663 + 1 = 664
Tytuł: Tess
Rok produkcji: 1979
Kategoria: Melodramat
Reżyseria: Roman Polański
Czas trwania: 2h 44m
Ocena: 7/10
Ekranizacja powieści Thomasa Hardy'ego. Ubogi wieśniak Durbeyfield dowiaduje się, że pochodzi od arystokratycznego rodu D'Urberville. Wysyła swoją atrakcyjną córkę Tess do pracy u rzekomych krewnych. Tam dziewczyna pada ofiarą gwałtu ze strony "kuzyna" i zachodzi w ciążę. Kiedy jej dziecko umiera, usiłuje ułożyć sobie życie na nowo, jednak dramatyczna przeszłość dalej się za nią ciągnie.
Trzeba przyznać, że jest coś wyjątkowo ironicznego w tym, że zwyrol Polański nakręcił film o dziewczynie borykającej się przez całe życie z konsekwencjami przemocy seksualnej, której doświadczyła. To zresztą niejedyne dzieło o podobnej tematyce w jego dorobku, w latach 90. nakręcił jeszcze Śmierć i dziewczyna z Sigourney Weaver.
Zostawiając ten temat i przechodząc do samego filmu, trzeba przyznać, że pod względem wizualnym zachwyca, zdjęcia z Tess nadawałyby się na wystawę w Muzeum Narodowym.
Niestety, film jest za mocno rozwleczony, prawie 3h to za dużo na opowiedzenie tej historii.
Nie powala gra aktorska Nastassji Kinski. Uroda przywodząca momentami na myśl Ingrid Bergman to jej jedyny atut w tym filmie, bo Kinski całą rolę ciągnęła z miną i tonem sierotki Marysi i nawet w najbardziej dramatycznych momentach nie była w stanie wykrzesać z siebie więcej emocji. Nie wiem, czy był to pomysł reżysera na postać, czy może Kinski była tak skupiona na perfekcyjnym angielskim akcencie, że nie była w stanie wysilić się na bardziej dramatyczną grę aktorską. W czasie seansu przyszło mi do głowy, że znacznie lepiej w tej roli sprawdziłaby się Isabelle Adjani.
Chyba będę musiała się zaczaić na miniserial z Gemmą Arterton, kiedyś mi się rzucił w oczy przy przeglądaniu programu TV.
Film dostępny na CDA.
Wygenerowano za pomocą https://filmmeter.vercel.app
#filmmeter