Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

#azja

Kosmonauta

w Hydepark

21piorunów

Powrót do Azji część trzecia i ostatnia...

Ostatnim przystankiem był Singapur. Planując podróż do Kuala Lumpur wiedziałem, że nie mogę pominąć tego miasta-państwa, które jest oddalone o zaledwie godzinę lotu.

Dotarłem tam liniami AirAsia, które są takim azjatyckim RyanAirem. Po raz pierwszy od dawna mój bagaż podręczny był sprawdzany pod względem wagi (dozwolony limit to 7kg) ale nie było żadnych problemów. Malezja i Singapur mają nieco inne zasady na lotniskach.

Nasz bagaż podręczny przechodzi przez skaner dwukrotnie. Z czego drugi skaner a więc właściwy security check jest dopiero pod naszą bramką, podczas boardingu. Jest on tylko dla pasażerów tego konkretnego lotu, co powoduje że nie ma kolejki wszystkich odlatujących pasażerów do jednego security. Nie trzeba niczego wyjmować z torby.

Lotnisko Changi to niesamowite miejsce. Tutaj nawet hala odbioru bagażu jest pięknie zaprojektowana, z zielenią i nie wygląda jak jakiś magazyn tak jak na innych lotniskach. Wylatując stamtąd można zobaczyć wiele imponujących miejsc. Mają nawet mały ogród z motylami. Changi to nie jest tylko lotnisko. To jedna z atrakcji Singapuru. Nic dziwnego, że od wielu lat zgarniają nagrody dla najlepszego lotniska w Azji i na świecie.

Sobotnie popołudnie w Singapurze przywitało mnie pięknym słońcem. Było opresyjnie gorąco i duszno. Nic dziwnego. Jestem przecież tylko 137 km na północ od równika. Tutaj lato trwa 365 dni.

Przed przylotem warto zainstalować sobie apkę Grab. To taki Uber dla południowo-wschodniej Azji. Przejazd taksówką do hotelu trwał jakieś 15 minut. Singapur jest bardzo kompaktowy ale za to wszędzie jest dużo ludzi bo 6 milionów tłoczy się na wyspie dwukrotnie mniejszej od Londynu. Na świecie tylko Monako i Macau mają większą gęstość zaludnienia.

Zatrzymałem się w dzielnicy Katong, która mi się bardzo podobała. Fajna architektura (kolorowe budynki) i klimacik. Centra handlowe, knajpki, 7-Eleven, stacja metra wszystko było blisko. Być może niektórzy wolą być gdzieś bliżej centrum ale tutaj było spokojniej i mniej ludzi. Pokój w moim hotelu (Indigo) był pięknie udekorowany w stylu Peranakan (grupa etniczna, potomkowie chińskich osadników z 16-17 wieku).

Wybrałem się metrem do centrum. W Singapurze nie trzeba karty transportowej. Można się odbijać zwykłą kartą typu VISA czy Mastercard. Na początku pobierze nam jakąś niewielką opłatę a potem nie będzie niczego ściągać z karty. Dopiero po jakimś czasie ściągnie całą sumę za wszystkie przejazdy.

Metro nadal się rozbudowuje. Planowane są kolejne odcinki. Gdyby linia, którą obecnie przedłużają była ukończona, to miałbym bezpośredni dojazd metrem z lotniska do hotelu.

Jako że była sobota, to Marina Bay było zatłoczone miejscowymi i turystami. Niesamowita architektura tego miejsca to jeden z dowodów osiągniętego przez Singapur sukcesu. To miasto-państwo na każdym kroku pokazuje, że tutaj są duże pieniądze. Oczywiście, to oznacza że ceny też są wyższe. Trzeba się przygotować, że nie będzie tak tanio jak w innych państwach Azji Południowo-Wschodniej.

Po przejściu przez most nad rzeką Singapur jest duża hala koncertowa. Jest też miejsce do występów na zewnątrz i akurat grał tam jakiś lokalny zespół z żeńską wokalistką. Całkiem fajne jest patrzeć na te wszystkie wieżowce z muzyką na żywo w tle.

Stamtąd już niedaleko do obserwatorium SkyPark na 56 piętrze. Rzecz jasna, tutaj też obowiązkowo trzeba kupić bilet z wyprzedzeniem.

Nocny widok na Singapur jest niezapomnianym doświadczeniem. Do tego o 20:00 i 21:00 (i 22:00 w Piątki/Soboty) jest jeszcze Spectra, czyli 15 minutowe show z muzyką, laserami i fontannami.

Na drugi dzień wybrałem się na wysepkę Sentosa. Pogoda była kiepska, padało już od godzin nocnych ale potem deszcz się uspokoił. Warto dodać, że deszcz w tej części świata nie przynosi jakiegoś ochłodzenia tak jak u nas. Nadal jest duszno i gorąco. Sentosa to miejsce stworzone pod turystów ale ja ominąłem te wszystkie parki rozrywki i pojechałem prosto na plażę. Jeśli ktoś liczy na rajską plażę, to może się zawieść bo Singapur to jeden z największych portów świata. To oznacza duży ruch statków na pobliskich wodach. Mimo to fajnie jest odwiedzić Sentosę, bo można na chwilę uciec od tłumów.

Co do tłumów, to centra handlowe są pełne ludzi. Jest tam klimatyzacja, która pozwala odpocząć od duchoty jaka panuje na zewnątrz.

Obowiązkowa wizyta w Gardens by the bay. Pogoda znowu deszczowa, więc kupiłem bilety tylko na Cloud Forest i Flower Dome bo tam jest wszystko pod dachem. Cloud Forest był zrobiony na styl z Jurassic Park. Natomiast Flower Dome był w stylu alpejskim. Naprawdę fajne atrakcje.

W Little India (hinduska dzielnica) mają taki dom towarowy, Mustafa Centre. Jest tam mydło i powidło tylko że strasznie ciasno pomiędzy półkami. Dosłownie wszystko tam można znaleźć na kilku piętrach ale jest chaotycznie. Ja miałem plecak i na wejściu ochroniarz założył mi plastikową trytytkę na zamek w plecaku. Takie zabezpieczenie przed kradzieżami lol. Po zrobieniu zakupów kasjer zakłada swoją trytytkę na reklamówkę z naszymi zakupami. Po wyjściu poprosiłem ochroniarza żeby mi ją przeciął.

Singapur, podobnie jak Malezja to kraj bardzo zróżnicowany kulturowo. Wszystko jest przetłumaczone na 4 języki: angielski, malajski, mandaryński i tamilski.

Tak jak napisałem jest drogo ale panuje porządek, jest bezpiecznie, czysto, wszystko jest utrzymane w dobrej kondycji.

Raz skorzystałem z czynnej 24/7 pralni na monety i tam był plakat ze zdjęciem jakieś miejscowej baby, która podobno przychodzi wieczorami żeby sobie spać na krzesłach i chlać. Prosili żeby dzwonić na policję jak ktoś ją tam zobaczy.

Znalezienie w Singapurze kogoś palącego na ulicy lub używającego e-papierosów, to niełatwe zadanie. Wszystko dlatego, że Singapur zabronił używania e-papierosów a wyznaczonych miejsc do palenia zwykłych papierosów nie ma zbyt wiele. Można zwiedzać miasto bez smrodu i jako niepalącemu bardzo mi się to podoba.

Co mi się jeszcze podobało? Maszyny wyciskające świeży, zimny sok z pomarańczy albo z trzciny cukrowej. Przykładasz kartę (kosztuje to jakieś 2 dolary singapurskie, czyli 5-6 zł) i za chwilę patrzysz jak twój sok jest wyciskany.

Podobało mi się też jak pomimo tego wszechobecnego betonu i szkła jest miejsce na zieleń. Dużo biurowców ma ogrody na dachu, jakieś rośliny obrastające fasadę budynku itp.

W tym roku mija 60 lat odkąd Singapur został niezależnym państwem. Porównując go z sąsiednią Malezją z której został 'wyrzucony' w latach 60-tych jasno widać, że niezależność przyniosła Singapurowi ogromny sukces ekonomiczny. Dzięki strategicznemu położeniu, mądrym decyzjom, dobremu gospodarowaniu i wykorzystaniu pieniędzy stał się kosmopolityczną potęgą i jednym z najzamożniejszych państw świata. Przy tym jest miastem-państwem bezpiecznym, czystym, łatwym i przyjemnym do zwiedzania. Jedyny mankament to opresyjna pogoda no i dużo ludzi.

Kosmonauta

w Hydepark

50piorunów

Powrót do Azji część druga...

Cały tegoroczny wyjazd zaczął się od stolicy Malezji, Kuala Lumpur. Poleciałem tam bezpośrednim lotem z Heathrow. Wybrałem narodowego przewoźnika, Malaysia Airlines. British Airways też lata do Kuala Lumpur ale azjatyckie linie lotnicze, to jest inna liga w porównaniu do europejskich. Podobają mi się stroje żeńskiej załogi. Urodziwe panie z Malezji noszą tradycyjne stroje Sarong Kebaya.

Po 13 godzinnym locie dotarłem na miejsce. Pilot przywitał pasażerów-turystów: witamy w Malezji. Z kolei do pasażerów z Malezji powiedział: witamy w domu. Bardzo to miłe

Na lotnisku automatyczne bramki, więc poszło szybko a potem niespodzianka. Nasze torby muszą przejść przez skaner zanim wyjdziemy z budynku terminalu.

Zatrzymałem się w 5 gwiazdkowej Crowne Plazie. Miałem 10 minut pieszo do stacji metra połączonej z galerią handlową i taki sam dystans do słynnych wież Petronas. Po zmroku okolice Petronas Towers są pełne turystów szukających najlepszego kąta/ujęcia i lokalsów ze statywami do telefonu oferujących zrobienie ci zdjęcia na tle wież, rzecz jasna za opłatą. Wieże mimo że już od dawna nie są najwyższymi budynkami na świecie, to nadal robią piorunujące wrażenie. Swoją konstrukcją i rozmiarem przytłaczają całą okolicę. Bilet na wieże trzeba zarezerwować z wyprzedzeniem (zrobiłem to jeszcze zanim wsiadłem do samolotu) bo inaczej nie ma szans żeby kupić tego samego dnia.

Niedaleko jest Merdeka 118, czyli drugi najwyższy budynek świata. 678 metrów. Ponad 200 więcej niż Petronas Towers. Niestety, obserwatorium w Merdece nadal czeka na swoje otwarcie.

Kuala Lumpur to miasto samochodów i motorów przez co są wieczne korki. Poruszanie się pieszo nie jest jakąś specjalną przyjemnością. Za mało przejść, zbyt wąskie, często słabej jakości chodniki. Trzeba się bacznie rozglądać.

Już po wyjściu ze stacji metra na duszną po zmroku ulicę pod najsłynniejszą budowlą w mieście, czyli wieżami Petronas moje nozdrza zaatakowało coś mocno śmierdzącego. Nie byłem pewien co to jest i dopiero po chwili zobaczyłem, że to knajpa serwująca Durian. Owoc, który jest bardzo popularny w Malezji ale jednocześnie kontrowersyjny ze względu na ostry zapach, który przypomina coś zgniłego, ścieki. Z durianem można kupić ciastka, cukierki czekoladowe, lody i wiele innych. Zakazane jest wnoszenie tego owocu do środków transportu publicznego właśnie ze względu na zapach.

Kuala Lumpur tak jak cała Malezja to malajsko-chińsko-hinduski miks, muzułmanie ale w wersji light. Jest tanio dla kogoś kto przyjeżdża z europejską walutą. Nigdzie ma problemu z płatnością kartą ale jak zwykle warto też mieć trochę gotówki na wszelki wypadek. Metro działa całkiem sprawnie. Jako że jesteśmy w tropikach, to pogoda niemal codziennie wygląda tak samo. Upał, duchota, czasami burza w połączeniu ze ścianą deszczu.

Miasto wygląda imponująco z tymi wszystkimi drapaczami chmur i cały czas powstają nowe. Mimo betonu i szkła jest też dużo terenów zielonych. Jest bezpiecznie, choć w kilku miejscach natknąłem się na bezdomnych śpiących gdzieś na ławeczce. Nikt nie zaczepia o pieniądze czy coś. Jedyne co to facio koszący trawę na placu Merdeka poprosił mnie żebym mu zrobił fotkę z kosiarką :smiley:

Ciekawym doświadczeniem była wizyta w hinduskich Batu Caves. Można się było trochę poczuć jak w Indiach. Już po wyjściu ze stacji kręcą się bezdomne psy a cwany facet pokazuje turystom zły kierunek. To znaczy kieruje ich do świątyni, tyle że płatnej. Podczas gdy ta słynna, główna jest w drugą stronę i tam nic nie trzeba płacić.

Wyjeżdżając z Kuala Lumpur zamówiłem taksówkę, bo nie miałem ochoty ciągnąć torby po tych wąskich chodnikach na których mieści się jedna osoba.

Jeśli ktoś się zastanawia czy warto odwiedzić Kuala Lumpur to jak najbardziej polecam. Jest to taka nieokrzesana, mniej sterylna wersja Singapuru, któremu poświęcę osobny wpis ale to już może jutro :smiley:

Autorytet2piorunów

@Gnojokok Widzę na zdjęciu ten rodzaj oświetlenia i już wiem, że to zbudowali bajecznie bogaci Azjaci. XD

Kosmonauta

w Hydepark

55piorunów

Niedawno po raz kolejny wybrałem się do Azji. Odwiedziłem m.in. Hong Kong z myślą, że trzeba zobaczyć to miasto zanim zostanie zupełnie wchłonięte przez Chiny. Jako że jest wrzesień, to mamy sezon tajfunów w tej części świata. Ja miałem szczęście z pogodą i przez cały pobyt (4 dni) było słonecznie, gorąco i parno. Obecnie w kierunku Hong Kongu nadciąga potężny tajfun.

Czy warto odwiedzić Hong Kong? Odpowiedź jest tylko jedna: zdecydowanie warto. Świeżo po pobycie w Malezji i Singapurze zaskoczył mnie brak automatycznych bramek paszportowych po wylądowaniu na lotnisku. Trzeba odstać w kolejce do celników w okienku ale na szczęście nie trwało to długo. Mój hotel był dość daleko od centrum, na obszarze Nowych Terytoriów ale z takim transportem publicznym jak w Hong Kongu, to żaden problem. Hotel był połączony z centrum handlowym a w środku była stacja metra. W ciągu 4 dni skorzystałem z różnych środków transportu: metro, ekspres pomiędzy lotniskiem a Kowloon i wyspą HK, tramwaje, promy, autobus. W godzinach szczytu metro jest pełne ludzi podróżujących do pracy. Na szczęście nawet jeśli nie będzie miejsca, to za 2 minuty będzie następny pociąg. Jak to w dalekowschodniej Azji metro jest czyste i bezpieczne.

Warto kupić kartę Octopus, którą można używać w większości środków transportu publicznego i płacić za zakupy np. w 7-Eleven czy kupować napoje w maszynach. W metrze są bramki w których można się odbijać kartą typu VISA czy Mastercard ale czasami trzeba się za takimi bramkami rozglądać. Z Octopusem nie ma tego problemu. Uważam że ceny z punktu widzenia europejskiego turysty są przystępne zwłaszcza jak na miasto takich rozmiarów.

Na wyspie Lantau większość osób idzie tylko zobaczyć wielkiego Buddę i klasztor. Ja postanowiłem się troszkę powspinać w sumie nie wiedząc co mnie czeka.

Wspinaczka na Lantau Peak, który ma tylko 934 m dała popalić ze względu na strome podejście, mocne słońce, wilgotność i niekończące się schody ale widoki ze szczytu wynagrodziły wszystkie trudy. Przydają się dobre buty i ciuchy z oddychającego, odprowadzającego wilgoć materiału żeby nie być przemokniętym od potu. Obowiązkowo też ochrona przed słońcem bo w tamtej części świata z promienowaniem UV nie ma żartów i łatwo się poparzyć.

Osobistość0piorunów

@Gnojokok kusisz. Lecę na 2 miesiące w styczniu do Tajlandii i szukam jakiejś dodatkowej atrakcji, na wypadek jakbym się znudził i HK+Shenzen to coś, co bardzo mocno rozważam. 🤔

Kosmonauta3piorunów

@WilczyApetyt Ja do Tajlandii jadę w maju. Akurat wypadają mi okrągłe urodziny to chcę się pobawić w słynnym mieście rozpusty :smirk: Z Shenzen jest taki problem że tam trzeba się bardziej przygotować bo to Chiny, czyli ich systemy płatnicze, nie działające aplikacje, które wszyscy doskonale znamy, zabawy z VPN itd. więc nie da się tak po prostu wjechać na luzie jak do Hong Kongu.

Pokaż więcej komentarzy (9)

Inspirator

w Podróże

8piorunów

Wewnątrz NIELEGALNEGO targu zwierząt egzotycznych w Dżakarcie

Wideo pokazuje, jak wygląda od środka nielegalny targ zwierząt egzotycznych w Dżakarcie. Ukazane są warunki, w jakich przetrzymywane są zwierzęta, ryzyko związane z handlem oraz ukryta strona tego niebezpiecznego biznesu #azja #podroze #podrozujzhejto #indonezja #zwierzaczki #zwierzeta

Tytan

w Hydepark

47piorunów

To czego najbardziej mi brakuje w Azji to piwo bezalkoholowe, uważam że to jeden z najlepszych produktów które trafiły masowo na nasze półki sklepowe ostatnich lat, będąc w Polsce latem już ponad połowa moich znajomych na grillach czy imprezach sięgała po "zerówki" i uważam że to coś bardzo pozytywnego, z jednej strony nie jest to woda gazowana z cukrem, fajnie smakuje, gasi pragnienie, nie tyje się od tego jak od alko wersji i co najważniejsze 0% alc.

Tutaj w Malezji w tym całorocznym gorącu i wilgotności pija się herbaty z lodem i cytryną ale ileż można, no i wszędzie słodzą na potęgę. W zeszłym tygodniu poprosiłem żonę żeby przejrzała internety i mi zamówiła jakieś importowane piwo bezalkoholowe, najtańśze i najbardziej dostępne było japońskie Asahi, smakuje całkiem nieźle ale co mnie negatywnie zaskoczyło to oprócz 0% alc wszystkie wersje mają też.... 0kcal, a puszki otwierają się tak że cała góra odchodzi i pianka się wylewa z puszki! Cóż, narazie zostanę chyba przy herbatach z cytryną.

Gruba ryba2piorunów

Mieszkasz w Malezji? Fajnie. Ja wyskoczyłem na 1 dzien do Kuala Lumpur i mnie deszcz zmył, takie zwiedzanie było xd Jeszcze kojarzę beznadziejną siatkę ulic i bardzo gościnnych ludzi.

Tytan1piorunów

@Earl_Grey_Blue

* deszcz - naprawdę nie ma tragedii, są bardziej deszczowe miesiące jak choćby wrzesień kiedy się trzyma w plecaku zawsze parasol na wszelki wypadek ale są też takie kiedy pada raz na dzień albo nawet i nie
* beznadziejna siatka ulic - jak najbardziej, król kilka dekad temu rzekł że każdego ma być stać na samochód, mamy więc śmiesznie tanie samochody i subsydiowane paliwo, brak infrastruktury pieszej, i wg ostatnich badań 3. kraj od końca jeśli chodzi o ilość zrobionych kroków dziennie (bodajże 3900 kroków).
* ludzie są gościnni, uśmiechnięci, i pozytywnie nastawieni do białych co w Azji nie jest regułą!

Gruba ryba0piorunów

@mati3654 No ten deszczyk mnie złapał w listopadzie. Mało fortunna data. Gorzej, ze na pociag lotniskowy szedłem właśnie z buta. Myślałem, ze mnie pojebie, jak chodnik sie nagle kończył i musiałem w tym deszczu przeskakiwać 6 pasów na kolejny chodnik. Chętnie pojadę do Malezji jeszcze raz, ale na dłużej i w bardziej suchą porę 😛

Gruba ryba6piorunów

@mati3654 ciekawostka - Asahi jest właścicielem Kompani Piwowarskiej czyli marek Tyskie, Żubr, Lech, Dębowe Mocne, Redd’s. Raczej spodziewałbym się po nich, że będą mieli jeakieś piwo 0%

Pokaż więcej komentarzy (13)

GURU

w Wiadomości Świat

16piorunów

Światowe centrum oszustw finansowych jest w Azji. Przestępcy udają parki przemysłowe

Gigantyczne kompleksy biurowe, pralnie pieniędzy, sztuczna inteligencja, własne kryptowaluty, podziemna bankowość i setki tysięcy przymusowych pracowników. Tak wygląda przestępczy biznes oparty na oszustwach, którego centrum jest w Azji. Lokalne rządy są bezradne.  Piszący o sprawie

Inspirator

w Podróże

4piorunów

3 Dni jako Kierowca GOJEK w Dżakarcie… Niezły Hardkor! (SZACUNEK)

Przez 3 dni pracowałem jako kierowca GOJEK w Dżakarcie. Sprawdziłem na własnej skórze, jak ciężka i wymagająca jest ta praca. Ogromny szacunek dla wszystkich kierowców, którzy codziennie walczą o przetrwanie w tym szalonym mieście! #indonezja #podroze #podrozujzhejto #ciekawostki #azja

GURU

w Wiadomości Świat

7piorunów

Niech żyje młodość! Demografia państw Azji Centralnej

Od czasu rozpadu ZSRR Azja Centralna (Kazachstan, Kirgistan, Tadżykistan, Turkmenistan i Uzbekistan) odznacza się wysokim współczynnikiem dzietności i znaczącym wzrostem liczby ludności – o blisko 30 mln w ostatnim 35-leciu. Obecnie łącznie ponad 80-milionowe społeczeństwo regionu jest

Lider

w Hydepark

47piorunów

Gigantyczna ulewa wywołała nagłą powódź w indyjskiej wiosce.

W wyniku powodzi błyskawicznej masy wody i błota zalały wioskę Dharali, położoną na Podgórzu Himalajskim w północnych Indiach. Żywioł zniszczył wiele budynków, w tym starożytną świątynię Kalp Kedar. Mieszkańcy nie mieli żadnych szans na ucieczkę. Co najmniej cztery osoby zginęły, a 50 jest zaginionych.

Na miejscu trwa obecnie akcja poszukiwawczo-ratownicza z udziałem armii. Wioska jest oddalona zaledwie o dwa kilometry od popularnej wśród turystów wioski Harsil. „To tereny zamieszkałe przez wiele osób z licznymi hotelami i restauracjami. Wysłaliśmy tam ekipy ratunkowe” – powiedział Prashant Arya, najwyższy rangą urzędnik dystryktu Uttarkashi.

Północny indyjski stan Uttarkhand często doświadcza powodzi i osuwisk ziemi. Klimatolodzy twierdzą, że jest to efekt zmieniającego się klimatu. W 2021 roku w powodzi błyskawicznej zginęło tam co najmniej 200 osób.

Gruba ryba12piorunów

A te gwizdy to mają być syreny alarmowe? Protip z filmu, jak mieszkasz w górach przy kanale lawinowym, to nie stawiaj chałupy na zewnętrznym łuku.

Fanatyk1piorunów

@DirtDiver szukasz daleko, a u nas chałupy postawione na terenie ach zalewowych i ludzi zdziwieni, że zalewa

Pokaż więcej komentarzy (3)

Osobistość

w Hydepark

11piorunów

Nieuchronnie zbliża się czas na urlop. Tak jak w lutym, na początek uderzam w Tajlandię, gdyż zakochałem się w Chiang Mai. Tym razem jednak przewiduje znacznie dłuższy urlop i po miesiącu w Tajlandii, chce wyskoczyć gdzieś jeszcze. Pomysły póki co mam dwa:

1. Hongkong + Shenzen
2. Filipiny + Korea

Jeśli ktoś był w którymś z tych miejsc, z chęcią przyjmę rady, gdzie lepiej i ile czasu spędzić.

Wołam @bartek555 bo on często bywa w rejonach Azji, to może też coś podpowie.

Fanatyk2piorunów

@WilczyApetyt tam teraz się biją, więc lepiej uważaj

Osobistość1piorunów

@MostlyRenegade już chyba się skończyło. Chyba że nie masz na myśli Tajlandii i Kambodży. 🤔

Mistrz4piorunów

@WilczyApetyt @roadie @MostlyRenegade konflikt graniczny między Kambodżą a Tajlandią to było pół biedy, bo dla turystów to była niewielka różnica - tereny przygraniczne nazwijmy to nie cieszą się dużą estymą turystów, a tylko ten obszar był zagrożony (i został tam wprowadzony stan wojenny, który na pewno jeszcze trochę potrwa) - IMO większym problemem jest to, że Kambodża silnie gra na wprowadzenie niepokojów społecznych w Tajlandii i będzie dążyć do takiego mieszania, by finalnie wojsko zrobiło zamach stanu - i takiego scenariusza ja zdecydowanie nie wykluczam (acz nie mam pojęcia na ile jest prawdopodobny - niemniej dla uświadomienia Tajlandia w niecałe 100 lat miała 13 zamachów stanu, ostatni w 2014 roku)

Z tego względu Tajlandia obecnie będzie coraz tańszym kierunkiem turystycznym (bo im turystyka mocno siada, również ze względu na mały popyt u turystów z Azji, przede wszystkim Chin), więc hipotetycznie to jest dobry deal, bo turystom na pewno nic nie zrobią, no ale trochę ryzyka jest

Pokaż więcej komentarzy (10)

GURU

w Historia

9piorunów

Brytyjska pacyfikacja Malajów

Jak daleko można się posunąć, by zwalczyć partyzantkę? Brytyjczycy tłumiący powstanie malajskie za pomocą polityki terroru prowadzili wojnę z ludnością cywilną.  W jednym ze swoich pierwszych przemówień królowa Elżbieta II „przypomniała Brytyjczykom o ofiarach składanych, by

Koneser

w Hydepark

4piorunów

Tajlandia zaostrza prawo – koniec legalnej marihuany rekreacyjnej od 2025

Tajlandia, która w 2022 roku zliberalizowała prawo dotyczące marihuany, teraz zdecydowała się na radykalny zwrot. Od 2025 roku rekreacyjne używanie marihuany stanie się w tym kraju nielegalne. Nowa ustawa dopuszcza wyłącznie medyczne i naukowe wykorzystanie konopi. Zmiany są odpowiedzią

Osobistość

w Podróże

50piorunów

Gruzja. Kraj niezwykłych wiosek, przepięknych gór i... trudnych dróg

Gruzja oczarowała nas przepięknym Kaukazem, świątyniami posadowionymi na szczytach oraz malowniczymi dolinami nad którymi górują ośnieżone skaliste granie. To również państwo nietypowych zabytków jak koshki w Swaneti, Skalne Miasto Uplisciche czy malowniczy zamek Ananuri.  #podroze

GURU

w Wiadomości Świat

27piorunów

Jak wygląda życie w Bhutanie – państwie buddyjskim, które mierzy szczęście obywateli

Bhutan to niezwykłe królestwo położone w samym sercu Himalajów, otoczone mistyką, kulturą oraz wyjątkowym podejściem do rozwoju społecznego i gospodarczego. Ten niewielki kraj, którego powierzchnia wynosi zaledwie około 38 tysięcy kilometrów kwadratowych, fascynuje zarówno badaczy

Inspirator

w Podróże

6piorunów

Wewnątrz osiedla mieszkalnego dla 500.000 osób (Chiny)

Huaguoyuan w mieście Guiyang — niegdyś największe slumsy w Chinach, dziś po rewitalizacji stały się największym osiedlem mieszkalnym na świecie. Ściany niekończących się bloków tworzą dystopijny klimat. #nieruchomosci #podroze #podrozujzhejto #ciekawostki #azja #azjatki