Odpuściłem dzisiaj trening jakikolwiek i zrobiłem dzień regeneracji (po pracy bo w pracy nieźle skakałem xd).
Trochę wariat ze mnie bo poszedłem na saunę, taką zewnętrzną na wodzie w środku miasta i na golasa siup do wody. Ciemno było więc pewnie tylko biały tyłek mi się świecił.
To także oznaka pewnej zmiany jaką przeszedłem. Jeszcze dwa lata temu nawet nie odważyłbym się pójść na saunę- dzisiaj na golasa w środku miasta skaczę do słonej wody morza północnego.
* Zjedzone: 4 500 kcal
* Spalone: 4 350 kcal
* Kroki: 13 200
* Rower: 22 km po zakładzie w pracy (sporo było i sporo pod wiatr)
* Sauna: 3x10 minut
Patrzyłem na swoje odbicie w szybie sauny i naprawdę nie mam się czego wstydzić ale wiem ile wymagało to pracy- której jeszcze nie skończyłem... 😉

Jeszcze dwa lata temu nawet nie odważyłbym się pójść na saunę
Serio? Czemu nie.
Tego się po tobie nie spodziewałem.
26 listopada rocznica śmierci Apetora.









