Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

#dobrenawyki

Lider

w Hydepark

9piorunów

Robim to podsumowanie bo późno a muszę się jeszcze umyć.

* Zjedzone: 3 300 kcal
* Spalone: 3 650 kcal
* Kroki: 23 700
* Bieg: 12.37 km
* Trening: push na siłowni + 3x cable crunch ale ostatnia seria słabo weszła coś nie mogłem docisnąć- no nic, następny trening odpuszczę brzuch na ciężar i zrobię na ilość dla odmiany.
* Książka: kilka stron

Przesadziłem z kofeiną w pewnym momencie i musiałem iść to rozbiegać.

Lider

w Hydepark

13piorunów

Byłem u endokrynologa. Mam kilka przemyśleń ale to temat na wpis jakiś. Może jutro.

* Zjedzone: 3 000 kcal
* Spalone: 3 150 kcal
* Kroki: 7 000
* Rower: 15.15 km + 27.1 km

Fajnie było z młodym na rowerze. Coraz lepiej mu idzie i mniej się przejmuje. Jak pytałem to mówił, że mu się podobało a trasa lepsza niż ostatnio bo nie było "kocich łbów".

Odpuściłem trening siłowy dzisiaj bo był wybór, albo to albo spędzić czas z synem. Jutro zrobię.


Pokaż więcej komentarzy (2)

Lider

w Hydepark

19piorunów

Jednodobowy wypad z dziećmi na biwak uważam za udany, ale na więcej niż dwie noce to bym się nie wybrał.

Pooglądałem sobie ludzi i nie miałem się do kogo porównywać. Było może na plaży z kilkadziesiąt rodzin a w ciągu dnia się trochę przewinęło i faceci w wieku... powiedzmy 25+ wszyscy brzuchaci.

Chodziłem dużo bez koszulki- prawie do wyjazdu o 14- ale żona skompletowała mnie... że jestem jak blenda i odbijam światło. XD I faktycznie nic mnie nie ruszyło dopiero ten popołudniowy bieg mnie zaróżowił (właśnie nabrałem kolorów jak prosiak :D).

* Zjedzone: 3 125 kcal (ale dołożę jeszcze z 500) edit: wyszło 3 770 kcal i tak zostawmy
* Spalone: 4 000 kcal
* Kroki: 28 500
* Bieg: 6.5 km (rano) + 16 km z przebieżkami (popołudniu)
* Edit: Rozciąganie po biegu: 15 minut. Zapomniałem wpisać.

Zrobiłbym norweski ale nie mam dzisiaj już siły. Dołożę jutro. Jutro endokrynolog.

Pokaż więcej komentarzy (11)

Lider

w Hydepark

8piorunów

Ćwiczyłem, jeździłem teraz nocą, wcześniej mieliśmy w domu kino: popcorn, pistacje, soki z lodem, cytryną, pomarańczą i kolorowymi ozdobnymi słomkami i Iniemamocni 2. :grinning:
Z tego powodu leki surplus.


* Zjedzone: 3 375 kcal
* Spalone: 3 000 kcal
* Kroki: 10 000
* Trening: pull na siłowni
* Rower: 21.4 km
* Książka: kilka stron

Jutro zabieram dzieciaki na jedną noc pod namiot. Muszę kupić jakiś prowiant dla nich i twarogu dla siebie bo mi się kończy. Wstanę wcześniej, wszystko przygotuję, posprawdzam materace i w drogę!

Pokaż więcej komentarzy (2)

Lider

w Hydepark

6piorunów

Dobry trening, dobry oj dobry. Jak przychodzi taki moment, że ciało nie chce, wszystko mi mówi- nie rób tej serii, odpuść- ale siła woli pcha ten hantel do upadku, to chyba będą z tego za rok, dwa dobre efekty. Czasami mam lęk przed kolejną serią. :grinning:

Przestałem robic cable rope triceps pushdown dwoma rękoma i robię teraz każdą rękę osobno.
W sumie najbardziej lubię takie maszyny, to się chyba iso lateral nazywa, co obie ręce pracują osobno. Dlatego też lubię hantle.

Dobry bieg też wpadł. Niby miałem nie biegać w dniu treningu siłowego ale walić to. Jakbym mógł swobodnie układać plan dnia pod siebie to bym inaczej robił ale w harmonogramie: wstać-przedszkole-dom-siłownia-obiad-przedszkole (a mam 16km przez miasto w jedną stronę)-dom- tatajescpićZROBIŁAMKUPEbajkamlekoTAAATAAKUPAAAmyciezebowkapiel-spac... Jak tam gdzieś upchnę bieganie to jest sukces i wielka wyrozumiałość mojej żony.

* Zjedzone: 3 120 kcal
* Spalone: 3 420 kcal
* Kroki: 19 700
* Bieg: 10 km
* Trening: push + cable crunch (2xrir1-2, 1xrir0)
* Książka: kilka stron i poczytam teraz

Zrobię jutro tę twarogową pizzę - obiecuję!

Lider

w Hydepark

21piorunów

Powiem coś co wszyscy wiemy. :melting_face:

Decyzję o tym czy będziesz gruby i niezdrowy :hot_face: czy szczupły i zdrowy 💪 podejmujesz w tym momencie...:shopping_trolley:

Ostatecznie wpadły jeszcze:
-jaja
-seler (będą frytki z selera z piekarnika)
- pomidory w puszce do sakszuki na weekend dla żony
-serki wiejskie na pizzę (ale was zachwycę)
-mięso mielone z szynki na kotlety dla dzieci bo chciały

Z Twarogiem! (Mam zapas :P).

GURU9piorunów

Nieprawda! We wszystkim jest teraz cukier do tego nie mamy czasu na gotowanie bo pracujemy 8 godzin dziennie a wiszący bebzon to wina zmowy korporacji!:stuck_out_tongue_winking_eye:

Mistrz16piorunów

@AdelbertVonBimberstein

> seler (będą frytki z selera z piekarnika)
>
Nie myślałeś może o airfryerze? ( ͡°( ͡° ͜ʖ( ͡° ͜ʖ ͡°)ʖ ͡°) ͡°)

Pokaż więcej komentarzy (21)

Lider

w Hydepark

12piorunów

Posprzątałem piwnicę. Byłem u fryzjera. Nie było czasu na żadne aktywności ale może to dobrze bo zegarek kazał dzisiaj odpoczywać.
Jutro siłownia i jak Twaróg pozwoli to rower ewentualnie bieg.

* Zjedzone: 2 550 kcal
* Spalone: 2 550 kcal
* Kroki: 9 000
* Rower: 8 km z dziećmi heh
* Książka: była i może chwilę będzie

Muszę znaleźć w przyszłym tygodniu trochę czasu tylko dla siebie.

Lider

w Hydepark

13piorunów

Biegałem, ćwiczyłem, teraz będę czytał książkę ot co!

* Zjedzone: 2 850 kcal
* Spalone: 3 180 kcal
* Kroki: 17 500
* Bieg: 9 km
* Trening: pull na siłowni + ab wheel i leg raise

W treningu ominąłem shrug dzisiaj bo nie było miejsca na siłowni (ludzie przy hantlach, ludzie przy racku) a mi się spieszyło... No i nie za bardzo lubię je robić. Bo zakładać opaski to mnie wkurza (100+ muszę załadować aby był sens) a bez nich chwyt mam za słaby. Muszę znaleźć alternatywę dla tego.


Mam psychicznie poczucie... zastoju.

No to ten moment, że muszę zrobić chyba mini podsumowanie, przejrzeć zdjęcia z drogi aby udowodnić sobie znowu: jesteś w dobrym miejscu i wszystko co osiągnąłeś zawdzięczasz sobie! Trzymaj tak dalej!

W sumie brak mi podróży- przygody takiej z prawdziwego zdarzenia...

GURU5piorunów

@AdelbertVonBimberstein BUHAHAHAHAH długie czarne skarpetki, BU HA HA, może jeszcze reklamówkę biedronki chcesz!? Wąs już masz. ❤️

Fanatyk2piorunów

@AdelbertVonBimberstein rel

@Opornik jakieś 10 lat temu znajoma mnie zdisowala za długie skarpetki, że teraz się nosi przed kostkę.
Miałem to w dupie, ale kiedyś przez przypadek kupiłem takie krótko, nie zauważyłem w sklepie.

Więc jak już nie mam innych czystych to zakładam te krótkie. I tym razem disuje mnie córka, która śmieje się że to boomerzy 10lat temu nosili.

Także nigdy nie dogodzisz.

Pokaż więcej komentarzy (10)

Lider

w Hydepark

10piorunów

Robię leczo będzie dla żony do pracy a dla mnie do twarogu. Przynajmniej gotowanie z głowy jutro.

Zrobiłem dzisiaj do treningu dodatkowo przysiady i po wczorajszym biegu... powiedzieć, że czułem to- mało.
Poszedłem lekko na początek 70kg12, potem 80kg10 i to już czułem w udach (zwłaszcza w lewym) a 90kg tylko 4 razy ale to i tak nieźle biorąc pod uwagę moje wymagające biegi i krótkie a szybkie treningi kolarskie ostatnio.

* Zjedzone: 3 150 kcal
* Spalone: 3 110 kcal
* Kroki: 18 000
* Spacer: 6 km wieczorem
* Trening: push + squat + cable crunch

Zrobiłem sporo treningów siłowych w lipcu i prawie każdy dzień w aktywności w ogóle. Trochę biegania a nawet jak był okres regeneracji to spacery/rozciąganie. Dużo mi to rozciąganie dało bo ból d⁎⁎y praktycznie już minął, a przyczynę ustaliłem i wyeliminowałem (bieganie po lewej stronie asfaltu, gdy droga ma mocne nachylenie od środka, co skracało mi krok w prawej nodze i obciążało od łydki po d⁎⁎ę).

Pokaż więcej komentarzy (5)

Fanatyk

w Hydepark

31piorunów

tl;dr
Schudłem sobie, ale w moim przypadku to bardziej fanaberia, a nie konieczność - nie trzeba gratulować, w ogóle nie trzeba czytać. Nie wiem dokąd mnie ten wpis zaniesie i czy komukolwiek do czegoś się przyda.
Jeśli szukasz czegoś na pewno pożytecznego - sprawdź jedzonkowy kontent od @GazelkaFarelka

Odchudzanie jest proste, robiłem to wiele razy

W moim przypadku powyższe zdanie jest prawdą. Najczęściej był to pewien cykl typu "zrzucam masę bo wiosna i rower -> lato -> zaczynam jeść ciastka i pitce -> jesień -> no i o". Dlaczego tak? Bo, proszę państwa: ciastka są dobre, pitca jest dobra, w ogóle jedzonko jest dobre, a jak będzie trzeba, to sobie zrzucę nadmiar, nie musiałem się tym stresować. Dodatkowo nic na mnie nie wymuszało zmiany: dla roweru zrzucałem tyle, żeby nie wystawał mi brzuszek jak niektórym kolegom i by na urlopach było mi trochę lżej jadąc pod górkę. Bądźmy uczciwi: w przypadku amatorskiego kolarstwa kilogram albo nawet dwa nie mają znaczenia: ani nie brałem udziału w zawodach, ani to, że grupa mnie zerwie pod górkę to nie jest powód do cieniowania - gdybym chciał oszczędzać wagę, to zacząłbym od zabierania jednego (i mniejszego) bidonu lub zabierał łatki zamiast dętki i lżejszą torebkę podsiodłową. Dodatkowo... dla ustalenia uwagi: przy BMI 23 w wersji "po zimie" nie mam raczej konieczności pilnowania niczego.

Więc w ogóle po co mi to? Zmieniłem sport na wspinanko i nagle masa stała się istotna, bo nie ma ze mną ani roweru, ani bagażu, za to jestem sam ja. A jeśli ktoś chciałby się dowiedzieć co dla wspinacza może znaczyć waga - proszę sobie podnieść na jednym palcu pusty plecak, a potem włożyć doń butelkę wody i sprawdzić ponownie. I wyobrazić sobie, że takie obciążenie bywa robione dynamicznie i w różnych kierunkach. Stąd też silna motywacja nie tylko po to, żeby zrzucić masę, ale by pozostać w tym miejscu na dłużej: nie mam problemu z silną wolą, tylko muszę mieć jakiś cel, żeby ją utrzymywać. Ale masa to nie wszystko, ważne są i mięśnie: to, że po odchudzaniu stracę trochę siły i będę miał może trochę gorszy czas na segmencie na Stravie... - to nie jest coś motywującego. Ale już wspinanie daje bardziej realne wyzwania, a postępy (lub ich brak) można zobaczyć bez zapierdzielania jak pies z jęzorem na wierzchu przez kilkanaście minut.

Teraz trochę bliżej konkretów, czyli coś, co może komuś jakimś cudem się przyda (albo przynajmniej da pożywkę do pojechania po mnie): co zrobiłem, czego nie zrobiłem i w ogóle jaki był w tym plan.

Zaczniemy od dietetyka. Mój pierwszy kontakt z tym zawodem miał miejsce kilkanaście lat temu, gdy uznałem, że już wystarczająco naoddychałem się samodzielnością i tym, że mogę jeść co mi się podoba, bo sam za siebie płacę - i że warto sprawdzić, co zrobić lepiej. Pani dietetyk jeszcze zanim zdążyłem powiedzieć z czym przychodzę, wykrzyknęła: no chyba pan nie chce się odchudzać, pan tak dobrze wygląda! Miałem wtedy kilka ładnych kilogramów wyraźnej nadwagi, więc już po tym wstępie wiedziałem, że usłyszę dobre rady tonem cioci, u której każdy musi wyjść najedzony: nie zawiodłem się. Dostałem kilka zdań, kilka kartek gotowych przepisów z cyklu "gotowanie dla ambitnych" i polecenie pojawienia się na "kontrolę" za trzy miesiące. Podobnych historii o "dietetykach", którzy traktują pacjenta jak cielątko u weterynarza, dając po prostu losowe przepisy ze swojego excela, kilka uniwersalnych rad i do widzenia, pora na CS-a - słyszałem na tyle wiele, żeby wiedzieć, że ciężko trafić na kogoś dobrego. Trafić mi się udało. Na wizytę czekałem ze dwa miesiące, ale dostałem naprawdę dobry wykład o tym jak wygląda proces zrzucania masy, co będzie się działo po kolei, dostałem dzienniczek przepisów w formie "na miesiąc" z możliwością dowolnego mieszania posiłków między dniami i dopasowany do moich preferencji (potrafię gotować, ale skrajnie nie znoszę marnowania na nie czasu - cenię sobie proste posiłki. Bardzo proste.). Efekt był wtedy wyraźny: lepsze samopoczucie, szybka utrata masy, minusów nie stwierdzono.

Później nastąpił kilkuletni cykl jak we wstępie: dopóki pilnowałem chudnięcia, było ok, ale nie miałem ustalonej rutyny na "jedzenie na zero", więc tutaj wszystko się rozjeżdżało. Ale bez bólu, bez stresu, wkrótce wiosna, się zrzuci xD

No dobrze, to co teraz zrobiłem inaczej?
1. Zadałem sobie trud zrozumienia procesu. Przy wykorzystaniu GPT (oczywiście weryfikując jego opowieści - ale przynajmniej podrzucał mi słowa kluczowe) zrozumiałem jak wygląda cały proces zrzucania masy: jak organizm przechodzi w tryb spalania tłuszczu, z czym to się wiąże, jak wygląda powrót, jak wygląda wejście na zero itd.
2. Kalorie w apce. Zawsze uważałem to za bezsens i nie do końca miałem rację. Gdybym miał to liczyć w zeszycie lub excelu, to na pewno bym nie robił, ale pobrałem jedną z apek, które to liczą: jeśli mogę kopiować niektóre pozycje, skanować kody kreskowe (to jest gamechanger!) albo wpisywać ilości typu "łyżka [czegoś]" - to wypełnienie i sprawdzenie makroskładników za dzień jest banalne.
3. Białko. Nie korzystam od dawna z przepisów pani dietetyk, zmodyfikowałem je nieco - i wychodzi na to, że zrobiłem to nieco do d⁎⁎y. Wspomniałem już o priorytecie niespartolenia mięśni? Więc tak, mamy teraz akcję "mój stary to fanatyk skyra, pól lodówki nim zajebane". 
4. Białko, ale inaczej: gdy zwiększyłem jego ilość (pewnie do tej poprawnej), to zmniejszyło mi się uczucie głodu po posiłku. Gdy zjem (już) dobrze zbilansowany posiłek, to mogę po nim te 2-3 godziny przetrwać nawet nie myśląc o jedzeniu, wręcz przeciwnie, muszę się sam przypilnować żeby pamiętać.
5. GPT z innej strony: niektóre rzeczy w apce mają predefiniowaną wagę, ale nie wszystkie - żeby oszczędzić sobie ważenia, zadaję pytania typu "ile waży jajecznica z X jajek" czy "ile waży łyżka pestek z dyni". Może i gdzieś się tam chłopina pierdzielnie o kilka gramów, ale to nie apteka.
6. Rutyna wyjścia na zero kaloryczne. Zanim to nastąpiło, miałem przygotowany plan kaloryczny na okres przejściowy (ładowanie z powrotem glikogenu) i okres docelowy, z uwzględnieniem dni treningowych i rodzajów aktywności.

Pierwszym sprawdzeniem moich planów i wytrwałości był wyjazd na Słowenię sprzed półtora miesiąca: przypilnowałem się bardzo, w szczególności zwracając uwagę na porządne śniadanie i rozplanowane posiłki podczas aktywności. Plus: obiadokolacja... no, kolacja, nie udawajmy że wracałem przed zmrokiem: na zmęczeniu, ale pilnowałem przygotowania i bilansu. Efekt: bez straty radości z jazdy, chodzenia głodnym, wieczorów w stylu zombie "coś jeszcze bym zjadł" udało mi się utrzymać dobrą wydajność i mimo to utrzymać utratę wagi.

Drugie sprawdzenie tychże planów właśnie trwa. Po wejściu na zero wróciłem w górę zakładany kilogram i od dwóch tygodni trzymam się w miejscu. Fun fact: to, co pani dietetyk (ta lepsza) przegapiła, to wyjaśnienie mi, że "utrata wody" na początku to glikogen, a wychodzenie na zero polega na tym, że on sobie powróci. Oszczędziłoby mi to swego czasu solidnej frustracji. ;D

Z rzeczy których żałuję: szkoda że jakoś miesiąc po czytaniu, edukowaniu się i szukaniu w necie odkryłem wspomniane na wstępie wpisy @GazelkaFarelka Pewnie oszczędziłoby mi to szukania, skoro pożyteczna wiedza jest pod ręką.

A, na koniec cyferki: czas zrzucania - ok 2 miesiące, masa zrzucona 6-7 kg.

Lider3piorunów

@Statyczny_Stefek a było pod razu wejść na twaróg. 😉
to podstawa. Pizza? Sorry, nie jem takich rzeczy a jak już to sporadycznie. Po prostu normalne jedzenie, mało przetworzone po tym roku czy tam więcej, smakuje mi lepiej niż pizze, słodycze i inne fanaberie.

Lider0piorunów

@Statyczny_Stefek taki plus, że nie smakują mi w Polsce. Są lujowe. Czekolady to nieśmieszny żart.
Oddając jednak polskim produktom sprawiedliwość wafelki są top: teatralny, familijne, Prince polo itd. Nigdzie na zachodzie nie potrafią zrobić takich wafelków.

GURU1piorunów

@Statyczny_Stefek polecam moje ostatnie odkrycie, miniserniczki, czyli sposób na twaróg w innym wydaniu. Szybko się robi bo cztery składniki blenduje się w jednej misce i potem do foremek na muffiny. Upiekłam ostatnio jako przekąskę do auta na kilka godzin drogi. Zdrowa wysokobiałkowa przekąska dla całej rodziny.

Pokaż więcej komentarzy (10)

Lider

w Hydepark

14piorunów

Na szczęście weekend się już kończy.

* Zjedzone: 3 200 kcal
* Spalone: 3 700 kcal
* Kroki: 20 000
* Bieg: 17 km
* Rozciąganie: 15 minut po biegu (edit bo zapomniałem dopisać)

Dorzucę jutro do treningu góry przysiady i leg extension albo co. Pomyślę nad tym.

Pokaż więcej komentarzy (2)

Lider

w Hydepark

7piorunów

Myślałem, żeby dobić kroków ale nie ma co szaleć. Jutro rano pobiegam.

Nadwyżka dzisiejsza to z tego sernika baskijskiego. Bardzo dobry nie powiem ale chyba wolę wiedeński. W sumie zbierałem deficyt bo dwa dni temu było minus ponad 500 kcal.

* Zjedzone: 3 800 kcal
* Spalone: 3 300 kcal
* Kroki: 7 200
* Rower: 31+9= 40 km

Wstanę jutro przed dziećmi i zrobię sobie tak godzinkę bieg w bazie.

Lider

w Hydepark

13piorunów

Spać.

* Zjedzone: 2 600 kcal
* Spalone: 2 650 kcal
* Kroki: 17 200
* Spacer: ~7 km z młodym po sklepach

Wymieniłem łańcuch w rowerze, zrobiłem przerzutkę, hamulec, umyłem go fest, okleiłem co podrapane prawie nówka. Jutro pojadę na godzinkę albo dwie sprint.

Pokaż więcej komentarzy (2)

Lider

w Hydepark

8piorunów

Byłem biegać, pierwsze 5 km wrzuciłem w tempo lekko poniżej 5:00, potem zluzowałem nie mogę się wyrypać, mam jutro badania krwi muszę być gotowy.

* Zjedzone: 3 100 kcal
* Spalone: 3 650 kcal
* Kroki: 23 800
* Bieg: 12.37 km
* Trening: push na siłowni+ cable crunch 3x do odcinki
* Norweski: zrobię zaraz w kąpieli

Zjebałem guwniarzy na siłowni bo zajęli bramę i stoją w trzech jak te p⁎⁎dy obok i gapią się w telefon. Podchodzę więc, chcę założyć uchwyt na wyciąg, "ej ziomek jeszcze tu robimy po dwie serie".
"To róbcie po kolei a nie się jak p⁎⁎dy w telefon patrzycie".
Zaczęli robić o nawet zrobili. Następnym razem jak ich przyczaje to zrobią dopiero jak ja skończę albo niech wypierdalą z telefonami. Niech wiedzą kto jest samiec T (Twaroży).

Niby 550 kcal deficytu ale po bieganiu to mnie nie ssie (zjadłem 400g Twarogu z awokado i pestkami dyni) więc zostawię na jutro ten deficyt i może pojem co dobrego.

Fanatyk5piorunów

@AdelbertVonBimberstein najgorzej, jak człowiek coś fajnego robi, a jakiś stary dziad się przypierdzieli.

Lider0piorunów

@ostrynacienkim Proszę. Jednak wolę ćwiczyć ze sterydziarzami w robocie na projekcie bo przynajmniej kulturka jest, muzykę do treningu dobra zapodają i każdy robi swoje i wypierdala- tylko ja się kitram po treningu jak wszyscy wyjdą aby zdjęcie zrobić do Hevy (dokumentuje postępy dobrze mi to na psychikę robi).

Pokaż więcej komentarzy (5)

Lider

w Hydepark

9piorunów

Byłem z dziećmi w Parku Dinozaurów w Solcu Kujawskim.
Nie jest tanio, nie jest drogo. Polecam tak w sumie bo wszystkie atrakcje w środku w cenie biletu (bilety zamówione online tańsze jakby co).
Potem zjedliśmy w knajpce (nie chciałem w parku jeść chociaż zaplecze gastronomiczne spoko, ale kolejki już były) w Solcu, która była w wagonie kolejowym.
Klimatyczne miejsce, frytki słabe, pizza średnia (sos chyba był słaby bo ketchup do frytek smakował podobnie i też był słaby), burger spoko za to niezbyt drogo - a jaka atrakcja dla dzieci, że jadły w wagonie!

* Zjedzone: 2 800 kcal (piszę z lekką górką bo rozbiłem burgera na części pierwsze ale ile tego sosu majonezowego było to nie wiem. Wpisałem 25 g, mogło być tyle, część zdrapałem.)
* Spalone: 3 100 kcal
* Kroki: 11 500
* Rower: 30 km
* Norweski: wrzucam zaraz słuchanie

W ogóle pierwszy raz odkąd mam garmina wszedł mi stan wytrenowania: bezproduktywny.
No nie, tak nie może być. Koniec tego deloadu, nasyciłem się glikogenem, nosi mnie, czas porobić tyle ile mogę- z wakacyjnym dzieciakiem na głowie.

GURU5piorunów

@AdelbertVonBimberstein w Bałtowie jest mega wypasione muzeum dinozaurów i masa innych atrakcji też wszystko w jednym bilecie.

GURU1piorunów

@AdelbertVonBimberstein tam jest masa atrakcji dla dzieciaków za które nie trzeba płacić bo wszystko masz w cenie brodziki do kąpania strumyczki z tratwami gokarty mini zoo, kolejka linowa, cuda na kiju, myśmy tam na parę dni pojechali na pole namiotowe żeby wszystko dać radę obczaić, jak coś to gorąco polecam, ja sobie zafundowałem mały spływ kajakowy

GURU2piorunów

@AdelbertVonBimberstein chyba dwa lata temu wzięliśmy karnet na wszystko z noclegiem w tych ich domkach drewnianych przy głównym gastro Bałtowa. dzięki temu cały kolejny dzień mieliśmy za free.
dinozaury? ee tam, lepsze karuzele (dla maluchów).
ogólnie nawet spoko, ale chyba, przynajmniej dla nas, to jednorazowa fanaberia.
w tym roku Farma Iluzji znowu pewnie, bo warto.

Pokaż więcej komentarzy (12)

Lider

w Hydepark

7piorunów

Zbyt ciemno już na rower bo w tym kraju po zmroku to ja nie jeżdżę.

Się nastałem w kuchni dzisiaj, a że dorwałem mięso jagnięce na ragout za 8 zł 400g w Auchan to zrobiłem coś w rodzaju kofty (papryka słodka, cebula, natka pietruszki, przyprawy w to) dla żony jutro do pracy.
Generalnie duma mocno bo wydaje mi się, że smaczne i wartościowe menu na cały dzień mi wyszło i wszystko zmieściłem się w 1500 kcal (1504 wyszło dokładnie).

Jak mi w końcu przyjdzie torba z ubraniami to pójdę pobiegać bo obie pary butów do biegania trzyma InPost luj wie gdzie od piątku. Może nadanie tego bagażu paczkomatem to nie był taki dobry pomysł? :grinning:

* Zjedzone: 2 850 kcal
* Spalone: 2 850 kcal
* Kroki: 9 500
* Rower: 26 km z młodym w jego tempie


Dawać mnie moje buty bo mnie nosi.

Pokaż więcej komentarzy (7)

Lider

w Hydepark

9piorunów

Aktywności na zewnątrz dzisiaj odpadły ze względu na pogodę, ale to dobrze. Niech pada. Nie jestem takim egoistą niech przyroda też coś ma dobrego. Twaróg trawie błogosławi, ta rośnie, krowy jedzą na chwałę Kultury Mlecznej.

Zrobiłem zatem trening na siłowni. Młodego zostawiłem w domu sam na sam z Minecraft 😉 Nie narzekał.
Trening push z małą adaptacją ćwiczeń bo ludzi na siłowni sporo i brama zajęta, więc skorzystałem z moich ulubionych hantli.

Wyrwałem jednak miejsce na cable crunch koncentrując się na powolnej negatywnej fazie ruchu, kontroli napięcia brzucha i głębokim dynamicznej fazie koncentrycznej. Poczułem dobrze wszystkie mięśnie brzucha i na tyle zmęczyłem w 3 seriach (2 ostatnie RIR 0), że darowałem sobie już hanging knee raises.

* Zjedzone: 2 750 kcal
* Spalone: 2 950 kcal
* Kroki: 12 000
* Trening: push + cable crunch
* Norweski: zrobię za chwilę

> :mag: Co to jest RIR?
> RIR – "Reps In Reserve", czyli ilość powtórzeń "w zapasie", które byłbyś jeszcze w stanie wykonać przed osiągnięciem całkowitego zmęczenia mięśni (do upadku mięśniowego).
> :bar_chart: Przykłady RIR:
> RIR 0 – nie jesteś w stanie wykonać już ani jednego powtórzenia więcej (trening do upadku).
> RIR 1 – mógłbyś wykonać jeszcze 1 powtórzenie, ale ledwo.
> RIR 2 – zostałyby Ci jeszcze 2 solidne powtórzenia w zapasie.
> RIR 3+ – trening daleko od granicy zmęczenia.
Kupiłem pierwszego w życiu tanktopa i żona mówi, że jeszcze bardziej pedalska niż spodenki kolarskie. Ech. Trudno być pięknym w tym kraju. XD

GURU2piorunów
Pokaż więcej komentarzy (9)

Lider

w Hydepark

13piorunów

Psychicznie zmęczony jestem. Już mnie tak fest muliło więc wyszarpałem godzinę na spacer.
Pogoda niby na deszcz.

Zjadłem kilka jagodzianek i były smaczne ale to jednorazowy wybryk. Wypieki mi nie podchodzą bo - śmiejecie się niby, że idą pule po twarogu- ale jak po drożdżach walicie to nikt nic? Po twarogu to nawet nie śmierdzi i mało.

* Zjedzone: 3 000 kcal
* Spalone: 3 000 kcal
* Kroki: 13 000
* Rower: 12 km z dziećmi
* Spacer: 7 km
* Norweski: był i tym razem nie odpuszczam w Polsce.
Jutro idę na szybki trening. Będę musiał jakoś zorganizować sobie plan dnia bo następne trzy tygodnie młody jest w domu- wakacje, niestety wakacje.

Odpuściłem kolację, zjadłem trochę pomidorków koktajlowych i borówek tylko.
Ten spacer i butelka Muszynianki pomogła mi pokonać głód. Bo te cholerne węglowodany z wypieków w ogóle nie sycą.


Gruba ryba2piorunów

Psycha sitting? A tak serio psychicznie zmeczony często jesteś? Czy po prostu dziś? Polec jakies produkty tylko nie zenszen bo mi w pracy r⁎⁎⁎ac sie strasznie po nim chce.. Tak pytam bo napewno jesz pijesz jakies witaminy itd środki pozdrawiam gorąco nowego właściciela

Lider2piorunów

@Hajt raczej dzisiaj bo pogoda była średnia a dzieciaki hiperaktywne.
Na zmęczenie to nie wiem. Na pewno dobry sen. Dietę samą w sobie uważam, że mam bardzo dobrze ogarniętą bo dużo białka, dużo wartościowych tłuszczy, bardzo dużo warzyw i to głównie zielonych: szpinak, sałata, brokuły; kalafior, pomidory, rzodkiewki, awokado, cebula; trochę mniej strączków, może trochę mało orzechów ale to że względu na kalorie.
Do tego na zmęczenie to na pewno suplementacja witaminy d cały rok może pomóc (biorę 4k jednostek codziennie), oraz mocna suplementacja omega 3 ja biorę pod 1.5g do 4-5g w zależności czy pojawi się łosoś w diecie danego dnia czy nie.
Do tego selen może pomóc.

Suplementuje jeszcze boron, b complex, cynk. Na sen melatoninę, magnez i ashwagandhe ale po niej mam pojebane, realistyczne sny chociaż już się uspokaja. XD
A i jeszcze spirulina bo czemu nie. Podobno dobra na wątrobę, cholesterolu i kij wiele jeszcze co i chyba na poziom glukozy, a mam w rodzinie historię cukrzycową to co mi zaszkodzi jakoś drogie nie jest.

I przypominam: jestem na dawce testosteronu 100mg/tydzień a ty najlepiej działa na energię i ogólny stan psychiczny- oczywiście jeżeli są ku temu medyczne przesłanki a u mnie były i to z decyzji endokrynologa. Co nie znaczy, że jakby mi nie dał to bym sam tej decyzji nie podjął- zrobiłbym to po to aby zadbać o swoje zdrowie psychiczne bo niski poziom u mnie powodował mocne huśtawki, wybuchowość i myśli depresyjne-może nie samobójcze- ale takie, że chciałem bardziej nie żyć niż żyć.

Pokaż więcej komentarzy (5)

Lider

w Hydepark

15piorunów

Śniadanie twarogowe (twaróg, awokado, sweet chili, 3 gryzzalen drobiowe), obiad trochę rosołu, mała polędwiczka (reeealy zmol) 3 mini placuchy z kurczaka, trochę sałatki niemajonezowej, potem na deser jeden kasztanek (malaga tikitaki), 3 kostki czekolady, w drodze do domu w samochodzie już tak mnie ssało, że zjadłem jedną bułkę z masłem i szynką w domu kolacja z twarogu (około 280g) oraz pomidorków i rzodkiewki, garść borówek.

Chyba w deficycie albo na zero bo jestem lekko głodny (ale tak w smaku na mięso albo nabiał).

* Zjedzone/spalone: jw.
* Kroki: 10 000
* Spacer: ~ 5 km

Jutro wracam do liczenia kalorii bo w sumie to lubię.

Waga: 81.2 kg
Na pewno wbiło mi trochę mięśnia bo jestem pełniejszy na mięśniach brzucha, na rękach i klatce.

Męczy mnie ten deload. Cały przyszły tydzień wracam do normalnej częstotliwości aktywności (bieganie/siłownia) ale z mniejszym obciążeniem. Biegać sobie zacznę w tempie rekreacyjnym około 6:30-7:00 aby następny tydzień po tym wrócić już normalnie.

Jestem zadowolony ze swojej sylwetki. Staję rano przed lustrem i widzę, że jest dobrze i cieszę się na drogę i zadanie jakie sobie wyznaczyłem. Żona jest wspaniała i wspierająca. Gdyby nie ona nie dałbym rady.

Jeszcze tylko co do tego aby być uczciwym. Od dwóch miesięcy (3? Od połowy maja) jestem na trt 100 mg/tydzień ale wejdę chyba niedługo na 50 mg w cyklu 4-5 dniowym.
W tym miejscu muszę przeprosić również @bartek555 za wyśmiewanie się. Gdybym miał polegać na aptecznych lekach to od wczoraj przez następne trzy tygodnie byłbym bez leków. System w Polsce ma w d⁎⁎ie potrzeby mężczyzn, a ja nie biorę tego aby być "na bombie" tylko aby nie mieć huśtawki nastroju, która sprawiała, że chciałem się zahuśtać zbyt mocno (). Czyli cypionat od cygana z Malezji został wzięty pod uwagę. I tak, w piątek zbadam to estro marynarzu. xD

Oczywiście to nie tylko same sukcesy.
Mam problem z delikatną fałdką skóry u dołu brzucha, która jednak bardzo się zmniejszyła przez ostatnie miesiące. Może kiedyś całkiem zniknie, może nigdy. Nie ma co z tego robić dramatu widać tylko w pewnych warunkach.
Nadal jest wyczuwalna pewna ilość tłuszczu w okolicach sutków ale nie wiem na ile to normalne, a na ile to nadmiar bo nie mam porównania- zawsze miałem tam tłuszcz (przynajmniej odkąd pamiętam), a nie będę innych chłopów macał. XD Zrobię kiedyś redukcję- jak nabije tych mięśni więcej- do bf mocno poniżej 10 procent to zobaczymy czy zniknie.

Wiadomo, delikatne rozstępy na bicepsie ale mam je od lat nastoletnich.

No i brak opalenizny ale trudno. Nie będę się na siłę smażył- mam za dużo znamion.

Lider1piorunów

No offence taken ;) a tak serio to polecam co max 3,5 dnia, czyli np pon rano, czw wieczorem i masz co tydzien ten sam rozklad. Ja biore co 2 dni. To wszystko wynika z farmakokinetyki tego estru. Wysle ci cos krotkiego do obejrzenia na prv zaraz

Ten tluszcz przy sutkach to moze male gino?

Lider1piorunów

@bartek555 jak się kupe lat miało sporą nadwagę to tego tłuszczu zostanie mi się wydaje. W końcu go przepale bo widzę, że mocno zmalał a zostało go tyle, że w lustrze nie widać aby coś odstawało tylko przy mocnym badaniu dotykiem. No ale tu miałem (bo już nie mam) największy kompleks więc jestem najmocniej wyczulony.

Pokaż więcej komentarzy (7)