Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

#endorfiki

Fanatyk

w Kawiarnia "Za Firewallem"

18piorunów

Dzień dobry się z Państwem,

Mamy taki rodzinną tradycję, że co roku, na tydzień przed świętami jeździmy sobie do Kazimierza Dolnego, żeby spędzić wspólnie weekend. Definicja słowa "rodzinną" jest dość szeroka bo obejmuje nas, dzieciaki, dziadków i jeszcze ich (dziadków) kilkoro najbliższych znajomych. Co roku też, z tej właśnie okazji powstaje jakiś pamiątkowy wierszyk odczytywany zazwyczaj już rozochoconemu towarzystwu do przysłowiowego "kotleta". A, że w tym roku wierszyk idealnie pasuje do , to pozwalam sobie go również Państwu zadedykować:

Weź polej

Znowu kolejny, okrągły rok minął,

Więc tradycyjnie (bo już przedwiośnie),

Nam w Kazimierzu z całą rodziną,

W gronie przyjaciół czas mija radośnie.

To tu rozpieszczamy swoje podniebienia,

Mocą specjałów z menu w Dwóch Księżycach,

Albo plackami co je dają w Podcieniach,

A później serniczek, lody oraz… miażdżyca.

I tak nam mijają leniwe godziny,

Na rynku, w wąwozach, oraz przy stole,

Gdzie wspólnie prawimy o „d⁎⁎ie Maryny”,

A gromkim głosem ktoś woła: “weź polej”!

Lecz tutaj pozwólcie mi rzec moi mili,

Że chociaż wyście się nic nie zmienili,

To dzisiaj “weź polej” częściej niż wódeczki,

Dotyczy rosołku, by popić tableteczki.

Z pozdrowieniami z Kazimierza Dolnego :smiley:

GURU2piorunów

Wierszyk super ale fotka robiona gdzie? Z bunkra ?

Fanatyk3piorunów

@ErwinoRommelo fotka z mostka na centarzu, nad wąwozem Głęboczyzna

GURU2piorunów

@fonfi za⁎⁎⁎⁎sta tradycja, a wierszyk pierwsza klasa ( ͡ಥ ͜ʖ ͡ಥ)

Fanatyk3piorunów

@zjadacz_cebuli dziękuję 😊

Pokaż więcej komentarzy (5)

Fanatyk

w Kawiarnia "Za Firewallem"

15piorunów

Dzień dobry się z Państwem,
A gdzie on tam dobry?! A zresztą co ja będę pisał, sami przeczytajcie...

Dziura w bucie

Pękła podeszwa mi w bucie,
Tak myślę: skąd to zepsucie?
Wszak wiek tej mojej podeszwy,
To nie był wcale podeszły.
I jestem w wielkiej rozterce -
Lubiłem te buty wielce. 
Więc by utopić swe smutki,
Wyjąłem butelkę wódki,
Lecz chyba za dużo nalałem,
Gdyż jeszcze spodnie porwałem.
Teraz finał ma taki bajka,
Że dziury są dwie. I widać mi jajka.

i chyba trochę (choć nienachalnie)

Gruba ryba1piorunów

Bardzo lubię tę lekkość puenty, tak często w endorfikach występującą. :grinning:

Pokaż więcej komentarzy (5)

Fanatyk

w Kawiarnia "Za Firewallem"

13piorunów

Dzień dobry się z Państwem,
To ja od razu skorzystam i bezczelnie podczepię się pod tag , który - dzięki uprzejmości pana @George_Stark - wziął się i dzisiaj narodził. Dlatego niezwłocznie się z Państwem takim właśnie wolnym wierszem podzielę. Tak trochę w ramach wytłumaczenia się z mojej mniejszej ostatnio aktywności. Wiadomo, że tłumaczą się tylko winni, co w zasadzie idealnie pasuje do sytuacji, bo tej mojej mniejszej aktywności winien jestem tylko i wyłącznie ja sam.

Uzależnienia

Dzisiaj w wyniku zdarzeń zawiłych,
Kolejne książki w me ręce trafiły,
Bo to jest nałóg, nic nie poradzę,
Że książki na półce licznie gromadzę,

Lecz zanim foliały staną w szeregu,
Przeczytać je muszę od brzegu do brzegu,
I jak mam pogodzić te wszystkie obsesje, 
Rower, pisanie i czytania sesje?

A mogłem mieć hobby jak inne chłopaki,
Palenie, alkohol czy choćby hazard jakiś.

PS
Wiersz powstał jakiś czas temu, ale idealnie pasuje do obecnej mojej sytuacji, zwłaszcza w kontekście toczącej się obecnie w Kawiarnii dyskusji.

Lider5piorunów

To jest to, że ta doba zazwyczaj jest za krótka. :stuck_out_tongue_winking_eye:

Gruba ryba3piorunów
wziął się i dzisiaj narodził

To musiał być bardzo długi poród, skoro wpis dodałem wczoraj. 😉

Wiadomo, że tłumaczą się tylko winni, co w zasadzie idealnie pasuje do sytuacji, bo tej mojej mniejszej aktywności winien jestem tylko i wyłącznie ja sam.

Jej, jak ja uwielbiam logikę i jej konsekwencje! 😉

*

A wiersz wspaniały, samo życie można powiedzieć. Aż się nad swoimi hobby zastanowię. 😉

Pokaż więcej komentarzy (11)

Fanatyk

w Kawiarnia "Za Firewallem"

19piorunów

Dzień dobry się z Państwem,
Na dobry początek dnia (chociaż to już prawie południe), żebyście mogli umilić sobie nawodnianie organizmu pod czujnym okiem pani @Wrzoo , przynoszę Państwu garść poezji z przy Wrzeniu Świata w Warszawie.

Tym razem, poza karteczkami powieszonymi uprzednio przeze mnie (częścią się ktoś poczęstował, ale kilka jeszcze dyndało) czekał na mnie poniższy utwór. Nie dość, że uroczy, to na dodatek napisany na maszynie do pisania. Jak to by powiedziała moja córka - "lofciam". (tak serio, to jakbym tak powiedział, to stanęła by pewnie przynajmniej pięć metrów ode mnie)

Suchy sad

Codziennie dokonuję niemożliwego,
sadząc małe nasionko,
jedyne przywiane przez wiatr tego dnia,
w glebie bez wody.
Harda jest ziemia, sadzonkę chroni,
jednak zbyt sucha by trzymać się w jednym kawałku,
tak popękana, że jedna rysa więcej
rozpierzchnie skamieniałe płaty
i rozłoży niebiosom widok
na płomienne czeluście w środku -
najczulsze warstwy planety Ziemii.

Własnym potem i kroplą łzy
chronię grunt przed zapłonem,
pozwalam mu żyć
chociażby w kalectwie.
-
Mój cień podsuwa mi sen,
co karmi mnie, gdy plonów brak,
że z tych wątłych, brzydkich nasionek
wyrośnie przepiękny sad.
Znając moje szczęście
wykwitnie trochę kwiatów na ogród
strasznie niezwykły
i
niezwykle straszny.

(podpis nieczytelny)

——————————

Wiadomo, że przy okazji każdej wizyty muszę dorzucić też coś od siebie, więc tym razem powiesiłem się z jednym z moich

Tonacja O-dur

Mimo upału niczym w boilerze,
Ja będę tutaj bronił swych racji,
Że lepszy własny pot na rowerze,
Niż potu odór w komunikacji…

——————————

No i jeszcze wiersze z "centralnej dystrybucji":

——————————

Bywają myśli,
nie do odgadnienia
Bywają słowa,
nie do powiedzenia
Bywają sny,
nie do zapamiętania
Bywa nawyk,
trudny do złamania
Bywają wspomnienia,
nie do wspominania
i takie
nie do wymazania

J.

——————————

Brak prądu spowodował
snucie fantastycznych teorii
siedzimy razem w ciemności
milcząc na wiele sposobów
tam i z powrotem
wdech i wydech
cała subiektywna rzeczywistość
w jednym pomieszczeniu

——————————

A jak leci nade mną
to co za mną leciało
i tak tego nie złapię
bym tego nie złapała
mimo tego żeby się
łapać nie chciało

——————————

  - tag do czarnolistowania

Lider1piorunów

@fonfi również hejtuje zbiorkom i wolę pocisnąć z buta, niż chłonąć różnego rodzaju zapachy i zachowania. 😛

Fanatyk1piorunów

@splash545 Tylko u mnie ciskanie z buta odpada bo ja mam do fabryki ~22km. W jedną stronę. :stuck_out_tongue_winking_eye:

Lider1piorunów

@fonfi ale masz rower! Ja za to jeżdżę wszędzie samochodem, ale jak raz w roku oddam go do mechanika, to wolę cisnąć z buta (co prawda trochę mniej niż 22km) :stuck_out_tongue_winking_eye:

Fanatyk1piorunów

@splash545 Jak chcesz to jakiś jeden mogę Ci pożyczyć. Tylko rozmiar może się nie zgadzać i będziesz wyglądał jak na psie. 😁

Lider1piorunów

@fonfi no z tym rozmiarem to główny problem. 😛

Pokaż więcej komentarzy (5)

Fanatyk

w Kawiarnia "Za Firewallem"

16piorunów

Dzień dobry się z Państwem,
Chociaż bardziej z Panem. Bo tym razem zwracam się, choć nie sonetem, głównie do Kolegi @Statyczny_Stefek w odpowiedzi do jego dzisiejszego wiersza .

Nadchodzi sezon wakacyjny, a wiele osób wbrew logice i często wbrew własnym chęciom ruszy ponownie w polskie góry. Choć nad polskim morzem są takie miejsca gdzie warto przyjechać. Gdzie, że pozwolę sobie zacytować: "Piach tylko z wodą się goni na plaży" i przeżywać możemy "bezhałasu doznania". I właśnie, z takiej mozaiki doznań i przenikliwych (mam nadzieję) obserwacji, spłodziłem kiedyś Babcię Galmour.

Babcia Glamour

Nad morzem, gdzieś w koktajl barze,
W fotelu, na brzegu plaży,
Gdzie czas jej zbyt szybko mija,
Drinka ze szklanki popija.

Mocny makijaż nad okiem,
Kapelusz z rondem szerokim,
Na ustach ciut pomarszczonych,
Szminka w kolorze czerwonym.

Na karku tatuaż nieduży,
W kształcie skrzydełek i róży,
Na szyi z pereł ma sznur,
W dal patrzy - Babcia Glamour.

Nad morzem, gdzieś w koktail barze,
Jest pusty fotel na plaży,
I pusta szklanka bez drinka,
Gdzie ślad odcisnęła szminka…

Gruba ryba1piorunów

Bardzo ładne, ale zakończenie mi się nie podoba, bo jakieś smutne.

Fanatyk0piorunów

@adamszuba nostalgiczne... Nie mogę zawsze tylko sobie żartować :stuck_out_tongue_winking_eye:

Pokaż więcej komentarzy (6)

Fanatyk

w Kawiarnia "Za Firewallem"

14piorunów

Dzień dobry się z Państwem,
Chociaż ja już się dzisiaj z Państwem witałem słowami Wojciecha Młynarskiego, to postanowiłem, że przywitam się raz jeszcze - tym razem słowami własnymi. Straszne jest to, jak słowo traci dzisiaj na wartości. Straszne, jak łatwo i bezmyślnie tymi słowami szastamy. A jeszcze straszniejsze, jak mało kto już za te "szastnięte" słowa bierze odpowiedzialność.
A słowa są ważne.
Bo słowa mają moc.

Babel

Jakie to dziwne, że w globalizacji,
Czasie - w historii bezprecedensowym,
W zalewie środków do komunikacji,
O porozumieniu nie może być mowy.

Słyszymy innych - lecz słuchać nie chcemy,
“Jedyne słuszne” oglądamy stacje,
Czytamy słowa - zdań nie rozumiemy,
Apodyktycznie wieścimy swe racje.

I ciągle tylko warczymy, fukamy,
Językiem tniemy jak ostrzami szabel,
Za grosz szacunku do siebie nie mamy,
Z antagonizmów nową wznieśliśmy Babel…

Pokaż więcej komentarzy (3)

Fanatyk

w Kawiarnia "Za Firewallem"

15piorunów

Ależ mi pan @splash545 swoim fenomenalnym wierszykiem o bieganiu bez majtek przypomniał moją własną twórczość sprzed kilku lat.

Jak widać, męskie genitalia w zestawieniu z różnymi dyscyplinami sportowymi są tematem nad wyraz wdzięcznym do rymowania.

Mosznoplastyka

Nie mówi się o tym - bo nie wypada,
Jak jajka ułożyć gdy bibsy zakładam?
Czy bardziej na lewo, czy może na prawo?
Przekładam, poprawiam, oglądam z obawą,
I zmieniam spodenki, siodełka dobieram,
Lecz jajko w nogawce niezmiennie uwiera,
I kiedy po jeździe znów z bólu są syki,
To zostać pionierem chcę mosznoplastyki!

i trochę

Lider6piorunów

@fonfi no cóż proza życia, znaczy się poezja życia. :stuck_out_tongue_winking_eye:

Gruba ryba6piorunów

Pływakom zdarza się łydki golić,
nie bardzo rozumiem co tu biadolić:
jeśli w pedalstwie przeszkadza ci moszna
to zawsze przecież uciąć ją można.

Nic mi nie dacie dzisiaj popracować, sportowcy cholerni! Nic!

Pokaż więcej komentarzy (5)

Fanatyk

w Rowerowy Równik

29piorunów

157 445 + 23 = 157 468
A wrzucę sobie doprac z rana, bo mi się gęba od endorfin cieszy.

I tak lepiej niż autobusem…

Jak fajnie jest zimą jeździć na rowerze,
Gdy temperatura zawisła na zerze,
A mimo tego pot chlupie ci spod pachy,
Okulary parują od zgrzanej czachy,
I piesi z pieskami - lub bez - całą zgrają,
Łażą jak zombie i w szprychy się wkręcają,
Tylko diabli by wzięli w kałuży grzmota -
Pomyślał Fonfi otrzepując się z błota…


Wpis dodany za pomocą https://hejto.sztafetastat.eu

Lider2piorunów

Flashbacki z grania w carmaggedon miałem.
@UmytaPacha obgadujo

Fanatyk2piorunów

@splash545 Ej, ale tutaj to nie ta Pacha, tu jest taka pacha z małej litery pisana... xd

Lider2piorunów

@fonfi nie dość, że obgaduje to jeszcze umniejsza. Pogrążasz się chłopie. :stuck_out_tongue_winking_eye:

Pokaż więcej komentarzy (4)

Fanatyk

w Kawiarnia "Za Firewallem"

27piorunów

Dzieńdobrywieczór się z Państwem,
Chciałbym z tego miejsca życzyć Państwu wszystkiego NAJ w Nowym Roku. Zwłaszcza dużo zdrowia, bo w końcu to nowoczesny portal dla starych ludzi.

Chciałbym również, jeszcze raz podziękować za tak ciepłe przyjęcie mojej skromnej osoby do Kawiarnianego grona - to jedna z najlepszych rzeczy, która mnie spotkała w kończącym się właśnie roku.

A skoro mowa o starych ludziach i mamy wieczór sylwestrowy, to dedykuję Wam poniższy króciutki wytwór rymowany.

Sylwestrowe atrakcje

Pojechał Wiesław na koniec roku,
Sanatoryjnych zażyć uroków,
Wziął też garnitur - ten sylwestrowy,
Wciąż całkiem modny, acz niezbyt nowy.

I choć w sanatorium, od dwurzędówki,
Lepszy jest szlafrok i kąpielówki,
To żadna z nich korzyść podczas ćwiczenia,
Gdy z sił opadasz, już od patrzenia…

Gruba ryba3piorunów

Cztery pory roku dwa tysiące dwudziestego piątego

Gdy strzelają fajerwerki,
gdy zmieniają się cyferki,
gdy szampany otwierają,
albo w tańcu wywijają,
kiedy rok się w nowy zmienia
dołączam się do życzenia:

żeby się kleiły rymy,
żeby może trochę zimy
(dla tych co tęsknią za śniegem;
czy ja tęsknię? w sumie nie wiem)
albo lata czy tam wiosny
żeby każdy był radosny
nawet ci co lubią jesień
niech rok radość im przyniesie

tak na wszystkie cztery pory
życzy Dżordż.
- - - - - - - - (choć trochę chory)

Fanatyk2piorunów

@George_Stark Czyli moje życzenia zdrowia jak znalazł! :relaxed: Nie daj się! Moja śp. babcia zawsze powtarzała, że niezdrowo jest chorować.

Pokaż więcej komentarzy (3)

Fanatyk

w Rowerowy Równik

19piorunów

153 112 + 135 = 153 247

Przeszkód nie widzę

W te pierwsze dni zimy astronomicznej,
Same radości meteorologiczne.
Wiatr, wilgoć i zimno przejmujące,
To dziś okoliczności dominujące.
Więc dobrze, że okulary zaszły mi parą,
To przeszkód nie widzę - by gnać w słotę szarą…

To z dedykacją dla pana @George_Stark , bo narzeka, że mało się dzieje w Kawiarni . Ale przejdźmy do rzeczy.
Long story short: Ja mam głupie pomysły, a koledzy są mało asertywni. I na te moje pomysły są podatni. No… łatwi są.

Ja wiem, że to wpis na tagu i , ale ustalmy od razu na początku jedną rzecz: nie lubię biegać. Ale zdarza się, że biegam. Czasem. Zazwyczaj biegam jak nie chce mi się jeździć na rowerze, co nie jest sytuacją częstą. Zdarza się też, że biegam coś, co nazywa się parkrun. To taka impreza dla ludzi co są starzy (jak ja) albo nie mogą spać (jak ja) i co sobota o 9 rano zbierają się w parkach na całym świecie żeby przebiec sobie 5km. Dlaczego bieganie parkrunów w soboty o 9 rano jest fajne? Bo wtedy mam pewność, że nic gorszego mnie w weekend już nie spotka. A cała ta historia wydarzyła się właśnie przez parkrun. I przez alkohol…

Rozdział 1 - Ryszard

Jakiś czas temu jeden z moich znajomych (dla uproszczenia nazwijmy go Ryszard, chociaż imię ma całkiem inne) zapowiedział się na weekend w stolicy. Jako, że on lubi biegać ale nie wiedział co to parkrun, a ja nie lubię ale wiem, to - jako dobry kolega - postanowiłem mu pokazać. Parkrun pokazać oczywiście. Umówiliśmy się na sobotę rano w jednym z warszawskich parków. Chwilę przed godziną 9:00, kiedy już zacząłem się martwić, czy aby nie zapomniał - Ryszard dotarł… Bezpośrednio z całonocnej imprezy…

Stan Ryszarda można było ulokować gdzieś pomiędzy “już nie piję” a “zaczyna do mnie właśnie docierać, że lada moment będę miał kaca”. Nie muszę chyba mówić, nawet tym co nie biegają, że wysiłek fizyczny w takim momencie nie jest najlepszym pomysłem. Dlatego też - pobiegliśmy. Śmiem twierdzić, że woń gorzelni, która nas otaczała i powodowała niesamowite przyśpieszenie mijających nas osób pomogła niektórym uzyskać życiowe rekordy.

W każdym razie, Ryszardowi (w stanie niepełnej trzeźwości umysłowej) idea tak się spodobała, że postanowił zorganizować parkrun u siebie - w Wolnym Mieście Radom. Aha - trzeba jeszcze wspomnieć, że parkrun jest inicjatywą społeczną, organizowaną na zasadach wolontariatu. No, krótko mówiąc przez wariatów… Ale takich pozytywnych.

I to było parę miesięcy temu.

Przyszedł grudzień, święta (w tradycji chrześcijańskiej zwane Bożym Narodzeniem), przesilenie zimowe (w tradycji słowiańskiej zwane Szczodrymi Godami) i SMS od Ryszarda, w treści którego Ryszard z dumą zapraszał mnie na 28 dzień grudnia, na inaugurację 100 lokalizacji parkrun w Polsce. Cóż było robić? Skoro Ryszard, nawet po imprezie, mnie nie zawiódł swoją obecnością, to ja Ryszarda też zawieść nie mogłem. Swoją obecność potwierdziłem.

Rozdział 2 - Słowik

Jakiś czas temu, ale dużo później niż historia z Ryszardem, odwiedził mnie drugi znajomy. Dla uproszczenia nazwijmy go Słowik, chociaż imię też ma całkiem inne. Ze Słowikiem historie zazwyczaj zaczynają się mniej więcej tak:

— Słowik, mam plan!!
— Jaki?!
— K… sprytny!
— Namówiłeś mnie!

Nie inaczej było tym razem. Po tym jak już Słowik zgodził się “in blanco” postanowiłem wtajemniczyć go w szczegóły. Wziąłem kartkę, kolorowe kredki i nakreśliłem co następuje:

Sprytny plan ver 1.002 (RC):
1. jedziemy do Wolnego Miasta Radom na inaugurację Parkrun Zalew Borki
2. biegniemy 5km
3. wsiadamy na rowery i wracamy 130km do stolicy

Jako, że Słowik lubi biegać, wie co to parkrun oraz lubi jeździć na rowerze (zwłaszcza dystanse dłuższe niż przeciętny Polak przejeżdża przez cały rok, a niektórzy przez całe swoje życie) poprawek do planu wiele nie było. Pierdoły w stylu jak się tam dostać, co z ciuchami/butami na zmianę, jedzeniem, etc. ogarnęliśmy jak prawdziwi profesjonaliści, czyli: “jakoś to będzie”. Na koniec zsynchronizowaliśmy zegarki i podnieceni zaczęliśmy odliczanie do 28 dnia grudnia.

Jeszcze do piątku, 27 grudnia, plan cały czas wydawał się genialny. Ale nadeszła sobota, a z nią 2 stopnie Celsjusza i mokra mgła wisząca w powietrzu. Po wyjrzeniu za okno pomysł zdecydowanie stracił na uroku. Powiedziałbym, że zrobił się taki 2/10. No ale cóż, słowo się rzekło - przystąpiliśmy do realizacji.

Do Wolnego Miasta Radom dotarliśmy autem, bez większych przeszkód, nawet paszporty wzięliśmy niepotrzebnie - nikt na rogatkach ich nie sprawdzał. Zaparkowaliśmy na stacji benzynowej, żeby zostawić samochód oraz zbędny balast (hłe, hłe) i potruchtaliśmy na miejsce startu. Tam okazało się, że pomimo nienachalnie sprzyjających warunków pogodowych, dowaliło ponad 250 (słownie 256) osób (z różnych krajów, sic!), co podobno pobiło wszelkie rekordy inauguracji parkrunów w Polsce. Okazało się, że jak Ryszard się za coś weźmie to nie ma … we wsi.

Lekko speszeni całą tą oprawą, lokalnymi mediami i fotoreporterami - pobiegliśmy. Każdy na miarę swoich możliwości:
- Słowik dobiegł szósty, nawet się nie spociwszy
- a ja, no… dobiegłem.
W każdym razie impreza udana.

Ochłonąwszy nieco, auto zostawiliśmy mojemu bratu, który był łaskaw odstawić je (wraz ze swoją rodziną) do stolicy co i jemu i nam rozwiązało wiele problemów logistycznych. Zjedliśmy po dwa banany, pozbyliśmy się kolejnego balastu (hłe, hłe) i ruszyliśmy w siną dal. Na północ znaczy się.

Pierwsze kilometry mijały nam leniwie. Przejeżdżaliśmy przez kolejne mazowieckie wsie delektując się zapachem polskiego czarnego złota spalanego w piecach. Literalnie “było czuć piniądz”. Żeby dać odetchnąć trochę płucom, kolejne kilkanaście kilometrów pojechaliśmy sobie drogami serwisowymi wzdłuż trasy S7, gdzie wysokie stężenie pyłów PM2.5 z kopciuchów zastąpiły aromatyczne PM10 ze spalin. Niedaleko przed Białobrzegami zostawiliśmy trasę S7 po naszej lewej stronie, czyli jak łatwo się domyśleć - pojechaliśmy w prawo. Na wschód - w kierunku cywilizacji.

Tereny leżące między Białobrzegami a Warką są malownicze. Charakteryzują się lekko pagórkowatym ukształtowaniem terenu, które kryje wiele bajkowych rozlewisk na obszarze starorzecza rzeki Pilicy. Zaczynają się już pierwsze sady owocowe, które ciągną się aż za Grójec, malownicze lasy oraz wspaniałe łąki z porozrzucaną luźną zabudową letniskową. A przynajmniej tak słyszeliśmy, bo przez mgłę mój widok ograniczał się do zadka jadącego przede mną Słowika.

Mniej więcej w połowie drogi, kiedy już zupełnie nie czuliśmy palców u stóp, zapadła decyzja, żeby się na chwilę zatrzymać w celu uzupełnienia energii i ogrzania się. Akurat dobrze się stało, bo wjechaliśmy do Jasieńca. Jasieniec to taka wieś niedaleko Grójca. Mają tutaj 1100 mieszkańców. Mają też zabytkowy kościół i pałac z połowy XIX wieku. Mają sklep Dino oraz lokalny oddział banku. Mają nawet stację benzynową z hot-dogami. Nie mają za to ciepłej kawy.

Zimny posiłek, z zimnym napojem (bo nie wiem czy wspominałem, że nie było ciepłej kawy) umilał nam rozmową lokalny cieć. Krytycznym okiem ocenił nasze ubłocone rowery jako “no fajne, fajne”. Zapytał też czy daleko jedziemy. Dumnie odpowiedzieliśmy, z Wolnego Miasta Radom - aż hen! do stolicy. Ku naszemu zaskoczeniu pan lekceważąco pokiwał głową, mówiąc: “Eee, to nie tak daleko - jakbyście 500km jechali…”. Najwyraźniej @Mordi musiał gościć się tam wcześniej i teraz już nic poniżej 1000km na panu cieciu wrażenia nie zrobi.

Jak tylko wróciło nam krążenie w stopach ruszyliśmy w dalszą drogę. Pokręciliśmy się troszkę po Mazowieckiej Toskanii, między ciągnącymi się po horyzont, malowniczymi sadami owocowymi, który to horyzont w dalszym ciągu kończył się dla nas we mgle po jakiś 100 metrach.

Gdzieś między miejscowością Łoś a Piasecznem złośliwie minął nas peleton trzech kolarzy. Zdążyłem tylko zauważyć jak jadący na przodzie Słowik spiął się, sięgnął do manetki - zapewne w celu redukcji biegu - jednak moje wycharczane “ANI MI SIĘ WAŻ” skutecznie go powstrzymało. Na pocieszenie ustaliliśmy, że to zapewne “lokalsi” co nie jadą z Wolnego Miasta Radom aż hen! do stolicy. A nawet jak jadą i robią to szybciej to w takim razie musieli parkrun biec wolniej skoro dopiero tutaj nas dogonili. No bo po co mieliby jechać z Radomia jeśli nie z parkrunu?

Kolejne odmrożenia ogrzaliśmy przez chwilę już na wlocie do stolicy, posilając się w jednym z sieciowych fastfoodów, co z jednej strony było pomysłem dobrym, dlatego że uchroniło nas przed bombą energetyczną i amputacją palców u stóp. Z drugiej jednak strony, wyjście na ziąb będąc rozgrzanym ale w przepoconych ciuchach jest idealnym sposobem na przeżycie szoku termicznego.

Wycieczkę chcieliśmy zakończyć leniwym przejazdem Nowym Światem i Krakowskim Przedmieściem w celu delektowania się świątecznymi dekoracjami. Przejazd owszem - był leniwy, ponieważ żadnemu z nas nie przyszło do głowy, że przecież to jest weekend i ulice te są zamienione w deptak. Dlatego po przebiciu się przez morze spacerowiczów, dając im wiele nowych powodów do nienawiści do pedalarzy, na wysokości ulicy Świętokrzyskiej rozjechaliśmy się do domów.

Słowik w lewo. Ja w prawo. Każdy w swoją stronę…

Wpis dodany za pomocą https://hejto.sztafetastat.eu

Osobistość1piorunów

Gratulacje, ja chciałem w tym roku rapha 500 to teraz się kuruję na przeziębienie :grinning: Szacun wam! Dystans niesamowity ^_^
A co do zalew borki coś w tym jest, znajoma mi ekipa z Krakowskich Bronowic też tam jechała, by "strzelać fotki" i zrobić parkrun :smiley:

Fanatyk1piorunów

@pluszowy_zergling Z Raphy się chyba wyleczyłem bo 1) żona, dzieci i takie tam nie do końca sprzyjają codziennym wypadom w okresie świątecznym, 2) obraziłem się trochę bo naszywek już nie dają a głupich znaczków na Stravie to już po kokardkę... :stuck_out_tongue_winking_eye:, a 3) to trochę sens straciło jak na Zwifcie chomiki Raphę 500 robią, co imo całkowicie mija się z ideą tego eventu... Ale szanuję ludzi co ogarniają Rapha 500 "legitnie" w naszych okolicznościach przyrody.

Osobistość0piorunów

@fonfi Ja się naprawdę jakoś tak pogodziłem, dziś domknąłem 426/500 i jestem kontent, że nie zamroziło mnie na sopelek :grinning:

Pokaż więcej komentarzy (4)

Fanatyk

w Kawiarnia "Za Firewallem"

12piorunów

Antrakt świadomości

Od czasu do czasu, w poranki niektóre,
Gdy w głowie mej plączą się myśli ponure,
To w miasto rowerem uciekam w pośpiechu,
By w zgiełku poszukać od życia oddechu…

Z kawą w ręku siadam i wyłączam głowę,
Słucham jak Warszawa tka z dźwięków osnowę,
Obserwuję ludzi, którzy szybkim krokiem
Mijają się w ciszy, uciekają wzrokiem…

Obrazy i dźwięki chłonę mimo woli,
Myśli strumień wartki zanika powoli,
I tkwiąc w tym intymnym zakątku nicości,
Pauzą wybrzmiewa mój antrakt świadomości...

https://streamable.com/rln0i9

Pokaż więcej komentarzy (2)

Fanatyk

w Kawiarnia "Za Firewallem"

11piorunów

To tak w temacie jeżdżenia rowerem (do pracy) w okolicznościach przyrody dla koneserów - tak jak dzisiaj, na ten przykład...

Gender

Dziś panów na rowerze mizerne cienie,
Lecz pań dla odmiany - jest zatrzęsienie,
I mam obawy, że gender to nie baja,
Jak słota za oknem, to baby mają jaja.

  no i trochę chyba ?

Gruba ryba1piorunów

dziś nie widziałem żadnej babeczki na rowerze, w sumie faceta też nie. W tej mgle nic nie widziałem 😁

Fanatyk

w Kawiarnia "Za Firewallem"

15piorunów

Dzień dobry się z Państwem,
Tak sobie pomyślałem, że może poza startowaniem w "nasonetach" i "naczteryrymach" podzielę się od czasu do czasu swoimi innymi grafomańskimi wybrykami. Poniżej wiersz, który ułożyłem dla taty, jako jeden z elementów prezentu na jego 70 urodziny.

Sens życia

W trakcie codziennych, porannych ablucji, 
Inaczej mówiąc - po prostu przy myciu,
Wpadło Wieśkowi, wśród myśli polucji,
Pytanie: “Co najważniejsze jest w życiu?!”

Może dom z płotem z drogiego kamienia,
By zielenieli z zazdrości sąsiedzi?
Czy jednak pycha nie plami sumienia?
Nieważne! - wypiorę je na spowiedzi!

Azaliż biznes, rodzinny, wspaniały,
Mocny fundament sukcesji pokoleń,
Lecz dzieci wzięły i powyjeżdżały,
Jeden i drugi - niewdzięczne pacholę!

A zatem żona, rozsądku strażnica,
Co mi podporą przez całe jest życie,
Tymczasem ona, niecna czarownica,
Z całą rodziną spiskuje wciąż skrycie!

I gdy tak w wannie otula go para,
W potoku myśli zanurza się szumie,
To choć hipotez niezliczona miara,
Co najważniejsze? - przesądzić nie umie.

Lecz drogi tato odrzuć wszelkie troski,
Nie warto nimi zaprzątać swej głowy,
Bo w życiu ważne są tylko drobnostki,
Jak - miękki papier toaletowy.

Własne wypociny będę oznaczał tagiem - można czarnolistować :smiley:

Lider2piorunów

@fonfi bardzo fajny wiersz 😁

Pokaż więcej komentarzy (5)