Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

#czytajzhejto

Gruba ryba

w Książki

15piorunów

Wojciech Gunia poinformował, że zawiesza projekt o nazwie „Sny Umarłych”, czyli corocznych antologii z polskimi opowiadaniami weird fiction. Pierwszym powodem jest brak czasu, drugim znikomy odzew i nieopłacalność inicjatywy, której wydawania podjęło się Wydawnictwo IX.

I nie dziwię się. Zajrzałem na LubimyCzytać - antologia z 2024 roku ma 21 ocen i 4 opinie, z czego jedna została napisana przez jedną z autorek. Bądź co bądź bardzo kiepski wynik. Tym bardziej, że autorów było 19.

Oczywiście jest to bardzo niszowy tytuł. Nie dość, że zbiór opowiadań (a te niestety są w Polsce mniej popularne od grubaśnych powieści), to jeszcze weird fiction - ilu z was w ogóle słyszało o tym gatunku?

Wielka szkoda, że taki projekt upadł. Zawsze czuję się odrobinę winny, że nie czytałem i nie kupowałem. Nie jest to mój konik, a i nie mam wystarczająco dużo funduszy, żeby wspierać wszystkie warte uwagi inicjatywy (a chciałbym!), ale i tak jest mi przykro, gdy ktoś lub coś kończy dzialalność.

Dlatego tak bardzo staram się promować „Nową Fantastykę”, która w Polsce jest ostatnim tego rodzaju czasopismem z fantastycznymi opowiadaniami. Jasne, mam w tym swój osobisty interes - raz, że uwielbiam opowiadania, dwa, chciałbym opublikować swój tekst na ich łamach - jednocześnie po prostu nie lubię, kiedy kończą się fajne rzeczy.

Stąd mój mały apel do tych, którzy trafią na mój post: gdy przeczytacie coś, w szczególności coś niszowego, napiszcie o tym na tagu bookmeter i chociażby na LubimyCzytać czy innych agregatorach opinii. Poczta pantoflowa potrafi dużo pomóc.

Fanatyk5piorunów

Komentarz usunięty przez moderatora

Gruba ryba3piorunów

@onpanopticon

Dla czytających niekoniecznie - jest ogrom literatury już napisanej, więcej, niż ktokolwiek jest w stanie przeczytać. Warto zadać sobie pytanie, jak wiele nowości się przeczytało w 2025 - nie wznowień, nie przekładów książek wydanych x lat temu, a rzeczy faktycznie opublikowanych w 2025.

Ja ani jednej, a przeczytałem dwadzieścia cztery powieści. ; )

Piszący mają gorzej, bo z roku na rok potencjalny czytelnik ma coraz więcej tekstów, z którymi może się zapoznać, więc jest coraz mniejsza szansa, że trafi akurat na nasz.

A co do AI, to wszystko zależy od tego, jak ludzie będą podchodzili do takiej twórczości. Mnie razi, gdy ktoś używa Chata nawet do napisania komentarza w necie, a co dopiero tekstu. Za to koledze z pracy nie przeszkadzałoby, gdyby obejrzał czy przeczytał coś wygenerowanego przez AI, jeśli będzie to dobre.

Ciekawi mnie, jak do twórczości AI będą podchodzić dzieci, które wychowują się w dobie sztucznej inteligencji. Szczególnie, jeśli nie będzie można odróżnić jej od twórczości człowieka.

Masz mniej więcej pomysł, jakby działał taki serwis? Na wymyślonym przykładzie.

Fanatyk2piorunów

Komentarz usunięty przez moderatora

Osobistość2piorunów

@onpanopticon bardzo ciekawy i szczytny zamysł. AI powinna być stosowana do analizy skanów i szukania raka choćby, a nie "pisania" książek.

Pokaż więcej komentarzy (4)

Fanatyk

w Hydepark

14piorunów

Już dosłownie tyłem mi wychodzi tą książką, ale nic nie poradzę, że mój 5 latek ją uwielbia, ehh
, a co mi tam, najwyżej mnie zlinczują za

GURU2piorunów

@zomers z d⁎⁎y XD

Gruba ryba2piorunów

@Sweet_acc_pr0sa jak to u mnie na osiedlu szprejem po kuble napisali:

Dominika ty kurwo, dupa jest od srania!

XD

GURU5piorunów

@zomers ale kupa

dzisiaj mało sankami w kupę nie wjechaliśmy, ale w sumie warto uczyć dzieci, jak się z kupy buty czyści.

najpierw za pomocą liści.

potem za pomocą trawy.

zapraszamy do zabawy :smiley: :smiley:

Fanatyk2piorunów

@skorpion taa, najczęściej pada ofiarą dywanik w samochodzie 😒

GURU5piorunów

@zomers jak się dużo chodzi, zamiast jeździć, to sytuacja staje sie marginalna :smiley:

@vredo pisał o klęczeniu na grochu. nieee

czyszczenie butów :smiley:

Pokaż więcej komentarzy (6)

Lider

w Książki

32piorunów

181 + 1 = 182

Tytuł: Chiński obwarzanek. Od Tajwanu po Tybet, czyli jak Chiny tworzą imperium

Autor: Michał Lubina

Kategoria: reportaż

Wydawnictwo: Szczeliny

Format: e-book

Liczba stron: 427

Ocena: 7/10

Świetny przewodnik po peryferiach i to dosłownie. Autor buduje opowieść na trafnej metaforze obwarzanka: ośrodek władzy w kontynentalnych Chinach i pierścień regionów, które Pekin musi stale doglądać, dyscyplinować albo uwodzić - od Tajwanu, przez Hongkong i Makau, po Tybet czy Mongolię Wewnętrzną. Dla mnie to porządny zestaw ciekawych informacji o historii, narzędziach wpływu i zmianach ostatnich dekad, podany w formie krótkich, esejowych rozdziałów.

Co w środku? Zamiast jednej tezy, rozbicie każdego z regionów na przypadki. Tajwan jako "najtrudniejszy orzech do zgryzienia", gdzie mieszają się presja militarna, ekonomiczna i informacyjna. Hongkong i Makau jako laboratoria formuły "jedno państwo, dwa systemy" i lekcja, jak szybko marchewka potrafi ustąpić kijowi. Tybet i Xinjiang - kolonizacja osadnicza, infrastruktura, kontrola religii i języka, techno-nadzór. Do tego peryferia zewnętrzne: Morze Południowochińskie, pas BRI - miejsca, gdzie obwarzanek rozciąga się poza granice. Autor sprawnie łączy historię z polityką tu i teraz, podrzuca smaczki, anegdoty, rysuje tło, a nie tylko aktualności.

Klarowny pomysł na całość (pierścień peryferii) i czytelna mapa pojęć, w której łatwo się odnaleźć. Dużo kontekstu historycznego, który wyjaśnia dzisiejsze decyzje Pekinu. Esejowy, ludzki styl - nie trzeba być sinologiem, żeby skumać mechanikę imperium. Brakuje jednak więcej głosów z peryferii (świadectw, cytatów, mikrohistorii, wywiadów) - momentami dominuje perspektywa politologiczna. Na zdecydowany plus jest to, że autor pofatygował się w każdy z rejonów osobiście i spędził tam trochę czasu, więc jest to po części wiedza od środka.

Osobisty licznik: 21/128

(21/25) - pole 15 - Reportaż o kraju, o którym wiedziałeś niewiele

Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz

Fanatyk

w Książki

21piorunów

Newsy książkowe od Whoresbane'a!

Dom Wydawniczy REBIS ogłasza dodruk książki Philipa K. Dicka. "Transmigracja Timothy'ego Archera" wróci do księgarń 17 lutego 2026 roku. Wydanie w twardej oprawie z obwolutą zawiera 312 stron, w cenie detalicznej 75 zł. Poniżej okładka i krótko o treści.

Transmigracja Timothy’ego Archera jest przepełniona śmiercią – wielce stosownie jak na ostatnią powieść. Problem w tym, że pięćdziesięciotrzyletni Dick nie chorował i nie miał podstaw, żeby się spodziewać rychłej śmierci. Stało się tak, że jego organizm – a to obejmuje również jego nadczułą psychikę – podyktował mu na zakończenie życia powieść o śmierci uwieńczoną znalezieniem świętego Graala. Bo biskup Archer wyrusza na ostatnią wyprawę w poszukiwaniu mądrości, a znajduje śmierć oraz współczucie bodhisattwy, czyli miłość.

- Lech Jęczmyk, „Od tłumacza“

 'a - tag, pod którym chwale się nowymi nabytkami oraz wrzucam newsy o książkach

Chcesz mnie wesprzeć? Mój Onlyfans ( ͡° ͜ʖ ͡°) ⇒ patronite.pl/ksiazkiWhoresbane

     

Inspirator2piorunów

Ostatnio czytałem VALISa, i po te pozycje chętnie sięgnę. Pozdrawiam serdecznie 😎

Fenomen

w Hydepark

20piorunów

177 + 1 = 178

Tytuł: Białoruskie notatki. Czego się boi Łukaszenka

Autor: Jakub Łoginow

Kategoria: reportaż, książka historyczna

Wydawnictwo: self-publisher

Format: e-book

ISBN: 978-83-957-6651-0

Liczba stron: 127

Ocena: 5/10

(uwaga techniczna: trochę tu będzie nie tyle o książce co o samej Białorusi jako tło do tematu. Jako osoba, która od lat interesujące się tym państwem, rozgadałem się, przez co ta recenzja będzie zdecydowanie dłuższa od standardowych)

Krótki e-book poświęcony polityce Białorusi w latach 2005-2010. Tematem przewodnim książki są wybory prezydenckie w 2006 roku, przyczyny, jej przebieg i długoterminowe skutki. Autorem książki jest polski dziennikarz, który przez lata pracował jako dziennikarz na Ukrainie i stamtąd na bieżąco śledził wydarzenia na Białorusi, przy okazji porównując je do pomarańczowej rewolucji. W skład książki wchodzą artykuły, które pierwotnie były opublikowane na łamach Lvivskiej Hazety.

Największym plusem tego tytułu jest pokazanie sytuacji na Białorusi z punktu widzenia, który wyraźnie różnił się od dominującego punktu w Polsce. 20 lat temu Polska jednoznacznie opowiadała się za jednym konkretnym kandydatem (Milinkiewiczem), który miał największe szanse na wygranie wyborów oraz za wszelką cenę dążyła do obalenia dyktatury. Łoginow negatywnie odnosi się do czarno-białego przedstawiania polityki Białorusi i podkreśla, że Białoruś lawirowała pomiędzy Wschodem (2006) i Zachodem (2007) oraz że ludzie mają zróżnicowaną wizję kraju.

Moim zdaniem najciekawszy fragment tego e-booka to opis białoruskiego cudu gospodarczego za rządów Łukaszenki. Wszyscy pamiętają Tuska, który w 2009 roku stał przed mapą Europy, na której Polska była jedynym krajem europejskim zaznaczonym na zielono. Łatwo można było odnieść wrażenie, że to sukces na skalę Europy, bo na czerwono zaznaczono nie tylko państwa UE, ale również Ukrainę i Rosję, zaś Białoruś i niektóre państwa bałkańskie były zaznaczone na szaro. Cóż, Polska faktycznie była zieloną wyspą, ale wśród państw UE. Białoruś w 2009 roku miała wzrost 0,2%, a w 2010... już o 7,8%. Studząc jednak nastroje Jacka Wilka: w latach 1995-2015 Białoruś miała dobre wskaźniki, bo po prostu wychodziła z wielkiego dna, w jakim znalazła się w I poł. lat 90. Portal worldometers.info podaje, że w najgorszym dla Białorusi 1995 roku PKB na osobę wynosiło 1 035 USD. Portal nie podaje danych sprzed 1980, ale w fatalnym dla nas 1981 PKB na osobę wyniosło... 1 503 USD. Wiem, PKB to nie jest dobry wskaźnik, a jeszcze dochodzi do tego inflacja, ale daje pewien wgląd, jaka bieda tam była. No i łatwiej nakręcić wskaźniki PKB, jak się ma spore wsparcie od Rosji, która sprzedaje ropę i gaz, a jednocześnie skupuje towary przemysłowe. Przy okazji absolwentom Paróweczkowej Szkoły Ekonomicznej im. Korwin-Mikkego zwracam uwagę, że w światowym Wskaźniku wolności gospodarczej Białoruś zajęła 152 miejsce spośród 184. Polska zaś zajmuje 45. (choć i tak jako umiarkowanie wolny...).

Książka została wydana własnym sumptem. Widać to zwłaszcza po okładce, która w dostępnym mi pdfie (pobranym bezpośrednio z księgarni) jest słabej jakości. Autor nieco pobłądził przy opisywaniu fenomenu kolorowych rewolucji, tj. pokojowych protestów społecznych, które przyczyniły się do zmian politycznych. Kolorowe rewolucje to luźny termin, raz obejmuje tylko przemiany w dawnym ZSRR, innym razem wszystko po 1989 i co medialnie dostało jakiś kolor. Generalnie chyba w każdym kraju kolorowe rewolucje nie przyczyniły się do trwałych zmian, a część z nich była zdecydowanie na wyrost, ot taka dygresja. W opisie rewolucji autor myli Serbię z Jugosławią (która istniała do 2003 i w jej skład wchodziła Serbia i Czarnogóra) i protesty po wyborach samorządowych w 1996 (w samej Serbii) z wyborami prezydenckimi w 2000 roku (w całej Jugosławii). Kolorowa rewolucja (nazywana... rewolucją buldożerów, bez koloru w nazwie, ale zaliczana w ten poczet) dotyczyła protestów w 2000. Była demokratyzacja? No przez trzy lata, ale po zastrzeleniu premiera zaczęło wracać stare, a dziś samodzielna Serbia jest państwem mafijnym, który nadal mizdrzy się do Rosji.

Autor nie kryje się ze swoimi poglądami i niespecjalnie próbuje być obiektywny. Świadczą o tym np. uwagi na temat Uładzimira Hanczaryka (konkurenta Łukaszenki w wyborach w 2001), który jest nazywany zdrajcą i kandydatem podstawionym przez Rosję. Faktem jest, że wyborach Hanczaryk wyjechał do Moskwy i wycofał się z polityki, ale po kilku latach wrócił na Białoruś i wspierał opozycję, choć nie odgrywał już większej roli w polityce (piszę w czasie przeszłym, bo po 2020 roku wszystko się zmieniło i nie wiem, co teraz robi i myśli Hanczaryk). Nie wyszło mu w polityce, zawalił kampanię i odszedł w cień, nie chcąc przeszkadzać innym. W innym miejscu zdumiała mnie sugestia, że do protestów w 2006 roku nie doszłoby, gdyby młodzież nie integrowała się na koncertach rockowych na festiwalu Basowiszcza na Podlasiu. Uwaga równie celna jak mówienie, że decydujący udział w upadku komuny miał Jarocin.

"Białoruskie notatki" są właściwie książką historyczną, opowiadająca o Białorusi autorytarnej, która jeszcze nie wiedziała, czy chce być bliżej Rosji czy Europy. Jest teraz 2026. Niecałe pięć lat temu Łukaszenka zmiażdżył wszystkich, którzy myśleli inaczej i dokręcił śrubę tak, by swój folwark uczynić totalitarnym. Do tego doszło przerzucanie migrantów do Europy (ciekawostka: to druga próba w historii, tylko tym razem o wiele bardziej zaawansowana niż w 2003) i wreszcie współudział w mordowaniu Ukraińców od 2022 roku. Wszystko wskazuje na to, że kolejny rozdział będzie opowieścią, jak Łukaszenka dostał ataku Czeczki. Tylko pytanie, czy Białoruś dalej będzie trwać jako dyktatura, zostanie wchłonięta przez Rosję (na skutek wojny lub lewego referendum) czy też dojdzie do cudu i dojdzie do przemian ustrojowych.

Generalnie e-boka można poczytać, ale uprzedzam, że książka nie przypadnie do gustu tym, którzy o Białorusi sprzed 15-20 lat mają dość mgliste powietrze i już niewiele pamiętają. Jest dobra, jeśli chcemy poznać inny punkt widzenia od tego, który dominował w Polsce lub po prostu pragną uzupełnić wiedzę na temat Białoruś. Wreszcie książka jest dość powierzchowna, jakby była adresowana do czytelnika, który już coś wie na temat Białorusi i pragnie uzupełnić swoją wiedzę.

Prywatny licznik: 3/50

Fenomen

w Hydepark

30piorunów

176 + 1 = 177

Tytuł: Ciało. Arcydzieło siedmiu milionów lat ewolucji

Autor: Juan Luis Arsuaga

Kategoria: popularnonaukowa

Wydawnictwo: Znak

Format: papierowa

ISBN: 9788324069019

Liczba stron: 624

Ocena: 8/10

Miałem dokończyć "Życie. Fascynującą podróż (...)", ale biblioteka domagała się zwrotu tej książki, bo zrobiła się rezerwacja i trzeba było zmienić kolejność książek.

Książka stanowi opowieść o ewolucji i roli poszczególnych fragmentów naszego ciała, od stóp do głowy. Widać ogromną wiedzę i fascynację tematem przez autora, który bardzo ciekawie tłumaczy powstawanie i działanie poszczególnych elementów ciała, porównuje je z anatomią innych naczelnych. Takie "Było sobie życie", ale adresowane już dla dorosłych. Arsuaga interesuje się również sztuką. Często opisując dane zagadnienie stosuje porównanie do dzieł sztuk (głównie z bliskiego mu madryckiego Prado).

Szkoda tylko, że książkę musiałem czytać w pośpiechu, właśnie przez rezerwację. Starałem się robić notatki z co ważniejszymi i ciekawszymi informacjami, ale mając kilka dostępnych dni niezbyt dobrze to wyszło 😒 Książka zdecydowanie dobra, ale jak ma się ją na własność i czyta się ją w wolnym tempie, gdy się nie jest z zawodu medykiem lub nauczycielem biologii. Jako humaniście z Temu łatwiej o wiele łatwiej było mi zapamiętać tylko fragmenty, gdzie biologia zderzała się z rzeźbiarstwem lub malarstwem.

Parę ciekawostek, które sobie zanotowałem:

* naczelne wyróżniają się od ssaków m.in. tym, że zamiast pazurów mają paznokcie;

* najdłuższy mięsień w ciele to mięsień krawiecki;

* mózg noworodka jest większy od mózgu dorosłego szympansa;

* penis jest średnio dłuższy o jedną trzecią od wymiaru pochwy (nieironicznie takie informacje powinny być uczone na poziomie szkoły, bo potem dzieciaki uczą się o wymiarach z porno i mają kompleksy...);

* homo sapiens i neandertalczyk ważyli średnio tyle samo, ale neandertalczyk miał masywniejsze kości i był nieco niższy, przez co w oczach współczesnych może wydawać się wyraźnie grubszy, choć oba gatunki mogły mieć zbliżoną dietę;

* tu ciekawostka ode mnie: w renesansowym Rzymie sekcje zwłok były z trudem tolerowane. Nie karano za nie, ale Leonardo da Vinci i Michał Anioł mieli z tego powodu nieprzyjemności. Uzupełnienie od Arsuagi: w XVII-wiecznej Holandii sekcje zwłok były popularną rozrywką, która była dostępna dla każdego, kto wcześniej uiścił opłatę.

Prywatny licznik: 2/50

Fenomen0piorunów

Dobrze że autor nie czytał nigdy pasty o koniu.

Autorytet

w Literatura

27piorunów

172 + 1 = 173

Tytuł: Triumf Endymiona

Autor: Dan Simmons

Kategoria: fantasy, science fiction

Wydawnictwo: Mag

Format: e-book

Liczba stron: 874

Ocena: 7/10

Czwarta i ostatnia część cyklu. Miałem nadzieję że poziom troszkę podskoczy w stosunku do części trzeciej ale nadzieja matką głupich. Błędy popełnione wcześniej ciągną się dalej.

Ogólnie jest to całkiem dobra książka ale miała potencjał na dużo więcej. Wątki pozamykały się w większości całkiem fajnie. Historia jako całość spoko.

Uwaga spojlery.

Najśmieszniejsze że jeden z największych minusów to główny bohater xD No nie dałem rady chłopa polubić. Druga bohaterka czyli Enea też jest dość denerwująca. A ich związkowi nie da się kibicować. Kolejnym minusem mocno związanym z tą dwójką jest spora nuda przez większość czasu. Przez ponad 1/3 książki Endymion znowu rusza na rejs po rzece między planetami tym razem w pojedynkę. A tam szalone przygody typu atak kamieni nerkowych, latanie kajakiem jako paralotnią, połamanie nóg na drzewie i czołganie się w błocie. Przez kolejne 1/3 książki spędzamy czas na "tybetańskiej" planecie. I tu autor częstuje nas z jednej strony opisem przyrody który mógł by stawać w szranki z Orzeszkową, a z drugiej zalewa nas potokiem imion postaci którzy nie odgrywaja żadnej roli. Pewnie aż tak bardzo by mi to nie przeszkadzało gdyby nie to że marnując czas na takie pierdoły równocześnie nie rozwinął wątków które mogły być mega fajne. Po pierwsze ojciec de Soya. To że w momencie gdy jego historia zaczyna się robić mega ciekawa nagle przestajemy śledzić jego losy bezpośrednio to była zbrodnia. Chyba autor skapowal się że jest on ciekawszy niż główni bohaterowie i postanowił go uciszyć xD Po drugie ten gruby kardynał. Od początku wydawało się że będzie to mega ważna postać, nakręcająca jakieś intrygi wewnątrz samego Watykanu a był to spory niewypał. Tak samo ten szef Mercantilusa. Już coś zaczyna działać, coś kręcić i gówno z tego. Wszystko ucięte zanim się zaczęło. Papiez Hoyt w zasadzie jest jakimś tylko tłem do wydarzeń. Ehhh.

Pod koniec akcja trochę nabiera tempa i zakończenie jest nawet w porządku. Chociaż tego twista na koniec rozkminiłem już dużo wcześniej.

Ocena 7 chyba uczciwa bo czytało się nawet przyjemnie mimo wielu wad. I obie książki z endymionem oceniam właśnie na 7. Dwie pierwsze na mocne 8 i cały cykl na takie naciągane 8.

Prywatny licznik: 2/30

Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz

Gruba ryba0piorunów

Też pierwsze dwie części bardziej mi się podobały.

Fenomen0piorunów

Komentarz usunięty przez moderatora

Pokaż więcej komentarzy (7)

Fanatyk

w Książki

16piorunów

Newsy książkowe od Whoresbane'a!

Wydawnictwo Olesiejuk prezentuje następną powieść z Kolekcji Legend. "Ja, Jedi" Michaela A. Stackpole'a nadejdzie 25 lutego 2026 roku. Wydanie w dwóch wersjach - miękkiej oprawie i twardej z barwionymi brzegami - zawiera 656 stron, w cenie detalicznej 64,99 za miękką i 129,90 zł za twardą. Poniżej okładki (miękka z lewej, wizualizacja twardej z prawej) i krótko o treści.

TRAGICZNA OPOWIEŚĆ O PILOCIE X-WINGA, ROZDARTYM MIĘDZY SWOJĄ BOHATERSKĄ PRZESZŁOŚCIĄ A POTĘGĄ, JAKĄ MÓGŁBY POSIĄŚĆ – JEŚLI TYLKO ODWAŻY SIĘ PRZEJŚĆ NA CIEMNĄ STRONĘ MOCY.

Corran Horn był oficerem Służby Ochrony Korelii, zanim postanowił związać swój los z Nową Republiką. Jako wnuk legendarnego bohatera Jedi nosi w sobie uśpioną Moc, która wciąż czeka na przebudzenie. Mimo to zdążył już zdobyć sławę w Eskadrze Łotrów – elitarnej formacji pilotów X-wingów, będącej postrachem Imperium i piratów grasujących na szlakach handlowych.

Kiedy jego żona, Mirax, znika podczas tajnej misji dla Nowej Republiki, Corran przysięga ją odnaleźć. Rozpoczyna szkolenie w Akademii Jedi Luke’a Skywalkera, wierząc, że rozwój jego ukrytych zdolności pomoże mu w poszukiwaniach. Rozczarowany metodami mistrza, postanawia jednak odejść.

Teraz działa samotnie. Wykorzystując swoje doświadczenie w działalności wywiadowczej, musi przeniknąć do bezlitosnej organizacji, sabotować jej działania i doprowadzić do jej upadku — wszystko po to, by odzyskać ukochaną. Aby jednak odnieść sukces, Corran zmierzy się z własnym dziedzictwem Jedi i stanie przed najtrudniejszym wyborem w życiu: ulec ciemnej stronie Mocy… albo zginąć.

 'a - tag, pod którym chwale się nowymi nabytkami oraz wrzucam newsy o książkach

Chcesz mnie wesprzeć? Mój Onlyfans ( ͡° ͜ʖ ͡°) ⇒ patronite.pl/ksiazkiWhoresbane

      

Lider

w Książki

26piorunów

169 + 1 = 170

Tytuł: Sen o bohaterach

Autor: Adolfo Bioy Casares

Kategoria: literatura piękna

Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie

Format: e-book

Liczba stron: 183

Ocena: 8/10

Miało być coś z Ameryki Południowej, a "Sen o bohaterach" miałem na liście już jakiś czas, więc się dobrze złożyło. Autor nie jest tak znany w Polsce, jak jego bardziej znany przyjaciel - Jorge Luis Borges, z którym wspólnie wydał kilka książek.

"Sen o bohaterach" ma w sobie coś z książek, które udają historię o zwykłych ludziach, a potem - bez powiadomienia - wprowadzają w nią mechanizm magiczny, jakby w tle od początku pracowała maszyna przeznaczenia, której główny bohater nie może uniknąć. Już pierwsze strony ustawiają wszystko tak, żeby czytelnik czuł, że coś się wydarzy w karnawale 1927, że nie jest on po prostu epizodem, ale pęknięciem rzeczywistości, przez które życie bohatera i jego tożsamość się rozdzielą bezpowrotnie. Punktem kulminacyjnym życia Emilio, są trzy dni i trzy noce karnawału, które przeżywa razem z przyjaciółmi po wygranym zakładzie bukmacherskim, a to, co zobaczył pod koniec trzeciej nocy, choć nie pamięta, stanie się "przedmiotem porządania" - czymś, co zyskał i utracił jednocześnie.

I to jest dla mnie najlepszy skrót tej powieści: Gauna traci coś, czego nie potrafi nawet nazwać, a potem spędza lata, próbując odzyskać nie rzecz, tylko stan duszy, który osiągnął w tym zapomnianym momencie. Zwykłe życie: praca, znajomi, miłość, przegrywają z jego wewnętrznym przymusem "odtworzenia" utraconej nocy.

To nie jest realizm magiczny w stylu fajerwerków i jawnych cudów. To realizm magiczny na chłodno: magia rodzi się z ambiwalencji i z tego, że świat zewnętrzny pozostaje realistyczny, a to co niepojęte i niedoścignione zaczyna przeczyć prawom fizyki. Ten moment nie przyjdzie też znienacka, bo zostaje zaanonsowany przez narratora, który zatrzymuje akcję i mówi do czytelnika: teraz trzeba iść powoli, bo zaczyna się część magiczna opowieści - po czym od razu podsuwa racjonalne wyjaśnienia magii (zmęczenie, alkohol, warunki karnawału), jakby chciał odebrać nam grunt pod nogami… i natychmiast dodaje, że nawet jeśli wszystko da się opisać psychologicznie, to "pozostają okoliczności niewytłumaczalne albo przynajmniej magiczne".

Jakby tego było mało, to dostaniemu tu jeszcze jeden filar realizmu magicznego (dobra, będą jeszcze dwa, ale drugiego nie zdradzę, żeby nie psuć frajdy z czytania) - przymus powtórzenia. Karnawał zaczynający się w 1930 roku ma odbić karnawał z 1927 jak negatyw i znowu narrator gra dwoma rejestrami: z jednej strony widzimy, że Gauna "przygotowywał się psychicznie" do odzyskania stanu z 1927 (czyli sam sobie to wytwarza), a z drugiej strony pewne elementy wracają zbyt "precyzyjnie" (ten sam blondyn, to samo Armenonville, te same kluby czy kawiarnie, ta sama mechanika drogi i te same zwierzęta spotkane przy drodze).

Podsumowując:

Świetnie gra tu pętla przeznaczenia i próba jej dopełnienia, ucieczka od codzienności na rzecz utraconej cząstki siebie. Pokazanie, że życie bohatera nie jest pełne, dopóki nie odzyska tej cząstki, że zacznie się zapadać w głąb, straci sens, przyjaciół, a nawet najpękniejsza kobieta u boku przestanie mu się podobać. Książka jest hipnotyzująca, trudno się od niej oderwać bez poznania, co było "tym", co Emilio utracił i jak się potoczy jego życie, gdy "to" odzyska. Hipnotyzująca jest też opisywana rzeczywistość bohaterów, to co robią, jak rozmawiają, jakie ich życie jest realne i tuż obok czytelnika, że niemal czujemy zapach klubu, czy dźwięk muzyki.

Osobisty licznik: 20/128

(20/25) - pole 12 - Książka autora z Ameryki Południowej

Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz

GURU

w Książki

26piorunów

166 + 1 = 167

Tytuł: Odprysk świtu

Autor: Brandon Sanderson

Kategoria: fantasy, science fiction

Format: audiobook

Liczba stron: 176

Ocena: 7/10

Krótka odskocznia od przygód głównych bohaterów.

Autor prezentuje nam lepiej kilka postaci, które już wcześniej pojawiły się w cyklu.

Lubię te przerywniki, bo fajnie uzupełniają główna oś fabularną.

Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz

Fanatyk

w Książki

16piorunów

Newsy książkowe od Whoresbane'a!

Wydawnictwo MAG wznowi drugi tom Sagi o Zielonych Kościach. "Wojna o jadeit" Fondy Lee w sprzedaży od 13 lutego 2026 roku. Wydanie w twardej oprawie liczy 644 strony, w cenie detalicznej 69 zł. Poniżej okładka i krótko o treści.

Na wyspie Kekon rodzina Kaulów jest uwikłana w gwałtowny konflikt o panowanie nad stolicą oraz o dostęp do magicznego jadeitu, zapewniającego wyszkolonym wojownikom zielonej kości nadludzkie moce, na które mieli monopol od stuleci.

Poza granicami Kekonu zanosi się na wojnę. Na wyspę pożądliwe spojrzenia kierują potężne mocarstwa oraz żądni zysku przestępcy. Jadeit, najcenniejszy kekoński surowiec, może zapewnić im majątek i umożliwić zdobycie przewagi nad rywalami.

Otoczona ze wszystkich stron rodzina Kaulów jest zmuszona zawrzeć nowe, niebezpieczne sojusze, stawić wrogom czoło w ciemnych ulicach oraz zapomnieć o honorze, by zapewnić przetrwanie sobie i wszystkim kekońskim zielonym kościom.

Wojna o jadeit to drugi tom Sagi o zielonych kościach, trylogii o rodzinie, honorze, a także o tych, którzy żyją i umierają w zgodzie ze starożytnymi prawami krwi oraz jadeitu.

 'a - tag, pod którym chwale się nowymi nabytkami oraz wrzucam newsy o książkach

Chcesz mnie wesprzeć? Mój Onlyfans ( ͡° ͜ʖ ͡°) ⇒ patronite.pl/ksiazkiWhoresbane

    

Gruba ryba

w Książki

24piorunów

159 + 1 = 160

Tytuł: Spowiedź. Rozważania o sensie życia

Autor: Lew Tołstoj

Kategoria: memoir, esej

Wydawnictwo: Łukasz Tomys Publishing

Format: audiobook

Ocena: 3/10

Czas trwania: 2h 35m

Czytał: Marcin Popczyński

Memoir / esej filozoficzny składający się z przemyśleń i wspomnień autora dotyczących jego życia, myśli samobójczych i przemiany światopoglądowej. Rozpaczliwy rozrachunek sumienia. Proces sądowy, w którym Tołstoj jest oskarżycielem, oskarżonym i sędzią. Z perspektywy czasu i osobistych rozczarowań autor kwestionuje swoje młodzieńcze poglądy dotyczące wiary, wartości moralnych i opowiada o poszukiwaniach odpowiedzi na pytanie o sens egzystencji. W efekcie wyszedł z tego trochę intelektualny wysryw, który zaczyna się logcznie, ale na końcu się zapętla jak Paolo Coelho i w związku z tym nie polecam.

- biografia / autobiografia / memoir

Fanatyk

w Książki

20piorunów

Newsy książkowe od Whoresbane'a!

Prószyński i S-ka ogłasza dwa następne wznowienia Stephena Kinga. "Historia Lisey" i "Wielki marsz" w sprzedaży od 17 lutego 2026 roku. Wydania w twardej oprawie mają kolejno 536 i 264 strony, w cenie detalicznej 65 i 55 zł. Poniżej okładki i krótko o treści.

"Historia Lisey"

Minęły dwa lata od śmierci Scotta, męża Lisey Debusher Landon. Spędzili razem ćwierć wieku we wspaniałym związku, który spajało głębokie, chwilami wręcz przerażająco intymne uczucie.

Scott był sławnym, nagradzanym pisarzem, autorem bestsellerów, ale i bardzo skomplikowanym człowiekiem. Teraz nadszedł czas, by Lisey stawiła czoło jego demonom.

To, co wydaje się początkowo tylko porządkowaniem dokumentów po zmarłym mężu przez wdowę, staje się podróżą w głąb mroku, w którym Scott Landon tkwił za życia.

"Wielki marsz"

Mroczna, alegoryczna wizja przyszłości Stanów Zjednoczonych. Stu wybranych chłopców wyrusza w doroczny morderczy marsz – meta będzie tam, gdzie padnie przedostatni z nich. Tu nie ma miejsca na sportową rywalizację, ludzkie uczucia ani zasady fair play, ponieważ gra toczy się o bardzo wysoką stawkę. Najwyższą z możliwych.

 'a - tag, pod którym chwale się nowymi nabytkami oraz wrzucam newsy o książkach

Chcesz mnie wesprzeć? Mój Onlyfans ( ͡° ͜ʖ ͡°) ⇒ patronite.pl/ksiazkiWhoresbane

   

Lider0piorunów

@Whoresbane jak oceniasz te wydania w stosunku do poprzednich z Albatrosa (zwykłych i z barwionymi brzegami)?

Fanatyk2piorunów

@WujekAlien Nie mam porównania. Kinga jeszcze nie czytałem

Pokaż więcej komentarzy (3)