Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

#antykapitalizm

Gwiazdor

w Dyskusje

3piorunów

Polaków nie stać na mieszkania i podstawowe potrzeby? Rosnące koszta życia? Spadek wartości złotówki? Imperialistyczne zakusy uśmiechniętego, neolibkowego rządu? Spoko, rzućcie im prawa zwierząt albo inne culture war i znów będą się żreć między sobą xD

Gruba ryba2piorunów

Oo w c⁎⁎j xDD "IMPERIALISTYCZNE ZAKUSY" xDD

Za dużo oparów wódki, gówna i onuc, sobacze trolle.

Autorytet1piorunów
i znów będą się żreć między sobą xD

Jak narazie to ty masz ciągłe wąty i się pultasz.

Pokaż więcej komentarzy (8)

Gwiazdor

w Dyskusje

2piorunów

Ukryta dyktatura kobiet

Dzisiaj stalinowski, bo wprowadzony w 1950 przez Bieruta, dzień kobiet - święto polskiego kukoldystanu i matriarchatu. Oszczędźmy sobie powielanych ad nauseam cukierkowych słów o tym jakie kobietki som fspaniałe i cudowne, dzisiaj będzie o czymś innym, o czymś o kim mało kto mówi z obawy o popełnienie zbrodni wolności słowa.

Co najmniej od Oświecenia, a od XIX wieku de facto, w Europie kontynentalnej mężczyźni byli i są na równi, o ile nie bardziej dyskryminowani od kobiet. Tzw. "patriarchat", którym od X lat bombardują nas środowiska liberalno-feministyczne był nie tyle systemem supremacji mężczyzn co systemem afirmacji i hołdowania arbitralnym standardom, w które wpasowywało się może 15% mężczyzn. To nie był system premiujący mężczyzn z samej racji bycia mężczyznami, a system, gdzie mężczyzna był zasobem zbywalnym i zastępowalnym, który zarazem miał chronić, bądź co bądź paternalistycznie i patronizująco, ale nadal chronić kobietę. Można tu postawić tezę o kobietach zdanych na majątek męża, która poniekąd jest zasadna, ale nie rzutuje nam na całość obrazka - kobieta zajmująca się domem wykonywała o wiele mniejszy wysiłek psychofizyczny od mężczyzny, który często musiał wykonywać ryzykowny i niebezpieczny zawód fizyczny. Tu nie ma mowy o finansowym ubezwłasnowolnieniu, wręcz przeciwnie - to kobieta finansowo ubezwłasnowolniała mężczyznę zmuszała go do pracy na nią. Gdyby kobiety rzeczywiście były "ubezwłasnowolnione" majątkowo, to tak samo szlachcic byłby niewolnikiem chłopa, a kapitalista proletariusza - jest to analogiczna hierarchia, ale nikt nie stawia tez o dyktaturze chłopów i robotników w dobie XIX-wiecznego kapitalizmu.

Wracając do kwestii zbywalności - mężczyzna zobligowany był do służby wojskowej i ewentualnego walczenia za kraj. Sama instytucja służby wojskowej miała służyć jako swoiste rite de passage i inicjacja do "bycia mężczyzną" (pogląd ten poniekąd dalej się dziś utrzymuje w społeczeństwie) - od kobiet nigdy analogiczna inicjacja nie była wymagana, a przynajmniej nie była skodyfikowanym przymusem, którego niewypełnienie byłoby równoznaczne sanckjom karnym, albowiem macierzyństwo, które możnaby uznać za swoistą inicjację nigdy nie było prawnym przymusem kobiet. Natomiast argument o możliwości odbudowania przez kobiety populacji w realiach monogamii i małżeństw nie ma racji bytu, gdyż jest de facto negacją monogamii i wychodzeniem z założenia, że jeden mężczyzna miałby zapłodnić kilka kobiet. Ponadto utrata 25% mężczyzn w wieku produktywnym jest równoznaczna absolutnej zapaści socjoekonomicznej - szacuje się, że utrata jednego człowieka w wieku produktywnym to w skali kilku dekad strata rządu trzech milionów dolarów.

Podobnie sytuacja ma się w Polsce współcześnie, mimo molestowania nas bzdurnymi frazesami o "czekaniu stu lat" czy innym "piekle kobiet" - to kobiety, nie mężczyźni mają dodatkowe punkty przy rekrutacji na studia, stanowią procentowo większą liczbę studentów, mają lepsze osiągi w szkole, dostają granty z racji płci, mogą liczyć na instytucjonalne wsparcie i pomoc chociażby w przypadku przymusowej relacji, niższe normy dźwigania w pracy, urlopy macierzyńskie, wygrywają praktycznie WSZYSTKIE sprawy o przyznanie alimentów i opiekę nad dziećmi, a podmioty sponsorowane przez wszystkich podatników organizują dla nich dni tylko dla kobiet, które ekskluzywistycznie wykluczają mężczyzn. Nie zapominajmy też o propozycjach powoływania rad kobiet w urzędach miasta, 'walce z dniem chłopaka' przez 'ministrę' obecnego rządu jak i cały patetyczny festiwal składania życzen na ósmego marca przez rzesze rodzimych kukoldów. To, że wyskrobanie dziecka, które w połowie jest także potomkiem mężczyzny nijak ma się do wymienionych przywilejów systemicznych.

"Przywileje" mężczyzn z kolei przejawiają się w gwałceniu ich autonomii cielesnej - komisja wojskowa, zawieszone powołanie do pełnienia służby, de facto obywatelski i konstytucyjny obowiązek obrony ojczyzny czy sięganie do portfela zmuszając do płacenia alimentów niekiedy tylko na dziecko ale też i na kobietę (sprawa premiera Marcinkiewicza), co jest absolutną patologią i zepsuciem. To, że kobiety patrzą na wąską klikę rządzących, posiadaczy i kapitalistów nie zmienia tego, że 99% mężczyzn nigdy nie załapie się do takich pozycji. Historycznie opresja zawsze przebiegała według linii klasowych, nie płciowych, a idpol pt. patriarchat to dystrakcja od konfliktu klasowego. Przemalowanie kapitalizmu na różowo nie wyeliminuje jego inherentnych patologii, a to czy twój szef jest kobietą nie ma znaczenia jeżeli dalej jesteś wyzyskiwany. Współczesny feminizm nie ma za zadanie zrównywanie obowiązków mężczyzn i kobiet czy walczenie z tymi antywolnościowymi, vide pobór. On ma na celu premiować kobiety przywilejami, a zarazem utrzymywać obowiązki mężczyzn.

GURU0piorunów

Ale taguj (° ͜ʖ °)

Gruba ryba6piorunów

>Co najmniej od Oświecenia, a od XIX wieku de facto, w Europie kontynentalnej mężczyźni byli i są na równi, o ile nie bardziej dyskryminowani od kobiet.
@RobertVanPlitt

Pokaż więcej komentarzy (7)

Autorytet

w Hydepark

10piorunów

Metafizyczny aspekt projektu Trump Gaza

Trump Gaza ma mimo wszystko poza sensem skandalicznym również sens mocno metafizyczny. Oto pojawia się wizja wygenerowana przez sztuczną inteligencje wspaniałej, kapitalistycznej utopi, a więc sekularyzowanej wersji raju powstałej na gruzach miejsca będącego dla wielu ludzi piekłem. Trump jest tam swego rodzaju przedstawiony jako mesjasz lub półbóg. Jego złoty posąg jest na to dowodem. Pojawiają się tam też jego złote świątynie. Przybiera postać złotego cielca któremu Palestyńczycy mają się kłaniać. Bogowie często otrzymywali ofiary. Tutaj jednak danina krwi została już złożona. Ziemia na której ma powstać ta wymarzona utopia wchłonęła już krew licznych poległych dzięki czemu miejsce to faktycznie nabierze charakteru sacrum.

Oczywiście jest to raj fałszywy. W końcu wizje tego nie stworzył nawet człowiek. Jest to fantazja gdzie to co święte miesza się z profanum. Transcendencja religijna zostaje odrzucona na rzecz cieszenia się przyjemnościami zmysłowymi. Elon zajadający Humus i Trump podziwiający atrakcyjną, półnagą tancerkę są na to dowodem. Jeśli jednak próba stworzenia Trump Gaza okaże się realna to powstanie coś iście potwornego. Parafrazując Dugina będzie to czysty satanizm. Żeby było zabawniej wszystko przecież rozgrywać się ma na fragmencie ziemi świętej. Jest to więc oczywista próba całkowitej profanacji. Gdyby Trump był młodszy i bardziej inteligenty to bym pomyślał, że to antychryst.

Fenomen5piorunów

Trump jako złoty cielec w ziemi świętej czczony przez wyznawców?
:melting_face:

Gruba ryba1piorunów

Wrzucę, bo pasuje.

"It is early November 2016 and the Trump campaign is getting ready to make its final push towards the White House. For months, he has been playing to the basest urges of the American populace: the need for more. More safety, more money, more guns, more of everything. His followers have been whipped into a frenzy, waiting to strike at the polls. The whole country is wound as tight as a fiddle-string, and that’s exactly the way Trump wants it."

Wstęp do scenariusza And the Rockets Red Glare.

#rpg

https://modiphius.net/products/kult-divinity-lost-and-the-rockets-red-glare?srsltid=AfmBOoquXUrY_kklmrzNvATjZB6vFSdaSKbEDneX3jqW5JQrFgfdGfyN

KULT: Divinity Lost - And the Rockets Red Glare (PDF)This scenario explores the dark world of KULT: Divinity Lost and the system that imprisons us and keeps us sedated. Our Jailers and their puppets exist in positions of power in companies, religions and governments in every nation. They pull their strings from the shadows or hide behind false faces serving their unseen masters: The Archons and the Death Angels. None of the Jailers, whatever they say or promise, wishes mankind any good. It is just another type of imprisonment. This is a tale of one such power struggle – on the very highest level. It is worth noting that this scenario is a work of fiction. Characters, locations and incidents are portrayed from the metaphorical viewpoint of the KULT: Divinity Lost setting. "It is early November 2016 and the Trump campaign is getting ready to make its final push towards the White House. For months, he has been playing to the basest urges of the American populace: the need for more. More safety, more money, more guns, more of everything. His followers have been whipped into a frenzy, waiting to strike at the polls. The whole country is wound as tight as a fiddle-string, and that’s exactly the way Trump wants it."Modiphius Entertainment
Pokaż więcej komentarzy (6)

Autorytet

w Hydepark

7piorunów

Upadek współczesnego konserwatyzmu

Bawi mnie Dugin twierdzący na Twitterze, że w USA dokonuje się jakaś konserwatywna rewolucja. Jeśli ktoś chce wiedzieć na czym polega ten powrót do tradycyjnych wartości to powinien się zapoznać z pomysłem Trumpa co zrobić z terenami Gazy. Trump Gaza to dosłownie idea przerobienia tego miejsca w drugi Dubaj i luksusowy kurort z hotelami i kasynami gdzie sam obecny prezydent USA byłby czczony niczym złoty cielec. Iście cudowny koncept. Amerykańska oligarchia wreszcie miałaby gdzie spędzać wakacje.

Innym przejawem jego tradycjonalizmu był prawdopodobny nacisk na władze Rumuni by te pozwoliły braciom Tate wyjechać do USA. Nie dziwi mnie, że Trump chciał im pomóc. Na swój sposób są oni do siebie dość podobni pod względem charakteru. To co łączy tych wszystkich ludzi to silne przywiązanie do swojego statusu i luksusu, narcystyczna osobowość, płytkość emocjonalna, brak poczucia jakiejkolwiek moralności i odpowiedzialności za swoje czyny oraz skłonności do manipulowania innymi dla osiągnięcia własnych korzyści. Mówiąc w skrócie to klasyczny model psychopatów.

To oni jednak wraz z takim Elonem Muskiem symbolizują współczesną prawicę i wyrażają wspólnie swój podziw do wielkiego obrońcy rozsądnego konserwatyzmu czyli Putina. Dugin często krytykuje współczesność za to, że promuje materialistyczną wizje świata i odwraca uwagę człowieka od wiecznych, transcendentalnych idei. Koleś w końcu sporo czerpie od Platona. Teraz mam jednak niby uwierzyć, że Trump który dosłownie promuje nowoczesną wersje kultu złotego cielca jest symbolem zwrotu ku tej transcendencji?

Napisałem co prawda jakiś czas temu, że jest postacią mocno zmitologizowaną, ale niekoniecznie w pozytywnym sensie. W mitach pojawiają się w końcu też istoty złe które wodzą ludzkość raczej ku jej zgubie niż oświeceniu. W praktyce Trump promuje wszystko czego Dugin powinien więc nienawidzić. Widocznie samo odrzucenie wokeizmu dziś wystarczy by uważać się za obrońcę zachodniego świata przed dekadencją i upadkiem.

https://www.youtube.com/watch?v=G5HlrkLQWnc

Gwiazdor0piorunów

@Al-3_x Trump i jego modus operandii wypełnia przepowiednie o tym jaki będzie biblijny antychryst i nad tym też warto się pochylić.

Pokaż więcej komentarzy (6)

Autorytet

w Hydepark

6piorunów

Jak to liberalizm niszczy się sam

W ogólnym rozrachunku coraz wyraźniej widać, że obcym mocarstwom jak rosja, oligarchom pokroju Muska, szurom i skrajnej prawicy dość skutecznie udało się wykorzystać liberalne wartości jak wolność słowa chociażby przeciwko samym liberałom. Na swój sposób było to genialne posuniecie. Zwykle swobodę wypowiedzi utożsamiano z możliwością krytyki tyranów. Dziś jest to hasło odwołujące się do możliwości swobodnego siania dezinformacji i hejtu.

Trzeba teraz czekać aż w imię wolnego rynku zacznie się promować dyktaturę na zachodzie. Próbował już tego eksperymentalnie Korwin, ale średnio mu to wyszło. Patrząc jednak na to, że taki J.D. Vance jest fanem myśli Curtisa Yarvina to prędzej czy później zaczną się próby tworzenia narracji o konieczności ogłoszenia Trumpa królem. Jeśli to się stanie to projekt demoliberalny będzie już kompletnie skompromitowany i pokonany na własnych zasadach.

Będąc szczerym to demoliberalizm nie jest czymś za czym osobiście mógłbym przepadać. Jednak panowanie oligarchów i oszołomów na zachodzie wydaje mi się jeszcze gorszym scenariuszem. Jedyny ratunek widzę w myśli Thomasa Hobbesa. Silny, ale mimo wszystko racjonalny suweren prawdopodobnie byłby wstanie zapanować nad obecnym chaosem. Ludzie czują naturalny pociąg do siły, autorytetu i porządku. Lepiej by więc szli za kimś takim niż za jakimś kolejnym prymitywnym, prawicowym populistą.

Liberałowie nie będą wstanie poradzić sobie z obecną sytuacją. Musieliby by bowiem odrzucić wartości które wyznają. Nawet małe próby ograniczania popularyzowania radykałów i szurów w przestrzeni publicznej skutkują oskarżeniami o hipokryzje i cenzurę wywołując odwrotną reakcje do zamierzonej. To co mówię może brzmieć kontrowersyjnie, ale tylko w ten sposób będzie można zapewnić trwałą stabilność na kontynencie europejskim.

       

Tytan3piorunów

@Al-3_x

>wolność słowa chociażby przeciwko samym liberałom
nie zgodzę się z tym. Gwoli ścisłości gdy mówimy o takim USA to co oni nazywają liberalizmem to jest odpowiednik progresywnej lewicy w Polsce. Od lat widać w USA odchył od wartości liberalnych w lewą stronę i marginalizowanie głosów przeciwnych, widać do m.in. na uniwersytetach, gdzie głos mogą zabierać ludzie tylko z określonymi poglądami. Wyzywanie ludzi od nazistów jest na mediach społecznościowych na porządku dziennym.

Moim zdaniem przyczyna leży właśnie w tym, że coraz szersza pula poglądów, co za tym idzie ludzi je mających została wypchnięta poza margines. Właśnie ludzie zaczęli tworzyć sfrustrowaną grupę, która wypycha autorytarnych populistów do władzy. Według mnie oni nie są czynnikiem, który powoduje zmianę a jedynie symptomem głębszego problemu.

W Polsce mieliśmy to samo 10 lat, gdy wjechała pedagogika wstydu i kompleksy wobec zachodnich państw do mainsteamu skończyło się to tym, że mnóstwo ludzi poczuło się, że są pogardzanym chamstwem, które trzeba uczyć jak widelcem jeść. Właśnie na tych sentymentach właśnie PiS zdobył poparcie, które dało im zwycięstwo (było też wiele innych w czynników, ale ten był jednym z ważniejszych).

Pokaż więcej komentarzy (5)

Gwiazdor

w Dyskusje

1piorunów

Krytyka hodowli przemysłowych i ślepa akceptacja tej optyki w kręgach lewicowych jest dla mnie absurdalna i śmieszna. Jest to nic innego jak najzwyklejsze w świecie sygnalizowanie cnoty poprzez kolportowanie idpolowych nurtów i pretekst do poczucia wyższości względem tego 'wstecznego' i 'prymitywnego' plebu spoza dużych ośrodków miejskich. Gros Polaków kupuje w dyskontach i supermarketach, gdyż są stosunkowo tanie jak na wynagrodzenie przeciętnego pracownika etatowego, którego z reguły nie stać na towary od mniejszych dostawców oraz te organiczne, które są zwyczajnie droższe. Sama demonizacja masowej hodowli przypomina propagandę dot. śladu węglowego - jest to przerzucanie odpowiedzialności na końcowego konsumenta, którego wpływ na produkcję jest znikomy. Tutaj jeszcze dochodzi sztuczne oburzenie pseudomoralne o 'dobrostan zwierzontkuf' i szantaże emocjonalne na ludziach podatnych na podobne manipulacje, na czym skutecznie bazują ruchy wegańskie i prozwierzęce. Ze stricte utylitarnego punktu widzenia masowa hodowla bydła jest uzasadniona, gdyż dostarcza ludziom niezbędny do życia produkt w przystępnej cenie - to nie jest produkcja zbytecznych dóbr luksusowych przez niewolników. Standardowo dochodzimy tu do wniosku, że tak jak w przypadku górników, idpolowa lib-lewica w d⁎⁎ie ma proletariat i większość społeczeństwa, a zależy jej jedynie na nieuzasadnionym poczuciu moralnej wyższości z racji uświadomienia co do typowo kalifornijskich problemów w rodzaju 'praw osób nieludzkich'.

Mocarz1piorunów

@RobertVanPlitt niby dlaczego weganizm = lewactwo? Ta idea nie ma nic wspólnego z polityką.
>sygnalizowanie cnoty poprzez kolportowanie idpolowych nurtów i pretekst do poczucia wyższości względem tego 'wstecznego' i 'prymitywnego' plebu spoza dużych ośrodków miejskich
Niby dlaczego rezygnacja z wykorzystywania zwierząt miałaby być sygnalizowaniem cnoty? System wartości, w którym sprzeciwia się traktowaniu czujących istot jako zasobów do wyeksploatowania jest czymś dziwnym?
>Sama demonizacja masowej hodowli przypomina propagandę dot. śladu węglowego - jest to przerzucanie odpowiedzialności na końcowego konsumenta, którego wpływ na produkcję jest znikomy.
Matematyka jest prosta - im mniej kurczaków/świń/ryb/krów zjem, tym mniejszy będzie na nie popyt i mniej zwierząt straci życie przez mój wybór żywieniowy. Oczywiście, że jest to kropla w morzu, ale co z tego? Mam nie robić zupełnie nic i przyczyniać się do niepotrzebnego eksploatowania zwierząt?
>Tutaj jeszcze dochodzi sztuczne oburzenie pseudomoralne o 'dobrostan zwierzontkuf' i szantaże emocjonalne na ludziach podatnych na podobne manipulacje, na czym skutecznie bazują ruchy wegańskie i prozwierzęce
Na czym polegają te szantaże emocjonalne i manipulacje? Na pokazywaniu patologii na fermach zwierząt? Na pokazywaniu szerszej publiczności skąd bierze się mięso na ich talerzach? Zwracanie uwagi na dobrostan czujących istot, które miliardami trzymane są w fatalnych warunkach to 'oburzenie pseudomoralne'? Naprawdę nie widzisz nic złego w tym, jak zwierzęta są traktowane przez ludzi? Dlaczego masz problem z tym, że są osoby, które nie chcą w tym uczestniczyć?

Osobistość0piorunów

@RobertVanPlitt Nieistotne zagadnienie. Zawsze na propsie zaakcentowanie "moralnej wyższości" lewagów, wyjątkowo trącącego hipokryzją.
Równie mocno, jak wzniosłość wartości religijno - narodowych u husarzy.

Pokaż więcej komentarzy (16)

Autorytet

w Klub antymodernistyczny

2piorunów

Reakcjonizm, a akceleracjonizm

Reakcjonizm jest do pewnego stopnia pozbawiony sensu. Nie można cofnąć przeszłości. Oświecenie na zawsze pozostanie dziedzictwem zachodniego świata. Podobnie jest w przypadku komunizmu i krajów z bloku socjalistycznego. Nie można wymazać tej części historii tych narodów gdy były one częścią bloku wschodniego w czasach zimnej wojny i wiadomo, że wpływa to na ich tożsamość. Dlatego akceleracjonizm wydaje mi się ciekawszym podejściem.

Skoro niemożna wrócić do mitycznego złotego wieku to należy przyspieszać obecny proces zmian cywilizacyjnych aż do momentu gdy społeczeństwo zachodnie dotarłoby do punktu historycznej osobliwości po którym system demoliberalny uległby możliwemu przeciążeniu. Dawna liberalna narracja zostałaby zakończona i wyłoniłaby się nowa struktura relacji znaczonego i znaczącego. Osobiście jestem zdania, że doprowadziłoby to do objawienia nowego boga. Proces ten ma szanse wydarzyć się za jakieś 10 lat.

Jung pisał, że gdy w ramach roku platońskiego punkt Barana wszedł w położenie konstelacji Ryb to niedługo później nastąpiło narodzenie Jezusa Chrystusa, a potem cała cywilizacja starożytna przeszła gruntowne zmiany. Dziś chrześcijaństwo jest w procesie schyłkowym, a punkt Barana jest w położeniu konstelacji Wodnika. Astrologia oczywiście u Junga nie jest czymś rzeczywistym, ale służy do określenia procesu przemian w zbiorowej nieświadomości wywołanej przez ciągły przepływ libido. Znaki Zodiaku to nic innego jak pewne symbole archetypowe.

W ten sposób człowiek zostaje wystawiony na faktyczne oddziaływanie nieznanego. Myślę, że pewne znaki zapowiadające nową religie już się pojawiły. Mesjanizm i irracjonalność trumpizmu jest tego przykładem. Trump jest jednak fałszywym mesjaszem. Prawdziwy bóg dopiero nadejdzie.

       

Mocarz0piorunów

W bogów nie wierzę, ale też czekam na jakąś porządną rewolucję 😉

Pokaż więcej komentarzy (2)

Autorytet

w Hydepark

2piorunów

Andrew Tate, a Nietzsche

Miałem krótki moment gdy zastanawiałem się czy Andrew Tate jest swego rodzaju nietzscheanistą. Poza jednak aspektem amoralnym raczej nie ma on jednak wiele wspólnego z filozofią Nietzschego. Jego światopogląd opiera się na potrzebie osiągnięcia osobistego sukcesu, zdobywaniu bogactwa, kobiet i życia w luksusie. Nietzsche bardziej koncentrował się na sile woli. Człowiek nawet biedny może być silniejszy pod tym względem od człowieka z wysokim statusem.

Nadczłowiek to osoba twórcza, zdolna kreować własne wartości i narzucać je innym przekształcając świat wedle własnego upodobania. Najważniejsza jest jednak jego umiejętność do nadawania swojemu życiu sensu w świecie go pozbawionym. Przezwycięża on otaczający go nihilizm i staje się równy bogom. Status i pieniądze mogą go interesować, ale nie jest to coś co wyznacza jego osobiste poczucie własnej wartości.

Choć potrafi panować nad innymi to najważniejsze aby mógł on panować nad samym sobą. Czy Andrew Tate jest tego typu twórczą jednostką? Jest to mocno wątpliwe. Wydaje mi się, że raczej uzależnia swoje poczucie mocy od rzeczy zewnętrznych. Zgodnie z jego własną filozofią to, gdyby nagle miał utracić wszystko, co osiągnął stałby się nagle nikim. Dąży on więc do uzyskania coraz większego sukcesu bo szuka potwierdzenia, że jego życie ma jakieś znaczenie.

Choć pozornie sprzeciwia się panującym normom to w praktyce jego definicja udanego życia wpasowuje się w model kapitalistyczny gdzie wszystko jest sprowadzane do posiadania luksusowych aut, własnego jachtu, prywatnego odrzutowca, dobrych garniturów, drogich zegarków, wielkiej rezydencji i kilkunastu kobiet. Filozof i psycholog Erich From powiedziałby, że taki człowiek funkcjonuje według modusu posiadania, a nie bycia. Pozornie Andrew Tate może przez to wzbudzać u wielu poczucie zazdrości, ale w praktyce taka egzystencja jest zwyczajnie pusta i płytka.

     

Osobistość0piorunów

@Al-3_x Czy tych rozważań nie dałoby się przeprowadzić w oparciu o osobę mniej prymitywną i mniej pozbawioną godności niż ta przytoczona?

Pokaż więcej komentarzy (4)

Autorytet

w Hydepark

37piorunów

Mit ameryki czyli krótka historia westernów część 2.0

Wstęp Jest to poprawiona wersja części drugiej mojego artykułu poświęconego westernom i amerykańskiej tożsamości. Z poprzedniej wersji tego wpisu nie byłem w pełni zadowolony. Mam nadzieje, że ta lektura będzie dla was przyjemna. Dalej będę pisać ameryka i amerykanie z małej litery.

Lider

w Polityka

127piorunów

_Ale to jest zaprawdę i genialna i bezczelna strategia dyplomatyczna mówić o upadku Europy, gdy we własnym kraju:_

- bezdomnych jest już ponad 771 tys, czyli o 18%. więcej niż w 2023
- 6,4 miliona Amerykanów zalega z opłatami czynszowymi, co stawia ich na granicy bezdomności
- 37 milionów osób, czyli 11% populacji USA żyje poniżej progu ubóstwa, co więcej zanotowano wzrost ubóstwa z 7,8% do 12,4% w ciągu roku, po zakończeniu federalnej pomocy covidowej
- w 2024 w szkołach 322 strzelaniny, w 2023 w całym kraju było 650 masowych strzelanin, 18 800 osób w nich zabito, dodatkowo było 24 000 ofiar samobójstw z użyciem broni palnej.
- 107 543 śmierci w 2023 w wyniku przedawkowania narkotyków i leków opioidowych.

A miasta amerykańskie to jedyne miejsca w jakich na świecie w jakich byłam, gdzie faktycznie bałam się ludzi.

_

Wystarczy się chwilę zastanowić, by spostrzec jak bardzo dziurawa i zakłamana jest to opowieść. Czy fakt, że dziś **płaca minimalna w Polsce jest wyższa niż w USA** (w kwotach nominalnych!), przewidywalna **długość życia w Europie jest istotnie wyższa w po drugiej stronie Atlantyku** (a nie zabijają nas plagi uzależnień, narkomanii i przemocy z użyciem broni), zaś **gospodarki naszego kontynentu osiągają podobną produktywność na każdą przepracowaną godzinę** - **dając jednocześnie więcej urlopów, ochronę zdrowia, bezpłatne szkolnictwo i publiczne emerytury setkom milionów swoich obywateli** - nie powinna choć trochę skomplikować tego obrazka?

I dalej: czy gdy wychwalamy model chiński, to czy naprawdę chcemy konkurować z tamtejszym 6 dniowym tygodniem pracy bez weekendu i sweatshopami zasilanymi praca więźniów i współczesnych niewolników? Czy może chcemy wzorem USA odebrać pracownikom w Europie urlopy macierzyńskie, nieodpłatną ochronę zdrowotną i gwarantowany okres wypowiedzenia? Oczywiście, byłoby to w interesie biznesu, który domaga się podobnych ruchów nie bez powodu - ale demokratyczny mandat dla takich ruchów jest dość ograniczony. **Dlatego oczywiście miliarderzy chcą wymusić podobne zmiany wpływając na polityków bezpośrednio**. Bo podobne pomysły jeszcze większego obciążenia Europejczyków pracą, przy niższych płacach i dłuższym wieku emerytalnym nie przeszłyby w wyborach.

https://dymek.substack.com/p/polskomat?

https://x.com/sylvcz/status/1890728928471343206?t=WtXn73QpptzpzPyFBSCSTQ&s=19

Osobistość6piorunów

W perspektywie długoterminowej i liczenia się na świecie Europa upada.
W perspektywie miejsca do życia dla szarego człowieka to jeszcze przez pokolenie minimum Europa będzie lepszym miejscem niż USA. Obie strony mają racje.

Gruba ryba5piorunów

@TRPEnjoyer co dokładnie świadczy o tym, że upada? Memy z nakrętkami?

Osobistość4piorunów

@cweliat Mamy technologię "wczoraj", mamy technologie "dziś". Są technologie jutra, ale mało i niewiele.
Dosłownie zamiast tego są regulacje, vide te debilne nakrętki.
Nie ma tu uregulowanej i sprawnej energetyki i taniej energii. Głupie Niemcy chcieli z gazu z rosji prąd mieć xD
Nie ma tu dużo zasobów metali ziem rzadkich.
Geopolitycznie, jako całość, nie ma armii ani chęci. Sama UE to 1.5x populacji USA i ułamek siły wojskowej w niespokojnych czasach, USA chce się wycofywać to jest płacz i krzyk.
Europa to trochę takim stary grubas, któremu się już nie chce i rzeczywistość zaczyna odjeżdżać.
Nie ma aż dużo kasy na inwestycje + niektóre kraje są serio zapóźnione mentalnie (np... Niemcy).

Kontrowersyjnie, ale uważam, że Europa ma... przyzwoitą demografię i dobrej jakości materiał ludzki (lepszy niż w USA), więc załamania długofalowo nie będzie, tylko powolny zjazd w dół. Dlaczego o tym piszę? IMO bardzo długofalowo "city asians" zapracują się na śmierć i zdechną, najpierw Korea, później Japonia, a za +100 lat pewnie i Chiny.

Kosmonauta0piorunów

@cweliat raczej bycie topka pkb, rozwoju i bezpieczeństwa w miastach nocą.

Osobistość5piorunów

@smierdakow Swoja drogą jak mozna dopuscic do tego, ze lekarze na byle co przepisują tam fentanyl? Idzie ktos z bólem do lekarza, a ten w pelni legalnie spierdoli mu zycie. U nas mozna to tylko dostać przy chorobach onkologicznych.

Osobistość2piorunów

@Capo_di_Sicilia obczaj Painkiller to sobie odpowiesz. Nie jest jakiś bardzo długi. Chyba na Netflixie.

Fanatyk6piorunów

@Capo_di_Sicilia w stanach liberalizm wszystkiego jest czczony jak jakiś Bóg. Niestety dotyczy także rynku zdrowia. Jaka była wojna jak wprowadzano Obama care że to niszczenie amerykańskiego stylu życia.

Lobbing jest dozwolony a teraz Trump podpisał że za łapówki nie można skazać w innych krajach obywatela amerykańskiego.

Jest to iście dziki zachod

Fanatyk2piorunów

Komentarz usunięty przez moderatora

Pokaż więcej komentarzy (27)

GURU

w Polityka

23piorunów

Najpotężniejszy kraj świata. Ludzie umierają na astmę i cukrzycę.
Świat cofa się w rozwoju, osiągnięcia techniki i nauki stają się ukryte za paywallem.

Gruba ryba11piorunów
Świat cofa się w rozwoju, osiągnięcia techniki i nauki stają się ukrytę za paywallem.

USA to nie cały świat. Świat, miejmy nadzieję, szybko nauczy się na nie swoich błędach i nie pójdzie w tę stronę.

GURU4piorunów

@KLH2
Świat idzie w tym samym kierunku, prowadzony przez USA za rękę. Rzeczy które przy obecnym rozwoju cywilizacyjnym powinny być dostępne dla każdego są poza zasięgiem większości, ku chwale korporacyjnych zysków.

Gruba ryba0piorunów

@Ragnarokk Większość Świata ma do USA stosunek dokładnie odwrotny niż świat, o którym piszesz 😉 A nawet ta część Świata, o której piszesz może rozluźniać ten uścisk.

Lider1piorunów

@Ragnarokk mój anarchizm wzrasta. Jebać korpo. Piracić co się da (ale nie od Lariana, chwała im za bg3).

GURU0piorunów

@KLH2
Piszesz to jakby w krajach azjatyckich było jakkolwiek inaczej.

GURU1piorunów

@AdelbertVonBimberstein Warhorse też nigdy.

Mnie jako astmatyka to jeszcze dodatkowo wkurwia, bo wiem jak przechujowo jest nie mieć tych leków

Gruba ryba0piorunów

@Ragnarokk Piszę, że większość krajów na Świecie jest antyamerykańska. Większość społeczeństw tych krajów, bo w obecnej sytuacji rządom bezpieczniej jest nie być otwarcie amerykańskimi 😉
Świat się jednak zmienia i powątpiewam, że Trump dzięki swojemu izolacjonistycznemu podejściu zmieni sytuację na Świecie na taką, który dla USA będzie bardziej korzystna.

Pokaż więcej komentarzy (10)

Gwiazdor

w Dyskusje

8piorunów

Cała ta jałowa i bezpłciowa dyskusja o dzietności nie jest płaczem rozpaczy zmartwionych tradkatolików i konserwatystów, lamentujących nad masowymi aborcjami niebieskowłosych Julek z kolczykiem w nosie. To odbicie kapitalistycznego paradygmatu supremacji kapitału na kwestię życia rodzinnego. Tu nie chodzi o przetrwanie idyllicznej wizji rodziny atomowej rodem z amerykańskiej propagandy kulturowej lat '50 - tu chodzi o kwestie przyrostu PKB dla przyrostu samego w sobie, co jest modus operandi kormórki nowotworowej.

Klasa posiadająca i demoliberalni służbiści kapitału potrzebują napływu krwi do utrzymania systemu, którego w dłuższej mecie utrzymać się nie da. Ci drudzy muszą zachować pijar utrzymywaniem bismarckowskiej piramidy finansowej za wszelką tego cenę, byleby nie stracić kilku punktów procentowych w sondażowniach, co w kraju takim jak Polska jest tematem wyjątkowo drażliwym, biorąc pod uwagę reakcję na podniesienie wieku emerytalnego przez pierwszy gabinet Tuska i tendencję starzenia się wyborców. Ci pierwsi chcą mieć taniego pracownika, a to skąd będzie jest bez znaczenia, bo ci ludzie i tak żyją z dala od plebu, a w razie czego sejmowe butolizy zawsze przyklepią wizę czy pozwolenie kolejnej fali gruzinów, murzynów, islamistów, kolumbijczyków czy tego co obecnie będzie najtańsze.

Społeczeństwo o skończonym terytorium i skończonych zasobach nie może utrzymywać stale rosnącej liczby ludności, a masowa prokreacja w ramach jednej grupy etnicznej prędzej czy później zaczęłaby mieć trend mocno dysgeniczny. Masowa imigracja nie jest żadnym rozwiązaniem, a jedynie pogarsza problem poprawiając kondycję finansową kapitalistów i pasożytów wzbogacających się kosztem całego narodu. W przeciągu jednej generacji dzietność imigrantów spada do poziomu tej autochtonów, ale autochtoni nadal muszą liczyć się z bagażem zostawionym przez napływ trzeciego świata - spadek jednolitości etnicznej, rozrost terenów zurbanizowanych, spadek jakości usług publicznych, spadek bezpieczeństwa, pauperyzacja standardów życia, rosnące koszta najmu, destrukcja środowiska, etc.

Remedium? UBI, automatyzacja, przymusowe deportacje "taniej siły roboczej", moratorium wizowe, wywłaszczanie agencji pracy i januszeksów. W obecnych warunkach, gdzie liberalna pseudolewica (Soros, Gates, etc.) i prawica, a zwłaszcza cuckserwatyści i syjoniści (Musk, Trump, Bezos, Dolina Krzemowa) chodzi na pasku miliarderów niemożliwe, a zwłaszcza w demoliberalizmie, będącym fasadą systemu kapitalistycznego.

Gruba ryba3piorunów

@RobertVanPlitt
>cuckserwatyści 
poszlo powietrze nosem 😛 no i ogolnie sie zgadzam

Pokaż więcej komentarzy (3)

Autorytet

w Hydepark

23piorunów

Mit ameryki czyli krótka historia westernów część 2.

Wstęp Jest to część druga mojego artykułu poświęconego westernom i amerykańskiej tożsamości. Mam nadzieje, że ta lektura będzie dla was przyjemna. Tradycyjnie chce przypomnieć, że będą się tu pojawiać spojlery. Trochę historii amerykańskiej Tożsamość amerykańska została

Autorytet

w Hydepark

3piorunów

Anarcha a anarchista

Koncept Anarchy wprowadził niemiecki filozof i i pisarz, Ernst Jünger inspirując się filozofią Maxa Stirnera. W jego mniemaniu miał być to swego rodzaju pozytywny odpowiednik anarchisty. Anarchista był bowiem zdaniem Jüngera ideowcem o mocno kolektywnym podejściu do życia pomimo swojego umiłowania do wolności. Całe swoje życie poświęca walce o dobro ogółu ze złem które widzi w systemie i władzy. W tym sensie żyje on dla społeczeństwa. Anarcha tego nie robi będąc bowiem skrajnym indywidualistą jednocześnie żyje w społeczeństwie jak i poza nim. To co można uznać za anarchiczne, a co nie Jünger dość dobrze zobrazował w swojej książce Eumeswil:

Potrzeba tu rozróżnień: miłość jest anarchiczna, małżeństwo nie. Wojownik jest anarchiczny, żołnierz nie. Zabójstwo jest anarchiczne, mord nie. Chrystus jest anarchiczny, Paweł nie.

Anarcha nie walczy więc z władzą, a jeśli to robi to nie w imię powszechnej równości i braterstwa bo te terminy i tak są mu obojętne. Jest on zdolny do zabicia króla, prezydenta czy tam dyktatora, ale zrobi to dla siebie, a nie w imię woli kolektywu. Anarchista istnieje bowiem z natury w opozycji do monarchy podczas gdy Anarcha istnieje jako ktoś mu równy. Jeśli monarcha panuje nad innymi to Anarcha panuje nad sobą. Samemu nawet może stać się władcą jeśli faktycznie tego zapragnie by niczym nietzscheański nadczłowiek realizować swoją wole mocy. Jest on samotnikiem z natury choć nie przeszkadza mu to cenić sobie bliskich relacji i to na dużo głębszym poziomie niż przeciętny człowiek.

Pojęcie Anarchy zrodziło się bowiem wtedy gdy Spengler przewidywał stopniowy zmierzch cywilizacji zachodniej (co wielu niesłusznie wyśmiewa interpretując to jako niesprawdzoną zapowiedź gwałtownej katastrofy). Od czasów oświecenia ludzie zaczęli traktować relacje coraz bardziej w formie umownej jak chociażby małżeństwo które straciło na religijnym znaczeniu i stało się swego rodzaju kontraktem który można w każdej chwili rozwiązać. W takim przypadku pojęcie trwałych tradycyjnych wartości traciło na znaczeniu, interakcje międzyludzkie stawały się coraz bardziej płytkie i relatywne co prowadziło do coraz większej atomizacji społecznej. Zygmunt Bauman pisał w tym przypadku o tak zwanej płynnej nowoczesności gdzie kultura jest poddawana ciągłej dekonstrukcji i nie ma żadnych stałych do których dawny człowiek mógł się odnieść.

Ernst Jünger uważał, że żeby rzeczy miały dla nas znaczenie to najpierw muszą mieć dla nas sens. W świecie postmodernistycznym wszystko traci na znaczeniu bo i sensowność otaczającego nas świata się rozmywa. Ludzie stracili kontakt z rzeczywistością na rzecz symulakrów które tą rzeczywistość zastąpiły. Gdzie więc szukać ratunku? Przywołana zostaje idea piękna jako skrytej harmonii i odnoszona zostaje ona do perły której sens jest niezależny od zjawiska i zachwyca ona zarówno w mroku rafy jak i w koronie. Jednostka również jest zdolna do emanacji samoistnego sensu i Anarcha to ktoś kto pielęgnuję ten swój własny, niezniszczalny sens. Pod tym względem jest on równy Bogu.

Jak więc należy rozumieć Anarchę? Jako kogoś kto w świecie gdzie dawne hierarchie i normy straciły swoje pierwotne znaczenie pozostaje poza czasem, poza historią zyskując tym samym nieśmiertelność i prawdziwą wolność.

     

Osobistość0piorunów

Dobry wpis. Prosto i obrazowo. A jest się nad czym zastanawiać.

Autorytet

w Hydepark

10piorunów

Kilka słów w kwestii pensji dla kobiet za pracę w domu

Pomysł by kobiety dostawały pieniądze za wykonywanie obowiązków domowych to jedna z najgłupszych idei o jakiej słyszałem. Próbując jednak lepiej zrozumieć absurdalność tego pomysłu trzeba zrozumieć czym jest praca w warunkach rynkowych. Otóż pracodawca daje pracownikami zapłatę za wykonywanie powierzonych mu zadań w ramach spisanej umowy. Mówiąc krótko pracownik wykonuje czynność z której bezpośrednio nie ma żadnych korzyści, ale ma korzyści pośrednie. Każdy obowiązek domowy jak sprzątanie, gotowanie, pranie są natomiast wykonywane dla samych siebie. Człowiek musi gotować by mieć pożywienie i sprzątać by mieć porządek w domu. Istnieje więc tu pewna bezpośrednia korzyść dla niego samego.

Cały spór oczywiście dotyczy głównie kobiet bo to zwykle one wykonywają obowiązki domowe, ale w czasach gdy mężczyźni są samotni i mieszkają sami lub dzielą się obowiązkami z partnerką lub są gejami to jak najbardziej również zasługują na dostawanie pensji z racji robienia kanapek na śniadanie. Feministki argumentują, że obowiązki domowe w pewnym sensie umożliwiają wciąż funkcjonowanie systemu kapitalistycznego. Dochodzi też do tego kwestia rodzenia dzieci co dostarcza w kapitalizmie nowych pracowników. Technicznie rzecz biorąc to mężczyźni też w takim razie mogliby dostawać pieniądze nawet za samo spanie. Gdyby bowiem nie spali to nie byliby wstanie pracować i system kapitalistyczny też by się zawalił.

Problemy są jednak głębsze. Przede wszystkim jak ocenić w ogóle wartość pracy takiej gospodyni domowej? Jeśli zaniedbywałaby wykonywanie obowiązków domowych lub mąż by jej pomagał to można by jej było potrącić z pensji? Czy jakiś urzędnik miałby chodzić po domach i to nadzorować? Pomija się też najważniejszy aspekt całego sporu. Kobiety w tradycyjnych małżeństwach mają już kogoś kto w teorii im płaci za dbanie o dom. Tym kimś jest jej mąż który pracuje po to by utrzymać rodzinę.

           

Kosmonauta0piorunów

Największym oszustem jest udawanie, że dbanie o porządek w domu zajmuje 8 godzin dziennie. Na sprzątanie wystarczy poświęcić 1 sumienną godzinę dziennie i dom by lśnił. A jak baba nie chce robić jedzenia, to i tak taniej wyjdzie zamawiać obiady z restauracji.

Gruba ryba0piorunów

@Chrabonszcz jeśli jedyne co robisz w domu to spanie, to faktycznie wystarczy.

Kosmonauta1piorunów

@wombatDaiquiri nie, wyobraź sobie, że żyję w nim, jem w nim, sram i potrafię zachować porządek na bieżąco.

Najlepiej pokazuje ten problem zamieszkanie z brudasem. Miałem kiedyś współlokatorkę, która wyjechała na 2 tygodnie. Przez ten czas ilość czasu potrzebnego do sprzątania spadła o jakieś 80%. Nagle okazało się, że na podłogach już nie pojawiają się plamy w losowych miejscach, a jedynie koło źródeł wody i przez całe 2 tygodnie wystarczyło że parę razy umyłem podłogę tylko koło zlewu i w łazience, zamiast szorować cały dom. Tak samo ze się stołami, blatem i lodówką, które zwyczajnie zawsze przecierałem na bieżąco.

Jeżeli nie jesteś w stanie utrzymać domu (bez dzieci) w czystości poświęcając godzinę dziennie, to pora na zmianę przyzwyczajeń, albo współlokatora.

Gruba ryba0piorunów

@Chrabonszcz

>Jeżeli nie jesteś w stanie utrzymać domu (bez dzieci)
bez dzieci, bez zwierząt, bez gości, bez hobby...

Ewentualna kwestia definicji "utrzymać dom". Brak kurzu? Brak plam? Brak naczyń w zmywarce/zlewie? Brak ubrań w pralce/koszu na pranie/na wieszaku/na ubraniach. Gotujesz codziennie? Meal prep albo pudełka? Prasujemy cokolwiek?

Milion niewiadomych, chłop mówi "godzina wystarczy elo, jak zajmuje ci więcej toś ułomny"

Kosmonauta0piorunów

@wombatDaiquiri chyba jakieś śmieszne kalkulacje sam masz, to może sam się podziel? Jak często sam to robisz i ile czasu ci to zajmuje?

Ja piorę raz na 2 tygodnie, albo rzadziej, w pralce 7kg, czasami 2 razy pod rząd, przecież to jest dosłownie 5 minut roboty na 1 pranie 😂 powieszenie góra 15. Większości rzeczy nie muszę prasować, bo mając mały dodatek poliestru/elastanu nie są pomięte. Chociaż wiem, że niektórzy ludzie nawet nie potrafią sobie powiesić prania w taki sposób, żeby nie było całe wymięte. Prasuję tylko koszule. Od święta się trafi koszulka, jak mam kaprys, żeby akurat wyjść w takiej, co jednak nie ma dodatków, ale staram się kupować takie, które się nie mną.

Przetarcie kurzu nie trwa godzin. Po podłodze jeździ odkurzacz automatyczny, a bezprzewodowym poprawiam część miejsc. Najwięcej zajmuje mycie łazienki, ale to robię raz na tydzień i na bieżąco czasami przetrę kurz, kamień i plamy na lustrze, np. 2. ręką, jak myję zęby.
Co do jedzenia to nie wliczam go do "dbania o porządek".

Dawaj te swoje wyliczenia na temat "dbania o porządek w domu".

Gruba ryba0piorunów

@Chrabonszcz kalkulacje ze jak masz duży dom i dużo dzieci to jest zapierdol, bo dzieci robią syf? Znajdź sobie niewolnicę która poświęci za darmo życie żeby Tobie było wygodnie i bzikaj. Tylko się potem nie zdziw że znajdziesz jedynie tępe dzidy które są skore pójść na taki układ.

Kosmonauta0piorunów

@wombatDaiquiri no to przecież oddajesz jej 50% własnych zarobków, więc w czym problem??
Kilka dzieci, to jeszcze wam płacą parę tysięcy z moich podatków i jeszcze kurwa mało?

Gruba ryba0piorunów

@Chrabonszcz

>no to przecież oddajesz jej 50% własnych zarobków, więc w czym problem?? 
to wyciagnales sobie z dupy
>Kilka dzieci, to jeszcze wam płacą parę tysięcy z moich podatków
Nie mam dzieci, nic mi pało nie płacisz
>i jeszcze kurwa mało?
malo mało, wyskakuj beciak z hajsu na obce bachory

Gruba ryba0piorunów

@Al-3_x

>Pomysł by kobiety dostawały pieniądze za wykonywanie obowiązków domowych to jedna z najgłupszych idei o jakiej słyszałem.
a możesz mi wskazać jakiś projekt/postulat? Bo ja na przykład nie słyszałem o nim nigdy, poza właśnie stwierdzeniem, że jeśli kobieta zajmuje się domem, to mężczyzna powinien ją utrzymywać a w przypadku rozstania nawet łożyć alimenty na żonę. I ta koncepcja zmuszenia partnera do brania odpowiedzialności za poświęcenie drugiej strony jest mi znana, wobec czego wydaje mi się, że walczysz z chochołem?

Gruba ryba0piorunów

@Al-3_x ok a w którym momencie mówi o tym, że powinien im płacić ktokolwiek inny niż ich mąż? Bo przez pierwsze 8 minut mówi o matkach wychowujących dzieci i zajmujących się domem na które kapitał zdobywa w tym czasie ojciec.

Gruba ryba0piorunów

@Al-3_x gowno prawda. Dalej mówi o RODZINACH i ZAJMOWANIU SIĘ RODZINĄ.

Autorytet0piorunów

@wombatDaiquiri Nie. Mówi o tym, że należy im płacić za nieodpłatną pracę domową tak jak płaci się pracownikowi w firmie.
Wages for housework

The International Wages for Housework Campaign (IWFHC) is a grassroots women's network campaigning for recognition and payment for all caring work, in the home and outside.
Wages for houseworkThe International Wages for Housework Campaign (IWFHC) is a grassroots women's network campaigning for recognition and payment for all caring work, in the home and outside. It was started in 1972 by Mariarosa Dalla Costa, Silvia Federici, Brigitte Galtier, and Selma James who first put forward the demand for wages for housework. At the third National Women's Liberation Conference in Manchester, England, the IWFHC states that they begin with those with least power internationally – unwaged workers in the home (mothers, housewives, domestic workers denied pay), and unwaged subsistence farmers and workers on the land and in the community. They consider the demand for wages for unwaged caring work to be also a perspective and a way of organizing from the bottom up, of autonomous sectors working together to end the power relations among them. History Creation: 1970s Wages for housework was one of the...Wikipedia
Autorytet0piorunów

@wombatDaiquiri

‘It infuriates me’: why the ‘wages for housework’ movement is still controversial 40 years on

Wages for Housework’s founders argued that when an employer hires a worker, they get the value not only of that person’s labour but that of the person at home enabling them to work in the first place by looking after the children and chores. 
In her book Callaci quotes from its 1974 declaration, which she bought as a poster to hang at home: “The women of the world are serving notice! We want wages for every dirty toilet, every indecent assault, every painful childbirth, every cup of coffee and every smile. And if we don’t get what we want, we will simply refuse to work any longer!”
‘It infuriates me’: why the ‘wages for housework’ movement is still controversial 40 years onThe 1970s campaign aimed to smash capitalism by recognising the value of childcare and chores. A new book looks back on how it fell apart – and how it’s relevant todaythe Guardian
Gruba ryba0piorunów

@Al-3_x w ŻADNYM z podanych przez Ciebie cytatów nie ma nic o tym, skąd te pieniądze miałyby się brać. Ale w artykułach się zdarza.

>For Federici – whose 1975 manifesto coined the phrase “They say it is love, we call it unwaged work” – it wasn’t literally about getting paid but about the revolutionary struggle. (Though she conceded the money might help women with no other means of earning, she argued that many had other options – including not having children, as she herself didn’t.)
co sugeruje, że propagatorka była za tym, aby kobieta utrzymywała się sama, jeśli jej partner nie zapewnia jej bezpieczeństwa finansowego. Albo jeśli nie ma dzieci właśnie xD

zakladam więc, że nie szanujesz mnie ani mojego czasu, bo wysyłasz losowe artykuły których nie przeczytałeś

Pokaż więcej komentarzy (21)