Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

#diriposta

GURU

w Kawiarnia "Za Firewallem"

27piorunów

Błogość samotności

Cisza, błogość, spokój duszy
W samotności obłoki odlatuję
Nie ma rzeczy co mnie wzruszy
Niczym się dziś nie przejmuję

Nie ruszam swojej tłustej dupy
Jak ktoś przeszkodzi - zamorduję
Co mnie obchodzą cudze bzdury
Leżeć w łóżku do jutra planuję

A może by tak zapuścić wąsy
Przeróżne pomysły mnie kuszą
Prawie jak ta dziewczyna seksowna

Że mnie też z nią nic nie łączy
Czuję, że coś kryje pod pazuchą
I mówiąc to nie chodzi o bobra

  

Pokaż więcej komentarzy (14)

Gruba ryba

w Kawiarnia "Za Firewallem"

15piorunów

Natura jest piękna. Można siedzieć, obserwować ją i podziwiać. I zachwycać się nią można i można robić to całymi godzinami. Prawa natury jednak są twarde. Są nieubłagane. Wiedzą o tym szczególnie mieszkańcy wsi, bo oni żyją z tą naturą blisko, a nie do końca prawdą jest to, co napisał słynny chłopski poeta mongolski Janko Chanowski, że wsi spokojna, wsi wesoła. To nie tak. Życie na wsi, oprócz tego, że bywa piękne, bywa też i trudne. Bo to wiadomo: a to czasami lis z kurnika kurę uprowadzi, a to czasami pijany sąsiad miedzy nie zauważy i pół naszego pola porzeczek zdarzy mu się w pierony zaorać, a to diaboł się nie wiadomo skąd we wsi pojawi i, panie, w studnię napaskudzi, a to za dziewką goni, straszy, grozi że dupczył będzie. Kradnie, panie chudobę i spyżę. Niszczy a psuje, naprzykrza się, na grobli ryje, doły kopie jak piżmowiec albo bober jaki, woda z jednego stawu szczętem uciekła i karpie posnęły. We stogu lukę palił, kurwi syn, z dymem puścił wszystko siano…*

I mimo że i diaboły się na wsiach zdarzają, to wiersz poniższy nie o mocach piekielnych traktuje, ale o zwykłych, naturalnych problemach, z jakimi mieszkańcy wsi muszą się mierzyć na co dzień, szczególnie latem. Ten wiersz opowiada o tym tragicznym konflikcie pomiędzy podziwianiem piękna przyrody, a walką z tą przyrodą w celu zapewnienia sobie przetrwania. Być może po to, żeby, przetrwawszy, dalej można było to piękno przyrody podziwiać:

*

Uczta much

Żaden to Lot trzmiela, to jest balet muszy!
Na wsi za stodołą milion much tańcuje!
W kupie przecież siła! Kupy nikt nie ruszy!
No, chyba że muchy. Co też obserwuję.

Po tych tańcach: uczta! Obyczajem muszym
każda w kupie gnoju miejsce swe zajmuje,
głodne i zmęczone, chcą napełnić brzuchy:
kupę gnoju much kupa kupą okupuje.

Martwić się zaczynam: – „A gdy gnój się skończy?
Czym ociec na wiosnę pole nam obrzucą?”

No więc biorę miotłę i zbliżam się z wolna,
macham nią nad gnojem: ucztę pora kończyć!
Muchy już, niestety, lecz odlecieć muszą!
Gówno bez nawozu, nie produkcja rolna!

*

* – cytat z opowiadania Kraniec świata pana Andrzeja Sapkowskiego

*



Osobistość2piorunów

drobna uwaga. w oryginale stoi jak byk "taivan unjdag, khögjiltei unjdag" Błąd jest powielany z wydania na wydanie aż od 1276, a sprawcą tegoż jest nieszczęsny Grzegorz ze Storkowa.

Tak więc dla jasności: wisi spokojna, wisi wiesioła - tak należy czytać epos Chanowskiego

Pokaż więcej komentarzy (3)

Fanatyk

w Kawiarnia "Za Firewallem"

23piorunów

Nie od dzisiaj wiadomo, że prawdziwych przyjaciół poznaje się w biedzie. Takie przyjacielskie wsparcie nabiera szczególnej wartości zwłaszcza w przypadku biedy intelektualnej. Pan @George_Stark doskonale wiedział jak mnie z takiej biedy wyciągnąć i zamiast dać mi (grubą?) rybę, podrzucił mi wędkę . A tak konkretnie - to wers.
Kimże bym się stał, gdybym taką pomoc bezczelnie odrzucił? Niegodziwcem?! Niewdzięcznikiem?!
Dlatego też, nie chcąc być żadnym z powyższych, dzielnie tę ostatnią wędkę ratunku chwytam i robię z niej użytek.
Niniejszym, składając wyrazy podziękowania, poniższy wytwór dedykuję mojemu dobroczyńcy.

Oda do Excela

Liczby mi formatujesz jako wyrazy,
Do diakrytycznych awersję masz znaków,
W tabele przestawne, te zamieniasz frazy,
Co dopieszczone już były... bydlaku!

I gdy opowieść swą snuję słowiczą,
Tak w formie subtelną - ty, od niechcenia
Z interpunkcją igrasz, przecinki zmieniasz,
Sens autokorektą depczesz zbrodniczą.

Raz po raz, bez końca, te męki znoszę,
W komórkach, co nie chcą trzymać formatu,
Te same - jak Syzyf - poprawki nanoszę.

I gdy nareszcie jestem rad z rezultatu,
Twoje formuły pokonawszy zawiłe,
Ty - "critical errorem" - plik mi zniszczyłeś...

Pokaż więcej komentarzy (5)

Fanatyk

w Kawiarnia "Za Firewallem"

10piorunów

Bez tematu

Nie potrafię, nie ułożę nawet frazy
Żaden ze mnie Świetlik czy tam inny krakus
W głowie fikoł z wysiłku, jak kiedy słońce praży
Wiersza nie napisałem już ze półtora roku

Mózg nic nie wykrzesuje, a palce tylko kwiczą
Ręce świerzbią, usta nie mają nic do powiedzenia
Siadam i dostanę odsiedzin od tego siedzenia
Nie wstanę, póki długopisy się całe nie wypiszą

Nie wiem, tu przypadkowe słowa się unoszą
Tu mebel, buritto, nas nie dogonjat tatu
Na grzędzie się jakieś perkozy kokoszą

Jeśli chcę to mogę dać zawsze dychę bratu
I nie wiem, robi się coraz bardziej zawile
A kormorany najbardziej lubią zjadać daktyle

Pokaż więcej komentarzy (15)

GURU

w Kawiarnia "Za Firewallem"

24piorunów


Miałam się brać za sprzątanie ale jak nagle zachciało mi się pisać sonet to co zrobisz nic nie zrobisz. W ogóle mam taką teorię, że @DiscoKhan zniknął, żeby nigdy nie zostać zdegradowanym z najlepszej rangi. ehh do ilu jeszcze tragedii musi dojść, by administracja coś z tym zrobiła?

*
"Bul Bul Bul"
Zniewaga krwi wymaga, lecz jak mścić urazy
gdy zamiast rąk skórzastych - na płetwach lśni turkus?
Do Fanatyka z wielkim poczuciem odrazy
w swe ciało wsmarowuję zimny rybi śluz.

Nie radzę sobie wcale z tą nadwodną dziczą,
schną ku dywanom glonów skrzela z utęsknienia,
jakże wskoczyć bym chciała w stróżynę błotniczą
i bezkręgowce łapać w mosty podniebienia!

Te rangi to jest granda! Aż łuski się stroszą,
na co też Fanatycy potrzebni są światu?
Z tej niesprawiedliwości bóle mnie patroszą.

Nie dajcie się, me Ryby, rangowemu batu!
Zamiast swe ciała składać w odrową mogiłę,
jeszcze my pokażemy dyktatury siłę!

GURU13piorunów

Przepiekny sonet ! Az mam lzy w oczach, ja samotny Erwino, ostatnia gruba z kawiarenki, bul bul bul babelki puszczam. Naukowcy szukaja zaginionego warszawskiego mongola w desperackiej prubie zparkowania osobnikow i uratowania gatunku.

Pokaż więcej komentarzy (32)

Fanatyk

w Kawiarnia "Za Firewallem"

17piorunów

Wygląda na to, że przypadkiem wziąłem przykład z @George_Stark i czekając sobie w - nomen omen - kawiarni, postanowiłem oderwać się od książki i skrobnąć w ramach rozsiadając się wygodnie .

Nie pytajcie skąd ten temat: mam przed sobą ciepłą kawę, nie jest mi w sumie chłodno - a nawet gdyby było, to ja lubię porządny chłód. Niemniej jednak nie jest mi obca sytuacja, gdy zastosowawszy na sobie niską temperaturę o kilka godzin za długo(*) człowiek na szybko zalewał makaronik wrzątkiem, by wrzucić coś ciepłego do baku i na spokojnie rozejrzeć się za czymś bardziej pożywnym.

(*) nie, zadne tam metody Wima Hoffa ani wchodzenie na Śnieżkę w stringach, normalne, uczciwe, całodzienne łażenie po zaśnieżonych gorach.

Do zupki chińskiej spożywanej w dniu przedawkowania chłodu

O piękna ciepłoto, co witasz mnie z wazy
Mniej chińskiej, lecz podłej: niech smaku
Rozejdą się z ciepłem po ustach wyrazy -
Smak złota samego, bez krztyny tombaku.

Niech drżenia pełni z zimna wręcz kwiczą
Ci, ktorzy wzgardzą ideą istnienia
Szybkiego posiłku, co podniebienia
Pokrywa wrzątkiem, ukropu goryczą.

W mej misce spuchnięte nitki się płożą
Gotowe oddac się szczęce, ich katu,
Pałeczki, ruch w ruch, w ich miejsce je włożą

O zupko chińska, od chłodu mnie ratuj!
Niech tkają się Twoje nici zawiłe
Niech dzień znów ciepłem przywita mnie mile.

GURU10piorunów

Uuu kawka ksiazka kawiarnia, przychodzi nieznajoma i sie pyta stefka tajemniczego co tam pisze, “wiersz”, w oczach jej iskierki scena jak z komedi romantycznej, dosiada sie, “à o czym jesli mozna wiedziec?”, stefek podnosik wzrok w nad kartki i odpowiada “oda do vifona”, i caly romantyzm jak gowno w przereblu ehhh. Ale sonecik bardzo ladny (° ͜ʖ °)

Pokaż więcej komentarzy (11)

Gruba ryba

w Kawiarnia "Za Firewallem"

25piorunów

Czekanie na opóźniony o 180 (jak narazie!) minut pociąg na zimnym dworcu można wykorzystać na rozmaite sposoby. Można na przykład się denerwować i kląć pod nosem (albo i na głos), ale można też napisać sonet na potrzeby zabawy w kawiarni *. Podejmując tę drugą aktywność, skostniałymi od chłodu palcami wystukałem na telefonie to co poniżej.

Pan Julian Tuwim napisał kiedyś taki piękny utwór pod tytułem _Bal Wisielców_ (który dał tytuł równie pięknemu spektaklowi wystawianemu kilkanaście już chyba lat temu przez kielecki teatr imienia Stefana Żeromskiego), a ja chyba postanowiłem się nim zainspirować:

*

Bal topielców

Toż to nie mgły są, a gnilne gazy!
Skrywają one brudny beż piachów
tej nadwiślańskiej, grudziądzkiej plaży,
plaży umarłych, topielców i strachów.

To trupy się bawią! Śmieją się, krzyczą!
Widać: po zgonie nic się nie zmienia.
I jeszcze piją: aż do zapomnienia!,
bo sobie o śmierci pamiętać nie życzą.

I radość z tym gnilnym smrodem roznoszą
jak gdyby chciały obwieścić światu
że uraz do swych zabójców nie noszą,

że nie ma wcale w nich życia braku,
tak jak na przykład ten jeden osiłek,
co pannę poderwał. I klepie ją w tyłek.

*

* - nie jest oczywiście zabronione robić obie te rzeczy jednocześnie.

Lider0piorunów

@George_Stark nawet mam przed oczami pewną ustronną, grudziądzką, nadwiślańską plażę. Jest ona całkiem sporych rozmiarów, ciągnie się przez prawie kilometr. No ale nic dziwnego skoro trupów dużo ma się na niej pomieścić, to i musi być długa. 😉
A tak dla smaczku dodam, że pochowałem na niej 2 szczury. 😁

Gruba ryba0piorunów

Szczury i smaczek? Nie będę wnikał w te kujawsko-pomorskie obyczaje. Przynajmniej nie narazie i nie aż tak głęboko, choć martwe grudziądzkie zwierzęta to piękny temat do eksploracji poetyckiej. Nasz świętokrzyski smaczek jednak, to normalnie się robi, z mąki pszennej.

Pokaż więcej komentarzy (27)

Fanatyk

w Kawiarnia "Za Firewallem"

13piorunów

Miłość poza śmierć

Niektóre miejsca zdają się niegodne do grabieży
Pałętać tam pozwolisz tylko sępowi i wronie
To takie miejsca, gdzieś śmierć zasiadła na tronie
To miejsca, gdzie długość fiuta rozmiarem marmuru mierzysz.

A jednak czasem się znajdzie śmiałek, co ze szpadlem przybieży
Taki co przekopie i w ziemnej toni tonie
Najpewniej pijany, głupi albo na dronie
Bo normalny człowiek butów klauna raczej nie przymierzy

I jak przykro, o jak szkoda, gdy go złapie miła
Rączką bardzo kościstą wciągnie, otuli ziemią grząską
Sam przecież wlazł do grobu, więc nie powiedzą, że zabiła

Skoro tak się pchał, to przyjęła, choćby po to
By zabić samotność, a dać upust wszystkim troskom
Teraz we dwoje w grobie spędzą swoją jesień złotą.

Poeto, godności! - Pamiętaj o społeczności.

GURU

w Kawiarnia "Za Firewallem"

29piorunów

Tematem tej edycji jest makabreska, ale jakoś tak z tych wszystkich trupów temu tematowi towarzyszących wzięło mnie na tematy co prawda śmierci jakby bliskie, bo wiarę w to, co po śmierci. Wyszło poważniej niż planowałem, ale to nic, bo ja zazwyczaj i tak wszystko piszę pod wpływem jakieś impulsu niż planów, więc wyszło w sumie standardowo.

Nawet brak wiary w cokolwiek wymaga pewnej formy "wiary" — w nicość, pustkę lub brak celu, a więc tytuł odnosi się do trudności, jaką człowiek napotyka, próbując żyć bez przekonań, nadziei lub sensu. Przesłuchać możecie także piosenkę o tym samym tytule, oczywiście nie moją, która porusza podobne tematy, choć jest trochę bardziej ukierunkowana moim zdaniem.

_Trudno nie wierzyć w nic_

Chyba każdy jednak w coś wierzy
Czy to w tego na niebiańskim tronie
A może tego po tej mrocznej stronie
Wszyscy wierzymy, choć tak mało wiemy

Ta iskra jednak niech nas pocieszy
A może nawet niech ognisko zapłonie
Chociaż co ma wisieć nie utonie
To wiara potrafi robić wielkie rzeczy

A to czy i kogo Twa wiara skryła
Co tam ukrywasz pod ciemną zasłoną
Niech tylko Ciebie będzie cieszyła

Ważne jedynie by była Twą cnotą
A nie z przymusu ciasną obrożą
Wiara w nicość nie jest złą drogą

  

Pokaż więcej komentarzy (3)

Fanatyk

w Kawiarnia "Za Firewallem"

12piorunów

Poruszyła mnie bardzo historia pana Jerzego , który wbrew swojej lokalnej, Grudziądzkiej tradycji, zamiast oddać zwłoki zmarłej gwałtownie małżonki tej dziwnej rzece Wiśle, zmuszony został cisnąć je w błoto. Zapewne dlatego też w historii pana Jerzego pojawia się wymiar sprawiedliwości. No bo przecież wiadomo, że ciśnięte w błoto zwłoki, przyciągają uwagę zdecydowanie bardziej niż te obciążone kamieniami i wrzucone w topiel. W szczególności dlatego, że te pierwsze mocniej rzucają się w oczy. W każdym razie każdemu, kto nie jest nurkiem. A zatem, całkiem niepozorny na pierwszy rzut oka, tłum trupów na Grudziądzkim odcinku Wisły jest - jak widać - niezmiernie brzemienny w skutkach dla lokalnej przestępczości afektywnej.

I tu należy zadać sobie pytanie - skąd taka mnogość nieboszczyków w Grudziądzu. Odpowiedź przyszła mi do głowy, kiedy w ostatni weekend miałem przyjemność delektować się z korony baszty widokiem doliny Wisły w Kazimierzu Dolnym. Można powiedzieć, że doznałem olśnienia, którym śpieszę się z Państwem podzielić.

Kazimierska zbrodnia

"Piękny jest widok z kazimierskiej wieży!"
Ten niemy zachwyt przerwał nagle żonie
Pękającej czaszki trzask na betonie.
-Ciężko o zachwyt gdy mózg obok leży...

By zbrodni ślady zatrzeć jak należy,
Grudziądzkim stylom oddając pokłony,
Do rzeki ciało mąż wrzucił - niech tonie!
W końcu Kazimierz też nad Wisłą leży.

Choć w Kazimierzu Wisła ślady zmyła,
To kiedy tylko spłynęła kra wiosną,
W Grudziądzu zwłoki na brzeg wyrzuciła.

I kiedy pytał zdziwiony: - A co to?! -
Jerzy, z denatką i miną żałosną,
Z dorzecza kolejne płyną trupy flotą...

Gruba ryba2piorunów

Fantastyczny wiersz, a szczególnie ten wers:

-Ciężko o zachwyt gdy mózg obok leży...

jednakowoż traktuję go w kategorii fantastyki lirycznej, bo nic mi o tym nie wiadomo, ażeby to ta dziwna rzeka Wisła wyzwalała w ludziach takie mordercze zapędy, a nie miasto Grudziądz. A nawet gdyby coś było mi na ten temat wiadomo, to i tak bym takiej wiedzy nie uznał, do świadomości swojej bym jej za nic nie dopuścił. 😉

Pokaż więcej komentarzy (8)

Fanatyk

w Kawiarnia "Za Firewallem"

32piorunów

Dzieńdobrywieczór się z Państwem,
Artura Andrusa można lubić, można go też nie lubić. Ja jednak zawsze podziwiałem i zazdrościłem panu Arturowi niesamowitej zdolności przekształcania, wydawałoby się błahych newsów prasowych w satyryczne wierszyki. Dlatego jak dzisiaj zobaczyłem na jednym z portali internetowych poniższą notkę prasową, którą pozwalam sobie dla kontekstu przytoczyć w całości, pomyślałem, że lepszego materiału chyba nie znajdę.
Zapraszam zatem najpierw do zapoznania się z wydarzeniami prosto z Afryki, a jeszcze niżej prezentuję moje podsumowanie tejże sensacji.

**Półtonowy metalowy krąg spadł z kosmosu na wioskę. "Trwa dochodzenie"**

W Kenii w jednej z wiosek spadł ogromny metalowy krąg o średnicy około 2,5 metra. Fragment jest badany przez Kenijską Agencję Kosmiczną, ustalono już prawdopodobne pochodzenie obiektu. Co wiadomo o zdarzeniu?

W poniedziałek 30 grudnia w Kenii w wiosce Mukuku w hrabstwie Makueni spadł fragment metalowego kręgu. Kenijska Agencja Kosmiczna (KSA) poinformowała, że obiekt ma średnicę około 2,5 metra i waży ponad pół tony. 

KSA, współpracując z innymi agencjami i lokalnymi władzami, zabezpieczyła obszar zdarzenia i odzyskała fragmenty kręgu. Lokalni urzędnicy przekazali, że "pod nadzorem KSA trwa dochodzenie" w związku z tajemniczym obiektem. Ustalono, że najprawdopodobniej obiekt to pierścień separacyjny rakiety nośnej. Jest on zaprojektowany tak, żeby spalić się w atmosferze lub spaść na niezamieszkane obszary.

Policja z Kenii poinformowała, że nikt nie został ranny, a obiekt nie zagraża bezpieczeństwu mieszkańców. Zdarzenie nie spowodowało też żadnych szkód. Huk od uderzenia metalowego obiektu był tak głośny, że był słyszalny z odległości 50 kilometrów.

Kenijska Agencja Kosmiczna

Pod koniec grudnia, w pewien poniedziałek,
Gdzieś w państwie Kenia (to kraj afrykański),
W wiosce Mukuku, gdzie lud chrześcijański,
Mwambe przykucnął zawiązać sandałek.

Gdy walczył z rzemykiem ten śniady śmiałek,
(a lewy rzemyk miał troszkę dziadowski),
Coś nagle huknęło! - wrzask słychać z wioski...
Okrągły z nieba spadł blachy kawałek!

Szamani się zbiegli, jak do miodu pszczoły,
Choć każdy w paciorkach i poza tym goły,
Orzekli, że nośnej rakiety to klocki.

I śmiać się możemy, że to lud prostacki,
Lecz kiedy polski progam stelarny piszczy,
- Kenijska Agencja Kosmiczna błyszczy!

Pokaż więcej komentarzy (3)

Fanatyk

w Kawiarnia "Za Firewallem"

9piorunów

Gra w klasy

Biegnę na oślep, stosuję serię zmyłek
Wymijam po kolei, wchodzę na grunt grząski
Butelki, zapalniczki, rinopanteina w noski
Odwiedziłem wszystkie bary i żadnej z wielu siłek

Coś próbuję rzeźbić, a wciąż tworzę obłą bryłę
Mam problemy pierwszego świata i sam sobie wymyślam troski
Nikomu niepotrzebne dramy i jakieś wewnętrzne foszki
Moje życie składa się z braku konsekwencji i pomyłek

Chciałbym chyba jednak wrócić do szkoły
Tylko dlatego, że wtedy wierzyłem w sokoły
I orły, anioły i luźne letnie kiecki

A teraz rozczarowanie, szarówka, ciężko wyjść z niecki
Podatek od dorosłości za wysoki, jeśli sobie popuszczę
Podciągnę się na drążku i bez użycia rąk opuszczę

Poeto, godności! - pamiętaj o społeczności.

Pokaż więcej komentarzy (3)

Lider

w Kawiarnia "Za Firewallem"

16piorunów

Ostatni mój sonet w starym roku, chyba. :stuck_out_tongue_winking_eye:

Dyscyplina

Z prochu powstałem, obrócę się w pyłek
Niech ta świadomość odegna me troski
Z tej to sentencji wyciągnąłem wnioski:
Robić wciąż swoje, nie bać się pomyłek

Od nowego roku znów znój i wysiłek
Będę harował tak jak majtek morski
Lecz efekt mych starań będzie bajoński:
Powiększę na mięśniach mych kolekcję żyłek

Wiem, nie będzie lekko, czekają też doły
Lecz prąc wciąż przed siebie odegnam chochoły
Wtem znikną jak mara, jak Związek Radziecki

Stoickie techniki to sposób mój świecki
By dbać o swój rozum, a także o duszkę
Rutynę utrzymam, już się jej nie puszczę

Pokaż więcej komentarzy (9)

GURU

w Kawiarnia "Za Firewallem"

26piorunów

Rok w rok...

Pod koniec roku dopada dołek
Z nowym rokiem plan wręcz boski
Teraz na pewno odejdą troski
Wystarczy tylko ruszyć tyłek

Na nowy rok nie będzie pomyłek
Me życie jak z instagrama fotki
Będę piękny i słodki jak te kotki
Będzie ze mnie nie byle osiłek

Tylko praca, nie jakieś pierdoły
Do tego stoicyzm, nie żadne kościoły
Aureliusz i Seneka od deski do deski

Lecz życie staje się jak film czeski
Naprawdę myślałeś, że Ci się uda głupcze?
Ledwo zacząłeś, a już wpierdalasz tłuszcze

   

Pokaż więcej komentarzy (16)

Fanatyk

w Kawiarnia "Za Firewallem"

11piorunów

Proszę, tak ( ͡~ ͜ʖ ͡°)

Za szybko, za głośno, za dużo, niech mnie skręcą
Jeśli jakaś siła mnie zatrzyma, nie pozwoli
1000 lat zajmie, nim się wojska przeszkoli
Które mnie powstrzymają przed tą duszą ponętną

Niby wszystkie miejsca w kolejce dawno już zajęto
Niby dusza ta jest lepsza niż hera koka molly
No ale jak będzie trzeba - Roger prz⁎⁎⁎⁎⁎doli
Od tej owczej pięknej duszy już mnie nie przepędzą

Będziem hasać po tych łąkach wiosną oraz w lecie
Będziem patrzeć jak się objawia jako boże dziecie
Będziem patrzeć jak każdy wróg w konwulsjach ginie kwiczy

Albo piekło albo niebo - na pewno nie czyściec
Tylko miłość albo miłość i ich owoców kiście
Aż się nawet zatwardziały najbardziej poryczy

trochę

Pokaż więcej komentarzy (3)

Fanatyk

w Kawiarnia "Za Firewallem"

13piorunów

Zdążyłem? :face_with_rolling_eyes:

Prawdziwa miłość

Nie dla mnie miłość w epitety ujęta,
Mnie puste słowo nie zadowala,
Bo gdy nas życia proza zniewala,
Prawdziwa miłość jest w rutynie zaklęta.

W twej głowie wtulonej w moją rękę zgiętą,
Nad ranem, gdy z łóżka nie chce się gramolić,
W tej zupie co zawsze za mało w niej soli,
Z łyżeczką śmietany na środku ciapniętą.

We wspólnym milczeniu na spacerze w lecie,
Memów oglądaniu razem na tablecie,
Nawet w sposobie jak się ze mną handryczysz.

W spojrzeniach, grymasach i w każdym geście -
Tam, autentyczną miłość znajdziecie, byleście
dali jej tak bezgłośnie krzyczeć…

Pokaż więcej komentarzy (10)

Lider

w Kawiarnia "Za Firewallem"

21piorunów

*

Nie potrafię długo patrzeć z miną zaciętą
Na Ciebie; miłość mi nie pozwoli,
By świat się kręcił wokół gniewu i uporu woli.
Żal bardziej niż siebie, patrzeć na Twą minę smętną,

Która zakłada mi na serce swej władzy pęto.
I tak się ulatnia - złość ze mnie - powoli,
Aż spojrzeć spokojniej na wszystko pozwoli,
Ten war wzburzenia, zniknę to…

Nam niepotrzebne swarów stulecie,
Nić zrozumienia wnet to rozplecie,
Co teraz pasją z wewnątrz tak krzyczy.

Lecz nie pretensją, pędzącą potoczyście,
A szmerem wdechów i wydechów, naprzemiennie, parzyście,
Pozbędziemy się ostatków, tlących się, goryczy.

Pokaż więcej komentarzy (8)

Fanatyk

w Kawiarnia "Za Firewallem"

15piorunów

Miłość tematem

Środa, wódy czas, nie mylić z tą okazją świętą
Będę kochać ją nawet, jesli mi nie pozwoli
Miłości platonicznej nikt mi nie zabroni
A jej odmowa wówczas nawet kurcze zachętą...

Kojarzy mi się ze wszystkim. Patrzę, kiełby pęto
Myślę tylko o niej i mej zmiennej niedoli
Chyba ją poproszę, a niech mnie przeszkoli
Żebym nie rezygnował, nawet gdy mnie dziabnięto

Kolcem niepewności. Bo to tylko gniecie
I tak źle i tak niedobrze, jak na jakiejś diecie
A moje serce wówczas wciąż tam ckni i krzyczy

Miał być sonet o miłości, a jak zwykle liście
Opadają, butwieją, a przecież wiem, że byście
Poczytali coś miłego miast wpisów z więziennej pryczy.

Gruba ryba

w Kawiarnia "Za Firewallem"

17piorunów

Wydaje mi się, że kiedyś już o tym wspominałem, półżartem być może (ale tylko pół!), że kiedy byłem mały, to chciałem być Andrzejem Poniedzielskim. I, mam takie podejrzenia, że w jakiejś części – być może w połowie? – nawet mi się to udało. Zastanawiam się tylko dlaczego jest to ta mniej satysfakcjonująca mnie połowa.

*

Panu Andrzejowi Poniedzielskiemu
(z pewną jednak zazdrością)

Z tą dynamiką od Mistrza przejętą
na siebie (choć trochę pomimo woli)
w duchu epoki (gdzieś paleolit)
wiersz recytuję. Staram się prędko.

Ale na scenie nogi mi miekną,
od tremy jeszcze żołądek mnie boli,
struny głosowe nie chcą mi stroić...
Więc schodzę ze sceny. Eee – macham ręką.

I tak skończyło przygodę dziecię
w tym artystycznym, kuszącym świecie,
choć czasem bywa – coś jeszcze w nim krzyczy:

tak wiele przecież wy dwaj dzieliście!
W tym samym mieście się kształciliście!
Cóż – mówię – jeśli w innej dzielnicy.



GURU10piorunów

Komentarz usunięty

Gruba ryba4piorunów

@UmytaPacha

Dlatego ja raczej nie chodzę na spotkania z ludźmi, których twórczość cenię. Niech sobie oni będą w tej mojej głowie tak fajni, jak to ja ich sobie wyobrażam. Po co się ewentualnie rozczarowywać? 😉

Tak jak ostatnio, miałem superważne i superpilne pytanie do pana Twardocha i nawet się przemogłem i pojechałem, i nawet udało mi się mu je zadać, choć po pewnych trudach.
A pan Twardoch, choć bardzo uprzejmie, odpowiedział mi tylko "Nie wiem". 😉

Gruba ryba3piorunów

@UmytaPacha Ale ja panu Twardochowi tez nie mam za złe, żeby nie było!

A sytuację trochę rozumiem. Nie rozumiem tylko czemu nikt tej pani nie zwrócił uwagi, choćby z organizatorów. Choć nie wiem, czy sam bym zwrócił, czy czekał "niech ktoś".

A tak naprawdę to teraz, tak dla pewności, nie zostalbym na takim spotkaniu. 😉

Gruba ryba3piorunów

@UmytaPacha Napiszę Ci jak siądę do komputera, bo to wymaga wstępu i na telefonie toto pisać, jeszcze w tym małym okienku na tym portalu, to katorga by była.

To znaczy napiszę, jak nie zapomnę. :smiley:

Gruba ryba2piorunów

@UmytaPacha

Dalej nie rozumiem.

To znaczy wiem co to jest trwała ondulacja (wiem też co to jest zalotka, balejaż i fiszbiny nawet, nie te wielorybie, choć to też wiem, jak już jest okazja żeby się pochwalić), ale w dalszym ciągu nie mam pojęcia jaki ta trwała ondulacja ma związek z rozmową.

Gruba ryba2piorunów

@UmytaPacha

Aaa! Bo tam tego cytowania nie było (albo go nie zauważyłem) i ja myślałem, że ta trwała to w temacie siadania do komputera!

Ale i tak nie jest to dobry pomysł, bo przy bujności mojego owłosienia na głowie, a zwłaszcza w tylno górnej jej części, zwanej cieminiowo-potyliczną, to ja prędzej już jakiejś pani znajdującej mnie na śmierć sobie poszukam. Oby tylko smakołyki przynosiła.

Pokaż więcej komentarzy (32)

Gruba ryba

w Kawiarnia "Za Firewallem"

10piorunów

Podchodząc, jak to mamy w naszej kawiarni w zwyczaju, do zasad z pełnym i całkowicie im należnym szacunkiem, napisałem kolejny sonet w konkursie . Tym razem jednak napisałem ten sonet całkowicie na temat, bo to sonet o miłości jest, tak jak, zgodnie z zasadami, o miłości ten sonet miał być.

I tylko się zastanawiam czy to jest już turpizm, czy jeszcze nie jest?

*

Krótka historia równie krótkiej miłości

Zaczyna palcami, a kończy się piętą,
jest w typie egipskim , a ty ten typ wolisz.
No więc się sposobisz: i włosy ogolisz,
i sam sandał wzujesz. Z skarpetą ściągniętą.

Najpierw długi spacer: ścieżką polną, krętą
szliście w tych sandałach wśród maków, kąkoli.
Ach! Dźwięk jej podeszwy! – jak gdyby gumolit?
Więc się w dół spojrzałeś. A tam: miłość! Piękno!

A cóż tam za zapach! Ale to nie kwiecie
tak ci tam pachniało, to aromat przecież
inny się rozchodził od oblubienicy.

Lecz długo się sobą nie nacieszyliście
bo wtedy na randkę na basen poszliście,
a klapków nie wzięliście. Dostała grzybicy.

EDIT:

I jeszcze mi teraz, już po publikacji, więc nie będę zmieniał tam wyżej, a tylko tutaj dopiszę, przyszedł do głowy alternatywny tytuł, być może lepszy nawet, a brzmi on Miłość podologiczna

Pokaż więcej komentarzy (7)