627 + 1 = 628
Tytuł: Marsjanin
Rok produkcji: 2015
Kategoria: bullshit-fiction
Reżyseria: Ridley Scott
Ocena: 6/10
Uwaga: Będzie długo, tl;dr na dole.
Unikałem tego filmu przez dekadę. Bo przez takie filmy ludzie wierzą, że Mars to jest taka Ziemia, tylko trochę zimniejsza i trzeba chodzić w skafandrze. Ale przecież to żaden problem, prawda? xD
Stąd bardziej mi się spodobał "Projekt Hail Mary". Bo to jest sci-fi - oparty na astrofagach, które magicznie rozwiązują wiele problemów (promieniowanie kosmiczne, energia, a nawet siła ciążenia). A tu mamy zamiast tego bullshit - po prostu wszystkie największe problemy odrzucamy i mamy ludzi na Marsie!
Generalnie cały film/książka nie ma sensu, bo marsjańska atmosfera jest dla nas próżnią. Nawet najmocniejszy huragan nie zrobiłby na nas żadnego wrażenia - niczego nie przewróci, ani nie oderwie, a już na pewno nie zagrozi rakiecie. Co ciekawe ciśnienia pokazywali dobre (w "budynku" było nieco obniżone - ma to sens), na zewnątrz też prawidłowe, ale to w skafandrach skopali (chyba zabrakło 1 na początku) i wychodziło, że tam mieli takie z poziomu 9500 m npm. Szczegóły. No ale dobra, skoro nie huragan, to może ktoś sobie przypomniał, że zostawił w domu włączone żelazko i odlecieli bez jednego - zdarza się. Mam jeszcze problem ze sceną wybuchu śluzy - zupełnie tego nie rozumiem. W skutek nieszczelności ta marsjańska próżnia dostaje się do środka? Pod ciśnieniem? Rozrywa materiał do wewnątrz i doprowadza do eksplozji. Czego? To powietrze pompowane do śluzy z systemu mogłoby uciekać na zewnątrz, a dziura w materiale faktycznie spowodowałaby problem - śluza byłaby bezużyteczna i wymagałaby naprawy. Ale 0,7 atm to nie jest materiał na hollywoodzkie wybuchy.
Idźmy dalej: botanik, ma kartofle, czyli będzie dobrze, prawda?
Nie. [choć wybór rośliny całkiem rozsądny]
Tu się nie znam na tyle, więc pytanie: czy serio wystarczy zmieszać piasek z gównem, żeby mieć glebę? Bo coś mi się nie wydaje, że to tak działa. W glebie jest od cholery składników, mikroorganizmów, a i tak ją nawozimy potasami, azotami, fosforami i innymi. Więc obstawiam, że nawet, gdyby miał do dyspozycji piasek, to raczej nic by z tego nie wyszło. Ale regolit to nie jest piasek. To mieszanka m.in. różnych metali, w tym ciężkich oraz nadchloranów. To jest toksyczne zarówno dla ludzi, jak i dla roślin. Nawet budowanie czegokolwiek z tego materiału wymagałoby ich usunięcia z regolitu, a co dopiero jeśli chodzi o uprawy. Podsumowując: prowiant się kończy i umierasz z głodu. Kurtyna.
Promieniowanie oczywiście pomijamy, zarówno w rakiecie, jak i na Marsie - to tylko 2 lata misji, czyli nowotwory i zaćma - pikuś.
Kolejny problem, to siła ciążenia, a właściwie jej brak. Oczywiście zastosowali klasyczny wybieg z obrotowym pokładem (przy tak małym promieniu musiałby się szybko kręcić, co byłoby dużym problemem dla ich błędników). To nie jest takie proste do obejścia. A bez tego w ciągu 9 miesięcy jest ubytek masy mięśniowej i szkieletowej, a przecież na Marsie jest robota, a nie rehabilitacja. Tam w rakiecie była scena, kiedy ktoś schodził do tego pierścienia po drabinie - niby ok, ale drabina musi być dostępna z dwóch stron (lub muszą być dwie drabiny). W takim układzie wchodzi się jedną stroną, a schodzi drugą (polecam Scifuna o cylindrze O'Neilla).
tl;dr Miałem nieco frajdy z wyszukiwaniem takich rzeczy i weryfikowaniem na bieżąco. Widoki bardzo ładne, końcówka w typowo amerykańskim stylu: tłumy na Times Square i wszystkich innych placach świata, wóda, dziwki, lasery, łzy szczęścia, happy end. Wzruszyłbym się, gdyby wreszcie udało się wymyślić coś innego.
Wygenerowano za pomocą https://filmmeter.vercel.app
#filmmeter #filmy #ogladajzhejto