tosiuAutorytet
20piorunówMam pytanie do osób prowadzących własne firmy. Czy też zauważyliście, że wszystko się j⁎⁎ie jak nigdy?
Współpracuje z wieloma branżami i zauważyłem, że od maja do tej pory rzetelni kontrahenci zaczęli opóźniać płatności, anulować zamówienia, przestać odbierać telefony, mówić wprost że nie mają kasy. Dla przykładu w poprzednich dwóch latach zamawiali jak po⁎⁎⁎⁎ni i nawet nie pytali o cenę.
Z drugiej strony widzę też mega desperację innych firm, jak próbują robić prawie za darmo, byleby cokolwiek złapać do roboty.
Natomiast jak pytam księgową czy inni jej Klienci się też skarżą, to mówi że nie.
Jak to jest u Was?
Podobnie, jeden klient którego wczoraj nazwałem „miernikiem rynku” ma opoznienia w płatnościach ponad 40 dni kiedy to był zawsze na czas z płatnościami. Kilku takich mamy, niektórzy przez cała historię płaconych faktur mieli średnią do 10 dni po terminie a teraz o drugi narzeka, płacze i żali sie do słuchawki jak to ciężko itp. U nas tez ciężko i w sumie nie wiadomo jak to się potoczy za rok dwa. Czuć mocne schłodzenie gospodarki, ludzie mocno dostali po portfelach i tną niepotrzebne zakupy, wojna tez nie pomogła ale już ma dużo mniejszy wpływ niż przez pierwsze miesiące.
@tosiu Pracuje w fabryce. Branża jest specyficzna więc nie będę pisał jaka, ale robimy na 40-50% tego co robiliśmy rok temu. Obecnie jeszcze są cięcia w produkcji. Efekt - nieprzedłużanie umów, pracownicy zatrudnieni przez agencje pracy out, nie zatrudnianie nikogo. Poleciało kilku liderów i kierowników. Plus szukanie oszczędności. Praca z 3 zmian przeszła w tryb dwuzmianowy.
Rozmawiałem z kolegą z innej fabryki - u nich już w marcu były redukcje, robi dużo mniej ludzi i sporo mniej produktów wyjeżdża.
U trzeciego produkcja idzie na 10% możliwości. Oczywiście cięcia zatrudnienia też były.
Fabryki z różnych branż - produkty w większości szły na eksport.
Więc spadki zamówień i recesja to nie tylko problem małych przedsiębiorców.
Szykuje się ciężki czas dla gospodarki i Polaków, podejrzewam, że bezrobocie będzie szybko rosnąć.
Ale z pisem jest tak, że jak czymś straszy to później to realizuje. Jak chce coś poprawić to później to oczywiście psuje
* miał być budżet bez deficytu - będzie ponad 200 mld deficytu
* miał być wzrost dzietności - jest katastrofa demograficzna
* straszył imigrantami - polska przyjmuje najwięcej imigrantów muzułmańskich z krajów UE (przy czym z Ukrainy w tym czasie też napłynęły setki tysięcy)
* przypomina o wysokim bezrobociu, więc jak wygra to to na pewno mocno podskoczy.











