@sierzant_armii_12_malp
Informacje o logach podalem by przybliżyć idee skali zapotrzebowania na zasoby by zrealizować projekt. Przy czym logi to szerokie pojęcie, wrzucam w nie wszelkie materiały np. metryki zużycia zasobów.
Nie chciałbym robić wykładu nt. mikroserwisow. Powiem tylko, że ich konteneryzowanie jest pożądane bo wymusza standaryzację po stronie architektów i deweloperów, znacząco ułatwia skalowalność, a w przypadku aktualizacji łatwiej jest wymienić kontener na nowy. Oczywiście, konteneryzacja ma swoje problemy, ale narzut obciążenia na system jest mniejszy niż w przypadku wirtualizacji.
A dlaczego kontenery średnio pasują do małych rozwiązań? Bo kontenerami trzeba zarządzać. Cykl ich tworzenia, uruchamiania, aktualizacji, dekomisjonowania, skalowania, monitorowania - to wymaga realizacji w osobnych systemach.
Cykl życia mikroserwisu w pewnym uproszczeniu:
- dev tworzy nowy artefakt (nową wersję aplikacji)
- dev (niekoniecznie ten sam) buduje z tego kontener i sprawdza jego stabilność w jakimś sandboksie
- devOps wprowadza kontener na środowisko testowe
- tester (człowiek i/lub automat) sprawdza działanie kontenera od strony realizacji specyfikacji
- kontener jest promowany na środowisko produkcyjne
Po drodze odbywają się sprawdzenia, cofnięcia do poprawek, sprawdza się czy nie ma jakichś nieoczekiwanych efektów, bezpieka robi swoje skany.
A dlaczego kontenery i mikroserwisy?
A dlatego, by zmiany nie były widoczne dla klienta. Dlatego LOL działa 24/7. Dlatego Google. Dlatego banki.
Więc jeśli jakikolwiek downtime jest widoczny od zewnątrz, to znaczy, że gdzieś jest wielki pożar, a grupa ludzi z wysokimi uprawnieniami wychyla morze kawy.
I tego właśnie, dużych aplikacji takich jak LOL, Steam czy inne behemotow online, po prostu nie przeniesiesz na hobbistyczne serwery.
Jeśliby więc autorzy tej inicjatywy zabrali się do niej na poważnie, to powinni byli ja skonsultować od strony technicznej (np. tylko gry single player I tylko pod warunkiem wylaczalnosci części online, i tylko przy całkowitym zrzeczeniu się odpowiedzialnosci), a następnie wytłumaczyć to wszystko prawnikowi (który, zaręczam, byłby o wiele mniej przyjaźnie nastawiony niż ja).
A na razie ta inicjatywa niewarta jest rolki papieru toaletowego.