osoby xD Ja pi⁎⁎⁎⁎le, ładnie się uśmiałem z rana...

Przecież zarzuciłem Ci jedynie że Twoim rozwiązaniem na samotność jest przykrywanie gówna liściem i nie rozwiązuje problemu. Ba, może doprowadzić do innych problemów jak pracocholizm czy kompulsywne ćwiczenia na siłowni. A ty mi zacząłeś rozwiązywać mój problem, który mnie nie dotyczy i do tego wywołałeś do tablicy xD

Autorytet1piorunów

@Mikel

Ja cierpię przez brak rodziny? Powoduje to u mnie frustrację i jestem z tego powodu nieszczęśliwy? iks k⁎⁎wa de xD

Nie wiem czy cierpisz na brak rodziny. Wiem, że wiele osób na to narzeka i piszę ciągle o tym w internecie. Tobie natomiast chciałem powiedzieć skąd się bierze przyczyna tego cierpienia i dlatego cie zawołałem. Szczerze przepraszam, że poczułeś się przyporządkowany do tej grupy z powodu mojego wpisy. Nie taki był mój zamiar.

Fenomen1piorunów

@Al-3_x Luz, nie gniewam się ;)

Co do tematu, dalej uwazam ze nie bierzesz pod uwage ze potrzeba socjalizacji jest jedna z podstawowych potrzeb czlowieka i nie zgadzam się że można jej czymś zastąpić. Każdy potrzebuje być w jakiejś relacji - czy w relacji rodzinnej, czy w partnerskiej nie ma znaczenia w ogólnym rozrachunku bo wynika ze stopnia zażyłości a w samym wejście w relację chodzi o znalezienie bratniej duszy. Różni ludzie, potrzebują różnego stopnia bliskości ale patologicznym jest stronienie od ludzi jak taki Grinch.

Jednocześnie często łączy się potrzebę socjalizacji z potrzebą posiadania potomstwa (też fundamentalna potrzeba) - no i zgoda że to połączenie może wynikać z kultury. Tylko co to ma do tego? Mimo wszystko masz potrzebę - a jeżeli ta potrzeba nie zostanie spełniona, czujesz się nieszczęśliwy. To co proponujesz nie polega na zaspokajaniu tych potrzeb a odwróceniu uwagi od ich braku. Dalej nie uważam żeby to było rozwiązanie zaspokajania potrzeb, których werbalizowania tak bardzo Cię denerwuje.

Osobistość0piorunów

@Mikel zaciekawiła mnie Wasza dyskusja. Uważam, ze masz racje. Potrzeby socjalizacji, znalezienia bratniej duszy nie da sie zastąpić poprzez znalezienie hobby czy rzuceniem sie w wir pracy. Jedyne w czym moze hobby pomoc w tym przypadku to zwiększenie szansy na poznanie drugiej osoby, ktora moze sie stac druga połówka.

To tak jakbyś chciał mieć auto, bo lubisz jeździć, ale Cie na nie stac. Wiec kupujesz rolki. Sprawia Ci to przyjemność, ale to jednak nie to samo xp

Autorytet0piorunów

@Mikel Nie negowałem potrzeby socjalizacji. Człowiek jest istotą społeczną i nie neguje tego. Wspomniałem jednak o przykładzie starożytnych Greków którzy mocno cenili Philia czyli miłość braterską, przyjaźń. Wskazałem, że kobiety współczesne dużo lepiej radzą sobie z jako singielki od mężczyzn bo właśnie bardziej skupiają się wtedy na relacjach koleżeńskich.

Z drugiej strony wielu bardziej prymitywnych kulturach ważna była przynależność do klanu czy plemienia, a relacje z kobietami były traktowane dość użytkowo. Francuski antropolog Claude Lévi-Strauss opisywał, że kobiety były traktowane jako przedmiot wymiany by tworzyć między grupami więzi. Nie było w tym żadnego romantyzmu i dlatego zgadzam się z Znanieckim, że miłość romantyczna to produkt cywilizacji, a nie coś naturalnego. Podejrzewam, że niejeden wojownik w dawniejszych czasach lepiej traktował własnego konia niż swoją kobietę.

Więc masz racje, że więzi międzyludzkie są potrzebne, ale teza, że chodzi konkretnie o relacje z kobietami jest już uwarunkowana kulturowo. Sam osobiście od dziecka bardziej ceniłem przyjaźń niż miłość. Nigdy chyba też nie zakochałem się w nikim chyba, że mowa o mojej waifu z anime czy mojej ulubionej piosenkarce Aurorze xD

To o czym jednak mówię to nie jest dla mnie żadnym odwracaniem uwagi. Mamy osoby które cenie, ale jeśli stanęłyby mi na drodze do osiągnięcia celu to cóż... bardzo lubię pewną scenę z filmu "Podejrzani" :3

A co do poczucia nieszczęścia to już ci mówiłem, że nie chodzi o jego odczuwania tylko umiejętność radzenia sobie z nim. Jezus cierpiał na krzyżu, ale dobrowolnie wręcz się temu poddał bo wierzył w większy sens swojego działania.

Pokaż więcej komentarzy (8)

Gruba ryba

w Hydepark

14piorunów

Nowa mapka : )

źródło, twixer:
Szymon Pifczyk

@ sheemawn

Kosmonauta3piorunów

chetnie zobaczyłbym taką mapkę ale z podziałem na gminy. Powiaty często uśredniają miasto oraz okolicę.

Pokaż więcej komentarzy (5)

Gruba ryba

w Hydepark

52piorunów

Kolejna aktualizacja (październik 2025) dobrze znanego wykresu ( ͡° ͜ʖ ͡°)

źródło:
RafalMundry na twiXer.

W bonusie mapa (° ͜ʖ °)


Pokaż więcej komentarzy (8)