Ech, coś mnie chwyciło wczoraj albo to wiele czynników się złożyło w jedno.
Po niewygodnej podróży i mocnym braku snu (bo co to jest to drzemanie w samolocie) bolał mnie kręgosłup w lędźwiowym odcinku. Do tego albo zjadłem coś średniego albo wzburzyło mnie to bujanie samolotu przy lądowaniu (a bujało fest, ja byłem na krawędzi ale torebki papierowe poszły w ruch).
Dobrze, że wzięliśmy autobus z Alty do Hammerfest bo promem to bym mógł nie dać rady.
No i położyłem się po 18 a po 20 obudził mnie ból pleców, było mi zimno i wymioty.
Ibuprofen trochę pomógł złagodzić ból ale co 3 godziny budziłem się z tym samym: ból pleców i wymioty (więc zjadłem mniej kalorii niż deklarowałem, bo cała kolacja poszła w piz... xD).
Dzisiaj obudziłem się jako tako, ale muszę wstać mam obowiązki. Muszę zrobić kurs HMS na nowym projekcie. Pieniądze się same nie zarobią.

@AdelbertVonBimberstein
Strasznie wczoraj zachlałem. Paliłem blanty do piątej rano. Film mi się urwał jak leżałem w rurze. Teraz mnie krzyż napierdala. Trochę się przespałem, ale musiałem wstać rano bo mam obowiązki. Mam dziecko i pracę u Norwega. Niektórzy mówią, że nie można chlać jak się ma kurs HMS, ale to nie prawda. Można, tylko trzeba wstawać rano. Na tym polega odpowiedzialność.
@AdelbertVonBimberstein polecam rozgrzewkę - krążenie bioder, koci grzbiet. Pewnie najlepiej by było jakiegoś siłownianego eksperta posłuchać, bo ja to tylko od siedzenia przed kompem mam bóle, ale lepsza średnia porada niż żadna 😅 powodzonka


















